Weekend pełen kolarskich wrażeń zachęca do podsumowań i rozliczeń. Wygrani są: Michał Kwiatkowski, Alejandro Valvede, Julian Alaphilippe, Maciej Paterski i ekipa CCC Sprandi Polkowice. Przegrany tylko jeden: dział PR Lang Teamu.

Wiosna rozliczona

Michał Kwiatkowski zwyciężył w Amstel Gold Race, później w Walońskiej Strzale i Liege-Bastogne-Liege już tak nie błyszczał. Mimo to wiosnę ma niezwykle udaną. Dwa zwycięstwa (czasówka w Paryż-Nicea oraz “Piwny Wyścig”), trzy drugie miejsca (w klasyfikacji generalnej Volta a Algarve, Paryż-Nicea oraz Dookoła Kraju Basków) to dość, by mistrz świata mógł być zadowolony z odniesionych rezultatów. Owszem, pozostaje nieco przestrzeni do marudzenia, porównując zeszłoroczną kampanię w ardeńskich klasykach do sezonu 2015, ale pamiętajcie, że zwycięstwo to zwycięstwo, które przewyższa wartością miejsca na podium, nawet jeśli tych w 2014 było więcej. Trudno wyrokować, czy “Kwiato” celował z formą w Amstel Gold Race i kosztem większej skuteczności na dłuższych podjazdach postawił na szybkość, czy też po prostu tak ułożył mu się sezon, dość powiedzieć, że teraz może w spokoju przygotowywać się do pierwszego tygodnia Tour de France.

Rekordy Valverde

Doświadczony Hiszpan wyrównał tej wiosny kilka rekordów. Wygrywając Walońską Strzałę dołączył do grona kolarzy z trzema zwycięstwami na koncie. W Liege-Bastogne-Liege również powiększył swój dorobek do trzech, ale do Merckxa (5) mu jeszcze daleko. Jest za to drugim kolarzem w historii (po Ferdim Kublerze w latach ‘50 XXw), który dwukrotnie był pierwszy w obu tych wyścigach w jednym sezonie. Valverde poprzednio zrobił to w 2006r, co jest o tyle ważne, że Kubler swój podwójny dublet ustrzelił rok po roku (1951,52). Hiszpan jest też kolarzem, którego pierwsze i – póki co – ostatnie zwycięstwo w Liege-Bastogne-Liege oddziela od siebie najdłuższy czas (9 lat).

Paterski na fali

Maciej Paterski rok temu odszedł z World Tourowego Liquigasu i związał się z “drugoligową” grupą CCC (wówczas Polsat, teraz Sprandi) Polkowice. Wydawało się, że to dla niego degradacja, tymczasem dzięki wymuszonemu zbiegowi okoliczności zawodnik z pomocnika wyewoluował do skutecznego lidera. Rok temu wygrał etapówkę klasy HC w Norwegii oraz klasyfikację górską worltourowego Tour de Pologne. W tym sezonie zdobył dla siebie i swojej drużyny etap prestiżowej Volta a Catalunya, pięknie pokazał się w “ardeńskich klasykach” (dwa dziewiąte miejsca: w Brabanckiej Strzale oraz Amstel Gold Race) by kończąc przygotowania do Giro d’Italia zgarnąć niemal wszystko (etap, klasyfikacja generalna, górska i punktowa) podczas mającego kategorią 2.1 Dookoła Chorwacji.

Co ważne, drużyna CCC Sprandi Polkowice pojechała tę imprezę jako faworyt i w 100% wywiązała się z tej roli. Trzecie miejsce zajął Sylwester Szmyd, szóste Branisłau Samojłau, dziewiąte Marek Rutkiewicz a dziesiąte Grega Bole. Nie chodzi nawet o to, by napawać się wynikami z imprezy o kategorii, jaką jeszcze do niedawna miało kilka polskich etapówek, ale o fakt, że CCC weszła na zdecydowanie wyższy poziom. To czołowa drużyna “II dywizji” (zespołów Pro Contintental), zarówno pod względem punktów jak i liczby zwycięstw w niemal dowolnym rankingu znajduje się na granicy World Touru. Gdy ściga się w zawodach niższej rangi, decyduje o obliczu rywalizacji, gdy mierzy się z elitą, może być traktowana jako równorzędny przeciwnik.

Nowa gwiazda na horyzoncie

Patrick Lefevre zawsze ma “Plan B”. Gdy w Walońskiej Strzale i Liege-Bastogne-Liege Michał Kwiatkowski nie był w stanie nawiązać do wyników z ubiegłego roku, od razu zastąpił go Julian Alaphilippe. Młody (rocznik 1992) Francuz pojechał rewelacyjnie, dwukrotnie finiszując za Alejandro Valverde. Praca Zdenka Stybara na trasie L-B-L nie poszła dzięki temu na marne. Gdyby nie to, że Kwiatkowski sam nadal jest młody, można by mówić o Alaphilippie jako jego potencjalnym następcy. Tymczasem, nie pierwszy raz w swojej karierze, kierownictwo Etixx-Quickstep będzie musiało zmagać się z klęską urodzaju.

Kontrowersyjna Skandia

Maratony rowerowe organizowane przez Czesława Langa jakie są, każdy widzi. Stawiam, że większość uczestników jest zadowolona ze świadczeń, które otrzymuje. Problem pojawia się, gdy te imprezy o ewidentnie masowym, popularyzującym nawet nie kolarstwo a jazdę rowerem jako taką, mieszane są z kolarstwem wyczynowym. Dochodzi wtedy do takich kuriozów, jak w ostatni weekend w Warszawie, gdzie na absolutnie rekreacyjnej, płaskiej i w dużej części asfaltowej trasie, kolarze mtb, w tym część zawodowców musiała walczyć o kwalifikacje na mistrzostwa Europy. W takim układzie trudno powstrzymać się od sarkastycznych komentarzy, również oficjalne komunikaty organizatora zmieniają się w wewnętrznie sprzeczną, nieprzyswajalną papkę. Głównym pytaniem jest więc wielkie “dlaczego”, bo raczej nie dla pieniędzy.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments