Najskuteczniejszy i najbardziej regularny sprinter w peletonie Tour de France premiowany jest zieloną koszulką. To druga, najbardziej eksponowana klasyfikacja “Wielkiej Pętli”, w której ostatnio dominuje nie kto inny jak Peter Sagan. Czy Słowak wygra ją po raz szósty?

Punkty – sposób na nudę

Rywalizacja dla zawodników zbierających punkty na metach oraz premiach lotnych kolejnych etapów została wprowadzona w Tour de France w 1953r. Co do zasady jest ona przeznaczona dla kolarzy, którzy potrafią wygrywać finisze z dużej grupy, w terenie płaskim lub nieznacznie pagórkowatym.

Zdarzało się, że wygrywali ją kolarzy walczący również o wygranie całego wyścigu lub zajmujący wysokie lokaty w “generalce” (Kubler, Merckx, Hinault), ale ze wszystkich wielkich tourów, to właśnie we Francji klasyfikacja punktowa jest najbardziej “sprinterską” ze wszystkich.

To ważne, również ze względu na to, że podczas TdF faktycznie trasa zawiera zazwyczaj sporo etapów, na których wprost nie rywalizują pretendenci do żółtej koszulki. Odcinki prowadzące wzdłuż wybrzeża czy też nizinami często kończą się finiszem z peletonu. Rywalizacja o zielony trykot ubarwia więc wyścig w oczekiwaniu na walkę w klasyfikacji generalnej.

Najmocniejsi z szybkich

Rekordzistą pod względem liczby zwycięstw w klasyfikacji punktowej jest Erik Zabel. Niemiec sześć razy z rzędu ubierał zieloną koszulkę na podium w Paryżu w latach 1996-2001, co dało mu przydomek “Mr Green”. Nieco później przyznał się, że przygotowując się przynajmniej do części z tych Tourów stosował EPO, ale de facto nie wyciągnięto wobec niego żadnych konsekwencji.

Obecnie najskuteczniejszym “punktowcem” jest Peter Sagan. Słowak, dwukrotny mistrz świata wygrywa tę klasyfikację nieprzerwanie od 2012r, zatem w tym sezonie stanie przed szansą wyrównania rekordu Zabela. Biorąc pod uwagę jego wiek (ma zaledwie 27 lat) nawet, jeśli passa zostanie na chwilę przerwana, jest bardzo prawdopodobne, że wcześniej czy później obejmie samotne prowadzenie, które długo nie zostanie mu odebrane.

Co ciekawe, ani Zabel ani Sagan nie są w czołówce pod względem ilości zwycięstw na pojedynczych etapach Touru. Najwięcej, bo aż 34 ma Eddy Merckx, którego ściga Mark Cavendish. Brytyjczyk do swoich 30 triumfów wciąż może dokładać kolejne, choć w tym roku będzie mu trudno, ponieważ w pierwszej części sezonu chorował na mononukleoze.

Wspomniany Zabel był najszybszy na odcinkach Touru “zaledwie” 12 a Sagan “tylko” 7 razy.

To właśnie regularność Sagana sprawiła, że po jego trzech kolejnych wygranych w klasyfikacji punktowej postanowiono nieco skomplikować Słowakowi życie. By bardziej liczyła się nie tylko powtarzalność i wytrzymałość a szybkość i skuteczność na finiszach, zaczęto bardziej premiować wygrane na najbardziej płaskich etapach i zwiększając różnicę między zwycięzcą a zawodnikami zajmującymi dalsze lokaty.

Ponieważ jednak Sagan potrafi nie tylko finiszować (i wygrywać) z peletonu, ale też walczyć w trudniejszym, nieco pagórkowatym terenie a także ryzykuje zabierając się w ucieczki na etapach górskich i kolekcjonując punkty na lotnych premiach, nadrabia tam nad typowymi sprinterami, którzy odpadają z peletonu gdy tylko szosa zaczyna mieć jakkolwiek większe nachylenie.

Jakby “na złość” w sezonie 2016 Sagan wygrał trzy etapy a całą klasyfikację punktową z ponad dwukrotną przewagą nad Marcelem Kittelem.

Małe mety

Rozwiejmy jeszcze jedną wątpliwość, dotyczącą “premii lotnych”. To takie “małe finisze”, po jednym na każdym z etapów ze startu wspólnego, które wprowadzają dodatkowy element rywalizacji. Walczący o zieloną koszulkę zawodnicy ścigają się tam, podobnie jak na właściwej mecie etapu, zbierając kolejne punkty.

Bywa, że część puli zabierają sprinterom uciekinierzy, dlatego też ważna jest praca całej drużyny, czujność i odpowiednia taktyka.

Zdarza się, że kolarze nastawiający się na sprint na mecie rezygnują z walki na premii, oszczędzając siły na właściwy finisz.

Punktacja, etapy i nagrody

Zielony kolor koszulki najlepszego sprintera pochodzi od pierwszego sponsora, producenta kosiarek. Obecnie w większości wyścigów organizowanych przez ASO, właściciela Tour de France zieleń jest kolorem najlepszego sprintera.

Zgodnie z tym, co przeczytaliście wcześniej, etapy o różnym stopniu trudności mają różne wagi.

Etapy podzielono na cztery kategorie: płaskie, górzyste, górskie i jazdę indywidualną na czas. Na mecie każdego punktuje 15 kolarzy według klucza:

Płaskie: 50, 30, 20, 18, 16, 14, 12, 10, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2 za kolejne miejsca od 1 do 15
Górzyste:30, 25, 22, 19, 17, 15, 13, 11, 9, 7, 6, 5, 4, 3, 2
Górskie: 20, 17, 15, 13, 11, 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1
Czasówka: 20, 17, 15, 13, 11, 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1

A na premiach lotnych: 20, 17, 15, 13, 11, 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1

Jak więc widać, by wygrać zieloną koszulkę trzeba być nie tylko szybkim i błyskotliwym, ale czujnym, wytrwałym i konsekwentnym. Ważny dla miejsca w klasyfikacji punktowej jest brak błędów: defektów, dyskwalifikacji, przegapienia odjazdu głównych rywali oraz kryzysów a co za tym idzie nieuczestniczenia w sprincie.

W ostatnich latach nagroda za wygranie klasyfikacji punktowej to 25tys Euro. Sponsorem zielonej koszulki jest Skoda.

Odcinkami zaprojektowanymi dla sprinterów są etapy: 2, 4, 6, 7, 10, 11, 16, 19 i 21. Z kolei nieco trudniejsze, gdzie w czołówce będzie albo ucieczka albo… Peter Sagan to 3, 14, 16.

Warto też zwrócić uwagę na ostatni etap z metą na Polach Elizejskich poprzedzoną rundami w centrum Paryża. Jeśli gdzieś na świecie jest “świątynia kolarskiego sprintu” to właśnie tam. Wygrana ostatniego dnia Tour de France po finiszu z peletonu wiąże się z niewątpliwym prestiżem.

Kto wygra zieloną koszulkę Tour de France 2017?

Faworytem jest oczywiście Peter Sagan (Bora – Hansgrohe). Słowak udowodnił już, że może wygrywać zarówno dominując w sprintach jak i nie wygrywając choćby jednego etapu. Ma wokół siebie solidną drużynę z Maciejem Bodnarem na czele i trudno sobie wyobrazić, by mógł przegrać walkę o zieleń. To jednak sport i wiele może się wydarzyć, tym bardziej, że etapów typowo dla niego na pierwszy rzut oka nie ma tak wiele (trzy lub cztery, z czego dwa w drugiej fazie wyścigu, gdzie bardziej prawdopodobne są ucieczki).

W dobrej formie jest Arnaud Demare, który, jak na kolarza dobrze radzącego sobie w klasykach jest zawodnikiem nie tylko szybkim, ale i wytrzymałym. Do tego mistrz Francji ma wokół siebie mocną drużynę (FDJ) i w tym sezonie prezentuje wysoką formę.

O zwycięstwa etapowe, choć niekoniecznie o zieloną koszulkę powinni walczyć Andre Greipel (Lotto Soudal), który regularnie wygrywa etapy w każdym wielkim tourze, w którym startuje oraz Marcel Kittel (Quick Step).

Być może rywalem Sagana w bardziej wymagającym terenie będą Michael Matthews (Sunweb) i Sonny Colbrelli (Bahrain-Merida) oraz Ben Swift (UAE Emirates) i John Degenkolb (Trek Segafredo)

Nikt nie wie, w jakiej formie będzie Alexander Kristoff skonfliktowany z kierownictwem Katusha-Alpecin a Nacer Bouhanni z Cofidisu to zawsze wielka niewiadoma. Francuz niewątpliwie czeka na swoje pierwsze, etapowe zwycięstwo w Tour de France i jeśli nie zdobędzie go w tym roku, to kiedy?

Ciekawą postacią jest też Dylan Groenewegen z LottoNL Jumbo

Na koniec wreszcie Mark Cavendish. Brytyjczyk z Dimension Data będzie ścigał rekord Merckxa, już teraz jest drugim, najskuteczniejszym zwycięzcą etapowym w historii Touru. Problemy zdrowotne z pierwszej części sezonu stawiają jednak jego dyspozycję pod znakiem zapytania, ale kto wie, może po złapaniu wyścigowego rytmu zaskoczy rywali skutecznym finiszem.

A na kogo wy stawiacie w rywalizacji sprinterów?

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments