Za sprawą dwóch zwycięstw Rafała Majki walka w klasyfikacji Tour de France zaczęła budzić w Polsce spore zainteresowanie. W tym roku nasz zawodnik skupia się na rywalizacji o jak najlepsze miejsce w “generalce”, ale koszulka w grochy nieustająco jest prestiżowym trofeum, na które ochotę ma wielu znakomitych kolarzy.

Król gór

Kolarskie wyścigi etapowe nieodłącznie wiążą się z jazdą w górach. Wprowadzenie do programu Tour de France najpierw Wogezów, następnie Pirenejów a w końcu Alp całkowicie zmieniło oblicze tego sportu.

Kolejne pokolenia kolarzy cierpią na długich, stromych podjazdach i ryzykują podczas zjazdów. To właśnie w górach rozgrywają się losy klasyfikacji generalnej, to tam traci i zyskuje się nie sekundy a minuty.

Aby docenić nie tylko tych, którzy walczą o zwycięstwo w całym wyścigu, ale też tych, którzy wyłącznie najlepiej się “wspinają”, czyli po prostu najskuteczniej podjeżdżają, prowadzi się klasyfikację na “najlepszego górala”.

Od 1933r wybrane wzniesienia na trasie Tour de France są oznaczane jako premie górskie. Zawodnicy, którzy mijają je jako pierwsi, zdobywają punkty. Od 1975r ten, który ma ich aktualnie najwięcej jedzie w charakterystycznej białej koszulce w czerwone grochy.

Wzór ten pochodzi od pierwszego sponsora takiego stroju, producenta czekolad, firmy Poulain.

Zwycięzca klasyfikacji odbiera nagrodę finansową (w ostatnich latach 25tys. Euro ufundowane przez sieć hipermarketów Carrefour) i staje na podium w Paryżu. Zwyczajowo nazywa się go “królem gór”.

Najbardziej utytułowanym zawodnikiem w tej materii jest Richard Virenque, który koszulkę w grochy zdobywał aż siedem razy (najpierw walcząc w klasyfikacji generalnej a pod koniec kariery po dopingowych perturbacjach związanych z aferą festiny zbierając punkty w ucieczkach) a za najwybitniejszych „wspinaczy” w historii wyścigu uchodzą m.in. Federico Bahamontes i Lucien van Impe.

Kwestia decyzji

Tak jak zwycięzca klasyfikacji punktowej niekoniecznie jest najszybszym sprinterem, tak “najlepszy góral” zazwyczaj nie jest najszybciej podjeżdżającym kolarzem w peletonie. Tych należy szukać wśród zawodników walczących w klasyfikacji generalnej.

Mimo to, by zdobyć “grochy” trzeba być znakomitym sportowcem i zostawić sporo zdrowia na francuskich szosach.

Walka w klasyfikacji górskiej oznacza bowiem nie tylko walkę o etapowe zwycięstwa, ale też ciągłe pilnowanie sytuacji, zabieranie się w ucieczki, kontrolowanie rywali i zbieranie przewagi przed szarżującymi faworytami “generalki”, którzy w końcówkach etapów “przy okazji” do zysków czasowych nad resztą stawki dokładają punkty w klasyfikacji górskiej.

W praktyce często oznacza to wiele dni z rzędu spędzonych w kolejnych akcjach i nie mniejszy wysiłek niż ten, który ponoszą kolarze walczący o żółtą koszulkę.

Niektórzy zawodnicy jadą na Tour mając w planie rywalizację o “grochy”, dla innych jest to czasem nagroda pocieszenia za przegraną w klasyfikacji generalnej. Inni korzystają z nadarzającej się okazji, np. słabszej dyspozycji lidera drużyny, nie tylko zyskując chwałę dla siebie, ale i ratując wizerunek klubu.

Od wiaduktu po “dach wyścigu” czyli kategorie podjazdów

Aby dodać dynamiki wyścigowi i prowadzić klasyfikację górską od pierwszych dni zawodów, punkty przyznawane są nawet na etapach prowadzących przez teren, z którego gór nie widać.

Buduje to specyficzną narrację, w której zdarza się, że zanim do gry wejdą prawdziwi “górale” w koszulce w grochy jadą odważni uciekinierzy a bywa, że i sprinterzy, którzy wygrali sprint na niewielkiej górce pod miastem, gdzieś na północy Francji.

Kategoria premii, a co za tym idzie ilość punktów oraz miejsc punktowanych zależna jest nie tylko od bezwzględnej skali trudności podjazdu, ale też jego umiejscowienia na trasie, zarówno etapu jak i wyścigu. Trzeba przyznać, że w czasie Tour de France kategorie przyznawane są podjazdom całkiem racjonalnie i dość wiarygodnie odwzorowują ich znaczenie.

W “Wielkiej Pętli” znajdziemy 5 kategorii premii górskich, od najłatwiejszych do najtrudniejszych są to:

4. kategoria (w sumie 16 premii): 1 punkt
3. kategoria (14 premii): 2, 1 punkt
2. kategoria (4 premie): 5, 3, 2, 1, punkt
1. kategoria (11 premii): 10, 8, 6, 4, 2, 1 punkt
kategoria HC (6 premii): 20, 15, 12, 10, 8, 6, 4, 2 punkty

Dodatkowo meta na podjeździe kategorii HC na etapie 18. (przełęcz Izoard) daje szansę zdobycia podwójnej porcji punktów (40, 30, 24, 20, 16, 12, 8, 4).

Realnie rzecz ujmując, pierwszy sprawdzian dla kolarzy walczących o “grochy”, to etap nr 9, gdzie na trasie znajdziemy siedem punktowanych podjazdów: w tym trzy kategorii HC. Skuteczna ucieczka powinna dać tego dnia solidną zaliczkę na dalszą część wyścigu.

Kolejne ważne odcinki to nr 12, gdzie jest sześć premii, w tym jedna HC i dwie pierwszej kategorii oraz 17. z kolejnymi dwiema premiami HC, jedną pierwszej i jedną drugiej kategorii. Tam, na przełęczy Galibier dodatkowo czeka nagroda finansowa dla najszybszego kolarza w najwyższym punkcie całego wyścigu.

Ostatnie, poważne, górskie ściganie to etap 18 z metą na Izoard, gdzie jak już wspomniałem czeka podwójna porcja punktów.

Kto wygra koszulkę w grochy w Tour de France 2017?

Na to pytanie jest szczególnie trudno odpowiedzieć. Można pomyśleć o Thibaut Pinot (FDJ), który walczył w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia, jego drużyna nastawiona jest na pomoc sprinterowi (Arnaud Demare), zatem Francuz raczej skupi się na walce o etapowe zwycięstwo i ewentualnie o klasyfikację górską.

Naturalnymi kandydatami do walki o “grochy” wydają się kolarze Cannondale-Drapac. Pierre Rolland to specjalista ucieczek, który odnalazł się na nowo jako łowca etapowych triumfów. Z kolei Rigoberto Uran, choć pokazywał duży potencjał jako faworyt klasyfikacji generalnej, jeśli w niej zawiedzie, może spróbować powalczyć o klasyfikację górską. W podobnej sytuacji może być Robert Gesink z LottoNL Jumbo, który potrafi świetnie pojechać kilka trudnych etapów, choć niekoniecznie chce skupiać się na “generalce”.

Zależnie od sytuacji w “generalce” możemy pomyśleć o Fabio Aru lub Jakobie Fuglsangu z Astany, Louisie Meintjesie lub Darwinie Atapumie z UAE Emirates, Estebanie Chavesie z Orica-Scott czy Warrenie Barguilu z Sunwebu.

Jeżeli lider którejś z głównych ekip rywalizujących w klasyfikacji generalnej: Chris Froome, Richie Porte, Nairo Quintana lub Romain Bardet będzie miał problemy, wtedy do gry mogą się włączyć ich pomocnicy, np. Mikel Nieve, Carlos Betancur, Jarlinson Pantano lub Pierre Latour.

Na koniec należy wskazać jeszcze kogoś z grupy “dzielnych uciekinierów”, np. Thomasa de Gendta (Lotto Soudal), Mathiasa Franka, nie zapominając o kończącym karierę Thomasie Voecklerze.

Ze wszystkich klasyfikacji Tour de France, rywalizacja o koszulkę w grochy jest jednak najbardziej nieprzewidywalna i to w niej sytuacja powinna rozwijać się najbardziej dynamicznie.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments