W najbliższą sobotę będę mieć maraton mtb “pod domem”. Krakowska Skandia kontynuuje tradycję masowych imprez rowerowych w moim mieście. Zawody startujące na Błoniach były dla mnie zawsze ważnym wydarzeniem, bez względu na to, czy startowałem, kibicowałem, relacjonowałem albo po prostu wiedziałem, że się odbywają.

Pierwszy Krakowski Maraton Rowerowy zorganizowali w 2003r entuzjaści z wydawnictwa Compass. Maratony mtb dopiero zdobywały swoją popularność a impreza rozpoczynająca się de facto w centrum metropolii była dużą sprawą, która podgrzała lokalną społeczność rowerową. Pamiętam, że jak nawiedzeni sprawdzaliśmy kolejne fragmenty trasy, przebieg rundy był żywo dyskutowany a na kilka dni przed zawodami z mapkami maratonu po szlakach jeździli niemal wszyscy, którzy wówczas czynnie interesowali się kolarstwem górskim w Krakowie.

Kolejne lata przynosiły rekordy frekwencji, w szranki z krakowskim maratonem stawały imprezy spod Warszawy, Poznania czy Wrocławia. “Mój Maraton” trafiał pod skrzydła kolejnych organizatorów. Sześć lat temu w Krakowie pojawił się Lang Team, który co roku, w swoim stylu zaprasza zarówno “każdego, kto ma rower” jak i czołowych, polskich kolarzy górskich do uczestnictwa w tym wydarzeniu.

Bywa tak, że lokalni zawodnicy związani umowami i zobowiązaniami jadą na drugi koniec kraju, gdy w ich mieście rozgrywany jest wyścig. Sam też nie zawsze startowałem w Krakowie i muszę przyznać, że zawsze wtedy miałem mieszane uczucia.

maraton-krakowski-2003

Kilka godzin przed moim pierwszym maratonem krakowskim. Wiosna 2003.

Rywalizacja na ścieżkach, które zna się de facto na pamięć, na których stawiało się swoje pierwsze, rowerowe kroki, na których zdobywało się doświadczenia, szlify i odnosiło pierwsze, treningowe, sportowe czy też towarzyskie sukcesy wiąże się ze szczególnymi emocjami.

Każdy, kto decyduje się na start chce porównać się z kolegami i rowerowymi przyjaciółmi. Przy trasie można spotkać bliskich, do miasteczka zawodów można zaprosić rodzinę, by w końcu zobaczyła, czym ten wariat/wariatka tak naprawdę się pasjonuje.

Można też zaprosić znajomych, których poznajemy podczas maratonów w innych częściach kraju, pokazać im swoje ulubione ścieżki, zabrać na najlepszą pizzę i piwo w miejsce, gdzie barman mówi nam po imieniu.

To wszystko powoduje, że zawody rowerowe organizowane w Moim Mieście są ważnym punktem w kalendarzu.

W tym sezonie w krakowskim Skandia Maratonie Lang Teamu biorę udział w wyjątkowej roli. Wraz z żoną organizujemy start młodzieży niepełnosprawnej ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Zgodnie z tradycją, trasę wcześniej objechaliśmy, bo ścieżki w Lasku Wolskim oferują więcej niż można by się spodziewać. Dla naszych podopiecznych start w imprezie, w której zazwyczaj bierze udział ok półtora tysiąca rowerzystów to coś specjalnego.

Jeśli jesteś z Krakowa lub okolic, nie masz jeszcze planów na najbliższy weekend, to zapisz się na sobotni maraton. Albo przynajmniej przyjdź pokibicować swoim przyjaciołom.

Zdjęcie okładkowe: materiały prasowe Organizatora, fot. Szymon Gruchalski

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments