Kategoria: Varia

  • Kolarski sezon 2017 – Quiz

    Kolarski sezon 2017 – Quiz

    Zamiast klasycznego podsumowania sezonu i roku – quiz. Sprawdź, co pamiętasz z minionych miesięcy, które wydarzenia i którzy bohaterowie zapadli najbardziej w pamięć.

    Kolarski 2017 był pełen chwil doniosłych, ekscytujących i poruszających. Zaczynając od imponujących wyników reprezentantów naszego kraju, przez kolejnych zawodników przekraczających granice, ustanawiających rekordy i sięgających po wyjątkowe osiągnięcia a kończąc na przykrych dla nas wszystkich wpadkach dopingowych i aferach wokół najważniejszych działaczy: i w Polsce i na świecie.

    Zatem do dzieła! Przed Wami 13 pytań podsumowujących mijający rok w sporcie rowerowym.

    Wśród tych, którzy poprawnie odpowiedzieli przynamniej na 11/13 pytań wylosowałem kalendarz „The Climb”. Zawiera ilustracje najbardziej znanych, szosowych podjazdów, jest w sporym formacie A2 i można obejrzeć go pod adresem www.theclimb.pl.

     

  • Ogłoszenia parafialne

    Ogłoszenia parafialne

    Coraz częściej do mnie piszecie. To miłe :-). Zatem kilka informacji organizacyjnych.

    XOUTED robię sam

    Tak, wiem. Mój blog o kolarstwie to nie jest tak stricte blog. Nie męczę Was swoimi relacjami z zawodów, nie wrzucam zapisków z treningów. To rodzaj autorskiego magazynu, gdzie codziennie, ?w dni robocze? prezentuję Wam garść nowości i ?fajnych materiałów? z branży rowerowej a do tego, regularnie publikuję artykuły o kolarstwie.

    Jak na blogera to całkiem sporo treści, w związku z tym część z Was zwraca się do mnie per ?Wy?.

    Otóż, nie, nie jestem redakcją, nie jestem ?portalem?, wszystko robię sam. To takie hobby, dodatek do pracy na etacie marketingowca w firmie IT. Robię to, ponieważ interesuję się kolarstwem i chcę się tym zainteresowaniem z Wami dzielić.

    Zatem jeśli do mnie piszecie, to na imię mam Marek. Najwygodniejszą formą kontaktu jest wysłanie wiadomości na facebookowym fanpage.

    Tak, czasami się mylę

    Nie myli się ten, kto nic nie robi. Staram się sprawdzać swoje teksty, ale czasem zdarza się walnąć jakiegoś babola.

    Bardzo cenię sobie ?korektę obywatelską?, bo nawet, gdy tekst swoje odleży, zostanie przeglądnięty i poprawiony, to czasami coś mi umknie. Liczba błędów jest zdecydowanie większa w porannym ?loverove?, które często robię przed wyjściem na rower, koło 6 rano, więc wybaczcie, ale bywa, że jeszcze śpię ;)

    Jeśli macie jakieś uwagi techniczno-ortograficzno-stylistyczne, to piszczcie proszę ?na priv?. W kwestiach merytorycznych zapraszam do komentarzy na facebooku lub pod tekstem.

    Tak, sporo robię ?pro bono?, ale?

    Zdecydowana większość mojej działalności jest niekomercyjna, robiona z czystej pasji do kolarstwa. Krótko mówiąc, piszę, bo mogę. I sądzę, że wychodzi mi to całkiem nieźle.

    Wiele spraw, jak np. klasyfikację Pucharu Masters prowadzę ?dla wspólnego dobra?, podobnie jak często wrzucam zapowiedzi różnych imprez, wydarzeń, zbiórek crowdfundingowych itd. Nie przypominam sobie, bym komuś odmówił, zwłaszcza, jeśli mam do czynienia z takimi samymi pasjonatami jak ja sam. W tym miejscu jedna uwaga: tak, blog to moja działalność dodatkowa, zatem mam na nią ograniczoną ilość czasu w ciągu doby, tygodnia, miesiąca itd.

    Jeśli jednak Twoja działalność jest stricte komercyjna, jesteś przedstawicielem sprzętu, organizujesz imprezy sportowe na zasadach wolnorynkowych i pytasz o wycenę konkretnego działania, spodziewaj się, że takową dostaniesz. Szanujmy siebie, swoją pracę i swój czas.

    Formularz kontaktowy służący do załatwiania tego typu spraw znajduje się na stronie ?Współpraca?.

    A tak w ogóle, to?

    Wielkie dzięki za czytelnictwo, coraz liczniejsze odwiedziny (mimo gasnącego sezonu statystyki nie spadają!) i feedback, który od Was dostaję.

    Darz bór!

    Zdjęcie okładkowe: ljcurletta, flickr, CC BY 2.0

  • Co Ty wiesz o Giro d’Italia?

    Co Ty wiesz o Giro d’Italia?

    Pora na Quiz! Ten o wiosennych klasykach bardzo Wam się spodobał. Dlatego teraz przygotowałem kolejny zestaw pytań. Zgodnie z kalendarzem dotyczy on Giro d’Italia. Quiz ma średni poziom trudności, w sam raz, by dobrze się bawić.

    Tak jak ostatnio, jest trochę geografii, kulinariów, dopingu, ale przede wszystkim to quiz o kolarstwie. Zatem do dzieła i bawcie się dobrze:

    W quizie o Klasykach nagrodą był tylko mój wirtualny uścisk ręki. Tym razem, dzięki uprzejmości Carbon Workshop miałem dla Was coś bardziej fizycznego. Ci, którzy najlepiej odpowiedzieli na pytania (90% i więcej, na końcu znaleźli kod, który dawał szansę na wylosowanie carbonowego portfela zCARBONka.

    Nagroda wygląda tak (nie zawiera karty ;) ):

    Processed with VSCO with acg preset
    Co Ty Wiesz o Giro d’Italia – wygraj zCARBONkę

    Zgłoszenia mogliście przysyłać mailem do piątku 20.05.2016, do godz 23.59. A zwyciężyła…
    Jesika Wojtanowicz
    Gratuluję!

    Zdjęcie okładkowe: materiały prasowe Giro d’Italia

  • Co Ty wiesz o Klasykach?

    Co Ty wiesz o Klasykach?

    Przygotowałem dla Was krótki quiz o wyścigach klasycznych.

    To idealny moment, by sprawdzić wiedzę o najważniejszych jednodniówkach. Pytania mają zróżnicowany poziom trudności, nagrodą jest uścisk ręki prezesa przy najbliższym spotkaniu. Bawcie się dobrze :)

    Nie zapomnijcie podzielić się wynikiem w komentarzach!

    Zdjęcie okładkowe: tetedelacourse, flickr, CC BY SA 2.0

  • Zimowy Instagram

    Zimowy Instagram

    W zimowych rękawiczkach niezbyt łatwo robi się zdjęcia telefonem. W czasie jazdy. O świcie. Ale jakoś daję radę.

    Na Instagramie możecie zacząć mnie śledzić klikając tutaj:

    Instagram

    Przegląd moich okołorowerowych słit foci z ostatnich tygodni zacznę od wschodów słońca. Gdy dzień jest krótki, czasem można załapać się na wyjątkowe przedstawienie:

    https://www.instagram.com/p/BAeqPl5Ecp3/

    https://www.instagram.com/p/-vjg5Fkcsa/

    https://www.instagram.com/p/-gHLdRkch6/

    To na szosie. Bo gdy spadł śnieg, przesiadłem się na rower mtb. Kilkanaście śnieżnych i mroźnych dni to w sam raz, by zima nie zbrzydła:

    https://www.instagram.com/p/BAPGXpOkcoc/

    https://www.instagram.com/p/BAtzTceEcnS/

    Bywało też ponuro, co akurat ma tę zaletę, że prezentuje się dość malowniczo:

    https://www.instagram.com/p/_Bzf4kkchO/

    Bez względu na pogodę, jest jedna postać, która ma w sobie zawsze bardzo dużo entuzjazmu i czeka by tylko wyskoczyć na chwilę do lasu:

    https://www.instagram.com/p/_geOl1kcj3/

    https://www.instagram.com/p/BAE5SVrEck3/

    A jak tam Wasza rowerowa zima?

  • Mało nas

    Maja Włoszczowska odpadła w plebiscycie Onetu na najlepszego sportowca ubiegłego roku. Po wygraniu pojedynku z pięściarzem Andrzejem Fonfarą, większe uznanie zyskał kolejny rywal, zawodnik mieszanych sztuk walki, Mamed Chalidow.

    Do głosowania na Włoszczowską zachęcała od kilku dni większość rowerowych fanpejdż na facebooku. W weekend Dzień Dobry TVN wyemitował reportaż o kolarce z Jeleniej Góry. Mimo wizerunku miłej, sympatycznej, dobrze wykształconej a do tego niezwykle utalentowanej i utytułowanej sportsmenki, Maja nie spotkała się z sympatią czytelników Onetu.

    Szczerze mówiąc, nie wiem dokładnie, kim jest Mamed Chalidow. Jego nazwisko kojarzę z reklam kolejnych wieczorów KSW, których bywa gwiazdą. Nie ujmując niczego samemu zawodnikowi, wszak każdemu sportowcowi należy się szacunek, zarówno dyscyplina, którą uprawia jak i jego dokonania nie mogą się równać z portfolio Włoszczowskiej. Pozostając przy argumentach możliwie racjonalnych, kolarstwo górskie od prawie dwudziestu lat jest dyscypliną olimpijską a nasza kolarka od dekady jest międzynarodową gwiazdą tego sportu. W ubiegłym sezonie zajęła czwarte miejsce w pucharze świata a podczas mistrzostw globu wywalczyła srebrny medal (czwarty w karierze). Chalidow jest mistrzem komercyjnych imprez organizowanch przez Polsat, gdzie bohaterami są zazwyczaj emerytowani atleci lub przedstawiciele innych profesji (np. modeling), często zaniedbani fizycznie, z nadwagą itd.

    mamed (1)

    Chcąc pojechać po bandzie, mogę też sięgnąć po argument, że przy wielu swoich zaletach, Maja dodatkowo uznawana jest za atrakcyjną kobietę, zatem w konkursie popularności powinno być to kolejnym atutem.

    Tymczasem w dalszej grze pozostaje zawodnik MMA. Zaiste, fanów kolarstwa musi być bardzo niewielu, skoro ponieśliśmy porażkę w tego typu zabawie. I nie ma co zwalać, że jest zima i taki mamy klimat, a rowery w tym czasie idą w odstawkę.  Nawet, jeśli plebiscyt Onetu nie jest szczególnie prestiżowy i jest tylko rozrywkową grą, wnioski są raczej przykre: mało nas i jesteśmy słabo zorganizowani.

    Aby kronikarskiemu obowiązkowi stało się za dość, muszę napisać, że w pierwszej rundzie zabawy odpadła również Katarzyna Pawłowska. Jest to jednak łatwiej wytłumaczalne: kolarka torowa uprawia jeszcze bardziej niszową konkurencję niż Maja a do tego jej rywalem był będący na wznoszącej fali: zarówno popularności jak i wymiernie poważnych sportowych sukcesów Robert Kubica.

    Głosować w kolejnych parach oraz dalszych etapach rozgrywki można na stronie Plebiscytu

     

     

     

    Follow my blog with Bloglovin

  • Ass Savers SmartAss. No to cóż, że ze Szwecji.

    To będzie tylko kilka słów o bardzo prostym przedmiocie. Ass Savers SmartAss to kawałek przyciętego, kolorowego tworzywa, zakładany pod siodełko roweru w deszczowe dni. Nie robi nic, poza ochroną niewielkiego fragmentu ciała przed wodą, piaskiem i błotem. Tylko tyle.

    Błotniczek został zaprojektowany i wyprodukowany w Szwecji. Jest wycięty z jednego kawałka polipropylenu. Jak zapewniają ?Ass Savers?, może być w 100% poddany recyklingowi. Jednym ruchem zakłada się go pod siodełko, dzięki czemu nawet podczas jazdy w ulewie kilkanaście centymetrów kwadratowych ciała, wrażliwych na otarcia, pozostaje suchych. Prostota, ekologia i dobry design. Dołożyć gotowanego z koperkiem łososia i mamy Skandynawię w pigułce ;)

    Jak używać ?SmartAssa? najlepiej zobaczyć na filmie:

    ?Ass savera? wypatrzyłem w relacji TV podczas tegorocznego Mediolan – Sanremo . Rozgrywany w koszmarnych warunkach wyścig skłonił zawodowców do przyczepienia błotniczków o masie 15g. Chyba byli zadowoleni. Kilka dni później namówiłem kolegów na zakup i my również jesteśmy zadowoleni :-)

    Co jeszcze? Błotniczek wydaje się trwały. Używałem go zarówno na szosie jak i w rowerze górskim. Na treningach i zawodach XC. Co więcej, przeżył podróż na bagażniku samochodowym zakładanym na klapę, zatem w poprzek do kierunku jazdy i nie odpadł. Po zamocowaniu trzyma się stabilnie, za to nadal łatwo go przełożyć z roweru do roweru. Jak działa? Po jeździe nie jest się mniej brudnym, za to wkładka w spodenkach jest bardziej sucha i bez wbitego w nią piasku. Komfort wzrasta. Mogę śmiało powiedzieć, że to jedno z najlepiej wydany 8? na akcesoria rowerowe w mojej wieloletniej przygodzie z kolarstwem. Przy zakupie trzech sztuk przesyłka od producenta jest gratis. Do wyboru jest dziesięć wersji kolorystycznych, ja zdecydowałem się na lubiany przez siebie różowy.

    asssavers

    Więcej info na stronie Ass Savers. Ten tekst jest niesponsorowany, niedotowany i w ogóle. Rano wychodząc na przejażdżkę zaczęło padać. Byłem zniechęcony. Przypomniałem sobie, że wiosną jeździłem z magicznym, szwedzkim błotniczkiem. Założyłem. Wróciłem z suchym tyłkiem.

  • Tatrzańscy czasojebcy – bieganie w TPN

    Tatrzańscy czasojebcy – bieganie w TPN

    W ramach odpoczynku od pracy a także czując nieco znużenia komentarzami wokół Tour de Pologne wybrałem się na wycieczkę w Tatry. Wycieczkę biegową oczywiście. Po drodze na Czerwone Wierchy spotkałem jeszcze trzy osoby, które, podobnie jak ja, odłożyły na bok estymę dla sugerowanych czasów PTTK i użyły Gór jako prywatnego boiska.

    O tym, że od pewnego czasu hobbystycznie biegam w górach pisałem już wcześniej. W międzyczasie potrenowałem na tyle wystarczająco, by nie umrzeć podczas wycieczki w Tatry. Korzystając z sezonowych wyprzedaży kupiłem w końcu plecak Salomona XA 10+3 z dwulitrowym bukłakiem Source. W sam raz, by spakować wszystko co trzeba na kilkugodzinną przebieżkę przy zmiennej pogodzie. Kupując bilet wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego (4PLN) w Dolinie Strążyskiej włączyłem pulsometr by po nieco ponad czterech i pół godziny wyłączyć go przy wyjściu z Doliny Kościeliskiej. Po drodze zaliczając zachodnią część Czerwonych Wierchów: Małołączniak, Krzesanicę i Ciemniak.

    Biegnąc grzbietem przez trzy kolejne szczyty zaliczyłem więc kilka chwil dyscypliny nazywanej „Sky Running”, czyli joggingu na wysokości powyżej 2000m. Za sprawą rosnącej popularności biegów górskich jako takich (w Polsce powoli dorównują frekwencją maratonom mtb) biegacz w Tatrach przestaje być już egzotycznym widokiem, w porównaniu to tego, co można było zaobserwować jeszcze kilka lat temu. Mimo wszystko wciąż wzbudza mieszane komentarze a sam fakt, specyficznego jakby nie było, wykorzystywania Majestatu Gór w tak hedonistyczny sposób może być uznany wątpliwy moralnie.

    Dlaczego hedonistyczny? Cóż, przeglądając górskie fora można natrafić na różne opinie. Faktem jest, że podczas biegu trudno o kontemplowanie wspomnianego Majestatu lub choćby podziwianie pejzaży. Trzeba patrzeć, gdzie stawiać stopy, balansować ciałem i pamiętać by jeść i pić, aby nie zrobić sobie krzywdy. W porównaniu z Prawdziwymi Turystami? biegacz w trailowych butach łamie pewną konwencję. Inna sprawa, że Prawdziwi Turyści? zaczynając swoją zabawę jakieś 150 lat temu również pokonali pierwsze bariery. Skoro już człowiek zdecydował się szukać w górach wrażeń, może mieć prawo do szukania tych, które najbardziej mu odpowiadają o ile mieszczą się w stosownych regulaminach, czyż nie?

    Problematyczne jest jedynie zetknięcie obu światów ze sobą, podobnie jak, zazwyczaj rozpoczynające i kończące górski trening przemknięcie przez miejscówki takie jak Kuźnice, Droga Oswalda Balzera, popularne doliny czy okolice schronisk. Dysonans, jaki wprowadza postać wyjęta z nieco innego wymiaru przypomina ten, którego doświadczał kolarz mtb 15 lat temu w Beskidach.

    Tymczasem biegając można doświadczyć gór na nowo. Nie tylko, podobnie jak w przypadku jazdy mtb, dotrzeć w miejsca trudniej dostępne w tradycyjny sposób, ale przede wszystkim mocniej odbierać otoczenie. Połączenie chemii organizmu poddanego wysiłkowi na wysokości w połączeniu z wysoką koncentracją daje inną percepcję zapachu powietrza, faktury podłoża czy kolorów pejzażu. Fakt, że wrażenia te są jeszcze bardziej ulotne niż w przypadku tradycyjnej wycieczki dodatkowo je pogłębia.

    Co jeszcze? Odpowiednio planując trasę można zrobić naprawdę świetny trening. Nie tylko popracować nad wydolnością, ale też ćwiczyć balans ciała, zadbać o zwinność czy gibkość. A raczej nie zadbać a zweryfikować swoje możliwości w praktyce. Trudno jest mi sobie wyobrazić, by wbiegać i zbiegać po szlakach pełnych uskoków i luźnych kamieni bez, przynajmniej dobrego ogólnego przygotowania kondycyjnego. Z drugiej strony, jeśli nie szarpać się jak na zawodach, bieganie w wyższych partiach gór to kolejny rodzaj aktywności dla znudzonego mieszczucha, który jest dostępny przy niewielkim nakładzie pracy. W zamian daje wysoką stopę zwrotu w postaci różnorakich doznań. I zajawkę, by zmierzyć się ze specjalistami dyscypliny w jednym ze zorganizowanch eventów. Konfrontacja często okazuje się bolesna. Czołówka jest mocna i bywa, że nawet 60% szybsze pokonywanie tatrzańskich szlaków w wersji wycieczkowej to za mało by myśleć o dobrym miejscu. Czas rekordzisty podbiegu na Kasprowy Wierch to 51 minut, „oficjalny” czas dla piechura to na tej samej trasie ok. 3h15′. Powodzenia :)

  • Racers ready? Watch the game.

    Racers ready? Watch the game.

    Ok, oficjalnie startuję. Dość długo mierzyłem się z pomysłem pisania bloga, szukałem formy i tematyki. Cóż, ciągle najbliższe jest mi kolarstwo, więc głównie na ten temat będę się tu wypowiadał. Cel mam prosty: wypełnić niszę, której mi brakuje przeglądając lokalne media. Skupić się na tekstach opartych na pomyśle, argumencie, czasem emocji. Nie interesuje mnie przepisywanie newsów czy prymitywny sponsoring. Piszę od siebie, o tym co widzę, w czym uczestniczę i jak to odbieram. Stąd też sport to nie wszystko, aczkolwiek w tematyce wykraczającej poza to, czym się zajmuję niemal całe życie, pozwalam sobie na działania bardziej intuicyjne. Zatem zapraszam do zaglądania od czasu do czasu i z niecierpliwością czekam na feedback.