Miesiąc oddechu, w którym trudno o chwilę odpoczynku. Między Giro a Tourem dzieje się tak wiele, że ciężko nadążyć za śledzeniem najważniejszych wydarzeń. Oto kluczowe fakty kolarskiego czerwca.

Rekord nie na wieki

Bradley Wiggins osiągnął swój cel. Po kilkumiesięcznych przygotowaniach pobił rekord godzinny i to o prawie 1,6km. Na początku czerwca na londyńskim torze Lee Valley Velo Park pierwszy brytyjski zwycięzca Tour de France w 60 minut przejechał 54,526km. Choć przez cały dystans poruszał się jak w zegarku, wynik jest nieco rozczarowujący, przynajmniej dla niego. Marzeniem “Sir Wiggo” było przekroczenie bariery 55km i ustanowienie rekordu, który będzie “wieczny”. Tymczasem 54,5 to rezultat rewelacyjny, ale nie zamyka historii jazdy godzinnej. Być może nie od razu, ale za kilkanaście miesięcy znajdzie się śmiałek, który poprawi osiągnięcie Wigginsa. Co ciekawe, próba ta miała być szczytowym osiągnięciem filozofii “marginal gains” (kolarz zgolił brodę, jechał na specjalnym rowerze przygotowanym we współpracy z Jaguarem, wiele godzin testował w tunelu aerodynamicznym), lecz… nie była. Zmiana pogody w Londynie i wyższe ciśnienie atmosferyczne spowolniły Wigginsa i odebrały mu nieco prędkości. Tak czy inaczej, bijąc rekord Brytyjczyk ze swoimi złotymi medalami olimpijskimi na torze (3x) i w jeździe na czas, wygranym Tourem, Paryż-Nicea, Criterium du Dauphine, Tour de Romandie i rekordem godzinnym jest jedną z najwybitniejszych postaci w historii kolarstwa.

Przedtourowe próby

Tour de Suisse i Criterium du Dauphine to jak co roku najważniejsze manewry przed Wielką Pętlą. W 2014 Alberto Contador i Chris Froome stworzyli piękne widowisko we Francji, tym razem Hiszpan zbierał siły po Giro d’Italia i jedyny start, jak zaliczył to Route du Sud, gdzie z powodzeniem zmierzył się z Nairo Quintaną. Na trasie Criterium du Dauphine Froome rywalizował z Tejayem van Garderenem. Amerykanin z BMC dzielnie stawiał opór Brytyjczykowi ze Sky, ale ostatecznie mu uległ. Nierówną formę zaprezentował Vicnenzo Nibali, co postawiło pod poważnym znakiem zapytania jego szanse na obronę tytułu w lipcu. Zaimponował za to Romain Bardet, który popisał się odważnym rajdem na etapie do Pra Loup.

Z kolei w Szwajcarii dobrze radził sobie Thibaut Pinot, który uzyskał rewelacyjny czas na podjeździe w Solden. Cały wyścig wygrał jednak kolarz Katiuszy, Simon Spilak. Po raz kolejny równą dyspozycję zaprezentował Rafał Majka – ucieszyła przede wszystkim jego postawa w czasówce.

Nie pierwszy raz potwierdziła się prawda, że kto błyszczy w czerwcu ma problemy na trasie Touru. Van Garderen, Bardet czy Pinot po obiecujących testach w Criterium du Dauphine i Tour de Suisse mieli sporo problemów w Tour de France. Bardet zdołał tam wygrać etap, ale dziewiąte miejsce i 16 minut straty do Froome’a to zdecydowanie poniżej jego oczekiwań. Van Garderen “Wielkiej Pętli” w ogóle nie ukończył a Pinot uratował swój Tour zwycięstwem na Alpe d’Huez.

Niewiadoma gwiazdą kobiecego peletonu

Katarzyna Niewiadoma znakomicie spisała się podczas Igrzysk Europejskich rozgrywanych w azerbejdżańskim Baku, gdzie zdobyła srebro w wyścigu szosowym ze startu wspólnego. Do tego dołożyła wygraną w etapówce Euskal Emmakumen Birra i drugie miejsce w klasyku Durango-Durango. Bez względu na to, jak oceniacie prestiż “Igrzysk Europejskich”, regularna obecność naszej zawodniczki w czołówce, na równi z utytułowanymi i doświadczonymi kolarkami bardzo cieszy.

Wspomniane “Igrzyska” były też jednym z jaśniejszych punktów sezonu Mai Włoszczowskiej. Nasza kolarka górska, która w sezonie 2015 rozpoczęła współpracę z polską grupą Kross zdobyła w Baku brązowy medal w wyścigu cross country.

Z kolei Marek Konwa wygrał wyścig kategorii HC w Jeleniej Górze firmowany właśnie przez Maję. To o tyle ważne, że najlepszy polski kolarz XC w tym roku nie jeździł w grupie zawodowej i powracał do formy po nieco słabszym czasie w swojej karierze. Wygrana z kilkoma mocnymi rywalami i spory zastrzyk punktów były dla niego ważnym wydarzeniem.

Przy okazji dokonań polskich kolarzy mtb na arenie międzynarodowej warto też wspomnieć o 12 miejscu Michaliny Ziółkowskiej na mistrzostwach świata w maratonie. Zawodniczka teamu Volkswagena po raz kolejny pokazała, że w tej konkurencji można śmiało zaliczyć ją do szerokiej czołówki.

Niespodziewany mistrz

Marcin Białobłocki, który od kilku sezonów ścigał się w brytyjskich klubach przyjechał na Mistrzostwa Polski do Sobótki i wygrał w jeździe indywidualnej na czas. Ten rezultat, przez wielu przyjęty ze sporym zaskoczeniem, dał mu przepustkę do kadry na Tour de Pologne a następnie na mistrzostwa świata. Białobłocki pokazał imponującą moc a biorąc pod uwagę, że jego ekipa, One Pro Cycling w sezonie 2016 awansowała do grona zespołów “prokontynentalnych”, w przyszłym roku zapewne częściej o nim usłyszymy.

Wspomniany w majowym podsumowaniu Tomasz Marczyński po raz trzeci w karierze został mistrzem kraju w wyścigu ze startu wspólnego. Zmagania o koszulkę z orłem zostały w tym roku przygotowane przez Lang Team, imprezę transmitowała telewizja, niestety jakość przekazu była na żenującym poziomie.

Zdjęcie okładkowe: Andrew, flickr, CC BY 2.0

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments