Nie zdziwiłem się, gdy w dorocznym rankingu wpływowych blogerów tradycyjnie zabrakło tematyki sportowej. Oczywiście pierwszą myślą było “hurr-durr znowu nas pomijają”, ale potem rozejrzałem się po internetach by stwierdzić, że poza blogami rowerowymi tak właściwie to jest bieda.

W poszukiwaniu treści, które chętnie czytałbym przy śniadaniu albo w ramach chwili relaksu w pracy zapytałem Was o podpowiedzi na facebooku:

Jakie znacie blogi sportowe pisane po polsku? Mam na myśli nie pamiętniki treningowe w rodzaju bikestats czy popularne…

Posted by xouted on Wednesday, 20 January 2016

Dodatkowe poszukiwania pokazały jasno, że najlepiej w temacie radzą sobie… dziennikarze czy też komentatorzy mediów sportowych, którzy “blog”, często w obrębie serwisu własnej redakcji traktują jako miejsce do odrobinę bardziej niezobowiązujących wypowiedzi. Jest też niezastąpiona Justyna Kowalczyk, która w osobisty sposób komentuje nie tylko własny trening i starty, ale też sytuację w narciarstwie biegowym i polskim sporcie jako takim i aż dziw, że od lat robi to dla kogoś (najpierw natemat, teraz agora) a nie we własnej domenie.

Swoje trzy grosze dorzucają biegacze i triathloniści, ale w tym miejscu trzeba zaznaczyć, że większość stron biegowych czy “tri” to typowe pamiętniki treningowe z odrobiną porad. A ja chciałbym poczytać fajne treści o sporcie jako takim, tak jak czytam o filmach, muzyce czy polityce. W końcu sport to taki sam element kultury masowej.

I tak pogrążony w zniechęceniu na temat tego, jak to jest badziewnie, bo nikt fajnie nie pisze o sporcie uzmysłowiłem sobie, że przecież są blogi rowerowe. Co prawda szukałem czegoś poza naszą kochaną branżunią, no ale muszę docenić treści i autorów, którzy naprawdę wykonują solidną pracę.

Owszem, blogi kolarskie wciąż są niewielkie, biorąc pod uwagę liczby bezwzględne, ale jakość i różnorodność oferowanych treści jest bardzo wysoka. Obojętne czy chcecie czytać komentarze do wyścigów zawodowców, wrażenia z imprez amatorskich, oglądać fajne zdjęcia czy szukacie rozwiązania nietypowych problemów, blogerzy rowerowi oferują dobre rozwiązania.

Szczerze? Coraz częściej zaglądam właśnie na blogi niż internetowe “magazyny” czy “portale”. Być może powód jest taki, że poziom merytoryczny dostaję taki sam a świeżość i autentyczność przekazu połączona z zaangażowaniem przewyższa nieco zużytą, klasyczną formułę.

Co więcej, jeśli ktoś poważnie podchodzi do jazdy na rowerze i ma jakikolwiek talent do przelewania swoich myśli na tekst, dźwięk czy obraz, ma spore perspektywy by stać się znakomitym fachowcem. Kolarz-amator wie o swoim sporcie, organizmie i metodach treningowych więcej niż niejeden dziennikarz sportowy piszący o kolarstwie “z doskoku” i tylko od jego inwencji zależy, jak tę wiedzę przekaże.

Pewnym grzeszkiem jest nieregularność publikacji i słomiany zapał niektórych autorów, ale cóż, tak to już jest z blogami.

Mały przytyk należy też się tym, którzy jeszcze nie dostrzegli potencjału leżącego w blogach rowerowych, czyli importerom, producentom, dystrybutorom i sprzedawcom sprzętu. Czasy zmieniają się szybko, użytkownicy dojrzewają i stają się coraz bardziej świadomi, zatem prymitywne formy reklamy w postaci sponsorowanych testów i prezentacji w końcu przestaną działać. Jeśli chodzi o ekspozycję marki, produktu czy usługi, konkretną ofertę sprzedażową, promocję czy konkurs blogi są znakomitym medium. Te “lajfstajlowe”, modowe, finansowe, kulinarne, “parentingowe”, podróżnicze, dlaczego więc nie rowerowe?

Skoro już tak gloryfikuję, na koniec trzeba by wrzucić listę linków do blogów i autorów, których czytam, znam lub zywczajnie polecam. Zatem lecimy, kolejność jest alfabetyczna:

Istnieje też cała sfera blogów miejsko-turystycznych, możecie ich poszukać np. w agregatorze blogirowerowe.blogspot.com

Polecam ja, Marek Tyniec xouted.com z okazji 5000 fanów na moim fanpage facebook.com/xouted

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments