W każdej drużynie, czy to kolarskiej czy innej, przychodzi taki moment, gdy jasno świecąca gwiazda zaczyna się starzeć, a na jej miejsce chce wejść spragniony sukcesów, młody wilk. Zespół Movistar jest właśnie w takiej sytuacji. Alejandro Valverde, numer jeden w światowych rankingach musi odnaleźć się w rzeczywistości, gdzie jego pozycję będzie przejmował Nairo Quintana.

Nie będę sięgał do kolarskiej prehistorii, przedstawię kilka podobnych sytuacji, które obserowałem, lub mam o nich jakiekolwiek pojęcie. Zacząć trzeba oczywiście od ikonicznego pojedynku z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia.

1. Lemond vs Hinault W 1986r

Bernard Hinault, zwany “Borsukiem” miał 32 lata, pięć wygranych Tour de France, trzy Giro d’Italia i dwie hiszpańskie Vuelty. Greg Lemond był siedem lat młodszy i już rok wcześniej mógł zwyciężyć w Wielkiej Pętli. Tyle, że to Francuz był liderem drużyny La Vie Claire i najbardziej charyzmatyczną postacią w peletonie, stąd też młody Amerykanin musiał uznać jego pozycję. Hinault obiecał, że się odwdzięczy za okazaną pomoc, tyle, że pokora nie leżała w jego naturze i przychodziło mu to opornie. Ostatecznie ataki “Borsuka” wywarły presję nie tylko na Lemondzie, ale też i na ich rywalach, dzięki czemu faktycznie mogli zakończyć wyścig na dwóch najwyższych stopniach podium w kolejności “ustalonej” przed startem. Ich pełna napięć rywalizacja przeszła do legendy i nawet doczekała się filmu pod wiele znaczącym tytułem “Zabijając Borsuka”.

2. Delgado vs. Indurain

Pedro Delgado zasłynął z tego, że wygrał Tour de France 1988 legalnie stosując probenecid. Był też pierwszym od piętnastu lat, i zaledwie trzecim w historii Hiszpanem (po Bahamontesie i Ocani), który wygrał Wielką Pętlę. Mając sylwetkę i styl jazdy typowego “górala” wychował u swojego boku kolarza wybitnego, ale kompletnie od siebie różnego. Miguel Indurain, wybitny czasowiec o masywnej budowie ciała, zanim sam przejął panowanie na francuskich szosach, terminował u Delgado poświęcając swoją pozycję. Nie wiadomo, czy byłby w stanie rozpocząć swoją, nieprzerwaną serię pięciu triumfów już w 1990 (i tym samym zwiększyć ilość wygranych do sześciu). Ponieważ obaj kolarze znani byli ze spokojnego usposobienia, a sam Indurain mógłby uchodzić za antycznego stoika, obaj kolarze byli w stanie współpracować bez większych problemów.

3. Ullich vs Riis

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Laurent Fignon zatrudnił Bjarne Riisa jako swojego pomocnika. Nie widział w nim wielkiego mistrza, ale solidnego kolarza mogącego wzmocnić drużynę. Szalone czasy nieograniczonego dopingu sprawiły jednak, że Fignon wkrótce przestał się liczyć w peletonie wielkich tourów, natomiast Riis był piąty, trzeci i wreszcie pierwszy w Tour de France 1996, gdy zdetronizował Miguela Induraina. Miał wtedy 32 lata i był u szczytu kariery. W pamiętnym wyścigu drugą lokatę, z niewielką stratą zajął Jan Ullrich. Młody Niemiec już rok później był liderem Telekomu a Riis służył mu pomocą i doświadczeniem, podobnie zresztą jak w 1998r, jednak wtedy nie wystarczyło to, by pokonać Marco Pantaniego. Z wybitnego kolarza w jednego z najbardziej wybitnych dyrektorów sportowych Riisa zmienił wypadek przed Tour de Suisse 1999, kończący jego karierę kolarza wyczynowego.

4. Froome vs Wiggins

Najświeższa sprawa, po której emocje jeszcze nie opadły. Trzy lata temu Bradley Wiggins wycofał się z Tour de France po przykrej kraksie i szukał rewanżu podczas hiszpańskiej Vuelty. Początkowo pomagał mu mało znany wówczas Chris Froome, jednak szybko okazało się, że kolarz kenijskiego pochodzenia jest nie tylko bardzo mocny, ale i bardzo ambitny. Co więcej, nie miał wówczas ważnego kontraktu na kolejny sezon. Kierownictwo ekipy długo trzymało się taktyki jazdy na Wigginsa, przez co było za późno by Froome mógł pokonać Juana Jose Cobo. Dziesięć miesięcy później obaj kolarze mieli zgodnie współpracować podczas Tour de France, tym bardziej, że trasa była niemal stworzona dla Wigginsa. Froome “dostał” zwycięstwo etapowe na La Planche des Belle Filles, jednak poczuł się na tyle mocny, by postraszyć swojego lidera w Pirenejach. Sytuacja niemal zakończyła się załamaniem nerwowym Wiggo, sprawę z trudem załagodził Dave Brailsofrd a kolarze teamu Sky ostatecznie zajęli dwa pierwsze miejsca w wyścigu. Rok później wilk miał być syty a owca cała, ale Wiggins nie poradził sobie podczas Giro d’Italia a Froome wygrał swój upragniony Tour. W przeciwieństwie do starszego kolegi nie dostał tytułu szlacheckiego, wydaje się również, że wciąż to Wiggins cieszy się większą sympatią kibiców. Ponieważ nie będzie już walczył w wielkich tourach, szuka dla siebie nowych wyzwań: wraca na tor, i z powodzeniem zdobywa doświadczenie na brukach Paryż-Roubaix.

5. Quintana vs Valverde

To może być najgorętszy temat nadchodzących dni. Alejandro Valverde prowadzi w rankingu World Tour i jest z pewnością kolarzem wybitnym. Niestety nigdy nie był realnym faworytem trzytygodniowych wyścigów. Stawał na podium (a w końcu w 2009r wygrał) hiszpańskiej Vuelty, lecz w Tour de France nigdy nie był w grupie najmocniejszych kolarzy. Jego szybkość i dynamika połączone z umiejętnością podjeżdżania sprawiły, że mimo tego posiada imponujące portfolio. Ma na swoim koncie wygrane: Walońską Strzałę, Liege-Bastogne-Liege i Classica San Sebastian po dwa razy! Z drużyną Movistar (kontynuacja zespołu, w którym jeździli wspomnieni wyżej Indurain i Delgado) związany jest od 2005r. Kierownik ekipy, Eusebio Unzue był z nim “na dobre i na załe”, wspierając nawet w czasie zawieszenia związanego z faktem korzystania przez Valverde z usług Eufemiano Fuentesa. Mimo wieloletniej, owocnej współpracy, najlepszy kolarz rankingu UCI może odejść z Movistaru. Nairo Quintana, młody Kolumbijczyk, który od dwóch lat reprezentuje barwy tego teamu to zawodnik, który już w wieku 24 lat ma na koncie drugie miejsce w Tour de France (wyżej niż Valverde kiedykolwiek) oraz wygrane Giro d’Italia. Co więcej, tempo w jakim podjeżdża plasuje go wśród trzech najmocniejszych kolarzy świata (obok Nibalego i Froome’a) i jest niedostępne dla bardziej doświadczonego partnera z drużyny. Jak Valverde odnajdzie się w tej sytuacji? Jest wszak zawodnikiem, który mimo upływu czasu (ma już 34 lata) wciąż wydaje się w pełni sił. Póki co nie podpisał nowego kontraktu z Movistarem, ale znajduje się w składzie na Vueltę. Czy będzie pomagał Kolumbijczykowi jak niegdyś Riis Ullrichowi, czy też będzie sabotował jego jazdę i próbował ugrać coś dla siebie? Gdzie zakotwiczy na kolejny rok lub dwa, jeśli atmosfera popsuje się na tyle, że współpraca z Unzue będzie dalej niemożliwa?

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments