Tag: Rankingi

  • Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: Igrzyska Olimpijskie

    Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: Igrzyska Olimpijskie

    Do walki o olimpijskie medale stanęli najlepsi kolarze na świecie. W dyscyplinie, która ma swój, zawodowy, kalendarz, swój rytm i swoją tradycję to nie jest takie oczywiste. Wyścigi kolarskie, we wszystkich konkurencjach, były jednym z najjaśniejszych punktów Igrzysk w Rio de Janeiro

    Kolarstwo jest obecne na IO od początku ich nowożytnego istnienia. Sportowcy rywalizowali na rowerach na każdych, kolejnych zawodach, począwszy od 1896r.

    W międzyczasie wiele się zmieniło. Kolarstwo stało się zawodowe, pojawiły się nowe dyscypliny, inne odesłano do archiwum (na pierwszych IO ścigano się w zawodach dwunastogodzinnych!).

    Tak czy inaczej, jeszcze niedawno do wyścigu o złoto, przynajmniej na szosie, wiele gwiazd miało ambiwalentny stosunek. Igrzyska w Rio pokazały, że medal jest równie cenny co tęczowa koszulka czy mający stuletnią tradycję klasyk. Do Brazylii przyjechali niemal wszyscy, dopasowując swój sezon do tego, jednego startu.

    Igrzyska to także szansa dla mniej eksponowanych kolarskich dyscyplin, by dotrzeć do szerszej publiczności. Swoje pięć minut dostały kobiety, ich rywalizacja była równie emocjonująca co wyścigi mężczyzn, co pokazało, że to tylko kwestia czasu, by damski peleton cieszył się taką popularnością co ten z Froomem, Nibalim i Majką.

    Zawody na torze były świetne, padały kolejne rekordy, pogoń Bradleya Wigginsa za zamykającym jego karierę złotem czy rywalizacja Cavendisha z Vivianim w omnium to znakomita promocja jazdy po owalu.

    Z kolei w mtb mieliśmy z jednej strony zainteresowanie wokół startu Petera Sagana, z drugiej popis największej gwiazdy, Nino Schurtera oraz pojawienie się nowej, Jenny Rissveds.

    Były też BMXy, dla wielu widzów jedyna szansa, by poznać i polubić tę odmianę wyścigów rowerowych, które kojarzą się z zabawą dla dzieci a tak naprawdę są połączeniem dwóch światów: olimpizmu i extreme games.

    Igrzyska w Rio to także szczególny czas dla polskich kibiców. Nasi kolarze zaprezentowali się rewelacyjnie. Maja Włoszczowska i Rafał Majka wygrali medale, dające finansowanie z ministerstwa sportu na najbliższe lata dla Polskiego Związku Kolarskiego.

    Katarzyna Niewiadoma i Maciej Bodnar dołożyli swoje miejsca w czołówce. Ich postawa nie była niespodzianką, ale przyjemnie patrzyło się na kolejne, polskie nazwiska wśród najlepszych kolarzy  świata. Torowcy również zaprezentowali się nieźle, choć w tym przypadku więcej niż samej jazdy było niepotrzebnych słów i presji ze strony mediów oraz sportowych władz.

    Zarówno występy Polaków jak i pozostałe momenty związane z kolarstwem na igrzyskach w Rio to była po prostu świetna promocja naszego ulubionego sportu. I dlatego Rio 2016 zasługuje na specjalne wyróżnienie wśród wydarzeń kończącego się roku.

  • Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: zmierzch herosów

    Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: zmierzch herosów

    Fabian Cancellara, ?Purito? Rodriguez, Frank Schleck, Ryder Hesjedal czy Bradley Wiggins. Pokolenie kolarzy, którzy dostarczali nam emocji rywalizując na trasach najważniejszych wyścigów ustępuje miejsca młodszym. Godni następcy są już gotowi by przejąć ich rolę w sensie sportowym, pytanie, czy wniosą do kolarstwa równie wiele, co kończące swoje kariery gwiazdy.

    Generacja przełomu, zawodnicy, którzy wchodzili w zawodowstwo, gdy rządzili nim Armstrong, Ullrich, Michele Ferrari i Eufemiano Fuentes. Kończą, gdy kolarze są kontrolowani kilkanaście razy w roku, muszą precyzyjnie deklarować swoje miejsce pobytu a dyskwalifikację można zaliczyć nawet bez pozytywnego wyniku testu antydopingowego. Wystarczą nieprawidłowości w profilu zapisywanym w ?paszporcie biologicznym?.

    Bradley Wiggins dokonał rzeczy wielkich. Rozpoczął karierę jako wybitny torowiec, zdobywając trzy złote medale olimpijskie. Następnie przeniósł się na szosę, zrzucił każdy, zbędny gram, wygrał Paryż-Nicea, Tour de Romandie i Criterium du Dauphine. Był trzeci w hiszpańskiej Vuelcie, wygrał Tour de France oraz tytuły mistrza olimpijskiego i mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas. Następnie podjął wyzwanie ?Piekła Północy?, gdzie zajął 9. miejsce, pobił rekord świata w jeździe godzinnej z imponującym rezultatem 54,526km, dostał tytuł szlachecki, założył własną drużynę, powrócił na tor, gdzie został mistrzem świata a karierę zakończył zdobywając olimpijskie złoto w drużynie, równocześnie bijąc po raz kolejny rekord świata. Gdyby nie ?Fancy Bear?, afera związana z TUE i tajemniczą paczką z medykamentami, dostarczoną mu w 2011r, byłby niemal ?świętym?, ikoną wyrzeczeń, możliwości transformacji, taktyki i słynnych ?marginal gains?. Tak czy inaczej, jest jedną z najbardziej zasłużonych i utytułowanych postaci w kolarstwie zawodowym początków XXIw.

    Fabian Cancellara również był kolarzem uniwersalnym, ale bardziej niż na etapówkach, skupił się na klasykach. Genialny specjalista jazdy indywidualnej na czas, zaczynający od prologów a następnie zdobywca czterech tytułów mistrza świata i dwóch mistrza olimpijskiego, gdy tylko peleton wjeżdżał na brukowane drogi Flandrii i północnej Francji, stawał się najpoważniejszym rywalem dla lubujących się w takim ściganiu Belgów. Owszem, towarzyszyły mu oskarżenia o współpracę z Eufemiano Fuentesem, był też pierwszym kolarzem otwarcie podejrzewanym o stosowanie dopingu mechanicznego, mimo to obronił się nienagannym stylem, postawą fair i charyzmą. Tym bardziej, że wszystkie plotki póki co były tylko plotkami. Ma na swoim koncie siedem wygranych ?monumentów? (po trzy razy Paryż-Roubaix i Ronde van Vlaanderen, raz Mediolan Sanremo), jest ikoną Strade Bianche (trzy zwycięstwa i pamiątkowa tablica przy trasie), siedem etapów Tour de France i trzy Vuelta a Espana. Przy tym wszystkim zaskarbił sobie serca kibiców drobnymi gestami jak choćby symbolicznym piwkiem na mecie ?Flandrii?, walecznością przy powrotach po kolejnych, przykrych kontuzjach, jako wieczny rywal Toma Boonena i oddany pomocnik na trasach wielkich tourów. Nawet, jeśli podczas pożegnania z Paryż-Roubaix upadł na torze podczas rundy honorowej na słynnym welodromie, jego odrodzenie na olimpijskiej czasówce w Rio jest jednym z jaśniejszych momentów sezonu 2016.

    Nieco opornie z peletonem żegnał się Joaquim ?Purito? Rodriguez. Zwycięzca Walońskiej Strzały i dwukrotny triumfator Giro di Lombardia zapamiętany zostanie z tego, że przegrał dwa, w zasadzie już ?wygrane? wielkie toury w sezonie 2012: Giro d?Italia i Vuelta a Espana. Jego pogromcami stali się Ryder Hesjedal, dzięki wytrwałości, bezkompromisowości i lepszej jeździe na czas oraz Alberto Contador, po zaskakującym ataku na etapie do Fuenta De. Choć ?Purito? często uznawany był za przegranego, trzeba pamiętać, że stał na podium każdego z wielkich tourów (raz Giro, raz Tour i trzy razy Vuelta), do tego był mistrzem ataków na krótkich, ale morderczo stromych podjazdach. Karierę chciał zakończyć medalem olimpijskim w Rio de Janeiro, ale jedyne, co zdołał tam osiągnąć, to piąta lokata. Następnie wahał się, czy nie kontynuować ścigania w barwach Bahrain-Media u boku Vincenzo Nibalego, ale postanowił zrezygnować z aktywnej rywalizacji na rzecz kierowniczej roli w nowym zespole.

    Wspomniany przy tej okazji pogromca Rodrigueza z Giro d?Italia, Ryder Hesjedal również kończy karierę po sezonie 2016. Mój sentyment do postaci Kanadyjczyka wiąże się przede wszystkim z faktem, że na szosę przeszedł z kolarstwa górskiego. Drugim, istotnym elementem jest ten, że sporą, tę lepszą, część swojej kariery, spędził w drużynie Jonathana Vaughtersa, deklarując ?czyste kolarstwo?, mimo wcześniejszych grzechów dopingowych w zespole Lance?a Armstronga.

    Dopingowe kontrowersje były także udziałem Franka Schlecka, który choć współpracował z Eufemiano Fuentesem i wpadł na stosowaniu diuretyku, w sumie nie ścigał się z tych powodów ledwie 1,5 roku. Był solidniejszym, mniej chimerycznym, ale też odrobinę mniej utalentowanym z braci Schleck. Mimo to stał na podium Tour de France, wygrał Tour de Suisse i Amstel Gold Race a co najważniejsze, karierę zakończył później, w dobrej kondycji, bez syndromu wypalenia i ze sprawnymi stawami kolanowymi w przeciwieństwie do bardziej błyskotliwego, młodszego brata Andy?ego.

    Sezon 2016 był też ostatnim dla takich zawodników jak Jean-Christophe PeraudMathew Goss, Linus Gerdeman, Fabian Wegman, czy nasz Sylwester Szmyd, który pomagał Ivanowi Basso, Damiano Cunego i Gilberto Simoniemu a którego największym sukcesem w karierze była wygrana na Mont Ventoux podczas Criterium du Dauphine. Po kontuzji z peletonem żegna się też lubiany Bartosz Huzarski.

    Poza nielicznymi wyjątkami, zawodowym peletonem rządzą teraz kolarze urodzeni po 1990r. Sportowi millenialsi, którzy już niemal całkowicie zastąpili mające burzliwą przeszłość pokolenie X.

  • Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: TUE

    Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: TUE

    Najpierw Międzynarodowa Agencja Antydopingowa udowodniła poważny udział organów państwowych w organizowaniu dopingu w Rosji. Następnie, w ramach rewanżu (prawdopodobnie) rosyjscy hakerzy włamali się do systemów WADA i zaczęli publikować dokumentację medyczną co bardziej znanych sportowców ?z zachodu?. Wśród zawodników, którzy nadużywali TUE, czyli wykluczenia do celów terapeutycznych, znaleźli się brytyjscy kolarze: Chris Froome i Bradley Wiggins.

    Sprawa, jak zawsze w takiej sytuacji, ma kilka stron. Po pierwsze, nadużywanie TUE jest jednym z poważniejszych problemów we współczesnym sporcie w ogóle. W sytuacji, gdy organy antydopingowe są coraz skuteczniejsze, sportowcy, ich trenerzy i lekarze, szukają legalnych sposobów poprawy wydolności.

    Niezależnie od wycieku dokumentów WADA, podawaniem nadmiernych ilości leków na astmę, właściwie bez uzasadnienia, całkiem zdrowym zawodnikom zajmują się norweskie media. Dotyczy to, Justyna Kowalczyk musi odczuwać sporą satysfakcję, kadry tamtejszych biegaczy narciarskich.

    Na liście ?Fancy Bear?, jak tytułują się hakerzy, znalazły się m.in Siostry Williams, wspomnieni Wiggins i Froome, ale także Nino Schurter i Fabian Cancellara, Stephen Cummings, Jacob Fuglsang oraz Catherine Pendrel. Najczęściej, tak jak w przypadku norweskich narciarzy, dokumenty dotyczyły korzystania z TUE na leki na astmę lub alergię.

    Co ciekawe, o ile w przypadku np. Wigginsa ujawnienie danych WADA przyniosło sporo kontrowersji, o tyle dane części sportowców zostały zaprezentowane zupełnie bez sensu. W przypadku Catharine Pendrel TUE na leki przeciwbólowe było bowiem wydane w terminie, gdy kolarka przechodziła operację.

    Tak czy inaczej, temat leków na astmę stosowanych przez kolarzy Teamu Sky był jedną z poważniejszych afer okołodopingowych w kolarstwie AD 2016.

    Nie w tym rzecz, że Froome czy Wiggins brali środki na astmę bez uzasadnienia. Sam Froome zresztą zmagał się z opinią publiczną już wcześniej, gdy w czasie Tour de Romandie i Criterium du Dauphine używał kortykosterydów.

    Sęk w tym, że grupa Sky właściwie od początku swojego istnienia prezentowała się jako ?czysta? i ?transparentna?. Przy okazji wycieku danych z WADA okazało się, że, niestety, taka nie jest.

    Z dyscyplinarnego punktu widzenia ani Froome inhalujący się na trasie górskiego etapu, ani Wiggins, przyjmujący domięśniowo Triamcinolone acetonide przed Tourem i przed Giro nie zrobili nic nielegalnego.

    O ile jednak inhalator trudno uznać za złamanie zasad etycznych, o tyle zastrzyk z substancji, która od lat uznawana jest za ?legalny? (o ile zawodnika prowadzi solidny lekarz pilnujący procedur i zgłaszający przepisanie takiego leku sportowym władzom) środek dopingujący to już poważne wejście w szarą strefę, czemu daleko jest do, prezentowanego jako krystaliczny, wizerunku grupy Sky. Zwłaszcza, że Brytyjczycy są (byli?) orędownikami polityki ?zero igieł? a swoje sukcesy przypisywali słynnej filozofii ?marginal gains” a nie farmakologii.

    Wraz z rozwojem wydarzeń, brytyjskie media znalazły na, kończącego karierę, Wigginsa, kolejnego ?haka?. Pod koniec Criterium du Dauphine 2011 Sir Wiggo otrzymał tajemniczą paczkę, co do zawartości której zarówno on jak i jego ówczesny szef, Dave Brailsford, nabrali wody w usta.

    Nawet jeśli, dzięki ustaleniom prasy a także komisji parlamentarnej, która wezwała do siebie Brailsforda, okazało się, że w przesyłce znajdował się ?tylko? kolejny lek na drogi oddechowe, całość jest poważną wpadką i naruszeniem zasad transparentności, których Sky, Brailsford i Wiggins byli orędownikami.

    Gdy wydawało się, że kolarstwo faktycznie się oczyszcza lub wręcz w dużej mierze jest już oczyszczone z problemu niedozwolonego wspomagania w zawodowym peletonie większość kolarzy to już nowe pokolenie, wychowane poza kulturą dopingu, dostajemy bombę, być może nie takich rozmiarów jak kolejne afery: Festiny, Operation Puerto czy Lance?a Armstronga, ale sugerującą, że mimo wielu lat starań i trudu nie zmieniło się tak wiele, jak sądziliśmy.

