2003, 2015, 2017. Polska grupa zawodowa sponsorowana przez Dariusza Miłka została po raz trzeci zaproszona do udziału w Giro d’Italia. Jak kolarzom w pomarańczowych strojach powiedzie się w tym roku?

W sezonie 2003, polski zespół pozyskał do składu Pawła Tonkowa. Rosjanin, zwycięzca Giro 1996 był wówczas u kresu kariery, ale zapowiadał walkę o czołowe lokaty. Był też poważnym argumentem stojącym za zaproszeniem grupy do udziału we włoskim tourze.

Pomysł z Tonkowem okazał się niewypałem, ale barw CCC godnie reprezentował Dariusz Baranowski, który zajął na trasie 12. a po wykluczeniu Raimondasa Rumsasa 11. miejsce w klasyfikacji generalnej. Dalsze, ale wciąż dobre lokaty zajęli Tomasz Brożyna (31->30), Radosław Romanik (33->32) i Piotr Chmielewski (49-48) a we wczesnej fazie wyścigu sporo zamieszania na finiszach robił Łotysz Andris Nauduzs. Ogólnie rzecz ujmując, choć zawody ukończyło tylko czterech kolarzy CCC, wyścig w ich wykonaniu był całkiem udany.

Nieco inaczej potoczyły się losy występu ekipy CCC w sezonie 2015. Dobre rezultaty w wiosennych wyścigach: postawa w Mediolan-Sanremo i Amstel Gold Race, etapowe zwycięstwo Macieja Paterskiego w Volta a Catlunya zaostrzyły apetyty kibiców.

Patrząc na wyniki Giro d’Italia 2015, start CCC był w tej imprezie niepowodzeniem. Tyle tylko, że mogło być zupełnie inaczej, gdyby wyścig był rozgrywany w odmiennym stylu. Permanentna wojna Alberto Contadora z kolarzami Astany sprawiła, że regularnie zabierający się w ucieczki kolarze polskiej ekipy wrócili z Włoch z niczym. Najwyżej sklasyfikowany w klasyfikacji generalnej Sylwester Szmyd był 45, a zawodnicy w pomarańczowych strojach wystąpili w roli przysłowiowych “Dzielnych Francuzów”. Czyli odegrali rolę w porywach drugoplanową.

Kolarstwo ma to do siebie, że niemal każdy wyścig co roku wygląda inaczej. Drużyna CCC Sprandi Polkowice nie ma tym razem zaproszenia do startu ani w Mediolan-San Remo ani w Tirreno-Adriatico. Karierę zakończył Sylwester Szmyd, nie ma też już Davide Rebellina.

Najstarszym kolarzem jest Marcin Białobłocki. Ciekawe, czy wystartuje a jeśli tak, czy dotrwa do czasówek, podczas których powinien pokazać się z dobrej strony.

Większość drużyny jest młoda, wliczając w to silny zastęp Czechów oraz kilka nadziei naszego kolarstwa, a naturalnym kandydatem na lidera wydaje się być Maciej Paterski.

Biorąc pod uwagę zapowiadaną, bardzo silną obsadę gwiazd zawodowego peletonu deklarujących walkę o zwycięstwo, naturalną drogą dla CCC wydaje się być polowanie na zwycięstwa etapowe. Zarówno w górach jak i w terenie pagórkowatym sukces jest możliwy, choć jak to w wielkim tourze, chętnych do osiągnięcia takiego celu każdego dnia jest ponad stu.

Dla zagranicznych fanów kolarstwa “dzika karta” na setne, jubileuszowe Giro dla polskiej ekipy jest z pewnością zaskoczeniem. Pozostałych trzech uczestników spoza world touru: Bardiani CSF, Willier-Triestina i Gazprom to typy dość przewidywalne. Za zaproszeniem CCC Sprandi Polkowice stoją więc w dużej mierze kwestie nie tylko sportowe, ale i biznesowe.

Podczas wiosennych wyścigów organizowanych przez RCS warto będzie wypatrywać bannerów Sprandi, ale bez względu na kulisy sprawy, zawsze lepiej ogląda się wielki tour, jeśli jedzie w nim polska drużyna. Ot, taki współczesny przejaw patriotyzmu.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments