Tag: Tour de France

  • Tour de France 2017 ? biała koszulka najlepszego młodzieżowca

    Tour de France 2017 ? biała koszulka najlepszego młodzieżowca

    To jedzie przyszłość. Podczas Tour de France w białej koszulce ścigają się najlepsi zawodnicy przed 26 rokiem życia. Wielu z nich w kolejnych sezonach walczy o podium kolejnych tourów a niektórzy nawet o wygranie Wielkiej Pętli.

    Wschodzące gwiazdy

    Klasyfikacja dla ?najlepszych młodzieżowców? prowadzona jest w Tour de France od 1975r. Co do zasady (z przerwami) jej lider jest wyróżniany białą koszulką. Trudno stwierdzić, co ma ona oznaczać, może niewinność?

    Tak czy inaczej, o biel walczą zawodnicy, którzy rocznikowo mają mniej niż 26 lat, zatem podczas Wielkiej Pętli 2017 najstarsi mogą być urodzeni w 1992r.

    Zasady rywalizacji w klasyfikacji młodzieżowej są takie same jak w klasyfikacji generalnej a jej lider i ostatecznie zwycięzca to ten z żółtodziobów, który zajmuje najwyższą lokatę w ?generalce?.

    Trzy drogi

    Zdobywców białej koszulki można podzielić na trzy grupy. Pierwsza, najbardziej pożądana to ta, do której zaliczają się młodzi zawodnicy, którzy przyjeżdżają na Tour zdobywać doświadczenie, często debiutując we francuskim wyścigu potwierdzają swój talent i zajmują wysokie miejsce w klasyfikacji by za rok, dwa lub trzy wrócić i wygrać całą imprezę.

    Tak było np. z Marco Pantanim, Andym Schelckiem czy Gregiem Lemondem. Wśród obecnych pretendentów do triumfu w TdF (teraz lub za chwilę), którzy zdobywali ?biel? są m.in. Nairo Quintana i Thibaut Pinot. Nawet, jeśli nie wygrywali później Touru, to tak jak Ivan Basso czy Denis Menchov odnosili sukcesy na Giro.

    Druga grupa to kolarze, którzy klasyfikację młodzieżową wygrywają przy okazji wygranej w klasyfikacji generalnej. Tak było z Laurentem Fignonem (wygrał i Tour i młodzieżówkę w swoim debiucie), Janem Ullrichem (wygrywał białą koszulkę trzy razy z rzędu: 1996,7,8 a w 1997r cały wyścig), wspomnianym Schleckiem (po odebraniu tytułu za doping Alberto Contadorowi w 2010r) czy właśnie Contadorem.

    Dla Fignona i Contadora był to początek wielkiej kariery, dla Ullricha i Schlecka jej szczytowy moment.

    Trzecia grupa to najlepsi młodzieżowcy, którzy po wygraniu białej koszulki nie potwierdzili zapowiadanych przez nią możliwości. Vladimir Karpets nie sprawdzał się jako lider na klasyfikację generalną. Z kolei Damiano Cunego największy sukces, czyli wygraną w Giro odniósł przed zwycięstwem w ?młodzieżówce? TdF a później nie nawiązywał już do tych osiągnięć. Niewykluczone, że podobny los spotka Tejaya van Garderena, który nie radzi sobie z presją w kolejnych wielkich tourach.
    W tym miejscu warto wspomnieć dobrą jazdę Michała Kwiatkowskiego w 2013r. Polak, który debiutował wówczas w Wielkiej Pętli dość długo bronił białej koszulki przed Nairo Quintaną, ostatecznie zajmując w ?młodzieżówce? trzecie miejsce (wyprzedził go jeszcze Andrew Talansky, za to ?Kwiato? był przed Romainem Bardetem).

    Kto wygra białą koszulkę Tour de France 2017?

    W tym sezonie kandydatów do wygrania klasyfikacji młodzieżowej jest dwóch: Simon Yates z Orica-Scott i Louis Meintjes z UAE Emirates. Yates był w zeszłym roku szósty w mocno obsadzonej Vuelta a Espana a Meintjes ósmy w Tour de France.

    Bukmacherzy wyżej oceniają szanse Meintjesa, natomiast myślę, że obaj kolarze mają bardzo porównywalne możliwości. W Criterium du Dauphine lepiej pojechał Meintjes, natomiast Yates wydaje się być bardziej błyskotliwy, chętniej atakujący i podejmujący ryzyko.

    Zapewne zależnie od dyspozycji Rafała Majki, ale pewne szanse ma też Emanuel Buchman z Bora-Hansgrohe a w podobnej sytuacji do młodego Niemca jest też Pierre Latour z Ag2r, gdzie liderem jest Romain Bardet.

    Na koniec jeszcze warto podać informację, że zwycięzca klasyfikacji młodzieżowej poza miejscem na podium w Paryżu wygrywa 20tys Euro. Sponsorem białej koszulki jest firma optyczna, Krys.

  • Tour de France 2017 ? koszulka w grochy najlepszego górala

    Tour de France 2017 ? koszulka w grochy najlepszego górala

    Za sprawą dwóch zwycięstw Rafała Majki walka w klasyfikacji Tour de France zaczęła budzić w Polsce spore zainteresowanie. W tym roku nasz zawodnik skupia się na rywalizacji o jak najlepsze miejsce w ?generalce?, ale koszulka w grochy nieustająco jest prestiżowym trofeum, na które ochotę ma wielu znakomitych kolarzy.

    Król gór

    Kolarskie wyścigi etapowe nieodłącznie wiążą się z jazdą w górach. Wprowadzenie do programu Tour de France najpierw Wogezów, następnie Pirenejów a w końcu Alp całkowicie zmieniło oblicze tego sportu.

    Kolejne pokolenia kolarzy cierpią na długich, stromych podjazdach i ryzykują podczas zjazdów. To właśnie w górach rozgrywają się losy klasyfikacji generalnej, to tam traci i zyskuje się nie sekundy a minuty.

    Aby docenić nie tylko tych, którzy walczą o zwycięstwo w całym wyścigu, ale też tych, którzy wyłącznie najlepiej się ?wspinają?, czyli po prostu najskuteczniej podjeżdżają, prowadzi się klasyfikację na ?najlepszego górala?.

    Od 1933r wybrane wzniesienia na trasie Tour de France są oznaczane jako premie górskie. Zawodnicy, którzy mijają je jako pierwsi, zdobywają punkty. Od 1975r ten, który ma ich aktualnie najwięcej jedzie w charakterystycznej białej koszulce w czerwone grochy.

    Wzór ten pochodzi od pierwszego sponsora takiego stroju, producenta czekolad, firmy Poulain.

    Zwycięzca klasyfikacji odbiera nagrodę finansową (w ostatnich latach 25tys. Euro ufundowane przez sieć hipermarketów Carrefour) i staje na podium w Paryżu. Zwyczajowo nazywa się go ?królem gór?.

    Najbardziej utytułowanym zawodnikiem w tej materii jest Richard Virenque, który koszulkę w grochy zdobywał aż siedem razy (najpierw walcząc w klasyfikacji generalnej a pod koniec kariery po dopingowych perturbacjach związanych z aferą festiny zbierając punkty w ucieczkach) a za najwybitniejszych „wspinaczy” w historii wyścigu uchodzą m.in. Federico Bahamontes i Lucien van Impe.

    Kwestia decyzji

    Tak jak zwycięzca klasyfikacji punktowej niekoniecznie jest najszybszym sprinterem, tak ?najlepszy góral? zazwyczaj nie jest najszybciej podjeżdżającym kolarzem w peletonie. Tych należy szukać wśród zawodników walczących w klasyfikacji generalnej.

    Mimo to, by zdobyć ?grochy? trzeba być znakomitym sportowcem i zostawić sporo zdrowia na francuskich szosach.

    Walka w klasyfikacji górskiej oznacza bowiem nie tylko walkę o etapowe zwycięstwa, ale też ciągłe pilnowanie sytuacji, zabieranie się w ucieczki, kontrolowanie rywali i zbieranie przewagi przed szarżującymi faworytami ?generalki?, którzy w końcówkach etapów ?przy okazji? do zysków czasowych nad resztą stawki dokładają punkty w klasyfikacji górskiej.

    W praktyce często oznacza to wiele dni z rzędu spędzonych w kolejnych akcjach i nie mniejszy wysiłek niż ten, który ponoszą kolarze walczący o żółtą koszulkę.

    Niektórzy zawodnicy jadą na Tour mając w planie rywalizację o ?grochy?, dla innych jest to czasem nagroda pocieszenia za przegraną w klasyfikacji generalnej. Inni korzystają z nadarzającej się okazji, np. słabszej dyspozycji lidera drużyny, nie tylko zyskując chwałę dla siebie, ale i ratując wizerunek klubu.

    Od wiaduktu po ?dach wyścigu? czyli kategorie podjazdów

    Aby dodać dynamiki wyścigowi i prowadzić klasyfikację górską od pierwszych dni zawodów, punkty przyznawane są nawet na etapach prowadzących przez teren, z którego gór nie widać.

    Buduje to specyficzną narrację, w której zdarza się, że zanim do gry wejdą prawdziwi ?górale? w koszulce w grochy jadą odważni uciekinierzy a bywa, że i sprinterzy, którzy wygrali sprint na niewielkiej górce pod miastem, gdzieś na północy Francji.

    Kategoria premii, a co za tym idzie ilość punktów oraz miejsc punktowanych zależna jest nie tylko od bezwzględnej skali trudności podjazdu, ale też jego umiejscowienia na trasie, zarówno etapu jak i wyścigu. Trzeba przyznać, że w czasie Tour de France kategorie przyznawane są podjazdom całkiem racjonalnie i dość wiarygodnie odwzorowują ich znaczenie.

    W ?Wielkiej Pętli? znajdziemy 5 kategorii premii górskich, od najłatwiejszych do najtrudniejszych są to:

    4. kategoria (w sumie 16 premii): 1 punkt
    3. kategoria (14 premii): 2, 1 punkt
    2. kategoria (4 premie): 5, 3, 2, 1, punkt
    1. kategoria (11 premii): 10, 8, 6, 4, 2, 1 punkt
    kategoria HC (6 premii): 20, 15, 12, 10, 8, 6, 4, 2 punkty

    Dodatkowo meta na podjeździe kategorii HC na etapie 18. (przełęcz Izoard) daje szansę zdobycia podwójnej porcji punktów (40, 30, 24, 20, 16, 12, 8, 4).

    Realnie rzecz ujmując, pierwszy sprawdzian dla kolarzy walczących o ?grochy?, to etap nr 9, gdzie na trasie znajdziemy siedem punktowanych podjazdów: w tym trzy kategorii HC. Skuteczna ucieczka powinna dać tego dnia solidną zaliczkę na dalszą część wyścigu.

    Kolejne ważne odcinki to nr 12, gdzie jest sześć premii, w tym jedna HC i dwie pierwszej kategorii oraz 17. z kolejnymi dwiema premiami HC, jedną pierwszej i jedną drugiej kategorii. Tam, na przełęczy Galibier dodatkowo czeka nagroda finansowa dla najszybszego kolarza w najwyższym punkcie całego wyścigu.

    Ostatnie, poważne, górskie ściganie to etap 18 z metą na Izoard, gdzie jak już wspomniałem czeka podwójna porcja punktów.

    Kto wygra koszulkę w grochy w Tour de France 2017?

    Na to pytanie jest szczególnie trudno odpowiedzieć. Można pomyśleć o Thibaut Pinot (FDJ), który walczył w klasyfikacji generalnej Giro d?Italia, jego drużyna nastawiona jest na pomoc sprinterowi (Arnaud Demare), zatem Francuz raczej skupi się na walce o etapowe zwycięstwo i ewentualnie o klasyfikację górską.

    Naturalnymi kandydatami do walki o ?grochy? wydają się kolarze Cannondale-Drapac. Pierre Rolland to specjalista ucieczek, który odnalazł się na nowo jako łowca etapowych triumfów. Z kolei Rigoberto Uran, choć pokazywał duży potencjał jako faworyt klasyfikacji generalnej, jeśli w niej zawiedzie, może spróbować powalczyć o klasyfikację górską. W podobnej sytuacji może być Robert Gesink z LottoNL Jumbo, który potrafi świetnie pojechać kilka trudnych etapów, choć niekoniecznie chce skupiać się na ?generalce?.

    Zależnie od sytuacji w ?generalce? możemy pomyśleć o Fabio Aru lub Jakobie Fuglsangu z Astany, Louisie Meintjesie lub Darwinie Atapumie z UAE Emirates, Estebanie Chavesie z Orica-Scott czy Warrenie Barguilu z Sunwebu.

    Jeżeli lider którejś z głównych ekip rywalizujących w klasyfikacji generalnej: Chris Froome, Richie Porte, Nairo Quintana lub Romain Bardet będzie miał problemy, wtedy do gry mogą się włączyć ich pomocnicy, np. Mikel Nieve, Carlos Betancur, Jarlinson Pantano lub Pierre Latour.

    Na koniec należy wskazać jeszcze kogoś z grupy ?dzielnych uciekinierów?, np. Thomasa de Gendta (Lotto Soudal), Mathiasa Franka, nie zapominając o kończącym karierę Thomasie Voecklerze.

    Ze wszystkich klasyfikacji Tour de France, rywalizacja o koszulkę w grochy jest jednak najbardziej nieprzewidywalna i to w niej sytuacja powinna rozwijać się najbardziej dynamicznie.

  • Tour de France 2017 – zielona koszulka najlepszego sprintera

    Tour de France 2017 – zielona koszulka najlepszego sprintera

    Najskuteczniejszy i najbardziej regularny sprinter w peletonie Tour de France premiowany jest zieloną koszulką. To druga, najbardziej eksponowana klasyfikacja ?Wielkiej Pętli?, w której ostatnio dominuje nie kto inny jak Peter Sagan. Czy Słowak wygra ją po raz szósty?

    Punkty – sposób na nudę

    Rywalizacja dla zawodników zbierających punkty na metach oraz premiach lotnych kolejnych etapów została wprowadzona w Tour de France w 1953r. Co do zasady jest ona przeznaczona dla kolarzy, którzy potrafią wygrywać finisze z dużej grupy, w terenie płaskim lub nieznacznie pagórkowatym.

    Zdarzało się, że wygrywali ją kolarzy walczący również o wygranie całego wyścigu lub zajmujący wysokie lokaty w ?generalce? (Kubler, Merckx, Hinault), ale ze wszystkich wielkich tourów, to właśnie we Francji klasyfikacja punktowa jest najbardziej ?sprinterską? ze wszystkich.

    To ważne, również ze względu na to, że podczas TdF faktycznie trasa zawiera zazwyczaj sporo etapów, na których wprost nie rywalizują pretendenci do żółtej koszulki. Odcinki prowadzące wzdłuż wybrzeża czy też nizinami często kończą się finiszem z peletonu. Rywalizacja o zielony trykot ubarwia więc wyścig w oczekiwaniu na walkę w klasyfikacji generalnej.

    Najmocniejsi z szybkich

    Rekordzistą pod względem liczby zwycięstw w klasyfikacji punktowej jest Erik Zabel. Niemiec sześć razy z rzędu ubierał zieloną koszulkę na podium w Paryżu w latach 1996-2001, co dało mu przydomek ?Mr Green?. Nieco później przyznał się, że przygotowując się przynajmniej do części z tych Tourów stosował EPO, ale de facto nie wyciągnięto wobec niego żadnych konsekwencji.

    Obecnie najskuteczniejszym ?punktowcem? jest Peter Sagan. Słowak, dwukrotny mistrz świata wygrywa tę klasyfikację nieprzerwanie od 2012r, zatem w tym sezonie stanie przed szansą wyrównania rekordu Zabela. Biorąc pod uwagę jego wiek (ma zaledwie 27 lat) nawet, jeśli passa zostanie na chwilę przerwana, jest bardzo prawdopodobne, że wcześniej czy później obejmie samotne prowadzenie, które długo nie zostanie mu odebrane.

    Co ciekawe, ani Zabel ani Sagan nie są w czołówce pod względem ilości zwycięstw na pojedynczych etapach Touru. Najwięcej, bo aż 34 ma Eddy Merckx, którego ściga Mark Cavendish. Brytyjczyk do swoich 30 triumfów wciąż może dokładać kolejne, choć w tym roku będzie mu trudno, ponieważ w pierwszej części sezonu chorował na mononukleoze.

    Wspomniany Zabel był najszybszy na odcinkach Touru ?zaledwie? 12 a Sagan ?tylko? 7 razy.

    To właśnie regularność Sagana sprawiła, że po jego trzech kolejnych wygranych w klasyfikacji punktowej postanowiono nieco skomplikować Słowakowi życie. By bardziej liczyła się nie tylko powtarzalność i wytrzymałość a szybkość i skuteczność na finiszach, zaczęto bardziej premiować wygrane na najbardziej płaskich etapach i zwiększając różnicę między zwycięzcą a zawodnikami zajmującymi dalsze lokaty.

    Ponieważ jednak Sagan potrafi nie tylko finiszować (i wygrywać) z peletonu, ale też walczyć w trudniejszym, nieco pagórkowatym terenie a także ryzykuje zabierając się w ucieczki na etapach górskich i kolekcjonując punkty na lotnych premiach, nadrabia tam nad typowymi sprinterami, którzy odpadają z peletonu gdy tylko szosa zaczyna mieć jakkolwiek większe nachylenie.

    Jakby ?na złość? w sezonie 2016 Sagan wygrał trzy etapy a całą klasyfikację punktową z ponad dwukrotną przewagą nad Marcelem Kittelem.

    Małe mety

    Rozwiejmy jeszcze jedną wątpliwość, dotyczącą ?premii lotnych?. To takie ?małe finisze?, po jednym na każdym z etapów ze startu wspólnego, które wprowadzają dodatkowy element rywalizacji. Walczący o zieloną koszulkę zawodnicy ścigają się tam, podobnie jak na właściwej mecie etapu, zbierając kolejne punkty.

    Bywa, że część puli zabierają sprinterom uciekinierzy, dlatego też ważna jest praca całej drużyny, czujność i odpowiednia taktyka.

    Zdarza się, że kolarze nastawiający się na sprint na mecie rezygnują z walki na premii, oszczędzając siły na właściwy finisz.

    Punktacja, etapy i nagrody

    Zielony kolor koszulki najlepszego sprintera pochodzi od pierwszego sponsora, producenta kosiarek. Obecnie w większości wyścigów organizowanych przez ASO, właściciela Tour de France zieleń jest kolorem najlepszego sprintera.

    Zgodnie z tym, co przeczytaliście wcześniej, etapy o różnym stopniu trudności mają różne wagi.

    Etapy podzielono na cztery kategorie: płaskie, górzyste, górskie i jazdę indywidualną na czas. Na mecie każdego punktuje 15 kolarzy według klucza:

    Płaskie: 50, 30, 20, 18, 16, 14, 12, 10, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2 za kolejne miejsca od 1 do 15
    Górzyste:30, 25, 22, 19, 17, 15, 13, 11, 9, 7, 6, 5, 4, 3, 2
    Górskie: 20, 17, 15, 13, 11, 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1
    Czasówka: 20, 17, 15, 13, 11, 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1

    A na premiach lotnych: 20, 17, 15, 13, 11, 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1

    Jak więc widać, by wygrać zieloną koszulkę trzeba być nie tylko szybkim i błyskotliwym, ale czujnym, wytrwałym i konsekwentnym. Ważny dla miejsca w klasyfikacji punktowej jest brak błędów: defektów, dyskwalifikacji, przegapienia odjazdu głównych rywali oraz kryzysów a co za tym idzie nieuczestniczenia w sprincie.

    W ostatnich latach nagroda za wygranie klasyfikacji punktowej to 25tys Euro. Sponsorem zielonej koszulki jest Skoda.

    Odcinkami zaprojektowanymi dla sprinterów są etapy: 2, 4, 6, 7, 10, 11, 16, 19 i 21. Z kolei nieco trudniejsze, gdzie w czołówce będzie albo ucieczka albo? Peter Sagan to 3, 14, 16.

    Warto też zwrócić uwagę na ostatni etap z metą na Polach Elizejskich poprzedzoną rundami w centrum Paryża. Jeśli gdzieś na świecie jest ?świątynia kolarskiego sprintu? to właśnie tam. Wygrana ostatniego dnia Tour de France po finiszu z peletonu wiąże się z niewątpliwym prestiżem.

    Kto wygra zieloną koszulkę Tour de France 2017?

    Faworytem jest oczywiście Peter Sagan (Bora – Hansgrohe). Słowak udowodnił już, że może wygrywać zarówno dominując w sprintach jak i nie wygrywając choćby jednego etapu. Ma wokół siebie solidną drużynę z Maciejem Bodnarem na czele i trudno sobie wyobrazić, by mógł przegrać walkę o zieleń. To jednak sport i wiele może się wydarzyć, tym bardziej, że etapów typowo dla niego na pierwszy rzut oka nie ma tak wiele (trzy lub cztery, z czego dwa w drugiej fazie wyścigu, gdzie bardziej prawdopodobne są ucieczki).

    W dobrej formie jest Arnaud Demare, który, jak na kolarza dobrze radzącego sobie w klasykach jest zawodnikiem nie tylko szybkim, ale i wytrzymałym. Do tego mistrz Francji ma wokół siebie mocną drużynę (FDJ) i w tym sezonie prezentuje wysoką formę.

    O zwycięstwa etapowe, choć niekoniecznie o zieloną koszulkę powinni walczyć Andre Greipel (Lotto Soudal), który regularnie wygrywa etapy w każdym wielkim tourze, w którym startuje oraz Marcel Kittel (Quick Step).

    Być może rywalem Sagana w bardziej wymagającym terenie będą Michael Matthews (Sunweb) i Sonny Colbrelli (Bahrain-Merida) oraz Ben Swift (UAE Emirates) i John Degenkolb (Trek Segafredo)

    Nikt nie wie, w jakiej formie będzie Alexander Kristoff skonfliktowany z kierownictwem Katusha-Alpecin a Nacer Bouhanni z Cofidisu to zawsze wielka niewiadoma. Francuz niewątpliwie czeka na swoje pierwsze, etapowe zwycięstwo w Tour de France i jeśli nie zdobędzie go w tym roku, to kiedy?

    Ciekawą postacią jest też Dylan Groenewegen z LottoNL Jumbo

    Na koniec wreszcie Mark Cavendish. Brytyjczyk z Dimension Data będzie ścigał rekord Merckxa, już teraz jest drugim, najskuteczniejszym zwycięzcą etapowym w historii Touru. Problemy zdrowotne z pierwszej części sezonu stawiają jednak jego dyspozycję pod znakiem zapytania, ale kto wie, może po złapaniu wyścigowego rytmu zaskoczy rywali skutecznym finiszem.

    A na kogo wy stawiacie w rywalizacji sprinterów?

  • Tour de France 2017: odliczanie.

    Tour de France 2017: odliczanie.

    Ostatnie testy zaliczone. Criterium du Dauphine, Tour de Suisse i krótsze wyścigi za nami. Kto się ukrywał a kto pokazał pełnię formy? Zaczynamy ostatni czas przed Wielką Pętlą. Kto wygra, kto przegra, czyli ulubione przez kibiców wróżenie z fusów.

    W formie od stycznia

    Richie Porte wygrał Tour Down Under, był jednym z najmocniejszych kolarzy Paryż-Nicea, gdzie wygrał etap, pod koniec kwietnia zwyciężył w Tour de Romandie a podczas Criterium du Dauphine zaimponował podczas jazdy na czas.

    Tasmańczyk z ekipy BMC będzie samodzielnym liderem swojej drużyny, wyraźnie dorósł do tej roli a i formę prezentuje znakomitą. Gdyby w przeszłości miał lepsze wyniki w wielkich tourach a nie tylko w tygodniowych etapówkach, śmiało można by go typować do zwycięstwa. A tak, jest pierwszym z pretendentów, ale nie jedynym.

    Bez zwycięstwa w 2017

    Dyspozycja Chrisa Froome?a, od kiedy jego forma eksplodowała w 2011r nigdy jeszcze nie prezentował się tak nierówno i niepewnie. Być może to zamierzone: dotychczas pod koniec touru musiał przechodzić do defensywy i tracił czas. Kto wie, może tym razem chce inaczej poprowadzić batalię o żółtą koszulkę i więcej zostawić na hiszpańską Vueltę. Druga opcja to ta, że jednak coś idzie nie po jego myśli. Najbardziej martwi nienajlepsza jazda na czas, która do tej pory była ważnym elementem sukcesów Froome?a.

    Z kolei Alberto Contador to wielka niewiadoma. Hiszpan ma już, rocznikowo, 35 lat, do tego swój pierwszy Tour de France wygrał w 2007r. Prawdopodobnie szczyt swoich możliwości ma już za sobą, czego wyrazem mogą być tegoroczne wyniki. Z drugiej strony drugie miejsca w Paryż-Nicea, Kraju Basków, Andaluzji i Katalonii pokazują, że wciąż jest mocny a brak błysku podczas Dauphine może być, podobnie jak w przypadku Froome?a, zaplanowanym elementem przygotowań.

    Niepewni pretendenci

    Romain Bardet i Fabio Aru to, wciąż młodzi, kolarze z wielkim potencjałem. Podczas Criterium du Dauphine ewidentnie sprawdzali formę i szukali szans. O ile Bardet stał już na podium Wielkiej Pętli, o tyle Aru podczas ostatniego występu we Francji zawiódł. Mimo to obaj powinni dodać sporo kolorytu do rywalizacji na górskich etapach, co przy wyrównanej stawce może przynieść ciekawe rozstrzygnięcia.

    Co więcej, nominalnym liderem Astany ma być nie Aru a rewelacyjny zwycięzca Dauphine, Jakob Fuglsang, który może być kolejnym po Cadelu Evansie zawodnikiem z przeszłością mtb, który odegra ważną rolę w Tour de France.

    Z kolei Simon Yates, Daniel Martin i Andrew Talansky wydają się być coraz solidniejsi a nie tylko momentami błyskotliwi, co nie zmienia faktu, że mimo dobrej postawy przez większość sezonu trudno upatrywać w nich kandydatów do podium.

    Wielu fanów czeka na ?opus magnum? w wykonaniu Alejandro Valverde, ale powiedzmy sobie szczerze: jakkolwiek mocny w klasykach i tygodniowych etapówkach oraz solidny na czas by nie był, trudno wyobrazić go sobie gubiącego najmocniejszych rywali na kilku górskich etapach TdF.

    Szwajcaria nic nie mówi, jeszcze mniej Słowenia

    W tym roku Tour de Suisse wybrało niewielu liderów zainteresowanych walką o żółtą koszulkę we Francji. Z pewnością Peter Sagan, Philippe Gilbert i Michael Matthews wzmocnili tam swoją pewność siebie dzięki zwycięstwom etapowym a Damiano Caruso pokazał, że będzie wartościowym pomocnikiem Richiego Porte. Średnia jazda Iona Izagirre (6. miejsce) pokazuje raczej, że we Francji nieczęsto będziemy go widzieć w czasie relacji TV. Chyba, że zamiast walki o ?generalkę? wybierze próbę wygrania górskiego etapu.

    Równie mało wiemy po wygranej Rafała Majki w Słowenii oraz dobrej jeździe we wcześniejszym Tour of California. Cieszy fakt, że w sytuacji, gdy jest najlepszym ?góralem? w stawce dość pewnie wygrywa, równocześnie od dłuższego czasu nie konfrontował się z kolarzami mocniejszymi od siebie.

    Czai się też Rigoberto Uran, który nie tylko wybrał mniej eksponowany Route du Sud, ale też tam nie zabłysnął.

    Drugi tour w sezonie?

    Nairo Quintana podczas Giro d?Italia w swoim popisowym stylu pojechał tylko na etapie kończącym się na podjeździe Blockhaus. W pozostałe dni przypominał raczej postawą to, co prezentował na zeszłorocznym Tourze a nie to, co znaliśmy z wygranej później hiszpańskiej Vuelty.

    Warto w tym miejscu zauważyć, że w swojej karierze jeśli nie wypadał z trasy i kończył wyścigi, nigdy nie zawodził, za to czasem pokazywał geniusz. Pozostaje więc poczekać, nie lekceważyć i zobaczyć, co pokaże.

    Po intensywnym Giro do Francji wybiera się też Thibaut Pinot, jednak ekipa FDJ raczej nastawia się na wspieranie tam, będącego w dobrej dyspozycji po Dauphine sprintera, Arnaud Demare.

    O etap spróbuje powalczyć ich rodak, i inny bohater Giro, Pierre Rolland.

    Rekonwalescenci

    Po kontuzjach i problemach zdrowotnych dochodzą Esteban Chavez, Warren Barguil i Mark Cavendish. Póki co wygląda na to, że daleko im do optymalnej dyspozycji. Dla Cavendisha to szczególnie problematyczne, ponieważ brytyjski sprinter miał ścigać rekord etapowych zwycięstw Eddy?ego Merckxa a mononukleoza poważnie utrudniła to zadanie. Z kolei Chavez po dobrej jeździe rok temu w Giro i Vuelcie chciał sprawdzić się na trasie Wielkiej Pętli, jednak przez kontuzję kolana mało się ścigał i nie trenował optymalnie. Barguil, to z kolei jedna z ?nadziei Francuzów?, ale po złamaniu miednicy wciąż szuka formy.

    A jak Wy oceniacie szanse największych gwiazd po ostatnich sprawdzianach przed Tourem?

  • Kto wygra Tour de France 2017?

    Kto wygra Tour de France 2017?

    Zaprojektowana tak, by wymagać od kolarzy przygotowania i koncentracji od pierwszego do ostatniego dnia wyścigu. Trasa Wielkiej Pętli 2017 sugeruje rywalizację trudną do kontrolowania i, miejmy nadzieję, bardziej otwartą niż w minionym sezonie.

    letour-2017-plakat

    Czy Francuzi ułożyli Tour de France ?przeciwko? Chrisowi Froome?owi i ?dla? Romaina Bardeta?

    Niewielka liczba kilometrów jazdy indywidualnej na czas (13km na początek w Dusseldorfie i 23km niemal na koniec w Marsylii) będzie drugą najmniejszą w XXIw.

    Już pierwszy tydzień będzie górzysty, peleton przejedzie przez Ardeny (Liege i okolice) oraz Wogezy (finisz na La Planche des Belle Filles już piątego dnia Touru) co oznacza szansę na zaskoczenie rywali, powstanie pierwszych różnic i odrobienie ewentualnych strat z czasówki w Dusseldofrie.

    letour-2017-mapa

    Zanim kolarze wjadą w Pireneje, przyjdzie im się jeszcze ścigać na dwóch ciężkich etapach w Jurze. Ten z metą w Chambery będzie miał 4200m przewyższenia a na trasie znajdą się m.in. podjazdy Grand Colombier oraz Mont du Chat.

    Dzień przerwy peleton spędzi w podróży na zachód Francji i choć odbędzie się ona samolotem, trudniej będzie o pełną regenerację.

    Nim rozpocznie się rywalizacja w Pirenejach, zaplanowano jeszcze dwa etapy płaskie płaskie. Same Pireneje to finisz na Peyragudes oraz dynamiczny, zaledwie 100km odcinek do Foix z dwiema premiami górskimi w tym z ciekawym wzniesieniem Mur de Peguere (9km 9% stromizny, ale ostatnie 2km to 12%).

    Przed rundą po Alpach (dwa etapy z gigantami: Galibier oraz Izoard, gdzie będzie ostatni, górski finisz) zawodnicy przejadą jeszcze przez Masyw Centralny.

    Na dzień przed podróżą do Paryża rozegrana zostanie 23km indywidualna czasówka w Marsylii.

    W sumie aż 10 etapów jest górskich lub uznawanych za górzyste i mimo ?tylko? trzech finiszy na podjazdach, Tour de France jest zaprojektowany z myślą o zawodnikach specjalizujących w jeździe w górach, w tym? dobrze zjeżdżających i lubiących ryzyko.

    Mając więc wiedzę z sezonu 2016, jako głównego rywala dla Chrisa Froome?a należy wskazać Romana Bardeta a nie Nairo Quintanę, który choć podczas Vuelty popisał się jedną, niestandardową i odważną akcją, raczej słynie z wytrzymałości i cierpliwości niż z agresji i dynamiki.

    Gdyby Alberto Contador był nieco młodszy, również jego należałoby brać pod uwagę jako potencjalnego kandydata do zwycięstwa, ale póki co nie wiemy, co Hiszpan planuje na sezon 2017 i jakie będą jego realne, fizyczne możliwości. Trudno też powiedzieć, co przy takim układzie trasy będzie w stanie zdziałać Vincenzo Nibali, który ostatnio bardziej prezentował się jako ?diesel? niż ktoś, kto od startu jest w stanie zyskiwać przewagę nad rywalami.

    Biorąc pod uwagę niemal nieustanną jazdę po górach, bonusy czasowe na metach etapów nie powinny mieć istotnego znaczenia, choć mogą wprowadzić jeszcze więcej pikanterii w intensywnej, pierwszej części wyścigu.

    Choć póki co ciężko sobie wyobrazić, by hegemonię Team Sky był w stanie przełamać ktokolwiek, pamiętajmy, że w sporcie nic nie jest wieczne. Do głosu dochodzi coraz większa grupa młodych kolarzy z wielkim potencjałem i sercem do walki.

    Projekt trasy Tour de France 2017 daje szansę na takie rozwiązanie, ale jak zawsze na przebieg rywalizacji największy wpływ będą mieli sami kolarze. A nie my i nasze oczekiwania ;)

  • Klub wybitnych górali

    Klub wybitnych górali

    Rafał Majka dołączył do grona kolarzy, którzy wygrywali klasyfikację górską Tour de France więcej niż raz. Choć tym razem bez zwycięstwa etapowego, jest jednym z tych zawodników, którzy zasłużenie sięgnęli po koszulkę w grochy.

    Kropki na kilka sposobów

    Losy klasyfikacji górskiej bywały różne. Czasami wygrywał ją, niejako przy okazji, najlepszy zawodnik klasyfikacji generalnej. Tak było w przeszłości z Coppim czy z Merckxem a niedawno z Froomem.

    Zdarzało się też, że wybitny góral zwyciężał w całym wyścigu tak jak Federico Bahamontes, Lucien van Impe czy o mały włos Michael Rasmussen. Bywały również, może nie fuksy, ale rozstrzygnięcia niespodziewane, gdy faworyci generalki nie byli zainteresowani walką o ?grochy? a specjaliści jazdy w górach albo przegapiali kluczowe ucieczki albo nie nadążali za liderami wyścigu.

    https://twitter.com/GranFondoGuide/status/754763180157599744

    Częstą praktyką jest natomiast, że koszulkę w grochy zdobywa bardzo dobry zawodnik, który niekoniecznie jest w stanie walczyć o wygranie Tour de France, za to jest na tyle mocny, by przez wiele dni jechać przed peletonem i zbierać punkty na kolejnych premiach górskich.

    Powodów może być wiele. Richard Virenque w początkowej fazie swojej kariery walczył na premiach jako dodatek do rywalizacji o ?generalkę?, natomiast po aferze Festiny zmierzył się ze swoimi ograniczeniami i skupił wyłącznie na górskich premiach. Wspomniany już Michael Rasmussen był genialny w górach, natomiast fatalnie jeździł na czas. Nie pozostawało mu więc nic innego niż popisywać się wspaniałymi rajdami na kolejnych etapach. Dla Samuela Sancheza, Thomasa Voecklera czy Laurenta Jalaberta grochy były jeszcze jednym trofeum w długiej karierze w momencie, gdy ich ?silnik? wciąż był wystarczająco mocny, by zapewnić efektowne zwycięstwo, lecz nie na tyle by pozostać w grze o żółtą koszulkę.

    Uniwersalny żołnierz

    Rafał Majka jest wciąż bliżej początku niż końca swojej drogi jako kolarz specjalizujący się w wyścigach etapowych. Póki co jego dominującą cechą jest wytrzymałość, co udowodnił konsekwentną jazdą w Giro d?Italia (7,6 i 5 miejsce w trzech kolejnych startach) oraz Vuelta a Espana (3 lokata). O takim dorobku może pomarzyć większość zawodowców, tymczasem Polak w wieku zaledwie 27 lat może pochwalić się imponującym portfolio.

    Co więcej, pokazał również, że nie straszna jest mu jazda na wysokim poziomie w dwóch wielkich tourach w sezonie. Dwukrotnie po przejechanym na własne konto Giro d?Italia przygotował formę na Tour de France, gdzie miał pomagać Alberto Contadorowi w walce o klasyfikację generalną. Ponieważ jego lider wycofywał się z wyścigu, Majka wdrażał ?plan B?, czyli walkę o etapy i klasyfikację górską.

    W 2014r zaskoczył świat triumfując na dwóch etapach, jednym w Alpach i jednym w Pirenejach. W tym sezonie, gdy poobijany Contador znów musiał zrezygnować z dalszej jazdy, ucieczki Majki nikogo nie zdziwiły. Nasz zawodnik regularnie zabierał się w odjazdy i choć tym razem nie udało mu się wygrać żadnego etapu, o jego dyspozycji i determinacji niech świadczy fakt, że będąc w czołówce wyłącznie na etapach górskich zdołał zająć dziesiąte miejsce w klasyfikacji punktowej. Tej samej, w której rywalizują sprinterzy i którą zdominował Peter Sagan.

    https://twitter.com/RZBERG/status/728316385496059905

    Interesujący jest również styl, w jakim Majka jedzie w Tourze, walcząc o pozycję najlepszego górala. O ile na wyścigach, gdzie rywalizuje w klasyfikacji generalnej (Giro i Vuelta) wielu komentatorów zarzuca mu pasywność i bierność, w czasie Wielkiej Pętli, gdy w grę wchodzą ?grochy? Polak staje się dynamiczną, nie stroniącą od spektakularnych akcji, klasyczną ?kozicą?.

    Potrafi i żwawo zmienić tempo pod górę i w imponujący sposób atakować na zjazdach, jest aktywny, dynamiczny i nie stroni od ryzyka. Trzeba mu jednak przyznać, że w tym wszystkim cechuje się dużą dojrzałością i, mimo wciąż młodego wieku, potrafi korzystać ze zdobytego doświadczenia. W swojej jeździe jest bowiem bardzo skuteczny, gdy trzeba nie zużywa cennej energii, zostawiając ją na kluczowe, najwyżej punktowane premie gdzie zdobywa przewagę nad rywalami.

    Za tydzień, za rok

    Ciekawe, na co zdecyduje się w najbliższej przyszłości. Czy w nowej grupie (gdziekolwiek nie pójdzie po zakończeniu współpracy z Olegiem Tinkowem), uwolniwszy się od cienia Alberto Contadora wejdzie na wyższy poziom jako lider klasyfikacji generalnej wielkich tourów? A może stanie się kolejnym seryjnym zwycięzcą klasyfikacji górskiej i łowcą najtrudniejszych etapów?

    Tak czy inaczej, zanim zakończy ten, już teraz bardzo intensywny sezon, czeka go jeszcze kilka startów, w tym rywalizacja na olimpijskiej trasie w Rio de Janeiro. Ciekawe, czy do 6 sierpnia zdoła odzyskać na tyle świeżości, by włączyć się do walki o medale. Bo poza tym, że potrafi dobrze przejechać wielki tour, zarówno w ?generalce? jak i wygrywając klasyfikację górską, jest też całkiem skutecznym i doświadczonym specjalistą ciężkich jednodniówek. Z miejscami na podium w Giro di Lombardia i Mediolan-Turyn nie będzie zaliczany do ścisłego grona faworytów, ale pozycji ?czarnego konia? odmówić mu nie można.

  • Froome wygrał o włos

    Froome wygrał o włos

    Cztery minuty to przepaść, ale w przypadku tegorocznego Tour de France do bardzo niewiele. Gdzie Chris Froome wygrał ?Wielką Pętlę?? Kto był największą gwiazdą wyścigu? A kto największym pechowcem? Specjalnie dla Was Tour de France 2016 w pigułce.

    Froome stał się Wigginsem

    Jeśli popatrzymy na przebieg rywalizacji, Froome wygrał ją podczas etapów jazdy indywidualnej na czas i nie przegrał w górach. Poziom czołówki, zarówno w Masywie Centralnym, w Pirenejach, Prowansji, w Jurze i w Alpach był na tyle wyrównany, że nie oglądaliśmy tradycyjnego ?mocnego uderzenia? teamu Sky.

    Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do sytuacji, w której Froome na pierwszym etapie z metą na podjeździe niszczy rywali a następnie kontroluje sytuację.

    Tymczasem nie oglądaliśmy żadnego ataku Brytyjczyka, który zakończyłby się powodzeniem. Przynajmniej nie pod górę. Nad drugim w klasyfikacji generalnej, Romainem Bardetem Froome zyskał 2?49 w czasie czasówki w Ardeche oraz 42? w Megeve. Daje to 3?31?. Cały wyścig wygrał o 4?5?.

    13? (i 10? bonifikaty) Bardet stracił po ataku Froome?a na zjazdach do Luchon oraz 6? (i 6? bonifikaty) na wietrznym etapie do Montpelier. To kolejne 35?. Razem z czasówkami mamy 4?6?. Zatem, uwaga, na etapach ze startu wspólnego, gdzie sytuacja rozwijała się w klasyczny sposób, to Francuz był górą!

    Pamiętajmy jednak, że po drodze był ?zneutralizowany? odcinek na Mont Ventoux, gdzie zanim doszło do zamieszania i kraksy z udziałem motocykli, Bardeta obok Froome’a nie było a z kolei przed Le Bettex Froome leżał na asfalcie i do mety jechał na rowerze pożyczonym od Gerainta Thomasa.

    Tak czy inaczej, jakby tego nie liczyć, Bardet i reszta rywali teamu Sky przegrała wyścig nie w górach a w jeździe na czas. Być może Froome zdawał sobie z tego sprawę już wcześniej, znając sytuację po Criterium du Dauphine czy innych testach tego sezonu. Być może ma w głowie plan zdobycia złota w Rio de Janeiro albo po prostu część jego wcześniejszej przewagi została zniwelowana przez konkurentów. Tak czy inaczej, poza pomocą drużyny, to jazda indywidualna była w tym roku jego największą zaletą. Tak samo jak Bradleya Wigginsa w 2012r.

    Poels, Nieve, Henao, Thomas i Landa

    Tych pięciu panów skutecznie kontrolowało sytuację, gdy tylko szosa zaczynała piąć się w górę. Froome mógł zawsze liczyć na swoich pomocników, zarówno gdy trzeba było nadawać tempo, kasować – wbrew pozorom liczne – ataki rywali a gdy trzeba wspomóc go sprzętem.

    Dwukrotnie lider wyścigu brał rower od kolegi z zespołu: na Mont Ventoux i na zjazdach z Montee Bisanne. Pomyślcie teraz o osamotnionym na Giro d?Italia Stevenie Kruiswijku, który po kraksie na zjazdach z przełęczy Agnello miał problem z rowerem i już wiadomo, jak kluczowa była obstawa górskich pomocników Chrisa Froome?a.

    Co więcej, wyścig w górach nie był wcale tak statyczny, jak może się na pierwszy rzut oka wydawać. Atakować próbował w zasadzie każdy rywal teamu Sky. Nairo Quintana na Mont Ventoux, Richie Porte i Romain Bardet przynajmniej kilka razy ?szarpali? i w Alpach i w Pirenejach, by zdobyć choć kilka metrów przewagi, podobnie jak Daniel Martin, Fabio Aru czy Bauke Mollema.

    Zespoły Astany i Movistaru wiele razy nadawały piekielnie mocne tempo chcąc odizolować Froome?a od jego pomocników, tyle tylko, że bez widocznego efektu.

    Pierwszych dziewięciu kolarzy klasyfikacji generalnej było w stanie przez cały wyścig utrzymywać równą dyspozycję w górach, bez względu na pogodę i taktykę. W tym miejscu trzeba powtórzyć to raz jeszcze: była to dyspozycja absolutnie mistrzowska.

    https://twitter.com/richie_porte/status/755858631132786688

    Pechowiec wyścigu

    Richie Porte, który przed Tour de France mierzył się ze zdaniem opinii publicznej w myśl którego nie jest w stanie przejechać całego wielkiego touru w dobrej dyspozycji to jedna z najjaśniej świecących gwiazd tegorocznego wyścigu a zarazem największy jego przegrany. Defekt w końcówce etapu do Cherbourga, zaledwie drugiego dnia wyścigu, zaowocował stratą 1?45? do Froome?a i Bardeta. Drugie miejsce w końcowej klasyfikacji generalnej Porte przegrał z młodym Francuzem o 1?12?…

    Problemy nie ominęły też Bauke Mollemy. Holender, rewelacja dwóch pierwszych wyścigów popełnił błąd na zjazdach przedostatniego, górskiego etapu, co zbiegło się w czasie ze spadkiem formy. To nie pierwszy raz, gdy Mollema nie wytrzymuje trudów trzytygodniowej rywalizacji i zdecydowanie będzie musiał zastanowić się, jak dalej prowadzić swoją karierę. Podobnie jak Tejay van Garderen, który drugi raz z rzędu całkowicie osłabł po dniu przerwy.

    Fabio Aru potwierdził, że jest tak samo błyskotliwy co nierówny i choć wprowadza sporo zamieszania, zanim będzie się liczył w walce o wygraną Tour de France, minie jeszcze trochę czasu.

    Z kolei Nairo Quintana, oficjalnie zmagający się z osłabieniem związanym z alergią, spotkał się ze sporą krytyką związaną z pasywną jazdą. Tymczasem i on i jego koledzy z drużyny robili co mogli, by zyskać przewagę nad Froomem. Tym razem było to za mało, choć wszystko wskazuje na to, że Kolumbijczyk wcale nie jechał wolniej niż w latach poprzednich. Tak czy inaczej znów stanął na podium Tour de France, po dwóch drugich miejscach przyszła pora na trzecie. Czy to źle? Cóż, dla kogoś, kto celował w zwycięstwo z pewnością, ale wciąż to rewelacyjny wynik.

    Man of the day

    Największą gwiazdą wyscigu nie był ani Froome, ani Poels ani Bardet. Był nią Peter Sagan, aktualny mistrz świata, który był najbardziej widocznym, najbardziej charyzmatycznym i najbardziej wszechstronnym kolarzem Tour de France.

    Słowak wygrał trzy etapy, atakował na lotnych premiach, zabierał się w ucieczki na górskich etapach co zaowocowało zdobyciem piątej z rzędu zielonej koszulki. Jeszcze tylko jeden raz dzieli go od wyrównania rekordu Erika Zabela.

    Sagan jednak nie tylko brylował w sprincie, ale też był nieocenionym pomocnikiem Rafała Majki w walce o koszulkę w grochy oraz Romana Kreuzigera przy jego awansie do top10 ?generalki?.

    Krótko mówiąc ?człowiek orkiestra? i nie dziwne jest, że jury przyznało mu tytuł najbardziej walecznego kolarza Wielkiej Pętli.

    Druga młodość Cavendisha

    Zawodnika z wyspy Manx wielu ?ekspertów? wysyłało już na emeryturę, kontrakt z ekipą Dimension Data uznawano raczej za próbę przedłużenia kariery a pomysły startu na torze podczas Igrzysk w Rio de Janeiro za gwiazdorski kaprys.

    Tymczasem Mark Cavendish w nowym otoczeniu (nowa grupa) i z nowymi bodźcami treningowymi (przygotowania torowe) odzyskał dawny błysk i podczas płaskich etapów kończących się finiszem z dużej grupy był nie do zatrzymania.

    Bez rozumianego tradycyjnie ?pociągu?, szybkością, brawurą i sprytem wygrał cztery etapy, śrubując swój rekord zwycięstw na trasie Tour de France do 30. By zrównać się z Eddym Merckxem brakuje mu czterech a by go wyprzedzić pięciu triumfów. Mark Cavendish ma 31 lat i jeszcze przynajmniej cztery-pięć lat, by to osiągnąć. Wygląda na to, że należy rozpocząć odliczanie.

    Szczególne wyróżnienia

    Rafał Majka po piątym miejscu w Giro d?Italia i wycofaniu się Alberto Contadora wdrożył w życie plan znany z sezonu 2014. Polował na zwycięstwa etapowe i punkty na górskich premiach. Nie wątpię, że sięgnął bardzo głęboko do swoich rezerw energetycznych, ale solidność i moc jego ?diesla? były odpowiednią bronią na walkę o koszulkę w grochy. Choć etapu nie wygrał, był na tyle regularny, by zająć dziesiąte miejsce w klasyfikacji punktowej i by pewnie pokonać kilku rywali chętnych do walki w klasyfikacji górskiej. Dzięki Polakowi, żegnający się z zawodowym peletonem Oleg Tinkow mógł cieszyć się z dwóch koszulek na podium Tour de France a Rafał Majka potwierdził, że jest jedną z najważniejszych postaci we współczesnym peletonie.

    Słowa uznania należą się również Maciejowi Bodnarowi. To on pociągnął Sagana po etapowe zwycięstwo w Montpelier, co zostało dostrzeżone i przez mistrza świata i przez rywali i przez dziennikarzy na całym świecie.

    Ważne osiągnięcie zanotował Andre Greipel, który przez większość wyścigu nie był w stanie nawiązać rywalizacji z Cavendishem czy Saganem, ale prestiżowa wygrana na Polach Elizejskich spowodowała, że niemiecki sprinter triumfował podczas swojego 11 wielkiego touru z rzędu!

    Z kolei Alejandro Valverde jest nie tylko mocny, ale piekielnie wytrzymały. Po trzeciej lokacie w Giro d’Italia we Francji zajął szóste miejsce, pomagając wspiąć się na podium Quintanie.

    Na drugim biegunie kolarskiej przemiany pokoleń stoi Adam Yates. Brytyjczyk, zwycięzca klasyfikacji młodzieżowej i czwarty zawodnik klasyfikacji generalnej zakładał, że nie poradzi sobie w trzytygodniowym wyścigu. Bardzo się pomylił i teraz, już oficjalnie, będzie uznwany za „wielką nadzieję Wyspiarzy”.

    https://www.youtube.com/watch?v=CwWT90bPh94

    Na koniec jeszcze dwa słowa o Woucie Poelsie. Holender był najbardziej widocznym z pomocników Chrisa Froome?a. Moment, w którym kasując jeden z odjazdów popija colę stanie się jedną z kolarskich anegdot.

    Warto przypomnieć, że na szerszą skalę o Poelsie stało się głośno mniej więcej w tym samym czasie, co o Chrisie Froomie. Podczas Vuela a Espana 2011, na etapie kończącym się na morderczym podjeździe Angliru, Poels był na mecie drugi, tuż przed Froomem i pół minuty przed Wigginsem.

    Zdjęcie okładkowe: japrea, flickr, CC BY SA 2.0

  • Jak Team Sky zabija Tour de France

    Jak Team Sky zabija Tour de France

    Jesteście zaskoczeni brakiem ataków na górskich etapach tegorocznej ?Wielkiej Pętli?? Uważacie, że rywale Chrisa Froome?a są słabi, źle przygotowani i bojaźliwi? Myślicie, że Team Sky, i ich lider jadą na wycieczkę a Quintana czy Aru po prostu pokpili sprawę? Cóż, jesteście w błędzie. Już tłumaczę, dlaczego.

    Piekielnie mocne tempo

    W tym roku mamy nieco mniej dostępnych pomiarów. Jedna z kluczowych postaci na twitterze, fiński entuzjasta kolarstwa w czasie Tour de France pojechał na wakacje. Mimo to, mamy Stravę a część zawodników albo udostępnia swoje pełne dane (Steven Kruijswijk podczas Giro d?Italia, czy wycofany już z TdF Thibaut Pinot), część tylko czasy przejazdu i prędkość, ale to wystarczy, by mieć pogląd na sytuację w peletonie Wielkiej Pętli 2016. Zawodnikiem, którego warto obserwować jest Romain Bardet, Francuz z ekipy Ag2r, który zajmuje 6. miejsce w klasyfikacji generalnej a na górskich etapach przyjeżdża w ścisłej czołówce*.

    *ostatecznie, po odważnej i skutecznej jeździe w ostatnim tygodniu wyścigu Bardet wygrał etap do Saint Gervais les Bains

    VAM, Moc, Masa

    Aby móc ocenić, czy kolarze ?jadą w trupa? czy się obijają, potrzebne są jakieś obiektywne wartości, do których można się odnieść. Idealną sytuacją byłaby ta, gdybyśmy mieli dostęp do aktualnej wagi zawodników oraz wartości mocy, jaką generują. Dzięki temu znalibyśmy stosunek mocy do masy, który odpowiada na bardzo wiele pytań.

    Ponieważ takie dane są bardzo cenne, niewielu sportowców je udostępnia. Okazuje się, że szacunki specjalistów z twittera są zazwyczaj bardzo dokładne i bliskie wartościom rzeczywistym.

    Oprócz mocy i masy jest jeszcze jeden parametr, będący de facto pochodną stosunku W/kg. Jest to ?VAM?, czyli średnia prędkość podjeżdżania. Wyrażana jest w metrach (w pionie) na godzinę. Dzięki niej możemy porównać tempo jazdy na różnych wzniesieniach, mając do dyspozycji tylko informację o przewyższeniu (dostępną na profilach trasy czy mapach) oraz czasie jazdy (ze Stravy lub ze stopera).

    Pewną wadą ?VAM? jest zaburzenie, które powstaje przy szczególnie stromych podjazdach (wartość jest wtedy wyższa).

    Co potrzeba, by wygrać Tour?

    Regularne obserwacje i pomiary wskazują, że aby zwyciężyć w Tour de France trzeba móc na najważniejszych podjazdach w Alpach i Pirenejach (czyli takich, które trwają między 20 a 60 minut) generować 5,9-6,2W/kg i wspinać się z prędkością 1600-1750m/h.

    To są wartości, które zarówno specjaliści od podawania dopingu (Michele Ferrari) jak i antydopingowi krzyżowcy (nieco nawiedzony Antoine Vayer) uznają za możliwe do osiągnięcia ?na czysto?. Potwierdzane są również przez uznawanych za rzetelnych zawodników, takich jak wspomnieni Bardet, Pinot czy Kruijswijk.

    Ważne jest, by takie tempo trzymać na 3-6 (zależnie od trasy) wzniesieniach, bez słabszego dnia a przy tym dobrze pojechać na czas i nie zaplątać się w kraksę czy inne zamieszanie na płaskim, wietrze czy w terenie pagórkowatym.

    Piekielnie mocne tempo

    Wspomniany Romain Bardet w tegorocznym Tourze jedzie dobrze, równo i mocno. W górach jest w ścisłej czołówce. Jeśli traci do Froome?a, to są to straty minimalne, próbuje również atakować.

    Spójrzmy zatem na jego osiągnięcia na najważniejszych podjazdach tegorocznej Wielkiej Pętli:

    Arcalis:

    Chalet Reynard (Ventoux):

    Lacest Grand Colombier:

    Forclaz:

    Finhaut-Emosson:

    St Gervais

    Mimo braku informacji o mocy, patrząc na VAM wiadomo, że Bardet jest w mistrzowskiej formie. Dokładnie takiej, jaką trzeba, by wspiąć się na podium ?Wielkiej Pętli?.

    Potwierdzają to również estymacje specjalistów z twittera. Na podjeździe Finhaut-Emosson Richie Porte osiągnął 6,1W/kg, na poprzedzającej przełęczy, czyli Forclaz grupa liderów wspinała się z szacowanymi 6W/kg. Tak samo było na Lacest Grand Colombier, gdzie atakował – i został ?skasowany? przez Team Sky – właśnie Romain Bardet.

    Na nic się zdają najmocniejsze nogi w peletonie

    Jeśli ktoś twierdzi, że rywale oddają tegoroczny Tour teamowi Sky bez walki jest w całkowitym błędzie. Fabio Aru, Dan Martin czy Bardet próbują indywidualnymi atakami zyskać przewagę, co kończy się dla nich w najlepszym wypadku szybkim złapaniem przez grupę a w najgorszym stratą kilkudziesięciu sekund.

    Równocześnie kolarze Astany i Movistaru starają się przejąć inicjatywę, samemu nadając tempo by odizolować Froome?a od jego pomocników.

    Do pracy zabierają się najmocniejsi kolarze zawodowego peletonu. Zmiany, jakie dają Alejandro Valverde, Vincenzo Nibali, Winner Anacona czy Diego Rosa powinny w teorii ?zerwać z koła? każdego rywala.

    Nawet, jeśli Nibali czy Valverde odczuwają zmęczenie po Giro, grupa liderów pozostaje nienaruszona. Tempo w granicach VAM 1600-1700 i 6W/kg wytrzymuje przynajmniej dziesiątka kolarzy.

    Tegoroczny Tour de France jest obsadzony niezwykle mocno i jest niezmiernie wyrównany. Do tej pory zawiodło zaledwie trzech kolarzy: Alberto Contador (kontuzja), Thibaut Pinot (brak formy i choroba) oraz Warren Barguil. W trzecim tygodniu zaczął słabnąć Tejay van Garderen, ale przez pierwszych kilkanaście dni był w stanie trzymać się z czołówką. Cóż, takie rzeczy się zdarzają.

    Na poziomie, zarezerwowanym do tej pory dla Froome?a, Contadora, Nibalego i Quintany jest w tym roku jeszcze kilka nazwisk.

    Froome, poza jazdą na czas, jeśli wygrywa, wygrywa o sekundy a nie o minuty. Póki co nie obserwowaliśmy nokautu jak na Mont Ventoux, Ax3 Domaines czy La Pierre Saint Martin. Mimo niewielkiej przewagi, nie ma chętnych, którzy chcieliby zmierzyć się z Brytyjczykiem a jeśli atak na koszulkę lidera jest poza ich zasięgiem, powalczyć o drugie miejsce.

    Kenijska analogia

    Odpowiedź na pytanie dotyczące ?zabetonowanej? sytuacji w czołówce Touru i – pozornie – pasywnej jazdy zarówno Froome?a jak i jego rywali jest dość prosta.

    Posłużę się analogią do maratonów biegowych o tyle dobrą, że Chris Froome urodził się Kenii, czyli kraju, którego reprezentanci dominują w ulicznych biegach długodystansowych.

    By pobić rekord świata w maratonie zwycięzca musi pobiec poniżej 2h3?, czyli w tempie 2?55?/km. Znakomity wynik 2h8? sprowadza się do tempa 3?2?/km.

    Aby to osiągnąć zwycięzca prawdopodobnie kilka razy musi ?szarpnąć? zwiększając tempo np. do 2?47?/km, jednak sporą część dystansu biegnie w okolicach tych 3?/km. Zgodnie z obecnym stanem wiedzy, takie tempo jest bliskie granicy ludzkich możliwości. Podobnie jak 6-6,2W/kg masy ciała na pięciu, kilkudziesięciominutowych podjazdach w czasie kolarskiego wielkiego touru.

    Chcąc przebiec maraton w tempie gwarantującym wygraną, przez sporą część dystansu stawkę prowadzą ?zające?, opłaceni pomocnicy, znakomici biegacze, którzy sami mogą pokusić się o podium prestiżowych, ale nieco słabiej obsadzonych maraotnów. Być może 3?/km na całym dystansie to dla nich za szybko, gdyby biegli na swój wynik, by dotrzeć do mety musieliby poruszać się z prędkością np 3?7?/km (co daje czas 2h11?30?), ale w tempie ?na rekord? mogą prowadzić stawkę przez, dajmy na to pół godziny. A kolejny zawodnik zmieniający ich na prowadzeniu może dołożyć kolejne 10 minut i tak dalej, by na ostatnich kilometrach do głosu mógł dojść najbardziej wytrzymały przy tym tempie biegacz.

    Czy ktoś atakuje tak prowadzoną stawkę? Oczywiście nie. To sportowe samobójstwo. Wyjście powyżej możliwego do uzyskania tempa kończy się kryzysem, często nawet koniecznością zejścia z trasy. W najlepszym wypadku koniecznością zwolnienia na kilka, kilkanaście minut.

    Fizjologii nie oszukamy, chyba, że? dopingiem!

    Za plecami lidera toczy się jednak zacięta walka: o rekordy życiowe, o miejsca, o przetrwanie. Nawet, jeśli nie widzimy jej wprost na ekranie telewizora. Często bywa, że drugi czy nawet trzeci zawodnik na mecie, choć ani razu nie ?zaatakował? zwycięzcy, również ustanawia najlepszy wynik na świecie. Z tą poprawką, że parę, paręnaście sekund wcześniej do mety dobiegł kto inny.

    Dokładnie taką sytuację oglądamy na tegorocznym Tourze. Wokół Chrisa Froome?a zgromadzono pomocników w wybornej dyspozycji. Tempo, jakie nadają Mikel Landa, Sergio Henao, Mikel Nieve a przede wszystkim Wout Poels jest absurdalnie wysokie.

    Siarczyście mocne zmiany, jakie dawali Valverde czy Rosa nie były w stanie ?odczepić? pomocników Froome?a. Jadąca 6W/kg grupa to nie jest twór, z którego można bezkarnie się oderwać. Próbowali i Aru i Valverde i Bardet i Daniel Martin. Bez skutku. Jedynym, któremu z jakimkolwiek skutkiem się to udało był póki co Richie Porte. Nad Froomem nie zyskał nic, nad Adamem Yatesem 8 sekund, nad Bardtetem 9. To było na ostatnim podjeździe 17 etapu, de facto pod koniec Tour de France, gdy teoretycznie wszyscy powinni być zmęczeni.

    Nairo Quintana, który na Finhaut-Emosson w powszechnej opinii ?zawiódł? był za Porte niespełna 30 sekund. To minimalna różnica. Kolumbijczyk być może faktycznie nie miał najlepszego dnia, ale wciąż wspiął się do malowniczo położonej tamy w mistrzowskim tempie.

    Ba, nawet Daniel Martin, który zapłacił srogą cenę za wcześniejszy atak, był w stanie utrzymać tempo, choć z pewnością szarża ponad stan spowodowała, że do Quintany stracił 20sek.

    Jeśli więc chcecie ataków, ułańskiej fantazji i ?fruwających? pod górę kolarzy mam dla Was jedną propozycję. Kupcie na czarnym rynku dużo epo i wyślijcie im je w prezencie kolarzom. Może wezmą, może nie. Jeśli wezmą, zobaczycie jazdę w stylu Ricardo Ricco, Lance?a Armstronga czy Marco Pantaniego. VAM rzędu 1850 i moc 7W/kg na godzinnych podjazdach.

    Póki co, trzymając się jakkolwiek w choćby ogólnie nakreślonych regułach gry szybciej pojechać się nie da. Nie zrobiłby tego również Alberto Contador, przynajmniej ten, którego znamy w formie po powrocie z dopingowej banicji.

    Ważne pytania są tutaj

    • Kwestia numer jeden to ta, dlaczego akurat Team Sky jest w stanie narzucić tak mocne tempo i kontrolować sytuację niemal do ostatnich metrów każdego, górskiego etapu.

    Cóż, odpowiedź jest stosunkowo prosta. To absolutnie najbogatsza z drużyn kolarskich, której budżet wynosi 29 milionów Euro, dwa razy więcej niż ekipy Ag2r. Brytyjczycy mogą więc zatrudnić właściwie dowolnie uzdolnionego kolarza i wydać wiele na jego pensję, zaspokojenie ambicji, potrzeb a także na rozwój.

    O filozofii ?marginal gains? było głośno, ale to tak naprawdę olbrzymia różnica w budżecie daje największy zysk w postaci składu który potrafi skutecznie zabić możliwość jakiejkolwiek rywalizacji w górach.

    • Pytanie numer dwa jest bardziej drażliwe i należy je zadać.

    Wout Poels to niewątpliwie utalentowany kolarz, który w tym roku osiąga najlepsze wyniki w karierze. Jednak całkiem niedawno nikt nie spodziewał się po nim, że będzie w stanie kasować ataki Valverde, Rosy czy Porte?a w końcówkach długich podjazdów w trzecim tygodniu Touru. Szczytową dyspozycję osiągają na tym Tourze także Sergio Henao czy Mikel Nieve, choć należy pamiętać, że Nieve był w stanie wygrać np. morderczy etap Giro d?Italia z metą w Gardecchia di Fassa. Mimo to postęp, jaki osiągnęli w jeździe po górach jest niemal tak samo zaskakujący jak nagły wystrzał formy samego Froome?a latem 2011r.

    O tym, jak mocne tempo dyktują niech świadczy postawa Gerainta Thomasa. Walijczyk na początku sezonu przebąkiwał, że może ukończyć Tour tuż za Froomem. Tymczasem zadane tempo jest w stanie dyktować raczej we wcześniejszej fazie kluczowych podjazdów.

    • Najważniejszą kwestię zostawiłem na koniec.

    Czy nie dziwi Was, że Team Sky jest tak bardzo skuteczny w zasadzie wyłącznie podczas Tour de France? Podejścia liderów brytyjskiej ekipy do Giro d?Italia i Vuelta a Espana kończą się porażkami.

    Tour jest stworzony do takiej jazdy, jaką prezentuje Sky. Na Giro i Vuelcie podjazdy są bardziej nieregularne a warunki trudniejsze. Vuelta to krótsze, ale często absurdalnie strome ?ścianki? sięgające 25% i więcej. Do tego koszmarne upały, bywa też, że nie najlepsza nawierzchnia. Giro to z kolei nie tylko stromizny, ale też wysokość. W tym roku we Włoszech peleton spędził kilka ładnych godzin grubo powyżej 2000m n.p.m. W zimnie, deszczu, w otoczeniu topiącego się lodu.

    Tegoroczna ?Wielka Pętla? jest górzysta, to fakt, ale unika podjazdów nieregularnych, szczególnie stromych czy nawet wąskich. Szerokie drogi do stacji narciarskich są idealne do tego, by odpowiednio wytrenowani, opłaceni i zmotywowani kolarze ciągnęli na zmianę lidera w tempie, które uniemożliwi akcję rywali.

    Jeśli cokolwiek w tym tourze jeszcze się wydarzy, będzie to raczej efekt przeforsowania samego Froome?a przez jego pomocników niż jakiejkolwiek akcji ze strony rywali. Tour de France 2016 jest bowiem jednym z najmocniej przejechanych wyścigów, jakie obserwowałem w czasach ?Post-Armstrongowych?.

    Zdjęcie okładkowe: Jaguar MENA, flickr CC BY 2.0.

  • Długa droga po grochy

    Długa droga po grochy

    Rafał Majka po świetnej jeździe na przełęczy Grand Colombier uzbierał dość punktów, by ze sporą przewagą objąć prowadzenie w klasyfikacji górskiej Tour de France. Droga do podium w Paryżu jest dla niego otwarta, ale i bardzo długa.

    Sukces o włos

    Niewiele zabrakło, by Polak cieszył się z czwartego w swojej karierze etapu ?Wielkiej Pętli?. Broni jeszcze nie składa, do końca wyścigu ma trzy szanse by to osiągnąć. Jeśli mu się to uda, będzie to wielka rzecz. Tylko najwybitniejsi zawodnicy są w stanie wygrywać górskie odcinki wielkich tourów trzy lata z rzędu.

    Nawet bez wygrania etapu druga w karierze Majki ?koszulka w grochy?, czyli symbol zwycięstwa w klasyfikacji górskiej będzie sporym wydarzeniem. Ostatnim kolarzem, któremu udało się więcej niż raz wygrać ten tytuł był dekadę temu Michael Rasmussen. To postać niewątpliwie kontrowersyjna, ale w swoich, trudnych (ze względu na powszechne stosowanie dopingu) czasach niewątpliwie wybitna.

    Ciężka praca

    Rafał Majka już kilka dni spędził w ucieczkach a wszystko wskazuje na to, że by zapewnić sobie wygraną w klasyfikacji górskiej, będzie musiał zrobić to jeszcze przynajmniej dwa razy.
    Do końca wyścigu zostały trzy górskie etapy ze startu wspólnego, z czego dwa kończące się na podjazdach.

    We środę w Szwajcarii dwa wzniesienia 3. kategorii poprzedzą finisz złożony z premii 1. kategorii i metą o kategorii HC. To oznacza aż 64 punkty do zdobycia tego dnia. To jest dzień, gdy Polak teoretycznie będzie miał największe szanse na zwycięstwo. Dzień później faworyci ?generalki? będą ścigali się w czasówce, zatem możliwość, że wcześniej pozwolą ucieczce na rywalizację o wygraną etapową jest spora. To ważne o tyle, że gdy meta usytuowana jest na podjeździe, punkty liczą się podwójnie.

    Sprawdź zasady klasyfikacji górskiej

    Choć nie wolno lekceważyć Thomasa de Gendta, prawdopodobnie głównego rywala Majki w walce o ?grochy?, to duże zagrożenie stanowią też faworyci klasyfikacji generalnej. Jeśli Chris Froome zacznie nie tylko kontrolować sytuację, ale i aktywnie atakować swoich rywali lub też np. Bauke Mollema czy Nairo Quintana przełamią hegemonię teamu Sky i dwukrotnie sięgną po etapowe triumfy, niebezpiecznie blisko zbliżą się do Majki w klasyfikacji najlepszego ?górala?.

    Prawdopodobny scenariusz

    Dotychczasowy przebieg wyścigu jest korzystny dla naszego kolarza. Team Sky trzyma w ryzach peleton, o etapy walczą uciekinierzy, skutecznie zabierający punkty Froome?owi, Mollemie czy Quintanie.

    Póki co Rafał Majka zgromadził 127 punktów, najlepszy z kolarzy walczących o wygranie całego wyścigu, Chris Froome, zaledwie 22. To daje Majce bezpieczną przewagę.

    Wiesz skąd się wzięły grochy na koszulce najlepszego górala? Sprawdź się w Quizie Wiedzy o Tour de France!

    We środę na etapie do Finhaut-Emosson do zdobycia są 64 punkty, z czego aż 50 na mecie. W piątek na trasie do Saint Gervais 60, z czego na mecie 40.

    W sobotę, podczas ostatecznej rozgrywki w górach na odcinku do Morzine czeka 50 punktów.

    Pozostałe, dwa sprinterskie etapy oferują symboliczne dwa punkty. Na czasówce do Megeve nie ma premii górskiej.

    Wiele wskazuje na to, że nawet bez wygranej etapowej, Rafał Majka powinien obronić się przed szarżującymi faworytami ?generalki?, zbierając punkty we wcześniejszej fazie górskich etapów.

    Mimo to, patrząc na imponujący styl, w jakim walczy w tegorocznej ?Wielkiej Pętli? wierzę, że Rafał Majka zamiast defensywnej jazdy znanej z Giro d’Italia będzie kontynuował popisy, z których słynie na trasie Tour de France. Na jurajskim odcinku, gdzie dwukrotnie kolarze wspinali się na przełęcz Grand Colombier, Majka jechał aktywnie, atakował z bardzo mocnej ucieczki i kolejnymi szarpnięciami ?odczepiał? najgroźniejszych rywali.

    Obserwowanie takiej jazdy to prawdziwa przyjemność dla fanów kolarstwa, element, który ożywia wyścig i wprowadza dodatkowe emocje. Nie tylko dla kibiców z Polski.

    Klasyfikacja górska Tour de France po 15. etapie:

    1. Rafał Majka (Pol) Tinkoff Team 127 pkt
    2. Thomas De Gendt (Bel) Lotto Soudal 90
    3. Daniel Navarro (Spa) Cofidis, Solutions Credits 69
    4. Serge Pauwels (Bel) Dimension Data 62
    5. Tom Dumoulin (Ned) Team Giant-Alpecin 58
    6. Rui Costa (Por) Lampre – Merida 50
    7. Stef Clement (Ned) IAM Cycling 37
    8. Ilnur Zakarin (Rus) Team Katusha 28
    9. Diego Rosa (Ita) Astana Pro Team 27
    10. Winner Anacona (Col) Movistar Team 26
    11. Sylvain Chavanel (Fra) Direct Energie 24
    12. George Bennett (NZl) Team LottoNl-Jumbo 23
    13. Christopher Froome (GBr) Team Sky 22
    14. Jarlinson Pantano (Col) IAM Cycling 22
    15. Bertjan Lindeman (Ned) Team LottoNl-Jumbo 20

    Zdjęcie okładkowe: Shuichi Kodama, flickr, CC BY 2.o

  • Zawsze ktoś zawodzi

    Zawsze ktoś zawodzi

    Póki co w klasyfikacji generalnej Tour de France 2016 sytuacja jest wciąż otwarta. Na półmetku wyścigu tuzin kolarzy liczy się w walce o żółtą koszulkę lidera. Zaledwie kilku zawodników jedzie poniżej oczekiwań a wycofało się tylko dwóch faworytów: Alberto Contador i Thibaut Pinot. Bywa jednak, że w wielkim tourze kolejne, wielkie nazwiska zawodzą.

    Team Sky prowadzi peleton dość pewnie i choć Chris Froome nie ma wyraźnej przewagi nad resztą stawki, siła jego drużyny jest wielka. Brytyjska ekipa może sobie pozwolić na naprzemienne wykorzystywanie pomocników, zatem są w stanie jeszcze lepiej kontrolować przebieg wydarzeń.

    Wymieniają się też ich rywale, którzy próbują trzymać koło i samego Froome?a i jego ?pociągu?. A to najgroźniejszy jest Quintana a to Mollema a Richie Porte, który póki co jedzie najstabilniej, traci czas w innych momentach.

    Tym razem jest inaczej, ale zazwyczaj już po pierwszych dwóch górskich etapach wiemy, kto jest w formie pozwalającej walczyć o wygranie wyścigu, kto zakręci się wokół podium, a czyje szanse legły w gruzach.

    W czasie Touru sromotną porażkę często ponoszą ci kolarze, których forma przyszła zbyt wcześnie i błyszczeli w czasie Criterium du Dauphine lub Tour de Suisse. Tak kilka lat temu kompletnie ?przestrzelił? Iban Mayo, którego obawiał się nawet Lance Armstrong.

    Często też jeden lub nawet kilku faworytów odpada z rywalizacji na pierwszych etapach, gdy tempo rozwijane na płaskim terenie jest zawrotne, w peletonie panuje uzasadniona ambicją i chęcią zaistnienia nerwowość. Kraksy są wtedy szczególnie niebezpieczne a gdy trasa prowadzi w nietypowym terenie, przypominającym np. wiosenne klasyki, wtedy jest jeszcze gorzej. W 2011r zanim na dobre Tour de France wjechał w góry, w stawce nie było już Wigginsa, Klodena, Winokurowa i Van den Broecka.

    Podczas każdego Touru, Giro czy też Vuelty kolejni kolarze doświadczają też rozminięcia się oczekiwań: własnych, drużyny, sponsorów i fanów ze stanem faktycznym. Czasami chorują, czasami doznają kontuzji a czasami po prostu? nie jadą tak jak by chcieli.

    By wygrać wielki tour, musi ?zagrać? wiele czynników. Formę umożliwiającą wygranie trzytygodniowego wyścigu kolarskiego jest w stanie osiągnąć zaledwie kilku ludzi na świecie. Bywa, że dany organizm jest w stanie wspiąć się na absolutne wyżyny fizjologii tylko jeden, jedyny raz a i wtedy muszą pasować inne okoliczności: trasa, pogoda, rywale, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt dni przed startem docelowym też musi przebiegać zgodnie z planem.

    Wspomniany Bradley Wiggins dostał ?swój? Tour de France w sezonie 2012. Trasę ze sporą, jak na współczesne standardy liczbą kilometrów jazdy na czas i niewielką ilością podjazdów. Wyrzeczenia, jakie poniósł, by przygotować się do tamtej ?Wielkiej Pętli?, wiedzą, że takiej szansy nie dostanie drugi raz spowodowały, że kolejny jego wielku tour, czyli Giro d?Italia okazał się niewypałem.

    Jan Ullrich, poza dopingowym aspektem jego kariery, wystrzelił z formą za młodu by później uznawać wyższość rywali: czy to Pantaniego, Armstronga a w końcowej fazie kariery Basso i Klodena.

    Z kolei Cadel Evans na swoją chwilę chwały czekał przez wiele lat, jego czas przyszedł w momencie, gdy nie tylko trafił z formą, dojrzał jako lider drużyny, pojechał tak, by uniknąć jakichkolwiek problemów, ale i Alberto Contador był zmęczony po Giro a peleton jako całość przestał na potęgę sięgać po doping.

    Contador w ogóle jest ciekawym przypadkiem, ponieważ jest w stanie utrzymywać się na szczycie przez wiele lat. Nie zawsze jest w 100% przygotowany na Tour, często zmaga się z różnego rodzaju perturbacjami, ale od momentu, gdy stał się pretendentem trzytygodniówek, tylko w jednym sezonie (2013) nie wygrał żadnej wielkiej imprezy (po drodze miał też wpadkę dopingową, która anuluje dwa zwycięstwa).

    Mimo to, jego czas też dobiegnie końca i nie będzie już w stanie po raz kolejny wejść na ten właśnie, arcymistrzowski poziom. Czy będzie to podczas tegorocznej Vuelty? Przyszłorocznego Touru? W jaki sposób zakończy swoją karierę? Czy jak Ivan Basso, który gdy już przestał mieć siły na liderowanie drużynie, oddał swoje doświadczenie i poświęcenie młodszym, mocniejszym kolegom? Czy też jak Miguel Indurain, który przymuszony przez sponsorów do ostatniego startu po prostu zszedł z trasy i więcej nie wrócił?

    A co z Chrisem Froomem, który póki co jest na topie, ale wcześniej czy później przyjdzie chwila, gdy znajdzie swojego pogromcę. Czy będzie to w tym roku? A może w przyszłym? I jeśli tak, to czy po porażce znajdzie tyle siły i motywacji, by powrócić na szczyt?

    Może być tak, że kto pokona Froome?a zaliczy właśnie ten, swój, jeden, jedyny najlepszy wyścig w życiu. I później to on będzie się zmagał z presją, oczekiwaniami i w końcu zawiedzie. Przyjedzie drugi, trzeci, siódmy lub piętnasty.

    Zdjęcie okładkowe: Radarsmum67, flickr, CC BY 2.0