Tag: Giro d’Italia

  • Poniedziałkowy skrót#48

    Poniedziałkowy skrót#48

    Holenderska inauguracja Giro d?Italia to dominacja Marcela Kittela, który wraca na pozycję gwiazdy sprintu nr 1. Różowy blask włoskiego touru nieco przyćmił inne wydarzenia, w tym mistrzostwa Europy Cross Country o których wspominam w kolejnym Poniedziałkowym Skrócie.

    Sprinter numer jeden

    Przewaga, jaką Marcel Kittel zyskał nad resztą sprinterów podczas dwóch końcówek płaskich etapów Giro d?Italia jest imponująca. Niemiecki lider ekipy Etixx-Quickstep jechał swój własny wyścig, zrywając z koła mocnych przecież rywali. Nie bez znaczenia jest oczywiście ?rozprowadzenie? przez kolegów z drużyny. Fabio Sabatini wyrasta na jednego z najlepszych pomocników w tej specjalności. Para Kittel-Sabatini na tę chwilę wygląda niczym Cavendish-Renshaw czy Cipollini-Lombardi za najlepszych lat.

    Co więcej, Kittel jest najskuteczniejszym kolarzem sezonu 2016. Dwie wygrane na Giro spowodowały, że wysunął się na czoło całorocznej tabeli z dziesięcioma zwycięstwami. Dla ekipy Etixx-Quickstep transfer Niemca z zespołu Giant-Alpecin był zdecydowanie najlepszym ruchem kadrowym od wielu lat, choć trzeba przyznać, że wiązał się ze sporym ryzykiem. Po kilku znakomitych latach, w 2015 Kittel zaliczył ewidentny ?dołek?. W belgijskiej ekipie odrodził się i choć nie minęło nawet pół roku, z nawiązką odpłacił za zaufanie, jakim obdarzyło go kierownictwo drużyny.

    Giro d'Italia 2016. ANSA/ALESSANDRO DI MEO
    Giro d’Italia 2016. ANSA/ALESSANDRO DI MEO

    Czujny Majka

    Rafał Majka i Vincenzo Nibali są wśród faworytów klasyfikacji generalnej, którzy w końcówkach płaskich etapów jadą najczujniej. To ważne w kontekście tradycyjnej nerwówki, z jaką wiąże się pierwszy tydzień każdego z wielkich tourów. Gdy peleton napędzany przez drużyny sprinterów rozpędza się na ostatnich kilometrach, i Polak i Włoch są z przodu, tuż za plecami pociągów Etixx-Quickstep czy FDJ.

    W niedzielę straty ponieśli już Geniez, Cunego i Niemiec a Peraud wycofał się z rywalizacji. Dobrze więc, że Majka potwierdza swoje aspiracje czujną jazdą.

    Z kolei Nibali, nie licząc Dumoulina, który wygrał piątkową czasówkę, najlepiej z grona faworytów spisał się w prologu i przynajmniej w teorii już teraz ma taktyczną przewagę nad rywalami.

    Dzień przerwy

    W Holandii peleton 99. Giro d?Italia wsiada do samolotów i przenosi się na ?podbicie? włoskiego ?buta?, czyli samo południe kraju. W różowej koszulce będzie spał Marcel Kittel, pytanie, czy sprinter poradzi sobie na dwóch kolejnych etapach, które są bardziej pagórkowate. Możliwe, że we wtorek do mety dojedzie przerzedzony peleton a o zwycięstwo powalczą specjaliści wyścigów klasycznych.

    Tak czy inaczej, najpóźniej we czwartek Kittel straci prowadzenie w ?generalce? a pierwszy test zaliczą ?górale? i to wtedy zobaczymy, kto będzie liczył się w walce o podium.

    Giro d'Italia 2016. ANSA/ALESSANDRO DI MEO
    Giro d’Italia 2016. ANSA/ALESSANDRO DI MEO

    ME XCO bez rewelacji, ale?

    Giro d?Italia skutecznie przyćmiło różowym blaskiem inne kolarskie wydarzenia, ale mimo wszystko w szwedzkiej Huskvarnie rozegrane zostały Mistrzostwa Europy XC. Część gwiazd (m.in. Nino Schurter) w sezonie olimpijskim zrezygnowała z walki o tytuł najlepszych na starym kontynencie, ale medale ME to zawsze medale ME, więc ci, którzy pojechali do Szwecji z pewnością zrobili to z myślą o dobrych rezultatach.

    W reprezentacji Polski bez zmian. Najlepszy wynik wywalczyła Maja Włoszczowska, która lecząc się z choroby zajęła czwarte miejsce. Powody do zadowolenia ma z pewnością jej sponsor i klub, czyli Kross Racing Team, ponieważ w elicie mężczyzn Szwajcar Fabian Giger był drugi. Trzeci z reprezentantów Krossa, czyli Bartek Wawak pojechał nieco gorzej, bo do mety dotarł 19. Wygrał niezawodny Julien Absalon a wśród pań bezkonkurencyjna była Jolanda Neff.

    Warto wspomnieć jeszcze 14. lokatę Katarzyny Solus-Miśkowicz w elicie kobiet, 11. miejsce Aleksandry Podgórskiej i 15. Rity Malinkiewicz w U23. W eliminatorze dziewiąta była Marta Turoboś. Pozostali reprezentanci i reprezentantki pojechali, cóż, ?bez błysku? (pełne zestawienie znajdziecie w mtb-xc).

    Jeszcze w czasie mistrzostw na twitterze rozgorzała dość nieprzyjemna dyskusja o zasadności wysłania licznej kadry na Mistrzostwa Europy. W tym miejscu warto zauważyć, że do Huskvarny pojechali de facto najlepsi kolarze górscy w kraju (poza Markiem Konwą i Marleną Droździok). Nawet, jeśli chwilowo materiał, jakim dysponujemy nie wystarcza na ?uszycie? z niego medali lub choćby mitycznych ?miejsc punktowanych?, to czy oznacza to, że najlepszych kolarzy w kraju mamy pozbawiać możliwości reprezentowania nas na imprezach mistrzowskich?

    W wielu dyscyplinach czekaliśmy długo, by pojawiła się kadra jakkolwiek nawiązująca do światowej czołówki. Wykonywana w mtb, pozytywistycznie rozumiana ?praca organiczna? wydaje się być wystarczającym argumentem za tym, by na imprezy takie jak mistrzostwa kontynentu w niedalekiej przecież Szwecji jeździć, nawet bez medalowych perspektyw. Bo jeśli nie w tym roku, to za trzy lata, na tej bazie wypracujemy lepsze wyniki. No chyba, że oficjalnie mówimy, że XCO nas, jako ?polskie kolarstwo? nie interesuje.

    skandia-krakow

    Horda amatorów

    Wydawałoby się, że energia związana z maratonami mtb gdzieś się ulotniła. Że amatorzy przesiadają się na szosę, że nastąpił przesyt masowych imprez kolarstwa terenowego. A tymczasem w drugi weekend maja tylko trzy imprezy: Skandia Maraton w Krakowie, Bike Maraton w Polanicy oraz Poland Bike w Radzyminie zgromadziły ponad 3500 uczestników (wraz z dziećmi będzie ok 4000) a wszystkie weekendowe maratony to 5000 ?osobostartów?.

    Z racji mojego patronatu oraz uczestnictwa z młodzieżą w Skandii przygotowuję osobny tekst o krakowskim maratonie, ale w tym miejscu trzeba podkreślić: Maratony MTB mają się więcej niż dobrze.

    Zdjęcia: materiały prasowe RCS, materiały prasowe Lang Team

  • Loverove 09.05.2016

    Loverove 09.05.2016

    Poniedziałkowe loverove, korzystając z dnia przerwy w giro zaczynamy od…

    1. W samą porę galeria z etapów 1-3

    Tak, Cyclingtips staje na wysokości zadania i dostarcza nam smakowity zestaw zdjęć na poniedziałkowy poranek!

    http://cyclingtips.com/2016/05/photo-gallery-2016-giro-ditalia-stages-1-to-3/

    Zostaw na chwilę pracę i przenieś się na trasę pierwszego wielkiego touru sezonu. Klik!

    2. Sprinter weekendu

    Marcel Kittel póki co jest nie do zatrzymania. Jest najszybszy, ma najlepszą drużynę (w tym Łukasza Wiśniowskiego) a gdy przyspiesza… cóż, nikt nie jest w stanie utrzymać mu koła.

    Drugi (pierwszy ze startu wspólnego) etap wygrał mimo przewagi „pociągu” drużyny FDJ:

    A na trzecim zerwał z koła solidną paczkę znakomitych sprinterów:

    Dzięki dobrze przejechanej czasówce oraz bonifikatom za zwycięstwa etapowe, Marcel Kittel dzień przerwy i przynajmniej pierwszy etap na włoskiej ziemi spędzi w różu:

    Co ciekawe, Niemiec ma już na swoim koncie 4 wygrane etapy Giro d’Italia (2 poprzednie 2 lata temu), ale ani razu nie wygrał na terenie Włoch.

    3. Bezprzewodowe Campagnolo

    Wygląda na to, że włoski producent osprzętu pracuje nad kolejną ewolucją swoich elektrycznych przerzutek. W planach Campagnolo jest pozbycie się kabli i poprawa ergonomii. 

     

  • Kto wygra Giro d?Italia 2016?

    Kto wygra Giro d?Italia 2016?

    Sprowadzanie 99. Giro d?Italia tylko do pojedynku Vincenzo Nibalego z Mikelem Landą jest sporym nadużyciem. W peletonie pierwszego wielkiego touru tego sezonu znajdziemy wielu ambitnych zawodników i przynajmniej kilku z nich planuje zaskoczyć rywali ponadprzeciętnie dobrą jazdą. Jest wśród nich oczywiście Rafał Majka.

    Pojedynki są nośne medialnie, proste do przekazania, opisania i zrozumienia. Rywalizacja starego, doświadczonego mistrza ze wschodzącą, młodą gwiazdą czy też reprezentanta gospodarzy z zagranicznym konkurentem to swoiste klasyki. W tym roku dochodzi jeszcze kwestia przynależności klubowej. Astana Nibalego to poprzedni klub Landy.

    Tyle tylko, że jak wspomniałem we wstępie, rozpoczynające się Giro to coś więcej niż starcie tych dwóch kolarzy. No ale po kolei.

    Vincenzo Nibali

    Mówicie, że ?nazwiska nie grają?? Być może, ale w przypadku Vincenzo Nibalego (Astana) dotychczasowe dokonania oraz przebieg kariery każą wskazywać go jako faworyta Giro d?Italia 2016, nawet jeśli póki co nie sygnalizował mistrzowskiej dyspozycji. Trzy wygrane wielkie toury mówią same za siebie a sposób, w jaki Nibali dochodził do szczytowej formy: spokojnie, mozolnie, bez szczególnych popisów przed startem docelowym, nakazuje przydzielić mu pierwsze miejsce na podium.

    Włoski kolarz należy do najwęższego grona mistrzów potrafiących się wspinać z mocą powyżej 6W/kg na długich podjazdach, przy tym dobrze znosi wysiłek dzień po dniu, nieźle radzi sobie na czas i ma znakomitą technikę jazdy. Jest kolarzem kompletnym, ma mocną drużynę i niespełna 32 lata. Czego by nie mówić o jego rywalach, żaden nie ma aż tylu atutów.

    Mikel Landa

    Rok temu zarówno podczas Giro jak i podczas Vuelty był ?tym drugim? w ekipie Astany za Fabio Aru. We Włoszech Mikel Landa zaprezentował się jako rewelacyjny ?góral?, gdzie wygrał dwa etapy i ?holował? swojego lidera w kryzysowych chwilach. Wystarczyło to na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej a kto wie, jak potoczyłyby się losy wyścigu, gdyby tylko Landa lepiej jeździł na czas. Podczas Vuelty baskijski kolarz skupił się na pomocy Aru, ale również zdołał wygrać jeden z górskich odcinków.

    W sezonie 2016 Mikel Landa będzie jedynym liderem swojego nowego teamu, Sky, na włoskim tourze. Choć sezon zaczął późno, pokazał znakomitą formę na trasie Giro del Trentino. Kluczowym etapem dla Landy będzie jazda na czas w regionie Chianti, na którą z kolei nastawia się Nibali. Straty z „czasówki” kolarz Sky może odrabiać przez cały wyścig.

    W kontekście szans Landy trzeba też pamiętać, że rok temu odpowiedzialność i uwagę mediów rozpraszał Aru. Teraz wszystkie obowiązki lidera drużyny będą się skupiały na Basku, zatem w rywalizacji z Nibalim będzie tak czy inaczej odczuwał dodatkową presję.

    Alejandro Valverde

    Jeżdżące doświadczenie, wiele lat obfitującej w sukcesy kariery, rekord zwycięstw w Walońskiej Strzale, wygrana Vuelta, podium Tour de France i? debiut w Giro w wieku 36 lat. Alejandro Valverde ma niezałatwione sprawy z Włochami. To oni udowodnili jego współpracę z Eufemiano Fuentesem kontrolując go w czasie krótkiej wizyty Tour de France na swojej ziemi i doprowadzając do dyskwalifikacji.

    Skoro Valverde rok temu spełnił swoje marzenie stając na podium Wielkiej Pętli, w sezonie 2016 chce zdobyć medal Igrzysk Olimpijskich. Ponieważ nie lubi spuszczać z tonu, zmienił plan startów, wybrał Giro d?Italia zamiast Tour de France i? trudno stwierdzić, czego można się po nim spodziewać. Biorąc pod uwagę, że wraz z kolejnymi sezonami rośnie jego wytrzymałość, nawet jeśli na chwilę przystopuje po wiosennym szczycie formy, w ostatnim tygodniu może być groźny.

    Rafał Majka, Rigoberto Uran

    Polak i Kolumbijczyk mają na swoim koncie podia wielkich tourów oraz wygrane etapy. Uran lepiej jeździ na czas, Polak jest bardziej błyskotliwym ?góralem?.

    Oczywiście serca nas wszystkich biją dla Rafała Majki (Tinkoff). Po siódmym i szóstym miejscu w Giro oraz koszulce w grochy na Tourze, rok temu stanął na podium hiszpańskiej Vuelty. Ma do pomocy Pawła Poljańskiego i Jaya McCarthy?ego, którzy pomogli mu wspiąć się na trzecie miejsce w Hiszpanii. Co ważne, dwa lata temu Majka bardzo dobrze pojechał czasówkę podobną do tej, którą w tym roku będą mieli do pokonania kolarze jadący w Giro d?Italia. Miejmy tylko nadzieję, że polski kolarz lepiej niż w poprzednich sezonach będzie znosił możliwe załamania pogody i wtedy nie będzie się o co martwić. Szczególnym dniem dla niego i dla nas będzie przedostatni górski etap z metą w Risoul. To tam Majka wygrał swój pierwszy etap Tour de France.

    Z kolei Rigoberto Uran dwa razy był już drugi w Giro, w tym roku zmienił pracodawcę na drużynę bardziej zaangażowaną w wielkie toury (Cannondale) niż wyścigi klasyczne (Etixx-Quickstep). Kolumbijczyk jest bardzo solidnym kolarzem, ma moc, dobrze jeździ na czas i posiada odpowiednie doświadczenie. Tak jak dla Majki, miejsce na podium będzie dla niego sukcesem, ale też oczekiwania bazujące na wcześniejszych dokonaniach obu kolarzy są na tyle wysokie, że miejsce poza top3 trzeba będzie uznać za porażkę.

    Tom Dumoulin, Esteban Chaves

    Rewelacje zeszłorocznej Vuelta a Espana stoją teraz przed szansą zrobienia kolejnego, ważnego kroku w swoich karierach. Dumoulin (Giant Alepcin) oczywiście będzie starał się zyskać przewagę nad rywalami podczas jazdy na czas, z kolei Chavez (Orica Greenedge) spróbuje wygrać górski etap i powalczyć w ?generalce?. Być może Dumoulin nastawia się ?tylko? na prolog, ewentualnie czasówkę, ponieważ jego głównym planem może być walka o złoty medal w jeździe na czas na Igrzyskach w Rio. Jeśli jednak zyska przewagę podczas prób indywidualnych, zapewne będzie próbował jej bronić w górach, tak jak na zeszłorocznej Vuelcie.
    Z kolei Chaves powinien skupić się na potwierdzeniu swoich nieprzeciętnych możliwości. Dwa triumfy etapowe na Vuelcie do tego zobowiązują.

    To nie są outsiderzy

    Steven Kruijswijk z LottoNL Jumbo to bardzo solidny kolarz etapowy miewający przebłyski znakomitej postawy w górach. Z kolei jego kolega klubowy, były skoczek narciarski, Słoweniec Primoz Roglic jest typowany na jedną z rewelacji wyścigu. Ryder Hesjedal (Trek Segafredo) w swoim, prawdopodobnie pożegnalnym Giro chce upolować etap i być jak najwyżej w ?generalce?, miejsce w pierwszej piątce nie będzie dla nikogo zaskoczeniem. Davide Formolo (Cannondale) to kolejna ?wielka nadzieja Włochów?, 23 latek jest bardzo utalentowany i być może wystrzeli z formą odciążając Rigoberto Urana. Na swoje pięć minut czeka także Joe Dombrowsky, ale raczej skupi się na pomocy Formolo i Uranowi. W Giro dobrze jeździli już Darwin Atapuma (BMC), Alexandre Geniez (FDJ) a na swój łabędzi śpiew zasługują Damiano Cunego (Nippo – Vini Fantini) i Igor Anton (Dimension Data) oraz Jean Christophe Peraud i Domenico Pozzovivo z Ag2r. W roli lidera i, kto wie, faworyta wielkiego touru, postara się sprawdzić Ilnur Zakarin z Katiuszy. Dublerem Alejandro Valverde w Movistarze chciałby zapewne zostać powracający do formy i sensownej wagi Carlos Betancur.

    Świetna obsada sprinterów

    Etapów, które mogą zakończyć się finiszem z dużej grupy jest aż osiem. Nie dziwi więc spora grupa znakomitych sprinterów, którzy będą polowali na cenne zwycięstwa w wielkim tourze.
    Marcel Kittel (Etixx-Quickstep) ma aż osiem wygranych wyścigów w tym roku i jest najbardziej utytułowanym specjalistą na liście startowej. Jego głównym rywalem powinien być Caleb Ewan (Orica), młody Australijczyk to wschodząca gwiazda sprintu. Arnaud Demare (FDJ) wygrywając Mediolan-Sanremo pokazał, że dobrze czuje się na włoskich szosach, Giacomo Nizzolo (Trek-Segafredo) był ostatnio w niezłej formie, podobnie jak Polak z włoską licencją, Jakub Mareczko (Wilier-Southeast). Rywale muszą się też liczyć z Andre Greipelem (Lotto-Soudal)

    Polacy!

    O Rafale Majce i jego ambicjach wspomniałem wyżej, podobnie jak o jego pomocniku, Pawle Poljańskim. Swój ślad w tegorocznym Giro będzie chciał zostawić Przemysław Niemiec. Póki ci jest on ?współrekordzistą Polski? razem z Majką. Najlepsze osiągnięcie obu kolarzy to szóste miejsce w klasyfikacji generalnej. Tym razem Niemiec (Lampre-Merida) celuje przede wszystkim w wygraną etapową. W Etixx-Quickstep pojedzie Łukasz Wiśniowski, kto wie, może zobaczymy go w jednej z ucieczek.

    I to by było na tyle szybkiego przeglądu peletonu 99. Giro d?Italia. A kogo w typujecie na bohaterów tegorocznego, włoskiego touru?

    Zdjęcie okładkowe: materiały prasowe RCS.

  • Nie przegap na Giro

    Nie przegap na Giro

    Pierwszy wielki tour sezonu. Wielkie oczekiwanie na wielkie emocje. Będą jednak dni, gdy te emocje sięgną zenitu. Czy będą to te, które typuję na najważniejsze? Oto krótki przewodnik po kluczowych etapach Giro d?Italia 2016.

    Etap 1, Apeldoorn (Holandia), 9,8km, piątek, 06.05

    Bardzo lubię ?prologi?. Krótka czasówka na początek wyścigu nie tylko przydziela koszulkę lidera i wstępnie ustawia klasyfikację. Często jest też prognozą tego, co wydarzy się w kolejnych dniach i tygodniach. Owszem, bywa, że zawodnicy, którzy później dochodzą do formy nie błyszczą w prologu a ci, którzy odpalą największe fajerwerki na inaugurację wielkiego touru gasną w końcówce. Mimo wszystko prolog wskazuje, kto jest w gazie a kto nie. Jeśli faworyt klasyfikacji generalnej pojedzie na podobnym poziomie, co specjaliści tak krótkich czasówek, można się spodziewać, że wkrótce będzie rządził w peletonie. Do tego wyniki z prologu ustalają, przynajmniej do pierwszego, większego podjazdu, taktykę poszczególnych drużyn, co również nie jest bez wpływu na dalszą rywalizację.

    Etap 6, Ponte-Roccaraso, 157km, czwartek, 12.05

    Pierwszy finisz na podjeździe. Krótki, zatem dynamiczny etap z metą na wzniesieniu. Wspinaczka do mety to solidne 18,5km o nierównej stromiźnie. Są sekcje płaskie, są sekcje sięgające 7,5%. Na koniec pierwszego tygodnia zmagań kolarze będą już w odpowiednim rytmie, zatem selekcja, która nastąpi w Roccaraso da odpowiedź na pytanie o pierwszych przegranych. Tego typu etap zazwyczaj pozbawia złudzeń kilku przedwyścigowych faworytów, często zmienia się też lider.

    Etap 8, Foligno-Arezzo, 186km, sobota, 14.05

    20km przed metą kolarze wjadą na Alpe di Potti. 10km wspinaczki o przewyższeniu 573m, z czego ostatnie 7km prowadzi po szutrze. Do mety w Arezzo jest co prawda zjazd, ale to może być jeden z bardziej emocjonujących etapów wyścigu. Agresywnie jadący kolarz ze wsparciem mocnej ekipy może zyskać cenne sekundy tym bardziej, że do mety prowadzi niewielki podjazd po płytach. I niby w Alpach do stracenia lub zyskania będą minuty, to jednak już nie raz takie dni decydowały o losach wielkich tourów.

    Etap 9, Jazda Indywidualna na czas w regionie Chianti, 40,5km niedziela, 15.05

    Górzysta czasówka prowadząca przez winnice to idealny teren dla mocnego faworyta klasyfikacji generalnej. Moc, aerodynamika i dobra technika jazdy będą kluczowe dla wyników na tym etapie. Przewidywane są spore różnice między zawodnikami. Dwa lata temu na podobnej trasie w Barolo najlepszy był Rigoberto Uran, Rafał Majka zajął świetne, 4. miejsce a zwycięzcę od dziesiątego kolarza w klasyfikacji dzieliły ponad dwie minuty. W tym roku trasa jest bardziej górzysta, zatem można się spodziewać jeszcze poważniejszych zysków i strat.

    giro-2016-ittEtap 12, płaski jak stół, Noale-Bibione, 182km, czwartek, 19.05

    No dobrze, wystarczy, że zobaczycie ostatnie 10km, ale ponieważ to ostatni taki etap przed wjazdem w wysokie góry, można spodziewać się imponującego sprintu z peletonu.

    Etap 14, Alpago-Alta Badia, 210km, sobota, 21.05

    Ponad 200km, sześć premii górskich i sporo czasu spędzonego na wysokości ponad 2000m n.p.m. Każdy z podjazdów ma status ?kultowego?. To klasyczny etap w Dolomitach, który po prostu trzeba zobaczyć. Prawdopodobnie o zwycięstwo etapowe będą walczyć górale-uciekinierzy, ale za ich plecami powinniśmy oglądać zaciekłą batalię w klasyfikacji generalnej. Możliwe są też ciekawe zagrania taktyczne ze strony najmocniejszych zespołów.

    Etap 15, jazda indywidualna na czas pod górę, Alpe di Siusi, 10,85km, niedziela, 22.05

    Ciężki podjazd, który zawodnicy będą pokonywali samotnie. To może być decydujący dzień, który spowoduje, że dalsze ściganie w Alpach francuskich będzie już tylko formalnością i szansą na etapowe skalpy dla tych, którzy tu stracą. Z drugiej strony klasyfikacja generalna równie dobrze może się drastycznie ?spłaszczyć?. Jeśli nie bawi was oglądanie zawodników indywidualnie męczących się na ciężkim podjeździe, to przynajmniej zmiany w tabeli wyników powinny dostarczyć sporo wrażeń.

    T15_MadonnaDC_2_alt

    Etap 19, Pinerolo-Risoul, 162km, piątek, 27.05 oraz 20, Guillestre-Sant?Anna di Vinadio, 134km, sobota, 28.05

    Wizytę we Francji trzeba potraktować i opisać razem. Organizatorzy Giro po raz kolejny ?idą po bandzie? i ryzykują zmianę trasy. W dwa ostatnie, górskie dni wyścigu planują dwukrotnie wprowadzić peleton na przełęcze leżące wyżej niż 2700m n.p.m. Może być dobrze, ale też prawdopodobny jest scenariusz ze śnieżycą wymuszającą objazdy.

    Etap 19. jest szczególnie ciekawy, ponieważ po przejeździe przez Colle dell?Angelo (2744m) zawodnicy będą finiszowali w Risoul, gdzie w 2014r na etapie Tour de France triumfował Rafał Majka przed? Vincenzo Nibalim. Będzie banałem, jeśli powiem, że chętnie widziałbym w tym samym miejscu taką samą kolejność na tegorocznym Giro d?Italia i, cóż, czasem banał to dobra rzecz.

    Etap 20. to przełęcze Bonette (2715m) i Lombarda (2350m) poprzedzone przełęczą Vars (2108m). Taki zestaw skumulowany na 134km w przedostatnim dniu wielkiego touru to szansa na ostatnią szarżę i wywrócenie klasyfikacji generalnej.

    Etap 21. Turyn, 163km, niedziela, 29 maja

    Świętowanie na trasie, szampan i finisz tych sprinterów, którzy przetrwają góry. Kto stanie na podium i wzniesie charakterystyczny puchar będzie wiadomo dzień wcześniej, ale i tak ostatni etap wielkiego touru jest zawsze szczególnym wydarzeniem.

    Jak widzicie tych etapów, których nie wolno przegapić uzbierało się całkiem sporo, ale i tak średnio co drugi dzień w czasie tegorocznego Giro można sobie zrobić luźniejszy od kibicowania.

  • Piękne Giro będzie piękne?

    Piękne Giro będzie piękne?

    Zaledwie kilka dni zostało do startu 99. Giro d?Italia. Inauguracja w Holandii nikogo nie dziwi. Odważnie poprowadzona trasa zwiedzająca alpejskie przełęcze powyżej granicy 2500m n.p.m. już tak. Największą niewiadomą będzie postawa Vincenzo Nibalego a polskim kibicom tętno przed telewizorami będzie podnosił Rafał Majka.

    Włochy to kraj, gdzie kolarstwo jest jednym ze sportów narodowych. Giro d?Italia to najważniejsze wydarzenie zarówno dla lokalnych fanów jak i zawodników. Włosi to jedna z nielicznych nacji, którzy bez skrępowania potrafią zignorować Tour de France. Dla wielu tamtejszych zawodowców sezon rozliczany jest pod koniec maja. To wtedy dogrywane są kontrakty na kolejny rok, zarówno te klubowe jak i reklamowe.

    Mimo 107 lat historii i ciężaru, jaki niesie ze sobą presja krajowych mediów oraz fanatycznych kibiców, Giro d?Italia jest wyścigiem, który wciąż poszukuje nowych trendów, rozwija się dynamicznie a przy tym rozsądnie, w przeciwieństwie do hiszpańskiej Vuelty.

    Ekstrema, które rokrocznie serwowane są kolarzom równoważone są przez inny styl jazdy peletonu, bywa też, że łaskawa dla zawodników jest aura. Wiosna we Włoszech jest po prostu piękna, dopiero co obudzona z zimowego snu przyroda zapewnia różnorodność i pełnię doznań estetycznych.

    O ile Francuzi przy okazji Wielkiej Pętli chętnie wizytują ościenne państwa, o tyle włoski tour rozwinął ideę gościnnych występów. W tym roku Giro d?Italia rozpocznie się w Holandii, by po trzech dniach przetransportować peleton 2000km na południe, niemal na czubek ?buta? półwyspu apenińskiego.

    W nieodległej przeszłości włoski Tour startował też z Danii, Belgii i Irlandii Północnej a w 2002r pierwszy tydzień Giro d?Italia był de facto ?Giro d?Europa?: peleton przejechał z Holandii przez Niemcy, Francję do Belgi i dopiero stamtąd do Włoch.

    Giro d?Italia to także ciągła eksploracja w poszukiwaniu nowych szos i ciekawych możliwości poprowadzenia trasy w samej Italii. To właśnie Włosi rozpoczęli trendy włączania do planu wyścigu bardzo stromych, wręcz ekstremalnych podjazdów. Mortirolo, Zoncolan czy Plan de Corones weszły do klasyki i uznawane są za jedne z najcięższych kolarsko wzniesień, na których ścigają się zawodowcy. Giro chętnie włącza do swojego programu również innowacje w postaci toskańskich ?białych dróg?, nie stroni też od szutrowych odcinków w górach.

    Mimo niebezpieczeństwa odwołania etapów, Giro odważnie sięga też po drogi, które nawet pod koniec maja mogą być nieprzejezdne. Dwa lata temu peleton zmagał się ze śniegiem na przełęczach Gavia i Stelvio, w tym roku w planach jest m.in. Col d?Agnel wznosząca się na 2744m n.p.m, trzecia najwyższa, przejezdna przełęcz Europy.

    Pięć finiszy na podjazdach równoważą trzy etapy jazdy indywidualnej na czas (jeden z nich to czasówka górska).

    Choć trasa wydaje się zrównoważona i zapowiada ciekawą rywalizację właściwie od startu w holenderskim Apeldoornie, nie ma się co oszukiwać: wyścig, zgodnie z tradycją rozstrzygnie się w ostatnich dniach, które oferują morderczą kumulację trudności.

    To zapewne z tego powodu doświadczeni pretendenci jak Vincenzo Nibali celują z formą w końcówkę Giro. W związku z tym przedstartowe sprawdziany, takie jak Giro del Trentino czy Tour de Romandie trzeba traktować raczej jak wykończenie zgrupowań treningowych niż wyznacznik aktualnej dyspozycji.

    Owszem, najmocniejszy ?góral? edycji 2015, Mikel Landa błyszczał już właśnie wTrentino a Nibali zarówno tam jak i w Liege-Bastogne-Liege był ewidentnie słabszy, jednak to wcale nie znaczy, że gdy trzeba będzie walczyć o różową koszulkę lidera Giro d?Italia sytuacja się nie odwróci.

    Pojedynek Landy z Nibalim to najciekawsza rywalizacja tegorocznego Giro. Włoch wygrał już wszystkie wielkie toury, w tym roku chce po raz drugu wygrać swój domowy wyścig. Z kolei Landa po uwolnieniu się z roli pomocnika w Astanie chce przebojem wejść do ścisłej czołówki specjalistów wielkich tourów. Z pewnością ma taki potencjał, te konkretne zawody mają go potwierdzić.

    My będzie z zapartym tchem śledzić poczynania Rafała Majki. Polak po trzecim miejscu w zeszłorocznej Vuelta a Espana pokazał, że należy się z nim liczyć w planowaniu miejsc na podium. Jest mocny, doświadczony, wciąż młody i choć część krytyków wskazuje, że brak mu wyraźnych atutów, w kontekście wyścigów etapowych trzeba go uznać za kolarza kompletnego.

    Giro d?Italia, jak co roku jest najbardziej wyczekiwanym przeze mnie wielkim tourem. Zróżnicowana trasa, faworyci jadący często z bardziej zróżnicowanymi motywacjami niż tylko ?obsesja żółtej koszulki Tour de France? i chyba najpiękniejsze ze wszystkich wyścigów krajobrazy. To wszystko powoduje, że włoski tour śledzę ze szczególną uwagą. Mam nadzieję, że i w tym roku się nie zawiodę.

    Zdjęcie okładkowe: Materiały Prasowe RCS

  • Kolarski 2015: Maj

    Kolarski 2015: Maj

    Ekscytujące Giro d?Italia, gdzie Alberto Contador przeciwstawiał się ekipie Astany to tylko część kolarskiego maja. W tle rozgrywały się równie ciekawe wydarzenia. Jakie? Sprawdźcie sami.

    Pół planu wykonane

    Oleg Tinkow w z różową czupryną, Alberto Contador pokiereszowany, ale szczęśliwy, Fabio Aru nieco niespełniony i najmocniejszy, ale bez szansy na wygraną Mikel Landa. Giro d?Italia 2015 obfitowało w wiele dramatycznych chwil, lecz koniec końców rozstrzygnięcie było planowe. Alberto Contador zwyciężył w wyścigu i uczynił pierwszy krok do mitycznego ?dubletu?.

    Niestety dla Hiszpana, włoski tour był bardziej energochłonny niż sam się tego spodziewał. Od pierwszych etapów kolarze ścigali się na najwyższych obrotach. Już dawno początkowe dni trzytygodniowych zawodów nie były tak intensywne. Zaowocowało to wczesnym ustawieniem stawki w klasyfikacji generalnej, ale też poważnymi problemami wielu kolarzy w dalszej fazie rywalizacji.

    Fabio Aru zmagał się z licznymi kryzysami, dzień słabości dopadł też samego Contadora. Kolarz Olega Tinkowa i tak musi się cieszyć, ponieważ doznał kontuzji barku i po szóstym etapie na podium wchodził z ręką na temblaku.

    Giro 2015 zapamiętamy też z powodu kontrowersji wokół pojęcia fair play. Najpierw Richie Porte został ukarany dodatkowymi dwoma minutami za przyjęcie koła od swojego rodaka Simona Clarke?a. Problem w tym, że Clarke jeździ w Orica-Greendege a Porte w Sky a sędziowie bezwzględnie wyegzekwowali obowiązujące przepisy.

    Z kolei na królewskim etapie prowadzącym przez przełęcz Mortirolo Alberto Contador w podobnej sytuacji skorzystał z pomocy klubowego kolegi, Ivana Basso, co jest dozwolone, ale z krytyką spotkało się zachowanie zespołu Astana. Fabio Aru i Mikel Landa postanowili w tym momencie uciec rywalowi, za co zostali przez niego srogo skarceni. Contador doścignął grających nie do końca fair konkurentów a następnie Aru za zbyt wczesną akcję zapłacił poważnym kryzysem.

    Co więcej, lider jeszcze raz utarł nosa Aru i Landzie na etapie osiemnastym, gdzie w swoim stylu przeskoczył z grupy liderów do ucieczki wykorzystując kolejny dzień słabości Fabio Aru. Za przymusową pogoń na Mortirolo i za harce w Verbanii zapłacił jednak na ostatnich dwóch etapach, gdzie niby to planowo, ale jednak tracił cenny czas. Ostatecznie Contador wygrał Giro z przewagą dwóch minut nad Aru i trzech nad Landą. Patrząc na cały wyścig, o zwycięstwie zadecydowała jazda indywidualna na czas.

    Contador stracił we Włoszech wiele sił i energii, co nie pozostało bez wpływu na jego postawę podczas Tour de France w lipcu. Jazda kolarzy Astany wzbudziła wiele kontrowersji. Fabio Aru sygnalizował problemy zdrowotne przed wyścigiem a w jego trakcie kilkukrotnie to słabł to cudownie się odradzał. Z kolei Mikel Landa był ewidentnie najmocniejszym kolarzem w górach, ale mimo wszystko jego zadaniem było pilotowanie Aru a do tego fatalnie pojechał na czas. Czasy osiągane przez czołówkę na kluczowych podjazdach nie były rekordowe, ale wariackie tempo całego wyścigu w połączeniu z dominacją Astany jako całej drużyny wzbudziły poważne podejrzenia co do czystości kolarzy sponsorowanych przez Kazachstan i tamtejsze spółki.

    Alex Dowsett ze świetnym rekordem

    Świat czekał na Bradleya Wigginsa a tymczasem jego rodak, Alex Dowsett w ciągu godziny przejechał 52,937km na torze w Manchesterze, czyli o prawie pół kilometra więcej niż Rohan Dennis zimą w szwajcarskim Grenchen. To znakomity rezultat i choć nikt nie wątpił, że Wiggins go poprawi, to nadal budzi respekt i pokazuje olbrzymi potencjał Dowesetta. Kolarz Movistaru miał do próby podejść wcześniej, jednak kontuzja opóźniła przygotowania. Biorąc pod uwagę wiek Dowsetta (27 lat) niewykluczone, że zawodnik ten jeszcze kiedyś postara się o poprawienie swojego rezultatu a kto wie, może zostanie rekordzistą świata.

    Odradzający się Rafał Majka

    Przez pierwsze miesiące sezonu część kolarzy Tinkoff-Saxo zmagała się z przetrenowaniem. Jednym z nich był Rafał Majka, który od wczesnej wiosny nie mógł znaleźć właściwego rytmu wyścigowego. W prestiżowym Tour de Romandie, gdzie ścierają się ze sobą kolarze szlifujący formę i przed Giro d?Italia i przed Tour de France, Majka jechał bardzo solidnie w górach a do tego dobrze poradził sobie z czasówką, dzięki czemu cały wyścig zakończył na siódmym miejscu. ?Romandię? wygrali kolarze Katiuszy: Ilnur Zakarin przed Simonem Spilakiem. Chris Froome był trzeci, po drodze pokazując, że jego przygotowania do ?Wielkiej Pętli? idą zgodnie z planem.

    Sagan waleczny jak nigdy

    W Kaliforni, gdy oczy Olega Tinkowa śledziły, co dzieje się na trasie Giro d?Italia, z nieco mniejszą presją na karku o zwycięstwo postarał się Peter Sagan. Słowaka raczej nie kojarzyliśmy wcześniej z jazdą w górach ani z czasówkami, a tymczasem w Tour of California walczył niczym lew z Jullianem Alaphilippem. Choć sprawę nieco ułatwiła mu pogoda (z powodu opadów śniegu zmieniono trasę), na zboczach Mount Baldy Sagan sięgnął granic swoich możliwości, również podczas czasówki pojechał powyżej oczekiwań by cały wyścig wygrać dzięki bonifikatom uzyskanym na ostatnim etapie. Mistrzostwo na trasie nie przeszkodziło mu jednak, by w swoim stylu błaznować na dekoracji, ale cóż, Słowak po prostu był sobą.

    Maratony trafiły na pierwsze strony gazet

    Może trochę przesadzam, ale trasa krakowskiego Skandia Maratonu po liście jednego z oburzonych uczestników do ?Gazety Wyborczej? stała się tematem burzliwej dyskusji. Szlaki Lasku Wolskiego nie są niczym szczególnym, choć wymagają podstawowych umiejętności jazdy na rowerze górskim. Rozdźwięk między masowym uczestnikiem a jakkolwiek doświadczonym użytkownikiem sprzętu nazywanego mtb wydaje się pogłębiać. Taka jest cena za coraz bardziej powszechny charakter maratonów rowerowych a równocześnie za, nie aż tak szybko, ale jednak rosnącą popularność kolarstwa jako sportu wyczynowego. Wcześniej czy później nasz rynek będzie musiał pójść krok dalej, ale obstawiam, że sytuacje takie jak ta w Krakowie będą się powtarzały.

    Tomasz Marczyński na drodze do World Touru

    Podpisanie kontraktu z turecką drużyną Torku Sekerspor wydawało się przed sezonem dziwnym krokiem. Teraz już wiemy, że był to krok słuszny. Po nienajlepszym czasie w drużynie CCC, Tomasz Marczyński odzyskał wiarę w siebie. Ósme miejsce w imprezie kategorii HC, czyli Tour of Turkey oraz zwycięstwo w mniej prestiżowym Tour of Black Sea dały mu pewność siebie, którą wykorzystał później w czasie mistrzostw Polski a ostatecznie zaprowadziła go z powrotem do World Touru. Od sezonu 2016 ?Maniek? będzie jeździł w barwach Lotto Soudal.

    Zdjęcie okładkowe: filip bossuyt, flickr, CC BY 2.0

  • Czwartek na skróty

    Czwartek na skróty

    Mimo końca sezonu w kolarstwie dzieje się sporo. Transfery, wyścigi, przecieki i pomówienia. Tematów tyle, że zadowoliłby się nimi niejeden tabloid. Czwartkowy skrót, czyli komentarz do najważniejszych wydarzeń ostatnich dni.

    Wymiana sprinterów

    Mark Cavendish wraz ze swoim przybocznym, Markiem Renshawem odchodzą z Etixx-Quickstep i dołączają do drużyny Dimension Data. Co to za team? Południowoafrykańska drużyna, która w ostatnich sezonach była znana jako MTN Qhubeka. Biorąc pod uwagę, że z zespołu jeżdżącego w pasiastych, biało-czarnych strojach, odchodzi do Lampre-Merida najlepszy góral ekipy, Denis Mentjens, Dimension Data będzie zespołem skupionym na sprinterach. Do ?pociągu? Cavendisha dołączy jego stary znajomy, Bernhard Eisel z Team Sky. Oprócz tego w ekipie pozostanie doświadczony Tyler Farrar, Theo Bos oraz Edvald Boasson Hagen.

    Miejsce po Cavendishu w Etixx-Quickstep wypełni Marcel Kittel. Niemiec, który miał rewelacyjne sezony 2013 i 2014 w 2015 borykał się z wieloma problemami. Zespół Giant-Alpecin wydaje się koncentrować nie tylko na sprintach, ale też na klasykach (Degenkolb) i wyścigach etapowych (Barguil, Dumoulin), zatem Kittel szuka nowego otwarcia w innych barwach.

    W ten sposób Etixx-Quickstep wypełnia lukę po Cavendishu, nie musząc poddawać presji młodego kolarza z Kolumbii, Rendona Gavirii. Co ciekawe, wraz z Kittelem w ekipie pojawia się nowy sponsor, sieć niemieckich dyskontów Lidl. Interesująco zapowiadają się potencjalne kampanie reklamowe z udziałem kolarzy.

    Potwierdzone plotki

    Michał Kwiatkowski i Michał Gołaś wzmocnili Team Sky. W czasie Mistrzostw Świata w Richmond brytyjska ekipa zamknęła swoją listę transferową i potwierdziła wcześniejsze pogłoski.

    Zobaczymy, w którą stronę będzie rozwijał się były mistrz świata. David Brailsford chciałby wygrać choć jeden monument. Gerraint Thomas zapewne zaatakuje we Flandrii lub podczas Paryż-Roubaix. Dla ?Kwiato? zostaje więc Mediolan-Sanremo lub Liege-Bastogne-Liege. Pytanie, jak potoczą się losy Polaka w wyścigach etapowych, w których Sky się specjalizuje. Czy uniknie charakterystycznego spadku formy podczas Tour de France? Jak odnajdzie się w zespole mimo wszystko podporządkowanym jednemu celowi: żółtej koszulce lidera Wielkiej Pętli?

    Takich problemów nie powinien mieć za to Tomasz Marczyński. Mistrz Polski wraca do World Touru podpisując kontrakt z Lotto Soudal. To dobry ruch, zespół ten daje wiele możliwości uniwersalnym kolarzom takim jak Marczyński. Cieszy też fakt, że po raz kolejny w najważniejszych wyścigach będziemy oglądali białą koszulkę z orłem. W tym miejscu warto podkreślić rolę, jaką odegrało przejście Marczyńskiego do tureckiej drużyny Torku Sekerspor. W tej kontynentalnej ekipie spędził sezon 2015, był liderem na kluczowych wyścigach, sporo wygrał i dobrze spisał się w imprezie kategorii HC, czyli Tour of Turkey. Dzięki temu do World Touru wraca z zapasem pewności siebie, tak potrzebnej w rywalizacji na najwyższym poziomie.

    Wyciek trasy Giro 2016

    Wygląda na to, że na kilka dni przed oficjalną premierą, poznaliśmy trasę Giro d?Italia 2016. Kluczową informacją jest, że w planie wyścigu są trzy indywidualne czasówki o łącznej długości 61km. Dobra wiadomość dla górali to 10,8km próby prowadzącej wyłącznie pod górę. Całość wygląda na zrównoważoną trasę, która daje sporo okazji zawodnikom każdej specjalności. Początkowe etapy w Holandii powinny preferować sprinterów, po transferze na południe Włoch swoje szanse będą mieli uciekinierzy. Losy klasyfikacji generalnej, poza czasówkami, mają się rozstrzygnąć w Alpach, na granicy z Francją.

    Ostatni Monument Sezonu

    W ten weekend Giro di Lombardia. Piękny Klasyk prowadzący malowniczymi szosami w okolicach jeziora Como. W tym roku trasa wyścigu została utrudniona, poza tradycyjnym podjazdem do sanktuarium Madonna del Ghisallo dodano Muro di Sormano. W końcówce 245km dystansu znajduje się jeszcze jadowite wzniesienie Civiglio oraz ostatnia szansa na atak, czyli San Fermo Della Battaglia. Faworytem wyścigu jest Vincenzo Nibali. Mistrz Włoch po niezbyt udanym sezonie prezentuje wysoką formę w ostatnich dniach wygrał Tre Valli Varesine i z pewnością będzie szukał triumfu w monumencie – trofeum, którego brakuje w jego imponującym portfolio.

    https://twitter.com/CodcastChannel/status/522036105764286466

    W realizacji tego celu przeszkodzić mu spróbują Alejandro Valverde i Rafał Majka, ale trzeba pamiętać, że obaj kolarze mają w tym sezonie aż 86 dni startowych. Niewykluczone więc, że swoje trzy grosze dołożą zawodnicy Ag2r lub FDJ. Ambitne plany na Lombardię ma m.in. Thibaut Pinot.

    W Lombardii nie zobaczymy za to Fabio Aru. Zwycięzca Vuelta a Espana będzie reprezentował interesy swoich sponsorów w kazachskim Tour of Almaty. Astanie z pewnością przyda się wsparcie, ponieważ twarz i pomysłodawca zespołu, Aleksander Winokurow po raz kolejny będzie musiał tłumaczyć się z zarzutów kupienia od swojego imiennika, Rosjanina Kołobniewa zwycięstwa w Liege-Bastogne-Liege 2010.

    O ile postać Winokurowa była intrygująca, choć niesławna, jako kolarza, zarówno jego zespół: Astana jak i on sam budzi coraz więcej negatywnych skojarzeń. Gdyby nie fakt, że kolarstwo chronicznie cierpi na brak sponsorów, powinno już dawno pożegnać się z pieniędzmi kazachskich oligarchów i skazać cały ten radosny cyrk na infamię.

  • Giro jedną nogą?

    Giro jedną nogą?

    Alberto Contador wygrał Giro d?Italia. To jego siódmy, oficjalnie wygrany wielki tour. Ponieważ włoski wyścig był tylko częścią większego planu, można założyć, że kolarz Tinkof-Saxo zwyciężył mając zapas sił.

    Pięć bezwartościowych etapów

    Paolo Tiralongo, dwukrotnie Mikel Landa i dwukrotnie Fabio Aru jako pierwsi przekraczali linię mety. Cały wyścig Astany kończy jako zwycięzca klasyfikacji drużynowej a Aru jako najlepszy młodzieżowiec. Sponsorowana przez Kazachów ekipa teoretycznie kontrolowała wyścig, zadała wiele bólu rywalom dyktując bardzo mocne tempo przez wiele dni. Mimo licznych ataków, to było za mało na Alberto Contadora. Hiszpan pojechał jak profesor, zyskał przewagę podczas jazdy na czas, w górach efektywnie się bronił a gdy jego duma została podrażniona skutecznie skarcił swoich oponentów.

    Pytania o tempo

    W opinii wielu zawodników, Giro d?Italia było wyścigiem bardzo wymagającym i szybkim. Z pewnością odpowiada za to wojna Astany z Tinkoff-Saxo. Niewiele chwil pozostawiono na wytchnienie, od pierwszych etapów tempo peletonu było wyjątkowo szybkie. Średnia prędkość zwycięzcy wyniosła 39.615km/h. Szybszy był tylko Ivan Basso w 2010r (39.628) i Denis Menchov w 2009 (40.057), ale warto też podkreślić, że Vincenzo Nibali w 2013r uzyskał 39.360, zatem wynik Contadora to raczej wyraz pewnej tendencji niż nagły wyskok ponad normę.

    Z drugiej strony tempo na kluczowych podjazdach było niższe, niż można by oczekiwać. Mortirolo czołówka przejechała wolniej niż w 2008 oraz 2005r. W Cervinii Aru jako jedyny był szybszy niż Hesjedal w 2012, zaś reszta stawki była wyraźnie odstała od rezultatu Kanadyjczyka. Również na Finestre nie pokonano szybciej niż Jose Rujano w 2011r.

    Na wolniejszą jazdę pod górę może mieć wpływ bardzo intensywny pierwszy tydzień oraz, paradoksalnie, wyższa średnia prędkość całego wyścigu (kolarze byli bardziej zmęczeni w końcówkach etapów). Na najważniejszych podjazdach szacowany średni stosunek mocy do masy najlepszych górali wynosił 5,8-6,2 W/kg a nie, jak np. rok temu na Vuelta a Espana 6-6,4W/kg.

    Pamiętając, że, przynajmniej w teorii Contador rozkłada siły w kontekście zbliżającego się Tour de France a Aru, Landa i Hesjedal to nie Froome i Quintana i co do zasady nigdy nie jeździli szybciej, wszystkie te szacunki i statystyki mają spory sens.

    Czy można się oszczędzać na wielkim tourze?

    Alberto Contador miał dobrze pojechać czasówkę, co zrobił, a resztę wyścigu potraktować defensywnie. Niestety dla niego (i naszczęście dla kibiców) już w pierwszym tygodniu musiał kilka razy generować moc wyższą niż zakładał (Abetone, Campitello). Co więcej, kraksa zakończona kontuzją barku musiała kosztować go sporo energii, podobnie jak pogoń po defekcie u podnóża Mortirolo.

    Czas zsykany nad mającymi przewagę liczebną rywalami sprawił, że w końcówce Hiszpan nie musiał się szarpać. W Cervinii i Sestriere mógł odpuścić ataki astanowców. Warto też wspomnieć, że choć sam przyznał się do odwodnienia i kryzysu na przełęczy Finestre, ten szutrowy podjazd wyjątkowo nie pasuje do jego stylu jazdy. Contador, często stający na pedałach musiał zadbać o przyczepność na sypkiej nawierzchni, co dodatkowo go spowolniło.

    Tak czy inaczej, Giro d?Italia jest jego. Oficjalnie drugie, praktycznie trzecie. Mimo kilku nieprzewidzianych wydarzeń jest całkiem możliwe, że w pięć tygodni zdąży się nie tylko zregenerować, ale i podnieść swoją dyspozycję na tyle, by generować 0,2W/kg więcej, co sprawi, że będzie równorzędnym rywalem dla Nibalego, Froome?a i Quintany podczas Tour de France.

    Wielki tour bez sprinterów

    Powiedzmy sobie szczerze. Giro d?Italia 2015 stało na bardzo niskim poziomie, jeśli chodzi o pojedynki sprinterów. Zwycięzca klasyfikacji punktowej, Giacomo Nizzolo nie wygrał żadnego etapu, dwa zwycięstwa Sachy Modolo wynikają raczej z braku groźniejszych konkurentów a wycofanie się Andre Greipela tym bardziej nie wpłynęło na ożywienie finiszów z grupy. Na tym tle ciekawiej wygląda jazda Philippe?a Gilberta, który po niezbyt dla siebie udanej wiośnie dwa wygrane etapy (?klasyczny? i górski) może potraktować jako spory sukces.

    Dzielni Francuzi

    Niestety tym razem mieliśmy wielki tour bez polskich emocji. Owszem, w peletonie jechała ekipa CCC Sprandi Polkowice a także Przemysław Niemiec z Lampre-Merida. Owszem, próbowali zabierać się w ucieczki i podejmowali próby walki o etapowe zwycięstwa, ale na tym się kończyło. Wysokie tempo całego wyścigu oraz ciągła rywalizacja Astany z Tinkoff-Saxo sprawiła, że szukający takich okazji mieli tym razem ciężkie życie. Nie udało się Ryderowi Hesjedalowi (choć jest jednym z bohaterów wyścigu), nie udało się Stevenowi Kruijswijkowi, zeszłoroczne gwiazdy, młodzi Włosi z Bardiani tylko raz zaistnieli za sprawą Nicoli Boema. Miejmy nadzieję, że start kolarzy CCC Sprandi Polkowice nie był ich ostatnią obecnością na trasie wielkiego touru a przejechane kilometry i doświadczenie zaprocentują wkrótce.

    Giro d’Italia 2015 za nami. Ja z niego zapamiętałem mniej więcej tyle, co napisałem powyżej. A Wy?

  • Czy liczy się tylko zwycięzca?

    Ryder Hesjedal, zajmuje dziesiąte miejsce w klasyfikacji generalnej Giro d?Italia. Do Alberto Contadora traci 13 minut, a mimo to jest jednym z bohaterów wyścigu.

    Wydawałoby się, że we współczesnym sporcie liczy się tylko zwycięzca. Kolarze Astany, choć z dużym prawdopodobieństwem zajmą dwa miejsca na podium, będą traktowani jak przegrani, nawet mimo etapowych triumfów Mikela Landy i białej koszulki najlepszego młodzieżowca Fabio Aru.

    Celowali jednak wyżej, od początku prowadząc bezkompromisową grę, której celem była różowa koszulka i wygrana w całym wyścigu.

    Po ?aferze kołowej?, kolejnych stratach i ostatecznym wycofaniu się Richiego Porte, niedyspozycji Rigoberto Urana a następnie miażdżącej przewadze Contadora w jeździe na czas, różnice w klasyfikacji generalnej urosły do de facto nieodrabialnych.

    Zawodnicy typowani przed wyścigiem do roli cichych faworytów wywiązują się jedynie z połowy swojego zadania. Są cisi. Van den Broeck nie istnieje, Atapuma jest daleko, podobnie jak Chavez i inni Kolumbijczycy. Zakarin się nie liczy a Trofimow, poza tym, że jest niewątpliwą niespodzianką, nie jest ani zagrożeniem dla Contadora ani nie musi się raczej obawiać kolarzy za swoimi plecami.

    Przebłysk formy na Mortirolo miał Kruijswijk, z kolei Geniez zapisał się głównie ekwilibrystyką na jednym z mokrych zjazdów. Dubler Richiego Porte, Leoplold Konig, gdyby nie to, że notuje kolejny, świetny rezultat w swojej karierze (jest szósty w ?generalce?) i z pewnością uzasadnia to jego kontrakt z ekipą Sky, byłby trudny do zauważenia. Gdy peleton rozbija Astana lub Contador, czeski kolarz ginie z ekranu a o jego istnieniu dowiadujemy się dopiero na mecie, przeglądając drugą lub trzecią stronę wyników.

    Krótko mówiąc nuda.

    I wtedy pojawia się on. Ryder Hesjedal. Doświadczony Kanadyjczyk, zwycięzca Giro d?Italia z 2012 roku.

    Jak typowy kolarz ekipy Cannodnale-Garmin na początkowych etapach zaliczył poważne straty. Od połowy Giro jedzie po prostu swój wyścig, jakby kompletnie nie zważał na swoją pozycję w klasyfikacji generalnej czy utarczki między Astaną a Tinkoff-Saxo. Zabiera się w ucieczki, atakuje a w kluczowych momentach jedzie tempem zbliżonym do Contadora czy Landy.

    Być może wysoki i chudy Kanadyjczyk nie wygląda na rowerze zbyt elegancko, ale i tak zasługuje na najwyższą (po Contadorze) ocenę za ?wrażenie artystyczne?. Nie pierwszy raz pokazuje, że liczy się nie tylko zwycięstwo, ale i udział, o ile zostawi się na trasie wystarczająco dużo zdrowia, by zauważył to ktoś poza samym zainteresowanym.

    Bez względu na to, jak zakończy się Giro d?Italia dla Rydera Hesjedala, zapamiętam jego odważną, bezkompromisową postawę. Przynajmniej przez jakiś czas.