Tag: Rohan Dennis

  • Kolarski 2015: Luty

    Kolarski 2015: Luty

    Drugi miesiąc sezonu podgrzewał emocje na różne sposoby. Walka z dystansem podczas jazdy godzinnej, przełajowe mistrzostwa świata i pierwsza konfrontacja Contadora z Froomem były najważniejszymi wydarzeniami lutego.

    ?Godzina? przywilejem najbogatszych?

    Jack Bobridge poległ w próbie pobicia rekordu godzinnego pod koniec stycznia. Zawodnik małej, australijskiej grupy, jadący na rowerze Cervelo, bardziej na fali entuzjazmu niż precyzyjnych przygotowań pojechał w Melbourne szybciej niż Jens Voight, ale wolniej niż Matthias Brandle. Na tym samym torze co Voigt (w szwajcarskim Grenchen), tydzień po Bobridge?u do próby stanął Rohan Dennis: nowa gwiazda australijskiego kolarstwa, zwycięzca Tour Down Under i co najważniejsze, zawodnik worldtourowej grupy BMC.

    Dennis uzyskał znakomity wynik 52,491km. Potwierdził w ten sposób, że jest kolarzem najwyższej klasy, ale pokazał też różnicę między ?chałupniczym? podejściem Bobridge?a a współczesnym, w pełni profesjonalnym podejściem ery ?marginal gains?. Jechał równo, w odpowiedniej pozycji, na właściwym przełożeniu, w dopracowanej pozycji, nieznacznie zwalniając dopiero w samej końcówce. De facto nie ścigał się z Brandlem, ale próbował ustawić poprzeczkę najwyżej jak się da, mając w pamięci kolejne zaplanowane próby.

    Następnym śmiałkiem, który postanowił zmierzyć się z ?godziną? był Thomas Dekker. Dziecko ?epoki EPO?, mający na swoim koncie dyskwalifikację związaną z pozytywnym wynikiem retroaktywnego badania próbek, utalentowany, choć niespełniony kolarz, który na sezon 2016 pozostawał bez kontraktu. Dekker postawił wszystko na jedną kartę. Od ustanowienia rekordu uzależniał dalsze kontynuowanie kariery. Aby zdobyć swój cel sięgnął po ostateczną broń, jaką jest jazda na wysokości, w warunkach rozrzedzonego powietrza. Do spełnienia marzeń zabrakło mu niewiele. Ostatecznie jednak monstrualne przełożenie 58/14 ?zabiło? nogi Holendra i do wyniku Dennisa zabrakło 270m. To lepiej niż Brandle, Bobridge i Voigt, niestety po drodze ?przydarzył się? Dennis. Nie wątpię, że gdyby Dekker zaliczył wcześniej sesję w tunelu aerodynamicznym, pojechałby szybciej niż Australijczyk i kto wie, może nadal ścigałby się w zawodowym peletonie.

    Ostatnią lutową próbą pobicia rekordu godzinnego podjęła Sarah Storey. To przypadek ciekawy o tyle, że Brytyjka jako pierwsze ?otworzyła? rywalizację o kobiecą wersję ?godziny?. W tabelach widnieje bowiem wynik Leontien Van Moorsel uzyskany w 2003r ?w stylu Merckxa?, czyli na najbardziej klasycznym rowerze torowym. Próbie Storey smaczku dodawał fakt, że zawodniczka ta jest paraolimpijką (ma od urodzenia niesprawną lewą rękę). Poza tym jest Brytyjką a w jej kraju kolarstwo przeżywa prawdziwy renesans. Do rekordu Van Moorsel zabrakło pół kilometra, na londyńskim torze ustanowiła jednak rekord swojego kraju oraz rekord wśród parakolarek.

    Froome vs Contador

    Przed sezonem 2016 Alberto Contador zapowiedział, że chce powalczyć o ?dublet?, czyli wygrać Giro d?Italia oraz Tour de France w jednym roku. W zwiazku z tym Hiszpan musiał oszczędzać siły i uważnie liczyć dni startowe. Z kolei Froome całą energię zdecydował się rzucić na Wielką Pętlę i odzyskanie tytułu. Obaj zawodnicy ostatnią konfrontację zaliczyli podczas Vuelta a Espana 2014, gdzie w pojedynku rekonwalescentów lepszy był Contador.

    Vuelta a Andalucia, impreza, gdzie w przeszłości rywalizowali mniej znani kolarze a faworyci wielkich tourów co najwyżej zrzucali zbędne kilogramy, stał się areną starcia gigantów. Podczas czasówki szybszy był Contador, Hiszpan wygrał również na Alto de Hazallanas. Z kolei dzień później Froome ?poprawił? na Alto de Allanadas, odrobił straty i wygrał cały wyścig. Choć do lipca, gdy wszystko miało się rozstrzygnąć było jeszcze kilka miesięcy, pierwszy element budowania przewagi psychicznej przez Brytyjczyka został zdobyty.

    Paulina Wielka

    Szosowa mistrzyni świata z Ponferrady, Pauline Ferrand-Prevot kilka miesięcy później, w czeskim Taborze wywalczyła tęczową koszulkę w przełajach. Francuzka jest obecnie jednym z najlepszych kolarzy na świecie a z pewnością najbardziej uniwersalnym. Znakomicie radzi sobie i na asfalcie i na dropach pucharu świata XCO i w przełajowym błocie. W ciągu mniej niż 12 miesięcy została mistrzynią świata we wszystkich tych specjalnościach.

    Jeśli już mowa o przełajach, to warto zauważyć zmianę pokoleniową. Wszystkie miejsca na podium wyścigu elity mężczyzn zajęli kolarze urodzeni w latach dziewięćdziesiątych. Złoto zdobył Mathieu van der Poel (1995), srebro Wout van Aert (1994) a brąz Lars van der Haar (1991).

    Smród wokół Astany

    Uwaga wokół rywalizacji Froome?a z Contadorem odwracała nieco uwagę od obrońcy tytułu zwycięstwa Tour de France, czyli Vincenzo Nibalego. Włoch miał jednak swoje problemy. Jego drużyna, kazachska Astana została zmiażdżona przez raport ISSUL (Instytut Sportu Uniwersytetu w Lozannie). Kolejne pozytywne wyniki testów antydopingowych w młodzieżówce Astany jak i we właściwej drużynie spowodowały, że konieczne było przeprowadzenie niezależnego audytu. Wyniki okazały się druzgocące i pod poważnym znakiem zapytania stanęła ważność licencji World Tour posiadanej przez drużynę. Ostatecznie kierownictwo drużyny zapowiedziało program naprawczy i w kwietniu potwierdzono przynależność do elitarnego grona najlepszych zespołów zawodowych, ale wątpliwości i niesmak pozostały.

    Orlen zaczyna współpracę z Active Jetem

    Dyskretnie i przy pomocny mniej prestiżowej marki (?Orlen Paliwa?) polski koncern rozpoczął współpracę z kolarzami drużyny Piotra Kosmali. Wówczas anonsowałem to jako ważny krok w rozwoju naszego kolarstwa, z perspektywy czasu tym właśnie był. Od sezonu 2016 już jako Verva Active Jet ekipa będzie ścigała się z licencją prokontynentalną, będzie więc już prawdziwym zespołem zawodowym na ścisłym zapleczu światowej elity. Często takie właśnie, pozornie niewielkie kroki są początkiem większych projektów.

    Zdjęcie okładkowe: Martin Pettitt, flickr cc by 2.0

  • Rohan Dennis się nie pomyli?

    Tydzień temu przeszacowałem możliwości Jacka Bobridge?a. Co więcej, swoją wytrzymałość źle ocenił sam zawodnik i rekord godzinny pozostał na ustanowionym przez Matthiasa Brandle?a poziomie 51,852km. Myślę jednak, że jutro na torze w Grenhen Rohan Dennis nie pomyli się i przejedzie ponad 52km.

    Wydawało się, że Jack Bobridge, który tydzień temu przegrał z wynikiem Brandle?a miał w ręku wszystkie karty, by osiągnąć znakomity rezultat i wyraźnie podnieść poprzeczkę kolejnym pretendentom. Być może sam za bardzo uwierzył w swoje siły, ponieważ zaczął ze średnią prędkością 54km/h. Od mniej więcej połowy próby było z nim coraz gorzej. Jazda powyżej własnych możliwości zakończyła się osłabnięciem i walką z bólem przez ostatnie piętnaście minut. Jak widać, nawet wybitnego atletę może ponieść fantazja a brak opanowania pokrzyżować precyzyjnie zaplanowany wysiłek.

    To właśnie precyzja i opanowanie, poza mocą i wytrzymałością decydują o powodzeniu w tak wyjątkowej próbie, jaką jest ?godzina?. Szczególnie w czasach, gdy najmniejsze detale fizjologii i technologii są dopracowane, zgodnie z filozofią ?marginal gains?. Paradoksalnie, współczesnym kolarzom może być nieco trudniej zapanować nad emocjami. Na co dzień są przyzwyczajeni do pełnego monitorowania swojego wysiłka. Można więc sobie wyobrazić, że podczas jazdy godzinnej dobrze przygotowany zawodnik byłby w stanie przejechać każdy metr z idealnie zaplanowaną mocą, gdyby tylko wolno mu było patrzeć na licznik. Ponieważ jednak skazany jest wyłącznie na informacje od trenera i sędziów, wiele zależy od samego sportowca, co czyni jazdę godzinną jeszcze bardziej wyjątkowym wyzwaniem.

    https://twitter.com/bikeradar/status/563000395812077569

    Wracając do kolejnego śmiałka, Rohana Dennisa. To młody, dwudziestopięcioletni kolarz z Australii, reprezentant zespołu BMC. Tak jak wielu swoich rodaków, ma za sobą karierę torowca (m.in był wraz z kolegami z drużyny srebrnym medalistą Igrzysk Olimpijskich w Londynie), ale skutecznie zmienia specjalizację na szosę. Dobrze jeździ na czas, lecz jest też skuteczny w górach, o czym świadczy ósme miejsce w Criterium du Dauphine 2013 czy druga lokata w Tour of California 2014. W rozpoczętym właśnie sezonie prezentuje bardzo wysoką formę. Wyraźnie wygrał Tour Down Under a czego by nie mówić o tym wyścigu, od kilku lat czołówka ściga się tam z pełnym zaangażowaniem.

    W najbliższą niedzielę około godziny 15, stanie na torze w Grenchen z zamiarem pobicia rekordu godzinnego. Na tym samym obiekcie ?godzinę? zresetował po zmianie przepisów Jens Voigt. Wkrótce potem, w innej szwajcarskiej miejscowości, Aigle, wynik Niemca poprawił Austriak Matthias Brandle. Tor w Grenchen jest nieco dłuższy niż w Aigle (okrążenie ma 250m), zatem teoretycznie bardziej sprzyja ustanowieniu dobrego rezultatu. Można też śmiało stwierdzić, że Dennis jest najwyższej klasy zawodnikiem spośród dotychczasowych pretendentów do rewitalizowanego rekordu godzinnego. Przypadek Bobridge?a pokazuje, że ?godziny? nie wolno lekceważyć. Z drugiej strony Dennis powinien poradzić sobie z granicą 52km a kto wie, może nawet sięgnie 53km. W przypadku wysiłku, jaki towarzyszy sześćdziesięciominutowej czasówce na torze, stwierdzenie, że zrobi to z łatwością, byłoby zdecydowanym nadużyciem.

    Relacja na żywo jest zaplanowana na oficjalnym kanale youtube UCI.

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zagłosuj na mnie w konkursie Blog Roku 2014:

    blogroku

     

     

     


    Dzięki!

    PS Dochód z SMSów organizator plebiscytu przekazuje fundacji „Dzieci Niczyje”.