Tag: Maja Włoszczowska

  • Nie przegap w ten weekend: Maja, Majka i jeleń na rykowisku

    Vuelta a Espana startuje jutro, ale bez obrońcy tytułu, Chrisa Hornera. Drużynowa jazda na czas i etap sprinterski nie angażują na tyle, by nie zwrócić oczu w stronę mtb. We francuskim Meribel najlepsi zawodnicy w szczytowej formie powalczą o punkty w finałowej eliminacji Pucharu Świata. Tymczasem w Kolorado, Rafał Majka nie ma dość i ściga się o wygraną US Pro Cycling Challenge z Tejayem Van Garderenem. Co jeszcze wydarzy się w ten weekend?

    Maja na podium?

    Nasza najlepsza kolarka górska rozkręca się z każdym tygodniem. Początek sezonu miała obiecujący (trzecie miejsce w Pietermaritzburgu), ale później było nieco słabiej (jeśli brać pod uwagę jej wcześniejsze dokonania). Ostatnio jest coraz mocniejsza, wyraźnie celując z formą w mistrzostwa świata. Puchar Świata również jest ważny, przed finałową eliminacją we francuskim Meribel Włoszczowska zajmuje szóste miejsce w klasyfikacji generalnej. Zwycięstwo zapewniła już sobie jej klubowa (Liv Pro XC Team) koleżanka, Jolanda Neff, zatem przy sprzyjającym zbiegu okoliczności i dobrej jeździe, Maja może awansować nawet na podium! Oprócz niej, we Francji wystartują jeszcze: Katarzyna Solus-Miśkowicz oraz Anna Szafraniec z Krossa, Paula Gorycka z 4F. Wśród mężczyzn: Marek Konwa (Betch.nl Superior), Kornel Osicki (Kross), Marcin Kawalec (Sante BSA Whistle) i Piotr Kurczab (SGR). W U23 swoich siły sprawdzą: Monika Żur, Patryk Adamkiewicz i Marta Turoboś. Wyścigi XCO rozegrane zostaną w niedzielę, elita kobiet jedzie o 13 a mężczyzn o 15:30. Relacja na żywo z niezłym komentarzem jak zawsze będzie dostępna na stronie RedBulla. O ile wśród pań sprawa zwycięstwa w klasyfikacji generalnej jest już jasna, o tyle panowie będą się ścigać do końca. Julien Absalon musi dojechać najdalej czwarty, by być pewnym wygranej. Nino Schurter w ostatnich tygodniach był od niego szybszy, ale Francuz jest na tyle solidny, że powinien się obronić.

    Vuelta bez Hornera

    Zapowiedź Vuelty napisałem wczoraj i możecie ją przeczytać, klikając tutaj. Jest już nieco nieaktualna, ponieważ obrońca tytułu, Chris Horner nie stanie na starcie. Jego drużyna, Lampre-Merida jest członkiem MPCC (ruch na rzecz wiarygodnego kolarstwa). Ponieważ Horner ostatnio był chory, dostał TUE (zezwolenie na użycie terapeutyczne) na leki przeciwzapalne a do tego ma jetlag po podróży z USA, okazało się, że poziom kortyzolu w jego krwi jest za niski. W związku z tym, zgodnie z zasadami MPCC drużyna wykluczyła go ze składu na najbliższy wyścig. To otwiera szansę przed Przemsyławem Niemcem, który dzięki temu będzie mógł jechać na własne konto. Stawia również pytania dotyczące wiarygodności Hornera. Nagłe wycofania ze względów zdrowotnych w przeszłości często wiązały się z przyjmowaniem niedozwolonych środków.

    Przy okazji startu Vuelty warto wspomnieć o kolejnym w tym sezonie upadku Chrisa Froome?a. Lider Team Sky w pierwszym tygodniu Tour de France kładł się na szosie dosłownie co chwilę. Zaowocowało to złamanym nadgarstkiem i wycofaniem z wyścigu. Gdy się wykurował, postanowił powalczyć w Hiszpanii, tymczasem na dwa dni przed startem podczas treningu poślzgnął się na plamie oleju i upadł po raz kolejny. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.

    Catedral de Jerez de la Frontera by night.JPG
    Catedral de Jerez de la Frontera by night” by Sheeva81Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons.

    Tak czy inaczej, trzeci wielki tour rusza w sobotę wieczorem. Jazda drużynowa na czas przy zachodzącym słońcu (o godz. 19) ulicami Jerez de la Frontera będzie niezłym widowiskiem. Jest szansa na urocze pejzaże, nic tylko wziąć farby i malować. Zespoły Movistar, Cannondale, Garmin-Sharp, Omega Pharma Quick Step, Orica-Greenedge, BMC, Trek i Sky tradycyjnie zaliczane są do najmocniejszych w tej specjalności, tym bardziej, że w ich składach jest kilku znakomitych czasowców. Krótki dystans (niespełna 13km) i wiele zakrętów mogą zaowocować jakąś niespodzianką. Liczyć się będzie nie tylko zgranie drużyny i moc, ale także spryt i szczęście. W niedzielę jedna z nielicznych okazji dla sprinterów: większość tasy jest płaska jak stół, Nacer Bouhanni powinien mieć gdzie rozwinąć skrzydła. Ponieważ po drodze są dwie premie lotne, na których, tak jak na mecie, czekają bonifikaty czasowe, niewykluczona jest zmiana lidera. O ile oczywiście np. zespół FDJ nie straci za wiele podczas sobotniej jazdy drużynowej.

    Majka w Colorado, Rebellin we Francji

    Dziś po południu pagórkowatym etapem kończy się Tour du Limousin. W tej imprezie kategorii 2.1 nieźle spisuje się ekipa CCC Polsat Polkowice i jej lider, czterdziestotrzyletni Davide Rebellin. Po trzech dniach Włoch zajmuje drugą lokatę w klasyfikacji generalnej, miejsce na końcowym podium jest jak najbardziej możliwe.

    Z kolei w Kolorado znakomicie radzą sobie Rafał Majka i Bartosz Huzarski. Majka, który a US Pro Cycling Challenge miał pojechać tylko po to, by dojechać do mety, trzyma koło Tejaya Van Garderenai jest drugi w klasyfikacji generalnej. Z kolei ?Huzar? również daje radę i jest dziewiąty. Do końca zostały jeszcze trzy etapy: górski (ale nie karkołomny) dziś, 16km czasówka pod górę jutro oraz sprinterski w poniedziałek. Czy Majce zostało jeszcze coś w baku i da radę powalczyć z Van Garderenem? Czy Huzarski pojedzie pod górę na tyle dobrze, by zmieścić się w top10? Motywacją dla niego może być fakt, że właśnie przedłużył kontrakt ze swoją drużyną (obecnie NetApp-Endura, od przyszłego roku z nowymi sponsorami Bora-Argon 18)!

    Polska pod znakiem XC

    Ponieważ lokalna czołówka będzie startować na Pucharze Świata w Meribel, dla wielu chętnych otwiera się szansa na dobry wynik w jednym z wyścigów cross-country. O tym, ile ich będzie i gdzie zostaną rozegrane informuje m.in. mtb-xc.pl. Jeżeli nie miałeś(łaś) planów startowych na ten weekend, może warto spróbować swoich sił właśnie w XC? Z drugiej strony, można też pokibicować szosowcom. W sobotę w Szydłowcu ostatni w kraju wyścig z kalendarza międzynarodowego, czyli Puchar Ministra Obrony Narodowej.

     

  • Poniedziałkowy skrót#21

    Poniedziałkowy skrót#21

    Rafał Majka wygrał Tour de Pologne. Sięgnięcie do najgłębszych rezerw energetycznych opłaciło się. Jest teraz prawdziwym liderem i już wkrótce może zostać wielkim mistrzem. Nie zapominajmy jednak o Przemysławie Niemcu, kolarzach CCC Polsat Polkowice i Reprezentacji Polski.

    Tour de Majka

    Kariera Rafała Majki rozpędziła się na dobre. Po obiecujących wynikach w Giro d?Italia (6 i 7 miejsce rok po roku), drugim miejscu w Milano-Torino, trzecim w Giro di Lombardia i czwartym w Criterium International nastąpiła eksplozja jego formy. Dwa wygrane etapy Tour de France oraz klasyfikacja górska przyniosły zmianę w sposobie jazdy, pewność siebie, skłonność do ataków i dojrzałość taktyczną. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że rok temu na analogicznej trasie, Majka Tour de Pologne by przegrał. Teraz nie tylko potrafił atakować w górach i obronić się na czasówce, ale miał 100% wsparcie drużyny. Po naszym wyścigu nie pozostały żadne wątpliwości: pozycja Majki w ekipie Tinkoff-Saxo jest bardzo mocna. Na Tour de France Michael Rogers i Nicolas Roche a w Polsce Oliver Zaugg wykonali dla niego rewelacyjną pracę. To utytułowani kolarze z solidnym dorobkiem a jednak z pełnym poświęceniem jechali na naszego zawodnika.

    Aby nie rozpisywać się zanadto w tym miejscu, wspomnę tylko o jeszcze jednej myśli. Bjarne Riis kilka lat temu miał w swojej drużynie inną, wschodzącą gwiazdę. Andy Schleck po wygraniu klasyfikacji młodzieżowej Giro d?Italia nigdy w pełni nie zrealizował swojego potencjału. Tour de France wygrał po dyskwalifikacji Contadora, ale tak naprawdę nie stał się wielkim zwycięzcą. Wydaje się, że tym razem ekipa Tinkoff-Saxo kuje żelazo, póki jest gorące. Majka będąc na fali szybko zmienia się z nadziei w prawdziwego lidera i doświadcza tego, czego nie doświadczył Schleck. Nawet, jeśli Tour de Pologne nie jest najważniejszym wyścigiem w kalendarzu, zmierzenie się z presją kibiców, mediów i własnych oczekiwań to niezwykła lekcja, która zaprocentuje w przyszłości. Zaprezentowany styl pokazuje, że Rafał Majka jest nie tylko obiecującym zawodnikiem, ale ma predyspozycje do bycia realnym mistrzem.

    Maciej Paterski najlepszym góralem TdP
     

    Liga Europejska

    To temat na większy wpis, mam nadzieję rozwinąć go w najbliższych dniach. Porównania do piłkarzy zawsze są czerstwe, ale w tym momencie ciężko się powstrzymać. CCC Polsat Polkowice to w teorii ?druga liga? drużyn zawodowych. Niektórzy kolarze reprezentacji Polski to liga ?trzecia?. Chciałbym, aby nasi piłkarze prezentowali tak wysoki poziom sportowy jak kolarze. Szukając analogii, 11 miejsce Rutkiewicza po solidnej - jak zawsze - jeździe w górach, koszulka najlepszego górala Macieja Paterskiego, znkomita czasówka Mateusza Taciaka i aktywna jazda pozostałych kolarzy w pomarańczowych oraz biało-czerwonych koszulkach to niczym dojście dowolnego klubu do ćwierćfinały Ligi Europy. Nie wolno również zapominać o Przemysławie Niemcu. Doświadczony zawodnik Lampre-Merida zajął w Tour de Pologne świetne, 5. miejsce. Rozpuszczeni ostanim wysypem znakomitych wyników nieco zapominamy, że to jeden z najlepszych polskich rezultatów w wyścigu World Tour, dający sporo punktów w rankingu oraz zwiastujący wysoką dyspozycję. Mam nadzieję, że to dopiero zapowiedź dobrej jazdy na Vuelcie!
    Catharine Pendrell wygrywa Puchar Świata XC w Windham

    Świetna Włoszczowska, solidna Solus-Miśkowicz

    Amerykańskie Windham gościło w ten weekend kolarzy górskich. Do zakończenia zmagań w Pucharze Świata została jeszcze jedna eliminacja, we francuskim Meribel za dwa tygodnie. Z kolei za cztery w Norwegii rozegrane zostaną mistrzostwa świata. Forma Mai Włoszczowskiej wydaje się zwyżkować. Tydzień temu w Mont Saint Anne była dziesiąta, wczoraj w Windham już szósta. Przed finałem ciągle zachowuje szanse na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej (choć Catharine Pendrell będzie dogonić trudno: zwyciężczyni z Windham ma nad Polką 100 punktów przewagi). Wiadomo już, że tegoroczny Puchar zabierze do domu koleżanka Mai z drużyny Liv, Jolanda Neff. Cieszy również bardzo dobra postawa Katarzyny Solus-Miśkowicz. Zawodniczka Krossa dojechała do mety czternasta, z 3?23? za Pendrell i raptem 1?38? za Włoszczowską. Za nią uplasowały się m.in. Katerina Nash, Elisabeth Osl czy Julie Bresset. To już jest ścisła czołówka, z którą Polka po raz kolejny w tym roku rywalizuje jak z równymi sobie!
    Nino Schurter zjeżdżał jak natchniony
    O ile wyścig kobiet był emocjonujący nie tylko ze względy na walkę w szpicy, ale i obecność naszych zawodniczek, o tyle mężczyźni dali popis jako taki. Nino Schurter i Julien Absalon jechali ?ile fabryka dała? od startu do mety. Było to o tyle ciekawe, że Szwajcar uciekał na zjazdach, następnie Francuz nadrabiał straty na podjeździe. Miłośnicy technikaliów mają po tym wyścigu ciekawe pole do rozważań. Absalon jako jeden z nielicznych w czołówce jechał na hardtailu, Schurter oraz kolega Absalona z ekipy BMC, Lukas Fluckinger na fullach. Wygląda na to, że wybór roweru w pełni amortyzowanego był w Windham lepszym rozwiązaniem. Jest to ciekawe o tyle, że na tle innych eliminacji, trasa nie wyglądała na szczególnie karkołomną. Mimo drugiej z rzędu przegranej z Schurterem, Absalon jest o krok od wygrania klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ma 210 punktów przewagi, podczas finałowych zawodów wystarczy więc, że dojedzie do mety na czwartym miejscu.

  • Wtorkowy skrót

    Wtorkowy skrót

    Tour po dniu przerwy rusza w Pireneje. Rafał Majka walczy o koszulkę w grochy, ale to nie wszystkie ważne wydarzenia. Wyciągam z cienia te, które Wielka Pętla przykryła swoją okazałością.

    Mistrzostwa Polski XC

    Marek Konwa i Maja Włoszczowska obronili tytuły w elicie. Żadne zaskoczenie, oboje to czołowi zawodnicy mocnych ekip zagranicznych a sama Maja jest gwiazdą światowego formatu. Interesująco wygląda sytuacja tuż za nimi. Katarzyna Solus-Miśkowicz przyjechała na metę z niewielką stratą i potwierdziła, że ma naprawdę bardzo dobry sezon. Również Bartłomiej Wawak, ostatnio specjalizujący się w maratonach nie miał dużej straty do Konwy a trzeba pamiętać, że jest od aktualnego mistrza młodszy (to wciąż orlik, i w tej kategorii zdobył tytuł). Częste zagraniczne starty większej grupy kolarzy i kolarek górskich zaczynają procentować. Możliwe, że istniejące status quo wkrótce zostanie zaburzone, czołówka będzie szersza, bardziej otwarta a wyniki krajowych wyścigów mniej przewidywalne. O to chodzi i na to czekamy, to jedyna droga rozwoju.

    Niestety chcąc dorównać innym, trzeba nadganiać dystans bardziej kompleksowo. Do Żerkowa nie dotarłem, ale porównując frekwencję kibiców na mecie wyścigów elity mężczyzn w Polsce i Czechach widać jak na dłoni, że przed nami jeszcze długa droga.

    Czechy, Jaroslav Kulhavy wjeżdża na metę w szpalerze widzów
    Polska. Marek Konwa #nikogo

    CCC Polsat Polkowice bardzo dobrze w Rumunii

    Kategoria 2.1 to cenne źródło punktów do rankingu Europe Tour. ?Cycki? drugi rok z rzędu ładują swoje konto zdobyczą upolowaną na Sibiu Cycling Tour. Rok temu Davide Rebellin zwyciężył w tej trzydniowej etapówce, tym razem włoski weteran był drugi a czwarte miejsce dołożył Bronislau Samoilau. Tym samym polska drużyna jest już na czwartym miejscu w rankingu europejskim i wyprzedza m.in. Netapp Endura, IAM Cycling czy Bardiani CSF. Nieźle!

    Thüringen Rundfahrt der Frauen

    Taką samą kategorię co Sibiu Cycling Tour miała etapówka w Turyngii, w której z sukcesami ścigało się kilka polskich kolarek. Na starcie nie brakowało gwiazd (m.in. Elizabeth Armistead) a wśród nich Anna Plichta (TKK Pacyifc Toruń) zajęła bardzo dobre, ósme miejsce. Wyniki poszczególnych etapów znajdziecie np. w rowery.org. Warto wspomnieć, że to impreza z wieloletnią historią, organizowana jest od 1986r.

    Polacy atakują Transalp

    W czasie Tour de France każde wydarzenie kolarskie pozostaje w cieniu. Tymczasem Transalp to jeden z najbardziej spektakularnych wyścigów etapowych MTB, matka wszystkich imprez tego typu. Cóż z tego, skoro organizowane od 1998r wydarzenie nie ma nawet swojego hasła na anglojęzycznej wikipedii (!!!!), facebookowy fanpage ma mniej ?lajków? niż wiele polskich blogów rowerowych a wyników próżno szukać na stronie głównej cyclingnews.com. Za relacjonowanie wyścigu wzięli się za to dobrzy ludzie z mtb-xc.pl, a jest co relacjonować, ponieważ nie tylko na trasie z Niemiec do Włoch (siedem etapów z Oberammergau do Riva del Garda) ściga się elita mtb. Hannes Genze, Karl Platt, Stefan Sahm, Markus Kaufman czy Sally Bigham. Z Polski m.in Aleksander Dorożała, Dariusz Mirosław czy Wojciech Szczotka i Grzegorz Kubaczka po dwóch dniach jadą na zapleczu ścisłej czołówki.

    Nowi sponsorzy

    Zainteresowanie kolarstwem towarzyszące Tour de France sprzyja natłokowi komunikatów prasowych. To świetny czas, by poinformować świat o podpisaniu umowy z nowym mecenasem. A nuż jakiś stażysta pomyli się i wiadomość trafi do mainstreamowych mediów albo wręcz, na fali entuzjazmu związanego z sukcesami kolarzy z konkretnego kraju, zostanie tam zamieszczona celowo! Szczególnie dni wolne wykorzystywane są do zwoływania konferencji prasowych. I tak grupa Ralpha Denka zamiast przez NetApp i Endurę od przyszłego roku będzie sposnorowana przez producenta kuchenek Bora. Holendrzy, sieroty po Rabobanku obecnie wspierane przez Belkin w sezonie 2015 ścigać się będą za pieniądze narodowej loterii oraz organizacji BrandLoyalty, która finansuje również team łyżwiarzy szybkich. Z kolei Omega Pharma - Quickstep po raz kolejny zmienia nazwę, ale sponsor pozostaje ten sam. Koncern farmaceutyczny w przyszłym roku będzie promował swoją kolejną markę, tym razem suplementów dla sportowców Ettix. W przeszłości kolarze reklamowali już na koszulkach testy ciążowe i preparaty na chrapanie, wydaje się, że Omega Pharma w końcu zacznie docierać do odpowiedniego targetu. Znalezienie zastępstwa dla Shimano zapowiada też drużyna sponsorowana obecnie właśnie przez Japończyków i Gianta, a której liderem jest Marcel Kittel.

    Finał Touru tuż tuż

    Kolarze już są na trasie z Carcassonne do Bagnares de Luchon. Po drodze czeka na nich Port de Bales, premia najwyższej kategorii, gdzie Rafał Majka będzie rywalizował z ?Purito? Rodriguezem o koszulkę najlepszego górala. Jutro i pojutrze decydujące o klasyfikacji generalnej odcinki w Pirenejach z finiszami na podjazdach w Saint Lary Soulan i Hautacam. Szczególnie ten pierwszy jawi się polskim kibicom jako kolejna szansa na wygraną etapową. Skoro Majka jest w gazie a 21 lat temu wygrywał tam Zenon Jaskuła, nawiązanie do jego sukcesu byłoby piękną historią. Choć naturalnym jest, że ciężar gatunkowy takie wydarzenia byłby dla nas nie do przecenienia, najważniejsze będzie się działo między Vincenzo Nibalim i jego rywalami. Włoch nie może pozwolić sobie na dzień słabości, Alejandro Valverde, Tejay Van Garderen oraz Francuzi: Pinot, Barder i Peraud czekają na jego potknięcie, równocześnie rywwalizując między sobą o podium. Trzy dni w górach mogą wiele zmienić, każdy z pretendentów będzie chciał zyskać jak największą zaliczkę przed sobotnią jazdą indywidualną na czas. Będzie się działo!

  • Nie przegap w ten weekend – górskie konfrontacje

    Rigoberto Uran po świetnej jeździe na czas stał się kandydatem numer 1 do zwycięstwa w Giro d?Italia. Rafał Majka zaskoczył wszystkich dobrą postawą w tejże próbie indywidualnej i umocnił się na trzecim stopniu podium. Tymczasem do Novego Mesta zjechali najlepsi kolarze górscy: Puchar Świata wrócił do Europy. Plan na weekend wygląda więc bardzo intensywnie.

    Co wiemy po czasówce?

    Zapowiadając #Giro napisałem, że naturalną drogą dla Rigoberto Urana jest walka o zwycięstwo. Był już siódmy i drugi. Każde miejsce poniżej pierwszego byłoby więc regresem. Mimo to, w przedwyścigowych rozważaniach Uran lądował zawsze jako ?ten trzeci?, w tle dla rywalizacji młody Quintana - doświadczony Evans. Tymczasem po raz pierwszy w roli pełnoprawnego lidera drużyny, Rigoberto zbudował wyśmienitą dyspozycję, pierwszą część wyścigu przejechał uważnie i bez większych problemów a podczas górzystej jazdy na czas we czwartek zbudował solidną przewagę nad rywalami. Teraz to nie Evans a Uran może pozwolić sobie na defensywną jazdę. Jest to o tyle możliwe, że pozostali kolarze z ekipy Omega Pharma Quick Step są równie dobrze przygotowani co ich numer jeden. De Gendt, Brambilla i Poels świetnie pojechali czasówkę, pokazali moc i determinację. Nawet w razie kłopotów Urana powinni dać radę opanować sytuację w peletonie.
    W podobnej sytuacji jest Rafał Majka. Trzecie miejsce to rewelacja, w kontekście ewentualnego spadku formy Evansa możliwy jest awans na drugi stopień podium. Co więcej, tak jak lider wyścigu, Polak ma znakomitych przybocznych w dobrej formie (Roche, Rogers). Atak kolarzy, którzy muszą to zrobić, jeśli myślą o satysfakcjonującym ich rezultacie: Evansa, Pozzovivo i Quintany, paradoksalnie może ułatwić jazdę Majce. Nie musi ścigać wszystkich, za to może wykorzystać sytuację do zyskiwania przewagi nad kolejnymi rywalami na zmianę. Ten weekend to dwa ciężkie, górskie etapy. W sobotę kolarze zmierzą się ze stworzoną przez Pantaniego legendą podjazdu do sanktuarium Oropa (poprzedzonego dodatkowo dwiema górskimi premiami) zaś w niedzielę wzniesienie Montecampione zakończy etap liczący aż 225km. Oba odcinki będą ciekawym porównaniem kolarstwa drugiej dekady XXIw z czasami ?ery EPO?. Czy zawodnicy będący pod ciągłą kontrolą i bez możliwości ?radosnego? manipulowania swoją krwią stworzą równie wielki spektakl co Pantani z Tonkovem?

    Jak to robią Czesi?

    Nove Mesto na Morave to jeden z ważniejszych ośrodków sportów outdoorowych w Europie. Liczy zaledwie 10 tysięcy mieszkańców, za to położone jest w centrum kontynentu. Gościło już Tour de Ski, biatlonowe mistrzostwa świata a od kilku lat regularnie przyjmuje puchar świata w kolarstwie górskim. W tym roku zainauguruje europejską część tego prestiżowego cyklu. Trasa jest widowiskowa, z licznymi elementami technicznymi, wielu zawodników wskazuje ją jako swoją ulubioną. Czy Julien Absalon pobije kolejny rekord zwycięstw, czy też może pokona go, powracający do formy faworyt gospodarzy, Jaroslav Kulhavy? Jak spisze się Maja Włoszczowska? W zawodach Bundesligi Polka była ?zaledwie? piąta, jednak powiedzmy sobie szczerze, dla kolarki tej klasy celem mogą być wyłącznie imprezy najwyższej klasy, takie właśnie jak Puchar Świata. Trzeba jednak pamiętać, że w znakomitej dyspozycji jest jej młodsza koleżanka z klubu, Jolanda Naef. Maja za to zaoferowała swoim kibicom darmową wycieczkę do Novego Mesta. Zobaczymy, ilu chętnych pojedzie wspierać naszą gwiazdę. Na Pucharze Świata Polaków będzie wielu. Kluby i zawodnicy, którzy poważniej traktują starty w cross country wybrali się do Czech niemal w komplecie. Cieszy liczna obsada w młodszych kategoriach wiekowych. Warto śledzic relacje i wyniki. Ci, którzy zbierają doświadczenie na zawodach tej rangi już jako juniorzy, mogą w przyszłości decydować o obliczu kolarstwa górskiego nie tylko w kraju, ale i na świecie!

    Maratonowa konfrontacja

    Interesująco zapowiada się porównanie dwóch serii maratonów mtb. Bikemaraton w Wałbrzychu rozegrany zostanie w sobotę, MTB Marathon w Karpaczu w niedzielę. Ta druga impreza uchodzi za szczególnie trudną, wymagającą i ?górską?, ta pierwsza jest dla niej ciekawą alternatywą. Obie lokalizacje mają wieloletnią tradycję i, w różnych konfiguracjach goszczą kolarzy długodystansowych niemal od początku tej konkurencji w Polsce. Tym bardziej interesujące jest, jak będzie przebiegała rywalizacja na obu maratonach, którzy zawodnicy i które drużyny wybiorą dany wyścig i czy znajdą się śmiałkowie, którzy połączą te dwa starty w jeden, hardcorowy weekend. Szansa na osiągnięcie dobrych rezultatów jest tym większa, że czołówka rodzimego MTB będzie się ścigała na Pucharze Świata w Czechach.

  • Nie przegap w ten weekend – powtórki

    Sezon na powtórki czas zacząć. Liege-Bastogne-Liege to pasjonujący klasyk, ale lepiej samemu się upodlić na wyścigu niż ślęczeć przed telewizorem.

    Ze wszystkich wydarzeń nadchodzącego weekendu, ardeński monument jest z pewnością najważniejszy. Na starcie same tuzy, po drodze wiele pięknych i wymagających podjazdów. Wśród kandydatów do czołowych lokat Michał Kwiatkowski. Do tego Alejandro Valverde stoi przed szansą trzeciego zwycięstwa w tym prestiżowym wyścigu. Kolejny argument, by obejrzeć relację to okrągły jubileusz. Organizowana od 1892r ?Staruszka? rozegrana będzie po raz setny.

      Cóż z tego, skoro spora część z nas w niedzielne popołudnie będzie z dala od ekranów. Natłok zawodów w ten weekend powoduje, że oglądanie czegokolwiek w TV nieco mija się z celem. Szansę mają więc tylko ci, którzy wybiorą start w sobotę a niedzielę poświęcą na poranny rozjazd po wyścigu.
      Do wyboru jest m.in warszawska Skandia, otwocki Poland Bike, wielkopolskie Kaczmarek Electric oraz Volvo Powerade MTB Marathon. Szczegóły w ?kalendarzowym updejcie? na mtb-xc.pl. Ja zwrócę tylko uwagę na ciekawy fakt: mtb marathon został wypisany z kalendarza PZKol, zatem, przynajmniej w teorii, zawodnicy z licencjami nie mogą tam startować. Szansa na większą zdobycz punktową dla amatorów rośnie, zobaczymy też, jak w praktyce respektowane są przepisy.
      Prawdziwi zawodowcy w ten weekend będą ścigać się nie na maratonach a na Pucharze Świata XC. Ci, którym zależy na punktach zmuszeni zostali do podróży aż na Antypody. Australijskie Cairns to wbrew pozorom miejscówka mocno zakorzeniona w tradycji mtb. Już w 1996r rozegrano tam mistrzostwa świata. Ciekawostką jest, że wyścig wygrał wtedy Jerome Chiotti, jednak Francuz w wydanej nieco później autobiografii przyznał się do dopingu i złoto po latach przypadło Thomasowi Frischknechtowi. Legendarny Szwajcar nigdy bezpośrednio nie wygrał tytułu w XC, za to pod koniec kariery dwukrotnie wygywał tęczową koszulkę w maratonie. To były złote czasy mtb, teraz w tak dalekie zakątki świata wybierają się tylko najbardziej zdeterminowani zawodnicy. Mamy szczęście, że Maja Włoszczowska jeździ w jednym z najlepszych teamów na świecie, dzięki czemu ma pełny program startów. Polska zawodniczka jest aktualnym numerem 2 w rankingu UCI a w inaugurującej pucharowe zmagania eliminacji w Pietermaritzburgu zajęła trzecie miejsce. Trzymamy więc kciuki, relację na żywo będzie można zobaczyć na redbull.tv. Niestety różnica czasu (8 godzin do przodu) nie ułatwia sprawy. [caption id="attachment_3271" align="aligncenter" width="212"]Puchar Tarnowa MTB 2014 Puchar Tarnowa MTB 2014[/caption] Na tle Pucharu Świata i innych, ważnych wydarzeń, lokalne ściganie niekoniecznie zasługuje na uwagę, ale wspomnę też o wyścigu, w którym startuję w niedzielę. Puchar Tarnowa jest dobrze znany sporej grupie fanów mtb, z praktyki lub choćby ze słyszenia. Zawody mają charakter regionalny, przez co pierwsze doświadczenia zdobywało tam wielu dobrych kolarzy. Trasy zawodów są średnio trudne, na tle imprez z kalendarza UCI nawet łatwe. Dzięki temu spróbować swoich sił może niemal każdy, czołówka robi swoje tempo, początkujący mogą szlifować technikę i motywację. Całość jest przewidywalna, organizowana na solidnym poziomie, co ważne, z myślą o uczestnikach. Niezmienny harmonogram, losowanie drobnych, ale przydatnych upominków, posiłek regeneracyjny itd. Swoisty ewenement: ten skromny i często marginalizowany cykl zawodów zostanie w tym roku rozegrany po raz dwudziesty. Niewiele jest w kraju imprez sportowych z taką tradycją!

  • Nie przegap w ten weekend – bruk vs kurz

    Nie przegap w ten weekend – bruk vs kurz

    Paryż – Roubaix to wyścig-legenda. Najbardziej szalona impreza w kalendarzu World Tour. Nic nie może się z nią równać, a jednak to nie jedyne ważne wydarzenie nadchodzącego weekendu.

    Dla wielu kibiców to nie ubiegłotygodniowa Flandria a właśnie ?Piekło Północy? jest synonimem klasyku. Tak naprawdę, poza legendą, Paryż – Roubaix nie ma nic wspólnego z innymi kolarskimi monumentami. To ostatnia ostoja stylu vintage, swoistego wariactwa, które z niewiadomych przyczyn pozostało w corocznym harmonogramie. Impreza, której wygranie automatycznie wpisuje kolarza na karty historii tej dyscypliny.

    Jadąc z Paryża do Roubaix, zawodowy, komercyjny, kolorowy peleton co chwilę zbacza z drogi by zanurzyć się w historii: sportu, regionu, Francji i Europy. Postgórnicza okolica borykająca się z wieloma problemami raz do roku ożywa, tak jak ożywają wspomnienia o dawnych mistrzach i bohaterach pierwszej wojny światowej. Nie one są jednak najważniejsze a bruk. Wśród pól północnej Francji ukryte są wyłożone nim drogi, po których peleton zmuszony jest przejechać, i które stają się areną jednego z najdziwiniejszych widowisk, jakie cyklicznie oglądają fani sportu.

     

    W tym roku na trasie liczącej 257km na bruk kolarze wjadą 28 razy. Arenberg, Mons-en-Pevele i Carrefour de l?Arbre to najsłynniejsze z odcinków prowadzących po kocich łbach, na których najczęściej dokonuje się selekcja.

    Fabian Cancellara, opromieniony zwycięstwem we Flandrii będzie próbował ustrzelić historyczny dublet: jeszcze nikomu ta sztuka nie udała się trzy razy. Forma, jaką Szwajcar zaprezentował tydzień temu sugeruje, że jest to możliwe. Z drugiej strony Tom Boonen z pomocnikami ekipy Omega Pharma Quick Step są rządni rewanżu. Jak zawsze wiele zależy od pogody. W przypadku deszczu Paryż-Roubaix zmienia się w błotną rzeźnię. Znakiem czasów jest, że od dwunastu lat podczas ?Piekła Północy? nie padało. W kwietniu. W północnej Francji!

    Relacja na żywo z wyścigu będzie m.in. w Eurosporcie.

    Szalone Paryż-Roubaix, w którym kolarze jeżdżąc po dziurach, błocie i w kurzu jest ekstremum szosowej odmiany wczynowej jazdy rowerem . Tymczasem zawodnicy specjalizujący się w olimpijskiej wersji mtb od kilku lat zmagają się z innym szaleństwem. Trasy najważniejszych zawodów cross-country robią się coraz bardziej wymagające technicznie. Rewolucja w sprzęcie, wprowadzenie większych kół, sprawiła, że na trasach pojawiają się coraz bardziej wymyślne utrudnienia. Odziani tylko w kaski wagi piórkowej i obcisłą lycrę kolarze skaczą, jeżdżą po głazach, nie omijają fragmentów tras zawodów konkurencji grawitacyjnych.

    W ten weekend w południowoafrykańskim Pietermaritzburgu rusza seria najbardziej prestiżowych wyścigów: Puchar Świata. Oczy polskich kibiców kierują się oczywiście w stronę Mai Włoszczowskiej, która jest jedną z faworytek całego sezonu. Trzeba uczciwie przyznać, że nie tylko z powodu Mai te zawody będą pasjonujące. MTB, męskie, kobiece, jak również jego odmiany jeszcze bardziej ekstremalne niż xc stoją na bardzo wysokim i wyrównanym poziomie. Dobrze zrealizowany przekaz TV – a o to od niedawna dba Red Bull udostępniając relację na żywo w Internecie z dobrym komentarzem ekspertów – daje możliwość docenienia kunsztu i mocy herosów kolarstwa górskiego.
    W sobotę juniorzy, kobiety i elita mężczyzn ścigać się będą w downhillu, w niedzielę młodzieżowcy, panie i panowie w cross country.

     

    Michał Kwiatkowski stracił kilka sekund na królewskim etapie Dookoła Kraju Basków. To drugi raz w tym sezonie, gdy młody lider Omega Pharma odstał od najlepszych kolarzy w górach. W przeciwieństwie do Tirreno – Adriatico, różnica była bardzo mała i Polak nadal pozostaje w grze o podium, tym bardziej, że w sobotę finał wyścigu, który powinien mu bardzo pasować: górzysta, 25km jazda indywiduana na czas. Trzymamy kciuki!

    Podobnie jak wielu z was, w ten weekend na dobre rozpoczynam sezon startowy. Trochę żałuję, najbardziej Paryż-Roubaix. Emocje, jakich dostarcza oglądanie tego wyścigu na żywo są niepowtarzalne. Z wielu propozycji, które anonsuje np. mtb-xc? nie wybieram żadnej. Sprawdzę, jak wygląda Puchar Słowcji XC. Po powrocie podzielę się wrażeniami. To może być ciekawe doświadczenie.

    Zdjęcie okładkowe, bruki Roubaix: fot. tetedelacourse, flickr, cc by sa 2.0

  • Oswajanie z sukcesem

    Wychodzi na to, że mamy gwiazdy sportu. Nie, nie tylko te nasze, lokalne, którymi tylko my się interesujemy. Polscy zawodnicy w różnorakich dyscyplinach rozdają karty na najważniejszych imprezach w każdym zakątku świata. Chyba pora, żeby się z tym oswoić.

    Zanim będzie o kolarstwie (w końcu to blog głównie o tym), krótkie zestawienie z innych dyscyplin.

    Agnieszka Radwańska – od kilku lat top10 tenisowych rankingów. Justyna Kowalczyk – co roku z medalem najważniejszej imprezy sezonu w biegach narciarskich. Kamil Stoch, dwukrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich i prawdopodobny triumfator Pucharu Świata w skokach. Robert Kubica, mistrz świata WRC2, zakontraktowany kierowca czołowego teamu fabrycznego w rajdach samochodowych. Krzysztof Hołowczyc – regularnie uznawany za faworyta rajdu Dakar, na koncie kilka miejsc w czołowej dziesiątce morderczego automaratonu. Tomasz Majewski – lekkoatletyczny multimedalista przewodzący solidnej kadrze ?królowej sportu?. Robert Lewandowski – jeden z najskuteczniejszych piłkarzy Europy.

    Tak się złożyło, że doczekaliśmy się chwili, w której również polscy kolarze należą do ścisłej światowej czołówki. Maja Włoszczowska to jedna z najjaśniejśniej świecących gwiazd kolarstwa górskiego. Liderka fabrycznej ekipy lidera rynku wśród producentów rowerów, seryjna medalistka mistrzostw świata. Podobnie wygląda sytuacja Katarzyny Pawłowskiej, która trzy lata z rzędu zdobywa medale na torze. Z kolei Rafał Majka, Przemysław Niemiec i Michał Kwiatkowski to kolarze, którzy zakończyli sezon 2013 z rekordowymi dla naszego kolarstwa wynikami, czego efektem jest pozycja w ich ekipach w tym roku. Co więcej, zespoły Saxo-Tinkoff, Lampre-Merida i Omega Pharma Quick Step należą do ścisłego grona światowej elity. W tym momencie przeszliśmy od stanu, gdy garstkę entuzjastów cieszyła obecność w ucieczka na wyścigach drugiej kategorii, o ile te rozgrywane były w zachodniej Europie do stanu, gdy również w zachodniej Europie o ?naszych? piszą najważniejsze sportowe media.

    Sęk w tym, by nauczyć się tej nowej rzeczywistości. Oczywiście każde zwycięstwo cieszy, ale od największych gwiazd oczekuje się najlepszych rezultatów. Nie chodzi o wywieranie presji czy ?pompowanie balonu?. Jeśli zawodnik nie tylko ma potencjał, ale też potwierdza go swoimi wynikami, znaczy to tyle, że właśnie z tego należy go rozliczać. Zatem, jeśli Maja Włoszczowska zajęła czwarte miejsce w cypryjskim Sunshine Cup, nie ma ani tragedii ani powodu do radości. Jej czas przyjdzie wkrótce, gdy elita będzie rywalizowała o punkty Pucharu Świata. Z drugiej strony fajnie, że Kornel Osicki w nowych barwach Krossa startował w całym cyklu zawodów na wyspie Afrodyty. Dzięki nim będzie mu łatwiej na innych międzynarodowych zawodach, podobnie jak kolarzom JBG2, którzy dobrze pojechali w etapówce w Andaluzji.
    Na tle wygranej Kwiatkowskiego w Strade Bianche, siódme miejsce Bartłomieja Matysiaka w Classica Almeria może wydawać się mało istotne, ale podobnie: kolarz CCC Polsat Polkowice ugrał dobry wynik w niezłym wyścigu, zdobywając punkty dla siebie i dla drużyny. Jeden rezultat nierówny drugiemu, ale z każdego można się cieszyć, dobierając właściwie wagę do treści, z każdego zrobić dobrego newsa. Podobnie jak z niepowodzeń: sezon jest długi, każdy zawodnik ma wiele zadań i wiele celów. Grono profesjonalistów: od tych wybitnych po solidnych, którym możemy kibicować przy różnych okazjach zrobiło się spore. Na tyle spore, że jest to świetna okazja by doceniać tych nie tylko z pierwszych stron gazet.

  • Mało nas

    Maja Włoszczowska odpadła w plebiscycie Onetu na najlepszego sportowca ubiegłego roku. Po wygraniu pojedynku z pięściarzem Andrzejem Fonfarą, większe uznanie zyskał kolejny rywal, zawodnik mieszanych sztuk walki, Mamed Chalidow.

    Do głosowania na Włoszczowską zachęcała od kilku dni większość rowerowych fanpejdż na facebooku. W weekend Dzień Dobry TVN wyemitował reportaż o kolarce z Jeleniej Góry. Mimo wizerunku miłej, sympatycznej, dobrze wykształconej a do tego niezwykle utalentowanej i utytułowanej sportsmenki, Maja nie spotkała się z sympatią czytelników Onetu.

    Szczerze mówiąc, nie wiem dokładnie, kim jest Mamed Chalidow. Jego nazwisko kojarzę z reklam kolejnych wieczorów KSW, których bywa gwiazdą. Nie ujmując niczego samemu zawodnikowi, wszak każdemu sportowcowi należy się szacunek, zarówno dyscyplina, którą uprawia jak i jego dokonania nie mogą się równać z portfolio Włoszczowskiej. Pozostając przy argumentach możliwie racjonalnych, kolarstwo górskie od prawie dwudziestu lat jest dyscypliną olimpijską a nasza kolarka od dekady jest międzynarodową gwiazdą tego sportu. W ubiegłym sezonie zajęła czwarte miejsce w pucharze świata a podczas mistrzostw globu wywalczyła srebrny medal (czwarty w karierze). Chalidow jest mistrzem komercyjnych imprez organizowanch przez Polsat, gdzie bohaterami są zazwyczaj emerytowani atleci lub przedstawiciele innych profesji (np. modeling), często zaniedbani fizycznie, z nadwagą itd.

    mamed (1)

    Chcąc pojechać po bandzie, mogę też sięgnąć po argument, że przy wielu swoich zaletach, Maja dodatkowo uznawana jest za atrakcyjną kobietę, zatem w konkursie popularności powinno być to kolejnym atutem.

    Tymczasem w dalszej grze pozostaje zawodnik MMA. Zaiste, fanów kolarstwa musi być bardzo niewielu, skoro ponieśliśmy porażkę w tego typu zabawie. I nie ma co zwalać, że jest zima i taki mamy klimat, a rowery w tym czasie idą w odstawkę.  Nawet, jeśli plebiscyt Onetu nie jest szczególnie prestiżowy i jest tylko rozrywkową grą, wnioski są raczej przykre: mało nas i jesteśmy słabo zorganizowani.

    Aby kronikarskiemu obowiązkowi stało się za dość, muszę napisać, że w pierwszej rundzie zabawy odpadła również Katarzyna Pawłowska. Jest to jednak łatwiej wytłumaczalne: kolarka torowa uprawia jeszcze bardziej niszową konkurencję niż Maja a do tego jej rywalem był będący na wznoszącej fali: zarówno popularności jak i wymiernie poważnych sportowych sukcesów Robert Kubica.

    Głosować w kolejnych parach oraz dalszych etapach rozgrywki można na stronie Plebiscytu

     

     

     

    Follow my blog with Bloglovin

  • Gdzie są reklamy z kolarzami?

    Maja Włoszczowska została została jedną z twarzy kampanii USP Zdrowie. Występuje w niej prywatnie, jako mistrzyni świata. Wiele firm inwestuje spore pieniądze w sport wyczynowy, ale rzadko kiedy zaangażowanie wychodzi poza wymianę logotypów, przelewów i faktur.


    Reklama USP Zdrowie z Mają Włoszczowską

    Włoszczowska wcześniej rzadko pojawiała się w reklamach. Choć od lat jest jednym z najlepszych polskich sportwców i najbardziej utytułowanym kolarzem jej potencjał nie był wykorzystywany. Lotto i PZU, pierwsi duzi sponsorzy w naszym kolarstwie górskim korzystali na regularnych wizytach kolarek w studiu olimpijskim TVP przed Igrzyskami w Atenach. Sponsoring Hallsa to kompletna klapa. Choć finansowana przez markę grupa zawodowa osiągnęła cel: medal Włoszczowskiej i miejsce top10 Aleksandry Dawidowicz w Pekinie, po największym sukcesie firma wycofała wsparcie dla zawodniczek. Kolejne cztery lata pieniądze zapewniał głównie Dariusz Miłek. W tym czasie Włoszczowska została mistrzynią świata a firma CCC stanęła na wysokości zadania, chwaląc się tym sukcesem w wizerunkowym spocie emitowanym w telewizji.


    Reklama CCC z Mają Włoszczowską

    Aby wyczerpać temat, nasza najlepsza kolarka wystąpiła również w kampanii marki Scott, na rowerach której sięgała po największe sukcesy. Na tym właściwie kończy się historia reklam z polskimi kolarzami. Czy to efemeryczni sponsorzy, którzy płacą (lub nie) przez kilka miesięcy czy też wieloletni partnerzy, sponsoring w polskim sporcie sprowadza się do najprostszych działań. Wsparcie dla wyczynowców albo dla młodzieży nie musi prowadzić wprost do zwiększenia sprzedaży – może również być elementem budowania wizerunku (ciekawy artykuł na The Inner Ring o tym, dlaczego na koszulkach zawodowców znajdują się nazwy takie jak Astana czy MTN). Aby osiągnąć jeden z tych celów, potrzeba czegoś więcej, niż wymiany logotypów. Aby spojrzeć szerzej, nie tylko na kolarstwo, podobny schemat można zaobserwować niemal w każdej dyscyplinie sportu. Prezes TS Wisła, jednego z największych polskich klubów (15 sekcji różnych dyscyplin, ponad 1500 osób, w tym judo, brydż czy strzelectwo) żali się na pustki w kasie i niewielkie dotacje ze strony samorządu. Potencjalnym sponsorom proponuje bannery w hali oraz logotypy na koszulkach zawodników. Tylko wybitnie zdolny sprzedawca będzie w stanie przedstawić potencjalnemu sponsorowi korzyści płynące z umieszczenia jego logotypu na strzelnicy, chyba, że kilkanaście tysięcy złotych na sekcję przekaże rodzic-przedsiębiorca jednego z wychowanków klubu.

    Wycofanie się Banku BGŻ to gorący temat w polskim kolarstwie. W tekstach ekspertów dominuje ton gorzko-dziękczynny. Instytucja finansowa przez kilka lat finansowała grupę zawodową, firmowała swoim logotypem tor w Pruszkowie, ale była również obecna podczas imprez kolarskich dla zawodowców i amatorów oraz wspierała sport masowy: zespół maratończyków. Będąc w strukturach Rabobanku, który przez wiele lat kompleksowo dotował holenderskie kolarstwo, trudno się dziwić, że i u nas BGŻ zaangażował się w sposób korporacyjno-profesjonalny. Korporacje podlegają jednak swoim prawom, bank przechodzi do innej grupy kapitałowej (BNP Paribas) i zrywa z kolarstwem niemal z dnia na dzień. Czy na kilkuletnich wydatkach wygrał, czy przegrał, tego nie wiem. Miło, że w trudnych czasach dla polskiego kolarstwa organizacja inwestowała w sport, zamiast płacić celebrycie. Z drugiej strony szkoda, że kolarze nie stali się w tym okresie stałym elementem budującym wizerunek instytucji, która się z nim wiązała. BGŻ reklamowały wiewiórki. Co stało na przeszkodzie, by w czasach, gdy istniała grupa zawodowa, nakręcić spot z kolarzami?

    Wiewiórka z reklamy BGŻ
    Wiewiórka z reklamy BGŻ

    Nie wiem kto, i czy w ogóle ktoś, zajmie miejsce banku w polskim kolarstwie. Tak naprawdę to nie jest drogi sport ani też (dla korporacji) wielkie pieniądze, które trzeba zainwestować. Budżety kampanii z Szymonem Majewskim czy gwiazdami banku BZ WBK wystarczyłyby z naddatkiem na grupę kontynentalną a może nawet pro kontynentalną. Mecenasów mamy wystarczającą ilość. Niektórzy nawet nie wiedzą, ile kosztuje ich wspieranie sportu i czy przynosi jakiś zysk. Stroje teamowe w każdym sklepie rowerowym, sylwetki kolarzy witające klientów w placówkach firmy, sportowe akcenty na eventach, dobra obecność w internecie, wreszcie wizerunkowa kampania w telewizji. To zwiększy koszty, ale w końcu się zwróci.