Michał Kwiatkowski wygrywając brukowany klasyk E3 Harelbeke dokonał nietypowej sztuki połączenia kilku kolarskich specjalizacji. Mało kto potrafi, jak on, skutecznie jeździć po bruku, w terenie górzystym oraz na czas. Transfer do Team Sky miał dać odpowiedź na kilka pytań dotyczących dalszych losów polskiego mistrza a tymczasem sukces na kocich łbach otwiera kolejny rozdział i daje przestrzeń do snucia coraz ciekawszych planów.

Dyskusja o predyspozycjach Michała Kwiatkowskiego do określonego typu wyścigów ucichła przed sezonem 2016. Jednym z argumentów przejścia do Sky miała być chęć skupienia się na szlifowaniu umiejętności i cech związanych z wielkimi tourami.

Etixx-Quickstep, poprzedni pracodawca Polaka, u którego osiągał największe sukcesy, to jedna z najlepszych grup zawodowych, ale mimo wszystko specjalizująca się w wyścigach jednodniowych.

O tym, że “Kwiato” ma spory potencjał związany z jazdą po bruku wiedzieliśmy już od dawna. W 2013r popisał się piękną ucieczką na trasie Ronde Van Vlaanderen, z kolei rok temu przyjechał czwarty (z ucieczki) na metę Dwars Door Vlaanderen. W międzyczasie (2014) na swoje konto zapisał Strade Bianche, wyścig może nie brukowany, ale z sektorami prowadzącymi po szutrach. Co więcej, w decydującej akcji jechał z Peterem Saganem, którego ograł na końcowych metrach trasy.

Mimo to terytorium, na którym Kwiatkowski spisywał się do tej pory najlepiej były klasyki nie brukowane a górzyste. “Ardeński Tryptyk”, gdzie trzy razy stawał na podium (wygrana w Amstel Gold Race oraz dwa trzecie miejsca: w Walońskiej Strzale oraz Liege-Bastogne-Liege) oraz wygrane mistrzostwa świata stawiają go w gronie największych specjalistów właśnie takich imprez. Co więcej, “Kwiato” równie dobrze daje sobie radę w górzystych, tygodniowych etapówkach. Upodobał sobie Volta a Algarve (wygrana 2014 i dwa drugie miejsca: 2013, 2015), rok temu świetnie spisał się w Paryż-Nicea (drugie miejsce), był też drugi (2014) i ósmy (2015) w Dookoła Kraju Basków.

Michał Kwiatkowski potrafi również znakomicie pojechać czasówkę. W swojej karierze wygrywał już niedługie próby w Paryż-Nicea oraz Tour de Romandie.

Tej zimy kibice zauważyli u niego widoczny spadek masy, co miało sugerować skuteczniejszą postawę w dużych górach. Tymczasem Kwiatkowski zaskoczył wszystkich nie ekspresowym tempem wspinaczki a… jazdą po bruku.

https://twitter.com/michalkwiatek/status/713450356232085504

Na trasie E3 Harelbeke wraz z Peterem Saganem, owszem, odjechali na podjeździe, ale flamandzkie “hellingen” w żaden sposób nie preferują górali, raczej kolarzy silnych, dynamicznych, potrafiących eksplodować mocą na stromiznach pokrytych kocimi łbami.

Dwaj mistrzowie świata (aktualny – Sagan i poprzedni – “Kwiato”) skutecznie zwiększali przewagę nad pościgiem prowadzonym głównie przez zeszłorocznych kolegów Polaka, czyli kolarzy Etixx-Quickstep. Na finiszu Kwiatkowski, podobnie jak na Strade Bianche, nie zostawił Słowakowi złudzeń i pewnie sięgnął po zwycięstwo.

Kolarz, który zapowiadał atak na wielkie toury wygrał więc brukowany klasyk na poziomie World Touru. Gdyby nie Geraint Thomas, inny as zespołu Sky, wydawałoby się, że we współczesnym kolarstwie jest to niemożliwe a podobna wszechstronność to bardziej wada niż zaleta.

Ten właśnie Thomas rok temu godnie uzupełniał Richiego Porte na pozycji kluczowego, górskiego pomocnika Chrisa Froome’a na trasie Tour de France. Podjazd La Pierre-Sain Martin pokonał w ścisłej czołówce, a mimo zostawienia na trasie “Wielkiej Pętli” wielu sił i zdrowia, wyścig zakończył na 15 pozycji, poświęcony na rzecz swojego lidera dopiero na 19. etapie. Było to w tym samym sezonie, w którym Walijczyk, tak jak “Kwiato” w tym roku, wygrał E3 Harelbeke a do tego był trzeci w Gandawa-Wevelgem. Co ważne, Thomas, tak jak i Kwiatkowski, znakomicie jeździ na czas.

W ramach rozwoju i zbliżenia się do wymarzonego celu: przewodzenia drużynie podczas trzytygodniowego wyścigu, Thomas wygrał tej wiosny Paryż-Nicea. Ponieważ jest od Kwiatkowskiego o cztery lata starszy (urodził się w 1986r, Polak w 1990), właśnie wszedł w optymalny wiek do walki w wielkich tourach.

Jeśli ktoś ma zatem obawy o przyszłość Michała Kwiatkowskiego, są raczej nieuzasadnione. Choć dobra postawa na brukach Flandrii wydaje się być współcześnie egzotycznym sposobem na przygotowanie do walki w Dolomitach, Pirenejach czy Alpach, jeszcze nie tak dawno, wielcy mistrzowie ścigali się wszędzie.

Zarówno Thomas jak i Kwiatkowski znajdują się w składzie Teamu Sky na Ronde Van Vlaanderen. Być może to właśnie dzięki nim brytyjski zespół doczeka się upragnionego zwycięstwa w jednym z kolarskich “monumentów”. A jeśli nie, to z pewnością będzie miał z nich pociechę w kolejnych startach sezonu.

Zdjęcie okładkowe: brukowany podjazd Paterberg, fot. Spotter2, wikimedia commons, CC BY SA 3.0

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments