fbpx

Sponsor ma znaczenie

Wprowadzany stopniowo ostracyzm względem rosyjskich sponsorów, wydarzeń, drużyn czy imprez pojawia się dopiero, gdy doszło do ostateczności. Tymczasem świat sportu od dekad akceptuje brudne pieniądze w imię… no właśnie, w imię czego?

Jasna deklaracja organizatorów wyścigów F1, UCI kasująca z kalendarza kolarskie wyścigi w Rosji i Białorusi czy gest rosyjskiego tenisisty Andrieja Rublowa stoją w opozycji do mętnych wypowiedzi przewodniczącego międzynarodowej federacji piłkarskiej, Gianniego Infantino. 

Bezprawna i nieuzasadniona agresja Rosji na Ukrainę gwałci podstawowe prawa człowieka, liczne konwencje międzynarodowe i zwyczajnie nie mieści się w głowie wywołując strach, przerażenie oraz ogromny smutek. 

Świat sportu od lat akceptuje takie zachowania przymykając oczy, zależnie od miejsca, czasu i kontekstu, dla zarobku, dla rozwoju albo dla przetrwania. 

Aby nie było wątpliwości, tak, to jest temat, który poruszam dość regularnie i na który, mimo wszystko na co dzień nie ma jasnej odpowiedzi. A ponieważ zajmuję się komentowaniem kolarstwa, co do zasady skupię się na sytuacji w kolarstwie, pomijając inne dyscypliny sportu. 

W zawodowym peletonie mamy więc, jako sponsorów tytularnych Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kazachstan, Izrael, czyli kraje wprost łamiące prawa człowieka. 

Komercyjnymi sponsorami eksponowanych grup zawodowych są będące na bakier z ekologią koncerny Ineos czy Total a także rosyjski Gazprom, którego obecnie komentować raczej nie trzeba. 

Mieliśmy też worldtourowy zespół nazywający się po prostu “Katiusza”. Nazwę rosyjskich wyrzutni rakietowych przez dziesięć lat wszyscy przetwarzaliśmy bez mrugnięcia okiem. 

Wyścigi rozgrywane są na półwyspie arabskim, gdzie prawa kobiet czy mniejszości są albo oficjalnie nieludzkie albo “tylko” regularnie łamane. Zawodnicy i dziennikarze chętnie też chwalą hotele podczas Tour of Turkey w kraju rządzonym przez autokratę Erdogana. 

Wymieniać można by długo. 

Owszem, w idealnym świecie nie musielibyśmy zastanawiać się nad tym, czy dla zachowania ciągłości funkcjonowania drużyny przyjmować pieniądze z kraju łamiącego prawa człowieka lub firmy wykorzystującej pracowników czy niszczącej środowisko naturalne. 

Realnie i uczciwie obecności tych mecenasów kolarstwa nie powinniśmy akceptować. Ich codzienna polityka jest bowiem zaprzeczeniem wszystkich wartości, które niesie ze sobą sport. Przyjaźni, braterstwa, uczciwej rywalizacji, znoszenia granic, podziałów, wyrównywania szans. 

Niewątpliwie też więcej wymagać powinno się od bogatszych i bardziej wpływowych niż na co dzień zmagających się z deficytami. Godnie potrafią się jednak zachować zarówno krezusi jak wyścigowa F1, średniacy, czyli zawodowe kolarstwo czy będący absolutnie w niszy przedstawiciele Polskiego Związku Rugby na Wózkach. A przedstawicielom międzynarodowej federacji piłkarskiej pozostaje, cóż, życzyć, by rozliczyła ich historia. 

Na temat hipokryzji FIFA czy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego napisano już jednak tomy opracowań, nie jest to więc miejsce na powtarzanie oczywistości, natomiast co cesarskie cesarzom sprzedajności oddać w tym miejscu muszę. 

Sprawa zaczyna się komplikować w momencie, gdy z jednej strony setki milionów euro służą wybielaniu wizerunku zbrodniarzy czy trucicieli a z drugiej, mimo wszystko, dają pracę, inspirują, dają szansę na lepsze życie. 

By zerwać kontrakt z Aerofłotem stać Manchester United, klub bogatszy niż małe, ale jednak państwa. Dla równowagi, Giuseppe Saronni po tym, gdy zakończył wieloletnią współpracę z włoskim producentem blachy, firmą Lampre, pomocy szukał u kapitału z Chin a ostatecznie jego zespół uratowali przedstawiciele Emiratów Arabskich.

Z kolei wielu znakomitych kolarzy czy dyrektorów sportowych przyjęło ofertę księcia Bahrajnu, który osobiście pacyfikował opozycję w swoim kraju (będąc równocześnie pasjonatem kolarstwa i zapalonym triathlonistą).

Trudno powiedzieć czy Saronni, Nibali czy Landa (ale i np. Rafał Majka jeżdżący w UAE) mieli wyjście i mogli np. zejść z oczekiwań finansowych tak jak od lat robi to kierownictwo i zawodnicy drużyn EF, Lotto, Ag2r lub FDJ czy może brak pójścia na kompromis oznaczałby dla nich koniec kariery i pracy zawodowej.

Prawdopodobnie wchodzenie w indywidualne wybory i potępianie za nie nawet w sytuacji kryzysowej to o krok za daleko. 

Natomiast zdecydowanie zwycięstwo zawodnika Gazpromu podczas UAE Tour w drugim dniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę to chichot losu. Niewykluczone zresztą, że drużynę spotka ostracyzm. Ponieważ to zespół Pro Team, czyli drugiej dywizji, musi zabiegać o prawo startu w wybranych imprezach. Cofnięcie takiego zaproszenia dość szybko zaczęli rozważać np. organizatorzy Tour of Norway. 

W ubiegłych latach na Tour de Pologne Gazprom często zapraszał Czesław Lang. W tym roku start w naszym wyścigu ma zapewniona drużyna Alpecin-Fenix, tradycyjnie powinna z “dziką kartą” pojechać reprezentacja Polski. Z dwóch pozostałych miejsc jedno przyznane zostało już ekipie Novo Nordisk. Teoretycznie zostało jeszcze jedno, z którego Arkea-Samsic raczej nie skorzysta…

Wiele wskazuje na to, że kolarstwa zawodowego póki co nie stać, by uwolnić się od brudnych, węglowych, naftowych czy zbrodniczych pieniędzy. Wymaga to głębszej reformy sportu rowerowego, zmiany modelu finansowania, licencjonowania, być może nawet niektórych zasad rywalizacji. 

Co więcej, choć powszechne staje się potępienie dla Rosjan en masse, należy po pierwsze szanować sportowców z tego kraju (co nie wyklucza niestety odpowiedzialności zbiorowej związanej np. z czasowym wykluczeniem z rywalizacji na podstawie oficjalnych lub uznaniowych sankcji) ze szczególnym uwzględnieniem tych, którzy odważają się wyrażać głosy sprzeciwu dla agresji (jak wspomniany na wstępie tenisista Rublow czy kolarz Ineos-Grenadiers Paweł Siwakow). W przypadku obywateli tego kraju każdy symbol czy gest sprzeciwu jest wyrazem determinacji i swoistego bohaterstwa.

Kluczowe wydaje się po pierwsze informowanie o istniejących problemach etycznych związanych ze sponsoringiem przez określone firmy, organizacje czy państwa oraz wywieranie presji na UCI jako federację (która w obliczu rosyjskiej agresji jako jedna z pierwszych w świecie sportu zachowała się właściwie), organizatorów imprez i media. 

Na koniec wreszcie warto pamiętać o tym, że są kolarze, drużyny czy firmy, którzy mają odwagę, energię i chęć by być ambasadorami spraw ważnych. Angażują się w pomoc w krajach rozwijających się (np. promując wyrównywanie szans przez sport w Afryce), w wywiadach rozmawiają nie tylko o wynikach, ale o prawach człowieka czy ekologii. I to im warto poświęcać więcej uwagi i czasu. Nie tylko w czasach kryzysu lecz na co dzień. 

Zdjęcie na okładce: LaPresse – Fabio Ferrari, materiały prasowe RCS z UAE Tour 2022


Opublikowano

w

przez