Tag: filmy o kolarstwie

  • Biniam Girmay. Geniusz Kolarstwa.

    Biniam Girmay. Geniusz Kolarstwa.

    Biniam Girmay wygrał trzy etapy Tour de France 2024 i zwyciężył w klasyfikacji punktowej. W niespełna godzinnym dokumencie udostępnionym przez Arte możemy obejrzeć archiwalne materiały z początków jego kariery.

    Zwiastun filmu Lievena Corthoutsa

    Aby nie pozostawiać żadnych wątpliwości: “Biniam Girmay. Geniusz Kolarstwa” (oryginalny tytuł „This Is My Moment. Veni, Vidi, Bini”) to propozycja dla zaangażowanych fanów kolarstwa, którzy szukają unikatowych treści. Udostępnia wiele niepublikowanych wcześniej materiałów, zarówno nagranych na potrzeby tego filmu jak i pochodzących z prywatnego archiwum zawodnika. 

    Wartość poznawczą ma więc sporą, tym bardziej, że twórcy pokazują same początki kariery erytrejskiego kolarza. Te zanim stał się sławny dzięki imponującym sprintowi na mistrzostwach świata w 2021, wygrał Gandawa – Wevelgem i etap Giro 2022 i wreszcie pokonał Jaspera Phllipsena podczas Tour de France 2024. 

    Mamy nieco ujęć z wyścigów w jego rodzinnej Asmarze, relacji rodzinnych czy początków związku z żoną Saliem. 

    Do tego należy dodać początki europejskiej kariery w centrum kolarstwa w Aigle oraz pierwszy kontrakt z grupą Delko, która zakończyła działalność w czasie pandemii. 

    Film to kronika życia Girmaya i trzeba przyznać, że twórca miał sporo szczęścia i wyczucia, że trafił na taki diament. Zawodnik jest bowiem nie tylko wybitnym kolarzem, ale, mimo iż angielski nie jest jego pierwszym językiem, przekazuje kilka znakomitych obserwacji na temat profesjonalnego sportu rowerowego. Fakt, że Lieven Corthouts poświęcił sześć lat na to, by podążać z kamerą za – początkowo anonimowym – erytrejskim sportowcem jest sam w sobie wyjątkowy. Zgodnie z notką prasową reżyser w procesie powstawania filmu zaprzyjaźnił się z Girmayem a ze względu na to, że spora część materiału to de facto vlogi samego zawodnika, należy go uznać za równoważnego współtwórcę.

    Krótko mówiąc, jeśli szukacie kolarskich treści „dla koneserów”, to zdecydowanie polecam. 

    Cały film „Biniam Girmay. Kolarski Geniusz” osadzony z kanału Arte Dokumenty

    Biniam Girmay. Geniusz Kolarstwa.
    reż. Lieven Corthouts
    52′
    Belgia, 2024


    Film obejrzałem w lipcu 2024 na kanale youtube “Arte Dokumenty”. Będzie tam dostępny bez opłat do 20.08.2024, podobnie jak na platformie streamingowej Arte

    Strona filmu: https://www.thisismymomentdocumentary.com/

  • Tour de France: Unchained. (W sercu peletonu).

    Tour de France: Unchained. (W sercu peletonu).

    Zapowiadany jako jedno z ważniejszych wydarzeń medialno-marketingowych dla wyczynowego kolarstwa serial Netflixa robi dobrą robotę dla sportu rowerowego, ale pozostaje typowym produktem streamingowego giganta. 

    Zwiastun „Tour de France: Unchained” (polski tytuł: W sercu peletonu”)

    Ośmioodcinkowy serial hitowego “F1: Drive to survive” podąża za kilkoma drużynami i zawodnikami startującymi w “Wielkiej Pętli” 2022. Każdy epizod ma zbliżoną strukturę: opowiada historię jednego lub dwóch protagonistów: przez krótki zarys postaci, jakiś rodzaj wyzwania, z którym się mierzy i dążenie do wyznaczonego celu w czasie zeszłorocznego wyścigu. 

    Najwięcej czasu spędzamy z ekipami Jumbo – Visma, Alpecin – Fenix, Quick Step – Alpha Vinyl i Groupama FDJ oraz Ineos Grenadiers. Nieco mniej z Bora Hansgrohe, Ag2r Citroen oraz EF – Easy post, za to jej manager, Jonathan Vaughters jest jednym z głównych ekspertów serialu obok Davida Millara, Orli Chennaoui i Steve’a Chainel. 

    Co istotne, na współpracę z Netflixem nie zdecydowała się drużyna UAE Team Emirates.

    Ze względu na koncepcję serialu, nie podążamy linearnie za przebiegiem wyścigu, za to śledzimy losy wybranych przez producentów bohaterów. 

    Prawdopodobnie na potrzeby widowni spoza kolarskiego światka, każdej ekipie i zawodnikowi nadano zestaw łatwych do dopasowania i skojarzenia cech. EF to outsiderzy, Alpecin debiutanci, Ineos bogaci dominatorzy a Jumbo pretendenci do tytułu. Vingegaard jest niepewny siebie i rośnie na mistrza w trakcie touru, Philipsen to uroczy fajtłapa, który w końcu osiąga sukces, Thomas to weteran a Gaudu i jego szef Madiot szukający sposobu na zdobycie podium francuscy intelektualiści. Co ciekawe, rolę czarnego charakteru i naczelnego egoisty przypisano Van Aertowi. 

    To wszystko ma jakieś uzasadnienie narracyjne, jednak poczucie dopasowania realnych wydarzeń do wcześniej napisanego scenariusza jest nieco uwierające. 

    A szkoda, bo Tour de France 2022 był niemal jednogłośnie oceniany przez kibiców i ekspertów jako jeden z najlepszych w ostatnich latach. Producenci dostali do adaptacji wybitny materiał źródłowy, z którego wykroili typowy dla Netflixa, przeciętny produkt rozrywkowy. 

    Owszem, ogląda się to dobrze. Mamy sporo ujęć nagranych specjalnie na potrzeby serialu, zmontowanych z fragmentami relacji telewizyjnej oraz “onboardów”. Jest dynamicznie i emocjonująco. Czterdziestominutowy format sprawdza się znakomicie, zwłaszcza w porównaniu z wielogodzinnymi relacjami z Tour de France, w czasie których peleton, cóż, po prostu przemieszcza się na tle przyrody i architektury.

    Tymczasem w serialu dostajemy samo kolarskie “mięso”, bez dłużyzn i nudy. 

    Tyle tylko, że w takiej formie można przedstawić każdy wielki tour, bez względu na to, co na nim się wydarzyło. Jestem sobie w stanie wyobrazić produkcję na tym samym poziomie opisującą powszechnie uznawane za nudne (czy też, używając eufemizmu, “dla koneserów”) tegoroczne Giro:

    walkę Pinota o etap, ucieczki Dereka Gee, dosłowne i metaforyczne upadki oraz powroty Roglica, zdziesiątkowaną drużynę Quick Stepu radzącą sobie po wycofaniu Evenepoela, wielki come back Cavendisha oraz walkę peletonu z wrogimi żywiołami. I już, mamy kolejny sezon serialu. Taka prawda ekranu.

    Co więcej, przywiązanie do scenariusza i brak współpracy z UAE zaowocowały pominięciem ikonicznego momentu po upadku Pogacara w Pirenejach, gdy Vingegaard najpierw na niego poczekał, następnie panowie podali sobie ręce by przystąpić do kontynuowania morderczej rywalizacji. Nie ma też zbyt wiele o szarżach Pogacara w pierwszej części wyścigu. Choć bohaterami są kolarze EF, zabrakło miejsca dla jednego z bohaterów Touru, czyli Magnusa Corta Nielsena. Jak w każdym wielkim tourze, narracji jest bez liku i mam wrażenie, że producenci nie zareagowali właściwie na toczący się na żywo spektakl, podążając tylko za tymi, które zaplanowali sobie wcześniej. 

    W „TdF: Unchained” pokazano tylko poślizg Vingegaarda. Zabrakło upadku Pogacara, gestu fair play i ikonicznego uścisku rąk.


    Do tego, jak to na platformach streamingowych, dostajemy niechlujnie przygotowane napisy z licznymi błędami, nieścisłościami czy też niezręcznościami. Fanów kolarstwa rażą a mniej zorientowanych widzów mogą wprowadzać w konfuzję.

    Krótko mówiąc “Tour de France: Unchained” to fajna produkcja, którą można sobie puścić do obiadu. Dla fanów kolarstwa zdecydowanie ciekawszy będzie “Najmniej spodziewany dzień”, czyli dokument o ekipie Movistaru, dostępny na tej samej platformie. 

    Casualowych subskrybentów Netflixa serial o Wielkiej Pętli być może wprowadzi w świat zawodowego kolarstwa i zachęci do śledzenia tegorocznej edycji wyścigu. Sądząc jednak po tym, że recenzji poza mediami kolarskimi jest jak na lekarstwo a w Polsce serial nie wbił się do top 10 najpopularniejszych nowości, póki co nie odniósł sukcesu. 

    “Tour de France: Unchained” (“W sercu peletonu”)


    Netfix 2023

    8 odcinków po 40 minut

    Parę ciekawostek na koniec

    • Jonathan Vaughters kilka lat temu próbował pozyskać Netflixa jako sponsora dla swojego teamu. Nie udało mu się to, ale być może zasiał w ten sposób ziarno, które zaowocowało powstaniem “TDF Unchained”
    • Ekipa Jumbo – Visma, która dostała bardzo obszerną ekspozycję w serialu boryka się z problemami finansowymi. Sieć supermarketów Jumbo wkrótce kończy współpracę, jeden ze współmecenasów zalega z wypłatami. Czy zatem serial Netflixa pojawił się w odpowiednim momencie pomoże topowej ekipie pozyskać komercyjne wsparcie? 
    • Patrick Lefevere znany z kontrowersyjnych wypowiedzi przedstawiony jest jako opanowany i sympatyczny starszy pan
    • Zaprezentowanie Wouta van Aerta jako antagonisty serii spotkało się z niezrozumieniem samego zainteresowanego i sporej części środowiska kolarskiego
    • Na chwilę obecną produkcja drugiego sezonu wciąż nie jest potwierdzona
  • Bikes vs Cars

    Bikes vs Cars

    Dokument z 2015r pokazuje jak światowe aglomeracje radzą sobie z zanieczyszczeniem powietrza, korkami i wypadkami w ruchu drogowym. Odpowiedzią na te problemy ma być (oczywiście) rower.

    Zwiastun filmu „Bikes vs Cars”, reż. Fredrik Gertten

    Fredrik Gertten jest szwedzkim reżyserem, producentem i dziennikarzem, w swojej karierze skupiającym się głównie na kwestiach społecznych. 

    W “Bikes vs Cars” opowiada przede wszystkim o dwóch wielkich aglomeracjach: Los Angeles i São Paulo. Pokazuje, jak zaburzona równowaga i preferencje, które w procesie rozwoju tych miast dostali kierowcy samochodów, doprowadziły do licznych problemów, zagrożeń i absurdów. 

    Możemy więc zobaczyć, że “samochodoza” trawi w równym stopniu zarówno tę najbardziej rozwiniętą jak i dopiero rozwijającą się część świata. Dla kontrastu dostajemy obrazki z Kopenhagi, która z kolei przedstawiana jest jako rodzaj ziemi obiecanej, gdzie stroną “poszkodowaną” są kierowcy.

    Śledząc losy aktywistów z LA i São Paulo obserwujemy, że mimo oporu ze strony konserwatywnych władz czy wpływów koncernów naftowych oraz przemysłu samochodowego zmiana jest możliwa. 

    Jej celem nie jest jednak udowodnienie swoich racji czy poglądów politycznych a coś tak oczywistego jak poprawa jakości życia. 

    Zniszczenia w sferze społecznej, kulturowej i zdrowotnej, jakie niesie ze sobą niezrównoważony rozwój miast, są bowiem poważne i trudne do odwrócenia. 

    Z tego powodu to ważny film również z naszej perspektywy. Choć “Bikes vs Cars” to film z 2015r, bardzo łatwo znaleźć w nim analogie do sytuacji, w której obecnie znajdują się polskie samorządy, zarówno te większe jak i mniejsze. 

    Będąc wciąż na dorobku i mając przed sobą sporo inwestycji, możemy wybierać, czy nasze miasta mają być betonowymi monstrami, czy przyjaznymi dla ludzi miejscami do życia.

    Wbrew tytułowi to nie jest film o sporze rowerzystów z kierowcami, tylko o odzyskiwaniu miast dla ludzi. Dla nas. 

    Film w grudniu 2021 obejrzałem na Netflixie.

    Bikes vs Cars
    Reż. Fredrik Gertten
    Szwecja, 2015
    87’

  • Zaskakujący Dzień. Serial Netflixa o drużynie Movistar, sezon drugi.

    Zaskakujący Dzień. Serial Netflixa o drużynie Movistar, sezon drugi.

    Kolejny rok z drużyną Movistar i kolejne dramaty, spory, rozczarowania i sukcesy. “Zaskakujący dzień” towarzyszy Alejandro Valverde oraz jego kolegom podczas pandemicznego sezonu 2020.

    Pierwszy sezon “serialu o movistarze” trafił na Netflix w idealnym momencie. W środku pierwszego lockdownu, gdy siedząc w domach byliśmy pozbawieni dostępu do kolarskich emocji. 

    Druga odsłona produkcji dokumentującej życie drużyny Eusebio Unzue została udostępniona, gdy sezon 2021 był już w pełni. A szkoda, bo ciężko emocjonować się wydarzeniami sprzed pół roku, gdy tymczasem historia kolarstwa dzieje się na żywo.

    Lepszym terminem byłaby oczywiście zima, no ale cóż, jest jak jest. 

    “Zaskakujący dzień” po raz kolejny umożliwia nam zajrzenie za kulisy worldtourowej drużyny kolarskiej. Movistar to ekipa szczególna, funkcjonująca nieprzerwanie od 1980 roku. Kierowana przez doświadczonych, lecz często podejmujących kontrowersyjne decyzje menagerów, z utalentowanymi, ale chimerycznymi gwiazdami w składzie. 

    Drugi sezon produkcji Netflixa kontynuuje motywy zaprezentowane w premierowym: “problemy wychowawcze” z Markiem Solerem, kwestie przywództwa, zarówno na szosie, w samochodach technicznych i biurze jak również źródła podejmowanych decyzji, których efekty widzimy później na antenie Eurosportu. 

    Movistar jest bowiem tym klubem, którego jazda często budzi kontrowersje a taktyka jest trudna do zrozumienia. 

    Czy drugi sezon “Zaskakującego dnia” daje odpowiedź na pytania dotyczące ucieczek, pościgów i ataków kolarzy w niebieskich strojach? Cóż, przekonacie się sami, oglądając sześć dudziestopięciominutowych odcinków. 

    Nie spojlerując powiem tylko tyle, że widzę pewien związek między chaotycznym montażem do pewnego stopnia utrudniającym podążanie za kolejnymi wydarzeniami a sytuacją w drużynie. 

    Jest to jednak tylko drobna wada formalna, skutecznie przykryta przez piękne zdjęcia a także bezcenny wgląd, jaki dostajemy za kulisy zawodowej drużyny kolarskiej. 

    Najważniejsza prawda, jaką oglądamy to ta, że choć często profesjonalnych sportowców odbieramy wyłącznie przez pryzmat ich wyników, to wciąż a może przede wszystkim są ludzie. Liczby, waty, kilogramy czy lata doświadczenia są niczym przy osobistych emocjach, temperamencie i czasem niezrozumiałych reakcjach organizmu. 

    Warto o tym pamiętać komentując wydarzenia na kolejnych wyścigach, czy to z udziałem kolarzy Movistaru czy innych drużyn. 

    “Zaskakujący dzień”, sezon 2

    Hiszpania 2021
    6 odcinków o długości ok. 25 minut każdy
    Serial na Netlflixie obejrzałem w czerwcu 2021

    PS Polskie napisy do tego serialu to prawdziwy dramat

  • GCN+ Legends. Kolarskie comfort food.

    GCN+ Legends. Kolarskie comfort food.

    Sprawdzony format “co robią teraz gwiazdy z przeszłości” podany w eleganckiej i przyjemnej formie przez ekipę Global Cycling Network. Seria “Legends” przybliża postaci wielkich mistrzów i pokazuje ich nieustającą miłość do kolarstwa.

    Daniel Lloyd oraz Bernie Eisel, prezenterzy GCN i byli zawodowcy odwiedzają kolejno Andy’ego Schlecka, Andreę Tafiego, Fabiana Cancellarę i Johana Musseuwa (w niedalekiej przyszłości obejrzymy również spotkanie z Marcelem Kittelem). 

    Jadą na wspólną przejażdżkę ulubionymi trasami wielkich mistrzów, sprawdzają, jak byłe gwiazdy peletonu radzą sobie w “normalnym życiu”, jedzą charakterystyczne dla regionu przekąski.

    W międzyczasie czy też mimochodem rozmawiają o kolarstwie, o sukcesach, porażkach i przemycają nieznane wcześniej anegdoty. 

    GCN+ Legends: zwiastun programu z Andreą Tafim

    Ich kariery były różne, w różny sposób też się kończyły. Mistrzowie napotkali na swojej drodze liczne trudności, nieobce ich postaciom są również różnego rodzaju kontrowersje. 

    Schleck opowiada o swojej relacji z Contadorem, poznajemy historię drużynowego zwycięstwa w Paryż-Roubaix ekipy Mapei z punktu widzenia zarówno Musseuwa jak i Tafiego. Cancellara jak zawsze musi zmierzyć się z pytaniem o ukryty silnik w swoim zwycięskim rowerze a “Lew z Flandrii” ustosunkować się do dopingowej przeszłości. 

    Nie miejcie jednak złudzeń czy nadziei. To nie dziennikarstwo śledcze a kolarska wersja podróży kulinarnych Roberta Makłowicza. Rowerowe “comfort food”, pokazujące nieustającą pasję i miłość do tego sportu. 

    Dzięki niespiesznej formie narracji możemy odrobinę “pobyć” z herosami, których znaliśmy wyłącznie z walki na szosie. To ciekawe o tyle, że charakter w rozmowie czy na przejażdżce odzwierciedla styl, w jakim bohaterowie rywalizowali w czasie swojej zawodowej aktywności. 

    Ze wszystkich wartości, jakie wnoszą dokumenty GCN+, ta jest największa. Bo jeśli zastanawiacie się czasem, czemu podczas wyścigów kolarze podejmują takie a nie inne decyzje, widać wyraźnie że jak najbardziej zależy to od ich temperamentu. 

    GCN+ Legends,
    Seria programów dokumentalnych
    40-50’
    Wiosną 2021 dostępne w ramach subskrypcji GCN+

  • Co ma rower do Sokratesa?

    Co ma rower do Sokratesa?

    Kolarz-filozof pochyla się nad ważkimi kwestiami związanymi z wyczynowym sportem. Zobaczcie rozważania Guillaume Martina nad sensem wyścigów rowerowych. 

    Guillaume Martin wygrał klasyfikację górską hiszpańskiej Vuelty, zwyciężył w kilku mniejszych wyścigach a Tour de France był w stanie ukończyć na 11. miejscu. Jest także magistrem filozofii, którą traktuje niemal równie poważnie co zawodowe kolarstwo. 

    Raphaël Enthoven to filozof, który unika nazywania się w ten sposób. Jest wykładowcą, regularnie występuje w radiu i telewizji. Od 2006r w ramach formatu “Philosophie” produkowanego przez stację Arte prowadzi program, w którym gości przedstawicieli różnych dziedzin życia.

    Spotkanie Enthovena z Martinem jest więc okazją, by przyjrzeć się kolarstwu z pewną refleksją. 

    W niespełna półgodzinnej rozmowie poruszane są kwestie rywalizacji, zwycięstwa, społecznych aspektów jazdy na rowerze i oczywiście dopingu. 

    Choć każdy z tematów jest tylko sygnalizowany, Guillaume Martin w ciekawy sposób łączy doświadczenia kolarza zawodowego z teoretyczną wiedzą o świecie zdobytą w czasie studiów filozoficznych. 

    Zmiana kierunku dyskursu: z tradycyjnego analizowania wyników na szersze i bardziej humanistyczne spojrzenie na sport to intrygująca odmiana od codziennego przetwarzania newsów z kolarskiego światka. 

    Nieco archaiczna forma półgodzinnej dyskusji starszym widzom przypomni choćby magazyn kulturalny “Pegaz”, ale nie dajcie się zwieść. Nawet w kilku zdaniach sprawny rozmówca może zaznaczyć ciekawe spojrzenie na nasz ulubiony sport. 

    Co nadaje kolarstwu sens? Dlaczego legenda “wiecznie drugiego” Poulidora jest równa tej pięciokrotnego zwycięzcy Tour de France, Anquetila? Jak to się dzieje, że dziwimy się w momencie, gdy nasz idol “wpada” na dopingu? Czy sport jest integralną częścią społeczeństwa kapitalistycznego? 

    Jeśli kiedyś się nad tym zastanawialiście, ten półgodzinny materiał jest dla Was.

    “Co ma rower do Sokratesa”
    reż. Philippe Truffaut
    Francja 2021

    Program jest dostępny w telewizji Arte, można go za darmo obejrzeć od marca 2021 do lutego 2024, zatem jest jeszcze trochę czasu. Wideo osadzam poniżej, możecie je również obejrzeć klikając w ten link

    Jeśli spodobała się wam postawa Martina nie tylko na szosie, ale i w dyskusji a do tego w miarę sprawnie posługujecie się językiem francuskim, zawodnik Cofidisu napisał książkę “Socrate à Vélo”. Według recenzji The Inner Ring, znajdują się w niej nie tylko rozważania kolarza o jego startach i treningach, ale też relacja z wyimaginowanego wyścigu, w którym startują drużyny z Sokratesem, Nietzschem, Machiavellim i Marxem. 

    Zdjęcie okładkowe: Guillaume Martin, kolarz-filozof. Fot. materiały prasowe ASO

  • Un Ange, czyli film o Vandenbroucke’u

    Un Ange, czyli film o Vandenbroucke’u

    Koen Mortier zaprasza do swojej fantazji na temat ostatnich godzin życia Franka Vandenbroucke’a. Upadłej gwiazdy “pokolenia epo”, kolarza który nieco ponad dziesięć lat temu zmarł samotnie w Dakarze po nocy spędzonej z prostytutką. 

    TL;DR
    To kiepski film i szkoda na niego czasu, obejrzałem go po to, abyście wy nie musieli. 

    Frank Vandenbroucke to jeden z przegranych szalonych lat ‘90 w zawodowym sporcie. On, Marco Pantani, Jose Maria Jimenez czy biegacz narciarski Mika Myllyla nie poradzili sobie z niewątpliwie toksycznymi warunkami, w jakich osiągało się wówczas sukcesy. 

    “VDB” był złotym dzieckiem belgijskiego kolarstwa, idolem kibiców i tematem dla mediów. Odważny i skuteczny na szosie, mocno zaburzony lub nawet chory w życiu prywatnym. Uzależniony od narkotyków, grożący żonie bronią, rozbijający samochody, zrywający kontrakty a równocześnie nie mogący żyć bez ścigania na rowerze. 

    Jego popisowym wybrykiem był start we włoskim gran fondo z podrobioną licencją z wklejonym zdjęciem Toma Boonena. 

    Równocześnie, mimo kolejnych porażek, zawodów i problemów co jakiś czas przypominał o sobie dającym nadzieję na powrót wynikiem, przez co zdobywał zaufanie kolejnych, coraz mniej znaczących drużyn.

    W 2009r twierdził, że po odwyku i terapii jest gotowy by po raz ostatni sprawdzić się w zawodowym peletonie. Pojechał jednak do Senegalu, gdzie w jednej z turystycznych miejscowości nieopodal Dakaru zmarł z powodu zatoru tętnicy płucnej po imprezie spędzonej w towarzystwie prostytutki. 

    Trudno stwierdzić, dlaczego belgijski filmowiec, Koen Mortier postanawił sfabularyzować ostatnie godziny życia Vandenbroucke’a. Bez wchodzenia w dyskusję o aspektach postkolonialnych, rasistowskich czy seksistowskich, które tu i ówdzie pojawiają się jako zarzuty względem tego obrazu, trzeba być uczciwym i stwierdzić, że faktycznie tak ów wieczór mógł wyglądać. 

    Nie ma to jednak szczególnego znaczenia, ponieważ po pierwsze całość niezmiernie się dłuży, po drugie jest sfilmowana wyjątkowo chaotycznie. A po trzecie, i to jest mój największy problem z “Un Angel”, do niczego nie prowadzi. 

    Mortier snuje swoją fantazję (bo nie jest to dokumentalne odwzorowanie sprawy jak w przypadku Pantaniego i książki Matta Rendella) tylko z jednego powodu. Film powstał dlatego, że Vandenbroucke był gwiazdą. 

    Popularność, zainteresowanie mediów i fanów wiązały się w równym stopniu z wynikami sportowymi co z jego skomplikowaną konstrukcją psychiczną. Kolejne ekstrema, w które popadał, napędzały szum męczący zawodnika. A ten, co wynika z wielu wywiadów, chciał głównie wygrywać wyścigi kolarskie. Nic więcej.

    Mortier żywi się więc zaburzeniami, próbami samobójczymi, depresją i agresją Vandenbroucke’a, kolarstwo, doping czy inne aspekty sportu kompletnie marginalizując. 

    Wychodzi więc z tego nieudolna opowieść siląca się na zaangażowane kino, która sama w sobie jest mocno generyczna. Nie ma bowiem znaczenia, czy z powodu mieszanki stresu, alkoholu i narkotyków w Senegalu umiera Gwiazda Kolarstwa, Rocka, Wypalony Biznesmen czy Zwykły Kowalski. 

    Być może miał to być hołd, próba zrozumienia, wyjaśnienia lub cokolwiek innego. Wyszła, niestety, kiepska eksploatacja. 

    W lutym 2021 film obejrzałem w HBO Go

    “Un Ange” (“Anioł”)
    Reż. Koen Mortier
    Belgia 2018
    101’

  • La Grand-Messe. Święty wyścig.

    La Grand-Messe. Święty wyścig.

    Tour de France z punktu widzenia francuskich emerytów, którzy spędzają wakacje na jednym z zakrętów przełęczy Izoard. W tym nietypowym, kolarskim dokumencie samego kolarstwa jest jak na lekarstwo. Ale sam “Święty wyścig” jest obrazem po prostu uroczym.

    Poznajemy kilkoro kibiców, którzy co roku parkują swoje kampery na jednym z podjazdów przy trasie Wielkiej Pętli. Nie przyjeżdżają tam dzień przed wyścigiem, o nie. 

    Ci sympatyczni starsi państwo w swoich mobilnych domach przez niema, dwa tygodnie mieszkają na wysokości powyżej 2m n.p.m., kilka kilometrów przed metą 18. etapu Tour de France 2017.

    Twórcy dokumentu, Méryl Fortunat-Rossi i Valéry Rosier są z nimi cały ten czas, towarzyszą w codziennych czynnościach: poszukiwaniu sygnału tv, gotowaniu, spacerach i oczywiście niewielkich imprezach przy muzyce. 

    Sam wyścig jest bardzo odległym tłem. Nasi bohaterowie mają już swoje lata i swoje przeżyli, ale mimo lepszych i gorszych chwil, co roku przyjeżdżają na Tour by w ten sposób spędzić urlop. 

    I właściwie to tyle. Nic mniej, nic więcej a mimo to “Święty wyścig” jest na swój sposób uroczy i optymistyczny.

    Tour de France to jedna z największych imprez sportowych na świecie i najchętniej oglądana na żywo. “Na arenie”, czyli po prostu przy francuskich szosach co roku walczących o sławę kolarzy dopingują miliony ludzi. 

    Ten skromny dokument nie komentuje patosu wyścigu, nie szuka też przyczyn kulturowego fenomenu, jakim jest „Wielka Pętla”. Za to pokazuje jego fragment: ludzi, którzy tak samo jak Froome czy Bardet tworzą to unikatowe święto. 

    “Święty wyścig”, La Grand-Messe


    Belgia 2018
    70 minut
    W czerwcu 2020 film obejrzałem w HBO Go

  • Zaskakujący dzień. Serial dokumentalny o drużynie Movistar.

    Zaskakujący dzień. Serial dokumentalny o drużynie Movistar.

    Jeśli śledząc wielkie toury poddajecie w wątpliwość taktykę poszczególnych zespołów lub krytykujecie dyspozycję zawodników, “Zaskakujący dzień” to pozycja obowiązkowa do obejrzenia. Po trzech godzinach z dyrektorami sportowymi i kolarzami Movistaru kolarstwo zawodowe nie będzie już dla was takie samo. 

    Sześć półgodzinnych odcinków prowadzi nas przez najważniejsze momenty sezonu 2019 w wykonaniu hiszpańskiego zespołu. Dla Movistaru, drużyny z czterdziestoletnią tradycją, zawsze najważniejsze były wielkie toury. 

    W każdym z nich podopieczni Eusebio Unzue rywalizowali nie tylko z konkurencyjnymi zespołami, ale też wewnątrz własnego teamu. 

    Obserwujemy więc nie tylko pojedynki na szosie, ale też starcia charakterów: Mikela Landy, Richarda Carapaza, Nairo Quintany, Alejandro Valverde i Marca Solera a także dyrektorów sportowych, którzy są równoprawnymi bohaterami tej opowieści. Wspomniany Unzue, Jose Vicente Garcia Acosta, Jose Luis Arieta, Pablo Lastras i Max Sciandri dają możliwość zrozumienia niektórych wydarzeń, których świadkami byliśmy śledząc wyścigi w relacjach Eurosportu. 

    Movistar jest bowiem zespołem, który często jest krytykowany za złą taktykę, niezrozumiałe decyzje personalne czy kontrowersyjne zachowania w peletonie z łamaniem niektórych ważnych, acz niepisanych zasad włącznie. 

    Wielu zarówno kibiców jak i zawodowych czy pół zawodowych komentatorów kolarstwa w swoich ocenach kieruje się trudnym do zrozumienia przeświadczeniem o nieomylności menadżerów drużyn oraz nadludzkich możliwościach samych sportowców. 

    Tymczasem “Niespodziewany dzień” pokazuje, że mimo doświadczenia i profesjonalizmu błędy zdarzają się każdemu, wahania formy przytrafiają się niezależnie od wcześniejszych planów i przygotowań a przedsięwzięcie, jakim jest wielki tour to niemal żywy, dynamiczny organizm, który potrafi zaskoczyć największych wyjadaczy. 

    Mnogość zmiennych: od trudnych do przewidzenia ludzkich emocji po niezależne siebie siły natury powodują, że wiele kwestii trzeba rozwiązywać w ciągu kilku chwil, równocześnie patrząc w ekran monitora, prowadząc samochód w zatłoczonej kolumnie wyścigu i podając bidony.

    Krótko mówiąc ten serial, choć mocno niszowy i pozornie przeznaczony dla najbardziej zaangażowanych fanów kolarstwa powinien być lekturą obowiązkową dla każdego, kto poświęca godziny przed ekranem na śledzenie sportu rowerowego. A zwłaszcza dla tych, którzy następnie na ten temat publicznie się wypowiadają. 

    “Zaskakujący dzień” 
    Reż. Jose Larraza, Marc Pons
    6 odcinków (22-39’)
    Serial w marcu 2020 jest dostępny na platformie Netflix

    PS “Zaskakujący dzień” dostępny jest po hiszpańsku z polskimi napisami. Niestety napisy są na poziomie tłumaczenia przez niezbyt zaawansowany, automatyczny translator. Poza tym drobnym mankamentem to świetna sprawa. Obraz jest znakomicie sfotografowany i zmontowany a zarówno twórcom jak i samej ekipie Movistar należą się gratulacje za bezkompromisowe podejście do tematu. To mogła być niewiele wnosząca hagiografia Eusebio Unzue czy Alejandro Valverde a dostaliśmy nieunikający kontrowersji, szczery obraz dynamiczny niczym najlepsze etapy wielkich tourów.

    A teraz jeszcze mały SPOILER
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    Nigdy wcześniej nie widzieliście Nairo Quintany, który tak często by się uśmiechał. Serio!