Apogeum sezonu brukowanych klasyków już w tę niedzielę. O tym, jak będzie wyglądał wyścig, zadecydują kolarze, ich dyrektorzy sportowi ustalający taktykę oraz pogoda. Być może pierwszy raz od ponad dekady przyjdzie nam oglądać “piekło północy” rozgrywane w deszczu i błocie.

Przyglądając się listom startowym, sytuacja jest bardzo interesująca. Brak jednoznacznego faworyta a przy tym szeroka i wyrównana stawka zawodników, którzy mogą wygrać Paryż-Roubaix 2016.

Weterani

Fabian Cancellara i Tom Boonen. Ten pierwszy ma trzy, ten drugi rekordowe cztery zwycięstwa na brukach północnej Francji. Obaj są już bliżej niż dalej końca swoich karier. Szwajcar zapowiedział, że po sezonie 2016 kończy z wyczynowym ściganiem, Boonen póki co na ten temat milczy. Wspomniał jedynie, że klasyki to nie jest odpowiedni czas i miejsce na mówienie o sportowej emeryturze.

Ważne jest co innego. Cancellara tej wiosny znów jest w wybornej formie. Wygrał Strade Bianche, dwie czasówki, był drugi we Flandrii, i czwarty w E3 Harelbeke oraz Gandawa – Wevelgem. We Flandrii zaprezentował moc właściwie równą zwycięskiemu Peterowi Saganowi, tyle, że do ataku przystąpił kilka chwil później niż Słowak. Jeśli wygra na welodromie w Roubaix, dołączy do Boonena i Rogera de Vlaemincka, którzy są czterokrtonymi zwycięzcami “Piekła Północy”.

Z kolei Boonen nie błyszczy, wydaje się, jakby stopniowo dochodził do formy. Trzeba pamiętać, że podczas imprezy w Abu Dhabi, w październiku zeszłego roku leżał w kraksie, czego skutkiem było pęknięcie jednej z kości czaszki. W tym roku nawet nie stał na podium, ale wielokrotnie powtarzał, że z tygodnia na tydzień czuje się lepiej. Biorąc pod uwagę fakt, że w ekipie Etixx-Quickstep jest przynajmniej kilku kolarzy, którzy mogą pokusić się o dobry wynik, zwycięstwo Boonena na skutek przewagi taktycznej nie jest niemożliwe.

Peter Sagan

Mistrz świata, zwycięzca Gandawa-Wevelgem i Ronde van Vlaanderen pierwszy raz od wielu miesięcy jest w sytuacji, gdy nic już nie musi. Wiosnę ma rozliczoną. Znakomita seria wyników, skuteczność, dojrzałość i prowadzenie we wszystkich możliwych rankingach sprawiają, że w Paryż-Roubaix pojedzie bez presji, przynajmniej tej z zewnątrz. Pokusa wywalczenia magicznego “dubletu” na kocich łbach (RVV + P-R), do tego w tęczowej koszulce jest wielka.

Słowak na brukach Piekła Północy spisywał się ze zmiennym szczęściem a jego najlepszy rezultat to szóste miejsce w 2014r. Zdecydowanie łatwiej zdobywa przewagę, gdy droga prowadzi krótko acz konkretnie pod górę niż w terenie płaskim. Nie jest więc największym faworytem, zatem daje mu to spore pole manewru.

Lefevere, Peeters, Steels i Knaven

Kto? Tak, zgadza się, nie kolarze a dyrektorzy sportowi zespołów Etixx-Quickstep i Team Sky. Pod swoją opieką mają drużyny, w każdej z których jest przynajmniej kilku ludzi, którzy mogą pokusić się o wygranie Paryż-Roubaix.

Etixx-Quickstep to oczywiście Boonen, ale także Niki Terpstra (zwycięzca z 2014r), Zdenek Stybar, Tony Martin, który chce iść w ślady Fabiana Cancellary i Stijn Vandenbergh. Z kolei w Sky liderami będą Ian Stannard i Luke Rowe.

Silny zespół jest szczególnie ważny w takim wyścigu jak Paryż-Roubaix. Brukowane odcinki powodują stosunkowo wczesną selekcję, kolarze jadą w mniejszych grupkach już na kilkadziesiąt kilometrów przed metą. Istotna jest więc przewaga liczebna po pierwszej selekcji i ochrona, jaką zyska lider. Bywa też, że swoją szansę dostaje jeden z pomocników wysłany do ataku by zaszachować rywali. W ten sposób “Piekło Północy” wygrał właśnie Servais Knaven a ostatnio Niki Terpstra. Zdarza się również, że do mety na czele dojeżdża kilku kolarzy jednej ekipy. To zawodnicy Patricka Lefevere’a w latach 1998-1999 zajmowali wszystkie miejsca na podium. Wilfried Peeters był wtedy drugi i trzeci a Tom Steels w 1999r zajął trzecie miejsce.

Specjaliści cyclocrossu

Być może w sobotę w regionie Nord-Pas-de-Calais popada, bruk stanie się śliski, pobocza błotniste a trasa nie przeschnie do niedzieli. Wtedy do głosu mogą dojść zawodnicy, którzy przez sporą część kariery specjalizowali się w jeździe w takich warunkach, czyli przełajowcy.

Lars Boom i Zdenek Stybar mają świetną technikę jazdy, są dynamiczni i doświadczeni. Obaj byli też mistrzami świata w cyclocrossie. Stybar w Roubaix finiszował już drugi (2015) a Boom zwyciężył pamiętny, deszczowy etap Tour de France w 2014r.

Swoje marzenie uczestnictwa w Piekle Północy spełnia Lars Van Der Haar. Przełajowy mistrz Europy dołączył do składu Giant-Alpecin, ekipy, której postawa pod nieobecność ubiegłorocznego zwycięzcy, kontuzjowanego Johna Degenkolba będzie sporą niewiadomą.

Inni nie znaczy gorsi

Kolejne nazwiska to wielkie gwiazdy i fakt, że są pod koniec listy nie znaczy, że są mniej ważni. Bo czy Alexander Kristoff, który rok temu miał genialny sezon na brukach a w tym wciąż jest w czołówce może być traktowany jako ktoś bez szans? Nawet, jeśli Norweg twierdzi, że nie lubi jazdy po kocich łbach, gdy znajdzie się w sytuacji, w której na welodromie w Roubaix będzie finiszowała kilkuosobowa grupa kolarzy, mamy pełne prawo nazwać go faworytem. Z kolei Edvald Boasson Hagen nigdy nie odgrywał znaczącej roli w monumentach, ale na swoim koncie ma kilka wygranych klasyków a w grupie Dimension Data wyraźnie odzyskał wigor. Stałą rolę czarnego konia przyjmuje Sep Vanmarcke. Intrygująco zapowiada się plan Taylora Phinneya, który po kontuzji i powrocie na szosy chce zrealizować plan czy też marzenie dobrego występu na brukach. Swoje trzy grosze może też dołożyć mocny i odporny na trudne warunki sprinter, czyli Andre Greipel oraz niespełniony w klasykach Jurgen Roelands.

Wyścig od startu do mety będzie można zobaczyć na antenie Eurosportu. Od 10.15 do mniej więcej 17.00 kolarze pokonają 257,7km, z czego 52,8km prowadzić będzie po bruku (w sumie 27 numerowanych (odliczanie od 27 na 98,5km do 1 na kilometr przed metą) sektorów, których trudność wyznaczają “gwiazdki” – jedna * to najłatwiejszy a pięć ***** to najtrudniejszy).

W słynnym “Lasku Arenberg” peleton powinien pojawić się ok. godziny 14.30, kolejny bardzo trudny sektor, Mons en Pevele to mniej więcej 15.30 a, zazwyczaj kluczowy dla losów wyścigu, Carrefour de l’Arbre to ok. 16.20

Zdjęcie okładkowe: Lasek Arenberg, fot: foto!, flickr, CC BY 2.0

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments