Tag: Tech

  • Loverove 09.05.2016

    Loverove 09.05.2016

    Poniedziałkowe loverove, korzystając z dnia przerwy w giro zaczynamy od…

    1. W samą porę galeria z etapów 1-3

    Tak, Cyclingtips staje na wysokości zadania i dostarcza nam smakowity zestaw zdjęć na poniedziałkowy poranek!

    http://cyclingtips.com/2016/05/photo-gallery-2016-giro-ditalia-stages-1-to-3/

    Zostaw na chwilę pracę i przenieś się na trasę pierwszego wielkiego touru sezonu. Klik!

    2. Sprinter weekendu

    Marcel Kittel póki co jest nie do zatrzymania. Jest najszybszy, ma najlepszą drużynę (w tym Łukasza Wiśniowskiego) a gdy przyspiesza… cóż, nikt nie jest w stanie utrzymać mu koła.

    Drugi (pierwszy ze startu wspólnego) etap wygrał mimo przewagi „pociągu” drużyny FDJ:

    A na trzecim zerwał z koła solidną paczkę znakomitych sprinterów:

    Dzięki dobrze przejechanej czasówce oraz bonifikatom za zwycięstwa etapowe, Marcel Kittel dzień przerwy i przynajmniej pierwszy etap na włoskiej ziemi spędzi w różu:

    Co ciekawe, Niemiec ma już na swoim koncie 4 wygrane etapy Giro d’Italia (2 poprzednie 2 lata temu), ale ani razu nie wygrał na terenie Włoch.

    3. Bezprzewodowe Campagnolo

    Wygląda na to, że włoski producent osprzętu pracuje nad kolejną ewolucją swoich elektrycznych przerzutek. W planach Campagnolo jest pozbycie się kabli i poprawa ergonomii. 

     

  • Loverove 06.05.2016

    Loverove 06.05.2016

    Loverove na piątek z zestawem fajnych newsów, specjalnie dla Was:

    1. Prezentacja drużyn przed startem Giro d’Italia

    Dzień przed wielkim tourem to zawsze oczekiwanie, ale i atmosfera święta. W Holandii zaprezentowano uczestników 99. Giro d’Italia. Galeria z tego wydarzenia w Cycling Weekly.

    2. Czterdzieści lat minęło

    chris-king-40th_kit

    dla firmy Chris King. To jeden z tych producentów komponentów rowerowych, który jest wierny swoim przekonaniom i utrzymuje jakość swoich części na wysokim poziomie. Wyrazem konserwatyzmu, ale i przywiązania do tradycji jest specjalny zestaw na 40. urodziny, w którym możemy znaleźć np. klasyczne stery i wkręcany suport. Piasty mogą już być bardziej nowoczesne: pod tarcze i na sztywne osie. Wyposażony w ceramiczne łożyska zestaw, dodatkowo wzbogacony o przyrząd do ubijania kawy przed jej zaparzeniem w ekspresie jest wyceniony na niemal $2000.

    3. Sztafeta na trzynastkę

    Trzynasta lokata w wyścigu drużynowym na mistrzostwach Europy to nie jest szczyt marzeń, ale nasza ekipa była złożona z samych młodzieżowców i juniora. Dla kadrowiczów to cenne doświadczenie i kto wie, może dzięki temu ich losy już wkrótce potoczą się o wiele lepiej. Co ważne, jest dostępne wideo od naszej reprezentacji a to już samo w sobie jest „dobrą zmianą”:

    Wygrali Szwajcarzy przed Francuzami i Niemcami.

    4. Noś czapeczkę jak zawodowiec

    W erze kasków tradycyjna czapeczka nie jest już tak popularna jak kiedyś, ale i tak nadal jest ważną częścią kolarskiego stroju. Gwiazdy peletonu radzą, jak sobie z nią poradzić:

  • Loverove 27.04.2016

    Loverove 27.04.2016

    Dobry zestaw we wtorkowym loverove: świetne zdjęcia z Liege-Bastogne-Liege, newsy ze świata motodopingu oraz najświeższe trendy w rowerach wyczynowych.

    1. Scott Mitchell ze śnieżnego L-B-L

    Pierwsza z oczekiwanych galerii z Liege-Bastogne-Liege rozgrywanego w czasie kwietniowego ataku zimowej aury:

    https://twitter.com/TeamSky/status/724638128791801856

    Brrr… robi się zimno od samego oglądania. 

    2. Sześć lat za posiadanie…

    Femke van den Driessche została ukarana sześcioletnią dyskwalifikacją za wykrycie podczas mistrzostw świata w przełajach w jej boksie technicznym zapasowego roweru z ukrytym silnikiem elektrycznym Vivax uruchamianym przy pomocy przycisku z bluetoothem. Dodatkowo ma zapłacić 20tys franków szwajcarskich grzywny. Osoby z otoczenia belgijskiej kolarki: z klubu czy reprezentacji narodowej nie poniosły żadnych konsekwencji.

    Z pewnością dziewiętnastolatka zorganizowała wszystko sama, w głębokiej tajemnicy przed wszystkimi.

    3. Kolejny kraj delegalizuje tarczówki

    Wczoraj pokazałem Wam nowego Canyona Aeroad z hamulcami tarczowymi, dziś mamy informację, że kolejna, po Francuskiej, federacja kolarska wyklucza użycie „tarczówek” we wszystkich wyścigach szosowych, włącznie z amatorskimi. Na takim sprzęcie nie pojeździmy także w Hiszpanii. Ciekawe, kiedy za tym trendem pójdzie PZKol a także jaka będzie odpowiedź producentów sprzętu. Wiele lat pracy działów R&D a także kilkanaście miesięcy działań marketingowych musiało kosztować przecież grube miliony dolarów.

    4. Tak samo twarde 50 zębów

    Zobaczcie nowy rower Nino Schurtera, na którym Szwajcar wygrał inaugurację Pucharu Świata XCO:

    Pełną specyfikację znajdziecie tutaj. Intrygujący jest zestaw przełożeń 1×12 z nową przerzutką SRAM Eagle. Monstrualnej kasecie z największym trybem 50z towarzyszy przednia zębatka 38z, co daje najlżejsze przełożenie takie jak w 2×11 z zębatką 42z. Tyle tylko, że mocarnemu Nino zapewne chodziło o bardziej użyteczne przełożenia na dole kasety, zatem dzięki temu nowatorska propozycja SRAMa znajduje swoje uzasadnienie.

  • Loverove 07.04.2016

    Loverove 07.04.2016

    Dzisiejsze loverove zaczynamy od łamiącej wiadomości, potem jest już tylko lepiej:

    1. Powrót karty rowerowej?

    zakaz-jazdy-rowerem

    Czy ten dziwny dokument, który obecnie nie jest wymagany dla dorosłych chcących poruszać się rowerem po drogach publicznych znów będzie obowiązkowy? Pojawiają się pomysły, że może tak się stać. O sprawie pisze m.in. Gazeta Prawna, Gazeta.pl i Dziennik. Ze stanowiskiem organizacji Miasta Dla Rowerów możecie zapoznać się tutaj.

    2. Mistrz świata – mistrz relaksu

    Peter Sagan by wygrać Gandawa-Wevelgem i Ronde Van Vlaanderen zapewnie musi ciężko pracować na treningach, ale znamy go głównie z takich sytuacji:

    3. Hydrauliczne przerzutki Rotora w praktyce

    Hiszpańska marka prezentuje działający, teoretycznie równie efektywny co elektryczne propozycje Shimano, Campagnolo i SRAMA:

  • Loverove 23.03.2016

    Loverove 23.03.2016

    Loverove na środę z dobrym zestawem rowerowych newsów.

    1. Awans w rankingu, Rio bliżej

    UCI w końcu opublikowała ranking MTB. Polki awansowały na dziewiąte miejsce, co daje reprezentacji dwa miejsca w wyścigu XCO na Igrzyskach w Rio de Janeiro. Panowie póki co na pozycji 25, czyli bez olimpijskiej nominacji. Pełny ranking znajdziecie tutaj. 

    2. Dziesięć dobrych sposobów na regenerację po treningu

    Które z nich stosujecie? Macie jakieś swoje tajne metody na poprawienie wypoczynku?

    3. Czy brukowane klasyki będą festiwalem nowości sprzętowych?

    Dopuszczone przez UCI hamulce tarczowe póki co nie są szczególnie popularne w World Tourze. Wiele ekip planowało debiut „dysków” podczas brukowanych klasyków. Pewną zapowiedź wrzucił na Twittera Fernando Gaviria. Czy to zdjęcie prezentuje Specializeda Viasa w wersji „disc”?

    https://twitter.com/FndoGaviria/status/711560082572627969

  • Loverove 18.03.2016

    Loverove 18.03.2016

    Kolejny dobry zestaw rowerowych newsów. Dzień bez loverove to dzień stracony ;)

    1. SRAM żegna przednie przerzutki

    W rowerach MTB. Monstrualne kasety 11-50 nadchodzą… Czego by o tym nie sądzić ważne jest jedno. Marka ze swojej słabości (gorsze od konkurencyjnych przednie przerzutki i zębatki) zrobiła atut, prezentując ich brak jako „wartość dodaną”.

    https://www.youtube.com/watch?v=ZiALL1fnolk

    2. Peter Sagan mówi (z uroczym akcentem): „I am Specialized”

    Znakomite!

    3. Najcięższy rower świata

    waży 860kg i w zasadzie wygląda jak traktor. Cóż, jeśli nie możesz wygrać siedem razy Tour de France, zawsze możesz pobić inny rekord.

     

  • Dlaczego nie chcę napędu 1x (i dlaczego ostatecznie go założę)?

    Dlaczego nie chcę napędu 1x (i dlaczego ostatecznie go założę)?

    w 1999r, jeszcze w czasie popularności ośmiorzędowych kaset jako jeden z pierwszych w okolicy pozbyłem się małej zębatki w korbie. Szybko przerzuciłem się na 2×9 a wsiadając na rower o kołach 29? pozytywnie zareagowałem na współczesną wersję 2×10. Choć wielu zawodników wybiera wersję z jedną zębatką z przodu, sam wciąż odkładam tę zmianę na później.

    Prawa prostoty

    Mniej zębatek z przodu to mniej problemów. Mniejsza szansa na zakleszczenie łańcucha, awarię związaną ze zmianą przełożeń między trybami o dużej różnicy zębów, lepsza praca w błocie. Do tego w warunkach bojowych to jeden element rozpraszający mniej – na ciężkich, technicznych trasach brak konieczności mieszania przednią przerzutką jest jak najbardziej wskazany.

    Wybór zawodowców

    Z jedną zębatką z przodu profesjonalni kolarze górscy startują od wielu lat. Jeździli tak jeszcze z dziewięciorzędowymi kasetami, gdy na rynek weszły ?dziesiątki? spora część męskiej czołówki na dobre pozbyła się ?młynka?. Skoro kasety urosły do 36zębów, kolarze generujący ponad 5W/kg masy ciała i więcej przestali przejmować się brakującymi przełożeniami.

    Wejście do mainstreamu

    Napęd ?1x? wciąż był opcją tylko dla zawodowców. Do głównego nurtu takie rozwiązanie wprowadził dopiero amerykański SRAM, oferując fabryczny zestaw XX1 (a następnie tańsze odmiany) z kasetą 10-42z oraz przednią zębatką o profilu ?narrow-wide? (naprzemiennie szersze i węższe zęby co do zasady zabezpieczają przed spadaniem łańcucha w czasie pokonywania nierówności terenu). Zmieniono też konstrukcję tylnej przerzutki, by ta lepiej radziła sobie z kasetą o niespotykanej wcześniej rozpiętości. W teorii zestaw 30 lub 32 zęby z przodu i kaseta 10-42 zapewnia dość przełożeń dla mocnego zawodnika na trasę niemal każdego wyścigu.

    Wkrótce po SRAMie na rynku pojawili się niezależni producenci oferujący tunningowe zębatki przednie oraz dokładki do kasety umożliwiające konwersję na 1x posiadaczom komponentów przystosowanych do obsługi 10 biegów. Coraz popularniejsze stają się też zębatki owalne. Narrow-wide oraz brak konieczności zmiany biegów ułatwia zastosowanie takiego rozwiązania.

    Trzy lata po Amerykanach, swoją wersję 1x zaprezentowali też Japończycy z Shimano, którzy jednak obstają przy założeniu, że w rowerze górskim przednia przerzutka mimo wszystko jest potrzebna. Trudno się dziwić, od lat zmiana biegów na zębatkach i przy użyciu przedniej przerzutki Shimano jest na najwyższym poziomie.

    Tymczasem SRAM idzie za ciosem, prezentując wersję 1x do rowerów przełajowych (zawodowcy jeździli z jedną zębatką zanim stało się to modne w światku mtb) a nawet szosowych.

    Dlaczego mnie to nie przekonuje

    Jednym z argumentów teoretycznych jest ten o mniejszej sprawności napędu w trakcie używania zębatki 10z. Mniejszy tryb, mniej zębów z którymi kontakt ma łańcuch, większe zgięcie między kolejnymi ogniwami to większe opory i straty mocy. Na szczęście używa się jej rzadko, ale i tak pewien niesmak pozostaje. Mimo wszystko to drobiazg. Argumentów, które sprawiają, że wciąż jeżdżę z dwiema zębatkami z przodu jest więcej.

    Pierwszy, najpoważniejszy jest dość oczywisty: wciąż jestem za słaby.

    Od trzech lat przejeżdżam 11-13 tysięcy kilometrów w sezonie. Mam spore doświadczenie w mtb a mimo to jest przynajmniej kilka wyścigów xc w ciągu roku, gdzie niezmiernie cieszę się z posiadania przełożenia 24×36. Aby uzyskać takie samo w systemie 1x musiałbym zastosować zębatkę 28z przy kasecie z największym trybem 42z.

    Aby w pełni cieszyć się zaletami systemu 1x i korzystać z sensownego zestawu przełożeń, trzeba być wyraźnie mocniejszym. Krótko mówiąc, to rozwiązanie dla najmocniejszego zawodnika na podwórku. Dla trzeciego już niekoniecznie. Piąty czy siódmy powinien o tym zapomnieć, jeśli chce jechać dynamicznie. Problemem nie jest również sam wyścig. Możliwość objechania trasy wyścigu ?na luźnej nodze? należy do bezcennych.

    Druga kwestia to problematyczne użycie podczas zawodów długodystansowych. Ze względu na wspomniane wyżej braki aby przejechać górski maraton i trzymać tempo do ostatniego podjazdu, musiałbym stosować bardzo miękkie przełożenie. To z kolei powoduje, że na szybkich, szutrowych partiach czy też na asfaltowym starcie gdzie często jedzie się w grupie 50km/h zwyczajnie brakowałoby mi biegu.

    1x w szosówce w ogóle wydaje się być pewnego rodzaju pomyłką. 11 biegów 11-28 w połączeniu z ?dużym kompaktem? 52-36 daje niespotykaną dotychczas rozpiętość przełożeń bez utraty płynności zestopniowania. Napędy w rowerach szosowych nigdy wcześniej nie były tak uniwersalne a fakt, że z takiego rozwiązania coraz częściej korzystają zawodowcy tylko potwierdza jego zalety. Zamiana takiego systemu na 1x to potwierdzenie klasycznego porzekadła ?lepsze jest wrogiem dobrego?.

    A photo posted by Marek Tyniec (@xouted) on

    Dlaczego ostatecznie i tak skończę z napędem 1x?

    Przede wszystkim mam w planach dalszą poprawę dyspozycji. Nadchodzący sezon będzie moim czwartym od powrotu na rower, jeśli nic złego się nie wydarzy, powinienem zanotować dalszy, nieznaczny wzrost formy. To powinno wystarczyć, by poradzić sobie z dostępnymi przełożeniami i być równoznaczne z regularną a nie okazjonalną obecnością na podium zawodów kategorii masters. Na 2-3 maratony w sezonie od biedy mogę założyć przednią przerzutkę i sprawdzony zestaw 24-38.

    Trasy niektórych wyścigów XC są na tyle wymagające technicznie a przy tym wolne, że korzystanie z dużej tarczy jest w ich trakcie kompletnie bez sensu. To dodatkowy ciężar, zwiększenie szansy awarii i chwila dekoncentracji. Na przynajmniej kilku trasach na ?blat? nie wrzuciłem ani razu – zwyczajnie nie było po co.

    Krótko mówiąc, tak samo jak w przypadku wczesnych napędów 2×9, 1x jest rozwiązaniem dla nielicznych, mocnych zawodników cross country. Prostota i bezawaryjność sprawia również, że targetem jest rynek enduro, o ile oczywiście użytkownicy godzą się z częstszym podprowadzaniem roweru.

    O ile 2×10 wydaje się być póki co najlepszym możliwym napędem w rowerze mtb (tak jak 2×11 na szosie), o tyle 1x w dowolnej konfiguracji to propozycja dla szukających zysków nawet za cenę pewnych niedogodności: zmniejszonej rozpiętości przełożeń i konieczności ?żonglowania? przednimi zębatkami w celu dopasowania ich do trasy zawodów.

    Poniżej znajdziecie porównanie przykładowych zestawów przełożeń. Możecie stworzyć własne konfiguracje korzystając z tego kalkulatora.

    1x

  • W poszukiwaniu Watów

    Tour de France to nie tylko wyścig kolarzy, to także rywalizacja technologiczna. Przewodnim hasłem tego sezonu jest aerodynamika. Producenci sprzętu rowerowego szukają zysków w każdym możliwym elemencie. Niektóre, jak rama czy kask, wydają się oczywiste. Inne, jak specjalna kieszeń na numer startowy, zaskakują.

    Poszukiwanie przewagi technologicznej to jedna strona medalu. Druga, to szansa na zyskanie kilku chwil uwagi mediów i ich odbiorców. Wielka Pętla jest więc zatem poligonem doświadczalnym połączonym z salonem wystawienniczym. Jeśli prototyp zostanie użyty przez zwycięzcę etapu, od razu znajdzie miejsce w dziesiątkach galerii, raportów i informacji prasowych.

    Jeszcze przed startem tegorocznego Touru, nowe rowery pokazały marki Specialized oraz Trek. Kolejne ewolucje Venge?a i Madone?a mają oszczędzać energię i zwiększać prędkość kolarzy. Każdy z elementów jest dopracowany w tunelu aerodynamicznym, niemal wszystko jest w ten czy w inny sposób ?zintegrowane?. Co ciekawe, aerodynamiczne hamulce są póki co mniej skuteczne, zatem np. Mark Cavendish przez większość czasu używał poprzedniej ewolucji Venge?a.

    https://twitter.com/CyclingPhoto/status/623267455926968321

    Na pierwszy rzut oka najbardziej widocznym elementem jest kask. W tej dziedzinie możliwe zyski są największe, biorąc również pod uwagę ich koszt. Cały rower ?aero? to ponad 5tyś ?, kask to w porywach 250 ?.

    Nowy model do jazdy na czas pokazało więc Giro, z tym większym sukcesem, że Rohan Dennis zwyciężył otwierającą wyścig czasówkę.

    Nawet mniej znane firmy jak Louis Garneau również muszą nadążać za trendami, zatem zespół Europcar i Bryan Coquard zostali wyposażeni w kask Sprint, który ma niwelować straty na finiszach z grupy.

    Podobną drogą poszedł włoski Met, prezentując dwa hełmy: Rivale oraz Manta. Ten pierwszy ma oszczędzać 3W przy prędkości 50km/h, drugi aż 10W w stosunku do Rivale?a.

    Pewnym standardem są zintegrowane z mostkiem kierownice, znajdziemy je m.in. w aerodynamicznych rowerach Canyona lub Scotta. Z drugiej strony takie rozwiązanie, choć efektywne, może utrudniać właściwe ustawienie pozycji.

    O 50% mniejsza, zatem zapewne również stawiająca mniejszy opór aerodynamiczny jest kamera Go Pro Hero 4, której używają zespoły zrzeszone w inicjatywie Velon. To właśnie nimi nagrywane są „onboardy” z wnętrza peletonu, które później możemy oglądać na youtube.

    Jednym z najważniejszych odkryć Tour de France 2015 mogą być elektronicznie sterowane przerzutki FSA. Reporterzy namierzyli je w (póki co zapasowych) rowerach Tinkoff-Saxo i Etixx-Quickstep (m.in. w jednym z rezerwowych rowerów ?Kwiato?). Wiele wskazuje na to, że transmisja między manetką a przerzutką będzie bezprzewodowa, co również wpływa na aerodynamikę całego roweru oraz może ułatwiać życie mechanikom.

    Wszystkie te kosmiczne technologie mogą być jednak w prosty sposób zmarnowane. Jak się okazuje, powiewający numerek i odpięta agrafka niwelują zysk kosztującej krocie zintegrowanej kierownicy. Dlatego też podczas jazdy na czas zespół LottoNL Jumbo używał specjalnej kieszeni, w którą po prostu wsuwa się numer startowy. Według testów przeprowadzonych przez Cycling Weekly źle przypięty numer startowy może w czasie godzinnej czasówki kosztować zawodnika 51 sekund!

  • Albo smartfon, albo rower

    Albo smartfon, albo rower

    Instagram, Strava, Facebook, WordPress – na bieżąco wrzucamy informacje o naszych sportowych poczynaniach. Bez względu na to, czy świat jest tym zainteresowany, czy też nie, treningami, zdjęciami, wrażeniami dzielimy się wszyscy. Już, teraz, natychmiast.

    Średniej klasy smartfon przewyższa parametrami nie tak znowu stare desktopy czy notebooki. To wydajny komputer, który pozwala na wiele. Dokładając do niego możliwości, jakie daje stały dostęp 3G lub LTE można mieć niezłą zabawę i wzbogacić swoją aktywność o dodatkowe doznania.

    W takich warunkach uszczelniony telefon powinien przeżyć. fot.  Christopher Murray/ flickr CC BY 2.0
    W takich warunkach uszczelniony telefon powinien przeżyć. fot.
    Christopher Murray/ flickr CC BY 2.0

    Ów komputer wymaga jednak ochrony. Wieziony w kieszonce koszulki rowerowej, nawet w silikonowym ochraniaczu, wcześniej czy później zostanie zalany i zapocony. Kilka lat temu dla miłośników outdooru i nowych technologii dostępny był właściwie tylko jeden model: Motorola Defy. Niezbyt wydajna, ale solidna, spełniająca normy szczelności i odporności na kurz, z obudową dodatkowo skręconą kilkoma śrubkami i stabilnym mocowaniem baterii.

    Obecnie kolejni producenci zaczynają uszczelniać nie tylko aparaty dla outdoorowych oszołowmów, ale i swoje okręty flagowe. Linie Galaxy czy Xperia oferują wodoodporne smartfony, wytrzymujące przynajmniej zachlapanie. Dzięki temu, w teorii, można robić zdjęcia na wycieczce rowerowej, nagrywać trening aplikacją Stravy i jeszcze w przelocie odpowiadać na twitty.

    Motorola Defy - standardowy "test" na odporność smartfonu. fot.  Phil Crimmins CC BY 3.0 wikimedia commons
    Motorola Defy – standardowy „test” na odporność smartfonu. fot. Phil Crimmins CC BY 3.0 wikimedia commons

    Wszystko do czasu. Nie chodzi nawet o zużycie sprzętu. Nowoczesne smartfony, również te ze średniej półki, są zaskakująco odporne. Okazuje się, że nie trzeba nawet ?Gorilla Glass? by wyświetlacz wytrzymywał dłuższe użytkowanie i nie rysował się od byle ziarnka piasku, towarzystwa klucza imbusowego czy grudek błota. Dobrze znoszą również upadki, o wiele lepiej niż aparaty starszego typu. Także woda nie jest straszna dla elektroniki chronionej przez gumowe zaślepki zamykające porty ładowania czy słuchawek.

    Typowa reklama odpornego smartfonu. Woda go nie zniszczy i ładnie wygląda na zdjęciu, ale uniemożliwia skorzystanie ze słuchawki. fot. sonymobile.
    Typowe zdjęcie odpornego smartfonu. Woda go nie zniszczy i pobudza wyobraźnię w przekazie reklamowym. fot. sonymobile.

    Ostateczny test dla smartfona przychodzi, gdy spadnie deszcz. Wyobraź sobie sytuację: jesteś w górach, wywróciłeś się na zjeździe, chcesz zadzwonić po pomoc. Albo złapałeś defekt i potrzebujesz sprawdzić najkrótszą drogę do domu. Wyjmujesz telefon i? nic. Padający deszcz skutecznie utrudnia lub uniemożliwia korzystanie z dotykowego wyświetlacza. Jeśli jakakolwiek część twojej garderoby jest sucha i uda ci się schronić pod drzewem, z którego nie kapie za bardzo – jesteś uratowany. Przecierasz szybę, wykonujesz opatentowany gest ?slide to unlock? i wybierasz właściwy numer. Jeśli okoliczności nie są tak sprzyjające, po kilku minutach walki udaje ci się dodzwonić do byłej dziewczyny, na infolinię banku i do weterynarza chomika siostry, ale nie tam, gdzie trzeba. Jeśli myślisz o telefonie, który ma cię kiedyś uratować w trudnych warunkach, zapomnij o dotykowym ekranie. Spocona skóra w upalny dzień czy uczciwa ulewa uniemożliwią korzystanie z telefonu i sprawią, że zamarzysz o klasycznej klawiaturze z ?nokii-cegły?.

    Samsung zachwala, że telefon wytrzyma zachlapanie i przeżyje różne dziwactwa.

    Druga rzecz, to trwałość baterii. Zapisując tracka, robiąc zdjęcia i kręcąc filmy w górzystym, zalesionym terenie nastaw się, że po kilku godzinach zabraknie ci prądu. Nie daj boże dzień będzie słoneczny i będziesz przeglądać swoją twórczość na maksymalnie rozjaśnionym wyświetlaczu. Jadąc na dłuższą wycieczkę wyłącz 3G i synchronizację usług, ogranicz pobór prądu do minimum. Czyli zrób ze smartfona zwykłą słuchawkę, od biedy z trackerem gps.


    Złap chwilę, zanim spadnie deszcz

    Na koniec, choć pozytywnie wspomniałem o trwałości, weź pod uwagę, że zamknięcia portów w końcu się wyrobią. Smartfona ładuje się codziennie, czasem dwa razy na dobę. Przed upływem gwarancji zabezpieczenia odpadną, coś do czego dodatkowo dopłaciłeś przestanie istnieć, telefon z otwartymi gniazdkami zostanie wcześniej czy później zalany. „Outdoorowy smartfon” to fajna rzecz, ale ciągle bardziej na imprezę niż do lasu.

    Zdjęcie okładkowe: superfamous.com CC BY 3.0