Tag: Vuelta Espana

  • O krok od historii

    O krok od historii

    Wystarczyła chwila nieuwagi by (niemal) wygrany dublet Tour-Vuelta przepadł Chrisowi Froome?owi. Poza tym jednym momentem Brytyjczyk był szybszy od Nairo Quintany, ale jak wiadomo, zwycięzcy są na mecie a za błędy się płaci. Dzięki temu kolejne pojedynki tych dwóch kolarzy będą jeszcze ciekawsze.

    Remis ze wskazaniem

    Nairo Quintana od Chrisa Froome?a podczas Vuelta a Espana 2016 lepszy był dwa razy. Na etapie do Lagos da Covadonga Kolumbijczyk pokonał Brytyjczyka o 25 sekund. Stosunkowo wczesny atak spowodował, że Froome stracił nieco dystansu, który stopniowo odrabiał w drugiej części ?kultowego? wzniesienia. Podobną przewagę uzyskał również na stromej ?ściance? La Camperona.

    W klasyfikacji generalnej Froome zyskał nad Quintaną podczas jazdy na czas. Co prawda Team Sky ?drużynówkę? pojechał z Movistarem na remis, to już próbę indywidualną Brytyjczyk rozstrzygnął zdecydowanie na swoją korzyść. 2?16? wystarczyłoby, by wygrać wyścig, nawet ponosząc niewielkie straty w górach, gdzie obaj kolarze co do zasady prezentowali taki sam poziom.

    Nairo Quintana dobrze wiedział, ile może stracić na trasie czasówki, poszukał więc mniej standardowego sposobu na zdobycie przewagi nad najważniejszym rywalem. Gdy wszyscy byli koszmarnie zmęczeni po etapie o monstrualnym przewyższeniu 5200m (odcinek nr 14 z metą na przełęczy Aubisque), na krótkim, również górskim, ale pozornie łatwiejszym etapie piętnastym, Kolumbijczyk zaraz po starcie podążył za atakującym Alberto Contadorem, szybko zgubił nie tylko Froome?a, aleteż ego pomocników i w ten sposób zyskał niezbędny do zwycięstwa czas.

    Akcja sezonu

    To był piękny pokaz ?kolarstwa w stylu vintage?. Mimo faktu, że i Froome i Quintana korzystają z nowoczesnej technologii (mierniki mocy, aerodynamiczny sprzęt, łączność radiowa), mimo dziewięcioosobowych drużyn (choć Team Sky został wcześniej osłabiony wycofaniem się Michała Kwiatowskiego) dali pokaz bezkompromisowego ścigania, na które tak czekają kibice. Wszystkie teorie o tym, co „zabija współczesne kolarstwo” wzięły w łeb.

    Owszem spora w tym zasługa Alberto Contadora, zawodnika, który jest najbardziej skory do takich akcji, ale fakt jest niezaprzeczalny, że bez względu na to, co pokrzykuje do słuchawek dyrektor sportowy i co pokazuje miernik mocy, o tym, jak przebiega rywalizacja ostatecznie decydują sami kolarze.

    Drugim zawodnikiem, który pokazał podobną wolę walki był Esteban Chaves. Kolumbijczyk nie odpuścił Contadorowi i na ostatnim etapie dzięki śmiałej akcji odebrał doświadczonemu rywalowi miejsce na trzecim stopniu podium. To również był atak daleko od mety, na przedostatnim podjeździe, obarczony dużą dozą ryzyka. Praca drużyny i determinacja samego lidera Orica-BikeExchange w połączeniu ze zmęczonym i osamotnionym Contadorem dały Chavezowi sukces i dekorację w Madrycie.

    Dwa toury w świetnej formie

    Esteban Chaves w tym roku skutecznie walczył na trasie Giro d?Italia. We Włoszech był nawet przez jeden dzień liderem, ale został pokonany przez starego wyjadacza, Vincenzo Nibalego. Mimo to, drugie miejsce w Giro było niewątpliwym sukcesem młodego kolarza (Chaves pochodzi z rocznika ?90).

    Od wiosny odpoczywał, między Giro a Vueltą ścigał się jedynie na Igrzyskach w Rio. Kto wie, może gdyby nieco inaczej poprowadził swoje przygotowania, byłby w stanie w Hiszpanii walczyć nawet o zwycięstwo. Tak czy inaczej, jego forma zwyżkowała w ostatnich dniach, co dało mu drugie podium wielkiego touru w sezonie.

    Nie licząc dokonań Froome’a i Quintany, to jeden z najbardziej spektakularnych wyników ostatnich sezonów. Niestety dla Chaveza, jego bardziej utytułowany rodak oraz brytyjski dominator Tour de France skradli mu show. Wielka Pętla to coś więcej niż Giro a wygrana plus podium to cenniejszy wynik niż dwa miejsca na podium. Sorry, Esteban, takie jest życie.

    Czy taki był plan?

    Być może najważniejsza informacja sezonu 2016 to ta, że Chris Froome przestał dominować w górach. Owszem, na trasie Touru wraz z kolegami skutecznie zablokował rywalizację w Pirenejach i Alpach, ale równocześnie nie popisał się ani jednym atakiem dającym mu wyraźną przewagę. Z kolei na Vuelcie z Quintaną byli równorzędnymi rywalami. Zwycięstwo i o mało co zwycięstwo Froome zawdzięcza jeździe indywidualnej na czas.

    Pytanie, czy taka postawa to konsekwencja wcześniejszego planu, w którym Froome chciał, niczym Bradley Wiggins, wygrać i Tour i złoto Igrzysk Olimpijskich, czy też będzie to bardziej długotrwała tendencja związana z upływem czasu. Być może Brytyjczyk wypalił już wszystkie zapałki, jakie miał w swoim pudełku i teraz kolejne wyścigi będzie wygrywał w sposób bardziej defensywny i konserwatywny niż ten, do którego nas wcześniej przyzwyczaił.

    Święty Graal kolarstwa

    Dwa wygrane wielkie toury w jednym sezonie wciąż są wydarzeniem wyjątkowym. Ostatnio kilku kolarzy pokazało, że jest to możliwe, choć wciąż bardzo trudno. W 2013r Vincenzo Nibali wygrał Giro i był drugi na trasie Vuelty, Froome i Quintana skutecznie połączyli Tour z Vueltą. Po najbardziej prestiżowy zestaw: Tour + Giro próbował sięgnąć Contador (2011, 2015), który sam potrafił wygrać Giro i Vueltę (2008r).

    Sezon 2016 pokazuje równocześnie, że przy ekstremalnie wysokim i wyrównanym poziomie współczesnej czołówki zawodowego kolarstwa, bardziej niż kiedykolwiek liczą się niuanse. Tempo, w jakim jeżdżą Froome, Contador, Nibali, Quintana, ale też czasami np. Bardet, Porte a za ich plecami czają się np. Pinot, Landa, Chaves, Kruiswijk, Majka, Dumoulin czy bracia Yates a w kolejce czeka kilku jeszcze młodszych i obiecujących kolarzy (choćby Ferbades czy Rosa) jest ekstremalnie wysokie.

    Najmniejszy błąd może skutkować porażką, minimalna różnica, słynna ?marginal gain? może faktycznie przynieść chwałę zwycięstwa.

    Stwierdzenie, że właśnie obserwujemy nową ?złotą erę kolarstwa? jest być może nieco na wyrost, ale kto wie, może to teraz rozgrywa się historia naszego ulubionego sportu.

  • Wszystko, co musisz wiedzieć przed wielkim finałem Vuelta a Espana 2016

    Wszystko, co musisz wiedzieć przed wielkim finałem Vuelta a Espana 2016

    Chris Froome jadąc świetną czasówkę zaostrzył apetyt kibiców czekających na spektakularną rozgrywkę podczas ostatniego, górskiego etapu Vuelty. Czy Alto de Aitana może zmienić sytuację w klasyfikacji generalnej? Czego się spodziewać na finałowych kilometrach hiszpańskiego touru?

    Trasa

    Kolarze mają już w nogach 3000km i 50000m przewyższenia. A mimo to muszą jeszcze pokonać etap o długości 193km i przewyższeniu ponad 4100m! Przed finałowym wzniesieniem, Alto de Aitana czekają na nich cztery premie górskie oraz kilka podjazdów nieoznaczonych jako punktowane.

    Ostatnia wspinaczka wyścigu to 21km ze średnią stromizną 5,9%. Realnie, jak to na Vuelcie, jest więcej, bo po drodze znajdują się dwa krótkie wypłaszczenia. Meta usytuowana jest na wysokości 1545m n.p.m. Do pełni szczęścia brakuje tylko tego, żeby kolarze dusili się powyżej 2tys m.

    Tegoroczna Vuelta jest najbardziej górzystą od kilku lat. Zawodnicy są poważnie zmęczeni, dlatego też taki etap-kat na koniec może albo sporo zamieszać w klasyfikacji generalnej albo też zostanie ?zabetonowany? przez równo jadącą ekipę lidera.

    aitana-profil

    Obraz po czasówce

    Chris Froome ?strzelił bramkę kontaktową?, wygrywając 37km jazdę indywidualną na czas w dobrze znanym polskim kolarzom Calpe. Zrobił to w stylu znanym z trasy Tour de France, najważniejszych rywali pokonując o około 2 minuty.

    Trzeci w wynikach, Tobias Ludvigsson przegrał z Froomem o 1?24?. Jego plik ze stravy pokazuje średnią moc 399W, co daje jakieś 5,3-5,4W/kg. Froome musiał pojechać mocniej, co jest niewątpliwie imponujące. Dwuminutowa strata Quintany jest więc „w normie”, podobnie jak wyprzedzenie Estebana Chaveza przez Alberto Contadora.

    Najważniejsze informacje przed górskim finałem to:

    • Froome traci do Nairo Quintany 1?21?
    • Alberto Contador jest kolejną 1?22? z tyłu, za to ma 1?1? nad Estabnem Chavesem
    • W walce o 5. miejsce Andrew Talaskiego i Simona Yatesa dzieli 20?
    • Do pierwszej dziesiątki Alejandro Valverde traci 3?9?
    • W klasyfikacji drużynowej team Movistar ma stratę 14?26? do BMC, ale po upadku na czasówce wycofał się Samuel Sanchez. By obronić drużynówkę, BMC musi wysłać kilku kolarzy do ucieczki
    • Kenny Elissonde ma tylko 3 punkty przewagi nad Omarem Fraile w klasyfikacji górskiej
    • Jeśli Movistar dobrze rozegra sprawę taktycznie lub przed liderami dojedzie ucieczka, Alejandro Valverde może wygrać klasyfikację punktową, ma 2 punkty przewagi nad Quintaną
    • Miejsca 7-12 (Michele Scarponi, Daniel Moreno, David de la Cruz, Davide Fromolo, George Bennett, Jean-Christophe Peraud) zamykają się w 2?29?

    To wszystko powoduje, że wielu kolarzy i wiele drużyn będzie miało swój interes w nadawaniu tempa, zabieraniu się w ucieczki, wysyłaniu do przodu pomocników. Ogólnie w walce do upadłego.

    aitana-etap

    Co kto i gdzie może ugrać?

    Chris Froome często wyraźnie wygrywał z Nairo Quintaną na etapach kończących się podjazdem. W 2013r podczas Tour de France na Ax 3 Domaines był szybszy o 1?45?, na Mont Ventoux o 29?, w 2015r na La Pierre Saint Martin o 1?4?.

    Zatem w teorii jest w stanie odrobić stratę 1?21, zakładając bonifikatę na mecie etapu potrzebuje nawet nieco mniej. Tyle tylko, że to były zupełnie inne wyścigi, Froome miał zupełnie inną, mocniejszą drużynę a co najważniejsze, tamte etapy miały inny profil i rozgrywane były w innym (wcześniejszym) momencie wyścigu.

    Zarówno na Tourze 2016 jak i na tej Vuelcie w górach Froome z rywalami przyjeżdża mniej więcej na remis. Nie licząc etapu z metą na Formigal, gdzie cała drużyna Sky przegapiła akcję Contadora i Quintany, prawdopodobnie przegrywając ten wyścig.

    Kolejny istotny fakt to ten, że podjazd Alto de Aitana, niezależnie od miejsca w wyścigu (w pierwszym lub w drugim tygodniu, nigdy na sam koniec) i od usytuowania mety (czasami niżej niż obecnie) nigdy nie powodował zasadniczych różnic między faworytami. Oscar Sevilla stracił tam do Angela Casero 16 sekund (2001r), Roberto Heras pokonał Santiago Pereza o 1?14? (2004r i to jest najbliżej tego, co potrzebuje Froome nad Quintaną, ale trudno sobie to wyobrazić) a w 2009r Cadel Evans przyjechał równo z Alejandro Valverde i Samuelem Sanchezem.

    Contador-zapalnik

    Jeśli jest ktoś, kto się nie poddał w walce o zwycięstwo i kto może odwrócić losy rywalizacji, to jest to Alberto Contador. ?Pistolero? przyjechał na Vueltę po czerwoną koszulkę i nawet, jeśli nie będzie w stanie fizycznie zdobyć przewagi, rzuci na szalę wszystko, co ma, by przynajmniej spróbować wydrzeć wygraną w wyścigu. Robił to już w życiu nie raz, zatem trudno się spodziewać, by nagle zmienił swoją osobowość i zrezygnował.

    Tyle tylko, że najbardziej przewidywalny scenariusz to ten, w którym zespół Movistar, mając najmocniejszy i najbardziej wyrównany w górach skład, kontroluje sytuację przez większą część etapu a Nairo Quintana nie daje się zgubić Froome?owi na finałowym podjeździe.

    Potrzeba naprawdę wielu niesprzyjających okoliczności, wspomożonych przez brawurę i szczęście rywali, by zmienić kolejność miejsc na podium.

    Już bardziej prawdopodobna wydaje się sytuacja z Giro d?Italia 2012, gdy na ostatnim, górskim etapie z metą na przełęczy Stelvio, po śmiałej akcji do top4 wszedł Thomas de Gendt (dzień później sięgnął po podium dzięki dobrze przejechanej czasówce). Z punktu widzenia tegorocznej Vuelty ważne jest jednak to, że wówczas wśród kolarzy walczących o zwycięstwo realnie nic się nie zmieniło a sam de Gendt tracił do podium mniej niż teraz Talansky czy Yates.

    Kolarze zespołów Tinkoff czy Orica-BikeExchange pokazywali już jednak, że są skłonni do agresywnej i bezkompromisowej jazdy. Co więcej, na Tourze nawet Froome pokusił się o kilka niestandardowych zagrań, zatem mimo siły Movistaru możemy spodziewać się sporych emocji!

  • Co jest nie tak z hiszpańską Vueltą?

    Co jest nie tak z hiszpańską Vueltą?

    Najciekawszy etap wielkich tourów od lat. Trzech wielkich gwiazdorów. Tempo wyśrubowane do granic możliwości. Nie pierwszy raz Vuelta a Espana oferuje maksimum emocji. A mimo to wciąż jest ?tym trzecim?, ?tourem zmęczonych?, mniej ważną wśród ważnych imprez kolarskiego kalendarza.

    To nie pierwszy raz gdy hiszpański wyścig oferuje tyle samo a może i więcej, co starsi bracia: Giro d?Italia i Tour de France. Ciekawa konfiguracja trasy oraz mocna obsada powodują, że ściganie jest nie tylko ciekawe, ale też zaskakujące.

    Nairo Quintana powrócił do najwyższej formy, być może jest najmocniejszy w całej swojej karierze. Chris Froome, mając doświadczenie z poprzednich lat próbuje jechać ?swój wyścig?, nie zważając na rywali, ekstremalne stromizny i fakt, że nie ma tak mocnej ekipy jak w lipcu we Francji. Alberto Contador, choć nie ma fizycznej przewagi nad rywalami, prezentuje wolę walki godną największych mistrzów. W tle rozgrywa się ciekawa rywalizacja o zwycięstwa etapowe, miejsca w pierwszej dziesiątce a Alejandro Valverde podjął niespotykaną współcześnie próbę ukończenia w ?top10? wszystkich trzytygodniówek w sezonie.

    Do tego trasa prowadzi przez nad wyraz malownicze tereny, mimo pory roku kamery pokazują Hiszpanię zieloną a nie pustynną i spaloną słońcem. Większość etapów jest stosunkowo krótka, zatem dynamiczna i otwarta na różne rozwiązania. Wyścig zdecydowanie wymyka się schematom i może się podobać zarówno wiernym fanom jak i ?casualowym? widzom, którzy kolarstwo oglądają tylko od czasu do czasu.

    A mimo to coś się nie zgadza. Do Hiszpanii w zasadzie żadna ekipa nie przywiozła sprintera, w związku z czym etapy płaskie lub lekko pagórkowate (a wbrew pozorom uzbierało się ich kilka) wygrywają kolarze może nie anonimowi, ale tacy, których nazwiska niewiele mówią nawet zaangażowanym kibicom.

    Na 15. etapie, który z pewnością przejdzie do historii XXIw kolarstwa, Team Sky dał się zaskoczyć w sposób nie do wyobrażenia podczas Tour de France. Brytyjczycy zaspali, co prawdopodobnie kosztowało ich lidera, Chrisa Froome?a wygraną w całym wyścigu, Tego samego dnia ponad 90 kolarzy przekroczyło limit czasu o ponad pół godziny, wyraźnie pokazując, co sądzi o pomyśle mnożenia trudności na trasie hiszpańskiej Vuelty.

    Co więcej, o ile z Giro galerie i inne ciekawe materiały trafiają do nas co 3-4 dni, z Touru codziennie lub nawet kilka razy dziennie, z Vuelty, poza ?onboardami? dostarczanymi przez organizację Velon póki co jest bardzo słabo. Ani Cyclingtips ani Strava, które zawsze raczyły nas inspirującymi galeriami z wielkich tourów wybierają inne wydarzenia zamiast hiszpańskiej imprezy. W ogóle wszystkich materiałów jest mniej i sam nawet złapałem się na tym, że nie widzę potrzeby komentowania wydarzeń codziennie, tak jak robiłem to w maju i w lipcu.

    Przykład Vuelty pokazuje, że na zbudowanie prestiżu imprezy sportowej czasem nie wystarczają lata. Bywa, że w konserwatywnym otoczeniu nie wystarczają nawet dziesięciolecia.

    Przeniesiony na początku lat ?90 XXw na późne lato hiszpański tour nadaje rytm drugiej części kalendarza. W tym roku został on zaburzony przez Igrzyska w Rio oraz opóźniony termin Mistrzostw Świata, które do tego będą zupełnie płaskie, zatem Vuelta nie pełni funkcji ?zgrupowania? przed walką o tęczową koszulkę.

    Tak czy inaczej, ze sportowego punktu widzenia po raz kolejny VaE pretenduje do jednego z najciekawszych wydarzeń kolarskiego sezonu. Nawet, jeśli nie ma z niego codziennych galerii i tysięcy twitów i tak jest warta uwagi.

  • Szarża mimo radia

    Szarża mimo radia

    Movistar i Tinkoff, Quintana i Contador po ataku ?w stylu vintage? ugotowali Team Sky i Chrisa Froome?a. Pomocnicy się zagapili a zwycięzca Tour de France zapłacił cenę za pogoń i stracił sporą część szans na wygranie Vuelta a Espana. Mimo, że jak zawsze patrzył na wskazania miernika mocy a w uchu miał słuchawkę z głosem dyrektora sportowego.

    To stara prawda, ale nie pierwszy raz została potwierdzona. O przebiegu wyścigu decydują kolarze. Owszem, można im w tym nieco pomóc lub przeszkodzić, ale gdy przychodzi do prawdziwego ścigania to sami zawodnicy podejmują wysiłek i ryzyko.

    Najlepsza elektronika nic nie da, gdy zawiodą nogi lub gdy rywal wyjdzie poza schemat zaskakując konkurentów niestandardową akcją.

    Czy Chris Froome przegrał już tegoroczną Vuletę? Nie, ale prawie. Ma jeszcze trzy szanse by odrobić trzy minuty straty do Nairo Quintany. A właściwie to cztery, bo wiele zależy od dnia odpoczynku, tego, jak lider zespołu Sky oraz jego pomocnicy zregenerują nie tylko siły, ale też zdruzgotane morale.

    ?Dopóki oddycham – atakuję?, to cytat z Bernarda Hinault. Słynnego Francuza, wielkiego mistrza lat ?80 XXw współcześnie skutecznie zastępuje Alberto Contador.

    Hiszpan wyraźnie nie ma już nóg takich, jak za swoich najlepszych lat. Nawet wygrane w zeszłym roku Giro d?Italia pokazało, że w peletonie znajdują się mocniejsi od niego rywale. Mimo to Contador wciąż potrafi pojechać ?? bloc?, rzucić na szalę nie tylko wszystkie swoje siły, ale też założyć, że w zanadrzu ma jeszcze coś ekstra, co pozwoli mu zwyciężyć.

    Coraz częściej ma tylko tyle, ile ma, a własne zasoby pozwalają nie tyle na wygraną, co na zmianę oblicza wyścigu. Na tegorocznej Vuelcie to wystarczyło, by pogrzebać Team Sky i Chrisa Froome?a. W połączeniu z siłą zespołu Movistar dało to chwilową klęskę technokratów i uciechę fanom ?kolarstwa w stylu vintage?.

    Contador nie pierwszy podczas tej Vuelty spróbował ofensywnej jazdy. Na Lagos de Covadonga również testował swoje możliwości w starciu z Quintaną i w końcówce również zabrakło mu sił. Mimo to wciąż szarżuje bez kalkulacji, choć tak jak jego rywale ma i radio i miernik mocy i aerodynamiczny sprzęt i dostęp do wszystkich nowinek technicznych.

    Z kolei Quintana jedzie tak, jak tego oczekiwaliśmy. Korzysta zarówno ze swoich znakomitych parametrów fizjologicznych jak i z faktu, że dysponuje niezmiernie mocną ekipą wiernych pomocników.

    Znany ze swojej wytrzymałości najlepiej przetrwał morderczy etap we francuskich Pirenejach (przewyższenie ponad 5200m!) by następnego dnia, w Aragonii, na bardzo krótkim, dynamicznym odcinku poprawić wystarczająco mocno do zapewnienia sobie bezpiecznej przewagi w klasyfikacji generalnej.

    Ostatnie kilometry podjazdu Formigal, mimo trudów całego, górskiego weekendu, pojechał dokładnie w takim tempie, z jakim zwykli poruszać się zwycięzcy wielkich tourów. Bez względu na to, czy mówimy o Quintanie, Contadorze, Froomie, Nibalim czy mniej utytułowanych pretendentach, w taki sposób da się jeździć tylko kilka razy w sezonie. Czas Nairo Quintany przyszedł w tym roku na początku września.

    W obecnej sytuacji trudno sobie wyobrazić, by zmęczony, podłamany Froome był w stanie pokonać Quintanę. Tyle tylko, że jeszcze kilka dni temu, po zwycięstwie na Pena Cabarga byliśmy przekonani, że to Brytyjczyk idealnie kontroluje sytuację i skuteczną dotrze do czasówki na której wygrywa cały wyścig. Czy będzie jeszcze w stanie zmobilizować się na tyle, by pokonać rywala? Czy ma na to dość sił?

    Najważniejsze etapy ostatniego tygodnia Vuelta a Espana:

    Środa, 7 września, Castellon ? Llucena/Carmins del Penyagolasa (177,5 km). Podjazd do mety 3,5km i aż 12,5% stromizny.
    Piątek, 9 września, Calpe. Płaska jazda indywidualna na czas, 37km.
    Sobota, 10 września, ciężki (193km), mocno górzysty etap z finałowym podjazdem na Alto de Aitana: aż 21 km; średnio 5,9%.

  • Kolarski mistrz Yoda

    Kolarski mistrz Yoda

    Moc w wielu kolarzach jest silna. Na hiszpańskiej Vuelcie Nairo Quintana znów jeździ tak jak Chris Froome a może nawet szybciej. Tyle tylko, że to Brytyjczyk jest mistrzem kontrolowania swoich możliwości, w zamian za co Kolumbijczyk domaga się zakazu stosowania mierników mocy na wyścigach. Cóż, historia pokazuje, że nie każdy może być Jedi a zmagania z własną bezsilnością budzą gniew.

    Skuteczny mimo zmęczenia

    Zarówno Froome jak i Quintana przejechali Tour de France. Froome wygrał, Quintana był trzeci. Jeszcze w trakcie wyścigu zgodziliśmy się co do faktu, że Quintana nie do końca trafił z formą. Sam, nieco zdezorientowany, gdy jego próby ataków okazały się nieskuteczne, przyczyn niepowodzenia szukał w ewentualnej alergii.

    Nie było do końca prawdą, że Kolumbijczyk był na francuskich szosach jakoś szczególnie powolny. To raczej kilku innych kolarzy dorównało poziomem i do niego i do Froome’a. Z kolei Brytyjczyk wygrał Tour bardziej dzięki jeździe na czas i kontroli sytuacji w górach niż dzięki spektakularnym atakom, do których przyzwyczaił nas w poprzednich latach.

    Jak próbowałem Was przekonać, z jadącej tak jak na tegorocznym Tourze grupy liderów, bardzo ciężko byłoby oderwać się komukolwiek.

    Po ?Wielkiej Pętli? Quintana wrócił do domu, przebadać się oraz potrenować. Tymczasem Froome wziął udział w kilku, tradycyjnych, komercyjnych kryteriach a następnie poleciał do Rio de Janeiro rywalizować w Igrzyskach Olimpijskich. W wyścigu ze startu wspólnego nie załapał się do decydującego odjazdu, ale próbował gonić czołówkę i stracił wiele energii, bo choć bezskutecznie i za plecami czołówki, wykonał kilka ?skoków? na wysokiej kadencji. Następnie wywalczył brązowy medal w jeździe indywidualnej na czas, ciężkiej, obfitującej nie tylko w męczące wzniesienia, ale i w wymagające maksymalnej koncentracji, niebezpieczne zjazdy.

    Od zakończenia Touru do wyścigu ze startu wspólnego w Rio było zaledwie 13 dni, od czasówki do startu Vuelty tylko 10.

    Doliczcie do tego podróże, zmiany stref czasowych i klimatu i okaże się, że idea startu Froome?a w Hiszpanii wydaje się sportem ekstremalnym. Tym bardziej, że poprzednie próby pokazywały, że Brytyjczykowi po Tourze nie zostaje w baku zbyt wiele paliwa.

    Tymczasem okazuje się, że jest w stanie skutecznie przeciwstawić się sile nie tylko samego Quintany, ale i niezwykle zmotywowanej, całej ekipy Movistaru.

    Młynek zmieniony w jojo

    Na pierwszym sprawdzianie formy, Mirador de Ezaro, Movistar uderzył niesamowicie mocno i gdy wydawało się, że ?jest pozamiatane? a rywale już w pierwszym tygodniu wyścigu powinni zapomnieć o swoich nadziejach, tuż przed metą na kole Quintany znalazł się Froome i ukończył etap bez strat.

    Podobna sytuacja wydarzyła się na Lagos da Covadonga. Quintana wraz z Contadorem przyspieszyli, Froome został z tyłu, ale okazało się, że w końcówce depcze liderom po piętach, Contador słabnie a Quintana jest niemal w zasięgu wzroku.

    W porównaniu z rywalami na Camperonie również jechał nierówno, tak jak dwa lata temu, gdy ostatnio ścigał się na tym podjeździe. Jeśli sięgnąć w przeszłość, zbliżony styl prezentował także na Tour de France 2012, gdy pomagał Wigginsowi.

    Vuelta pod kontrolą?

    To zupełnie inny styl niż znamy ze zwycięskich Tourów w wykonaniu Froome?a. Tam, długo prowadzony przez kolegów z zespołu przystępuje do ataku w najbardziej dogodnym momencie. Jeśli rywale zostają z tyłu, ponawia przyspieszenie a następnie kontroluje sytuację do mety. Jeśli nadal siedzą mu na kole, nie szarpie się, tak jak w tym roku dojeżdżając do mety w towarzystwie.

    Francuskie podjazdy są jednak zupełnie inne. Mają w miarę stałą, umiarkowaną stromiznę. Jeśli szosa wznosi się ciężej niż 10%, to tylko przez chwilę.

    Tymczasem na Vuelcie często mamy do czynienia z drogami, które zmieniają swoje nachylenie co kilkaset metrów, z niemal płaskiego do często nawet 20%.

    Co w takiej sytuacji robi Froome? Jedzie swoje.

    Brytyjczyk wie, jak mocno trzeba pojechać, by wygrać wielki tour. Robił to już przecież trzykrotnie. Wie, że aby zameldować się w czołówce na 40 minutowym wzniesieniu prowadzącym do mety, trzeba cisnąć 5,9-6,2W/kg masy ciała. W jego przypadku to ok. 400-410W.

    Ekstremalne stromizny na Vuelcie wymuszają chwilowe skoki mocy, wyraźnie wykraczające poza tę wartość. Gdy Quintana przyspiesza, wydaje się, że Froome słabnie i już po nim. Tymczasem kolarz Sky pilnuje sytuację i wie, że jego rywal wcześniej czy później będzie musiał zwolnić. Nie jest przecież nadczłowiekiem. Na mecie, choć w zupełnie innym stylu, meldują się w zbliżonym czasie.

    Mistrz Jedi

    Zarówno z udostępnionych wyników badań jak i z amatorskich pomiarów wiemy, że Froome nie jest kosmitą. Owszem, to wybitna jednostka, ale jego parametry mieszczą się w mistrzowskiej ?normie?.

    Za to wiele wskazuje, że jest jedynym z nielicznych, jeśli nie jednym zawodnikiem w peletonie, który doprowadził do perfekcji jazdę w oparciu o wskazania miernika mocy.

    Sposób jazdy Froome?a jest zrozumiały dla każdego, kto jeździł z takim urządzeniem. Nie mamy dostępu do wykresów, ale nawet na najbardziej nieregularnych, stromo-płaskich wzniesieniach lider Sky stara się jechać najrówniej jak się tylko da. Trzyma te swoje 410W gdy szosa pnie się 18 jak i gdy odpuszcza do zaledwie 3% w górę.

    Na tle rywali wygląda niczym jojo, ale tak naprawdę to oni jadą nierówno, co chwilę przyspieszając i zwalniając.

    Jadąc podjazd z miernikiem mocy wyraźnie widać, że gdy tylko stromizna odrobinę odpuszcza, moc leci na łeb i na szyję. Przyciśnięcie w tym momencie w celu ?wyrównania? średniej potrafi dać wyraźną przewagę. O ile oczywiście zostało nam coś w baku po tym, gdy na wcześniejszej stromiźnie wystrzeliliśmy z mocą ponad wszystkie możliwe progi i granice.

    Trzeba być nie tylko niezmiernie wytrenowanym, by nieregularny podjazd możliwie ?spłaszczyć?, ale przede wszystkim ekstremalnie mocnym psychicznie, by ?puścić? rywali odjeżdżających na stromiźnie mając w pamięci, że gdy teren zacznie się wypłaszczać, różnica zostanie zniwelowana.

    W tym sensie Chris Froome posiadł umiejętność godną prawdziwego mistrza Jedi. Choć moc w jego rywalach drzemie silna, on jeden potrafi ją w pełni kontrolować.

    Czy to znaczy, że w imię ?równych szans? należy mu tę przewagę odebrać? Nairo Quintana musi się czuć nieco rozczarowany. Jeśli popatrzyłby na swój licznik, teoretycznie wszystko będzie się zgadzać. Jest tak mocny, jak za najlepszych dni na Tour de France. A ze względu na charakterystykę samego wyścigu wartości, które generuje mogą być najwyższe w jego karierze. Teoretycznie to powinno dać mu bezpieczną przewagę przed czasówką a tymczasem Froome jest tuż za nim i choć nie prowadzi w klasyfikacji generalnej, to on jedzie po zwycięstwo.

    W takiej sytuacji jedyna szansa zarówno Quintany jak i całej ekipy Movistar to liczenie na to, że po Tourze i Igrzyskach głównemu rywalowi zabraknie energii na etapach w Pirenejach, gdzie suma przewyższeń i kumulacja trudności mimo wszystko mogą go przerosnąć. By móc kontrolować moc, trzeba przede wszystkim ją mieć.

    Zdjęcie okładkowe: Alonso Javier Torres, flickr, CC BY 2.0

  • Co Ty wiesz o Vuelta a Espana?

    Co Ty wiesz o Vuelta a Espana?

    Hiszpańska Vuelta to najmniej popularny wielki tour. Sprawdź, co wiesz o „tym trzecim” wśród trzytygodniowych wyścigów.

    Specjalnie dla Was kolejna porcja pytań z wiedzy o kolarstwie. Jest trochę historii, trochę ciekawostek i jak zawsze pytanie kulinarne. Bawcie się dobrze a wynikami koniecznie podzielcie się w komentarzach!

     

    Podobało Ci się? Sprawdź poprzednie Quizy:

    Zdjęcie okładkowe: Ramón Peco, flickr, CC BY SA 2.0

  • Kto wygra Vuelta a Espana 2016?

    Kto wygra Vuelta a Espana 2016?

    Rewanż dla Alberto Contadora, szansa na przejście do Historii dla Chrisa Froome?a, kolejny krok w karierze dla Nairo Quitnany. Kto jeszcze będzie się liczył w walce o czerwoną koszulkę?

    Hiszpańska Vuelta teoretycznie jest ?tym trzecim?, najmniej ważnym z wielkich tourów. O ile Tour de France niemal wszyscy jadą w 100% dyspozycji, Giro często jest celem numer dwa, o tyle w przedsezonowych wywiadach mało kto mówi, że celuje ze szczytem formy na koniec sierpnia.

    Z sezonu warto rozliczyć się wcześniej, ale jeśli to się nie udało, to właśnie do Hiszpanii trzeba przyjechać po rewanż. Jeśli nie uda się wywalczyć dobrego miejsca w klasyfikacji generalnej, wygrana na jednym z etapów też jest cennym trofeum. Do tego dochodzą zawodnicy budujący formę na mistrzostwa świata a także ci, którzy nie mają jeszcze podpisanych kontraktów na kolejny rok.

    Taka mieszanka to kolejny z czynników powodujących, że Vuelta a Espana jest wyścigiem nieprzewidywalnym. Zatem kto zaskoczy nas w tym roku?

    Alberto Contador i granice jego możliwości

    Między pierwszym a ostatnim zwycięstwem Miguela Induraina w wielkim tourze minęło pięć lat. Passa Eddy?ego Merckxa trwała siedem sezonów. Bernard Hinault był najlepszy w trzytygodniówkach przez lat osiem.

    Jeśli Alberto Contador (Tinkoff) wygra tegoroczną Vueltę, stanie się to w dziesiątym sezonie od jego pierwszego triumfu w Tour de France.

    Nie chodzi o to, że ?Pistolero? się zestarzał. Ma 34 lata, co na sportowca wytrzymałościowego jest, powiedzmy, w późnej, ale wciąż w normie. Kluczową sprawą jest czas, przez jaki utrzymuje swój organizm w najwyższej formie, dostępnej tylko nielicznym organizmom na świecie.

    O tym, że wciąż jest mocny przekonują się jego rywale od początku sezonu 2016. Contador zmienił nieco przygotowania i wiosną znów brylował na trasach górzystych wyścigów. Z głównego celu sezonu, Tour de France, musiał jednak wycofać się po upadku i kontuzji.

    W kontekście Vuelty to dla niego dobrze. Będzie dość świeży, opuścił także wyjazd na Igrzyska do Rio. Jeśli tylko udało mu się w jakiś sposób oszukać czas i jego ciało pracuje odpowiednio, Hiszpan jest najwyżej notowaną postacią, którą trzeba brać pod uwagę w kontekście wygrania czerwonej koszulki. Pytanie, co zrobi, gdy okaże się, że jednak nie daje rady utrzymać się z najlepszymi?

    Chris Froome i możiwy dublet

    Wygranie dwóch wielkich tourów w jednym sezonie to zawsze wielki wyczyn. Nawet, jeśli nie jest to klasyczny dublet Giro-Tour.

    Chris Froome (Team Sky) ma z hiszpańską Vueltą niewyrównane rachunki. W 2011r to właśnie na tym wyścigu poznaliśmy jego potencjał jako kolarza etapowego, ale najpierw musiał pracować na Wigginsa a później dał się pokonać Juanowi Jose Cobo. Rok później po pracy dla Wigginsa we Francji, po drugim miejscu w ?Wielkiej Pętli? i po medalu w Igrzyskach Olimpijskich Froome miał być faworytem Vuelty, ale ewidentnie zabrakło mu paliwa by włączyć się do walki o zwycięstwo. W 2014r w pojedynku rekonwalescentów uległ Contadorowi a rok temu, gdy po pojechał do Hiszpanii po wygranym Tourze upadł, złamał stopę i musiał się wycofać.

    W tym sezonie znów wygrał Tour i znów spróbuje swoich sił na Vuelcie. Jeśli wygra, będzie to zaiste wielkie osiągnięcie. Zwycięzca ?Wielkiej Pętli? nie ma bowiem łatwego życia. Po TdF startuje w komercyjnych kryteriach, zatem zamiast trenować lub odpoczywać podróżuje i jeździ w pokazówkach. Do tego Froome ma za sobą lot do Rio i wyścig ze startu wspólnego oraz czasówkę, w której zdobył brązowy medal.

    Stawianie go w gronie faworytów to zatem bardziej ukłon w stronę jego postaci jako takiej i olbrzymiego potencjału, jakim dysponuje niż realna ocena możliwości. Tym bardziej, że w Hiszpanii o wiele trudniej jest kontrolować sytuację na trasie niż podczas Tour de France. Charakterystyka trasy jest inna, więcej jest miejsc, gdzie łatwo zgubić pomocników, częściej jest się zdanym tylko na siebie.

    Tak czy inaczej, jeśli poradzi sobie ze zmęczeniem, i psychicznym i fizycznym, lider Teamu Sky spróbuje wygrać drugi wielki tour sezonu. Za samo podejście należą mu się gratulacje.

    Podium do kompletu

    Dwa drugie i jedno trzecie miejsce w Tour de France, do tego wygrane Giro d?Italia. Nairo Quintanie (Movistar) do kompletu brakuje jedynie sukcesu w Hiszpanii. Rok temu odżył dopiero w końcówce, wyraźnie czując w nogach trudy Wielkiej Pętli. W tym sezonie we Francji nie spełnił oczekiwań swoich, drużyny i kibiców, zrezygnował więc ze startu w Igrzyskach i w spokoju przygotowywał się do Vuelty. Hiszpański wyścig preferuje ?górali?, zatem gdzie, jeśli nie tam, Quintana miałby osiągnąć sukces?

    Rewanż po Giro

    Esteban Chavez (Orica BikeExchange) i Steven Kruiswijk (LottoNL Jumbo) byli bohaterami majowego Giro d?Italia. Bohaterami, którzy w końcówce polegli. Chavesa poznaliśmy z dobrej strony właśnie rok temu w Hiszpanii i wydaje się, że to wyścig, który pasuje mu najbardziej. Krótsze, bardziej strome i mniej regularne podjazdy to lepsze teren dla młodego, dynamicznego zawodnika niż wielokilometrowe wspinaczki na dużej wysokości (mimo pochodzenia z położonej 2600 m p.m Bogoty).

    Z kolei Kruiswijk pokazał we Włoszech, że jest bardzo solidnym kolarzem etapowym, który zrobił wyraźny postęp. Wygraną w Giro kosztował go błąd popełniony na zjazdach i jego konsekwencje a niekoniecznie załamanie formy. Holender ostatnio był jednak chory, co stawia jego dyspozycję pod dużym znakiem zapytania.

    Wielokrotnie pokonani

    Tejay van Garderen (BMC) zaliczył kolejne kryzys podczas Tour de France. Andrew Talansky (Cannondale-Drapac) ?wraca z dalekiej podróży? i kilkunastu miesięcy w gorszej dyspozycji. Warren Barguil (Giant-Alpecin) nie poradził sobie z trudami Wielkiej Pętli gdzie po ciężkim Tour de Suisse ewidentnie nie nadążał za najlepszymi kolarzami klasyfikacji generalnej.

    Każdy z nich ma coś do udowodnienia, ale o ile Barguilowi w przeszłości Vuelta pasowała, o tyle trudno wyobrazić sobie Van Garderena, kojarzonego raczej z jazdą na czas i równym, mocnym tempem, walczącego na 20% stromiznach. Z drugiej strony Tom Dumoulin pokazał rok temu, że kolarz o takiej charakterystyce może się dobrze spisać w Hiszpanii, zatem kto wie, może Amerykanin złapie drugi oddech w swojej, łapiącej lekką zadyszkę karierze.

    Niezniszczalni weterani

    Alejandro Valverde (Movistar) pojechał świetne Giro. Wygrał etap i był trzeci w klasyfikacji generalnej. Na Tour de France pomógł Nairo Quintanie stanąć na trzecim stopniu podium a sam zajął szóstą lokatę. Wiele wskazuje na to, że gdyby nie Kolumbijczyk, sam Valverde mógłby o podium powalczyć. Po drodze wygrał Walońską Strzałę i był trzeci w Classica San Sebastian. W olimpijskim wyścigu w Rio nie zabrał się do kluczowej akcji, na skutek czego ukończył zawody na 30. miejscu.

    Ma 36 lat, pierwszy raz na podium wielkiego touru stanął w 2003r a teraz chce ukończyć wszystkie wielkie toury sezonu w top10. Znając jego wytrzymałość jest to całkiem możliwe. Jeśli to osiągnie, będzie pierwszym kolarzem od momentu przeniesienia Vuelty na jesienny termin (1995r) i trzecim w ogóle (po Rafaelu Geminianim i Gastonie Nencinim, obaj ścigali się w latach ?50 XXw).

    Kolejnym weteranem, który postara się powalczyć w generalce Vuelty będzie Samuel Sanchez (BMC). Mistrz olimpijski z Pekinu stawał już na podium i Touru i Vuelty. Teraz ma 38 lat i spróbuje przynajmniej powtórzyć wynik z zeszłego roku, kiedy ukończył swój narodowy wyścig na szóstym miejscu. Udana kampania ardeńskich klasyków pokazała, że wciąż może być groźny. Mając w pamięci niespodziewaną wygraną Chrisa Hornera, doświadczonego Sancheza nie można skreślać z listy faworytów.

    Zawodnikiem, który po Vuelcie kończy karierę jest Jean Christophe Peraud. Francuz, drugi kolarz Tour de France 2014, znakomity kolarz górski teraz postanowił odwiesić rower na haku.

    W miarę stabilną formę prezentuje w tym roku trzydziestotrzyletni Bask, Igor Anton, który niegdyś rokował na wielką gwiazdę, ale nie jest w stanie nawiązać do dawnych sukcesów. Teraz będzie liderem Dimension Data i jego powrót do czołówki z pewnością ucieszyłby wielu fanów baskijskiego kolarstwa. Podobną rolę może odegrać lider Trek-Segafredo, Haimar Zubeldia.

    Młodzież w natarciu

    Adam Yates był rewelacją tegorocznego Touru, teraz we Vuelcie z dobrej strony chce pokazać się jego brat bliźniak, Simon. Młody Byrtyjczyk zaliczył w tym sezonie dopingową wpadkę związaną z brakiem TUE (zaświadczenia o użyciu terapeutycznym) na lek na astmę. Po krótkim okresie zawieszenia Yates wrócił do peletonu i będzie współliderem Orica-BikeEchange z Estebanem Chavesem.

    Wschodzącą gwiazdą brytyjskiego kolarstwa jest dwudziestodwuletni Hugh Carthy. W tegorocznej Vuelcie pojedzie jeszcze w barwach Caja Rural, zespołu prokontynentalnego, ale od przyszłego sezonu będzie reprezentował worldtourowy team Cannondale. Carthy to błyskotliwy góral, być może jeszcze zbyt młody, by walczyć o klasyfikację generalną wielkiego touru, ale to z pewnością ?man to watch? na tegorocznej Vuelcie.

    Podobną postacią jest Francuz z Ag2r, Pierre Latour. W tym sezonie zabłysnął podczas Tour de Suisse, niedawno pokazał dobrą dyspozycję w Tour de l?Ain. Thibaut Pinot, Warren Barguil i Romain Bardet jeszcze nie zdążyli pokazać pełni swoich możliwości a już na horyzoncie wyrasta ich potencjalny następca. Vuelta będzie dla niego ciekawym poligonem doświadczalnym, zwłaszcza, że w Ag2r radą i doświadczeniem będzie mogło mu służyć kilku znakomitych wtereanów.

    Trzeba będzie przyjrzeć się również jeździe Miguela Angela Lopeza (Astana), kolejnego, niezmiernie utalentowanego Kolumbijczyka czy Kenny?ego Elissonde (FDJ), który trzy lata temu wygrał etap na Alto el Angliru.

    Kwiato, Huzar i Goły

    Dwóch Polaków w Teamie Sky: Michał Kwiatkowski i Michał Gołaś oraz Bartosz Huzarski z Bora – Argon to reprezentanci Polski na hiszpańską Vueltę.

    Szczególną uwagę warto zwrócić na Huzarskiego. Trasa wyścigu powinna pasować naszemu mistrzowi ucieczek i miejmy nadzieję, że w końcu wywalczy upragnione zwycięstwo etapowe w wielkim tourze. Kilka razy było blisko, trzymam kciuki, by tym razem się udało!

    Dla Michała Kwiatkowskiego będzie to debiut w hiszpańskim tourze. Mimo niezłego początku sezonu, kolejne miesiące nie były dla niego zbyt udane. Bywa, że solidnie przejechana Vuelta, często okraszona zwycięstwem etapowym jest dobrą trampoliną do udanych, kolejnych lat w peletonie. Zarówno dla ?Kwiato? jak i dla Michała Gołasia możliwości jazdy na własny rachunek zależą zapewne od formy Chrisa Froome?a. Tak czy inaczej, obaj zasługują na uwagę a szczególnie Michałowi Kwiatkowskiego przyda się jakiś sukces odbudowujący morale.

    Zdjęcie okładkowe: Pablo Cabezos, flickr CC BY 2.0

  • Nie przegap: Vuelta a Espana 2016

    Nie przegap: Vuelta a Espana 2016

    Igrzyska Igrzyskami, ale zawodowcy muszą zarobić na chleb. Rio przysłoniło wszystkie pozostałe wydarzenia sportowe, lecz już w tę sobotę 20.08 rusza trzeci wielki tour sezonu. Vuelta a Espana po raz kolejny zapowiada się pasjonująco. Sprawdźcie, czego nie przegapić na trasie hiszpańskiej trzytygodniówki, jakie są koszulki, klasyfikacje oraz nagrody.

    Powoli trzeba zapominać o Vuelcie jako ?tym trzecim?, mniej prestiżowym wielkim tourze. Owszem, sukcesy w klasyfikacji generalnej czy zwycięstwa etapowe z Hiszpanii zawsze wymienia się za tymi z włoskiego Giro czy z francuskiego Touru, ale kolejny rok z rzędu wszystko wskazuje na to, że na Półwyspie Iberyjskim nie mają się czego wstydzić.

    vuelta-2016

    Obsada będzie imponująca (Chris Froome, Alberto Contador, Nairo Quintana, Tejay Van Garderen, Alejandro Valverde, Andrew Talansky, Estaban Chaves, Simon Yates, Steven Kruiswijk), trasa, jak zawsze z nietypowym układem i najeżona trudnościami. Do tego zmęczenie sezonem z jednej strony, walka o kontrakty i przyszłość z drugiej. Ta mieszanka powoduje, że trudno wskazać faworytów i przed startem wyścigu napisać choćby ramowy plan spodziewanej rywalizacji.

    Zanim o faworytach (to jutro), pora przyjrzeć się trasie. Spróbujmy więc ustalić, kiedy w czasie Vuelta a Espana 2016 są te dni, których nie wolno przegapić.

    Etap 1. sobota, 20.08. Jazda drużynowa na czas Laias Health Resort – Castrelo de Mi?o Nautical Park, 29,4km

    No dobra, nie oszukujmy się. W dniu, w którym o medal będzie walczyła Maja Włoszczowska, mało kto z nas przejmie się drużynówką na Vuelcie. Z istotnych informacji ważna jest ta, że wyścig rozpocznie się w Galicji i kolarze spędzą tam pierwsze dni zawodów. Wieczorkiem po prostu rzućcie okiem na wyniki i sprawdźcie, czy Team Sky zyskał przewagę nad Movistarem i BMC czy też może wydarzyła się jakaś niespodzianka.

    Etap 3. poniedziałek, 22.08. Mirador de Ezaro. Pierwsza ?ścianka?

