W dni takie jak dziś, loverove może być wyłącznie monotematyczne :)
1. Na zdrowie!
Matthews happy with Amstel Gold podium http://t.co/v96WbYuTIi #sbscycling #AGR2015 pic.twitter.com/kgAJaJRW58
— SBS Sport (@SBSSportau) April 19, 2015

W dni takie jak dziś, loverove może być wyłącznie monotematyczne :)
Matthews happy with Amstel Gold podium http://t.co/v96WbYuTIi #sbscycling #AGR2015 pic.twitter.com/kgAJaJRW58
— SBS Sport (@SBSSportau) April 19, 2015

Did you know that Michal Kwiatkowski is the best World Champion since Tom Boonen wore a rainbow jersey in 2006?
Of course 2015 is just at its beginning, but we can consider the first part of cycling spring as some kind of hint. I?ve decided to take Paris-Roubaix as a final part of the season and counted points in CQ Ranking (that merges World Tour and non World Tour races) gained by each world champion since Tom Boonen.
The Belgian hero had a superb spring in 2006. He won stages in Qatar, Paris-Nice and Andalusia. He was 4th in Milan-Sanremo and had extremely successful cobbles campaign with victories in Ronde van Vlaanderen, E3 Harelbeke and Scheldeprijs. He was also 2nd in Paris – Roubaix and all that results gave him 1451 points.
The next champion, Paolo Bettini was just about to end his career when he won his titles. Both his seasons in rainbow jersey were rather poor. In 2007 he collected 76 and in 2008 65 points, winning only once.
Alessandro Ballan had even worse time. To be honest he was almost invisible. However 108 ranking points was more than legendary Bettini was able to achieve.
Cadel Evans provided some strong performances in 2010 Tour Down Under, Tirreno-Adriatico and Criterium International that gave him 442 points – it?s the second best result on the list.
In 2011 Thor Hushovd was only able to be 8th in Paris-Roubaix.
Mark Cavendish earned 4 wins in the spring of 2012 (2 in Qatar, 1 in Tirreno – Adriatico plus a Kuurne-Brussels-Kuurne semi-classic). As a sprinter he didn’t get much points for GCs, so he was only able to get 251 ranking points.
Philippe Gilbert after supreme years in Lotto faded in BMC but saved his 2012 season with a world championship. However, early spring of 2013 was a disaster for him with only 79 points!
In 2014 Rui Costa had a few nice performances: he was able to get 2nd place in Paris – Nice and Volta a Algarve that gave him 375 points.
And here comes Kwiatkowski. As last year he has great early season. He was the 2nd rider of Paris-Nice and impressed us with performance on mountainous stages. What?s more, he won a prologue, so that he has a win on his account as a world champion. He added 2nd place in Algarve and 8th in Basque Country, where he slightly missed two stage wins. He was also visible on the cobbles with a 4th place in Dwars Door Vlaanderen. All that results brought 664 points, that make him a world champion with the best season opening since Tom Boonen in 2006!
Kwiatkowski has a great, offensive style: he attacks a lot and searches for opportunities and also helps his teammates if they are in terrain that suits them better. He?s definitely a world champion who deserves his rainbow jersey. What?s more, his main goal for the first part of the season are Ardennes, so we have to believe, that earlier this year he was a little bit under-trained.
| Rider | Wears rainbow jersey in year… | CQ Ranking points from Jan 1 to Paris-Roubaix |
| Tom Boonen | 2006 | 1451 |
| Paolo Bettini | 2007 | 76 |
| Paolo Bettini | 2008 | 65 |
| Alessandro Ballan | 2009 | 108 |
| Cadel Evans | 2010 | 442 |
| Thor Hushovd | 2011 | 105 |
| Mark Cavendish | 2012 | 251 |
| Philippe Gilbert | 2013 | 79 |
| Rui Costa | 2014 | 375 |
| Michal Kwiatkowski | 2015 | 664 |
Jeszcze przed głównym celem wiosny, ?Ardeńskim Tryptykiem? Michał Kwiatkowski jest najlepszym mistrzem świata od dziesięciu lat. Szybki rzut oka na statystyki pokazuje, że polski kolarz ma najlepszy sezon w tęczowej koszulce od czasu, gdy w podobnej jeździł Tom Boonen w sezonie 2006.

Richie Porte wygrał w Paryż Nicea, Michał Kwiatkowski zajął drugie miejsce. Z kolei w Tirreno-Adriatico Nairo Quintana zdystansował swoich rywali na zaśnieżonym podjeździe Terminillo. To tylko wyniki, ale co znaczą w kontekście dalszej części sezonu?
Oba wyścigi i ich bohaterowie mają wiele wspólnych kontekstów. Zacznijmy od Richiego Porte i jego świetnej jazdy w Paryż-Nicea. Pochodzący z Tasmanii kolarz ekipy Sky wygrał dwa etapy ?Wyścigu ku słońcu?. We czwartek, wraz z kolegami zdominował rywalizację na podjeździe Croix de Chaubouret, następnie obronił się przed Michałem Kwiatkowskim na sobotnim odcinku do Nicei by następnie potwierdzić, że jest najmocniejszym kolarzem podczas finałowej czasówki na Col d?Eze. W tym roku Porte ma dwa cele: pierwszy z nich to Giro d?Italia, gdzie pojedzie jako lider swojej drużyny a drugi to Tour de France, gdzie będzie wspierał Chrisa Froome?a. Zwycięzca Paryż-Nicea twierdzi, że jest w życiowej formie a wygrana w potwierdza, że po nieudanym sezonie 2014 wrócił do gry o najwyższe cele. To, że jest w stanie poradzić sobie w tygodniówce już wiedzieliśmy, czy jest jednak w stanie przejechać cały wielki tour w równie dobrej dyspozycji? Nawet, jeśli podczas Giro przytrafi mu się dzień kryzysu, jego obecność i rywalizacja na włoskich szosach z Alberto Contadorem może okazać się kluczowa dla wyniku Chrisa Froome?a w Tour de France. Contador chce bowiem ustrzelić dublet i wygrać dwa wielkie toury. Dobrze przygotowany Porte w peletonie Giro d?Italia spowoduje, że hiszpański kolarz walcząc o ?maglia rosa? zużyje więcej energii niż planował, co może się odbić na jego dyspozycji we Francji.
.@NairoQuinCo's 23rd pro win comes 23 years after Lucho Herrera's win in Terminillo, ’92 #Giro (via @sergi_lopezegea) pic.twitter.com/7u2SoSFYO0
— Movistar Team (@Movistar_Team) March 15, 2015
Królewski etap Tirreno-Adriatico stał pod znakiem walki ze śniegiem, nie był więc do końca obiektywną próbą, zwłaszcza w kontekście lipcowego Tour de France. Nairo Quintana po raz kolejny w karierze (po kontrowersyjnym etapie ze zjazdami z przełęczy Stelvio podczas zeszłorocznego Giro d?Italia) udowodnił, że znakomicie radzi sobie w tak trudnych warunkach. Zaatakował mocno i skutecznie, zdobywając wyraźną przewagę nad rywalami. Ścigać próbował go jedynie Bauke Mollema, któremu najwyraźniej przeprowadzka do zespołu Treka wyszła na dobre. Contador czy ?Purito? Rodriguez jechali swoje – całkiem żwawo, ale zbyt wolno, by nawiązać walkę z Quintaną. Według twitterowych wyliczeń, mimo podłej pogody i zimna, podjazd został rozegrany w bardzo wysokim tempie (wyraźnie wyższym niż Croix de Chaubouret na Paryż-Nicea). O ile Contador może oszczędzać siły na majowe Giro, o tyle trzeba zadać pytanie, gdzie leżą granice możliwości Nairo Quintany i o ile mocniejszy będzie w lipcu na trasie Tour de France?
#TirrenoAdriatico, Stage 5. Terminillo (14.77 km, 7.66 %, 1131 m) pic.twitter.com/ez0ZSoVUde
— ammattipyöräily (@ammattipyoraily) March 15, 2015
Michał Kwiatkowski rewelacyjnie spisał się na trasie Paryż-Nicea. Być może na sobotnim, deszczowym etapie nieco przeszarżował, ale po raz kolejny pokazał, że jest rewelacyjnym zjazdowcem i nie stroni od ryzyka. Dla odmiany dwa dni wcześniej na Croix de Chaubouret pojechał niczym profesor a na kończącej wyścig czasówce spisał się wprost znakomicie. To, że jego piąte miejsce (na równi z Tonym Martinem) nie starczyło na Richiego Porte nie zmienia faktu, że w takiej dyspozycji (a wierzę, że to nie jest jeszcze szczyt), mistrz świata będzie jedną z najważniejszych postaci wiosennych klasyków. W tym momencie automatycznie pojawia się pytanie o Mediolan-Sanremo: z niewielkimi pagórkami i zjazdem do mety, gdzie teoretycznie ?Kwiato? będzie współliderem Etixx-Quicksetep z Markiem Cavendishem.
#ParisNice Stage 7 REPORT: @michalkwiatek 2nd GC, @tonymartin85 & Kwiato Top 5 Stage http://t.co/n6YHgwaOcd #TDWSPORT pic.twitter.com/LICWM6wF9o
— Soudal Quick-Step Pro Cycling Team (@soudalquickstep) March 15, 2015
Podczas Paryż-Nicea Polakowi urósł poważny konkurent. Tony Gallopin to kolejny ?młody-zdolny?. Francuski kolarz jest dwa lata starszy od dwudziestoczteroletniego ?Kwiato? a na koncie wygrane w Classica San Sebastian oraz na etapie Tour de France a w tym roku mocno postraszył najgroźniejszych rywali na trasie Paryż-Nicea. Jest szybki, jest odważny i również całkiem nieźle radzi sobie w umiarkowanie górzystym terenie. Z pewnością Michał Kwiatkowski, Philippe Gilbert czy Alejandro Valverde będą musieli liczyć się z Gallopinem już za miesiąc, gdy będą ścigali się o wygrane w ardeńskich klasykach.
Przemysław Niemiec znakomicie pojechał podjazd Terminillo i wiele wskazuje na to, że Tirreno-Adriatico ukończy w pierwszej dziesiątce. Funkcję lidera ekipy Lampre wypełnia więc bardzo dobrze i widać, że i z niego będziemy mieli pociechę w nadchodzących tygodniach. Grupa świetnych kolarzy w dobrej formie jest jednak spora. Poza starymi wyjadaczami, na trasie Tirreno-Adriatico zaimponował młody Adam Yates. Z kolei w czołówce Paryż-Nicea było niezmiernie ciasno, Michał Kwiatkowski drugie miejsce zawdzięcza ułamkom sekund zyskanym nad Rui Costą i Simonem Spilakiem. Po pierwszym, tak emocjonującym weekendzie wiadomo tylko jedno: kolarska wiosna 2015 będzie świetna!
Zdjęcie okładkowe: denismenchov08, flickr CC BY 2.o

Dwa znane podjazdy: pierwszy w Alpach Nadmorskich, drugi w Apeninach będąc kluczowymi punktami rozpoczynającego się, kolarskiego weekendu. Paryż-Nicea i Tirreno-Adriatico rozstrzygną się właśnie w tych miejscach.
Losy Paryż-Nicea tradycyjnie decydują się na przełęczy Eze. W tym roku kolarze będą ją pokonywali dwukrotnie. W sobotę, podczas górzystego etapu wokół samej Nicei zjadą z La Turbie przez Eze do Nicei a w niedzielę podczas etapu jazdy indywidualnej na czas będą na nią wjeżdżać. Trudno mi jednoznacznie ocenić, który z tych etapów będzie bardziej emocjonujący. Sobotnia trasa przypomina rollercoaster. Na dystansie 180km kolarze będą ścigać się na sześciu premiach górskich pierwszej i drugiej kategorii. Szosy, choć nieprzesadnie strome, są kręte i wymagające. Dość powiedzieć, że w tej okolicy poprowadzonych jest wiele odcinków specjalnych legendy rajdów samochodowych, czyli Monte Carlo.
We love it when a plan comes together! Great teamwork. Great victory at #ParisNice. Gallery: http://t.co/yndwOCV583 pic.twitter.com/9xtkbCLqyX
— INEOS Grenadiers (@INEOSGrenadiers) March 12, 2015
Rozwój sytuacji w klasyfikacji generalnej jest nieco zaskakujący. Czwartkowy etap z metą na Croix de Chaubouret przyniósł odrodzenie dominującej roli zespołu Sky. Brytyjska ekipa nadawała tempo w stylu znanym z sezonów 2012 i 2013 by pracę pomocników wykończyć dwójkową akcją Gerainta Thomasa i Richiego Porte. Oczywiście to wciąż początek sezonu i nawet nie koniec tego wyścigu, jednak po ewidentnym spadku skuteczności w zeszłym roku, zarówno styl jak i wykonanie przypomniały najlepsze występy zawodników Dave?a Brailsforda. Tym bardziej, że Thomas i Porte są w zespole Sky co najwyżej potencjalnymi następcami lub zastępcami Wigginsa i Froome?a, na trasie Paryż-Nicea rywalizującymi z faktycznymi liderami pozostałych drużyn (BMC – Van Garderenem, Ag2r – Bardetem i Peraudem).
Największym zaskoczeniem jest jednak postawa Michała Kwiatkowskiego. Fakt, że Polak wygrał prolog potwierdził jego umiejętności w jeździe indywidualnej na czas nie był niespodzianką. Fakt, że we czwartek pokazał nie tylko wielką dojrzałość, ale też i moc, która pozwoliła mu finiszować na trzecim miejscu po wymagającej wspinaczce (twitterowi specjaliści oszacowali tempo pary liderów na liczącym 10km podjeździe na VAM 1551m/h i oszacowali średnią moc na 5,8W/kg) to już większe zaskoczenie.
Można więc oczekiwać, że kolarz typowany jako specjalista klasyków powinien skutecznie obronić się na sobotnim etapie do Nicei a być może, korzystając ze zjazdów i bonifikaty na mecie, powiększyć przewagę nad konkurentami ze Sky. Pytanie, jak poradzi sobie z niedzielną czasówką na Col d?Eze? Dwa lata temu Richie Porte wyraźnie pokonał tam wszystkich swoich rywali. Nad drugim, Andrew Talanskym zyskał 23? a nad dziesiątym, Jonem Izagirre aż 1?6?. Planowany czas wysiłku to nieco poniżej 20 minut. Czwartkowa wspinaczka na Croix de Chaubouret zajęła nieco ponad 26?.
Nieco inaczej sytuacja wygląda na wyścigu Tirreno-Adriatico. O ile w Paryż-Nicea emocje dodatkowo podgrzewa jazda Kwiatkowskiego, o tyle we Włoszech w niedzielę będziemy pasjonowali się bezpośrednim starciem gigantów zawodowego peletonu. Alberto Contador, Vincenzo Nibali i Nairo Quintana zmierzą się na podjeździe Terminillo.
To znana premia górska, na której wielokrotnie gościło Grio d?Italia. W niedzielę meta będzie jednak usytuowana ponad 200m niżej niż podczas majowego wielkiego touru, za to całość będzie bardziej treściwa. Końcówka klasycznej wersji jest już bowiem nieco bardziej płaska.
11-17 marzo tirreno-adriatico, monte Terminillo,percorso adatto ad Alberto,go Basso-Rogers-Tosatto-Benna-Sagan.gooooo pic.twitter.com/P0hcm98hXe
— patrizia (@dondolino92) February 23, 2015
Rok temu Contador zdominował rywalizację na górskich etapach ?Wyścigu Dwóch Mórz?. Pokazał fenomenalną formę na etapie do Guardiagele. Wyraźnie pokonał Quintanę i nie wierzę, by jego dyspozycja na początku sezonu nie miała wpływu na błędy, które w kolejnych tygodniach i miesiącach popełnił Team Sky.
Paradoksalnie, choć w zeszłym roku Hiszpan zaskoczył rywali swoją postawą i powrotem na najwyższy poziom, to w tym sezonie jest większą niewiadomą. Niespodziewana, indywidualna czasówka (wichura wymusiła zmianę formy z drużynowego prologu) na rozpoczęcie wyścigu poszła mu nienajlepiej. Równolegle należy pamiętać, że w przypadku kolarzy, których najważniejszym celem sezonu są wielkie toury, krótsze etapówki we wczesnej fazie przygotowań nie muszą świadczyć o ich dyspozycji w czasie docelowego startu. By nie szukać daleko – Vicnezno Nibali rok temu zajął 18. miejsce w Paryż-Nicea, 5. w Tour de Romandie i 7. w Criterium du Dauphine za to w lipcu nie miał sobie równych na trasie Tour de France. Zatem jeśli Włoch pokona swoich rywali na Terminillo, będzie to w jego przypadku przełamanie zeszłorocznego schematu.
Zdjęcie okładkowe: Thierry BARRECA, wikimedia commons, CC BY 3.0

Już po pierwszych startach widać, że sezon 2015 nie będzie taki sam jak poprzednie. Po pierwsze za sprawą świetnej jazdy Polaków, ale nie tylko. Taki jest urok kolarstwa: mimo cykliczności wydarzeń, za każdym razem oglądamy inne wydarzenia.
Z punktu widzenia przetwarzania newsów, zmienia się niewiele. Owszem, tabele z wynikami czasami się różnią, jednak suchy raport zawsze wygląda podobnie. Ten uciekał, ten zdobył koszulkę, tamten wygrał po rozprowadzeniu przez kolegów z drużyny. Niby nic, ale w tym miejscu historia dopiero się zaczyna.
#TinkoffSaxo @maciejbodnar two seconds from the win in #TirrenoAdriatico prologue. Full story: http://t.co/4DPAUl653J pic.twitter.com/BzB8pPm5lD
— Tinkoff (@tinkoff_team) March 11, 2015
Weźmy na przykład takiego Macieja Bodnara. W lutym na trasie Tour of Qatar zajął drugie miejsce. W rozpoczynającym Tirreno-Adriatico prologu wykręcił świetny, czwarty czas. Niby jest ?tylko? pomocnikiem Petera Sagana, ale od jakiegoś czasu notuje coraz lepsze rezultaty. Przejście za swoim liderem do Tinkoff-Saxo ewidentnie wpłynęło na niego korzystnie. Owszem, już wkrótce będzie pełnił głównie rolę konia pociągowego, kasującego ucieczki i nadającego równe, bardzo mocne tempo w końcówkach etapów, które słowacka gwiazda będzie miała po mistrzowsku wykończyć. Póki co jednak, świetnie wykorzystuje szanse na pokazanie swoich indywidualnych możliwości. To nie jest historia z gatunku spektakularnych, ale taki rozwój cieszy i zawsze wprowadza trochę ożywienia w peletonie: podczas etapów jazdy na czas do gry na dobre weszła nowa postać, która może sporo zamieszać i trzeba się z nią liczyć.
Z kolei Michał Kwiatkowski został pierwszym od dekady mistrzem świata, który zwyciężył na etapie Paryż-Nicea. Ostatnim, który to uczynił był Tom Boonen w przededniu całkiem niezłego dla siebie sezonu. Belg był wtedy u progu wielkiej kariery. Rok 2015 to jej zmierzch. Choć ?Tornado Tom? prezentował niezłą dyspozycję w testowych wyścigach, upadek na trasie Paryż-Nicea i związana z nim kontuzja z dużym prawdopodobieństwem wykluczy go z sezonu klasyków. Pytanie, kto wśród kolarzy z Belgii przejmie po nim schedę jest jednym z głównych, które trzeba sobie zadawać w nadchodzących tygodniach.
https://twitter.com/SkyCycling/status/576030320576839680
Wracając do ?Kwiato?: zaimponował na górskim etapie, gdzie wytrzymał ataki teamu Sky, przyjechał tuż za Richiem Porte i Gerraintem Thomasem. Żółta koszulka lidera wróciła do Polaka i mistrz świata będzie jej bronił, kto wie, być może na tyle skutecznie, by zapisać się na kartach historii naszego kolarstwa. Z kolei dla wspomnianego Porte wygrana na Croix de Chaubouret to dla samego zawodnika i całego teamu Sky powrót do kierunku, z którego zboczyli w zeszłym roku: kontroli peletonu i perfekcyjnego, dominującego wykańczania końcówek górskich etapów.
Tymczasem Rafał Majka, choć był typowany jako faworyt górskiego etapu ?Wyścigu ku Słońcu?, po wcześniejszej pogoni związanej ze zmianą roweru, nie wytrzymał tempa u podnóża finałowego podjazdu. Stawiam, że to rozpocznie dyskusję o jego przygotowaniu do sezonu i funkcji, jaką będzie pełnił w swojej drużynie w ciągu najbliższych dni i tygodni.
Właściwie każda z tych historii to temat na osobny artykuł. Sezon za sezonem dostajemy kolejne wyniki, ale to nie one a ludzie, którzy je osiągają dostarczają nam emocji.
Michał Kwiatkowski wygrywając rok temu Strade Bianche na dobre wszedł do grona gwiazd zawodowego peletonu. W tym zwycięstwie było wiele symboliki i choć wyścig miał nienajwyższą kategorię 1.1, stał się ważnym krokiem w karierze polskiego kolarza.
Do sezonu 2014 ?Kwiato? był jednym z wielu młodych, dobrze zapowiadających się zawodników z kilkoma imponującymi wynikami w swoim portfiolio. Już rok wcześniej zanotował świetny tydzień w czasie ardeńskich klasyków, znakomicie też jechał w Tour de France, długo broniąc białej koszulki najlepszego młodzieżowca. Co więcej, w czerwcu 2013 zdobył tytuł mistrza kraju, dzięki czemu już w Wielkiej Pętli jechał w bardzo gustownej koszulce z biało-czerwonym pasem i ładnie wyeksponowanym orłem.
STRADE BIANCHE REVIEW: It was meant to be Sagan vs Fabs but Michal Kwiatkowski had other ideas http://t.co/IE9KBZ098T pic.twitter.com/QDqG0PFL1T
— VeloVoices (@VeloVoices) March 8, 2014
W takim właśnie stroju zasygnalizował bardzo wysoką dyspozycję w lutym 2014. Testowe starty na Majorce i w Portugalii przyniosły mu cenne zwycięstwa. Dość powiedzieć, że w Volta a Algarve na pagórkowatym etapie pokonał Rui Costę i Contadora a na czas był lepszy nawet od Tonego Martina.
Toskańskie ?białe drogi? rozgrywane na początku marca stały się areną pięknego pojedynku dwóch gwiazd młodego pokolenia. Peter Sagan, choć jest z tego samego rocznika co Kwiatkowski, już wtedy był jedną z największych gwiazd wśród zawodowców. Z dwiema wygranymi klasyfikacjami punktowymi Tour de France, świetnymi wynikami w klasykach i liczną kolekcją etapów w niemal wyłącznie ważnych wyścigach był jednym z głównych pretendentów do wygranej.
https://twitter.com/Ciclismo_2014/status/548900629767536640
Wyścig prowadzący niemal w jednej czwartej po szutrowych duktach przebiegał po myśli słowackiego kolarza. Choć jego drużyna nie była w stanie zapewnić mu wystarczającego wsparcia, jechał aktywnie i zdecydował się na atak ponad 20km przed metą. Wraz z nim pojechał Kwiatkowski i dwóch dwudziestoczterolatków zdobyło wyraźną przewagę nad grupą asów z Alejandro Valverde na czele.
Michal Kwiatkowski sulla salita di Santa Caterina alla Strade Bianche 2014. http://t.co/wU4vtPzvDu pic.twitter.com/q7Kb8HtScs
— Svelo (@svelociclismo) March 9, 2014
?Kwiato? był znany ze swojego finiszu i wytrzymałości na podjazdach, ale w kontekście konfrontacji z Saganem mało kto spodziewał się jego zwycięstwa. Tymczasem w samej końcówce przyspieszył tak mocno, że Słowak nie był w stanie nic zrobić. Michał Kwiatkowski z bezpieczną przewagą minął linię mety, w koszulce mistrza Polski wygrywając jeden z najważniejszych, wczesnowiosennych wyścigów. Później były udane starty w ardeńskich klasykach (zwieńczone trzecim miejscem w Liege-Bastogne-Liege), nerwowy Tour de France i świetny koniec sezonu, gdy w hiszpańskiej Ponferradzie ?Kwiato? zdobył mistrzostwo świata.
https://twitter.com/R_SoloCiclismo/status/442440046814453761
Tak naprawdę obserwujemy dopiero początek kariery Michała Kwiatkowskiego. Bez względu na to, jak potoczą się jego dalsze losy i ile wyścigów jeszcze wygra, triumf w Strade Bianche pozostanie jednym z ładniejszych i ważniejszych. To właśnie w okolicach Sieny tak naprawdę pierwszy raz pokazał, że jest w stanie ograć każdego na trasie ciężkiego i prestiżowego wyścigu. Fakt, że zrobił to w białej koszulce z orłem sprawia, że dodatkowe punkty ?Kwiato? zebrał za wrażenie artystyczne. W tym roku Polak nie startuje w Strade Bianche. Do sezonu klasyków przygotowuje się na trasie Paryż-Nicea. Czy będzie tam w stanie zrobić coś spektakularnego, jadąc w tęczowym stroju mistrza świata? A może spokojnie buduje formę na najważniejsze klasyki?
Transmisja ze Strade Bianche 2015 w sobotę od 13.45 np. w Eurosporcie 2.

Nie sądziłem, że kiedykolwiek zadam takie pytanie. Paryż-Nicea to jeden z najbardziej prestiżowych wyścigów w kalendarzu, otwarcie sezonu World Tour w Europie a przy tym moja ulubiona, krótka etapówka. W tym roku Rafał Majka i Michał Kwiatkowski są poważnymi kandydatami do zwycięstwa.
Magia ?Wyścigu ku Słońcu? w dużej mierze łączy się właśnie z jego popularnym przydomkiem. To pierwsze, naprawdę ważne zawody w sezonie, których trasa odwzorowuje to, co dzieje się zarówno w przyrodzie jak i w kolarskim kalendarzu. Peleton startuje najczęściej na przedmieściach Paryża, gdzie na początku marca rzadko kiedy widać przebłyski wiosny. Kolejne etapy prowadzą przez wzgórza i równiny centralnej Francji kierując się na południe. Bywa, że po drodze kolarze natykają się jeszcze na śnieg i typowo zimowe warunki. W ostatnich latach zdarzało się, że etapy były odwoływane lub skracane z powodu mrozu, zamieci czy gołoledzi. Tyle tylko, że kilka dni później nikt o tym już nie pamięta. Wraz z wjazdem do Prowansji a następnie na Lazurowe wybrzeże, zawodników zaczynają ogrzewać promienie południowego słońca: kolarska wiosna staje się faktem. Nawet jeśli w twarz ciągle wieje chłodny wiatr.
Po niezbyt udanym eksperymencie rok temu, trasa wyścigu wraca do bardzo tradycyjnej formy. W niedzielę 8.03 Paryż-Nicea rozpocznie się od prologu – krótkiej czasówki na dystansie 6.7km w Maurepas na przedmieściach Paryża. Kolejne trzy etapy są płaskie, za to czwarty to solidny sprawdzian dla ?górali? z metą na znanym podjeździe w Masywie Centralnym, Croix de Chaubouret. Dzień później w pagórkowatym terenie szansę zapewne dostanie ucieczka a w kolejną sobotę (14.03) na kolarzy czeka swoisty klasyk, runda po wzgórzach wokół Nicei, czyli porcja solidnego ścigania na trasie przypominającej rollercoaster: ciągle w górę i w dół w szalonym tempie po szosach pełnych zakrętów. Jakby tego było mało, w niedzielę (15.03) rozstrzygnięcia dotyczące miejsc na podium zapadną podczas jazdy indywidualnej na czas poprowadzonej pod górę na obowiązkowy punkt Paryż-Nicea, przełęcz Eze.
Czterech najwybitniejszych specjalistów wyścigów etapowych: Vincenzo Nibali, Alberto Contador, Chris Froome i Nairo Quintana wybrało konkurencyjne zawody Tirreno-Adriatico we Włoszech. Michał Kwiatkowski (Ettix – Quickstep) i Rafał Majka (Tinkoff – Saxo) będą liderami swoich drużyn we Francji i będą zaliczani do grona pretendentów do zwycięstwa. To zawodnicy o kompletnie różnej charakterystyce, ale wyścig taki jak Paryż-Nicea daje obu szansę na włączenie się do rywalizacji o żółtą koszulkę lidera. Wyścig ku słońcu w przeszłości wygrywali bowiem zarówno górale jak Alberto Contador, czasowcy jak Tony Martin i specjaliści klasyków jak Davide Rebellin. Nawet, jeśli i Majka i Kwiatkowski przygotowują formę na inne wyścigi, już teraz sygnalizowali, że są dobrze przygotowani do sezonu.
Michal Kwiatkowski, Richie Porte. Two contenders in Volta ao Algarve. #voltaaoalgarve pic.twitter.com/DtQ9iosm6L
— Rui Quinta (@CarroVassoura) February 19, 2015
Dla Kwiatkowskiego, świetnego czasowca i kolarza, który znakomicie zjeżdża, największym wyzwaniem będzie etap numer cztery z metą na Croix de Chaubouret. 10km wspinaczki o średniej stromiźnie 6,7% to podjazd, który z jednej strony może nie przysporzyć jadącemu w koszulce mistrza świata Polakowi większego problemu, a równie dobrze może go pokonać. Z kolei etap wokół Nicei, choć również obfitujący w ciężkie podjazdy, powinien pasować ?Kwiato? ze względu na wymagające zjazdy, których nasz zawodnik jest prawdziwym wirtuozem. Niezła dyspozycja, jaką zaprezentował podczas Volta a Algarve sugeruje, że Paryż-Nicea będzie dla niego kolejnym krokiem przygotowań do wiosennych klasyków. Bywało już, że właśnie tacy kolarze wygrywali ?wyścig ku słońcu?.
Earlier, @majkaformal performed strongly backed by #TinkoffSaxo in #TourofOman. His reactions: http://t.co/yzBOlWJTD5 pic.twitter.com/1QHrfqJsfW
— Tinkoff (@tinkoff_team) February 20, 2015
Rafał Majka powinien za to bez problemu poradzić sobie zarówno z podjazdami w Masywie Centralnym jak i tymi na Lazurowym Wybrzeżu. Największym wyzwaniem dla najlepszego górala Tour de France 2014 będzie z pewnością prolog a także początkowe etapy: płaskie i wietrzne. Na szczęście dla niego, prognozy pogody są dość optymistyczne. Jak na tę porę roku powinno być dość ciepło i bez opadów. Góry Masywu Centralnego oraz czasówka na Col d?Eze to miejsca, gdzie Majka powinien szukać przewagi nad rywalami.
Kolarzami, którzy są wyżej notowani od Polaków są z pewnością Tejay Van Garderen i Richie Porte. Obaj mają większe doświadczenie i są bardziej kompletni: łączą świetną jazdę na czas Kwiatkowskiego z górskimi umiejętnościami Majki a ich drużyny: BMC i Sky są równie dobrze zorganizowane co Tinkoff Saxo i Ettix Quickstep. Pamiętać należy również o Romainie Bardecie oraz J.C Peraud z Ag2r oraz Wilco Keldermanie i Stevenie Kruijsvijku z LottoNL Jumbo. Simon Yates (Orica), Andrew Talansky (Cannondale), Bob Jungels (Trek), Warren Barguil i Tom Dumoulin (Giant Alpecin), Sylvain Chavanel (IAM Cycling), Thomas De Gendt (Lotto Soudal), Fabio Aru i Rein Taramae (Astana) to kolejni pretendenci do podium.
« Je n'ai rien à perdre » – Retrouvez l'interview de @jice_peraud, 3ème de l'édition 2013 > http://t.co/SQxLIUsPHk pic.twitter.com/309Ga7Xw3P
— Paris-Nice (@ParisNice) March 4, 2015
Jak więc widać, Polacy nie będą mieli łatwo. Paryż-Nicea to wyścig, gdzie często o zwycięstwie decydują niewielkie różnice, chwila nieuwagi lub drobny błąd może kosztować zwycięstwo. Czasówka na Col d?Eze daje szansę na wyrównanie wcześniejszych start, o ile oczywiście jest się w dobrej formie. Co więcej, właśnie ta próba będzie ciekawym wyznacznikiem tempa, w jakim poruszać się będą kolarze w sezonie 2015. Internetowi analitycy już zacierają ręce i szykują się do pomiarów i szacunków średniego tempa podjeżdżania i generowanej przez zawodników mocy.
Czy zatem Majka lub Kwiatkowski może wygrać tegoroczny wyścig ku słońcu? Tak i nie będzie to sensacją. Obaj są już teraz kolarzami tej klasy, że zwycięstwo nie będzie dla nikogo zaskoczeniem. ?Kwiato? pokazał w Algarve, że jest mocny przynajmniej tak, jak rok temu a Majka w Omanie jak równy z równym rywalizował z Van Garderenem. Grono chętnych, którzy włączą się do walki o podium jest jednak tak szerokie, że równie dobrze Polacy mogą skończyć poza podium. Z pewnością należy zwracać na nich uwagę, ale też nie krytykować, jeśli z jakiegoś powodu zakończą wyścig na dalszych pozycjach. Dla ?Kwiato? tej wiosny ważne są przede wszystkim Klasyki, Majka z kolei szykuje formę na lato. Równocześnie Paryż-Nicea to na tyle duży prestiż oraz wiele cennych punktów do zdobycia (będą się liczyły przy ustalaniu rozmiaru reprezentacji na mistrzostwach świata), że nikt nie zamierza tam odpuszczać.
Zdjęcie okładkowe ??????? ???????, flickr, CC BY 2.0

Dwóch reprezentantów kolarstwa w pierwszej dziesiątce plebiscytu najpopularniejszych sportowców Przeglądu Sportowego to znak, że coś się zmieniło. Do trzeciego miejsca Michała Kwiatkowskiego i siódmego Rafała Majki dodajmy jeszcze nominację Mai Włoszczowskiej i tytuł najlepszego sportowca niepełnoprawnego dla handbikerki Renaty Kałuży i mamy sytuację naprawdę wyjątkową.
Ostatnie 12 miesięcy było dla polskiego sportu wyjątkowe. Sukcesów było co niemiara, co więcej stały się udziałem również przedstawicieli dyscyplin drużynowych. Mimo to kolarstwo, które w opinii swoich fanów jest marginalizowane, przebiło się do mainstreamu za sprawą znakomitych rezultatów na arenie międzynarodowej. Historycznie najlepsze wyniki w wielu wyścigach zostały poprawione niemal na każdym poziomie: od półzawdowego po najwyższy stopień wyczynu.
Pasjonat, taki jak ja, czy Wy, dobrze wie, że kolarstwo to coś więcej niż ?fajny sport?. To najbardziej wielowymiarowa ze znanych mi dyscyplin, łącząca w sobie niemal każdy możliwy element rzeczywistości. Potrafi przykuć do telewizora na wiele godzin nawet tych, którzy na co dzień unikają transmisji z jakichkolwiek zawodów. Panoramy gór, najpiękniejsze zabytki czy nad wyraz kreatywni kibice to sceneria, jakiej gdzie indziej nie znajdziecie. Fani pracy zespołowej i rozwiązań taktycznych w sporcie również mogą czuć się usatysfakcjonowani. Choć często o zwycięstwie decyduje korzystny stosunek mocy do masy danego zawodnika, zanim dojdzie do chwili, gdy jest w stanie zaprezentować swoje możliwości potrzebne jest wsparcie kolegów z drużyny, obsługi technicznej i inteligencja dyrektora sportowego. Na koniec dostajemy pokaz czystej, brutalnej siły i umiejętności samego zawodnika.
http://instagram.com/p/xRJd6kpS-5/
Co więcej, w przeciwieństwie do większości sportów, na których reprezentantów głosujemy w plebiscycie Przeglądu Sportowego, kolarstwo istnieje w wydaniu masowym. Niemożliwe jest rekreacyjne skakanie na nartach, trudno sobie wyobrazić dziesiątki tysięcy amatorów rzucających młotem. Motosport tradycyjnie ogranicza dostęp kobietom a sporty walki w wydaniu zawodowym to czysty show, w wydaniu amatorskim-olimpijskim jest całkowitą niszą.
Jazda rowerem to najpopularniejszy rodzaj aktywności ruchowej uskutecznianej przez Polaków. Nie przeżywa jeszcze takiego ?boomu? jak bieganie, jednak ilość regularnie startujących w różnego rodzaju zorganizowanych wydarzeniach idzie w tysiące. Każdy z nas może za to kupić rower bardzo podobny do tego, na którym Majka, Kwiatkowski czy Włoszczowska wygrywa wyścigi, ubrać się w strój drużyny mistrza, wybrać się na przejażdżkę i poczuć namiastkę tego, czego doświadcza zawodowy kolarz.
To może być moment, by kolarstwo weszło na stałe do grona sportów narodowych a kto wie, może objęło wśród nich pierwsze miejsce. Za sprawą naszych zawodowców czas antenowy, jaki dostało w minionym sezonie był wyraźnie większy niż tydzień z Tour de Pologne, coroczny, obowiązkowy punkt programu TVP.
http://instagram.com/p/vgtfzzOtAc/
Kwiatkowskiemu i Majce będzie trudno dostarczyć argumentów, by wzbudzić podobne zainteresowanie w nowym roku. Mistrz świata rzadko kiedy broni tytuł a w masowej świadomości z klasyków, w których prawdopodobnie Michał Kwiatkowski będzie się specjalizował, najbardziej znany jest Paryż-Roubaix, gdzie akurat nie wystartuje. ?Kwiato? ze swoimi predyspozycjami ma również spore szanse na dobre wyniki w Tour de France. Pierwszy tydzień wydaje się być stworzony dla niego, wygrana etapowa a może nawet koszulka lidera zdobyta na kilka dni są jak najbardziej w jego zasięgu. Najważniejsze, to odpowiednio przedstawić jego szanse i możliwości. Oczyma wyobraźni już widzę hejterskie komentarze, gdy peleton touru wjedzie w Pireneje i mistrz świata odda inicjatywę góralom, spadając w klasyfikacji generalnej. Również Rafał Majka będzie w nienajłatwiejszej sytuacji. Alberto Contador ma wielkie plany, nie wiadomo więc, ile nasz zawodnik będzie miał okazji, by pojechać na własne konto. I on i Kwiatkowski są obecnie w awangardzie młodego pokolenia kolarzy, którzy już teraz decydują o obliczu rywalizacji na najważniejszych wyścigach. Nasza rola, to pokazać i wytłumaczyć: rodzinie, przyjaciołom, kolegom z pracy, czym, poza wymiernymi wynikami, wyraża się ich klasa.
Od wygranej Przemysława Niemca na Lagos da Covadonga po tęczową koszulkę Michała Kwiatkowskiego w Ponferradzie. Wrzesień był zdecydowanie polskim miesiącem w zawodowym kolarstwie.
Trzeba zacząć od Vuelty. Pod wieloma względami trzeci wielki tour sezonu był wyjątkowy. Po pierwsze, obsada była wyjątkowa. Chris Froome, Alberto Contador, Nairo Quintana, ?Purito? Rodriguez, Alejandro Valverde i Fabio Aru to tylko krótka lista najważniejszych postaci. Dołączając do tego trasę pełną górskich trudności można było spodziewać się wielu niespodzianek. Początkowo wszystko działo się zgodnie z przewidywaniami. Na stromych ?ściankach? w pierwszej części wyścigu dobrze spisywał się Rodriguez, jednak prowadzenie w wyścigu objął, uchodzący za genialnego ?górala? Quintana. Froome i Contador szukali wyścigowego rytmu – ich sezon został przecież przerwany w nagły sposób upadkami na trasie Tour de France.
Kolarstwo lubi jednak dramaty. Podczas jazdy na czas, której trasa zawierała w sobie wymagające uwagi zjazdy, Quintana popełnił błąd, uderzył w barierkę i w ten sposób wyeliminował się z wyścigu. Niemal równocześnie, do formy zaczęli dochodzić Contador i Froome i to oni przejęli inicjatywę w drugiej części rywalizacji. Podrygi błyskotliwego, choć nierównego Fabio Aru nie przeszkodziły im sprowadzenia Vuelty do klasycznego pojedynku dwóch wielkich osobowości. Choć Froome i ekipa Sky robili to, co potrafią najlepiej: nadawali tempo, kontrolowali tempo i wreszcie atakowali, Contador był w stanie to wszystko wytrzymać i ?poprawiać? Brytyjczykowi w końcówkach najcięższych etapów. W ten sposób Hiszpan po raz trzeci wygrał swój narodowy wyścig, co biorąc pod uwagę ostatnie kilkanaście miesięcy, nienajlepszych w jego wykonaniu, zakończone złamaną nogą na trasie Wielkiej Pętli jest osiągnięciem wyjątkowym.
#LaVuelta Stage 15, Oviedo – Lagos de Covadonga
Niemiec @lampre_merida wins summit finishhttp://t.co/gBzMzgzGo9 pic.twitter.com/n8BlPagutx— Groove Collective (@eurocyclingnews) September 7, 2014
Vuelta a Espana 2014 była szczególna z jeszcze jednego powodu. Czołówka klasyfikacji generalnej sięgnęła ekstremalnie wysokiego poziomu sportowego. Obecnie najlepsi górale generują na podjazdach moc zbliżoną do tej, jaką prezentowali kolarze przed wprowadzeniem paszportów biologicznych. Trudno sobie wyobrazić, kto i co może zrobić, by w przyszłym sezonie być jeszcze szybszym.
Hiszpański tour miał poza tym jeszcze jeden, bardzo miły dla nas akcent. Przemysław Niemiec, wygrał królewski etap z metą na ?kultowym? podjeździe prowadzącym do Lagos da Covadonga. Polak spędził cały dzień w ucieczce a w końcówce obronił się przed kontratakującym z grupy liderów Alberto Contadorem. W ten sposób zapisał się jako w kronikach jako pierwszy kolarz z naszego kraju, który wygrał etap Vuelty i to od razu w tak wyjątkowym miejscu.
Równolegle z Vueltą, inny polski bohater, Michał Kwiatkowski budował formę na mistrzostwa świata. Na trasie Tour of Britain działo się wiele. Małe, sześcioosobowe składy drużyn i brak radia sprawiły, że kontrolowanie sytuacji było bardzo trudne. Nie pomogło mu więc wygranie etapu, dobra postawa na pagórkach i świetna jazda na czas (przegrał tylko z Sir Bradleyem Wigginsem). Jedna z ucieczek zdobyła na tyle dużą przewagę, że Dylan van Baarle zdołał wygrać wyścig mimo determinacji ?Kwiato? i jego kolegów z drużyny
https://twitter.com/telegraafticker/status/511443207524470784
Z kontrolą peletonu nie mieli za to problemu kolarze Orica-Greenedge podczas dwóch worldtourowych klasyków w Quebeku. Oba miały niemal ten sam przebieg. Rewelacyjnie rozprowadzony Simon Gerrans wygrywał z grupy mocnych specjalistów wyścigów klasycznych. Ta dominacja sprawiła, że Australijczyk był typowany jako jeden z głównych pretendentów do wygrania mistrzostw świata.
Julien Absalon is the new world champion, here the resultshttp://t.co/qPiWvnncWn pic.twitter.com/cgO7Rh7NGl
— TriRide MTB (@triride) September 6, 2014
Zanim jednak szosowcy walczyli o swoje tęczowe koszulki, na początku miesiąca pięć minut uwagi mieli kolarze górscy. Wyjątkowego wyczynu dokonał Julien Absalon, który niespełna trzy miesiące od operacji poważnie kontuzjowanego kolana zdołał wygrać piąty w karierze tytuł. Wyjątkowo wymagająca i techniczna trasa zawodów w Norwegii sprzyjała zastosowaniu rowerów w pełni amortyzowanych. Jeżdżący cały sezon na hardtailu Francuz tym razem sięgnął właśnie po ?fulla? co z pewnością pomogło mu w uzyskaniu przewagi nad rywalami, nad którymi do tej pory górował wyłącznie fizycznie. Po amortyzowany sprzęt sięgnęła również Catherine Pendrel. Kanadyjka dość pewnie pojechała po mistrzostwo. Maja Włoszczowska jadąca na „sztywniaku” zużywała sporo energii na nadrabianie różnic ze zjazdów a w końcu złapała gumę.
Jens Voigt, l’ora più dolce: 51,115 km – #HourRecord – http://t.co/ujfeuDDkMV pic.twitter.com/UVJer57Ltr
— Tech-Cycling.it (@TechCycling_it) September 19, 2014
Z dala od szosy miało miejsce jeszcze jedno, doniosłe wydarzenie. Korzystając z nowych przepisów dopuszczających bardziej aerodynamiczne rowery, kolarski emeryt, Jens Voigt rozpoczął nową erę w historii rekordu godzinnego. Jego rezultat: 51,115 km wytrzymał tylko kilka tygodni, ale i tak popularny Niemiec, na koniec swojej przygody z wyczynowym sportem znalazł sposób, by jeszcze raz pobudzić emocje kibiców.
#Ponferrada2014 Michal Kwiatkowski is the new World Champion pic.twitter.com/bN0dT6r2Ng #UCI #Oakley @OakleySports @OakleyEurope @blick @kiko
— Pietro Mattioli🗺️🏞️ (@piiter88) September 28, 2014
Nie może się to równać z tym, co spowodował u polskich fanów Michał Kwiatkowski. Owszem, obserwując jego dyspozycję w ostatnich tygodniach przed mistrzostwami świata można było spodziewać się, że będzie w dobrej formie. Owszem, wiedząc, jak dobrze spisywał się w ardeńskich klasykach tej wiosny, można było wnioskować, że na górzystej trasie w hiszpańskiej Ponferradzie poradzi sobie co najmniej dobrze. Nikt jednak nie spodziewał się, że polska drużyna weźmie na swoje barki odpowiedzialność za przebieg wyścigu. ?Biało-czerwoni? nadawali tempo, kasowali ucieczki a w końcówce wyprowadzili ?Kwiato? na pierwszą pozycję przystępując do przedostatniego zjazdu na finałowej rundzie. Tam polski kolarz zdobył kilkanaście metrów przewagi nad wyselekcjonowaną grupą faworytów, przeskoczył do ucieczki, ?poprawił? przed szczytem ostatniej górki i pomknął samotnie do mety. Gerrans, Gilber, Van Avermaet i Valverde musieli zadowolić się walką o drugie miejsce. Michał Kwiatkowski został mistrzem świata w wielkim stylu i przez kolejne 12 miesięcy będzie dumnie jeździł w tęczowej koszulce.
Bohaterami mistrzostw w Ponferradzie zostali też z pewnością Bradley Wiggins i Pauline Ferrand-Prevot. ?Wiggo? do swojej bogatej kolekcji medali i zwycięstw dołożył w końcu tęczową koszulkę w jeździe indywidualnej na czas. Z kolei Prevot pokazała, że jest obecnie najbardziej wszechstronną kolarką na świecie. Nie tylko wygrała dwie eliminacje pucharu świata mtb, to jeszcze zdobyła mistrzostwo świata na szosie ze startu wspólnego!
Wait, are these Colombian cyclists naked? No, it's just the incredibly bad jersey design. http://t.co/wfOUUdLrKB pic.twitter.com/WxnrA2Qb1m
— The New Paper (@thenewpaper) September 14, 2014
Wygrana Michała Kwiatkowskiego była zdecydowanie kolarskim wydarzeniem numer jeden w naszych mediach w mijającym roku. Nie wiem jednak, czy etapowe wygrane Rafała Majki podczas Tour de France i jego zwycięstwo w Tour de Pologne nie ustępują innemu, mniej znaczącemu, ale bardzo głośnemu wydarzeniu. Mało znana, kolumbijska ekipa kobieca stała się sławna za sprawą swoich nietypowych strojów, o których wspomniał chyba każdy portal a nawet dziennik telewizyjny.
Wideo okładkowe przedstawia najważniejsze wydarzenia wyścigu elity mężczyzn podczas mistrzostw świata w Ponferradzie