Tag: Kross Racing Team

  • Kross buduje kobiecy Dream Team

    Kross buduje kobiecy Dream Team

    Jolanda Neff dołącza do Mai Włoszczowskiej i w sezonie 2017 obie będą reprezentowały barwy Kross Racing Team. Polski producent rowerów będzie więc dysponował jednym z najmocniejszych, jeśli nie najmocniejszym składem w kobiecym pucharze świata cross country.

    Duma

    Nie wiem jak Wy, ale ja, w listopadowym klimacie, jestem po prostu dumny. Patrząc na to, jak rozwinął się Kross, nie pozostaje nic innego jak schylić czoło i pogratulować konsekwencji, wytrwałości a równocześnie odwagi.

    Od modelu Level A6 i promocji dla amatorów startujących w maratonach mtb po grupę zawodową i pełną kolekcję wyczynowych rowerów okraszoną medalem olimpijskim  w zaledwie dziesięć lat to zwyczajnie imponujące.

    Patrząc na marki obecne wśród UCI Elite Teams, Kross faktycznie znajduje się w czołówce producentów sprzętu mtb.

    Pozyskanie takiej gwiazdy jak Jolanda Neff potwierdza aspiracje firmy i powinno pomóc ekspansji marki na światowych rynkach. To większa sprawa niż kontrakt Pawła Tonkowa w 2003 i Davide Rebellina w 2013 z szosową grupą CCC. Neff to, owszem, kobieta i kolarz górski a nie mistrz szosowego peletonu, jednak jest jedną z największych a co najważniejsze młodych gwiazd tej dyscypliny.

    jolanda-neff-kross-racing-team-3

    Okazja

    Po tym, gdy z peletonu cross country wycofała się Merida, przeznaczając większość budżetu na kosponsoring szosowej ekipy World Touru wraz z księciem Bahrajnu, Ondrej Cink zwrócił uwagę, że wyczynowe kolarstwo górskie znajduje się w trudnym położeniu. Niewielka liczba wyścigów o zasięgu globalnym czy umiarkowane zainteresowanie mediów powodują, że dyscyplina nie może sobie poradzić z kryzysem, w jaki wpadła kilka lat temu.

    Trudne czasy to dla jednych spirala kłopotów a dla innych okazja do ekspansji. Mam nadzieję, że Kross, który konsekwentnie się rozwija, inwestuje w nowe produkty oraz, jak na markę związaną głównie z kolarstwem górskim, intensywnie działa na polu marketingu, będzie właśnie jednym z tych graczy, którzy złapią wiatr w żagle i wypłyną na szerokie wody.

    Szlachectwo zobowiązuje

    Pierwsza i czwarta zawodniczka rankingu UCI, czyli Jolanda Neff i Maja Włoszczowska, dziewiąty zawodnik wśród mężczyzn, czyli Fabian Giger a do tego mistrz Polski, Bartek Wawak to mocny skład, który sugeruje wyniki na najwyższym poziomie przez cały sezon.

    Pamiętając o tym, że Kross angażuje się w sponsoring także na innych polach, miło byłoby widzieć wprowadzonego do zawodowego teamu kolejnego lub kolejną utalentowanego zawodnika lub zawodniczkę.

    Jasne, Kross to biznes, liczy się sprzedaż i liczby, Maja Włoszczowska i Jolanda Neff z dużym prawdopodobieństwem zrobią dla firmy wiele, ale pamiętajmy, że nic nie trwa wiecznie a nasze kolarstwo górskie znajduje się w punkcie, który jak nigdy wcześniej zasługuje na wsparcie.

    jolanda-neff-kross-racing-team-2

    Jolanda Neff:

    Urodzona: 05.01.1993 w Szwajcarii
    Wzrost: 168cm
    Waga: ~53kg
    Największe osiągnięcia:
    Wygrana klasyfikacja generalna Pucharu Świata XCO 2014, 2015
    Osiem wygranych eliminacji Pucharu Świata XCO
    Trzykrotna mistrzyni świata XCO U23 2012-14
    Mistrzyni świata w maratonie mtb 2016

    TWOJA MARKA NA BLOGU XOUTED?
    ZOBACZ, JAK TO ZROBIĆ!

    Zdjęcia: materiały prasowe Kross Racing Team

  • Kross Racing Team 2016

    Kross Racing Team 2016

    Maja Włoszczowska, Anna Szafraniec-Rutkiewicz, Fabian Giger i Bartłomiej Wawak będą w sezonie 2016 reprezentantami 2016 zawodowej ekipy Kross Racing Team. To już pewnie wiecie, ale kilka dodatkowych informacji z prezentacji zespołu powinno Was zaciekawić.

    Zacznę z ?wysokiego C?. Fakt pozyskania przez polską drużynę zawodnika klasy Gigera to spore wydarzenie. Szwajcar jest dziesiątym kolarzem rankingu UCI elity w konkurencji cross country.To ścisła światowa czołówka, choć warto w tym miejscu zaznaczyć, że jest on ?zaledwie? na czwartym miejscu wśród reprezentantów swojego kraju (wyprzedzają go Nino Schurter – 2, Florian Vogel – 3 i Matthias Fluckiger – 6, za nim są m.in. Lukas Fluckiger – 11 i Ralph Naef – 14).

    A teraz pomyślcie o polskich klubach czy też sponsorach, którzy zatrudniają i wspierają sportowców tego formatu. Fakt, że rodzima firma podejmuje taki krok o charakterze globalnym mnie osobiście mocno imponuje.

    Dzięki temu Kross będzie obecny w czołówce zarówno kobiecego jak i męskiego XCO, wśród takich gigantów jak Specialized, Scott czy BMC.

    Druga sprawa to olimpijskie ambicje zespołu. Maja Włoszczowska jest pewniakiem do wyjazdu do Rio de Janeiro i zapowiada walkę o złoto. Czy jest to realny cel, trudno powiedzieć, bo młodsze zawodniczki a zwłaszcza Jolanda Neff wyprawiają ostatnio niezwykłe rzeczy na trasach pucharu świata. Z drugiej strony Maja przez całą swoją karierę wielokrotnie udowodniła, że jest specjalistką w przygotowaniach do ważnej imprezy docelowej a na zawodach takich jak Igrzyska Olimpijskie doświadczenie jest sprawą najwyższej wagi. Zatem tak jak nie można w ciemno stawiać na Maję, tak nie można wykluczyć sytuacji, w której Polka faktycznie po złoto sięga.

    https://www.instagram.com/p/BBFOilQEciY/

    Problem z kwalifikacją, mimo znakomitych wyników może mieć za to Fabian Giger, który z pewnością w Rio by się pojawił, gdyby nie był Szwajcarem. Jeśli jednak nie załapie się on do kadry na IO, i tak Kross będzie miał z niego sporo pociechy na trasach innych, ważnym imprez.

    Kolejna kwestia to awans lub jego brak męskiego reprezentanta Polski. Bartek Wawak i Marek Konwa będą mieli mocno zajętą pierwszą część sezonu w pogoni za punktami dającymi awans w rankingu i miejsce w olimpijskiej stawce. Tu sprawa jest podobna jak z medalowimi szansami Mai, awans jest możliwy, ale nie można wykluczyć sytuacji, gdy całe przedsięwzięcie się nie powiedzie. Co jest ważne, to że Wawak i Konwa muszą o miejsce dla Polski walczyć razem i niejako wspierać się wzajemnie, ale na IO pojedzie tylko jeden z nich.

    Na koniec trzeba wspomnieć o Annie Szafraniec-Rutkiewicz. Nieobecna na prezentacji zawodniczka kontunuuje leczenie i jej powrót na trasy nie jest pewny. Ma jednak wsparcie drużyny a co pokazał sezon 2015, nawet nie w pełni sił potrafi sięgnąć po wartościowe rezultaty.

    Co w prezentacji Kross Racing Teamu było fajne, to bardziej osobisty niż ?gwiazdorski? charakter całego wydarzenia. Pomysł, by prowadzący Przemysław Babiarz zamiast o wyniki pytał o wspomnienia z początków kariery sprawdził się bardzo dobrze.

    Maja, Fabian i Bartek dostali przestrzeń dla siebie, i wykorzystali ją raczej do przedstawiania sympatycznych anegdot niż wyświechtanych, konferencyjnych formułek.

    Dzięki temu wiem np., że partnerem treningowym Gigera, który nigdy nie zawodzi jest jego ojciec. Były kolarz szosowy nadal czasem trenuje ze swoim synem i jest ostatnią deską ratunku, gdy pada deszcz, jest pogoda ?pod psem? a wszyscy rówieśnicy Fabiana zawodzą.kross-prototyp-3d

    Na koniec jeszcze kilka słów o sprzęcie. Nowa rama Level B+, projektowana pod kątem Igrzysk Olimpijskich w rozmiarze S, na którym ścigać się będą Maja i Fabian waży poniżej kilograma. Można było przyjrzeć się nie tylko gotowemu produktowi, ale też pierwszemu prototypowi wykonanemu przy użyciu druku 3d. Smaczkiem w sezonie 2016 będzie odchudzenie rowerów dzięki ekskluzywnym komponentom Tune.

    Wizyta na Stadionie Narodowym, gdzie Kross zaprezentował swój team była więc całkiem przyjemna a spotkanie z zawodnikami rekompensuje uciążliwości rozkopanej ?siódemki? Kraków-Warszawa i zapchanej ?Gierkówki? ;)

    Zdjęcie okładkowe: Tomasz Swierczynski, mat. prasowe Kross Racing Team

  • Mamy Team – czy mamy deja vu?

    Mamy Team – czy mamy deja vu?

    Kross Racing team oficjalnie zaprezentował swój skład i plany na najbliższe dwa lata. Na czele listy priorytetów są oczywiście Igrzyska w Rio a po drodze starty w Pucharze i Mistrzostwach Świata.

    Maja Włoszczowska, Anna Szafraniec i Kornel Osicki już jeździli w jednej drużynie. Co więcej, zespół ten też startował w czarnych strojach a celem były Igrzyska Olimpijskie. Ekipa Halls, o której mowa była jednak przedłużeniem żywota teamu Lotto i po Pekinie zakończyła działalność.

    Team Krossa, który w swoim składzie ma jeszcze perspektywicznego Barłomieja Wawaka to zupełnie inny projekt. Polski producent i marka rowerów, od wielu lat angażuje się we wspieranie wyczynowego kolarstwa górskiego a grupa zawodowa z multimedalistką i mistrzynią świata to koniec pewnej drogi i początek kolejnego etapu.

    KRT_2

    Co więcej, grupa ma mieć solidne zaplecze. Kross poza sponsorowaniem zawodowców, współpracuje też ze Szkołą Mistrzostwa Sportowego w Żywcu, gdzie trenerem jest Kornel Osicki. Jeśli projekt ?Zawodowa Grupa Kross Racing Team? wyewoluuje w przedsięwzięcie długoterminowe, dopływ świeżej krwi i rozwój talentów powinien być zapewniony.

    http://instagram.com/p/y60vA-kcsz/

    Jestem bardzo ciekawy, jak Kross wykorzysta fakt obecności w światowej elicie. Oczywiście, w sporcie wyczynowym nie ma gwarancji, ale taki skład to duże prawdopodieństwo świetnych wyników, zarówno w cross country jak i maratonach, dowolnie wysokiej rangi. Sprawa jest o tyle intrygująca, że w światowej czołówce obecnych jest tak naprawdę tylko kilka marek rowerowych. Nowy gracz w tak zacnym towarzystwie jak Specialized, Scott, Orbea, BMC czy Cannondale z pewnością wzbudzi zainteresowanie publiczności i potencjalnych klientów w Europie a być może i poza nią. O to, że sportowcy sobie poradzą jestem spokojny. Czy Kross, który na polskim rynku jest liderem, jeśli chodzi o rowerowy marketing będzie równie skuteczny w środowisku międzynarodowym?

    Tak czy inaczej, należy się spore uznanie za odważny ruch polskiej marki. To spora inwestycja i wyraz ambicji. W tej sytuacji jedyne, co pozostaje to kibicować zawodnikom i sponsorowi. Jakby do sprawy nie podejść, fakt, że mamy polską grupę zawodową, finansowaną przez polską markę z takimi kolarzami w składzie jest powodem do dumy.

  • Spełnienie marzeń?

    Spełnienie marzeń?

    Renesans polskiego kolarstwa trwa. Po rewelacyjnym sezonie zawodowców na szosie przyszła pora na kolejne sukcesy. Tym razem nie chodzi o wyniki, choć te mam nadzieję będą, a o pogranicze sportu i biznesu. Kross Racing Team ewoluuje w topowy zespół mtb na świecie a ekipa CCC Sprandi Polkowice zapracowała na zaproszenie do startu w Giro d?Italia

    Znając przecieki i pogłoski o dzikiej karcie chciałem poczekać z komentarzem do popołudnia i oficjalnego potwierdzenia. Jeszcze rano wiadomością dnia była prezentacja składu teamu Krossa. O pozyskaniu Bartłomieja Wawaka zespół informował oficjalnie, transfer Włoszczowskiej był tajemnicą poliszynela. Czteroosobowy skład: Anna Szafraniec-Rutkiewicz, Kornel Osicki, Wawak i Włoszczowska to dream team na miarę naszych możliwości. Oznacza przede wszystkim ambicje marki, której przedstawiciele regularnie startując – i odnosząc sukcesy na arenie międzynarodowej – zdecydowanie zwiększy swoją rozpoznawalność na zagranicznych rynkach.

    http://instagram.com/p/yCMooHp_B7/

    Kross dość szybko stał się marketingowym liderem w polskiej branży rowerowej. Za ciągle rozwijaną ofertą, która od chińsko-katalogowej przeistoczyła się w intrygująco-innowacyjną zawsze szły odpowiednie działania reklamowe. Drużyna kolarska towarzyszy marce niemal od początku jej przygody ze sprzętem wyższej jakości. W przypadku Krossa, jako jednego z nielicznych w kraju, zespół został na stałe włączony w komunikację marketingową. Wysokiej jakości wideo, zdjęcia, obecność zawodników w branżowych magazynach, otwarte podejście do tematu social mediów stawiają firmę z Przasnysza w ścisłej czołówce polskiej branży rowerowej. Budowa profesjonalnego teamu mtb, którego jednym z głównych celów nie będą już starty w lokalnych maratonach a w Pucharze Świata XCO pokazuje, że czasy amatorstwa na dobre się skończyły. To świetny pomysł, biorąc pod uwagę jak mało różnorodny jest sprzęt, na którym ścigają się zawodowcy. Dominuje zaledwie kilka marek, Kross będzie wśród nich nowością, zwłaszcza, że z takim składem można być spokojnym o wartościowe, zatem budzące zainteresowanie wyniki. Jedyne pytanie, jakie się w tym miejscu pojawia, to co jeszcze, poza wynikami sportowymi będzie miała do zaoferowania publice drużyna, ale znając dotychczasowe działania, o to się nie martwię. Najlepsi polscy kolarze na rowerach polskiej marki na najważniejszych zawodach na świecie to świetna wiadomość, o której jeszcze nie tak dawno mogliśmy pomarzyć.

    Spełnieniem marzeń jest również dzika karta dla CCC Sprandi Polkowice. Choć – mniej więcej ta drużyna – dwanaście lat temu wzięła już udział właśnie w Giro d?Italia, wkrótce potem nastał poważny kryzys nie tylko zespołu, ale i całego polskiego kolarstwa. Wówczas start w wielkim Tourze był ?kupiony? przez pozyskanie Pawła Tonkowa, byłego zwycięzcę wyścigu, który jednak nie sprawdził się w roli lidera a tę przejął Dariusz Baranowski. Tym razem ?cycki? wyglądają na projekt, który jest systematycznie budowany a możliwość jazdy w peletonie Giro jest raczej konsekwencją licznych działań na przestrzeni ostatnich kilku sezonów. Mimo wszystko to pewne zaskoczenie. We Włoszech nie wystartuje np. Cofidis z Nacerem Bouhannim w składzie, Bora – Argon 18, Europcar, Colombia czy MTN – Qhubeka. To zespoły, w których znajdziemy gwiazdy lub mające dobrą historię startów w Italii. Z drugiej strony nasza ekipa systematycznie zdobywała zaproszenia na ważne imprezy.

     

    Już ubiegłoroczny kalendarz był bardzo uczciwym harmonogramem dla drużyny prokontynentalnej. W tym roku poza Giro pojawi się w nim także Mediolan-Sanremo i Lombardia. W zrównoważony sposób wzmocniony został również skład. Nie wiem, czy pozyskanie eks-dopera, Stefana Schumachera było argumentem za zaproszeniem na Giro, za to Grega Bole i Sylwester Szmyd to pewnego rodzaju gwarancja jazdy na poważnie. Co więcej, Marek Rutkiewicz i Maciej Paterski to kolarze, którzy mogą pokazać się z dobrej strony na najwyższym poziomie kolarstwa, jakim jest wielki tour. Udowodnili to już wielokrotnie. Na koniec wreszcie, weteran Davide Rebellin, który w Giro debiutował? 21 lat temu, choć jest byłym dopingowiczem, od kiedy związał się z CCC, jest stałym bywalcem w ścisłej czołówce większości wyścigów, w których startuje.

    Szansa, by w maju więcej niż trzech Polaków reprezentowało barwy polkowickiej ekipy na włoskich szosach jest niewielka, ale tak czy inaczej jest to kolejny sukces nie tylko naszego sportu, ale i biznesu. Okazało się, że stać nas (nas, w sensie, nieco patetycznie, ?naród?) na zbudowanie stabilnej, profesjonalnej drużyny sportowej, która staje się równa ekipom zachodnim. To kolejny wyraz pewnej normalności, której coraz bardziej doświadczamy. O ile start w Giro 2003 był pewną fanaberią, start w Giro 2015 wydaje się być naturalnym wyrazem wielu tendencji, w tym, często wyśmiewanego, ?skoku cywilizacyjnego?, jaki dokonał się w ostatnich latach.

    Tak samo patrzę na wzmocnioną drużynę Krossa, która, z zachowaniem skali kolarstwa górskiego, ma podobne aspiracje co CCC Sprandi Polkowice. Co więcej, mam nadzieję, że międzynarodowe plany najsilniejszych zespołów wpłyną tym razem na rozwój sceny lokalnej. To oczywiście wymaga czasu, ale zaabsorbownie najlepszych, polskich kolarzy za granicą zostawia przestrzeń na zaprezentowanie swoich umiejętności ?zaplecza? na krajowym podwórku. Ten fakt, w połączeniu z okazjonalnymi konfrontacjami z eksportową elitą, powinien sprzyjać dalszemu podnoszeniu poziomu. Przynajmniej w teorii. Czy tak będzie i co przyniosą zmiany, dowiemy się najwcześniej za rok. Dziś wypada cieszyć się z aspiracji, jakie deklarują nie tylko nasi sportowcy, ale i ich sponsorzy.