Słaba postawa Vincenzo Nibalego to najważniejsze wydarzenie weekendu na Giro d’Italia. Utytułowany Włoch póki co nie prezentuje formy, która umożliwiałaby mu walkę o zwycięstwo w całym wyścigu. Z kolei Rafał Majka po trudnym dniu na maratońskim etapie w Dolomitach, po niedzielnej czasówce wrócił do gry o podium.

Sytuacja w klasyfikacji generalnej rozwija się powoli, bez szokującej dynamiki, tak samo jak wydarzenia na kolejnych etapach. Nie oznacza to, że wyścig jest nudny, wręcz przeciwnie, nie tylko sporo się już wydarzyło, ale przed ostatnim tygodniem zmagań wciąż nie można być pewnym ostatecznych rozstrzygnięć.

Lider 99. Giro d’Italia po dwóch tygodniach, Holender Steven Kruijswijk nie jest postacią przypadkową. Jego prowadzenie nie zaskakuje, choć nie bylibyśmy również zaskoczeni, gdyby kolarz LottoNL Jumbo zajmował piąte czy siódme miejsce. To solidny zawodnik, wchodzący właśnie w “wiek męski” dla sportowców wytrzymałościowych (rocznik 1987). Dotychczas prezentował się jako postać ze ścisłego zaplecza czołówki, tym razem przygotował dyspozycję, która umożliwia mu samemu rozdawać karty w grze o zwycięstwo w wielkim tourze.

Już rok temu znakomicie spisywał się w wysokich górach, tym razem, choć bez zwycięstwa etapowego, jedzie bardzo równo, mocno i unika większych problemów. Choć nie ma pomocników takich jacy jadą dla Nibalego czy Valverde, dwuminutowa przewaga, którą zbudował nad Estebanem Chavezem powinna być wystarczająca. Owszem, w obliczu ciężkiej, górzystej końcówki wyścigu jeszcze wiele może się zdarzyć i niewykluczona jest zarówno podobna forma co do tej pory jak i kryzys połączony ze stratą, ale te dwie minuty to bardzo solidna zaliczka przed ostatnim tygodniem zmagań.

Tym bardziej, że te dwie minuty dzielą Kruijswijka od Chaveza a pozostali rywale tracą jeszcze więcej. Faworyzowany przed startem Vincenzo Nibali nie dał rady na “maratonie” w Dolomitach, nie szło mu także podczas czasówki do Alpe di Siusi a urwana przerzutka tylko powiększyła problemy “Rekina”. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że defekt był bardziej wyrazem problemów włoskiego kolarz, potwierdzającym, że tego typu kłopoty częściej spotykają kolarzy nie będących w swojej, szczytowej dyspozycji niż tych, którzy są na fali sukcesu. Jak nie idzie, to nie idzie a mającemu gorszy dzień zawodnikowi rower zwalnia nawet podczas zjazdów. Zobaczymy, czy Nibali popełnił podobny błąd co rok temu przygotowując się do “Wielkiej Pętli” i trafi z formą zbyt późno, czy też w ogóle przeżywa gorszy czas w swojej karierze. Tak czy inaczej póki co trudno wyobrazić sobie sytuację, w której zakłada “maglia rosa”, ale kto wie. Pomocnicy w wysokiej formie, śmiały atak i przynajmniej jeden dzień wyższej dyspozycji Nibalego mogą wywrócić klasyfikację do góry nogami.

W kontekście słabszej dyspozycji Nibalego intrygująco zapowiada się walka Rafała Majki o podium. Polak do Włocha traci co prawda prawie dwie minuty a między nimi jest jeszcze Alejandro Valverde. Co więcej, tuż za plecami czyha Ilnur Zakarin. Majka miejsce w top3 będzie musiał wydrzeć siłą i wytrzymałością, co w kontekście planowanej końcówki wyścigu ma sporą szansę powodzenia, o ile oczywiście nasz zawodnik uniknie chwil słabości.

Ważne jest to, że póki co wyścig rozgrywa się w mocnym, ale prawdopodobnie dostępnym dla Majki tempie. Kolejne podjazdy kolarze pokonują z prędkością, która wydaje się być realna do osiągnięcia, zarówno dla polskiego kolarza, wyśmienitego górala, który w ostatnich sezonach prezentował już taki poziom, jak i czołówki zawodowego peletonu w ogóle. Szacunki wskazują, że póki co nikt nie “wyskoczył” z absurdalnie wysoką mocą i choć niewątpliwie wyścig jest ciężki a ostatnie etapy będą ekstremalne, to jeśli Rafał Majka wzniesie się na wyżyny swoich możliwości, podium jest w jego zasięgu.

Jeśli już mowa o wyskokach, to oczywiście wygrana Rosjanina Foliforowa z Rusvelo na górskiej czasówce jest wielką niespodzianką, ale cóż, takie w przeszłości się zdarzały, sam zawodnik nie liczy się w klasyfikacji generalnej a w związku z nienajlepszą opinią, jaką “cieszy się” jego zespół, na wieszczenie wielkiego talentu jest nieco za wcześnie. Bez względu na niego, czołówka walcząca o róż pojechała na wyrównanym, choć realnym, wysokim poziomie.

Po dniu odpoczynku do końca rywalizacji pozostaną jeszcze dwa płaskie etapy (w środę dla chwili wytchnienia oraz w niedzielę na zakończenie wyścigu). Pozostałe dni to góry: we wtorek i czwartek nieco mniejsze, choć etapy do Andalo i Pinerolo mogą zaskoczyć rozstrzygnięciami, oraz w piątek i sobotę do Risoul i Sant’anna di Vinadio, po drodze z przełęczami powyżej 2700m. Ważne są prognozy pogody: możliwe, że część trasy zostanie zmieniona i odwołana, zatem równie istotne, co Bonette i Agnello mogą się okazać nie tak spektakularne, za to położone niżej szosy, na których trzeba będzie wykazać się koncentracją i mocną nogą.

Krótko mówiąc, choć klasyfikacja generalna wygląda na ułożoną, top15 prezentuje się następująco:

1 Steven Kruijswijk (Ned) Team LottoNl-Jumbo 60:41:22
2 Esteban Chaves (Col) Orica-GreenEdge 02:12
3 Vincenzo Nibali (Ita) Astana Pro Team 02:51
4 Alejandro Valverde (Spa) Movistar Team 03:29
5 Rafał Majka (Pol) Tinkoff Team 04:38
6 Ilnur Zakarin (Rus) Team Katusha 04:40
7 Andrey Amador (CRc) Movistar Team 05:27
8 Bob Jungels (Lux) Etixx – Quick-Step 07:14
9 Kanstantsin Siutsou (Blr) Dimension Data 07:37
10 Jakob Fuglsang (Den) Astana Pro Team 07:55
11 Domenico Pozzovivo (Ita) AG2R La Mondiale 08:12
12 Rigoberto Uran (Col) Cannondale 08:19
13 Giovanni Visconti (Ita) Movistar Team 16:31
14 Stefano Pirazzi (Ita) Bardiani CSF 17:03
15 Darwin Atapuma (Col) BMC Racing Team 17:21

Jeszcze wiele może a nawet powinno się wydarzyć.

Na koniec mała ciekawostka. Nie licząc Michele Scarponiego, który “odziedziczył” zwycięstwo w Giro d’Italia 2011 po najszybszym na trasie Alberto Contadorze (dla przypomnienia: Hiszpan został retroaktywnie pozbawiony zwycięstwa po tym, gdy przegrał sprawę dotyczącą dopingu na Tour de France 2010r), ostatnim kolarzem, który wygrał Giro d’Italia jadąc na rowerze włoskiej marki był w 2002r Paolo Savoldelli (Scarponi używał Wiliera, Savoldelli jechał na ramie sygnowanej marką Coppi). Ekipa LottoNL Jumbo, którą reprezentuje Steven Kruijswijk jeździ na sprzęcie marki Bianchi, dla której ostatnio wielki tour wygrał… Marco Pantani w 1998r (słynny dublet Giro-TdF).

Zdjęcie okładkowe: materiały prasowe RCS

Skomentuj

Komentarze

Powered by Facebook Comments