Zarówno sport jak i transport publiczny nie są główną osią przedwyborczej debtaty. Mimo to wynik niedzielnego głosowania może mieć znaczący wpływ na to, jak w najbliższych sezonach będzie wyglądało nasze rowerowe życie.

Myślicie, że polityka nie ma wpływu na to, jak, gdzie i po czym jeździmy? Otóż nie :)

Zarówno sport, turystyka, infrastruktura i transport zależą od konkretnych ministrów. Ministerstwa zmieniają nie tylko swoich szefów, ale też i zakres działania.

Sport połączony jest z Turystyką od 2007r. Wcześniej przez dwa lata funkcjonował samodzielnie a w latach 2001-2005 był częścią wspólnego ministerstwa razem z edukacją. Ministerstwo Sportu i Turystyki jest z naszego punktu widzenia o tyle istotne, że np. od 2013r finansuje Narodowy Program Rozwoju Kolarstwa.

Z kolei minister Transportu ma wyraźny wpływ choćby na działania w ramach prowadzenia polityki zrównoważonego transportu, którego istotnym elementem jest rowerowy “commuting” wraz z infrastrukturą. Choć spora część obciążeń związanych z budową dróg rowerowych spoczywa na samorządach, centralny budżet dokłada niemałą część do wielu inwestycji.

Dodatkowo po wyborach zmieni się spora część administracji rządowej. Z obszarów nas interesujących będą to choćby wojewodowie, prawdopodobnie część komendantów policji czy wojewódzkich inspektorów zarządów dróg. To także z nimi (poza wójtami czy starostami) negocjują organizatorzy imprez rowerowych i kolarskich. Choć finansowanie wyścigów czy klubów w dużej mierze zależy od samorządowców, których wybieraliśmy rok temu, polityka wojewody ma znaczenie. Przerzucenie nacisku np. ze sportu i kultury na politykę historyczną i patriotyczną to tylko przykład zmiany, która może zajść po wyborach parlamentarnych. Na szczęście, tak jak wspomniałem wcześniej, lokalnie więcej zależy w tych kwestiach od samorządowców wybieranych bezpośrednio. Ci, choć często również bawią się w politykę i bywa, że mają dziwne priorytety, ostatecznie starają się dbać głównie o interesy najbliższych im mieszkańców.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że w ostatnich kilku latach sytuacja rowerzystów wyraźnie się poprawiła. Polskie prawo jest systematycznie dostosowywane do standardów europejskich, m.in. do Konwencji Wiedeńskiej. Kolejne nowelizacje Prawa o Ruchu Drogowym stawiają na niechronionych uczestników ruchu (choć piesi nie dostali pierwszeństwa zbliżając się do swojego przejścia). Rowerzysta może czuć się bezpieczniejszy, co w połączeniu z powstającą, coraz lepszą infrastrukturą ewidentnie przekłada się na większy ruch rowerowy. Osoby, które dotychczas wybierały inne środki komunikacji z obawy o własne życie i zdrowie, czując się bezpieczniej chętniej decydują się na przysłowiowe “dwa kółka”. Nie wiem też, czy pamiętacie, ale jeszcze całkiem niedawno złapany za jazdę po spożyciu niewielkiej ilości alkoholu rowerzysta tracił prawo jazdy. Teraz czeka go jedynie mandat. Podsumowanie prorowerowych zmian, których doświadczyliśmy w ostatnich dwóch kadencjach Sejmu znajdziecie na stronie Miasta dla Rowerów.

Zgodnie z raportem tej właśnie organizacji (linkowałem go w Loverove), rowerami jako środkiem komunikacji zajmuje się niewiele ugrupowań (PO, Zjednoczona Lewica i Razem). Sport, choć za niespełna rok nasi reprezentanci będą walczyli o medale Igrzysk w Rio de Janeiro, w debacie publicznej właściwie się nie znalazł. Chociaż… pardon, zarówno Ewa Kopacz jak i Beata Szydło na kilka chwil stały się kibickami piłki nożnej a PO, ku oburzeniu PZPN użyła wizerunku Roberta Lewandowskiego na swoim facebooku.

Jeśli śledzicie mojego bloga, wydźwięk wielu tekstów wskazuje, na kogo będę głosował. Elementy równości, tolerancji, ekologii czy zrównoważonego transportu przewijają się obok lub w kontekście sportu, który oczywiście jest tutaj głównym tematem. Sprawy takie jak choćby finansowanie czy współfinansowanie sportu wyczynowego z budżetu, prawidłowe funkcjonowanie związków sportowych (w tym naszego, czyli Polskiego Związku Kolarskiego) to z kolei motyw powracający często i budzący spore emocje i Wasze zainteresowanie.

Ekonomia i kwestie światopoglądowe niewątpliwie mają znaczenie. Skoro jednak są ugrupowania, które wprost reprezentują naszą grupę interesów, to czemu by w niedzielę, po treningu nie zahaczyć o komisję wyborczą i ich nie wesprzeć?

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments