Tag: Michał Kwiatkowski

  • Kolarski rok 2014: Kwiecień

    Jeden z najbardziej zajętych miesięcy w kalendarzu obfitował, jak zawsze, w wiele znakomitych wydarzeń. To jeden z tych momentów, kiedy trudno o chwilę oddechu, zwłaszcza, że do biernego kibicowania wielu z nas dołącza uczestnictwo w zawodach.

    Ten intensywny czas miał swoich bohaterów. Zacznę nieco niestandardowo od wyróżnienia Pauline Ferrand-Prevot. Młoda, francuska kolarka wygrała kobiecą wersję Walońskiej Strzały, co otwarło jej drogę do kolejnych, świetnych wyników, zarówno na szosie, jak i w mtb. Ciekawe, czy podobnie skuteczny byłby Alejandro Valverde gdyby pomyślał o startach na rowerze górskim. Doświadczony Hiszpan jest bowiem jedną z głównych postaci wymagających wszechstronności ardeńskich klasyków. Wygrana w Walońskiej Strzale, drugie miejsce w Liege-Bastogne-Liege, czwarte w Amstel Gold Race oraz piąte w etapówce Dookoła Kraju Basków to rezultaty, którym dorównać tej wiosny mógł jedynie Michał Kwiatkowski. Polak szedł łeb w łeb z Hiszpanem, finiszując na czwartym miejscu w Amstel Gold Race i notując dwa trzecie miejsca w Walońskiej Strzale i Liege-Bastogne-Liege. Wyraźnie lepszy był za to w Kraju Basków, gdzie uległ wyłącznie Alberto Contadorowi. Eksploatujący się od lutego ?Kwiato? zdołał jeszcze wygrać prolog w Tour de Romandie, po czym jego organizm na dobrych kilka tygodni powiedział ?pass?.

    Zamykając temat górzystych klasyków, trzeba jeszcze wspomnieć o Philipie Gilbercie, który triumfował dwukrotnie: podczas Brabanckiej Strzały oraz Amstel Gold Race. Zwłaszcza to drugie zwycięstwo jest godne zapamiętania. Belgijski kolarz po raz kolejny zaatakował na podjeździe Cauberg w popisowym stylu, stając się cesarzem tej niewielkiej górki. Z kolei klasyfikowany do tej pory bardziej jako sprinter, Simon Gerrans, wykorzystał pasywną jazdę lżejszych rywali w Liege-Bastogne-Liege i ograł ich na finiszu. Gerrans jest zawodnikiem, który nie ma na koncie wielu wygranych, ale jeśli już staje na najwyższym stopniu podium, to w imprezach o szczególnym znaczeniu.

    Będąc pod wrażeniem rezultatów Kwiatkowskiego, nie wolno zapomnieć o dokonaniach innych Polaków. Przemysław Niemiec zanotował świetny wynik w Giro del Trentino, gdzie w klasyfikacji generalnej zajął trzecie miejsce. Wyścig ten padł łupem weterana, Cadela Evansa, który najwyraźniej przygotował szczyt formy nieco wcześniej niż na Giro d?Italia, ponieważ w końcówce włoskiego touru ewidentnie brakowało mu sił. W swoim ostatnim sezonie zdołał jednak odnieść cenne zwycięstwo tam, gdzie to było możliwe a również taka umiejętność zasługuje na uznanie.

    Swoją szansę wykorzystał również Maciej Bodnar. Ekskluzywny pomocnik Petera Sagana, świetny ?koń pociągowy? a przy tym bardzo dobry czasowiec wygrał etap podczas cenionego wyścigu 3 dni De Panne. Ponieważ jego lider kampanię brukowanych wyścigów jechał ze zmiennym szczęściem, dla ekipy Cannondale był to ważny rezultat.

    https://twitter.com/IcemanYVR/status/452829236416348160

    W temacie bruków nie wolno zapomnieć o Fabianie Cancellarze. Szwajcar jak prawdziwy mistrz rozergał Ronde Van Vlaanderen. Pokazał nie tylko moc, ale też determinację i pewność siebie. Do tego pierwsze, co zrobił na mecie, to wziął kilka łyków piwa, czym zyskał jeszcze większą sympatię kibiców. Z kolei na trasie z Paryża do Roubaix musiał ulec przewadze liczebnej kolarzy Omega Pharma Quick Step. W końcówce nie pogonił za Nikim Terpstrą a w walce o drugie miejsce uległ sprinterowi, Johnowi Degenkolbowi. Zanotował jednak 15(!) miejsce na podium w kolarskich monumentach.

    Nerwowe wyścigi klasyczne to także czas kontuzji. Kilka upadków zaliczył Andy Schleck, co wydatnie przyczyniło się do rychłego zakończenia kariery. Tę na kilka tygodni zawiesił Roebrt Gesink. Ciągle uznawany za nadzieję Holendrów kolarz zaczął mieć problemy z sercem. Podejrzewano nerwicę, ale skończyło się na zabiegu chirurgicznym i po przerwie Gesink wrócił do ścigania. Problemy nie ominęły też ?Purito? Rodrigueza, który złamał żebro, co skrzętnie ukrył przed rywalami, ale formy po tym wypadku szukał do samego końca sezonu. Zaburzenia w przygotowaniach do Tour de France dopadły po raz kolejny Chrisa Froome?a. Przyplątało mu się zapalanie oskrzeli, co pociągnęło za sobą perturbacje związane ze stosowanymi przez niego, leczniczo, medykamentami. Przy okazji wyszło na jaw, że lider Sky ma astmę i w czasie jazdy wspomaga się inhalatorami.

  • Kolarski rok 2014: Marzec

    Nadejście wiosny przyniosło nam równocześnie huśtawkę nastrojów. Z jednej strony eksplodowała forma Michała Kwiatkowskiego, który w rewelacyjnym stylu wygrał Strade Bianche, z drugiej przyszło nam opłakiwać tragiczną śmierć Marka Galińskiego.

    Symbolicznie ściganie na najwyższym poziomie w Europie zaczyna się zawsze od weekendu w Belgii. Omloop Het Nieuwsbald i Kuurne-Bruksela-Kuurne to zwiastun nadchodzącego sezonu klasyków. W tym pierwszym, nieco niespodziewanie, triumfował Ian Stannard, natomiast ekipa Omega Pharma Quick Step nieco się pogubiła. Podopieczni Patricka Lefevre w swoim stylu pojechali dzień później, wyprowadzając na pierwszą pozycję Toma Boonena.

    Tydzień później żywiej zabiły serca polskich kibiców. Strade Bianche to wyścig szczególny, który aspiruje do miana najważniejszych imprez w kolarskim kalendarzu. Mimo krótkiej historii, lista jego zwycięzców jest imponująca a w tym roku dopisał się do niej Michał Kwiatkowski. Na metę w Sienie wjechał w koszulce mistrza kraju, po znakomitej akcji z Peterem Saganem, którego ograł w końcówce. Jak pokazał cały sezon 2014, ?Kwiato? ma nie tylko moc, ale potrafi wygrywać jak prawdziwy mistrz. Strade Bianche potwierdziło, że zbudował świetną formę, zaczęły się pojawiać pytania o to, jak wielkie drzemią w nim możliwości.

    Gdy wydawało się, że możemy mieć do czynienia z ?drugim Merckxem?, rzeczywistość nieco zweryfikowała ten hurra-optymizm. Co prawda ?Kwiato? objął prowadzenie w Tirreno-Adriatico, ale na królewskim, górskim etapie nie wytrzymał tempa czołówki. Trzeba przyznać, że Alberto Contador był na tym wyścigu nie do pokonania. Po zniżce formy w sezonie 2013, zmienił trenera i ewidentnie jego forma zaczęła rosnąć. Mało kto jednak spodziewał się, że dyspozycja z wiosny będzie tylko zapowiedzią mocy, jaką zaprezentuje podczas najważniejszych sprawdzianów.

    Tymczasem we Francji, w rozgrywanym równolegle z Tirreno-Adriatico wyścigu Paryż-Nicea zwyciężył Carlos Betancur. Podobnie, jak w Haut Var widoczna była u niego nadwaga, co nie przeszkodziło mu jechać równo i dynamicznie. Był to jednak łabędzi śpiew Kolumbijczyka, przynajmniej w tym sezonie. Choroba, problemy z wizą i przedłużający się pobyt w ojczyźnie sprawiły, że z roli faworyta stał się outsiderem.

    Wiosenne etapówki stały się też końcem dominacji teamu Sky. Rewelacja sezonu 2013, Richie Porte zachorował podczas Tirreno, problemy zdrowotne miał też Chris Froome a pechowo upadł Gerraint Thomas. W zasadzie do końca sezonu było już ciągle tak samo, honoru Brytyjczyków bronił właściwie tylko Bradley Wiggins.

    Kontuzja nie ominęła również Rafała Majki. Budujący formę na Giro d?Italia zawodnik upadł w Katalonii, przez co nie ukończył tamtejszego wyścigu i w zamian za to pojechał w Criterium International. Na Korsyce jechał jak równy z równym m.in. z Jeanem-Christophem Peraud (ostatecznie wyścig skończył na czwartym miejscu), jednak kibice zarzucali mu pasywność i braki taktyczne.

    Świetnym taktykiem okazał się za to Aleksander Kristoff. Norweg rozpoczął sezon od ?wysokiego C?, po znakomitym sprincie wygrywając Mediolan-Sanremo. Wokół ?Primavery? było w tym roku sporo zamieszania, koncepcja ostatnich kilometrów trasy zmieniała się niemal do ostatnich chwili. Ostatecznie stanęło na klasycznej wersji preferującej sprinterów, bez eksperymentalnego włączenia do programu podjazdu Pompeiana.

    O ile Kristoff zrobił ewidentny krok do przodu, o tyle Peter Sagan wciąż czeka na swój pierwszy, wygrany ?monument?. W marcu jednak wydawało się, że jest na dobrej drodze, by wygrać jeden z ważnych wyścigów klasycznych na północy Europy po tym, jak świetnie pojechał w E3 Harelbeke. Tyle, że konkurentów wciąż przybywa. John Dagenkolb pokazał, że jest nie tylko sprinterem, ale w nadchodzących sezonach trzeba się będzie z nim liczyć na brukach po tym, jak zwyciężył w Gandawa-Wevelgem.

    Z szosy przenosimy się na zakurzone bezdroża południowej Afryki. W marcu rozgrywany jest tam najważniejszy wyścig etapowy mtb, czyli Cape Epic. Gwiazd na starcie było bez liku, najszybsi okazali się Kristian Hynek i Robert Mennen z zespołu Topeak Ergon. W pobitym polu zostali m.in Christoph Sauser, Nino Schurter czy Lukas Fluckinger.

    Cieniem na wszystkich tych wydarzeniach kładzie się śmierć Marka Galińskiego. Najlepszy, polski kolarz górski, który po zakończeniu kariery wyczynowej zajął się trenowaniem innych zawodników po rozstaniu z naszą kadrą narodową przejął pozycję szkoleniowca Rosjan. Był z nimi na Cyprze, wracał do domu z lotniska i wypadł z drogi w okolicy Kielc. W żałobie było całe środowisko kolarskie, rodzajem memoriału stały się zawody ?Cała Polska Jedzie dla Marka? zorganizowane w lipcu w Gielniowie.

  • Kolarski rok 2014: Luty

    Ściganie w ciepłych krajach sprawia, że możemy wcześniej niż jeszcze kilka lat temu pasjonować się rywalizacją największych gwiazd. Zawody w krajach arabskich oraz na południu Europy pokazały, kto najlepiej przepracował okres przygotowawczy. Później okazało się, że swoisty prolog sezonu w wielu przypadkach pokazał realny potencjał zawodników, który potwierdzali w kolejnych miesiącach.

    Luty rozpoczęliśmy od rekordu godzinnego w kategorii Masters 100. Robert Marchand pobił swoje osiągnięcie sprzed  dwóch lat o dwa i pół kilometra. Nowy rekord to 27 kilometrów bez trzech metrów. Imponujące.

    W holenderskim Hoogerheide rozegrano mistrzostwa świata. Obecnie jestem daleki od ?hajpowania? przełajów, jednak widowisko, jakie zrobili Zdenek Stybar i Sven Nys w wyścigu elity było wyjątkowe. Rewelacyjny pojedynek, a taki rodzaj rywalizacji lubimy najbardziej, zakończył się zwycięstwem Czecha, który w cyclocrossie startuje coraz bardziej sporadycznie. Z kolei Nys dał popis techniki, jednak to nie wystarczyło, by pokonać świetnie dysponowanego Stybara. O ile dla Zdenka dobra forma zimą przełożyła się na udany sezon szosowy, o tyle mistrzyni świata, Marianne Vos, kolejne miesiące ułożyły się nieco inaczej. W lutym jednak cieszyła się ze zdobycia tęczowej koszulki przed własną publicznością.

    Kilka tygodni później, w kolumbijskiej miejscowości Cali, Katarzyna Pawłowska nie zdołała obronić tytułu mistrzyni świata w torowym Scratchu, ale zdołała zająć drugie miejsce, co również jest sporym osiągnięciem.

    Dość szybko uwaga przeniosła się jednak na szosę. 2014 to kolejny sezon, który rozpoczyna się wcześniej od wyścigów rozgrywanych np. na Półwyspie Arabskim. I tak w Omanie triumfował Chris Froome a w Katarze Niki Terpstra przed Tomem Boonenem. Katar zaoferował również ściganie paniom, co jest ciekawe ze względu na sytuację kobiet w tamtejszym kręgu kulturowym.

    Nawet, jeśli w Emiratach ścigały się największe gwiazdy, polscy kibice zwrócili oczy ku Majorce. Tamtejsze zawody przygotowujące kolarzy do właściwego sezonu przyniosły pierwsze zwycięstwo Michała Kwiatkowskiego (co symptomatyczne, po ataku na zjeździe). Wkrótce potem zawodnik Omega Pharma Quick Step rewelacyjnie pojechał w portugalskim Algarve. Na trasie tamtejszej etapówki wygrał etap ze startu wspólnego oraz jazdę na czas (przed Adriano Malorim i Tonym Martinem!) a w górach obronił się przed Alberto Contadorem. Tak jak w wielu innych przypadkach, była to tylko zapowiedź tego, co będzie się działo w dalszej części sezonu.

    Kolarzem, który również błysnął zimą a później jeszcze poprawił swoją formę, był Jean Christophe-Peraud. Francuz z ekipy Ag2r, mający za sobą doświadczenia w mtb, zwyciężył na etapie Tour Mediterraneen z metą na znanym wzniesieniu Mont Faron. Z kolei jego kolega z drużyny, Carlos Betancur, choć wygrał Tour du Haut Var, to jednak z wyraźną nadwagą, zmorą, która doprowadziła do załamanie jego kariery.

    Zimowe miesiące dostarczały nam również kolejnych plotek z obozu Sky. Konflikt między Bradleyem Wigginsem a Chrisem Hoyem kwitł w najlepsze, choć był to dopiero początek emocji niczym z Pudelka, które mieli nam zaserwować nieco później.

    Pierwsze wieści zaczęły również dochodzić ze sceny mtb. Podczas etapówki w Andaluzji znakomite, czwarte miejsce, zajął zespół JBG2 w składzie Adrian Brzózka – Bartłomiej Wawak.

  • Nie przegap w ten weekend – Lombardia dla Kwiato

    Nie przegap w ten weekend – Lombardia dla Kwiato

    Sytuacja, gdy nowo kreowany mistrz świata wygrywa ostatni monument kolarskiego sezonu nie jest nietypowa. Zrobił to m.in Paolo Bettini. W tym roku tęczową koszulkę zaprezentuje w Lombardii Michał Kwiatkowski i będzie on jednym z kandydatów do zwycięstwa. Co jeszcze wydarzy się w ten weeekend?

    Wyścig Spadających Liści

    Piękny klasyk, zaliczany do grona pięciu najważniejszych jednodniówek na świecie. Górzysta trasa, niepewna pogoda, kilka kultowych miejsc (w tym jedno dosłownie: Madonna del Ghisallo, sanktuarium patronki kolarzy) tworzą historię tego wyścigu. W Lombardii wygrywali niemal wyłącznie najwięksi herosi szos. Michał Kwiatkowski ma szansę dołączyć do tego grona, tym bardziej, że sprzyja mu trasa. W tym roku Włosi postanowili zmienić przebieg wyścigu i powrócić do wersji z mniej górzystym finałem. Madonna del Ghisallo znajduje się na początkowych kilometrach, brak też groźnego Muro di Sormano. Metę przeniesiono z Como do Bergamo, jest to więc wersja, którą w latach 2002-2003 wygrywał Michele Bartoli.

    Co to znaczy dla nas? Mniejsze szanse ma Przemysław Niemiec (piąty dwa lata temu) a większe właśnie kolarz o charakterystyce Kwiatkowskiego. Jak zawsze w klasykach trzeba pamiętać o Valverde i Gilbercie, swoje będzie też próbował dodać Contador, ale przewidywane rozstrzygnięcie to raczej akcja któregoś z szybszych kolarzy lub finisz z niewielkiej grupki niż pojedynek górali. Rekord Polski dzierży Rafał Majka – przed rokiem trzeci za Rodriguezem i Valverde. Najlepszy góral Tour de France w zasadzie zakończył już sezon i w Lombardii nie wystartuje.

    Relacja na żywo w eurosporcie, w niedzielę o 14.30. Jeśli ktoś się jeszcze nie przyzwyczaił, że włoskie klasyki przeniesiono niedawno z soboty na ?dzień święty?, warto zachować czujność i nie przegapić!

    Finały, finały

    Schodząc z najwyższego poziomu wyczynu na ziemię, która dotyczy nas wszystkich, w ten weekend planowane są zakończenia wielu serii imprez masowych. Spis znajdziecie np. w mtb-xc.pl. Kończą się: MTB Marathon (Istebna), Bikemaraton (Świeradów Zdrój), Skandia (Kwidzyn, zarazem Puchar Polski), Mazovia (Nowy Dwór Mazowiecki) i Kaczmarek Electric (Wolsztyn). Serio? Mamy aż tylu kolarzy, drużyn,sponsorów i mediów, żeby to wszystko skumulować w jednym weekendzie? To fascynujące i z uwagą będę przyglądał się frekwencji oraz obsadzie na poszczególnych zawodach. Jeśli ktoś skupiał się na ?generalce?, nie odpuści finału, dekoracji i (czasami) wartościowej tomboli dla stałych bywalców. Segmentacja rynku imprez rowerowych w tym roku sięgnęła zenitu, pytanie otwarte, czy za ilością idzie w parze jakość.

    Zimowa zapchajdziura?

    MTB jeszcze nie śpi a już budzą się przełaje. W belgijskim Gieten seria Super Prestige rozpoczyna ?błotne? ściganie na najwyższym poziomie. Pierwszy Puchar Świata rusza za dwatygodnie, zatem starty na początku października będą miały charakter rozpoznawczy. Wbrew pozorom sezon przełajowy jest długi, trwa około pięciu miesięcy a jego apogeum przypada na drugą połowę stycznia, zatem również w tej odmianie kolarstwa trzeba rozsądnie gospodarować formą. Co ważne, przełaje przestały być ?zimową zapchajdziurą? dla zawodników, kibiców i mediów. Konsekwentnie promowane, wchodzą do szerszej świadomości jako zimowa wersja jazdy na rowerze. Interesujące, czy napędzili to producenci sprzętu, szukający niszy i rozruszania zimowego zastoju, czy też ciśnienie było z dołu, od samych kolarzy i rowerzystów. Tak czy inaczej ?błotniacy? będą nam towarzyszyli do wiosny a kto wie, może część z nas sama się w nich przedzieżgnie.

  • Michał Kwiatkowski pierwszy wśród najlepszych

    Michał Kwiatkowski pierwszy wśród najlepszych

    To nie jest niespodzianka, ale też mało kto spodziewał się takiego obrotu sprawy. Michał Kwiatkowski po rewelacyjnej akcji na ostatnich kilometrach zdobył mistrzostwo świata w kolarskim wyścigu ze startu wspólnego. Na jego sukces zapracowali znakomici koledzy z drużyny a nowy czempion z ?młodego, obiecującego? zmienia się wielką gwiazdą sportu.

    W stylu największych mistrzów

    Zacznijmy od noty za wartość artystyczną. W tej dziedzinie ?Kwiato? dostaje najwyższą ocenę. Mistrzostwo świata wygrał dzięki rewelacyjnej pracy całej drużyny, właściwemu przygotowaniu fizycznemu, ale też podjętemu w odpowiednim momencie ryzyku. Polak zaatakował na zjeździe, niespełna 8km przed metą, mając w perspektywie jeszcze jeden podjazd, techniczny zjazd oraz płaski odcinek prowadzący do finiszu. Taka konfiguracja końcówki działała na niekorzyść solowego ataku a mimo to Kwiatkowski zdecydował się na odjazd. Po tym poznaje się największych mistrzów i to właśnie zrobił, aktualny już, czempion. Odważna akcja nie tylko dała mu tęczową koszulkę, ale też zmieniła obraz całego wyścigu. Zmuszeni do działania Belgowie i Hiszpanie ruszyli do pogoni, zostawiając z tyłu sprinterów. Dynamicznie kontratakował Gilbert, we właściwym momencie w czołówce znaleźli się Valverde i Gerrans. Za Polakiem i ścigającą go grupką najszybciej finiszowali Kristoff, Degenkolb i Bouhanni, ale szpica odpowiadała tej z Liege-Bastogne-Liege a nie z Mediolan-Sanremo.

    https://www.youtube.com/watch?v=ISrimoX7EQ4

    Siła zespołu

    Warto zwrócić uwagę, że miejsce, w którym Kwiatkowski zdobył przewagę, już na wcześniejszych okrążeniach pokonywał na czele stawki. Gdy na ostatniej rundzie ustawił się na czele peletonu, byłem przekonany, że robi to, by uniknąć jakiejś nerwowej sytuacji. Na śliskiej szosie, po 240km ktoś może popełnić błąd i ciężka praca idzie na marne w ułamku sekundy. Tymczasem był to efekt skutecznej i rozsądnej jazdy przez cały dzień. Niemal od początku wyścigu polscy kolarze byli kluczową siłą w peletonie. Kontrola tempa w pierwszej fazie zaowocowała wycofaniem się Niemca, Bodnara, Poljańskiego,Podlaskiego i Matysiaka. Jak się później okazało, było to właściwe zagranie. ?Kwiato? był chroniony przynajmniej tak samo dobrze jak w czasie ardeńskich klasyków, gdy był liderem Omega Pharma-Quick Step, jednego z najlepszych zespołów na świecie. W drugiej fazie zmagań do głosu doszli nasi kolejni reprezentanci, na ostatnich rundach w głównej grupie przyszłego mistrza pilotowali Paterski, Gołaś i Huzarski. Oglądając ich jazdę byłem pod wielkim wrażeniem pracy, jaką wykonują, co dało mi tylko potwierdzenie zdania, że mamy sporą grupę naprawdę znakomitych kolarzy, którzy równają się największym gwiazdom zawodowego peletonu. Na myśl przyszło mi wtedy porównanie z wyścigiem w Plouay w 2000r. Gdy Zbigniew Spruch zdobywał srebro, na jego sukces również pracowała mocna i wyrównana drużyna.

    https://twitter.com/TRONetips/status/516177656396910592

    Najmłodszy w XXI wieku!

    Michał Kwiatkowski wygrywając mistrzostwo świata ma nieco ponad 24 lata. Mark Cavendish, gdy w Kopenhadze sięgał po tęczową koszulkę miał 26 lat, Tom Boonen w Madrycie w 2005r niespełna 25. Młodszy od Polaka był w 1999r Oscar Freire i? Lance Armstrong w 1993r. Nie chodzi jednak tylko o młody wiek, ponieważ nowy mistrz przystępował do wyścigu w Ponferradzie jako jeden z kandydatów do medalu. Od dwóch lat jest bowiem kluczową postacią ardeńskich klasyków, a to właśnie kolarze tej specjalności najczęściej walczą o medale mistrzostw świata. W tym sezonie zaliczył kilka świetnych występów i choć w pierwszej kolejności wymienia się Strade Bianche, to najcenniejszym rezultatem był ten uzyskany w Liege-Bastogne-Liege. Klasyk w Belgii zaliczany jest do grona ?Monumentów?, jest legendardną imprezą, którą wygrywali najwięksi herosi w historii kolarstwa a ?Kwiato? zajął w nim trzecie miejsce, tuż za Gerransem i Valverde. Pół roku później tych samych zawodników ograł na ostatnich kilometrach rywalizacji o tęczową koszulkę.

    Lepiej bez Vuelty

    Przyjęło się, że najlepszym sposobem przygotowania do mistrzostw świata jest start w Vuelta a Espana. Tymczasem zarówno Kwiatkowski jak i rok temu Costa nie jechali w Hiszpanii. Po Tour de France trenowali i ścigali się w krótszych etapówkach oraz klasykach. W tym roku zawodnicy, którzy potraktowali Vueltę treningowo (Cancellara, Sagan) przegrali rywalizację o tęczową koszulkę a Valverde (trzeci w Hiszpanii) nie był dość dynamiczny, by pokonać ?Kwiato? i Gerransa.

     

    Czy da się uniknąć klątwy tęczowej koszulki?

    Za Kwiatkowskim bardzo długi sezon. Paradoksalnie nie najbardziej intensywny, ponieważ składający się z 69 dni startowych (dla porównania Valverde ma ich na koncie 75, Van Avermaet 87, Gilbert 78 a Degenkolb 83), jednak w jego trakcie Polak zmagał się z przemęczeniem, którego apogeum przyszło podczas Tour de France. Zwieńczony pięknym sukcesem na koniec, zamyka pewien etap w karierze i otwiera kolejny. Z obiecującego, młodego kolarza, aspirującego do największych sukcesów, ?Kwiato? staje się czołową postacią zawodowego peletonu. Zmieni się wszystko, wyścigi poza tymi z najwyższej ligi przestaną być punktem odniesienia. Od kolarza w tęczowej koszulce oczekuje się zainteresowania wyłącznie najważniejszymi celami. Co istotne, Polak ma potencjał, by wygrywać każdy, choćby lekko górzysty klasyk i powalczyć o czołowe lokaty w worldtourowych etapówkach. Jednak wraz ze zdobyciem mistrzostwa świata kontekst każdego, kolejnego startu i osiągniętego wyniku będzie diametralnie inny. Trzeba więc pamiętać, że dla Kwiatkowskiego tęczowa koszulka to tak naprawdę początek drogi, przed nim jeszcze około dziesięć lat kariery, w czasie której będzie doznawał wzlotów i upadków. Fanów kolarstwa, jakkolwiek zaangażowanych w interakcję z mniej zorientowanymi kibicami, czeka wielka praca, by wyjaśnić zasady rządzące tym sportem i fakt, że ?nasz mistrz? nie zawsze będzie wygrywał. By nie szukać daleko dobrego przykładu, wystarczy spojrzeć na postać Petera Sagana, równolatka Kwiatkowskiego, który musi mierzyć się z krytyką związaną z niedostateczną skutecznością i ?brakiem wyników?.

  • Kwiatowe L?verove 29.09.2014

    Kwiatowe L?verove 29.09.2014

    Kwiatowe loverove. Nie może być inne!

    1. Jak wprowadzić kolarstwo do mainstreamowych mediów?

    Hej, piłkarze, co z wami???

    2.Galeria zdjęć z Ponferrady

    Gazeta.pl szybko zorganizowała zdjęcia (link bez niepotrzebnych slajdów). W akcji nie tylko "Kwiato", ale i cała polska drużyna. A tutaj wybór cyclingnews z całych mistrzostw. Na wysokości zadania stanął też bikeWorld.pl (co ważne, ostatnio bardzo poprawiając ergonomię swoich galerii - za to dodając upierdliwe znaki wodne).

    3. Eurosport trzyma poziom

    Nawet, jeśli strona jest w ramach onetu - symbolu portalozy, w ich dziale kolarstwo znajdziecie dziesiątki wypowiedzi ekspertów, trenerów i zawodników. M.in. Czesława Langa, Ryszarda Szurkowskiego, Prezesa Polskiego Związku Kolarskiego - Wacława Skarula, selekcjonera kadry - Piotra Wadeckiego, Krzysztofa Wyrzykowskiego, Tomasza Jarońskiego czy Michała Gołasia.

    4. Oddajmy głos...

    ...mistrzowi. Do łez było blisko, ale wytrzymał! https://www.youtube.com/watch?v=cStebIF-WYY

    5. Łowca "KOM-ów"

    koms Ostatni podjazd - średnia moc 503W. Ostatni zjazd - prędkość maksymalna 84,6km/h. Ostatnie mocne depnięcia - 740W. A to wszystko na Stravie Michała Kwiatkowskiego. "Zostaw Garmina w domu. Podziwiaj widoczki" mówią.

    6. Radość ekipy

    Piotr Wadecki, obsługa i koledzy z drużyny. Mistrzowski klip redakcji TVP.

    7. Kwiato vs, Wiggo

    Eurolager czy browary regionalne? kvsw

    8. Stałość w uczuciach

    Żeby nie było, że tylko o Kwiato, lista najlepszych wyników Chrisa Froome'a na mistrzostwach świata: https://twitter.com/fmk_RoI/status/516216383102013440

  • Poniedziałkowy skrót#24

    Alberto Contador po profesorsku rozegrał ostatnie dni Vuelta a Espana. Zwyciężył na podjeździe Ancares i w ten sposób przypieczętował wygraną w klasyfikacji generalnej wyścigu. Z kolei Simon Gerrans był najszybszy w dwóch klasykach w Quebecu a Michał Kwiatkowski o sekundy minął się z triumfem w Tour of Britain.

    Król Contador

    „Pistolero” nie zdominował Vuelta a Espana, ale w kluczowych momentach zaprezentował odpowiednią moc oraz dojrzałość taktyczną. Odroczony o miesiąc pojedynek z Chrisem Froomem doszedł do skutku i został rozstrzygnięty na korzyść Hiszpana. Obaj kolarze byli po kontuzjach odniesionych w czasie Tour de France a i tak okazali się być najsilniejszymi zawodnikami w peletonie podążającym szlakiem świętego Jakuba. Wynik rywalizacji to tak naprawdę remis ze wskazaniem na Contadora, choć to on zapisuje w swoim portfolio kolejny wygrany wyścig trzytygodniowy.

    The Inner Ring jako przełomowy moment wskazuje etap do Valdelinares. To tam, po rozpoczynającym wyścig, nerwowym tygodniu późniejszy zwycięzca pierwszy raz uciekł swoim rywalom. Tyle, że w górach różnice między nim a Froomem, ale także Valverde, Rodriguezem, Quintaną (przed kraksą i wycofaniem) oraz Fabio Aru były niewielkie. Kluczową dla późniejszych rozstrzygnięć przewagę Contador zdobył podczas jazdy indywidualnej na czas. Dzięki temu na królewskich etapach mógł jechać defensywnie i tylko reagować na ruchy rywali.

    Trzeba przyznać, że, zwłaszcza w końcowej fazie wyścigu, Chris Froome próbował zgubić lidera wyścigu niezliczoną ilość razy. Jego koledzy nadawali tempo na podjazdach, on sam wielokrotnie przyspieszał i zmieniał tempo. Na kole pozostawał jedynie Contador, który nie tylko wytrzymywał kolejne próby, ale też w końcówkach znajdował w sobie tyle sił, by zyskiwać kolejne sekundy. Dzięki temu finał na ulicach Santiago de Compostela był rundą honorową bez większego znaczenia dla losów wyścigu.

    Kto jeszcze zasługuje na wyróżnienie? Z pewnością Alejandro Valverde. Ten doświadczony zawodnik, po czwartym miejscu w Tour de France był w stanie przejąć rolę lidera drużyny gdy wycofał się Nairo Quintana i stanąć na podium Vuelty, po drodze wygrywając etap oraz zakładając koszulkę lidera. Również postawa Fabio Aru zasługuje na najwyższe uznanie. Młody Włoch po trzecim miejscu w Giro d?Italia potrafił przygotować formę na koniec lata, na etapach zwyciężał dwukrotnie i zamknął pierwszą piątkę klasyfikacji generalnej. Samuel Sanchez swoją równą jazdą był w stanie ukończyć bardzo mocno obsadzony wyścig na szóstej lokacie mimo trzydziestu sześciu lat na karku a Daniel Martin nareszcie sprawdził się jako lider drużyny podczas ważnego wyścigu. Z kolei John Degenkolb obronił się przed ?góralami? i mając na koncie cztery wygrane etapy zwyciężył w klasyfikacji punktowej. Nasz Przemysław Niemiec zapisał się za to w historii polskiego sportu, gdy jako pierwszy minął linię mety przy Lagos de Covadonga.

    100% skuteczności

    Simon Gerrans nie ma na swoim koncie tylu zwycięstw, co niektórzy sprinterzy, ale jego dorobek jest zaiste imponujący. W miniony weekend, w odstępie zaledwie dwóch dni triumfował w obu klasykach rangi World Tour w Quebecu. Zarówno on, jak i jego pomocnicy wykonali świetną pracę, nie pozostawiając wątpliwości co do swojej aktualnej dyspozycji. W tym roku triumfował już na trasie Liege-Bastogne-Liege, dwa lata temu w Mediolan-Sanremo, a w swojej karierze stał na podium większości górzystych jednodniówek. Jaki z tego wniosek? Australijczyk jest jednym z najważniejszych pretendentów do tytułu mistrza świata. Trzeba jednak pamiętać, że do walki o tęczową koszulkę pozostały aż dwa tygodnie a w Quebecku dobrze zaprezentował się choćby Rui Costa a formę na Vuelcie szlifowali Fabian Cancellara, Peter Sagan, Tom Boonen czy Philippe Gilbert. Co więcej, jest jeszcze jeden kolarz, który może się włączyć do walki o medale i nie chodzi tu o zawsze groźnego w takich okolicznościach Alejandro Valverde.

    Jak oni mogli to przegrać?

    Michał Kwiatkowski był szybszy na pagórkach Wielkiej Brytanii niż Bradley Wiggins a do tego mistrzowi olimpijskiemu w jeździe na czas ustąpił w tej specjalności o jedyne dziesięć sekund podczas próby w Tour of Britain. Cóż z tego, skoro wraz z kolegami z drużyny oraz ?Sir Wiggo? i jego pomocnikami nie poradził sobie z kontrolą wyścigu i ostatecznie zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Trzeba jednak pamiętać, że zespoły startowały na ziemiach Elżbiety II w sześcioosobowych składach a w wyścigach spoza World Touru trenerzy nie mają łączności radiowej z zawodnikami. Szkoda, ponieważ w imponującym dorobku polskich kolarzy w tym sezonie pojawiłaby się kolejna wygrana etapówka a tak jest ?tylko? etap i dwa dni w koszulce lidera. Najważniejsze jednak, że Michał Kwiatkowski znów jest i silny i szybki, co stawia go w gronie kolarzy mogących powalczyć o medal w Ponferrarzie.

    Dominacja JBG2

    Mariusz Kowal zwyciężył w mistrzostwach Polski w maratonie MTB rozgrywanych w Obiszowie. Drużyna JBG2 zajęła cztery pierwsze miejsca. Z kolei Anna Szafraniec z teamu Krossa o 17 minut wyprzedziła drugą na mecie Ritę Malinkiewicz (Goodman Zator, pierwszą wśród orliczek). Wydawałoby się, że rywalizacja o tęczową koszulkę biało czerwoną w wyścigach długodystansowych odbyła się bez historii, ale trasa w Obiszowie, choć z dala od gór, dała się we znaki czołowym polskim kolarzom mtb. Nie było mnie tam, ale nie rozumiem głosów, które nazywają interwałową trasę o przewyższeniu 1500m ?płaską?. Pełne wyniki mistrzostw znajdziecie tutaj. Rezultaty kolarzy bez licencji są do wglądu tu a Mistrzostw Polski Szkółek Kolarskich tu. Niestety rowerowe święto przyćmiła tragedia. Jeden z uczestników zawodów zmarł na zawał w trakcie rywalizacji. Tym samym kolarstwo górskie dołączyło do biegów czy triathlonu, w których w ostatnich miesiącach doszło do podobnych wypadków. Wraz z rosnącą popularnością imprez sportu masowego trzeba się liczyć z tego typu zdarzeniami, choćby ze względów statystycznych, co nie zmienia, że jest to wyjątkowo przykre.

  • Nie przegap w ten weekend – lider Valverde

    Na trasie Vuelta a Espana zaczyna dziać się coraz więcej. Alejandro Valverde już po raz drugi został liderem wyścigu a do tego w świetnym stylu wygrał pierwszy etap z metą na podjeździe. Ściganie w Hiszpanii, to jednak nie jedyne wydarzenie rozpoczynającego się weekendu.

    Stopniowanie emocji

    Pierwszy tydzień iberyjskiego touru dobiega końca i póki co trudno nazwać go szczególnie pasjonującym. To jednak nie jest Wielka Pętla, gdzie emocje są na najwyższym poziomie od samego początku. Mimo to, warto podkreślić dobrą postawę kilku zawodników. Nacer Bouhanni, John Degenkolb, Michael Matthews zrobili, co do nich należało. Pozytywnie zaskoczył też wspomniany we wstępie Alejandro Valverde. Wspólider Movistaru, odgrywający raczej rolę kapitana drużyny niż kolarza typowanego do zwycięstwa, właściwie już jest rozliczony z wyścigu. Wraz z kolegami wygrał jazdę drużynową, następnie, gdy Johnatan Castroviejo pogubił się na finiszu, został liderem. Na pierwszym poważnym podjeździe Vuelty początkowo nadawał tempo dla Nairo Quintany, ale w końcówce sam przejął inicjatywę, ograł Froome?a, Contadora i Rodrigueza, sięgając po wygraną etapową, bonifikatę oraz prowadzenie w wyścigu. La Zubia to dość krótka wspinaczka, ale tempo jazdy czołówki było zawrotne. Froome co chwilę spoglądał na wskazania mocy, ale nie przyspieszył ponad to, co nadał Valverde a Uran i Martin stracili minutę na czterokilometrowej drodze do mety! Pozytywnie zaskoczyli rekonwalescenci: Froome i Contador, Quintana dla odmiany pozostaje w cieniu swojego starszego kolegi z ekipy Movistar. Co więcej, Valverde może wystrzelić po raz kolejny.

    Dziś szosa do mety wznosi się tylko nieznacznie, jest to okazja dla szybkich górali lub mocnych sprinterów. Gilbert, Degenkolb i Matthews są typowani do zwycięstwa, ale jeśli droga okaże się bardziej wymagająca, to właśnie lider wyścigu powinien sobie dobrze poradzić w walce na kresce. W sobotę etap dla sprinterów, można więc spokojnie odpocząć od górskich emocji. Za to w niedzielę kolejny sprawdzian pretendentów do tytułu. Wspinaczka do Valdelinares w Aragonii (prawie 2000m n.p.m.) zostanie poprzedzona dwiema premiami (trzecia i druga kategoria). Ostatnie 70 ze 185km, jakie liczy etap to ciągła jazda góra-dół, zatem może się sporo wydarzyć.

    Rok temy w Bretanii triumfował Filippo Pozzato, Michał Kwiatkowski był 20.

    Grand Prix Zachodniej Francji

    Jednodniowy wyścig w bretońskim Plouay jest szczególnie bliski polskim kibicom. Runda, na której jest rozgrywany w 2000r gościła mistrzostwa świata, podczas których srebro wywalczył Zbigniew Spruch. Tym razem o dobry wynik powalczą Michałowie: Kwiatkowski i Gołaś z Omega Pharma Quick Step. Trasa jest górzysta, preferuje dynamicznych zawodników dobrze radzących sobie w pagórkowatym terenie. Pod tym względem jest to typowy wyścig klasyczny, nieklasyczny za to jest fakt rozgrywania go na rundach. Myśląc o potencjalnym zwycięzcy trzeba wymienić Simona Gerransa, Grega Van Avermaeta czy Rui Costę. Warto też wspomnieć, że poza wyścigiem elity mężczyzn, w Plouay odbywa się eliminacja szosowego Pucharu Świata kobiet.

    Puchar Tarnowa to jedna z propozycji wyścigowych w ten weekend

    A może by tak czynnie?

    Pogoda jest niepewna, ale w drugiej części sezonu aż żal nie sprawdzić gdzieś nogi. Jeszcze do niedawna ostatni weekend wakacji obfitował w imprezy masowe. Tymczasem w tym roku propozycji nie ma zbyt wiele. Poza Mazovią w Olsztynie większe serie imprez omijają zakończenie sezonu urlopowego. Przegląd dostępnych propozycji jak zawsze na MTB-XC.pl, ja wybieram się na trzecią eliminację Pucharu Tarnowa. Jeśli nie chcesz się ścigać, koniecznie pojedź na jakąś wycieczkę. Dni są jeszcze długie, trzeba korzystać, póki można!

  • Nie przegap w ten weekend – Go Kwiato!

    Nie przegap w ten weekend – Go Kwiato!

    Wczorajszy atak Michała Kwiatkowskiego rozbudził nasze apetyty, tym bardziej, że najbliższe etapy powinny sprzyjać polskiemu kolarzowi. Możliwe jednak, że plany pokrzyżują mu zawodnicy bezpośrednio zainteresowani żółtą koszulką Vincenzo Nibalego. Poza Tourem życie również się toczy, we Włoszech panie ścigają się w swojej najważniejszej etapówce, Giro Rosa, gdzie świetnie jedzie Katarzyna Niewiadoma. Co jeszcze kolarskiego będzie działo się w ten weekend?

    1. TdF – trzy szanse Kwiatkowskiego?

    Pierwszy tydzień Touru to nawiązania do wyścigów klasycznych. W Yorkshire mieliśmy ?małe Liege-Bastogne-Liege?, w środę w północnej Francji ?małe Paryż-Roubaix?. Jadąc na południowy wschód dostaniemy ?małe Mediolan-Sanremo? oraz analogię do ?Walońskiej Strzały?. Pytanie o szanse Michała Kwiatkowskiego na wygraną etapową aż cisną się na usta. Polak miał znakomitą wiosnę, błyszczał w Ardenach (dwa raz na podium) a nieco wcześniej wygrał Strade Bianche. Również na Tourze w takich warunkach spisuje się znakomicie, zatem być może któryś z odcinków padnie jego łupem.

    Piątkowy etap do Nancy
    Dziś (piątek) etap do Nancy: bardzo długi i płaski, ale w końcówce ma dwie niewielkie ?hopki? czwartej kategorii. Ze szczytu ostatniej do mety jest zaledwie pięć kilometrów. Kwiatkowski, Sagan, Valverde i Kristoff, to naturalni kandydaci do zwycięstwa. Podobieństwo przekroju trasy do Mediolan-Sanremo chyba nie jest przypadkowe. W sobotę peleton znów większość dnia spędzi na płaskim terenie, ale ostatnie kilometry są o wiele ciekawsze. Finałowa trzydziestka to dwa podjazdy drugiej kategorii (obrazowo to premie o trudności: dystansie, wysokości i przewyższeniu, najtrudniejszych podjazdów na Podhalu czy w Beskidach) oraz finisz pod górę w Gerardmer: 1,8km, średnio 10,3%, max. 13%. To nie jest tak stroma ściana jak Mur de Huy na Walońskiej Strzale, ale trzeba być tam i mocnym i szybkim. Zatem znów: Kwiatkowski, Valverde, być może nieliczący się w klasyfikacji ?Purito? Rodriguez będą tam na świeczniku. Pytanie, czy szyków nie popsują im Nibali, Contador oraz Van Den Broeck, którzy również dobrze spisują się w górzystych klasykach?
    Kwiatkowski trzeci na mecie w Sheffield
    Niedziela to przejazd przez Wogezy. Aż sześć premii, w tym jedna pierwszej kategorii (Grand Balon), jednak z jej szczytu do mety będzie jeszcze pięćdziesiąt kilometrów. Jeśli do mety dojedzie przetrzebiony peleton, znów będziemy zwracać uwagę na ?klasykowców?, ale serce chciałoby innego rozwiązania: zakończonej powodzeniem ucieczki z Bartoszem Huzarskim.
    Peleton Giro Rosa na podjeździe Sarmede

    2. Katarzyna Niewiadoma w top10 Giro

    Giro Rosa to najważniejsza etapówka kobiecego kolarstwa. Do końca rywalizacji pozostały jeszcze dwa etapy z metą na podjazdach, w tym ostatni będzie kończył się przy słynnym, kolarskim sanktuarium Madonna del Ghisallo. Póki co wyścig jest zdominowany przez drużynę Rabo-Liv. Prowadzi Marianne Vos (wygrała już trzy etapy), druga jest, znana również z tras MTB Pauline Ferrand Prevot, czwarta Anna Van der Bregen a Katarzyna Niewiadoma zajmuje świetne, siódme miejsce. Oprócz Niewiadomej, we Włoszech ściga się jeszcze pięć Polek, w klasyfikacji generalnej zajmują następujące lokaty: 7. Katarzyna Niewiadoma (Rabobank-Liv) +4?41? 21. Katarzyna Pawłowska (Boels Dolmans) +11?42? 26. Eugenia Bujak (BT City Ljubljana) +12?51? 68. Ewelina Szybiak (Vaiano Fondriest) +35?42? 99. Małgorzata Jasińska (Ale Cipollini) +46?49? 112. Sylwia Kapusta-Szydłak (Vaiano Fondriest) +54?52? Galerię z górskiego, szóstego etapu znajdziecie tu. 
    Solus-Miśkowicz i Klekot na podium Akademickich Mistrzostw Świata

    3. Akademickie Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Europy na szosie

    W Jeleniej Górze trwają zmagania studentów. Póki co gospodarze spisują się świetnie. W jeździe indywidualnej na czas kobiet Martyna Klekot wywalczyła złoto a Monika Brzeźna brąz. W wyścigu ze startu wspólnego Katarzyna Solus-Miśkowicz srebro a Klekot była trzecia. Z kolei w czasówce mężczyzn Adrian Kurek był trzeci a ze startu wspólnego również najniższy stopień podium przypadł w udziale Emanuelowi Piaskowemu. W sobotę na trasie w parku Paulinum rozegrane zostaną czasówki MTB, w niedzielę kolarze będą walczyć w olimpijskim formacie XC. Równolegle w szwajcarskim Nyonie o medale ?niestudenckich? mistrzostw europy walczą szosowcy. Nie jest to może impreza o najwyższym prestiżu, ale tytuł i koszulka zawsze mają swoją wagę. Nasza reprezentacja juniorów i orlików wygląda dość ciekawie, zatem z niecierpliwością czekam na wyniki. Zdjęcie okładkowe, peleton Tour de France 2014, fot. muffin/flickr CC BY 2.0

  • Krajobraz po bitwie

    Pierwszy tydzień Tour de France anonsowano jako najtrudniejszy od lat. Wykorzystał to Vincenzo Nibali, który już przed wjazdem w góry jest liderem i ma sporą przewagę nad konkurentami. Peleton jest poobijany, zmęczony, ale i żądny rewanżu na Włochu.

    152 kilometry w ulewnym deszczu, z wiatrem w plecy, w bardzo wysokim tempie (średnia prędkość ponad 45km/h!) przyczyniły się do selekcji w grupie oraz licznych kraks i defektów. Jeśli brać pod uwagę styl jazdy jako wskaźnik formy, Nibali jedzie po wygraną w całym wyścigu. Tyle, że deszcz, wiatr i bruk są elementem dodatkowym a nie głównym daniem Touru i należy o tym pamiętać. Mimo to, już pierwszych pięć dni daje pewien obraz sytuacji, zatem pokuszę się o małą syntezę.

    Gerraint Thomas pomaga Richiemu Porte w pogoni za Nibalim

    1. Team Sky - niech żyje król

    Chris Froome przystąpił do brukowanego etapu z siniakami i otarciami, do tego z nadgarstkiem w stabilizatorze. Zanim jeszcze peleton dojechał do pierwszego sektora kocich łbów, obrońca tytuły już miał na koncie kolejne upadki i siedział w teamowym aucie zwożącym go z trasy. Po chwilowej konsternacji, jego zastępca, Richie Porte otrząsnął się z szoku i wziął sprawy w swoje ręce. Jako jedyny z kolarzy, którzy zostali w głównej grupie po ataku Nibalego, zabrał się za odrabianie strat. Czy powtórzy się sytuacja z ubiegłorocznego Giro, gdy po wycofaniu się Wigginsa, Rigoberto Uran zajął drugie miejsce za Vincenzo Nibalim? Jeśli Porte, który nota bene miał sporo problemów w tym sezonie, sprawdzi się w roli lidera, grupa Sky, poza wyjściem obronną ręką z nieudanego Touru będzie miała kolejny kłopot w postaci dalszej rywalizacji o miano numeru jeden w ekipie.
    Rywale się wywracali a Nibali zdobywał przewagę

    2. Profesor Nibali

    Astana i jej lider pojechali ten etap tak, jakby urodzili się we Flandrii, a zimą nie robili nic innego tylko ścigali się w przełajach. Pokazali nie tylko moc i świetną współpracę, ale też rozsądek i determinację. Nibali jechał z przodu, ale na brukach trzymał bezpieczny dystans do poprzedzającego go kolarza, dzięki czemu uniknął przykrych przygód. Lieuwe Westra nadawał znakomite tempo, a gdy trzeba było również sam lider włączał się do pracy. Każdy błąd rywali przekuwali w budowanie swojej przewagi i choć etap wygrał Lars Boom z Belkinu, Astana jest zdecydowanym zwycięzcą etapu. Przed Wogezami, Alpami i Pirenejami przewaga Nibalego prezentuje się następująco: 1. Vincenzo Nibali ? 4. Michał Kwiatkowski +50? 6. Jurgen Van Den Broeck +1?45? 8. Richie Porte +1?54? 9. Andrew Talansky +2?5? 10. Alejandro Valverde +2?11? 11. Romain Bardet ,, 12. Tejay Van Garderen ,, 13. Rui Costa ,, 15. Thibaut Pinot +2?25? 18. Bauke Mollema +2?27? 19. Alberto Contador +2?37? 24. Jean-Christophe Peraud +3?29? 27. Haimar Zubeldia +3?59? 29. Chris Horner +4?13? 35. Pierre Rolland +5?18? 43. Frank Schleck +9?12? Dzięki temu Włoch może kontrolować sytuację, a trzeba przyznać, że powinno go wraz z kolegami na to stać. Główny przyboczny, Jakob Fuglsang był już siódmy w Tourze i jedenasty w Vuelcie, zatem szansa, że Nibali zostanie sam w górach jest niewielka. Jeśli wspomnieć o cennych zawodnikach jak Scarponi i Kangert, notowania lidera rosną jeszcze bardziej. Nawet, jeśli w tym sezonie nie prezentował się w górach tak dobrze jak Alberto Contador, muszę przypomnieć jeden fakt: podczas wygranego Giro d?Italia 2013 Nibali, na kluczowych podjazdach jechał tempem Froome?a czy Quintany na Tour de France.
    Alberto Contador stracił najwięcej czasu na brukach północnej Francji

    3. Wszyscy muszą atakować

    Dwie czy trzy minuty to sporo, ale z drugiej strony można to odrobić jednym lub dwoma atakami. Alberto Contador, największy, poza oczywiście Froomem, przegrany wczorajszego etapu, potrafi znakomicie odnaleźć się w takiej sytuacji. Grupa zdeterminowanych do walki rywali jest duża i wyrównana a do tego brak obrońcy tytułu sprawił, że warto będzie ryzykować. Mimo wycofania się Froome?a to nadal może być piękny Tour. Zaczęło się od trzęsienia ziemi, teraz będzie tylko ciekawiej!
    Michał Kwiatkowski od dziś na biało

    4. Michał Kwiatkowski i jego szanse

    Bardzo podoba mi się, w jaki sposób o Polaku piszą zagraniczne media. ?Kwiato? jest doceniany jako kandydat do wygrania klasyfikacji młodzieżowej. Już dziś jedzie w białej koszulce (Peter Sagan prowadzący w tej kategorii lideruje również w klasyfikacji punktowej, przywdział więc zieleń). Rywali pozostało mu realnie trzech: Thibaut Pinot, Romain Bardet i Tom Dumoulin. Polskie gazety pompują balon oczekiwań, widząc Kwiatkowskiego na podium Touru, zachodnie media zadają uzasadnione pytanie, czy wytrzyma tempo w wysokich górach. Mimo świetnego sezonu, póki co Polak prezentuje się raczej jako specjalista górzystych klasyków niż wybitny wspinacz, który na wysokości 2000m n.p.m. jest w stanie jechać z najlepszymi. Koszulka lidera już raczej mu uciekła, za to szanse na etap, wygranie klasyfikacji młodzieżowej i dobre miejsce w klasyfikacji generalnej nadal ma, tym bardziej, że mimo defektu jest jednym z wygranych bitwy na brukach. Najbliższy sprawdzian dla Kwiatkowskiego już w sobotę na stromym, ale krótkim podjeździe do mety w Gérardmer La Mauselaine. Dziś i jutro etapy dla sprinterów (choć niewykluczone ściganie na rantach), zaś od soboty do poniedziałku ciekawe, górzyste etapy w Wogezach.