Tag: Maciej Paterski

  • Kolarski 2015: Marzec

    Kolarski 2015: Marzec

    Rozpędzający się sezon kolarski jak co roku przyniósł wiele emocji.Wczesna wiosna to czas, gdy wygłodniali fani chłoną wszystko, co pojawia się w temacie wyścigów rowerowych. Oto, co zapamiętałem najlepiej z kolarskiego marca 2015.

    Sky vs Etixx-Quickstep vs Katiusza

    Wyścigi klasyczne na północy Europy tradycyjnie zaczynają być ważne wraz ze startem Omloop Het Nieuwsblad i Kuurne-Bruksela-Kuurne. To zawsze łakomy kąsek dla specjalistów jazdy po bruku i dobry zadatek na kolejne tygodnie. Wygrana w jednym z tych wyścigów po części rozlicza drużynę z sezonu klasyków i stawia w roli faworyta przed dalszymi startami. W tym roku ekipa Etixx-Quickstep modelowo przegrała Omloop Het Nieuwsblad mając przewagę liczebną 3:1 nad Ianem Stannardem z Teamu Sky. Na szczęście dla kolarzy Patricka Lefevere?a dzień później Mark Cavendish wygrał finisz z peletonu podczas Kuurne-Bruksela-Kuurne. Z kolei Geraint Thomas w świetnym stylu pod koniec miesiąca zwyciężył w E3 Harelbeke dokładając do tego trzecie miejsce w Gandawa-Wevelgem. Gwiazdor Katiuszy, Aleksander Kristoff zaczął błyszczeć nieco później, ale warto wspomnieć o imponującej postawie weterana, Luki Paoliniego podczas targanego wichurą Gandawa-Wevelgem. Włoch, który w swojej ekipie pełni rolę doświadczonego ?kapitana? i superpomocnika, tym razem pojechał na swoje konto rozgrywając wyścig niczym profesor kolarstwa. Wielka szkoda, że w lipcu podczas Tour de France jedna z próbek pobranych od Paoliniego zawierała ślady kokainy, mimo to ten incydent raczej nie ma wpływu na jego jazdę wiosną.

    Bardzo mocny Porte, imponujący Kwiato, zaskakujący Thomas

    W przekroju całego sezonu postacią, która wyjątkowo zwraca uwagę jest Geraint Thomas. Walijczyk wiosną nie tylko dzielnie walczył na brukach Flandrii, ale też świetnie spisywał się w górach. Już w lutym wygrał klasyfikację generalną Volta a Algarve, następnie na początku marca wspierał Richiego Porte w walce o zwycięstwo w Paryż-Nicea a później, już na własne konto, był liderem teamu Sky podczas brukowanych klasyków. We współczesnym kolarstwie naprawdę rzadko zdarzają się zawodnicy, którzy są w stanie ukończyć górzystą etapówkę (P-N) w pierwszej piątce, by zaledwie kilkanaście dni później hasać po kocich łbach niczym urodzeni Belgowie.

    Wspomniany Richie Porte miał wiosną budować szczyt formy na majowe Giro d?Italia. Z perspektywy czasu wygląda to tak, że Tasmańczyk przesadził z motywacją. W marcu błyszczał w górach, pewnie wygrywając Paryż-Nicea oraz Volta a Catalunya. Poza jeszcze Giro del Trentino na resztę sezonu nie starczyło mu i sił i koncentracji, ale wygranie dwóch worldtourowych tygodniówek jednej wiosny i tak jest osiągnięciem wyjątkowym.

    Rywalem Porte w Paryż – Nicea ku sporemu zaskoczeniu był Michał Kwiatkowski. Gdy Rafał Majka zmagał się z efektami zwiększonych obciążeń treningowych, ?Kwiato? nie tylko wygrał prolog, ale też dzielnie odpierał ataki teamu Sky na górskich etapach wyścigu ?ku słońcu?. Imponująca postawa na podjeździe Croix de Charbouret dawała nadzieję na poprawę jazdy w wyższych górach w dalszej części sezonu.Teraz wiemy, że póki co był to tylko przebłysk, ale tak czy inaczej mistrz świata sezon w tęczowej koszulce rozpoczął znakomicie. Drugie miejsce w Paryż-Nicea to wynik, który chciałby na swoim koncie zapisać niejeden kolarz.

    Wysoką dyspozycję pokazał wiosną również Nairo Quintana. Kolumbijczyk nie tylko wygrał Tirreno-Adriatico, to jeszcze zrobił to prezentując wyjątkowo wysokie tempo na kluczowych podjazdach. Mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, Quintana w marcu pędził pod górę niczym w pełni sezonu!

    Z Sanremo do Katalonii

    Mediolan-Sanremo, czyli pierwszy ?monument? w kalendarzu zakończył się sprintem z większej grupy. John Degenkolb pokonał ubiegłorocznego zwycięzcę, Alexandra Kristoffa. Wiele wskazuje na to, że obaj kolarze będą następcami Toma Boonena i Fabiana Cancellary w wiosennych klasykach, Dość powiedzieć, że dokonali w tym roku czynów wyjątkowych, dominując wyścigi przełomu marca i kwietnia.

    Na nieco mniejszą skalę, ale równie ciekawą i imponującą historię napisał Maciej Paterski. W sobotę, 22 marca zameldował się na 22 miejscu trzystukilometrowego Mediolan-Sanremo by następnego dnia, w Katalonii po całodziennej ucieczce wygrać etap i objąć prowadzenie w worldtourowej etapówce Volta a Catalunya. Tak jak wyczyny Gerainta Thomasa, tak i jazda Paterskiego miała w sobie coś z ducha dawnych czasów kolarstwa i jest jednym z tych momentów sezonu, które zdecydowanie pobudzają wyobraźnię kibica.

    Cyrk na kółkach

    Raport Niezależnej Komisji ds. Reformy Kolarstwa (z angielska nazwa skracana do ?CIRC?), choć pozornie nie dostarczył nowych informacji o dopingu w naszym sporcie, ale znakomicie podsumował i usystematyzował pewne sprawy.

    Zgodnie z przewidywaniami okazało się, że problem niedozwolonego wspomagania nie przestał istnieć, natomiast do pewnego stopnia udało się go ograniczyć. Co więcej, wskazano, że system paszportów biologicznych, choć skuteczny, jest możliwy do obejścia. Doping gdy występuje, ma raczej charakter indywidualny a nie, jak jeszcze nie dawno zorganizowany. Zwrócono również uwagę na nadużywanie i naginanie reguł w przypadku środków dozwolonych (np. Tramal) oraz ?TUE?, czyli dopuszczonego użycia dla celów terapeutycznych. Po imieniu nazwano także preferencyjne traktowanie przez kolarskie władze Lance?a Armstronga czy Alberto Contadora.

    Tak czy inaczej sam raport, choć nie był szczególnie odkrywczy, jest wyrazem zmian, jakie zachodzą w kolarstwie. Zaostrzenie walki z dopingiem, jeszcze większa transparentność i ciągłe poszukiwanie nowych rozwiązań mających uzdrowić sytuację są na liście priorytetów a w przeciwieństwie do ?epoki EPO? nie ma woli, by trudne sprawy zamiatać pod dywan jest.

    Szosa na papierze

    Nie powiem, że marzec był miesiącem przełomowym dla polskiej branży rowerowej, ale pojawianie się nowego wydawnictwa, czyli magazynu ?Szosa? zdecydowanie cieszy. Czasopismo prezentuje nowe na naszym rynku podejście do mediów kolarskich, stawiając na ludzi i ich historie a nie na sprzęt i proste newsy. Magazyn przetrwał sezon 2015 a jesienią nagrodziliśmy go w kategorii designy na kieleckich targach Bike Expo.

    Zdjęcie okładkowe: denismenchov08, flickr CC BY SA 2.0

  • Polskie momenty sezonu 2015

    Polskie momenty sezonu 2015

    To był dobry rok dla polskiego kolarstwa. Zwycięstw i dobrych wyników w najważniejszych wyścigach było tyle, że musiałem się chwilę zastanowić, by wskazać te najbardziej wartościowe.

    Wyróżnienie dla kobiet

    Polki zaczynają być znaczącą siłą w zawodowym, kobiecym peletonie. Niekwestionowaną gwiazdą jest Katarzyna Niewiadoma, jedna z czołowych postaci w ekipie Rabo Liv. W sezonie 2015 zajęła 7. miejsce na mistrzostwach świata, wygrała mistrzostwo Europy u23, była 5. w kobiecym Giro d?Italia, trzecia w klasyku Boels Rental Hills, piąta w Walońskiej Strzale, szósta w Strade Bianche i wygrała wyścig Euskal Emakumeen Bira. Eugenia Bujak z ekipy BTC City Ljubljana wygrała etap Thuringen Rundfahrt, Małgorzata Jasińska z Ale Cipollini była najlepsza w etapówce Premondiale Giro Toscana. Sporo cennych wyników zaliczyły też Paulina Brzeźna, Katarzyna Pawłowska czy Anna Plichta. Choć kobiece kolarstwo dopiero zaczyna wychodzić z cienia męskiego peletonu, dobre wyniki Polek cieszą a spora grupa mocnych zawodniczek daje nadzieję, że to raczej trend a nie jednostkowe przypadki.

    6. CCC Sprandi Polkowice na zapleczu światowej czołówki

    Zespół sponsorowany przez Dariusza Miłka i prowadzony przez Piotra Wadeckiego systematycznie pnie się w hierarchii europejskich zespołów zawodowych. Sezon 2015 był dla kolarzy jeżdżących w pomarańczowych strojach kolejnym, w których ekipa zaliczyła wyraźny postęp. Kalendarz startów był bardzo bogaty: jako drużyna prokontynentalna, CCC Sprandi Polkowice wystartowało ?z dziką kartą? w worldtourowych: Giro d?Italia, Tour de Suisse, Mediolan Sanremo, Volta a Catalunya, Amstel Gold Race, Tour de Pologne, GP Plouay i Giro di Lombardia. Nawet jeśli start we włoskim wielkim tourze nie był zbyt udany (kolarze Wadeckiego uczestniczyli w wielu ucieczkach, jednak bez sukcesu), w pozostałych imprezach zgromadzili wiele wartościowych wyników. 17 zwycięstw (m.in. etap Volta a Catalunya, Coppa Agostoni, Tour of Turkey oraz jazda drużynowa podczas Settimana Coppi e Bartali) a do tego wiele cennych miejsc w prestiżowych wyścigach: 9. Macieja Paterskiego w Amstel Gold Race i Brabanckiej Strzale (i piąte Rebellina tamże), 4. Gregi Bole w GP Plouay, 3. Jana Hirta w Tour of Austria to naprawdę ładne portfolio, które zaowocowało 8. lokatą w rankingu Europe Tour. CCC Sprandi Polkowice jest więc solidną drużyną i choć za gros zdobytych przez nią punktów odpowiada włoski weteran, Davide Rebellin, to jednak inwestycje w polską młodzież dają nadzieję na długoterminowy sukces.

    5. Wiosna Paterskiego

    W tym roku trasa Mediolan-Sanremo miała 293km. Wyścig rozgrywany był w trudnych warunkach, sporą część dystansu kolarze pokonali w deszczu i chłodzie. Ekipa CCC Sprandi Polkowice startowała we włoskim klasyku z ?dziką kartą?. Kolarze w pomarańczowych koszulkach, których liderem był Słoweniec Grega Bole spisali się całkiem nieźle. Dwóch z nich: właśnie Bole i Maciej Paterski znalazło się w pierwszej grupie, która dojechała do mety z przewagą nad resztą stawki. Paterski zajął 22. miejsce i nie byłoby w tym nic niespotykanego gdyby nie fakt, że dzień później w oddalonej o prawie 700km od Sanremo, katalońskiej miejscowości Callela, po całodziennej ucieczce triumfował na pierwszym etapie worldtourowego wyścigu Volta a Catalunya. To imponujący wyczyn, niespotykany we współczesnym kolarstwie.
    Jakby tego było mało, kolarz CCC zaliczył znakomitą kampanię aredeńskich klasyków: był 9. w Amstel Gold Race i również 9. w Brabanckiej Strzale. To imponujące wyniki, zwłaszcza, że jeszcze niedawno Paterski był ?tylko? pomocnikiem w ekipie Cannondale. Rola lidera ?drugoligowej? CCC Sprandi Polkowice najwyraźniej mu służy.

    4. Cierpliwi Bodnar i Białobłocki

    Doświadczeni kolarze, którzy w swoich karierach nie mieli wielu okazji by pokazać się jako zwycięzcy najważniejszych wyścigów w tym roku dostali swoje ?pięć minut?. Najpierw Marcin Białobłocki wygrał w mistrzostwach Polski w jeździe indywidualnej na czas, co dało mu przepustkę do reprezentacji narodowej jadącej w Tour de Pologne. Następnie na naszym wyścigu zaskoczył gwiazdy World Touru sięgając po pierwszą lokatę w jeździe indywidualnej na czas. Klasę potwierdził podczas mistrzostw świata, gdzie zajął dziewiąte miejsce właśnie w czasówce. Z kolei Maciej Bodnar, który za Peterem Saganem przeszedł z Cannondale do Tinkoff-Saxo zaliczył udaną pierwszą część sezonu okraszoną drugim miejscem w Tour of Qatar. Gdy wydawało się, że może mieć poważne problemy po kontuzji, której doznał na trasie Tour of California, powrócił do formy i wygrał kończący się w Nowym Sączu etap Tour de Pologne. Tym samym na wyścigu Czesława Langa dwóch Polaków stawało na etapowym podium a warto dodać jeszcze fakt, że Kamil Zieliński przez jeden dzień był liderem tej imprezy. Wracając do Bodnara, ten pokazał wysoką dyspozycję na trasie hiszpańskiej Vuelty, gdzie nie tylko pilotował Rafała Majkę w drodze do podium, ale też zajął drugie miejsce w czasówce. Na koniec sezonu Bodnar zdołał jeszcze wykręcić ósmy czas podczas mistrzostw świata w jeździe indywidualnej.

    3. Rafał Majka skutecznym góralem

    Zanim Rafał Majka stanął na podium Vuelta a Espana, sprawdził się na trasie Tour de France pełniąc funkcję pomocnika Alberto Contadora. Ponieważ jego lider był zmęczony po Giro d?Italia, na jednym z etapów Polak dostał szansy jazdę na własne konto. Wykorzystał ją perfekcyjnie, sięgając po zwycięstwo na pirenejskim odcinku prowadzącym przez słynną przełęcz Tourmalet. Teoretycznie po kolarzu tej klasy można spodziewać się sukcesów w najważniejszych imprezach, ale mimo wszystko seryjne (rok temy był najszybszy na dwóch finiszach: w Alpach i Pirenejach) wygrywanie górskich etapów Tour de France nie jest sprawą oczywistą. Skuteczność, jaką prezentuje Majka jest od pewnego czasu imponująca co zdecydowanie stawia go na pozycji jednego z najlepszych kolarzy.

    2. Michał Kwiatkowski wygrywa Amstel Gold Race

    Mistrz świata w sezonie 2015 triumfował ?zaledwie? dwa razy. Najpierw w prologu Paryż-Nicea co poprzedziło świetną jazdę w całym wyścigu (drugie miejsce w klasyfikacji generalnej) a następnie w kwietniu zrealizował jeden z głównych celów. Zwycięstwo w Amstel Gold Race to potwierdzenie nieprzeciętnych możliwości polskiego kolarza. To, że ma on predyspozycje do górzystych klasyków wiedzieliśmy już wcześniej. Wygrana w Strade Bianche, drugie miejsce w Tour de Pologne, trzecie w Liege-Bastogne-Liege i Walońskiej Strzale oraz Mistrzostwo Świata ze startu wspólnego to wystarczające argumenty, by traktować go jako specjalistę właśnie takich wyścigów. Co innego jednak ?mieć potencjał? a co innego go zrealizować. Wygrana w Amstel Gold Race, jednej z odsłon ?Ardeńskiego Tryptyku? pokazała nie tylko moc, ale i kolarską dojrzałość Kwiatkowskiego. Utrzymanie tempa na Caubergu poprzedziło skuteczny finisz z grupy, w której pokonani zostały takie asy Valverde, Matthews, Costab czy Van Avermaet.

    1. Rafał Majka na podium Vuelta a Espana

    Wydarte na ostatnim, górskim etapie podium wielkiego touru to dla Rafała Majki i całego polskiego kolarstwa sprawa wyjątkowa. Kolarz Tinkoff-Saxo przy czwartym podejściu (dwukrotnie był liderem drużyny na włoskim Giro i raz na Vuelcie) wszedł do ?Top 3? klasyfikacji generalnej. Część komentatorów narzeka na styl, w jakim to uczynił, zarzucając Majce zbyt defensywną jazdę. Być może tak było, ale w bardzo wyrównanej stawce i przy dominującej postawie zespołu Astana trudno oczekiwać samobójczych ataków w imię większego widowiska. Rafał Majka odjechał grupie właściwie tylko raz – współpracując z Nairo Quintaną, co dało mu upragnione miejsce nie tylko na podium Vuelty, ale i w kronikach polskiego i światowego kolarstwa.

  • Poniedziałkowy skrót#38

    Poniedziałkowy skrót#38

    Weekend pełen kolarskich wrażeń zachęca do podsumowań i rozliczeń. Wygrani są: Michał Kwiatkowski, Alejandro Valvede, Julian Alaphilippe, Maciej Paterski i ekipa CCC Sprandi Polkowice. Przegrany tylko jeden: dział PR Lang Teamu.

    Wiosna rozliczona

    Michał Kwiatkowski zwyciężył w Amstel Gold Race, później w Walońskiej Strzale i Liege-Bastogne-Liege już tak nie błyszczał. Mimo to wiosnę ma niezwykle udaną. Dwa zwycięstwa (czasówka w Paryż-Nicea oraz ?Piwny Wyścig?), trzy drugie miejsca (w klasyfikacji generalnej Volta a Algarve, Paryż-Nicea oraz Dookoła Kraju Basków) to dość, by mistrz świata mógł być zadowolony z odniesionych rezultatów. Owszem, pozostaje nieco przestrzeni do marudzenia, porównując zeszłoroczną kampanię w ardeńskich klasykach do sezonu 2015, ale pamiętajcie, że zwycięstwo to zwycięstwo, które przewyższa wartością miejsca na podium, nawet jeśli tych w 2014 było więcej. Trudno wyrokować, czy ?Kwiato? celował z formą w Amstel Gold Race i kosztem większej skuteczności na dłuższych podjazdach postawił na szybkość, czy też po prostu tak ułożył mu się sezon, dość powiedzieć, że teraz może w spokoju przygotowywać się do pierwszego tygodnia Tour de France.

    Rekordy Valverde

    https://twitter.com/SkyCycling/status/592357077324013568

    Doświadczony Hiszpan wyrównał tej wiosny kilka rekordów. Wygrywając Walońską Strzałę dołączył do grona kolarzy z trzema zwycięstwami na koncie. W Liege-Bastogne-Liege również powiększył swój dorobek do trzech, ale do Merckxa (5) mu jeszcze daleko. Jest za to drugim kolarzem w historii (po Ferdim Kublerze w latach ?50 XXw), który dwukrotnie był pierwszy w obu tych wyścigach w jednym sezonie. Valverde poprzednio zrobił to w 2006r, co jest o tyle ważne, że Kubler swój podwójny dublet ustrzelił rok po roku (1951,52). Hiszpan jest też kolarzem, którego pierwsze i – póki co – ostatnie zwycięstwo w Liege-Bastogne-Liege oddziela od siebie najdłuższy czas (9 lat).

    Paterski na fali

    Maciej Paterski rok temu odszedł z World Tourowego Liquigasu i związał się z ?drugoligową? grupą CCC (wówczas Polsat, teraz Sprandi) Polkowice. Wydawało się, że to dla niego degradacja, tymczasem dzięki wymuszonemu zbiegowi okoliczności zawodnik z pomocnika wyewoluował do skutecznego lidera. Rok temu wygrał etapówkę klasy HC w Norwegii oraz klasyfikację górską worltourowego Tour de Pologne. W tym sezonie zdobył dla siebie i swojej drużyny etap prestiżowej Volta a Catalunya, pięknie pokazał się w ?ardeńskich klasykach? (dwa dziewiąte miejsca: w Brabanckiej Strzale oraz Amstel Gold Race) by kończąc przygotowania do Giro d?Italia zgarnąć niemal wszystko (etap, klasyfikacja generalna, górska i punktowa) podczas mającego kategorią 2.1 Dookoła Chorwacji.

    Co ważne, drużyna CCC Sprandi Polkowice pojechała tę imprezę jako faworyt i w 100% wywiązała się z tej roli. Trzecie miejsce zajął Sylwester Szmyd, szóste Branisłau Samojłau, dziewiąte Marek Rutkiewicz a dziesiąte Grega Bole. Nie chodzi nawet o to, by napawać się wynikami z imprezy o kategorii, jaką jeszcze do niedawna miało kilka polskich etapówek, ale o fakt, że CCC weszła na zdecydowanie wyższy poziom. To czołowa drużyna ?II dywizji? (zespołów Pro Contintental), zarówno pod względem punktów jak i liczby zwycięstw w niemal dowolnym rankingu znajduje się na granicy World Touru. Gdy ściga się w zawodach niższej rangi, decyduje o obliczu rywalizacji, gdy mierzy się z elitą, może być traktowana jako równorzędny przeciwnik.

    Nowa gwiazda na horyzoncie

    Patrick Lefevre zawsze ma ?Plan B?. Gdy w Walońskiej Strzale i Liege-Bastogne-Liege Michał Kwiatkowski nie był w stanie nawiązać do wyników z ubiegłego roku, od razu zastąpił go Julian Alaphilippe. Młody (rocznik 1992) Francuz pojechał rewelacyjnie, dwukrotnie finiszując za Alejandro Valverde. Praca Zdenka Stybara na trasie L-B-L nie poszła dzięki temu na marne. Gdyby nie to, że Kwiatkowski sam nadal jest młody, można by mówić o Alaphilippie jako jego potencjalnym następcy. Tymczasem, nie pierwszy raz w swojej karierze, kierownictwo Etixx-Quickstep będzie musiało zmagać się z klęską urodzaju.

    Kontrowersyjna Skandia

    https://twitter.com/1001ptsPL/status/592295107916890112

    Maratony rowerowe organizowane przez Czesława Langa jakie są, każdy widzi. Stawiam, że większość uczestników jest zadowolona ze świadczeń, które otrzymuje. Problem pojawia się, gdy te imprezy o ewidentnie masowym, popularyzującym nawet nie kolarstwo a jazdę rowerem jako taką, mieszane są z kolarstwem wyczynowym. Dochodzi wtedy do takich kuriozów, jak w ostatni weekend w Warszawie, gdzie na absolutnie rekreacyjnej, płaskiej i w dużej części asfaltowej trasie, kolarze mtb, w tym część zawodowców musiała walczyć o kwalifikacje na mistrzostwa Europy. W takim układzie trudno powstrzymać się od sarkastycznych komentarzy, również oficjalne komunikaty organizatora zmieniają się w wewnętrznie sprzeczną, nieprzyswajalną papkę. Głównym pytaniem jest więc wielkie ?dlaczego?, bo raczej nie dla pieniędzy.

  • 4000m to za mało

    4000m to za mało

    Michał Kwiatkowski po finiszu z grupy faworytów zwyciężył w prestiżowym Amstel Gold Race. Piękna rzecz, biorąc pod uwagę fakt, że zrobił to jako urzędujący mistrz świata. Tylko czy wyścig o przewyższeniu ponad 4000m powinien się kończyć de facto masowym sprintem?

    Najpierw komplementy

    Zacznijmy od najważniejszej informacji. ?Kwiato? jest czwartym w historii mistrzem świata, który wygrał Amstel Gold Race w tęczowej koszulce. Jego poprzednicy to Eddy Merckx, Jan Raas i Bernard Hinault. Już samo w sobie to bardzo cenne dokonanie. Dodatkowo, to pierwsza wygrana w ważnym klasyku dla grupy Etixx-Quickstep w tym roku. Kolarze Patricka Lefevere?a zawsze byli blisko, ale czegoś brakowało do postawienia ?kropki nad i?. Tym razem nie pogubili się w – jak zawsze podczas Astel Gold Race – nerwowej końcówce a ich lider, Kwiatkowski był jednym z najsilniejszych na Caubergu a do tego najszybszy na finiszu. Był jednym z tych zawodników, którzy nie dopuścili, by Gilbert odjechał w swoim stylu a następnie, gdy grupa zjechała się na ostatnich dwóch kilometrach, odpoczął i poprawił rywalom pewnie wygrywając prestiżowy wyścig.

     

    Później wątpliwości

    Gdy kolarz w tęczowej koszulce wygrywa ważną imprezę, sam ten fakt jest wydarzeniem doniosłym. Ostatnio zrobił to Tom Boonen w 2006r, gdy jako mistrz świata zwyciężył na trasie Dookoła Flandrii. Zobaczymy, co ?Kwiato? będzie w stanie jeszcze ugrać w tym sezonie, ale z pewnością jego finisz z Amstel Gold Race wejdzie do kanonu wydarzeń sezonu 2015.

    Tyle entuzjazmy, teraz czas na wątpliwości. Nie bójcie się, nie będą dotyczyły naszego mistrza, ale wyścigu jako takiego. A może nawet szerzej, wszystkich tegorocznych klasyków. Trasa Amstel Gold Race to 250km i ponad 4000m przewyższenia. Kręte, w większości wąskie szosy prowadzące ciągle w górę i w dół. Tuż przed metą usytuowany jest niezbyt długi, ale jednak wymagający podjazd Cauberg (1,2km, średnia stromizna niemal 6%). Mimo kilku soczystych ataków do mety dojechała grupa 18. kolarzy, raptem ośmiu mniej niż w uznawanym za sprinterski Mediolan-Sanremo.

    Bardzo wyrównany poziom, zarówno gwiazd jak i ich pomocników, po raz kolejny powoduje rodzaj klinczu. Trudno o skuteczny atak czy ucieczkę. Wyczekiwanie do samego końca zaczyna być standardem. Co więcej, im bardziej wymagająca trasa, tym chęć podejmowania ryzyka mniejsza. Potrzeba wyjątkowo nietypowych warunków, by śmiały rajd miał szansę na powodzenie.

    https://twitter.com/BMCProTeam/status/589944323501883392

    Podobnie jak tegoroczny Amstel Gold Race, rok temu rozegrany został Liege-Bastogne-Liege. Z dokładnością do osoby zwycięzcy ?Staruszki?, czyli Simona Gerransa, którego w tym roku zastąpił młodszy kolega z Orica-Greenedge – Michael Matthews, czołówka była tożsama. ?Kwiato?, Australijczyk i Alejandro Valverde. Z punktu widzenia statystyk polskiego kolarstwa nie mam nic przeciwko (tym bardziej, że rewelacyjne, 9. miejsce mimo nabrania się na podpuchę teamu BMC zajął Maciej Paterski). Z punktu widzenia kibica czekającego na wielki spektakl wolałbym jednak coś innego. Ponieważ wierzę, że ?Kwiato? w obecnej formie poradziłby sobie w każdej sytuacji, może to więc pora na powrót do dyskusji o zasadności stosowania łączności radiowej w zawodowym peletonie? Skoro poziom jest tak wysoki i wyrównany, odrobina niepewności wprowadzonej przez brak pełnej informacji o przebiegu rywalizacji mogłaby wywołać pożądany efekt.

  • Heroiczny Paterski

    300km w peletonie Mediolan-Sanremo. Finisz w pierwszej grupie. Chwila przerwy, podróż do Barcelony, start ostry pierwszego etapu Volta a Catalunya. Ucieczka. Premie górskie i sprint po zwycięstwo. Piękna historia, Anglicy nazwaliby ją ?epicką?. By zachować poprawność językową, ja nazwę ją ?heroiczną?.

    Trzeba mieć w sobie coś z antycznego bohatera, by nie tyle zrealizować taki plan, co choćby go wymyślić. Mediolan-Sanremo to jeden z kolarskich ?monumentów?, zazwyczaj najdłuższy wyścig w kalendarzu. W tym roku kolarze sporą część dystansu pokonali w deszczu i temperaturze dalekiej od pokojowej. Gdy nieco przeschli i minęli półmetek, zaczęli poważne ściganie. W trzydziestoosobowej grupie, która pierwsza dotarła na słynną Via Roma utrzymało się dwóch kolarzy CCC Sprandi Polkowice. Słoweniec Grega Bole finiszował 16., Maciej Paterski 22. Być może nie jest to spektakularny rezultat, ale realnie rzecz ujmując jest możliwy do osiągnięcia wyłącznie przez dobrze przygotowanych i bardzo solidnych kolarzy.

    Po wysiłku związanym ze startem w prawdziwym klasyku zawodnik najchętniej oddaje się w ręce masażysty a kolejny start planuje najwcześniej za kilka dnia. Tymczasem Paterski udał się w podróż do Barcelony, by dołączyć do części składu, która właśnie szykowała się do startu w Volta a Catalunya. Ten tygodniowy wyścig również jest wyjątkową imprezą. To trzecia, najstarsza etapówka na świecie i choć w ostatnich latach często zmieniała miejsce w kalendarzu, ze względu na zróżnicowaną, górzystą trasę często jest wybierana przez gwiazdy wielkich tourów jako jeden ze startów testowych. W tym roku ma być polem kolejnej konfrontacji Alberto Contadora i Chrisa Froome?a. Swoje trzy grosze mają również dołożyć Richie Porte, Alejandro Valverde, Tejay Van Garderen, Andrew Talansky, Rigoberto Uran, Przemysław Niemiec i Rafał Majka.

    Grupa CCC Sprandi Polkowice startuje w Katalonii z ?dziką kartą?, mając w składzie m.in. Sylwestra Szmyda i Marka Rutkiewicza. Na pierwszym etapie do ucieczki dnia nieco niespodziewanie z Pierrem Rollandem i Bartem de Clerquiem zabrał się jednak Paterski. Wygrał dwie premie górskie, co zagwarantowało mu prowadzenie w klasyfikacji górskiej i już to dzień po starcie w Mediolan-Sanremo wystarczyłoby na miano wyjątkowego wydarzenia. Peleton nie kwapił się do pogoni, a trójka uciekinierów jechała równym tempem. W końcówce Paterskiego zaczęły łapać kurcze, co kompletnie nie dziwi, skoro miał już za sobą ponad 460km przejechane na rowerze w nieco ponad dobę. Rywale nie zdecydowali się tego wykorzystać, a może po prostu byli zmęczeni, dość powiedzieć, że kolarz CCC ograł ich na finiszu bez większych problemów.

    W ten sposób zgarnął wszystkie koszulki i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Napisał kawałek historii polskiego kolarstwa i swojej grupy zawodowej, która po raz pierwszy zaliczyła zwycięstwo w serii World Tour. Trudno powiedzieć, jak długo będzie bronił pozycji lidera. Nieźle jeździ po górach i bez ?Mediolan-Sanremo? w nogach powinien poradzić sobie na większości etapów katalońskiej Volty. Biorąc jednak pod uwagę, że o wygranie wyścigu będą walczyć największe asy wielkich tourów, w czwartek gdy do mety pod górę w miejscowości La Molina pójdzie największy gaz, może być mu ciężko. Rok temu w tym samym miejscu do „Purito” Rodrigueza stracił dwie i pół minuty, czyli tyle, ile teraz ma przewagi nad Froomem, Contadorem i spółką.

    Bez względu na to, jak zakończy się przygoda Macieja Paterskiego z tegoroczną ?Voltą? jego wygraną etapową zapamiętają fani kolarstwa na całym świecie. To jedna z tych sytuacji, która działają na wyobraźnię, pokazują hart ducha i siłę ciała. W czasach, gdy w wyczynowym sporcie wszystko jest zmierzone i wyliczone do ułamków sekund i gramów, odrobina szaleństwa wymykającego się regułom na długo zostaje w sercach na zawsze.

  • Poniedziałkowy skrót#35

    Poniedziałkowy skrót#35

    Nad wyraz ładnie rozpoczyna się sezon 2015 dla polskich kolarzy. Oczywiście zawsze można rozwodzić się na przyczynami i istotą ?renesansu?, jednak porcja dobrych wyników i wiadomości już w lutym napawa optymizmem.

    Słowiańskie emiraty

    Bez względu na to, co sądzicie o zimowych wyścigach rozgrywanych w krajach arabskich, Tour of Qatar ma kategorię HC. Maciej Bodnar, który na finiszach wspierał Petera Sagana a sam świetnie odnalazał się na jednym z wietrznych etapów zajął w zawodach drugie miejsce. Zwycięzcą został Niki Terpstra, który był równie czujny co Polak a do tego najlepiej pojechał na czas. Z kolei Peter Sagan sprawdzał swoją sprinterską dyspozycję i regularnie przyjeżdżał do mety w top5 a dwa razy był nawet drugi. Biorąc pod uwagę, że Słowak jest raczej specjalistą klasyków, to znakomity rezultat. Wygląda więc na to, że transfer do ekipy Olega Tinkowa i Bjarne Riisa wyszedł na dobre zarówno Saganowi jak i jego głównemu pomocnikowi, Bodnarowi. Morale obu kolarzy rośnie a to dobrze wróży w kontekście zbliżających się wyścigów jednodniowych. Z perspektywy wyścigu w Katarze będą musieli bardzo pilnować Alexandra Kristoffa. Norweg, który w zeszłym roku wygrał Mediolan-Sanremo i kalsyk w Hamburgu a w emiratach pokazał szybkość i moc, wygrywając aż trzy etapy!

    i Hiszpania

    Szóste miejsce Macieja Paterskiego (CCC Sprandi Polkowice) w Vuelta a Murcia i ósme Gregi Bole w Classica Almeria budzą? niedosyt dyrektora grupy, Piotra Wadeckiego. Fakt, że w Almerii triumfował Cavendish a w Murcii Rein Taramae przed Bauke Mollemą nie przeszkadza kierownikowi ekipy wymagać więcej od swoich kolarzy. To pokazuje, jak bardzo zmienia się perspektywa. Jeszcze niedawno takie wyniki bralibyśmy ?w ciemno?, teraz pojawia się dyskusja, co zrobić, by nie tylko dobrze się prezentować, ale i wygrywać!

    Pięć wygranych Cavendisha

    Skoro już mowa o sprinterach, trzeba wspomnieć Marka Cavendisha. Brytyjczyk po pechowym sezonie 2014 wyraźnie dochodzi do formy i pracuje nad pewnością siebie. Po wyścigach w San Luis oraz Omanie ma już na swoim koncie pięć zwycięstw i prowadzi w rankingu najskuteczniejszych kolarzy. Dla zawodnika tego formatu wygrane w mniejszych imprezach nie są aż tak istotne, jednak biorąc pod uwagę kontekst, to spory krok do odbudowania pozycji największej gwiazdy sprintu.

    Wygrywa z sześćdziesiątką na karku!

    Ned Overend to pierwszy w historii mistrz świata mtb, tytuł ten zdobył w 1990r! To żywa legenda i ambasador kolarstwa górskiego oraz nieustająco czynny zawodnik. Skutecznie łączy jazdę na rowerze z innymi dyscyplinami outdoorowymi, czego efektem były też sukcesy w zawodach XTERRA (rodzaj offroadowego triathlonu). W miniony weekend Overend po raz kolejny zadziwł rowerowy świat, wygrywając pierwsze mistrzostwa USA na Fat Bike?ach. Co ważne ścigał się w kategorii ?open? bez rozróżnienia na wiek.

    Niezawodowstwo

    Marek Konwa, od kilku sezonów kolarz górski i przełajowy numer jeden w naszym kraju wypełnił swój kontrakt z teamem zawodowym Barta Brentjensa i w tym sezonie będzie reprezentował barwy? grupy 64sto z Leszna. To spore zaskoczenie, które można traktować jak degradację. Model indywidualnego sponsoringu połączonego ze wsparciem samorządu oraz lokalnego klubu mogą jednak dać chwilę oddechu wciąż młodemu zawodnikowi. Z pewnością nie jest to najłatwiejszy czas dla niego, zatem proponuję oceniać sytuację po sezonie a nie przed.

    Zdjęcie okładkowe: Isabell Schulz, flickr CC BY SA 2.0