Uznawany za najbardziej nieprzewidywalny a przez to za najciekawszy wielki tour sezonu często faktycznie przynosi wiele niespodzianek. Kolarze pod koniec sezonu, bywa, że w trakcie negocjacji kontraktów, wracający po kontuzjach lub zmęczeni wcześniejszymi startami. Choć lista pretendentów wygląda w tym roku imponująco, tak naprawdę nie wiadomo, kto jest w jakiej formie i jaki jest jego główny cel na ten wyścig.

Pożegnalne tournee

Alberto Contador, choć nie jest obrońcą tytułu, wystartuje z “jedynką”. To prezent ze strony organizatorów Vuelty dla kończącego karierę Hiszpana. Contador wygrywał ten wyścig trzykrotnie a teraz, gdy postanowił pożegnać się z zawodowym peletonem jako czynny zawodnik, wybrał właśnie tę imprezę jako swój ostatni wielki tour. Czy będzie w stanie stanąć na podium, czy też mocy wystarczy mu tylko na jakiś śmiały atak, nie wiadomo. Tak czy inaczej możemy spodziewać się przynajmniej kilku wzruszających momentów, wielu gestów  samego zawodnika, jego kolegów, rywali, drużyny i fanów.

Polowanie na dublet

Chris Froome wygrał Tour de France po raz czwarty w karierze, ale równocześnie pięć razy nie udało mu się zwyciężyć w hiszpańskiej Vuelcie. Przegrywał z Juanem Jose Cobo, Alberto Contadorem i Nairo Quintaną a także z kontuzją. Mając świetną zaliczkę w postaci “Wielkiej Pętli” stoi przed szansą zwycięstwa w dwóch wielkich tourach w jednym sezonie. To naprawdę byłoby COŚ, co wyniosłoby Brytyjczyka ponad pozostałych specjalistów trzytygodniowych imprez z jego pokolenia. W poprzednich latach Froome ewidentnie gasł pod koniec TdF. Tym razem utrzymał dyspozycję do końca, równocześnie ani przez moment nie mając tak druzgocącej przewagi nad rywalami, jak zdarzało się to w przeszłości. Można podejrzewać, że w teamie Sky inaczej rozłożono akcenty i w zamierzeniu ich lider ma być gotowy do walki o czerwoną koszulkę w Hiszpanii.

Ekscytujące powroty

Esteban Chaves zmagał się z problemami zdrowotnymi w pierwszej części sezonu, w związku z tym na trasie Vuelty będzie nie tylko świeży, ale i zmotywowany. Jako lider Orica-Scott będzie miał wsparcie w postaci braci Yates, lecz jeśli udało mu się odbudować i formę i morale, to on będzie grał pierwsze skrzypce w tym zespole a równocześnie może włączyć się do walki o zwycięstwo.

Nas z kolei intryguje dyspozycja Rafała Majki, który poturbowany wycofał się z Touru, następnie, gdy zagoiły się rany, “sprawdził nogę” na trasie Tour de Pologne a na Vueltę jedzie jako lider Bora-Hansgrohe. Niby sam zdejmuje z siebie odpowiedzialność, mówiąc, że raczej chce powalczyć o wygrane etapowe niż o wysokie miejsce w “generalce”. Z drugiej strony przedstawiciele jego drużyny deklarują, że Majka jedzie po miejsce w Top5. Z trzeciej wreszcie, jeśli ktoś już stał na podium wielkiego touru, tak jak Polak na Vuelcie 2015, trudno powstrzymać się od oczekiwania, że taki wynik powtórzy.

Nieco mniej ekscytujący wydaje się powrót Georga Bennetta (LottoNL JUmbo), który wycofał się z Touru z powodu zatrucia, ale to solidny góral, który może powalczyć o dobre miejsce w klasyfikacji generalnej.

Drugi szczyt

Spore grono kolarzy łączy Giro z Vueltą. Vincenzo Nibali był we Włoszech trzeci, do Hiszpanii jedzie walczyć o wygraną. To kolarz, który wygrał cztery wielkie toury, lecz te, które zapisał na swoje konto układały się mocno po jego myśli a nie po myśli najgroźniejszych rywali. By wygrać Vueltę 2017 musiałby w kluczowych momentach podjeżdżać najszybciej w swojej karierze a nie jestem przekonany, czy jest to możliwe.

Dobre Giro (Ag2R, szósta lokata) przejechał Domenico Pozzovivo a piąty był Ilnur Zakarin (Katusha), który równocześnie był jednym z najbardziej aktywnie i ofensywnie jadących kolarzy wyścigu. Ósmy we Włoszech był Bob Jungels (Quick Step) a Steven Kruijswijk (LottoNL Jumbo) wypadł z czołówki pod sam koniec wyścigu, zmożony z chorobą. Z kolei Tejay van Garderen w oczach wielu kibiców jest już skreślony jako lider drużyny (BMC) na wielkie toury, jednak na Giro wygrał etap a na Tour de Pologne solidnie potrenował.

Zazwyczaj kilku z bohaterów Giro nie odnajduje się w Hiszpanii, równocześnie niektórzy potrafią przygotować się lepiej na koniec lata niż na pełnię wiosny. Biorąc pod uwagę, że w programie jest długa jazda na czas (40km), powinniśmy postawić na Van Garderena i Jungelsa, jednak to uniwersalność, doświadczenie i stabilność formy Vincenzo Nibalego są elementami, których nie wolno nie doceniać.

Mocni, lecz niepewni

O ile o formę Chrisa Froome’a powinniśmy być spokojni, o tyle pozostali bohaterowie Tour de France jadący w peletonie Vuelty to wielka niewiadoma. W teorii Fabio Aru, który był poważnym zagrożeniem dla Brytyjczyka i nawet na chwilę odebrał mu żółtą koszulkę lidera, powinien dobrze czuć się na nieregularnych i stromych hiszpańskich podjazdach. Co więcej, Vueltę już wygrywał, mając w nogach Giro, jednak nie wiemy, jak zareaguje po przejechanej Wielkiej Pętli, pod koniec której miał nieco problemów ze zdrowiem.

Z pewnością Aru potrafi wspinać się w ekspresowym tempie, potrafi również sporo stracić w jeździe na czas, podobnie jak Romain Bardet (Ag2r) i Warren Barguil. Jeśli chodzi o Bardeta, będzie to jego debiut nie tylko na Vuelcie, ale i w dwóch wielkich tourach sezonu. Z kolei Barguil myślami może być już przy kolejnym sezonie i jeździe w nowej drużynie: Fortuneo-Oscaro. Dlatego też realnie numerem jeden w Sunwebie jest Wilco Kelderman, który jechał w Giro d’Italia, ale wycofał się po pechowej kraksie z motocyklem.

Jest więc duża szansa, że każdy z nich będzie miał swój moment na Vuelcie, pytanie tylko, czy będzie to wygrana etapowa, czy jednak walka o zwycięstwo a przynajmniej o podium.

A może to będzie ich wyścig

Na swój “wyścig życia” i przełom w karierze czeka przynajmniej kilku “młodych zdolnych”. Miguel Angel Lopez z Astany, Diego Rosa ze Sky (choć teoretycznie odżegnuje się od ambicji związanych z jazda na “generalkę”), Ruben Fernandez i Marc Soler z Movistaru.

“Super pomocnikiem” w Sky powinien być Wout Poels, który w przypadku problemów Froome’a teoretycznie mógłby go zastąpić. Z kolei Carlos Betancur po solidnym treningu podczas Tour de France czeka na odblokowanie i nawiązanie do formy z początków swojej kariery.

Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że po tegorocznej Vuelcie do grona kolarzy wymienianych jako faworyci wielkich tourów dojdzie kilka nazwisk. Zobaczymy tylko, kto to będzie.

Tak to już jest z Vueltą

Nie bez powodu, choć wielu fanów uważa wyścig dookoła Hiszpanii za najlepszy wielki tour sezonu, wciąż jest on “tym trzecim”. Odrobinę mniej prestiżowym i nieco niedocenianym. W przypadku Tour de France tylko w wyjątkowych przypadkach nie jest on celem numer jeden w sezonie dla największych gwiazd kolarstwa. W przypadku Giro jest podobnie, zwłaszcza, że dobry wynik we Włoszech “rozlicza sezon” jeszcze przed jego połową a dla Włochów jest najważniejszym wydarzeniem sezonu.

Tymczasem Vuelta to “tour pocieszenia”, walka o kontrakty, powrót do formy lub początek budowy dyspozycji na kolejny rok. Choć po powstaniu World Touru a także po kryzysie gospodarczym w Hiszpanii tamtejsza trzytygodniówka zyskała międzynarodowy charakter a organizatorzy dwoją się i troją, by trasa zapowiadała ekscytującą rywalizację, nie udało im się do końca wyjść z cienia starszych braci.

Mimo to nie wolno ani umniejszać znaczenia ani nie doceniać tego, co dzieje się na trasie Vuelta a Espana. Wielki tour to zawsze wielki tour.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments