loverove

Loverove 16.12.2016

Loverove na piątek, dla fanów “bikeporn” i dla tych, którzy troszczą się o nasze kolarstwo. Enjoy!

0. Dziś blog bez polityków

Jak zawsze, ale cóż, niech będzie i tak :)

1. Nowy rower Rafała Majki

Niby wiele się nie zmieniło, ponieważ Bora Hansgrohe tak jak Tinkoff będzie używać rowerów marki Specialized, ale malowanie jest inne, wsporniki zamiast FSA pochodzić będą od PRO a zastosowany pomiar mocy to Pioneer. Tak czy inaczej Tarmac na Dura Ace di2 to fajna rzecz :)



2. Tarczówki na szosie: oczekiwania vs rzeczywistość

W 2006r nie tak znany znany jeszcze producent rowerów, czyli Canyon, zaprezentował “concept-bike”, szosówkę z hydraulicznymi hamulcami tarczowymi, ważący 6,8kg, czyli tyle, ile wynosi limit UCI dla rowerów dopuszczonych do oficjalnych wyścigów. 

W ciągu dekady rzeczywistość prześcignęła oczekiwania. Na Canyonach kolarze wygrali kilka wielkich tourów i klasyków, limit wagowyUCI stał  się anachronizmem a tarczówki zaczęły gościć w rowerach nie tylko górskich, ale i aerodynamicznych szosówkach. Niezmienne pozostało oczywiście ciągłe niezdecydowanie UCI na temat tego, jak dostosowywać przepisy do ewoluujących realiów. W każdym razie Canyon, tak jak inni topowi producenci w sezonie 2017 będzie miał w ofercie szereg rowerów szosowych na hamulcach tarczowych, które przy tym są aerodynamiczne, ergonomiczne, lekkie i w ogóle ;).

Nie wiem jak Wy, ale ja zdecydowanie taką współczesną, aero-szosówkę na tarczach bym przytulił. I niech mi ktoś powie, że innowacje to niefajna rzecz.

3. Szkolenie młodzieży nie działa…

Najwyższa Izba Kontroli zrobiła to, na co wskazuje jej nazwa, czyli skontrolowała. A co? System szkolenie w sześciu dyscyplinach: kajakarstwie, żeglarstwie, narciarstwie, pływaniu, biathlonie i, co nas najbardziej interesuje, kolarstwie. Zbadano czas od Aten do Londynu i okazało się, że niestety jest słabo. Młodzi sportowcy byli źle selekcjonowani, brak im też było motywacji, by pozostać przy treningach podczas przechodzenia na kolejne etapy edukacji. Jedyną pociechą jest ta, że NIK nie doszukała się nieprawidłowości w wydatkowaniu publicznych pieniędzy. Więcej informacji na ten temat znajdziecie np. na stronie Eurosportu.

W takich sytuacjach odczuwam to, co zwykło nazywać się “schadenfreude”, czyli radość z czyjegoś nieszczęścia. Raport NIK potwierdza, NIESTETY, teorię (którą uważni czytelnicy bloga znają), że obecna generacja kolarskich gwiazd to raczej wypadkowa wielu, niekoniecznie powiązanych ze sobą czynników i jeśli Polski Związek Kolarski nie zabierze się na poważnie do pracy, będzie miała charakter wyłącznie anegdotyczny! Czyli cóż, miałem rację, ale co to za satysfakcja mieć rację w takiej kwestii…