loverove

Loverove 06.05.2017

Podsumowanie pierwszego dnia Giro, specjalnie dla Was:

1. Pokonał sprinterów, wygrał etap i jest liderem

Austriak Lukas Pöstlberger wykorzystał niezdecydowanie sprinterów i ich pomocników po zamieszaniu na ostatnich, niebezpiecznych i ciasnych zakrętach pierwszego etapu Giro d’Italia i po odważnym ataku dojechał do mety przed peletonem. Jest liderem i stanął na podium w swoim debiucie w wielkim tourze. “Audaces fortuna iuvat”, jak mawiali starożytni.

Swoją drogą, tak wąskie wiraże na mniej niż 3km przed metą to jakaś pomyłka i dobrze, że obyło się bez poważniejszych konsekwencji.

Skrót najważniejszych wydarzeń znajdziecie poniżej:

Większość dnia w ucieczce spędził Marcin Białobłocki z CCC Sprandi Polkowice. Niewiele z tego wynikło, ale miejmy nadzieję, że w ten sposób buduje formę na czasówkę w środku wyścigu.

54,8km/h

Taką średnią prędkość uzyskał Pöstlberger od momentu swojego ataku do linii mety, czyli na dystansie 2,3km.

Co więcej, Austriak udostępnia swoje pełne dane na Stravie, zatem możemy odczytać, że ostatni kilometr i sto metrów pokonał ze średnią mocą 511W w czasie 1’20” (a na ostatnich metrach już świętował zwycięstwo i przestał pedałować) i maksymalną 840W. Deklarowana masa ciała to 70kg.

3. Bora-Hansgrohe może jechać do domu

Zespół Petera Sagana i Rafała Majki na Giro przyjechał bez swoich liderów. Ba, bez wyraźnego lidera w ogóle. Jak na grupę, której w takim wypadku jest “pokazanie się z dobrej strony” i walka o zwycięstwa etapowe, to właściwie robotę mają z głowy. Pöstlberger wygrał pierwszy odcinek wyścigu a Cesare Benedetti po aktywnej jeździe w uciecze został liderem klasyfikacji górskiej. W rękach kolarzy Bora – Hansgroche znalazły się więc wszystkie koszulki, jakie można zdobyć w setnym Giro d’Italia. Wyścig rozliczony, można już jechać do domu. CCC – tak to się robi!

3.  Plan na sobotę

Długi etap – 221km, do tego trasa bardziej górzysta, jednak ze szczytu premii 2. kategorii do mety jest niemal 50km. Ponieważ rozstrzygnięcia pierwszego dnia nieco nas zaskoczyły, trudno jednoznacznie powiedzieć: “będzie finisz z peletonu”, ponieważ to dogodniejszy teren dla ucieczki. Ale cóż, tak, powinien być finisz z peletonu. Zwłaszcza, że prawdziwych sprinterów jest w stawce niewielu a i okazji do zwycięstw mają tylko kilka. Więc im wcześniej to załatwią, tym lepiej dla nich.

A, no i najważniejsze. Sardynia, będąca tłem rywalizacji kolarzy jest naprawdę piękna!