Nie spodziewałem się, że zadam to pytanie. A tymczasem przed finałowym etapem 74. Tour de Pologne mamy świetną sytuację: dwunastu świetnych zawodników z niewielkimi stratami walczy o zwycięstwo. Majka, Teuns, Nibali, Costa, Pozzovivo, Yates, Oomen, Zakarin, Poels, Jungels i Haig. Klasa!

Dobra pogoda, ciekawa trasa, odpowiedni termin i zacna obsada. W tegorocznym Tour de Pologne działa po prostu wszystko. Przed ostatnim etapem w grze o żółtą koszulkę zostało 12 mocnych kolarzy, z których każdy to bardzo solidne nazwisko. Co więcej rywalizację gwiazd ogląda się bardzo przyjemnie a Polska w ciepłym, popołudniowym świetle prezentuje się atrakcyjnie. Oby to był początek naprawdę szczęśliwej passy dla Tour de Pologne.

W ramach ogranego frazesu i jednego z “mitów założycielskich” naszego wyścigu, w tym roku TdP jest imprezą przełomową dla Dylana Teunsa i Jacka Haiga. Młodzi Belg (rocznik 1992) i Australijczyk (rocznik 1993) mieli już oczywiście na swoim koncie dobre rezultaty (Teuns był m.in. trzeci w Walońskiej Strzale i wygrał Tour de Wallonie, Haig zajął drugie miejsce w Tour de l’Avenir i Tour of Slovenia), ale to w Polsce zaliczyli swoje pierwsze Worldtourowe zwycięstwa. Jasne, gdzieś musieli, ale miło, że zrobili to u nas po śmiałej jeździe na górzystych etapach.

Z kolei Majka, Nibali, Costa, Pozzovivo, Zakarin, Poels i Jungels to uznane gwiazdy z World Touru, z których każda ma imponujące portfolio a Sam Oomen znakomicie się zapowiada.

Miło więc patrzeć, gdy takie grono na poważnie ściga się po naszych szosach i przed ostatnim etapem pierwsza dwunastka mieści się w zaledwie 43”.

Biorąc pod uwagę, że ostatni etap wokół Bukowiny potrafi być mocno selektywny, podjazd w Gliczarowie daje okazję do ataku mocnym, dynamicznym góralom a liczy się także umiejętność utrzymania wysokiego tempa na wąskich, krętych zjazdach możemy mieć do czynienia z niezłym show!

Co więcej, fakt, że Peter Sagan “spłynął”, nie wytrzymując tempa na odcinku do Zakopanego pokazuje, że przy odpowiednim zaangażowaniu “górali” Tour de Pologne może być faktycznie imprezą dla nich, podobną bardziej do “Dookoła Kraju Basków” niż belgijsko-holenderskiego Eneco Tour dla mocarnych specjalistów wiosennych klasyków.

Zobaczymy, jak finał rozegra czołówka, ale, nieco na wyrost i nieco przedwcześnie pokuszę się o stwierdzenie, że po raz pierwszy Tour de Pologne dorównał atrakcyjnością do oficjalnych komunikatów prasowych organizatora. W tym roku w końcu mamy dobry wyścig z wysokim poziomem sportowym, który przyjemnie się ogląda.

Być może to szczęście i dobry zbieg okoliczności, ale cóż, po pierwsze szczęściu trzeba pomagać a po drugie, zarówno w zawodowym sporcie jak i w biznesie (a wyścig taki jak TdP to połączenie obu) przypadki rzadko się zdarzają.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments