Tak to już jest na Igrzyskach, że zawsze znajdzie się jakiś bohater drugiego planu, który skradnie show największym gwiazdom. W Rio jednym z nich jest Dan Craven z Namibii.

Dzięki sympatycznej aparycji hipstera Craven jest niezmiernie popularny w kolarskich internetach. Nie tylko kolarskich, ponieważ jego postać stała się memem.

Do Rio pojechał jako jeden z dziesięciu reprezentantów swojego kraju. Szosowego wyścigu ze startu wspólnego nie ukończył a w czasówce, cóż, w czasówce był ostatni. Do Brazylii nie zabrał nawet roweru do jazdy na czas. Namibia dostała miejsce w stawce w ostatniej chwili, po tym, gdy wielu kolarzy zrezygnowało z uczestnictwa w olimpijskiej ITT. W związki z tym przed swoim występem Craven pytał fanów na twitterze, czy w ogóle ma startować.

Metę osiągnął z ostatnim rezultatem, 15 minut za Fabianem Cancellarą, ale już tylko 11 sekund za Ahmetem Orkenem z Turcji, który jechał w kombinezonie i na właściwym sprzęcie oraz 5 i pół minuty za Edvalde Boassonem Hagenem. Nie dał się również dogonić Duńczykowi Christopherowi Juulowi Jensenowi, co postawił sobie za sportowy cel tej próby.

Tyle tylko, że choć w Rio Craven wystąpił w roli “comic relief”, daleko mu do postaci takich jak słynny skoczek narciarski, Eddie “Orzeł” Edwards czy Éric “Węgorz” Moussambani.

To całkiem niezły kolarz, na pewno lepszy niż Ty czy ja i większość tych, których znamy osobiście. Choć w tym sezonie ściga się dla izraelskiego “Cycling Academy Team” (ekipa z licencją kontynentalną), to przez dwa lata był członkiem Teamu Europcar jeżdżącego z licencją Pro Continental, regularnie startującego w Tour de France i najważniejszych klasykach.

Nawet, jeśli niektóre zespoły w związku z interesami sponsorów podpisują kontrakty z kolarzami z określonych rejonów świata w imię marketingu, by startować w grupie Pro Continental trzeba prezentować naprawdę wysoki poziom sportowy, bez względu na “punkty za pochodzenie”.

Z resztą Craven potrafił wygrać etap na niezłym wyścigu Vuelta a Castilia y Leon czy skończyć “Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej” w top10, przed Davidem Millarem.

Dla Cravena jazda w olimpijskiej czasówce nie była spełnieniem marzeń, raczej rodzajem artystycznego performance’u.

Jak sam stwierdził, chciał dać swojemu krajowi – Namibii – chwilę sławy, takiej, jaką otrzymać można tylko w trakcie Igrzysk Olimpijskich. I zdecydowanie mu się to udało!

Namibijczyka możecie śledzić na twitterze stravie. A tutaj jest oficjalne konto twitterowe słynnej brody kolarza.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments