Tag: Rankingi

  • Ranking Kolarskich Mistrzów Świata – edycja 2025

    Ranking Kolarskich Mistrzów Świata – edycja 2025

    Tadej Pogacar w 2024 dokonał rzeczy wybitnej: zwyciężył w Giro, Tourze oraz w Mistrzostwach Świata ze startu wspólnego. Zdobył więc kolarskiego “wielkiego szlema”. Jeżdżąc przez kolejny rok w tęczowej koszulce potwierdził, że jest jednym z największych szosowców w historii.

    “Ranking kolarskich mistrzów świata” to mój wieloletni projekt, w którym śledzę, jak w XXIw radzą sobie zdobywcy tęczowej koszulki w sezonie po zdobyciu tytułu najlepszego szosowca.

    Ponieważ zasady rankingu UCI są zmienne, pod uwagę biorę punktację popularnego “CQ Ranking”, zwracam również uwagę na liczbę zwycięstw. Ta, choć niewątpliwie wpływa na zdobyte punkty, zależna jest od specjalizacji kolarza. Więcej wygrywał będzie sprinter, mniej zawodnik z ambicjami w wyścigach etapowych. Chyba, że jest Tadejem Pogacarem ;)

    Ranking 2020 i 2021 był zaburzony przez lockdowny i zmiany w kolarskim kalendarzu wywołane pandemią COVID-19. W sezonie 2022 co do zasady większość wyścigów odbywała się normalnie. 2023 to kolejne perturbacje: rywalizacja o tęczową koszulkę została zaplanowana na sierpień: między Tourem a Vueltą, co odebrało punkty za Vueltę 2023 Remco Evenepoelowi.

    Po Mistrzostwo Świata w Zurychu Tadej Pogacar pojechał w swoim, unikatowym stylu. Solowy atak z daleka był ryzykowny, ale zakończył się powodzeniem, choć był moment gdy wydawało się, że Słoweniec może jednak polec. Nic takiego jednak się nie wydarzyło i Pogacar dołączył do Eddy’ego Merckxa oraz Stephena Roche’a – jedynych męskich zawodników, którzy w jednym sezonie zdobyli kolarską “potrójną koronę” (zrobiła to jeszcze w 2022r Annemiek van Vleuten).

    Choć mógł być zmęczony (przejechał dwa wielkie toury, tygodniówkę i pięć klasyków) dość szybko postanowił zaprezentować się w tęczowej koszulce. Już tydzień po mistrzostwach w Zurychu wystartował w jednodniówce Giro dell’Emilia z metą przy Bazylice San Luca. Wyścig wygrał po raz kolejny “na solo” demolując rywali i rozpoczynając serię zwycięstw jako urzędujący czempion. 

    W kolejnym tygodniu zrobił to, do czego nas przyzwyczaił, czyli czwarty raz z rzędu wygrał monument, który prawdopodobnie najbardziej odpowiada jego możliwościom i stylowi jazdy, czyli Giro di Lombardia. Znów po solowym ataku, znów z olbrzymią przewagą nad Remco Evenepoelem.

    Następnie udał się na zasłużony odpoczynek by do ścigania wrócić w lutym podczas UAE Tour – imprezie sponsorów drużyny, w której jeździ. Był trzeci na płaskiej czasówce, wygrał dwa górskie finisze i cały wyścig, choć widać było, że to dla niego po prostu trening. 

    Następnie przystąpił do części sezonu, która powoduje, że ten rok był dla Pogacara wyjątkowy. Mistrz świata wiosną postawił bowiem wszystko na starty w wyścigach klasycznych, swoją kampanię rozpoczął na początku marca od Strade Bianche a zakończył w ostatnich dniach kwietnia podczas Liege-Bastogne-Liege. 

    W czasie tych niemal dwóch miesięcy rywalizował ze sprinterami podczas Mediolan-San Remo, specjalistami bruków na Flandrii i Paryż-Roubaix a z góralami w Ardenach. 

    Bilans powala na kolana: wygrana (mimo upadku) w Strade Bianche, trzecie miejsce w Mediolan-San Remo, wygrana Flandria, druga lokata w Paryż-Roubaix, trzecia w Amstel Gold Race oraz triumfy podczas Walońskiej Strzały i Liege-Bastogne-Liege. 

    Rywalizacja Pogacara z van der Poelem w Mediolan-San Remo oraz na brukach to jeden z najjaśniejszych punktów całego sezonu, pojedynek dwóch geniuszy kolarstwa, należących do zupełnie innych światów, których drogi przecinały się na najważniejszych wyścigach jednodniowych. I choć z tego pojedynku 2:1 zwycięsko wyszedł van der Poel fakt, że aktualny (i przed i po, to ważne) triumfator Tour de France stanął na podium imprez, które w teorii są “ nie dla niego” pokazuje, dlaczego coraz częściej stawia się Pogacara na równi z Merckxem. 

    Tym bardziej, że po przegranym ze Skjelmose Amstel Gold Race (Tadej był ewidentnie nie w pełni zregenerowany po Paryż-Roubaix), już kilka dni później powrócił do topowej formy demolując rywali na Walońskiej Strzale i Liege-Bastogne-Liege. Tym samym jako urzędujący mistrz świata wystartował po kolei we wszystkich rozgrywanych monumentach, z których trzy wygrał, raz był trzeci i raz drugi. 

    Właściwie w tym miejscu można by powiedzieć “kurtyna” lub niczym Geraint Thomas upuścić na ziemię mikrofon i zakończyć to podsumowanie, gdyby nie to, że Pogacar po chwili odpoczynku i wysokogórskich zgrupowaniach przygotował drugi szczyt formy na Tour de France. 

    Po drodze zbudował psychiczną przewagę nad Jonasem Vingegaardem gnębiąc go podczas Criterium du Dauphine, mimo jednej z nielicznych porażek (podczas czasówki choć jak się później okazało było to całkowicie bez znaczenia).

    Do Wielkiej Pętli wystartował jako obrońca tytułu i faworyt. Jego najwięksi rywale, drużyna Visma | Lease a Bike przywieźli do Francji super mocny skład. Przez pierwszą: wietrzno-pagórkowatą część wyścigu starali się uprzykrzać życie mistrzowi świata jak to tylko możliwe nadając tempo, nieustannie atakując  i szukając jego słabych punktów. Tych jednak praktycznie nie było, a sam Pogacar pokazaywał nie tylko moc, ale i taktyczne opanowanie. Ścigając się, niczym na wiosnę z van der Poelem na etapach przypominających charakterystyką klasyki wygrał czwarty etap wyścigu, został liderem a przy tym zanotował setne zwycięstwo w zawodowej karierze. Zrobił to w wieku niespełna 26 lat, na najważniejszym wyścigu na świecie, w koszulce mistrza świata. 

    Kurtyna, micdrop itd po raz kolejny.

    Następnie był drugi podczas płaskiej czasówki, wygrał na Mur de Bretagne by symbolicznie “skończyć” ten Tour de France w Pirenejach: odpalając ekstremalnie mocny atak na Hautacam oraz poprawiając podczas czasówki na Luz Ardiden. Kilka dni później dołożył do tego (choć nie wygrał etapu) rekord czasu na Mont Ventoux a w Alpach, choć kolarze Vismy próbowali różnych rozwiązań, był niewzruszony i czekał tylko na dojechanie do Paryża. A tam, na zmienionej rundzie prowadzącej przez Montmartre dostarczył nam znakomitej rozrywki ścigając się z van Aertem. I choć przegrał, ofensywną i bezkompromisową postawą pokazał, za co uwielbiają go kibice na całym świecie. 

    Co ciekawe, choć wcześniej anonsowano jego udział w hiszpańskiej Vuelcie (ależ to byłby inny wyścig, gdyby Tadej w nim jednak wystartował), Pogacar stwierdził, że czuje się wypalony i musi odzyskać świeżość oraz motywację. 

    Jak powiedział, tak zrobił. Spędził nieco czasu ze swoją partnerką, Urską Zigart, powrzucał trochę zaczepnych treści na social media, potrenował i wrócił do ścigania na nieco ponad tydzień przed mistrzostwami świata.

    Pogacar ewidentnie lubi kanadyjskie klasyki, bo mimo konieczności zmiany klimatu, strefy czasowej i długich podróży postanowił w nich wystartować. W Quebecu tak jak przy poprzednich okazjach mimo ofensywnej jazdy nie był w stanie zgubić rywali i zanotował najgorszy wynik w sezonie (29 miejsce, nieznacznie dalej był tylko na sprinterskich etapach touru). Dwa dni później w Montrealu był jednak zdecydowanie najmocniejszy, ale postanowił podzielić się wygraną ze swoim pomocnikiem, Brandonem McNultym, z którym razem dojechał do mety i wpuścił na nią pierwszego. 

    Wynik z Quebceu tłumaczył chorobą na kilka dni przed wyjazdem do Kanady, co byłoby kolejną infekcją, jaką musiał w tym roku zwalczyć (według komunikatów ekipy UAE chorował rownież w czasie Touru).

    Do Rwandy na mistrzostwa świata jedzie jako faworyt: trasa ma około 6000m przewyższenia, będzie to więc najbardziej górzysta rywalizacja o tęczową koszulkę. Zanim jednak przystąpi do jej obrony, zmierzy się m.in. z Remco Evenepoelem w jeździe indywidualnej na czas. 

    Tadej Pogacar jako urzędujący mistrz świata zaliczył sezon po prostu wybitny. Podczas 45 dni startowych wygrywał 16 razy, od zdobycia tytułu stawał na starcie 48 razy, z czego wygrywał 18.

    Zdobył 4430 punktów, co daje mu ponad 1523 przewagi nad Peterem Saganem (a jeśli doliczyć Evenepoelowi lepszą z Vuelt 1487 nad nim). Pod względem liczby zwycięstw od Pogacara lepszy był tylko Boonen, Słoweniec jest za to lepszy od Cavendisha. Biorąc pod uwagę, że na Tourze w pewnym momencie przestał się ścigać o wygrane etapowe oraz, że podarował McNulty’emu Montreal można śmiało założyć, że rekord zwycięstw jako mistrz świata również mógłby pobić. 

    Prawdopodobnie oglądamy szczyt kariery Tadeja Pogacara. Jak długo potrwa i czy będzie mógł być jeszcze wyższy niż to, co obejrzeliśmy w sezonach 2024 i 2025 dowiemy się już niebawem. Pierwsza weryfikacja nastąpi 21.09 podczas jazdy na czas w Kigali, a następnie 28.09 w wyścigu ze startu wspólnego. Jeśli nie wydarzy się nic złego lub wyjątkowo zaskakującego,  za rok przeczytacie podumowanie kolejnego roku w wydaniu słoweńskiego mistrza.

    Ranking Kolarskich Mistrzów Świata, edycja 2025

    Tabela - ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2025

    Zdjęcie okładkowe: Tadej Pogacar wygrywa po raz setny w karierze na czwartym etapie Tour de France 2025, fot. materiały prasowe a.s.o./jonathan biche

  • Ranking Kolarskich Mistrzów Świata – edycja 2024

    Ranking Kolarskich Mistrzów Świata – edycja 2024

    Mathieu van der Poel z jednej strony jako urzędujący mistrz świata dokonał rzeczy wybitnych, z drugiej po tak prominentnej postaci oczekiwaliśmy więcej. Czy w sezonie 2024 Holender był najlepszym ambasadorem kolarstwa i prezentował tęczową koszulkę najlepiej jak to było możliwe?

    “Ranking kolarskich mistrzów świata” to mój wieloletni projekt, w którym śledzę, jak w XXIw radzą sobie zdobywcy tęczowej koszulki w sezonie po zdobyciu tytułu najlepszego szosowca.

    Ponieważ zasady rankingu UCI są zmienne, pod uwagę biorę punktację popularnego “CQ Ranking”, zwracam również uwagę na liczbę zwycięstw. Ta, choć niewątpliwie wpływa na zdobyte punkty, zależna jest od specjalizacji kolarza. Więcej wygrywał będzie sprinter, mniej zawodnik z ambicjami w wyścigach etapowych.

    Ranking 2020 i 2021 był zaburzony przez lockdowny i zmiany w kolarskim kalendarzu wywołane pandemią COVID-19. W sezonie 2022 co do zasady większość wyścigów odbywała się normalnie. 2023 to kolejne perturbacje: rywalizacja o tęczową koszulkę została zaplanowana na sierpień: między Tourem a Vueltą.”

    Zeszłoroczne Mistrzostwa Świata również wprowadziły pewne zaburzenie do rankingu. Sierpniowe “Multimistrzostwa” dały van der Poelowi nieco więcej okazji do podbicia pozycji, z czego nota bene skorzystał. 

    Zanim jednak o jego dokonaniach w tęczowej koszulce powróćmy na chwilę do wyścigu w Glasgow. MVDP odniósł sukces w wielkim stylu, po charakterystycznym dla siebie, dynamicznym, eksplozywnym ataku 22km przed metą. Do tego zdobywając przewagę nad rywalami – niezmiernie klasowymi: van Aertem, Pogacarem i Pedersenem upadł na mokrej nawierzchni i uszkodził but, co nie przeszkodziło mu w utrzymaniu prowadzenia i zdobycia mistrzostwa świata. 

    Po takim spektaklu oczekiwaliśmy wiele. Van der Poel dość szybko przeszedł do czynów, zajmując czwarte miejsce w GP Wallonie oraz wygrywając “Super 8 Classic”. 

    Przygotowując się zarówno do sezonu wiosennych klasyków jak i do zimowych przełajów zapowiadał też walkę o olimpijskie złoto w kolarstwie górskim. Mając w pamięci feralne nieporozumienie i upadek z dropa podczas Igrzysk w Tokio a także pechowy start na mistrzostwach świata w Glasgow, zarówno chęć rewanżu jak i ostateczna decyzja o rezygnacji z udziału w wyścigu MTB w Paryżu wydają się z perspektywy czasu zrozumiałe. 


    Choć do “rankingu mistrzów świata” nie wliczam osiągnięć uzyskanych poza szosą, należy wspomnieć o znakomitej zimie w wykonaniu MVDP. Do rywalizacji w cyclocrossie przystąpił późno, w połowie grudnia tuż przed tzw. “Kerstperiode”. Jego celem było zdobycie szóstego z rzędu tytułu mistrza świata elity, co pewnie osiągnął w lutym w czeskim Taborze. W sumie na 14 startów przełajowych w sezonie 2023/2024 triumfował 13 razy, poza pierwszym stopniem podium był tylko raz, w Benidormie (5. miejsce) i to głównie przez upadki i problemy ze sprzętem. 

    Od 04.02 nie ścigał się przez ponad miesiąc by sezon szosowy rozpocząć z “wysokiego C”, od razu biorąc udział w Mediolan – San Remo. Tam, choć był ewidentnie jednym z najmocniejszych kolarzy w stawce ostatecznie przyjął rolę pomocnika, wspierając w zwycięstwie kolegę z drużyny, Jaspera Philipsena, samemu zajmując 10. miejsce. 

    Po takim przetarciu skupił się na wyścigach brukowanych, na których pokazał iście mistrzowską dyspozycję. Na van der Poela nie było mocnych. W imponującym stylu wygrał E3, podczas Gandawa-Wevelgem na finiszu pokonał go tylko Mads Pedersen natomiast najistotniejsze były i dla niego i dla samego kolarstwa zwycięstwa w Ronde van Vlaanderen oraz Paryż-Roubaix.

    Wygranie obu wyścigów w jednym roku to rzecz unikatowa a w tęczowej koszulce zrobił to wcześniej Rik van Looy w 1962r.

    Co więcej, Van der Poel oba zwycięstwa odniósł po samotnych, imponujących atakach: podczas Flandrii odjechał na Koppenbergu 45km a podczas Roubaix na sektorze Beuvry-la-Forêt – Orchies aż 60km przed kreską. 

    Pewnym ułatwieniem była dla niego nieobecność Wouta van Aerta, który doznał poważnej kontuzji podczas Dwars Door Vlaanderen, ale realnie rzecz ujmując trudno wyobrazić sobie, by Belg mógł w tym roku zagrozić Holendrowi. 

    Podczas Amstel Gold Race MVDP ewidentnie zbierał siły na ostatni akcent swojej wiosennej kampanii, czyli Liege-Bastogne-Liege. I choć podczas najstarszego z “monumentów” bezkonkurencyjny był Tadej Pogacar, który dojechał do mety dwie minuty przed główną grupą pościgową, to właśnie Van der Poel finiszował z niej najszybciej, zajmując trzecie miejsce (drugi był Romain Bardet). A to pokazuje, że na tej wersji trasy i w określonych okolicznościach lider ekipy Alpecin-Deceuninck ma pewne szanse na zwycięstwo.

    A jeśli już mowa o drużynie, to muszę tu podkreślić, że po raz kolejny podczas Tour de France, który dla van der Poela był pierwszym startem od końca kwietnia, mistrz świata drugi rok z rzędu zaprezentował się jako gracz zespołowy. Odegrał bezcenną rolę w trzech etapowych zwycięstwach Jaspera Philipsena, znakomicie rozprowadzając go na finiszach, rezygnując z własnych ambicji. I tu z jednej strony duży plus dla niego a z drugiej jednak szkoda, że nie zobaczyliśmy van der Poela walczącego osobiście o zwycięstwa na odcinkach Wielkiej Pętli. 

    Wiele wskazuje na to, że w roku olimpijskich jak kilku innych zawodników MVDP faktycznie wykorzystał Tour de France do zbudowania formy na Igrzyska Olimpijskie. W Paryżu nie było jednak mocnych na Remco Evenepoela i mimo aktywnej jazdy mistrz świata musiał zadowolić się 12. miejscem.

    Po kolejnej, niemal miesięcznej przerwie wrócił do ścigania na Tour de Luxembourg, w którym na pierwszym etapie  odniósł swoje piąte zwycięstwo w tęczowej koszulce.

    Do obrony tytułu przystępuje więc w dobrej formie, ze względu na mocno górzysty charakter trasy faworytami będą jednak Pogacar i Evenepoel, natomiast mimo wszystko MVDP nie można do końca skreślać a wiele zależy od tego, jak realnie ułoży się wyścig.

    (Ponad) rok w tęczowej koszulce Mathieu van der Poel kończy jako siódmy pod względem zdobytych punktów i jako ósmy pod względem liczby zwycięstw kolarski mistrz świata w XXIw. 

    Warto w tym miejscu zauważyć, że na tle innych championów ścigał się stosunkowo niewiele. Do dnia mistrzostw w Zurychu zaliczył 38 dni startowych. Więcej miał nawet w covidowym 2020r Mads Pedersen!

    Zatem choć wiosna w wykonaniu van der Poela była imponująca, podobnie jak jego sezon przełajowy, trochę szkoda, że tak rzadko oglądaliśmy tego wybitnego kolarza prezentującego nam swoją tęczową koszulkę. 

    Ranking kolarskich mistrzów świata – edycja 2024

    Zdjęcie na okładce: Mathieu van der Poel wygrywa Paryż-Roubaix 2024 w koszulce mistrza świata. Fot. materiały prasowe ASO.

  • Ranking kolarskich mistrzów świata – edycja 2023

    Ranking kolarskich mistrzów świata – edycja 2023

    Remco Evenepoel kończy sezon w tęczowej koszulce z dziewięcioma zwycięstwami na koncie. Mimo zmienionego terminu mistrzostw świata oraz problemów zdrowotnych, młody Belg jest jednym z najskuteczniejszych kolarskich championów. 

    “Ranking kolarskich mistrzów świata” to mój wieloletni projekt, w którym śledzę, jak w XXIw radzą sobie zdobywcy tęczowej koszulki w sezonie po zdobyciu tytułu najlepszego szosowca.

    Ponieważ zasady rankingu UCI są zmienne, pod uwagę biorę punktację popularnego “CQ Ranking”, zwracam również uwagę na liczbę zwycięstw. Ta, choć niewątpliwie wpływa na zdobyte punkty, zależna jest od specjalizacji kolarza. Więcej wygrywał będzie sprinter, mniej zawodnik z ambicjami w wyścigach etapowych.

    Ranking 2020 i 2021 był zaburzony przez lockdowny i zmiany w kolarskim kalendarzu wywołane pandemią COVID-19. W sezonie 2022 co do zasady większość wyścigów odbywała się normalnie. 2023 to kolejne perturbacje: rywalizacja o tęczową koszulkę została zaplanowana na sierpień: między Tourem a Vueltą.”

    Po wygraniu wyścigu w Wollongong Remco szybko zakończył sezon 2022. W kolejnym jego celem miało być zwycięstwo w Giro d’Italia. 

    Do włoskiego touru przygotowywał się zarówno na zgrupowaniach jak i przez kolejne starty. Do początku maja zaliczył 23 dni wyścigowe. 

    Sezon rozpoczął bardzo solidnie, po przetarciu w argentyńskim San Juan, wygrał klasyfikację generalną UAE Tour. Następnie po niecałym miesiącu podczas Volta a Catalunya zmierzył się z głównym rywalem w walce o różową koszulkę, Primozem Roglicem.

    Belg i Słoweniec zaprezentowali w Katalonii imponującą formę, notując rewelacyjne wyniki na kolejnych podjazdach. Obaj wygrali po dwa etapy, ale to Roglic był w klasyfikacji generalnej lepszy o sześć sekund.

    Z kolei podczas Liege-Bastogne-Liege Evenepoel miał zmierzyć się z Tadejem Pogacarem. Lider ekipy UAE nieszczęśliwie upadł i doznał kontuzji nadgarstka, w związku z czym Remco zrobił to, co do niego należało: w znakomitym stylu wygrał klasyk nazywany “Staruszką” po raz drugi w karierze.

    Do Giro przystąpił w roli faworyta, którą potwierdził podczas otwierającej wyścig czasówki. Podczas 20km próby wyraźnie pokonał wszystkich rywali, wliczając w to rekordzistę w jeździe godzinnej Filippo Gannę. Deszczowa pogoda i panoszący się w peletonie Giro Covid sprawiły, że kolejni kolarze wycofywali się z rywalizacji. Remco słabł z dnia na dzień i choć drugą jazdę indywidualną również wygrał (tym razem jednak o mniej niż sekundę z Geraintem Thomasem), osłabiony wycofał się z rywalizacji.

    Jego absencja z pewnością wpłynęła na przebieg “Walki o róż”. Giro d’Italia 2022 zapisało się jako taktyczna rozgrywka między Thomasem a Roglicem, którą Słoweniec rozstrzygnął na swoją korzyść dopiero przedostatniego dnia podczas górskiej jazdy na czas.

    Evenepoel wyzdrowiał, odpoczął i wrócił do treningów. Ściganie zrestartował w połowie czerwca podczas Tour de Suisse, gdzie zwyciężył na jednym z etapów i był drugi w klasyfikacji generalnej.

    Następnie stanął na starcie mistrzostw swojego kraju. Podczas jazdy indywidualnej na czas przewrócił się. Tytuł wygrał van Aert a Remco dojechał z czwartym rezultatem. Porażkę powetował sobie ze startu wspólnego.

    Ponieważ jednak koszulka mistrza świata ma priorytet przed strojem mistrza kraju, póki co nie miał okazji jej zaprezentować. Podczas Clasica San Sebastian, który po finiszu z Pello Bilbao wygrał po raz trzeci w karierze.

    Do obrony tytułu przystąpi jako współlider bardzo mocnej reprezentacji Belgii. Trasa w Glasgow jest trudna technicznie i choć brak na niej dużych podjazdów, będzie wymagała od zawodników odwagi, dobrego czytania wyścigu i podejmowania właściwych decyzji podczas krętych rund ulicami miasta.

    Czy Evenepoel odnajdzie się w takich warunkach i obroni tytuł czy też przez kolejnych trzynaście (bo za rok walka o tęczową koszulkę wraca do jesiennego terminu) miesięcy będzie czekał na kolejną szansę, dowiemy się już szóstego sierpnia. 

    Niepełny sezon jako mistrz świata kończy z czwartą, najlepszą liczbą punktów (tyle samo co Alejandro Valverde) i piątą, najlepszą liczbą zwycięstw.

    Ranking kolarskich mistrzów świata – edycja 2023

    Gdyby jednak oddać mu pełnię sprawiedliwości, należałoby przypisać punkty za hiszpańską Vueltę. Jeśli uwzględniliśmy zeszłoroczną, byłby najlepszym mistrzem świata w XXIw pod względem punktów i czwartym pod względem liczby zwycięstw.

    Zdjęcie okładkowe: Remco Evenepoel podczas Giro d’Italia – niezrealizowanego celu sezonu 2023. Fot. Fabio Ferrari/LaPresse, materiały prasowe RCS.

  • Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2022

    Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2022

    To był bardzo trudny rok dla Juliana Alaphilippe’a. Mistrz Świata 2021 zmagał się z chorobami a gdy tylko dochodził do wysokiej dyspozycji, upadał doznając poważnych kontuzji. Swój drugi sezon w tęczowej koszulce kończy z dwoma zwycięstwami i niewielką liczbą punktów na swoim koncie. 

    “Ranking kolarskich mistrzów świata” to mój wieloletni projekt, w którym śledzę, jak w XXIw radzą sobie zdobywcy tęczowej koszulki w sezonie po zdobyciu tytułu najlepszego szosowca.

    Ponieważ zasady rankingu UCI są zmienne, pod uwagę biorę punktację popularnego “CQ Ranking”, zwracam również uwagę na liczbę zwycięstw. Ta, choć niewątpliwie wpływa na liczbę zdobytych punktów, zależna jest od specjalizacji kolarza. Więcej wygrywał będzie sprinter, mniej zawodnik z ambicjami w wyścigach etapowych.

    Ranking 2020 i 2021 był zaburzony przez lockdowny i zmiany w kolarskim kalendarzu wywołane pandemią COVID-19. W sezonie 2022 co do zasady większość wyścigów odbywała się normalnie. W kolejnym roku znów będzie mniej obiektywnie, ponieważ mistrzostwa świata zostaną rozegrane między Tour de France a Vuela a Espana w ramach projektu multidyscyplinarego, kolarskiego czempionatu zaplanowanego na przełom lipca i sierpnia w Glasgow. 

    Wracając jednak do “panowania króla Juliana”, trzeba przyznać, że jeśli wciąż szukacie argumentów na istnienie klątwy tęczowej koszulki, to cóż, przypadek Alaphilippe’a może poprzeć waszą tezę.

    Po niezłej jesieni (szóste miejsce w rozgrywanym po mistrzostwach świata il Lombardia), w przygotowaniach do nowego sezonu przeszkodziła mu choroba. Nie pierwsza w tym roku, ale jak się okazało podczas Tour de la Provence mistrz świata miał dobrą nogę, dawał radę na etapach jak i w klasyfikacji generalnej. Kolejna infekcja, którą złapał podczas Tirreno – Adriatico wykluczyła go ze startu w Mediolan-San Remo.

    Alaphilippe odbudował formę na kwiecień, zaprezentował świetną dyspozycję w Kraju Basków, gdzie na tamtejszym prestiżowym wyścigu tygodniowym wygrał pierwszy etap, jechał aktywnie i wspierał Remco Evenepoela w klasyfikacji generalnej.

    Celem były ardeńskie klasyki. Czwarte miejsce w Walońskiej Strzale sugerowało, że w Liege-Bastogne-Liege może być nieźle. Tam niestety sezon Alaphilippe’a dosłownie się zawalił. Upadek na jednym ze zjazdów zakończył się licznymi złamaniami (żebra, obojczyk) i i odmą płucną. Fakt, że po takiej kontuzji Francuz zdołał odbudować formę na lipiec, gdzie co prawda nie wystartował w Wielkiej Pętli tylko w Tour de Wallonie pokazuje, jak silny ma organizm i jak zaawansowana jest współczesna medycyna oraz rehabilitacja. 

    Co więcej, w Walonii nie tylko wystartował, ale pokazał znakomitą formę, zwyciężając na etapie z metą na Mur de Huy. Tyle tylko, że z wyścigu wycofał się, tym razem z powodu infekcji covidem. 

    Przed hiszpańską Vueltą, manager ekipy Quick Step, złotousty Patrick Lefevere, nie omieszkał wyrazić swojego niezadowolenia, sugerując, że Alaphilippe myśli tylko o obronie tęczowej koszulki, nie skupiając się wystarczająco na innych wyścigach. W obliczu wszystkich perypetii, z jakimi zmagał się mistrz świata w tym roku brzmi to kuriozalnie. 

    Tym bardziej, że na trasie hiszpańskiego touru spisywał się znakomicie, będąc najmocniejszym ogniwem w belgijskim zespole i nieocenionym wsparciem dla lidera grupy, późniejszego zwycięzcy, Remco Evenepoela. Tyle tylko, że na jedenastym etapie upadł po raz kolejny w tym roku i z wybitym barkiem wycofał się z wyścigu…

    Kontuzja okazała się jednak mniej poważna, Alaphilippe szybko wsiadł na rower i wznowił treningi, by przygotować się do startu w australijskim Wollongong. Podróż na półkulę południową odbyła się już bez problemów, ale nie bez kontrowersji. Komentatorzy kolarstwa dostrzegli, że męska reprezentacja Francji leciała w klasie biznes, podczas gdy reprezentacja kobieca w klasie ekonomicznej. 

    Do obrony tytułu Julian Alaphilippe przystępuje niepewny swojej dyspozycji, jako wspólidera Francuzów wskazuje się Benoit Cosnefroy. 

    Trasa w okolicach Sydney to typowy “wyścig klasyczny”, z niewielkimi podjazdami, która powinna pasować obu reprezentantom trójkolorowych. Obrona tytułu przez Alaphilippe’a byłaby jednak może nie sensacją, ale jednak pewną niespodzianką. 

    Jego tegoroczne przygody i perypetie są doskonałym przykładem na to, że w trwającej kilkanaście sezonów karierze zawodowego kolarza, nawet tak utalentowanego, zdarzają się lata trudne, w czasie których musi zmagać się z wieloma trudnościami. Trzeba jednak pamiętać, że Alaphilippe ma zaledwie 30 lat i choć w ostatnim czasie zmieniły się standardy dotyczące tego, kogo uznaje się za kolarza “młodego”, realnie dopiero wchodzi w najlepszy okres dla reprezentanta dyscyplin wytrzymałościowych. I choć sezon 2022 kończy jako jeden z najmniej skutecznych mistrzów świata w XXIw, zapewne nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. 

    Ranking kolarskich mistrzów świata 2022:

    Zdjęcie na okładce: Julian Alaphilippe upada na trasie 11. etapu Vuelta a Espana. Fot. Materiały prasowe ASO.

  • Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2021.

    Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2021.

    Julian Alaphilippe kończy sezon spędzony w tęczowej koszulce z czterema zwycięstwami na koncie. W czasie swojego panowania Francuz kilkukrotnie pokazał nie tylko znakomitą dyspozycję, ale też i niezwykłą charyzmę, która jest jego znakiem rozpoznawczym.

    “Ranking kolarskich mistrzów świata” to mój wieloletni projekt, w którym śledzę, jak w XXIw radzą sobie zdobywcy tęczowej koszulki w sezonie po zdobyciu tytułu najlepszego szosowca.

    Ponieważ zasady rankingu UCI są zmienne, pod uwagę biorę punktację popularnego “CQ Ranking”, zwracam również uwagę na liczbę zwycięstw. Ta, choć niewątpliwie wpływa na liczbę zdobytych punktów, zależna jest od specjalizacji kolarza. Więcej wygrywał będzie sprinter, mniej zawodnik z ambicjami w wyścigach etapowych.


    Uwaga:
    Tak jak wiele innych spraw, także mój mały projekt został zaburzony przez pandemię. Poprzedni mistrz świata, Mads Pedersen nie miał zbyt wielu szans by sprawdzić swoją formę w tęczowej koszulce. Z kolei Alaphilippe kilka wyścigów mógł pojechać dwa razy. Ostatecznie “skorzystał” z tej szansy tylko raz, ponieważ kraksa na trasie jesiennej edycji Ronde van Vlaandereen zakończyła jego sezon 2020. W przypadku Liege-Bastogne-Liege, gdzie rok temu skompromitował się zbyt wcześnie unosząc ręce w geście triumfu (a wcześniej zmieniając linię sprintu), zaliczyłem mu rezultat z wiosny 2021 (drugie miejsce).

    By z kolei oddać sprawiedliwość Pedersenowi, skorygowałem tabelę o wyniki (i zwycięstwa), odniesione już po rozegraniu kolejnych mistrzostw świata (w Imoli), lecz które mu się właściwie “należały” a przez pandemię zmieniły termin (Gandawa-Wevelgem i etap Binck Bank Tour). 

    Podobne zasady zastosuję do rozgrywanego po tegorocznych mistrzostwach Paryż-Roubaix. Nowemu championowi zostanie zaliczony lepszy wynik uzyskany w jesiennej (2021) lub wiosennej (2022) edycji  “piekła północy”. 

    A jeśli świat się nie zawali, po tej korekcie ranking znów będzie funkcjonował normalnie.

    Wracając do Alaphilippe’a, trzeba wrócić właśnie do jesieni zeszłego roku. “Wpadkę” z Liege-Bastogne-Liege naprawił podczas Brabanckiej Strzały, choć trzeba przyznać, że i tam było blisko by koło “wystawił mu” van der Poel. Z kolei podczas Ronde van Vlaanderen, gdy wraz z van der Poelem i van Aertem uciekał w kluczowej fazie wyścigu, został potrącony przez motocykl. Nie tylko stracił szansę na dobre miejsce, ale doznał też złamania kości śródręcza, które zakończyło jego sezon.

    Do ścigania wrócił dość wcześnie, bo już w lutym podczas Tour de la Provence. Podczas Strade Bianche nie był w stanie odpowiedzieć na atomowy atak van der Poela, ale za to zdołał wygrać z Holendrem na etapie Tirreno – Adriatico.

    Wiosenny szczyt formy mistrza świata przypadł jednak na “ardeńskie klasyki”, gdzie kolejno był szósty w Amstel Gold Race, wygrał w Walońskiej Strzale (po raz trzeci w karierze) a w Liege-Bastogne-Liege znów brał udział w decydującym finiszu, ale tym razem szybszy był od niego Tadej Pogacar.

    Przygotowanie do Tour de France Alaphilippe poprowadził przez start w Tour de Suisse, gdzie świetnie spisał się w czasówkach (piąte i drugie miejsce). 

    Wielką Pętlę “rozliczył” dla siebie już pierwszego dnia. Po brawurowym ataku na 2km przed metą samotnie minął linię mety i został liderem wyścigu. To osiągnięcie szybko “poprawił” van der Poel, dzień później popisując się jeszcze większą charyzmą i śmiałością. Musimy jednak pamiętać, że przez cały Tour Alaphilippe odgrywał też kluczową rolę w “pociągu” Marka Cavendisha wydatnie przyczyniając się do czterech wygranych etapowych Brytyjczyka.

    Mistrz świata nie wybrał się na Igrzyska w Tokio, za to zajął szóste miejsce w Clasica San Sebastian a powrót do bardzo wysokiej formy pokazał podczas klasyku w Plouay (drugie miejsce, kolarze Deceuninck – Quickstep zostali ograni przez Benoit Cosnefroy) a także w sprawdzianie przed próbą obrony tytułu, czyli Tour of Britain. Tam jednak bardziej dynamiczni i silniejsi byli od niego Wout van Aert i Ethan Hayter. 

    Na szosowe mistrzostwa świata 2021 we Flandrii Alaphilippe przyjeżdża w dobrej dyspozycji i z mocną drużyną. Z pewnością będzie jednym z kandydatów jeśli nie do zwycięstwa to przynajmniej do medalu. 

    Sezon Francuza w tęczowej koszulce był więc bardzo udany. W gronie mistrzów świata ze startu wspólnego w XXIw plasuje się na siódmym miejscu. Trzeba jednak pamiętać, że pierwszy, trzeci i piąty najlepszy sezon miał Peter Sagan. Alaphilippe niemal cały czas prezentował wysoką formę, decydował o obliczu wyścigów, w których startował a zwycięstwa odniósł w prestiżowych imprezach. 

    Swoją charyzmą i osobowością dodawał tytułowi splendoru, a jego jazda właściwie zawsze wzbudzała wielkie emocje kibiców. Krótko mówiąc Julian Alaphilippe był znakomitym mistrzem świata. 

    Ranking Kolarskich Mistrzów Świata, edycja 2021:

    Ranking Kolarskich Mistrzów Świata, edycja 2021.
  • Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2020

    Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2020

    Mads Pedersen w najdziwniejszym, pandemicznym sezonie ścigał się zaledwie 48 dni. W tęczowej koszulce ominęły go m.in. wiosenne klasyki. Z tego powodu najnowsza edycja rankingu mistrzów świata nie oddaje w pełni możliwości kolarskiego czempiona.

    Idea „rankingu kolarskich mistrzów świata” powstała gdy z „klątwą tęczowej koszulki” zmagał się Michał Kwiatkowski. Od tego czasu porównuję osiągnięcia właścicieli tego wyjątkowego trofeum w kolejnych sezonach. Pod uwagę biorę dokonania mistrzów świata zawodowców w XXIw.

    Ponieważ zasady rankingu UCI co jakiś czas się zmieniają, ranking mistrzów świata opieram na punktacji, niezależnego „CQ Ranking„.

    Pedersen po zdobyciu tytułu w deszczowym Yorkshire przypiął numer startowy podczas Tour Down Under w styczniu 2020. Przejechał dwa klasyki otwierające sezon w Belgii (Omloop i Kuurne-Bruksela-Kuurne), następnie wziął udział w przerwanym Paryż-Nicea. Po lockdownie wrócił na trasy w Vuelta a Burgos, następnie ścigał się na Tour de Pologne, gdzie zanotował jedyne zwycięstwo w tęczowej koszulce. W Tour de France kilka razy dobrze finiszował (dwa drugie miejsca), ale etapu nie wygrał.

    Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2020:

    Oznacza to tyle, że w teorii Mads Pedersen jest najsłabszym mistrzem świata w XXIw. Tyle tylko, że realnie przepadła mu spora część sezonu, w tym cała kampania wiosennych klasyków gdzie mógłby zebrać sporo punktów, przynajmniej jedna lub dwie tygodniowe etapówki i być może jeszcze jeden wielki tour.

    W związku z tym, choć Pedersen nie będzie startował w koszulce mistrza świata po 27.09.2020, na koniec pandemicznego sezonu podsumuję jego dokonania tak, jakby miał normalną szansę zbierania punktów.

    Co więcej, jego następca będzie w pozycji uprzywilejowanej, np. część klasyków czy Vueltę będzie mógł pojechać dwa razy. Przez to przed kolejnymi mistrzostwami świata zaliczę te imprezy, w których zdobędzie więcej punktów (czyli np. jeśli nowym mistrzem zostanie Alaphilippe czy Kwiatkowski i kilka dni później będzie w Liege-Bastogne-Liege dajmy na to siódmy a w kwietniu 2021 na tymże monumencie piąty, to zaliczę punkty za piąte miejsce).

    Nie jest to oczywiście rozwiązanie idealne, ale zawsze „jakieś” a w sytuacji pandemii lepsze takie niż żadne ;).

    Z pewnością Mads Pedersen, który kilka razy w tym roku (na wspomnianym Tour de Pologne czy na etapach Touru w Nicei i na Polach Elizejskich) pokazał, że godnie nosi tęczowe barwy, ucierpiał na lockdownie i pandemii. Prestiżu, zainteresowania kibiców czy szacunku w peletonie doświadczył w mocno ograniczonym zakresie. Z dużym prawdopodobieństwiem zanotował też mniejsze przychody np. z kampanii reklamowych ze swoim udziałem. Straconych chwil i szans nikt mu nie odda. Cóż, życie.

    Zdjęcie okładkowe: Mads Pedersen podczas Tour de France 2020, fot. A.S.O./Alex Broadway

  • Ranking mistrzów świata, edycja 2019

    Ranking mistrzów świata, edycja 2019

    Alejandro Valverde kończy sezon w tęczowej koszulce z kilkoma wartościowymi wynikami na koncie. Choć nie było mu łatwo jako zawodnikowi pod specjalnym nadzorem, ostatecznie nie dał się pokonać ?klątwie? i jest jednym z najlepszych championów w XXIw.

    Jak radzą sobie kolejni mistrzowie świata zacząłem sprawdzać, gdy w ogniu krytyki znalazł się w sezonie 2015 Michał Kwiatkowski. W ramach rozwoju tego niewielkiego projektu przyjąłem, że skupię się na mistrzach świata w XXIw a za miarę sukcesu przyjmę liczbę zwycięstw oraz punkty w ?CQ Ranking?, odpornym na zawirowania przepisów i reform UCI.

    Najwięcej zwycięstw w tęczowej koszulce odniósł Tom Boonen, natomiast najlepszy sezon jako urzędujący mistrz zaliczył Peter Sagan.

    Na podsumowanie swojej kadencji doczekał się więc Alejandro Valverde. Hiszpan swoje panowanie w sezonie 2019 rozpoczął od zwycięstwa na etapie w Emiratach Arabskich. Potem było jednak gorzej. ?Klątwa tęczowej koszulki? to bowiem nie tylko wyraz umiejętności jej właściciela, ale też szereg obowiązków sportowych, na których nadmiar uskarżał się doświadczony lider Movistaru.

    Choć regularnie pojawiał się w czołówce, zarówno w górzystych etapówkach jak i w klasykach rywale byli od niego mocniejsi. Dopiero w czerwcu znów stanął na najwyższym stopniu podium podczas Route d’Occitanie, imprezy zaledwie kategorii 2.1. Chwilę później został też mistrzem Hiszpanii w wyścigu ze startu wspólnego. Na Tour de France chciał polować na etapy, ale, jak wiosną, za każdym razem czegoś brakowało by mógł otworzyć szampana.

    Aż przyszła Vuelta. Wyścig, który bezapelacyjnie wygrał Primoz Roglic, ale gdzie Valverde nie tylko w imponującym stylu zwyciężył na etapie z metą na Mas de la Costa, ale przede wszystkim pewnie zajął drugie miejsce, prezentując bardzo równą dyspozycję przez całe trzy tygodnie.

    Dzięki temu jego dorobek punktowy w sezonie 2019 jest czwartym najlepszym wśród mistrzów świata w XXIw. Warto zaznaczyć, że pierwsze i trzecie miejsce należy do Sagana.

    Choć przed rywalizacją w Harrogate większe szanse daje się kolarzom takim jak Alaphilippe, Van der Poel, Van Avermaet czy Matthews, zapewne Valverde tanio skóry nie sprzeda.

    Osobiście uważam, że z wielu względów Hiszpan jeżdżąc w tęczowej koszulce nie był ambasadorem kolarstwa odpowiednim do współczesnych czasów, m.in. ze względu na jego brak stanowiska względem dopingu w tym sporcie i własnego uczestnictwa w nielegalnym procederze w przeszłości.

    Jednak obiektywnie rzecz ujmując, z czysto kronikarskiego punktu widzenia, sezon 2019 był w jego wykonaniu udany, zwłaszcza biorąc pod uwagę szczególne warunki, w których funkcjonuje każdy kolejny mistrz świata.

    Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2019:

    Ranking kolarskich mistrzów świata

  • Ranking Kolarskich Mistrzów Świata, edycja 2018

    Ranking Kolarskich Mistrzów Świata, edycja 2018

    Peter Sagan trzeci rok z rzędu jeździł w tęczowej koszulce. Dla każdego zawodnika to wielkie wyzwanie. Słowak znakomicie sprostał temu wyzwaniu, choć nie poprawił wyników z sezonu 2016, gdy był najbardziej skutecznym mistrzem świata w XXIw.

    Pomysł na podsumowanie sezonu ustępującego mistrza świata pojawił się, gdy z anegdotyczną ?klątwą? mierzył się Michał Kwiatkowski.

    Niewątpliwie zawodnik prezentujący przez cały rok insygnia zwycięzcy mistrzostw świata zwraca szczególną uwagę. Presja ze strony kibiców, atencja mediów, dodatkowe obowiązki względem sponsorów i zwiększona widoczność w peletonie. To wszystko w efekcie powoduje, że nie każdy kolarz sezon w tęczowej koszulce może zaliczyć do udanych.

    Embed from Getty Images

    Trzyletnia seria Petera Sagana: od Richmond przez Dohę po Bergen jest bezprecedensowa. Słowak dołączył do Eddy?ego Merckxa, Alfredo Bindy, Rika van Steenbergena i Oscara Freire, którzy również wygrywali mistrzostwa trzykrotnie, ale tylko on zrobił to rok po roku.

    W sezonie 2018 lider zespołu Bora-Hansgrohe do imponującej kolekcji swoich sukcesów dodał drugi ?monument? w karierze. W koszulce mistrza świata zwyciężył w Paryż-Roubaix, co w połączeniu z triumfem w Ronde van Vlaanderen w 2016r jest pięknym zestawem godnym największych kolarzy w historii. Wyrównał również rekord (trzech) zwycięstw w Gandawa-Wevelgem oraz (sześciu) w klasyfikacji punktowej Tour de France, gdzie po roku przerwy znów założył na podium zieloną koszulkę najbardziej regularnego sprintera. Sukces w Paryżu okrasił trzema wygranymi etapami a w World Tourze dodatkowo był najszybszy na odcinkach Tour de Suisse i Tour Down Under.

    Sagan ewidentnie nie chce jeździć w standardowej, klubowej koszulce, zatem zdając sobie sprawę, że szanse na obronę tytułu na dziesiątej, najbardziej górzystej w historii mistrzostw świata trasie w Innsbrucku są właściwie żadne, w czerwcu zdobył tytuł mistrza swojego kraju. Właśnie w stroju mistrza Słowacji będzie prezentował się przynajmniej do końca wiosny.

    W sumie daje to osiem zwycięstw, najmniej w czasie trzech lat panowania Sagana na kolarskim tronie. Równocześnie w punktacji ?CQ Ranking? (możliwie obiektywny ranking uwzględniający wyścigi zawodowe bez względu na reformy kalendarza UCI) przekładają się one na trzeci najlepszy rezultat uzyskany przez mistrza świata w XXIw. Lepszy sezon miał tylko Tom Boonen (2006) oraz sam Sagan w swoim pierwszym sezonie w tęczowych barwach (2016).

    Embed from Getty Images

    Przy okazji przedłużania kontraktu z Bora-Hansgrohe wspomniał, że to dobry czas na lekką zmianę priorytetów. Do wygrania zostało mu jeszcze kilka ?monumentów? oraz etapy Giro d?Italia. W nadchodzących sezonach Sagan może też pobić kilka ciekawych rekordów. Nie licząc tegorocznego Innsbrucka mistrzostwa świata w kolejnych sezonach wydają się być idealne dla niego, trasa Liege-Bastogne-Liege będzie kończyła się w innym miejscu, zatem jego szanse tam rosną a siódma zielona koszulka Tour de France wydaje się być tylko kwestią czasu.

    Bo pamiętajmy, że Peter Sagan wciąż jest przed ?trzydziestką?!

    Co nie zmienia faktu, że w ?rankingu mistrzów świata? w przyszłym roku podsumuję sezon kogoś innego.

    Ranking Kolarskich Mistrzów Świata, edycja 2018

  • Kategorie wyścigów mtb XCO i XCM

    Kategorie wyścigów mtb XCO i XCM

    Kolarstwo górskie to mnogość odmian, kategorii i konkurencji. Jak połapać się w skrótach i oznaczeniach? Które imprezy są bardziej a której mniej ważne? Od czego zależy nadana klasa zawodów?

    Cała rodzina mtb charakteryzuje się dużą różnorodnością a, co ważne, spora jej część to wydarzenia nieformalne. Cała hierarchia i klasyfikacha dotyczy części świata kolarstwa górskiego zarządzanego przez UCI – Międzynarodową Unię Kolarską oraz krajowe związki kolarskie, w naszym przypadku PZKol.

    Rodzaje wyścigów

    Ogólnie rzecz ujmując, zinstytucjonalizowane mtb dzielimy na 4 dyscypliny: ?cross country?, czyli wyścigi, nazwijmy je, wytrzymałościowe, do których zaliczamy wszystkie odmiany ?xc?: od formatu olimpijskiego (XCO) przez maratony (XCM) i etapówki (XCS) a kończąc na eliminatorze (XCE) rozgrywanym na ulicach miast a także, rzadko spotykane czasówki (XCT), rozgrywane właściwie tylko przy okazji mistrzostw sztafety (XCR) oraz spotykane jako część większej całości wyścigi z punktu do punktu, czyli de facto odrębne etapy „etapówek” (XCP)

    Do tego należy doliczyć zjazd w formacie klasycznym (DHI) oraz ?maratonowym? (DHM, czyli imprezy typu ?Mega Avalanche?), osobną sprawą są również zawody w ?fourcrossie? (4X) oraz ?enduro? (END, poza kalendarzem UCI nigdzie takiego skrótu nie widziałem).

    Wyścigi w każdej z dyscyplin są podzielone na klasy, od najważniejszych do najmniej istotnych. Zdobywa się na nich punkty do rankingu UCI. Ten daje prestiż oraz decyduje np. o ustawieniu na starcie imprez mistrzowskich.

    Wszystkie oficjalne zawody, w których rywalizują licencjonowani kolarze górscy muszą być wpisane albo do kalendarza międzynarodowego albo do kalendarza krajowego.

    Ponieważ co do zasady zajmuję się ?kolarstwem wytrzymałościowym?, na nim właśnie się skupię. Czyli dalej będzie mowa o ?xc? w różnych jego odmianach.

    Zawody międzynarodowe

    Podział na kategorie wyścigów xc znajdziecie w poniżej zaprezentowanej tabeli:

    Mamy więc do czynienia z następującymi kategoriami zawodów, licząc od najważniejszych, czyli najwyżej punktowanych:

    • Igrzyska Olimpijskie
    • Mistrzostwa Świata (Elita, U23, junior, eliminator, sztafeta)
    • Puchar Świata (Elita, U23)
    • Mistrzostwa Kontynentalne (Elita, U23, junior, eliminator, sztafeta)
    • Mistrzostwa Krajowe (Elita, U23, junior)
    • XCO Junior Series
    • HC (jednodniowe i etapowe)
    • 1 (jednodniowe C i etapowe S)
    • 2 (jednodniowe C i etapowe S)
    • C3
    • XCO Juniorskie

    Zawodów Pucharu Świata jest zaledwie kilka w sezonie (zazwyczaj 6-8), imprez HC również jest niewiele, wyścigów pozostałej kategorii zazwyczaj jest więcej, przynajmniej kilka w danym kraju.

    Przykładowo najwyższą kategorię HC ma wyścig Mai Włoszczowskiej w Jeleniej Górze a w Europie imprez tej klasy jest zaledwie 12. Z kolei cross country kategorii C1 w samych Czechach jest 4 a w Szwajcarii 6. C2 tylko w Europie jest kilkadziesiąt, w tym ?Górale na Start? w Wałbrzychu. C3 ma ?Puchar Burmistrza Białej?, ale też np. kilka eliminacji Pucharu Francji.

    Jeśli spojrzycie w tabelę, jasno z niej wynika, że wygrana w wyścigu kategorii C2 jest warta tyle co? 38. miejsce w Pucharze Świata. Zwycięstwo w C1 to równowartość 23. miejsca w Pucharze a triumf w HC to już poważniejsza sprawa i odpowiednik 11 lokaty tamże.

    Z kolei za wygranie eliminacji Pucharu Świata dostaje się tyle samo punktów co za srebro mistrzostw świata czy Igrzysk Olimpijskich.

    W liczonym rok do roku rankingu UCI, lider wśród mężczyzn ma zazwyczaj ok. 2200-2400 zgromadzonych punktów, kolarz numer 10 ok. 1000-1200.

    Kategoria UCI oznacza nie tylko punkty do rankingu, ale też określone regulaminem, minimalne kwoty nagród finansowych. Zwycięstwo w eliminacji Pucharu Świata to ?3750, HC ?1000, C1 ?600, C2 ?250 i C3 ?200. Za wygranie wyścigu C3 dostaje się tyle samo pieniędzy co za 10. lokatę w Pucharze Świata.

    Oprócz konieczności zapewnienia puli nagród, kolejne kategorie są droższe dla organizatorów w związku z opłatami do UCI, zapewnieniu odpowiedniego standardu obecności w mediach, trasy, powierzchni reklamowych itd.

    Na tej podstawie można wywnioskować, które imprezy są bardziej prestiżowe a które mniej. Daje to również pogląd na taktykę związaną np. z walką o kwalifikacje w Igrzyskach Olimpijskich.

    Zawody krajowe

    W przypadku imprez Polskich również prowadzona jest klasyfikacja, jest nią ?Challenge PZKol?. Co do zasady, stosuje się do niego zbliżone zasady, jak w rankingu UCI. Detale prezentuje poniższa tabela:

    Jak widać, dla zmniejszenia wagi startów zagranicznych (które i tak najczęściej decydują o wygranej w challenge?u) są one punktowane niżej i nie odpowiadają 1:1 punktacji UCI.

    Za wyścigi w Pucharze Polski, bez względu na to, czy są wpisane do kalendarza międzynarodowego czy nie, do krajowego rankingu dostaje się tyle samo punktów co za zagraniczne imprezy C2.

    Dodatkowo znajdziemy jeszcze dwie kategorie imprez krajowych ?A? i ?B?. Choć nie ma listy wyszczególnionych wyścigów dla poszczególnych klas, doświadczenie lat ubiegłych wskazuje, że ?A? to zawody z kalendarza krajowego a ?B? z kalendarza imprez regionalnych. Maratony powinny być podzielone na te, wpisane do Pucharu Polski XCM (o ile taki będzie) i te, tylko zgłoszone do kalendarza PZKol/okręgowych związków kolarskich.

    Podobnie jak w przypadku rankingu UCI, tak i w przypadku Challenge?u PZKol za wygranie lokalnego ?ogórka? dostaje się mniej punktów niż za 10. miejsce w zawodach Pucharu Polski. Z kolei koszulka mistrza kraju daje taką samą korzyść w Challenge?u co zwycięstwo w zawodach Mai Włoszczowskiej w Jeleniej Górze.

    Zgodnie z informacją, którą otrzymałem od Przewodniczącego Kolegium Sędziów, prace nad opisaniem zasad związanych z przyznawaniem kategorii wyścigów krajowych trwają.

    Szczegółowe przepisy regulujące zasady rywalizacji w kolarstwie górskim, w tym w odmianach ?grawitacyjnych? znajdziecie na stronie Kolegium Sędziów PZKol. Klucz punktacji Challenge?u PZKol znajdziecie na stronie PZKol.