    Na tym krótkim, choć jadowitym wzniesieniu prowadzącym do mety wygrywał Joaquim Rodriguez, niestety ostatnim wielkim tourem ?Purito? była tegoroczna ?Wielka Pętla? i w swoim narodowym wyścigu nie startuje. Podjazd ma zaledwie 1,8km, za to aż 13,8% stromizny. Jest więc cięższy niż Mur de Huy na mecie Walońskiej Strzały. To finisz dla górali o stalowych łydkach, na którym można stracić pół minuty i więcej. To nie będzie rozstrzygający test dla faworytów ?generalki?, ale rywalizacja na takiej ?ściance? zawsze jest pasjonująca.

    Etap 8. sobota, 27.08, La Camperona. Ścianka, level hard

    Po kilku dniach spędzonych w terenie pagórkowatym pora na poważniejszy sprawdzian. La Camperona to iście ?rzeźnicki? finisz, 8,5km o średniej stromiźnie 7,4%. Niby nic specjalnego, ale wartość średnią zaburza płaski odcinek w ? wzniesienia. Podjazd jest nieregularny, co chwilę przekracza 20% i skutecznie ?zabija? nogi nawet najbardziej błyskotliwych górali. To jedna z tych gór, które powodują, że hiszpańska Vuelta jest niezwykle trudna do kontrolowania. To miejsce, gdzie mięśnie pieką wszystkich a wygrywa ten, który najlepiej zniesie ból. Cały etap jest płaski, zatem będzie bardzo niewiele czasu, by złapać właściwy rytm na finałowym wzniesieniu. W 2014 na La Camperona najszybszy był Ryder Hesjedal a Chris Froome stracił 7 sekund do Alberto Contadora.

    Etap 10. poniedziałek, 29.08, Lagos da Covadonga

    ?Hiszpańskie Alpe d?Huez?, jeden z symboli Vuelta a Espana, Hiszpanii i regionu Asturia. Na tym 12,2km, nieregularnym podjeździe o średniej stromiźnie 7,2% rozegrało się wiele wspaniałych historii. Od 1983r kolarze ścigali się tam 19 razy, ostatni raz w 2014, gdy przed kontratakującymi z peletonu Alberto Contadorem obronił się Przemysław Niemiec. Choć Lagos da Covadonga to ciężki podjazd, często zdarza się, że różnice na mecie są niewielkie. Mimo to, warto zarezerwować sobie czas na ten etap, także ze względów estetycznych. To piękna okolica, którą przy dobrej pogodzie wspaniale pokazują realizatorzy transmisji TV.

    Etap 11. środa, 31.08, Pena Cabarga

    Po dniu przerwy kolarzom przyjdzie zmierzyć się z kolejnym, brutalnym testem, tym razem w Kantabrii. Pena Cabarga to następny, typowy dla Vuelty, stosunkowo krótki (5,6km), za to momentami piekielnie stromy (średnio 9,6%, kilkukrotnie ponad 18%) podjazd zmuszający do maksymalnego wysiłku. To tam w 2011r Chris Froome stoczył genialną walkę niemal bark w bark z Jose Juanem Cobo a w 2013r Chris Horner pokonał Vincenzo Nibalego. W tym roku kolarze zawitają tam po raz piąty, jeśli Froome dotrwa do tego momentu, może przeżyć tam piękne chwile. O ile oczywiście wygra.

    Etap 14. sobota, 03.09, rzeźnia w Pirenejach

    196km, około 4000m przewyższenia. Trzy premie górskie pierwszej kategorii i meta na podjeździe kategorii HC na przełęczy Aubisque. 16,5km i 7,1% stromizny powinno, w połączeniu z wcześniejszymi trudnościami, zarówno etapu jak i wyścigu, wprowadzić większe różnice w klasyfikacji generalnej. Może być też tak, że faworyci pojadą zachowawczo, ale nie wolno z góry zakładać, że tak się stanie.

    Etap 15. niedziela 04.09, poprawka, która może zaskoczyć

    Często takie dni jak ten wprowadzają więcej zamieszania niż anonsowane jako ?królewskie?. Zaledwie 120km, za to z trzema premiami górskimi i podjazdem do mety. To idealny etap na nietypowe rozwiązania taktyczne. Człowiekiem, na którego trzeba specjalnie trzeba będzie zwrócić uwagę jest oczywiście Alberto Contador.

    Etap 19. piątek 09.09. decydująca czasówka

    37 kilometrów to sporo, zwłaszcza pod koniec wielkiego touru. Trasa jest raczej płaska, zatem będzie preferowała kolarzy, którzy są w stanie generować wysoką moc na dużym przełożeniu. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, kto dotrwa do tego dnia, ile komu zostanie ?w baku?. Możliwe są niespodzianki, choć powiedzmy sobie szczerze, czasówki na Vuelcie to nie jest najbardziej fascynujący fragment kolarstwa, jaki znam.

    Etap 20, sobota 10.09. Alto de Aitana, czyli wielki finał

    Po całym wyścigu, po wielu podjazdach, po walce na kolejnych etapach kolarze będą musieli zmierzyć się z 193km, pięcioma górskimi premiami i podjazdem na metę o długości 21km i 5,9% stromizny. Alto de Aitana rzadko pojawiał się na trasie Vuelty, trudno więc wyrokować o tym, co się tam może wydarzyć, ale biorąc pod uwagę umiejscowienie w harmonogramie wyścigu, powinno być ciekawie.

    Wszystkie etapy Vuelta a Espana 2016:

    Etap 1 Sierpień 20, 2016 Balneario Laias – Castrelo de Mino (TTT) 29.4 km
    Etap 2 Sierpień 21, 2016 Ourense – Baiona 159 km
    Etap 3 Sierpień 22, 2016 Marin – Mirador Ezaro 170 km
    Etap 4 Sierpień 23, 2016 Betanzos – San Andre de Teixido 161 km
    Etap 5 Sierpień 24, 2016 Viveiro – Lugo 170 km
    Etap 6 Sierpień 25, 2016 Monforte de Lemos – Luintra 163 km
    Etap 7 Sierpień 26, 2016 Maceda – Puebla de Sanabria 158.3 km
    Etap 8 Sierpień 27, 2016 Villalpando – La Camperona 177 km
    Etap 9 Sierpień 28, 2016 Cistierna – Alto de Naranco 165 km
    Etap 10 Sierpień 29, 2016 Lugones – Lagos de Covadonga 186.6 km
    Dzień odpoczynku Sierpień 30, 2016
    Etap 11 Sierpień 31, 2016 Colunga – Pena Cabarga 168.6 km
    Etap 12 Wrzesień 01, 2016 Los Corrales de Buelna – Bilbao 193.2 km
    Etap 13 Wrzesień 02, 2016 Bilbao – Urdax 212.8 km
    Etap 14 Wrzesień 03, 2016 Urdax – Aubisque 195.6 km
    Etap 15 Wrzesień 04, 2016 Sabinanigo – Formigal 120 km
    Etap 16 Wrzesień 05, 2016 Alcaniz – Peniscola 158 km
    Dzień odpoczynku Wrzesień 06, 2016
    Etap 17 Wrzesień 07, 2016 Castellon – Mas de la Costa 173.3 km
    Etap 18 Wrzesień 08, 2016 Requena – Gandia 191 km
    Etap 19 Wrzesień 09, 2016 Xabia – Calpe (ITT) 39 km
    Etap 20 Wrzesień 10, 2016 Benidorm – Alto de Aitana 184.5 km
    Etap 21 Wrzesień 11, 2016 Las Rozas – Madrid 102.5 km

    Klasyfikacje i koszulki

    Tour ma żółć, Giro róż a Vuelta głęboką czerwień. Lider wyścigu dookoła Hiszpanii jedzie w stroju koloru krwistego. Co ciekawe, o ile zespoły mające na co dzień na żółte koszulki, podczas Tour de France oglądamy w innych strojach, na Vuelcie mało kto się tym przejmuje. W związku z tym kolarze Cofidisu czy Katiuszy mogą być łatwo myleni z liderem.

    Najlepszy zawodnik w klasyfikacji punktowej (na Vuelcie rzadko jest to sprinter, raczej regularny kolarz z ?generalki?) jedzie na zielono. Etapy nie są bowiem, jak na Tour de France, dzielone na sprinterskie, górzyste i górskie, na każdym punkty przyznawane są wedle tego samego klucza, za pierwszych 15 miejsc. Na premiach lotnych punktuje trzech najszybszych zawodników.

    Najlepszy góral jedzie w koszulce w białej koszulce grochy, tyle, że niebieskie. Premie górskie podzielone są na 4. kategorie: 3, 2, 1 i ?specjalną?, do tego na przełęczy Aubisque rozegrana zostanie premia pamięci Alberto Fernandeza, tragicznie zmarłego w wieku 30 lat drugiego kolarza Vuelta a Espana 1984.

    Koszulka biała, to charakterystyczna dla Vuelty klasyfikacja kombinowana, w której przewodzi zawodnik mający najmniejszą sumę miejsc w trzech pozostałych: generalnej, górskiej i punktowej.

    Do tego, tak jak na większości wyścigów mamy klasyfikację drużynową (suma czasów trzech najlepszych kolarzy na każdym z etapów) wyróżnianą żółtymi numerami startowymi dla każdego członka zespołu.

    Wybierany jest również najbardziej waleczny zawodnik, który jedzie z czerwonym numerem.

    Na tegorocznej Vuelcie przyznana zostanie również nagroda Fair Play, w Hiszpanii nie jest natomiast prowadzona klasyfikacja młodzieżowa.

    Ważną informacją jest ta o bonifikatach czasowych na mecie każdego etapu ze startu wspólnego. Jest to odpowiednio 10, 6 i 4 sekundy dla 1. 2. i 3. zawodnika ?na kresce? a także 3, 2 i 1 sekunda na każdej lotnej premii.

    Za wygranie klasyfikacji generalnej najlepszy kolarz Vuelty 2016 dostanie 150tys. Euro, każdy triumfator etapowy wzbogaci się o 11tys. Euro, najlepszy ?góral? 13tys. Euro a zwycięzca klasyfikacji punktowej 11tys. Euro.

  • Poniedziałkowy skrót #44

    Poniedziałkowy skrót #44

    Przełajowe mistrzostwa Polski, trasa hiszpańskiej Vuelty, kolarze wyróżnieni w plebiscycie Przeglądu Sportowego, odrobina technikaliów i ciekawe rozstrzygnięcie mistrzostw Australii. Najważniejsze wydarzenia kolarskiego weekendu w poniedziałkowym skrócie.

    Imponująca frekwencja na przełajowych Mistrzostwach Polski

    327 kolarzy ścigających się na zaśnieżonej trasie w styczniu w Polsce to naprawdę sporo. To najwyższa frekwencja od lat. Biorąc pod uwagę, że nasz klimat nie sprzyja uprawianiu cyclocrossu, trzeba to uznać spory sukces. Nawet, jeśli dla części zawodników przełaje są tylko zimowym treningiem, to jednak by regularnie startować w zawodach trzeba mieć dodatkowy rower i trochę ponadprogramowego sprzętu co już samo w sobie wymaga wysiłku i zaangażowania.

    Trudno powiedzieć, czy z renesansu krajowych przełajów wynikną sukcesy międzynarodowe. Póki co nasi ?błotniacy? rzadko sprawdzają swoje możliwości w innym niż własne gronie. Tak czy inaczej to niezła baza by zacząć snuć plany o nawiązaniu rywalizacji choćby z Czechami, którzy jako jedni z nielicznych w Europie są w stanie podgryzać Belgów i Holendrów dominujących w tej odmianie kolarstwa.

    Mistrz Polski Elity Marek Konwa zapowiedział skupienie się na karierze mtb, trudno powiedzieć, jak na mistrzostwach świata poradzi sobie Olga Wasiuk (na mistrzostwach Europy rozegranych w listopadzie w Holandii była 18. na 22 zawodniczki).

    Tak czy inaczej ponad trzystu zawodników to jest już jakiś potencjał, na którym można coś budować.

    Trasa Vuelta a Espana i plany Alberto Contadora

    Poznaliśmy trasę trzeciego wielkiego touru sezonu 2016. W tym roku pozycja hiszpańskiej Vuelty będzie o tyle trudna, że dla wielu gwiazdorów kulminacyjnym punktem sezonu będzie połączenie Tour de France i Igrzysk Olimpijskich.

    Zarządzani przez francuskie ASO Hiszpanie przygotowali ciekawą kombinację dynamicznych etapów z finiszami na krótkich, stromych ?ściankach? z kilkoma bardzo ciężkimi odcinkami w górach (Asturia z Lagos da Covadonga, Pireneje z Aubisque) a balansu całości nadają dwie, niekrótkie czasówki: 29,4km drużynowa na otwarcie wyścigu i 39km indywidualna na trzy dni przed końcem (szczegóły trasy znajdziecie np. w rowery.org)

    Co ciekawe, start w Vuelcie rozważa? Alberto Contador. Nie wiem, ile w tym jego działań wizerunkowych a ile powracających marzeń o wygraniu dwóch wielkich tourów w sezonie. Wiele zapewne zależy od wyniku na Tour de France i zmęczenia po utrzymywanej do Igrzysk w Rio dyspozycji. Biorąc pod uwagę, że Hiszpan zapowiedział zakończenie kariery po sezonie 2016, obecnie nic nie może być pewne.

    Plebiscyt Przeglądu Sportowego

    Rafał Majka został wybrany ósmym najpopularniejszym sportowcem w kraju. Tyle, w oczach masowej publiczności warte jest trzecie miejsce Vuelta a Espana oraz etapowa wygrana w Tour de France. W kategorii ?Impreza roku? nie pierwszy raz nagrodzony został wyścig Tour de Pologne. Wygląda więc na to, że kolarstwo zadomowiło się na obrzeżach głównego nurtu komunikacji w mediach.

    Plebiscyt Przeglądu Sportowego to swoisty konkurs nie tylko piękności ale też odpowiedź na pytanie, który zawodnik w minionych 12 miesiącach był na tyle skuteczny na arenie swojej dyscypliny oraz zaprezentował wystarczającą charyzmę, by trafić do świadomości szeregowego kibica w ogóle. To może, choć nie musi, przełożyć się na sytuację samego zainteresowanego jak również jego kolegów i rywali.

    Kolarstwo cierpiące na permanentne problemy wizerunkowe (doping, rywalizacja uznawana za monotonną, mało dynamiczną czy wręcz nudną, skomplikowane zasady pisane i niepisane, postrzeganie przez pryzmat własnej jazdy ?do sklepu po bułki?, zatem nic trudnego i ciekawego) wciąż potrzebuje tego typu bodźców by przyciągać do siebie sponsorów, widzów i młodych zawodników.

    Nasi mistrzowie nie cieszą się taką popularnością jak choćby Peter Sagan na Słowacji, najlepsi kolarze brytyjscy czy też Belgowie i Holendrzy, gdzie wyczynowa jazda rowerem to sport narodowy, mimo to powoli zdobywają sobie czas w mediach i miejsce w sercach fanów, co zwyczajnie cieszy. Pozytywna wydaje się też mobilizacja środowiska rowerowego, które przy każdej możliwej okazji dość aktywnie bierze udział w tego typu plebiscytach.

    Pierwsi odważni

    Prokontynentalna drużyna Roompot Orange jest pierwszą, która zadeklarowała, że od początku sezonu 2016 będzie używała wyłącznie hamulców tarczowych. UCI dopuściła stosowanie ?tarczówek? w wyścigach zawodowców, ale większość zespołów czeka do wiosennych klasyków by rozpocząć korzystać z nowej, jak na szosę technologii.

    Holendrzy tłumaczą, że zmiana w trakcie sezonu byłaby kosztowna (ma to spory sens) a ich sponsorzy (producent ram Isaac oraz dostarczający napęd i hamulce SRAM) mają gotowy sprzęt by od razu przesiąść się na tarcze.

    Zobaczymy, czy ktoś zdecyduje się na zastosowanie takiego rozwiązania podczas styczniowych Tour de San Luis i Tour Down Under. Jeśli nie, Roompot Orange otworzy ?sezon na tarcze? podczas Volta a la Comunitat Valenciana na początku lutego.

    Powrót Bobridge?a

    Wydawało się, że po nieudanej próbie pobicia rekordu godzinnego rok temu Jack Bobridge będzie raczej zmierzał w stronę kolarskiej emerytury. Tymczasem na sezon 2016 podpisał kontrakt z ekipą Trek Segafredo i znakomicie rozpoczął sezon wygrywając mistrzostwa Australii ze startu wspólnego.

    Bobridge nie tylko wygrał, ale też zrobił to w świetnym stylu, po samotnej wielokilometrowej akcji (uciekł rywalom 90km przed metą) z dużą przewagą nad peletonem.