    Zdjęcie okładkowe: NIAID, flickr, CC BY 2.0

  • Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: (nie)bezpieczeństwo

    Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: (nie)bezpieczeństwo

    Coraz szybsze tempo rozgrywania wyścigów. Coraz większa presja wyniku, poszukiwanie zysków gdzie tylko się da. Efekt? Dramatyczne kraksy, których skutki wniosły słowo ?bezpieczeństwo? do codzienności relacji z imprez kolarskich.

    Pisałem już o ?Protokole Ekstremalnych Warunków Pogodowych?, który niewątpliwie jest krokiem w dobrą stronę. Mimo to, kolarze częściej niż z powodu niebezpiecznej aury, cierpieli w wypadkach albo bezpośrednio w peletonie albo przez nierozważnie poprowadzoną trasę albo w kontakcie z pojazdami kolumny wyścigu.

    Choć wydaje się, że kumulację poważnych kraks mieliśmy w sezonie 2015, to jednak w 2016r po wypadku na trasie Gandawa-Wevelgem zmarł Belg Antoine Demoitié a po kraksie w trakcie Tour of Belgium Stig Broeckx wybudził się ze śpiączki dopiero po pół roku.

    Mimo wciąż podnoszących kwestii bezpieczeństwa, w końcówkach, nawet poważnych wyścigów, znajdowały się niezabezpieczone słupki czy znaki drogowe, motocykle wjeżdżały w peleton lub cudem unikały trafienia w grupę kolarzy a podczas jednej z najbardziej eksponowanych imprez sezonu, Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro jeden ze zjazdów był wyjątkowo śliski i niebezpieczny, co zakończyło się poważnymi upadkami Richiego Porte, Vincenzo Nibalego i Annemiek van Vleuten.

    Ba, nawet na Tour de France zdarzały się wpadki. Na Mont Ventoux zabrakło barierek, co przy skróconej trasie (zgodnie z „Protokołem Pogodowym”) spowodowało, że nie udało się okiełznać kibiców (w tym jednego z naszych rodaków) a w Pirenejach tuż przed metą na kolarzy spadła pozbawiona zasilania pneumatyczna brama.

    Pomysłów na wyjście z tej, trudnej, przykrej i często mającej poważne konsekwencje sytuacji jest wiele. Zaczęto wprowadzać objazdy dla motocykli, by choć część kolumny wyścigu poruszała się po innej trasie niż kolarze. Na niektórych imprezach ograniczono liczbę pojazdów towarzyszących peletonowi, UCI postanowiła certyfikować umiejętności kierowców a organizatorzy wielkich tourów i najważniejszych klasyków wyszli z propozycją zmniejszenia drużyn o jednego kolarza, co w sumie ma zmniejszyć liczbę znajdujących się na trasie zawodników o 20 lub więcej.

    Czy działania te sprawią, że na wyścigach będzie bezpieczniej? Zobaczymy. Oczywiście szkoda, że do dyskusji na ten temat dochodzi właściwie tylko po jakiś dramatycznych wydarzeniach, ale temat poprawy warunków pracy kolarzy pojawia się coraz częściej. Dobrze byłoby, gdyby wszyscy zainteresowani: UCI, organizatorzy wyścigów, właściciele drużyn i co najważniejsze, sami sportowcy, szybciej dochodzili do porozumienia, ale ważne, że kwestia bezpieczeństwa nie jest zamiatana pod dywan.

    Pytanie tylko, czy gdy już zostaną wdrożone odpowiednie procedury i przepisy, presja lepszego wyniku, lepszego ujęcia, wcześniej podanej informacji, sprawniej podanego bidonu nie sprawi, że zwolniona przestrzeń nie zostanie szybko zapełniona i wrócimy do obecnej sytuacji.

  • Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: polskie momenty

    Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: polskie momenty

    Były medale, koszulki, piękne zwycięstwa. Sezon 2016 dla polskiego kolarstwa to właściwie nieustające pasmo sukcesów!

    Nie, nie chodzi tu o przerzucanie się liczbą zdobytych medali. Nie chodzi też o czcze ?dmuchanie balonu?. Zawodnicy i zawodniczki ścigający się z polską licencją po prostu zrobili kawał świetnej roboty!

    Numer jeden to zdecydowanie Rafał Majka. W sezon wszedł spokojnie, choć pokazał dobrą formą w San Luis i Andaluzji. Pierwszy, ważny cel sezonu, czyli Giro d?Italia może zapisać na swoim koncie jako sukces. Po pierwsze, poprawił swoje najlepsze osiągnięcia w tym wyścigu. Piąte miejsce w klasyfikacji generalnej to znakomity rezultat. Po drugie, niewiele zabrakło do podium. Owszem, Majka na Giro jechał dość zachowawczo, ale biorąc pod uwagę przebieg wyścigu i fakt, że o miejscach na podium decydowała kumulacja zmęczenia, popełnionych lub niepopełnionych błędów a przede wszystkim wytrzymałość, była to słuszna taktyka. A jeśli ktoś marudzi, że to mało, to, hej, Rafał Majka zajął piąte miejsce w Giro d?Italia!

    Następnym krokiem było zdobycie tytułu mistrza Polski i choć ekipa Tinkoff nie postarała się o ładną koszulkę dla naszego czempiona, taki strój na starcie Tour de France to zawsze dobra wiadomość. Tym bardziej, że lider Majki, Alberto Contador po raz kolejny zawiódł i Polak mógł się skupić na walce o drugą w swojej karierze ?koszulkę w grochy? i tytuł najlepszego górala Wielkiej Pętli. Choć tym razem osiągnął to bez zwycięstwa etapowego, przez wiele dni dzielnie zbierał punkty i walczył o wygraną, miejsce na podium w Paryżu oraz o? formę przed Igrzyskami w Rio de Janeiro.

    Trasa w Rio została bowiem zaprojektowana dla ?górali? i Majka był jednym z tych kolarzy, którzy w sezonie 2016 postawili na walkę o olimpijskie złoto. Przy pomocy kolegów z reprezentacji znalazł się we właściwym czasie we właściwym miejscu, w odjeździe wraz z Henao i Nibalim. Cudem uniknął upadku na niebezpiecznych zjazdach a następnie pomknął do mety po medal. Złoto było o włos, jednak w płaskim terenie Majkę doścignęło dwóch mocniejszych w takich warunkach zawodników. Tak czy inaczej, Rafał Majka zdobył brązowy medal Igrzysk Olimpijskich, co w połączeniu z piątym miejscem w Giro oraz tytułem najlepszego ?górala TdF jest zestawem imponującym.

    Z Rio wiąże się oczywiście postać Mai Włoszczowskiej. Nasza multimedalistka mistrzostw świata i wicemistrzyni olimpijska z Pekinu jest specjalistką w budowaniu formy na najważniejsze imprezy. Do Rio przygotowywała się bardzo sumiennie, dochodząc do najwyższej dyspozycji w dokładnie zaplanowanym momencie. Uniknęła pecha i wpadek, które często towarzyszą jej w czasie niemal całej kariery i zdobyła swoje drugie srebro Igrzysk Olimpijskich. A że przegrała z Jenny Rissveds, cóż, szkoda, ale taki jest sport a dwa wicemistrzostwa olimpijskie na przestrzeni ośmiu lat to piękny wynik!

    Nieco w cieniu tych dokonań stoi sezon Michała Kwiatkowskiego. Po przejściu do teamu Sky obiecywaliśmy sobie wiele. Okazało się, że ?Kwiato? nie stał się nagle ?wybitnym góralem?, za to po raz kolejny błysnął na brukach. Wygrana w E3 Harelbeke po dwójkowej akcji z Peterem Saganem (nieczęsto zdarza się, by dwóch kolejnych mistrzów świata walczyło o wygraną w prestiżowym klasyku zaliczanym do World Touru) to jeden z jaśniejszych punktów tegorocznej, kolarskiej wiosny.

    Jeszcze bardziej niedocaniana jest wygrana Eugenii Bujak w, również worldtourowym, tyle, że kobiecym, klasyku GP de Plouay. Jasne, dokonania Katrzyny Niewiadomej sprawiają, że to ona jest niekwestionowaną liderką i największą gwiazdą polskiego kolarstwa kobiecego, ale po pierwsze, Bujak to również świetna zawodniczka, po drugie jej wygrana w Plouay nie była w żadnym wypadku przypadkowa a po trzecie, to jeden z najważniejszych sukcesów polskiego kolarstwa w tym sezonie a polskiego kolarstwa kobiecego w ogóle.

    Z kolei wspomniana Niewiadoma zaliczyła świetny rok: zajęła szóste miejsce na Igrzyskach w Rio w wyścigu ze startu wspólnego, była druga w Strade Bianche, druga w Mistrzostwach Europy, siódma w Giro Rosa i Trofeo Alfredo Binda oraz wygrała kobiece Giro del Trentino. A co najistotniejsze, staje się rozpoznawalna, popularna, doczekała się swojego ?blogowego kącika? na stronie UCI i jest regularnie wymieniana wśród największych nadziei kobiecego kolarstwa jako takiego.

    W roku olimpijskim tytuł mistrzyni świata w konkurencji nieolimpijskiej schodzi nieco na dalszy plan, ale trzeba też wspomnieć o Katarzynie Pawłowskiej. Nawet, jeśli nie została zabrana do Rio (choćby jako ważne ogniwo drużyny w wyścigu na dochodzenie), to i tak trzecia w karierze tęczowa koszulka (tym razem w wyścigu punktowym, wcześniej dwa razy wygrywała w Scratchu) to duża sprawa. Nie mam pojęcia, dlaczego nie jesteśmy w stanie bardziej docenić tego faktu, bo jeśli ktoś zostaje w swojej karierze mistrzem świata trzykrotnie, to zasługuje na wejście do ?hall of fame? przynajmniej we własnym kraju!

    Cichym bohaterem sezonu 2016 jest też Maciej Bodnar. Ekskluzywny pomocnik Petera Sagana po raz kolejny zaliczył bolesny upadek (złamał szczękę na treningu przed Ronde Van Vlaanderen), ale dość szybko doszedł do formy. Jego ucieczka z Peterem Saganem, Chrisem Froomem i Geraintem Thomasem na 11. etapie Tour de France to jedna z bardziej spektakularnych akcji sezonu 2016. Następnie Bodnar świetnie spisał się podczas olimpijskiej czasówki w Rio de Janeiro, gdzie zajął 6. miejsce a na koniec sezonu w mistrzostwach świata na czas, w Katarze był czwarty.

    Co jeszcze? Była drama wokół polskich torowców w Rio i niezłe, szóste miejsce Damiana Zielińskiego w Keirinie. Był bardzo dobry występ Anny Harkowskiej na igrzyskach paraolimpijskich (srebro), Rafała Wilka (złoto i srebro)  oraz Iwony Podkościelnej i Aleksandry Tecław (złoto w tandemie), sporo dobrych wyników w kategoriach juniorskich i młodzieżowych czy mistrzostwo Europy Sławka Łukasika w downhillu.

    No i były też wybory w PZKol, które elektryzowały sporą część środowiska kolarskiego w kraju. Całe szczęście, że nie na świecie. Bo o wizerunek na arenie międzynarodowej zadbali po prostu nasi zawodowcy!

  • Blog kolarski numer 1

    Blog kolarski numer 1

    XOUTED najchętniej czytanym blogiem rowerowym! Wyniki ankiety MTB-XC.pl, którą wypełniło prawie 2000 użytkowników zainteresowanych kolarstwem pokazują, co jest naprawdę warte uwagi!

    MTB-XC.pl to online?owy magazyn, który stawia przede wszystkim na kolarstwo górskie. Jako jedyny niemal bez ograniczeń oddaje przestrzeń zawodnikom, umożliwiając im swobodną wypowiedź po wyścigach, zbierając ?komentarze postartowe? właściwie co weekend. To nie jest największe medium rowerowe w kraju, choć z pewnością najbardziej progresywne. Biorąc pod uwagę statystyki ruchu na stronach, mieści się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych mediów o kolarstwie i rowerach w Polsce.

    Ich ankieta sprawdza zainteresowania i preferencje rowerzystów i kolarzy deklarujących zaangażowanie w sport. Została udostępniona nie tylko przez sam magazyn mtb-xc.pl, ale też przez największych organizatorów imprez rowerowych, konkurencyjne media oraz blogerów.

    Co w obecnych czasach oczywiste, podstawowym źródłem informacji o kolarstwie jest dla ankietowanych internet. Z mediów określanych jako ?portale? czytelnicy mtb-xc.pl najchętniej wybierają mtb-xc.pl ;), dalej jest bikeBoard, bikeWorld.pl, naszosie.pl i mtb.pl.

    O ile ?portale? na dobre znalazły sobie miejsce na naszym rynku rowerowym, o tyle ?blogi? to ciągle nowość. Śmiem jednak twierdzić, że autorzy tych, które znalazły się w czołówce, w większości dostarczają treści równie dobre a często ciekawsze co bardziej tradycyjne media rowerowe.

    Top5 blogów kolarskich i rowerowych w Polsce to kolejno:

    1. XOUTED.com autorem którego jestem ja, czyli Marek Tyniec
    2. Szymon.bike, Szymon Kotowski/
    3. 1enduro.pl, Michał Lalik
    4. roweroweporady.pl, Łukasz Przechodzień
    5. hop.net.pl, Maciej Hop

    Z mojej perspektywy najważniejsze jest to, że udało mi się dotrzeć i przekonać do swoich treści sporą grupę osób, praktycznie nie pisząc o sprzęcie! O ile drugi na liście ?Szymonbike? to blog typowo ?lajfstajlowy? i w ten sposób wyróżniający się wśród mediów rowerowych, o tyle pozostali blogerzy, podobnie jak spora część magazynów i „portali” bardziej tradycyjnych buduje swoją popularność w oparciu o materiały dotyczące w ten czy w inny sposób sprzętu rowerowego.

    Tymczasem, jeśli wybiorę najpopularniejsze teksty, które napisałem w tym roku, będą to:

    Jak Team Sky zabija Tour de France
    Vuelta a Espana 2016 – nie przegap
    Quiz ?Co ty wiesz o klasykach?
    Top 10 wymówek kolarzy przyłapanych na dopingu
    Kolarstwo torowe wyjaśnione
    Na Mont Ventoux historia w cieniu głupka
    Kolarski Eddie Orzeł
    Sportowiec gorszego sortu
    Top 7 filmów z rowerem w tle
    6 powodów dla których Froome to nie Armstrong

    Krótko mówiąc, kawał solidnej publicystyki o kolarstwie wyczynowym.

    Fakt, że taka treść się przyjęła to dla mnie spora, osobista satysfakcja. Od kiedy znów zacząłem pisać ?w branży rowerowej? wiedziałem, że nie chcę robić tego co wszyscy. ?Testów?, czczych poradników, nic nie wnoszących quasi relacji i przeklejania wyników.

    Chciałem przekazać to, co w kolarstwie interesuje mnie najbardziej: historię, jej kontekst, bohaterów. I choć w statystykach ruchu mój blog nie jest najpopularniejszy, to również i tam mieści się w ścisłej czołówce, mimo, że nie ściąga użytkowników wyszukiwarek popularnymi frazami związanymi z markami rowerów czy prostych napraw, których szukają początkujący.

    To treść dla interesujących się sportem, chcących dowiedzieć się więcej, wymagających użytkowników, którzy sami chętnie poszukują podobnych doznań co wyczynowi kolarze. To najbardziej progresywny z kolarskich blogów dla ambitnych odbiorców. Tym bardziej cieszę się, że taka forma zdobyła popularność wśród rowerowo-kolarskiej publiczności.

    Zatem wielkie dzięki i wracam do pracy. Merytoryczne teksty nie napiszą się same!

  • Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: Protokół Pogodowy

    Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: Protokół Pogodowy

    Zmiany klimatyczne powodują, że kolarze rywalizujący na trasach wyścigów coraz częściej zmagają się z nagłymi załamaniami pogody. Śnieg, wichury, ponadnormatywny upał przestają być anomalią. Stąd też wprowadzenie i stosowanie ?Protokołu Ekstremalnych Warunków Pogodowych? to kolejny wyznacznik kolarskiego sezonu 2016.

    Można się zżymać, że w przeszłości kolarze nie mieli takiego zaplecza technicznego, jeździli w wełnianych koszulkach na ciężkich rowerach ze słabymi hamulcami. Bez kasków, ewentualnie w skórzanych ?kiełbaskach? na głowie. Do tego etapy często bywały dłuższe a o żelach energetycznych mogli tylko pomarzyć. A mimo to ścigali się w każdych warunkach, nie to co teraz!

    Tyle tylko, że ludzie, w tym dzieci, pracowali kiedyś po 12 i więcej godzin w fabrykach i kopalniach, kobiety nie miały praw wyborczych a chłopi większość życia spędzali odrabiając pańszczyznę.

    Czasy się zmieniają a wraz z nimi pogląd na bezpieczeństwo oraz to, co może a co nie powinno mieć miejsca.

    Dlatego też ?Protokół Ekstremalnych Warunków Pogodowych? ma sens. Tym bardziej, że jak pokazuje praktyka, wbrew pewnym obawom, nie jest nadużywany.

    W sezonie 2016 skrócono trasę Liege-Bastogne-Liege oraz etapów Tour de Romandie i Tour de Suisse. Odwołano też jeden z odcinków Paryż-Nicea, Tirreno-Adriatico oraz storpedowany przez aurę etap Tour de Pologne.

    Równocześnie kiepskie warunki na wysoko położonych przełęczach Giro d?Italia, choć wpłynęły na końcowy wynik wyścigu (wypadki lidera-Kruiswijka oraz kolarza z czołówki – Zakarina) nie były wystarczającym argumentem, by zmienić trasę zawodów.

    Prawda jest taka, że organizatorzy wyścigów są zależni finansowo od samorządów, które płacą spore pieniądze, by impreza odwiedziła ich teren. Również sponsorzy, których logotypy widać w wielogodzinnych relacjach TV nie są zadowoleni, gdy ich przekaz marketingowy nie dociera wraz z sygnałem do wielomilionowej widowni.

    Powiedziałbym wręcz, że Protokół nie tylko nie jest nadużywany, co nawet jest stosowany zbyt zachowawczo. Tak czy inaczej jego istnienie i używanie to wyraz postępu w konserwatywnym środowisku zawodowego kolarstwa. Za co należy się duży plus i umieszczenie w ?top 10 najważniejszych wydarzeń sezonu 2016.

  • Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: Peter Sagan

    Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: Peter Sagan

    Jeśli kolarstwo dostało w tym roku dar od losu, to tym darem był znakomity sezon w wykonaniu Petera Sagana. W ciągu kilkunastu miesięcy urósł on od dobrze zapowiadającej się, kontrowersyjnej gwiazdy do prawdziwego mistrza.

    Najpierw portfolio. W sezonie 2016 Peter Sagan obronił tytuł mistrza świata w szosowym wyścigu ze startu wspólnego, wygrał klasyki: Ronde van Vlaanderen, Gandawa Wevelgem i Grand Prix Cycliste de Québec, został mistrzem Europy. Zwyciężył na trzech etapach Tour de France, był liderem tego wyścigu oraz zwyciężył, po raz piąty z rzędu, w klasyfikacji punktowej.

    Do tego był najszybszy na odcinkach Tour de Suisse, Eneco Tour i Tour of California. A do tego stał na podium wielu innych wyścigów, zakończył sezon na prowadzeniu większości rankingów oraz dostał nagrodę ?Velo d?Or?.

    Tyle tylko, że Sagan to coś więcej niż tylko wyniki i zwycięstwa. Sagan to charyzma, charakter, wola walki, dowcip i coraz większa klasa.

    W realiach kryzysu wszelkich autorytetów, w sytuacji, gdy zawodowy peleton cierpi z powodu braku wyrazistych bohaterów, pojawia się on.

    Słowacki kolarz jest najciekawszą postacią od czasów Mario Cipolliniego. Udziela niebanalnych wywiadów, bierze udział w niestandardowych kampaniach reklamowych, zaskakuje strojem, fryzurą czy wypowiedziami udzielonymi tuż za linią mety.

    Do tego jego wybory sportowe powodują, że chce mu się kibicować. Sagan wymyka się schematom. Jest więcej niż klasycznym sprinterem, którym był Cipollini, choć chętnie włącza się do walki podczas finiszu z dużej grupy.

    Choć specjalizuje się w brukowanych klasykach, gdy kończy się sezon wyścigów we Flandrii czy północnej Francji, zaczyna walczyć o wygraną w klasyfikacji generalnej Tour of California, zabierać się do ucieczek podczas Tour de France, pomagać swoim kolegom w walce o żółtą koszulkę (Contador), prowadzenie w klasyfikacji górskiej (Majka) czy wejście do pierwszej dziesiątki (Kreuziger), równocześnie miażdżąc swoich rywali w klasyfikacji punktowej.

    W międzyczasie podejmuje wyzwanie startu na Igrzyskach Olimpijskich w kolarstwie górskim a na koniec sezonu, w wyścigu o mistrzostwo świata, gdzie o zwycięstwie ma decydować siła drużyn, wygrywa mając do pomocy jedynie dwóch kolegów z reprezentacji.

    Jest go wszędzie pełno, stał się idolem fanów i ulubieńcem mediów. Gdy kolarski światek szuka ukrytych silniczków czy śledzi podejrzane przesyłki teamu Sky, spojrzenie w stronę słowackiego mistrza sprawia, że znów chcemy oglądać wyścigi. I za to, Peter, najbardziej Ci dziękujemy!

    Zdjęcie okładkowe: Flowizm …, flickr CC BY 2.0

  • Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: Doping Mechaniczny

    Top 10 kolarskich wydarzeń 2016: Doping Mechaniczny

    30.01.2016 to data, która zostanie zapamiętana przez fanów kolarstwa jako dzień, gdy po raz pierwszy udowodniono stosowanie ?dopingu mechanicznego? podczas zawodów wysokiej rangi. Belgijka Femke van den Driessche została przyłapana na gorącym uczynku podczas przełajowych mistrzostw świata w Zolder.

    O tym, że kolarze mogą oszukiwać nie tylko stosując doping farmakologiczny wiemy od dawna. O tym, że mogą modyfikować swoje rowery i ukrywać w nich silniki, spekulowaliśmy od kilku lat.

    Podejrzanym bywał m.in. Fabian Cancellara po swoich spektakularnych akcjach podczas Ronde van Vlaanderen czy Paryż-Roubaix w sezonie 2010. Swoje trzy grosze do tematu dorzucał Greg LeMond, chętnie poszukujący śladów nieuczciwości w zawodowym kolarstwie a ?magicznie? kręcące się koło w rowerze Rydera Hesjedala podczas hiszpańskiej Vuelty 2014 podgrzało dyskusję o takiej możliwości w peletonie World Touru, podobnie jak tajemniczy defekt i wymiana koła poprzedzające pościg Alberto Contadora na przełęczy Mortirolo podczas Giro d?Italia 2015.

    Pod presją opinii publicznej UCI zaczęła wyrywkowo kontrolować rowery podczas najważniejszych imprez, ale dopiero wpadka Femke van den Driessche rozpoczęła dyskusję i uruchomiła działania na większą skalę.

    Z dużym prawdopodobieństwem van den Driessche ktoś ?podkablował? a cała sprawa wydaje się być szyta bardzo grubymi nićmi. Arogancja, z jaką zachowała się jej ekipa jest wprost niewiarygodna.

    Rower Belgijki wyposażono w rozwiązanie ?Vivax (wcześniej znany jako Gruber) Assist?, oficjalnie dostępne na rynku od kilku sezonów. To bateria, silnik i przekładnia ukryte w rurze podsiodłowej i mufie suportu, sterowane przyciskami na kierownicy.

    To taki bardziej dyskretny, ale wciąż prosty do wykrycia ?e-bike?, który ma umożliwić np. turystom pokonywanie trudniejszych tras. Fakt, że takiego sprzętu użyła faworytka mistrzostw świata z nadzieją, że nie zostanie wykryta prosi się o tylko jeden, możliwy gest:

    Tak czy inaczej, od tego momentu ruszyła lawina dyskusji oraz początek regularnych i masowych kontroli. Inspektorzy UCI przy pomocy tabletów skanowali rowery zawodników w poszukiwaniu nieprawidłowości. Poza przypadkiem Femke van den Driessche nic nie znaleźli.

    Temat ?motodopingu? powracał jednak co jakiś czas. A to przy okazji materiału we francuskiej telewizji, który pokazywał dziwnie rozgrzane elementy rowerów na trasie wiosennych wyścigów, a to przy okazji wywiadów z Istvanem Varjasem, węgierskim wynalazcą, który twierdzi, że jest autorem i dostawcą o wiele skuteczniejszego systemu niż wspomniany ?Vivax?.

    Ma on działać na zasadzie elektromagnesów napędzających tylne koło ze zmodyfikowaną, carbonową obręczą maskującą nielegalne elementy. Sam Varjas twierdzi, że podpisał ekskluzywną umowę z jednym zespołem a o szczegółach ma poinformować opinię publiczną na początku przyszłego roku.

    Ponieważ ?doping mechaniczny? ma być optymalną propozycją dla zawodników jeżdżących z wysoką kadencją, stąd też naturalnym podejrzanym w oczach części komentatorów stał się Chris Froome.

    Kamery termowizyjne zostały więc, obok oficjalnych skanerów UCI użyte podczas Tour de France i podobnie jak pozostałe metody nie wykazały żadnych nieprawidłowości.

    Tak czy inaczej, wpadka Femke van den Driessche, która została zdyskwalifikowana na sześć lat, potwierdziła istniejące wątpliwości, dała pole do dalszych spekulacji i na zawsze zmieniła oblicze kolarstwa.

    ?Motodoping? zyskuje więc, niestety, zasłużone miejsce w zestawie najważniejszych wydarzeń kolarskiego sezonu 2016.