”Najlepszy” Łukasza Palkowskiego broni się siłą opowiadanej historii. Inspirującej, dramatycznej i absolutnie niezwykłej. Czy ma do zaoferowania coś więcej?

Właśnie ta historia: byłego narkomana Jerzego Górskiego który po terapii w Monarze wyrósł na mistrza triathlonu do pewnego stopnia zamyka dyskusję, nasuwa porównania z hollywoodzkimi super produkcjami i sprawia, że “Najlepszy” jest obrazem nie tylko głośnym, ale i powszechnie docenianym. Plus może pełnić rolę narzędzia motywacyjnego i wychowawczego.

Nawet, jeżeli weźmiemy poprawkę na język filmu, zarówno postać głównego bohatera jak i droga, którą przeszedł zasługują na uznanie. Podobnie jak twórcy, dzięki którym Górski i jego życiowe perypetie trafili do szerszej publiczności.

Jeśli dodamy do tego niezłe aktorstwo (Gajos, Gierszał, Kamińska, Jakubik) oraz fakt, że rodzima kinematografia mierzy się z filmem sportowym, “Najlepszy” zasługuje na uwagę. Niestety plusów wystarczyło mi zaledwie na cztery gwiazdki w dziesięciogwiazdkowej skali Filmwebu.

Pierwszy cios pada już w sekwencji rozpoczynającej historię Górskiego. Jeżeli bowiem w 2017r za ilustrację renegackiego stosunku do życia głównego bohatera służy “Born to be wild”, wiedzmy, że coś poszło nie tak. Nie licząc oryginalnej ścieżki dźwiękowej z “Easy Ridera” ten utwór od niemal pół wieku używany jest w konwencji pastiszu a tymczasem w “Najlepszym” otwiera, w zamyśle, najbardziej dramatyczną, mroczną i trudną część filmu.

Bo choć kulminacją historii jest zwycięstwo w morderczych zawodach “Podwójnego Iron Mana”, spora jej część dotyczy uzależnienia od narkotyków, fatalnych konsekwencji nałogu oraz stopniowego odbijania się od dna.

Całość faktycznie miałaby zadatki na coś więcej niż tylko komercyjny sukces gdyby nie liczne mankamenty, które niebezpiecznie zbliżają “Najlepszego” do kina klasy “B”. A nie ukrywajmy spora część kina sportowego to właśnie takie produkcje w których, niestety, ślad idzie obraz Palkowskiego.

Zamiast pogłębienia postaci: ich motywacji, uzasadnienia wyborów, przemian i wysiłku dostajemy oglądany wielokrotnie zestaw ujęć, schematów i wyeksploatowanych do cna zagrań narracyjnych oraz formalnych. A gdyby tego było mało, całości brak choćby odrobiny finezji.

Za przykład niech posłuży quasi metaforyczna scena w której bohater, by ostatecznie wygrać “walkę ze sobą” musi zwyczajnie “staremu sobie” dać w pysk. Dosłownie.Tak, to boli, tyle, że głównie widza.

Niemal wszyscy: od tytułowego Jerzego Górskiego, przez jego kolejne kobiety, mentorów, przyjaciół czy rodzinę sprowadzeni są do schematycznych wydmuszek, które można opisać w trzech słowach. Za narkomanię potomka odpowiedzialny jest ojciec-kat. Uciemiężona Matka Polka bezwarunkowo trwa przy synu degeneracie. Niemal-teść z milicjanta-oprawcy i mimo niewątpliwego udziału protagonisty w śmierci córki, zmienia się w przychylającego nieba przyjaciela. Bo tak. A klub w którym Górski trenuje triathlon (swoją drogą: jakim cudem? z czego żyje? czy dojście do mistrzowskiej formy wiąże się z jakimiś wyrzeczeniami?) mógłby bez problemu nazywać się “Tęcza” a trener “Jarząbek”.

Fakt, że sport – nowe, za to społecznie akceptowalne – uzależnienie głównego bohatera de facto zastępuje to stare, destrukcyjne, jest jedynie zasugerowany, choć byłby to ciekawy motyw, wokół którego można by poprowadzić całą historię.

Mamy więc kiepski film o narkomanach połączony z wtórnym filmem sportowym. Tyle tylko, że, jak wspomniałem na wstępie, sama historia jest wyjątkowa. Magiczna. Cudowna. I na tym trzeba zakończyć.

“Najlepszy”
Polska, 2017
110 minut
Reżyseria: Łukasz Palkowski
Scenariusz: Agatha Dominik, Łukasz Karpiński

PS

Polecam obszerny wywiad z Jerzym Górskim, który wyjaśnia więcej niż film (klik) a równocześnie i dla kontrastu rozmowę z aktualnym rekordzistą świata na dystansie podwójnego Iron Mana, również Polakiem, Robertem Karasiem (klik).

Natomiast jeżeli macie ochotę na film sportowy, w którym bohaterowie to coś więcej niż postaci z komiksu, do tego również osadzony w realiach schyłku “demokracji ludowej”, ciekawą propozycją będzie czeski obraz “Fair Play” (pisałem o nim TUTAJ).

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments