Przynajmniej kilka ciekawych nazwisk, mocna obsada Polaków a także obecność gwiazdy nad gwiazdami – Petera Sagana. 74. Tour de Pologne ma unikatową szansę, by w końcu przyciągnąć uwagę szerszej grupy fanów nie uciekając się do marketingowych sztuczek.

Bez czasówki, z kilkoma, zapowiadającymi się na wymagające, górzystymi etapami oraz z okazjami dla mocnych sprinterów. Między Tourem a Vueltą, w dogodnym terminie do Polski przyjeżdżają gwiazdy.

Można by powiedzieć “w końcu”, ponieważ w ostatnich latach bywało z tym różnie. Zdarzało się, że spora część ekip przywoziła składy bez wyraźnego lidera z kolarzami, którzy dopiero zdobywają doświadczenie w World Tourze.

Tymczasem na starcie 74. Tour de Pologne takich zespołów praktycznie nie ma.

Bora-Hansgrohe po dyskwalifikacji Sagana i kraksie Majki na Tour de France obu swoich liderów zgłasza w Polsce.

Katusha-Alpecin przywozi specjalistę tygodniowych etapówek – Simona Spilaka oraz Ilnura Zakarina, który pojechał świetne Giro d’Italia.

W Quick Stepie pojawi się Bob Jungels a w BMC Rohan Dennis, Tejay van Garderen i Samuel Sanchez.

W Orica-Scott na generalkę będzie jechał Adam Yates, któremu powinna pasować zachęcająca do ataków trasa z niezbyt długimi podjazdami a na finiszach wyzwanie Saganowi postawi Caleb Ewab.

Team Sunweb to wracający do formy po kraksie na Giro Wilco Kelderman oraz wschodząca gwiazda Sam Oomen a w LottoNL Jumbo trasa powinna pasować Enrico Battaglinowi. Z propozycji Lang Teamu zadowolony powinien być też Davide Formolo z Cannondale-Drapac oraz, jak zawsze wyrównana i pełne zmotywowanych górali cała ekipa Movistaru z Winnerem Anaconą na czele.

Bahrain – Merida to przede wszystkim Vincenzo Nibali, z którego formą i zaangażowaniem poza docelowymi startami nigdy nic nie wiadomo, ale biorąc pod uwagę, że planuje jechać Vuelta a Espana, jego dyspozycja powinna rosnąć.

W zespole UAE Emirates zobaczymy nie tylko Przemsyława Niemca, ale też dobrze radzącego sobie w tygodniowych etapówkach Rui Costę oraz szybkiego na płaskich etapach Sachę Modolo.

Lotto Soudal pojedzie niestety bez Tima Wellensa, za to z Tomaszem Marczyńskim a w Teamie Sky zobaczymy Michała Gołasia, Łukasza Wiśniowskiego a także, co ważne Wouta Poelsa, Diego Rosę i Sebastiana Henao.

Mocny, polsko-czeski skład wystawia CCC Sprandi Polkowice z Janem Hirtem i Maciejem Paterskim oraz z Alanem Banaszkiem, którego konfrontacja ze sprinterami z World Touru będzie ciekawym testem i doświadczeniem.

Z kolei reprezentacja Polski z Cieślikiem i Rutkiewiczem powinna włączyć się do walki o miejsce w top10 lub zwycięstwo etapowe.

Krótko mówiąc, w tym roku na listę startową TdP pierwszy raz od dłuższego czasu patrzę nie tylko z obowiązkiem, nadzieją, ale i z przyjemnością.

Nawet nie dlatego, że dzięki niezłej obsadzie zapowiada się ciekawy wyścig, bo ten bywał interesujący nawet, gdy brakowało gwiazd z pierwszego szeregu. Obecność postaci takich jak Sagan, Nibali, Majka, Jungels, Yates, Ewan, Poels, Henao, Formolo, Costa czy Battaglin dają szansę, że imprezę będą śledziły nie tylko polskie media podekscytowane ideą potencjalnej wygranej Rafała Majki.

Tym razem lista startowa wygląda poważnie a prawda jest taka, że to dzięki temu oczy kibiców zwrócą się ku Polsce.

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments