Tag: TVP

  • Rowerowy atak w telewizji

    Rowerowy atak w telewizji

    Dziś rano spora część bloku reklamowego w przerwie telewizji śniadaniowej wypełniły reklamy rowerów! Sportowych, miejskich, rekreacyjnych? Producenci wyraźnie chcą, by ?na dwa kółka? w końcu wsiedli absolutnie wszyscy.

    Kwietniowy powrót zimy dosłownie sprowadził mnie do parteru i zamiast na rozjazd po świąteczny nabijaniu kilometrów w górach w spokoju ćwiczyłem na podłodze. Rzucając okiem na włączony w tle telewizorek w przerwie ?Dzień dobry TVN? zauważyłem, że jednym z bloków reklamowych zawładnęły rowery.

    Najpierw zaprezentował się Carrefour ze swoim rowerem miejskim za kilkaset złotych. Miło, kolorowo i wiosennie. Niestety nie trafiłem nigdzie na wideo, ale sprzęt ewidentnie adresowany jest do kobiet chcących połączyć dojazd do pracy czy zakupy z ruchem na świeżym powietrzu. Ot, taki zestaw lajfstajlowych stereotypów, ale biorąc pod uwagę prostotę oferowanego sprzętu i niedumpingową cenę, można stwierdzić, że ?markeciak? nie różni się niczym od najprostszej damki sprzedawanej w sklepach rowerowych.

    Następnie na scenę wkroczył Decathlon ze swoim hitem, czyli Btwinem 520. To prawdopodobnie najciekawszy sprzęt, jaki można kupić za 1299zł. Reklama jest z gatunku tych, które ewidentnie pobudzają wyobraźnię i zachęcają do zrobienia kroku w stronę bardziej zaawansowanej jazdy. Zobaczcie zresztą sami (zamieszczam włoską wersję, która poza jednym detalem jest taka sama jak polska):

    https://www.youtube.com/watch?v=OXg8Fo4a6hg

    (dla porównania polska wersja, poniżej:

    )

    Czy na ?520? można regularnie jeździć w takim terenie i tempie jak to zaprezentowano w spocie, trudno ocenić. Obiegowa opinia głosi, że to całkiem sensowny sprzęt. Uwagę zwraca jedynie cena, niższa we Włoszech niż w Polsce. No ale cóż, oni są w kryzysie a u nas kraj mlekiem i miodem płynący, więc nas stać ;).

    Na koniec do gry wszedł Romet, który, pokazuje różne modele i style jazdy, ale główny przekaz jest na wskroś patriotyczny. To ?nasze-polskie? rowery. Raczej nie ma tu za wiele sentymentu do tradycji marki, całość w dość sztampowy sposób prezentuje uśmiechniętych, młodych ludzi z wielkiego miasta lubiących aktywnie spędzać czas. Tak czy inaczej, producent spotu stawia na rower jako element ?lajfstajlu?, co dobrze wpisuje się w czas antenowy, w którym reklamę obejrzałem.

    https://www.youtube.com/watch?v=NTsLiV8JtY4

    Połowa bloku reklamowego wykupionego przez marki rowerowe w przerwie ?Dzień Dobry TVN?, programu adresowanego do ?biurowej klasy średniej? to nie przypadek. Producenci musieli poczuć krew, skoro ogłaszają się w telewizji.

    Co więcej, w Telewizji Publicznej od kilku tygodni możemy oglądać ?Magazyn kolarski?, od patrzenia na który co prawda nieco bolą zęby (archiwum odcinków znajdzicie na http://sport.tvp.pl/29365496/magazyn-kolarski), no ale jego obecność to symptom ożywienia w około rowerowych tematach.

    Możemy się spodziewać, że gdy tylko wyjdzie słońce, o ?miłośnikach dwóch kółek? (tak samo zgrany slogan jak ?białe szaleństwo? w odniesieniu do narciarstwa) będziemy słyszeć wszędzie i od wszystkich.

    Czy to dobrze? Tak. Nawet, jeśli tu i ówdzie pojawi się jakaś mniejsza lub większa bzdurka, skoro rowery goszczą w telewizorku, to znaczy, że idziemy we właściwym kierunku. Bo to wciąż o wiele, wiele większy budżet niż w prasie, o internecie nie wspominając. Skoro więc ?się ogląda? a w domyśle również ?się sprzedaje? to nie pozostaje nic innego, niż się cieszyć.

    I tak właśnie zamierzam. No chyba, że ktoś bardzo podpadnie ;)

    PS a najlepszą póki co reklamę dla kolarzy prezentuje Eurosport. Ze swoim hasłem ?home of cycling? w kilkudziesięciu sekundach znakomicie wyjaśnia, o co chodzi w całej tej zabawie.

  • Halo, halo! Tu Helikopter!

    Halo, halo! Tu Helikopter!

    Na Igrzyska Olimpijskie jeżdżą najlepsi. Wyjazd do Rio to dla każdego sportowca spełnienie marzeń a często cel całego, dotychczasowego życia. W zawodach ze startu wspólnego nasi kolarze szosowi zaprezentowali się świetnie. Niestety nie można tego powiedzieć o komentatorach Telewizji Polskiej.

    Wyścigi rowerowe to nie jest sport narodowy w kraju nad Wisłą. Równocześnie nie jest to też całkowita nisza. Od tradycji Wyścigu Pokoju przez sukcesy zawodniczek ścigających się w MTB po Tour de Pologne kolarstwo obecne jest zarówno w powszechnej świadomości jak i w mediach.

    Co więcej, według badania TNS z 2015r (zatem całkiem świeżego), jazda na rowerze to najpopularniejszy rodzaj aktywności fizycznej w Polsce. Co trzeci obywatel uprawia jakiś sport trzy razy w tygodniu. 53% z tej grupy wskazuje kolarstwo, czy też ?rowerowanie? jako podstawowy rodzaj wykonywanych ćwiczeń.

    Oczywiście, gdy przychodzi do oglądalności, zaangażowania w kibicowanie sportowcom, wyścigi szosowe przegrywają z wieloma innymi dyscyplinami, ale co roku Tour de Pologne gromadzi ok. dwumilionową widownię a transmisje z Tour de France, w niedostępnym przecież powszechnie Eurosporcie średnio ogląda 250tys a bywa, że i prawie milion ludzi.

    Pytanie więc, dlaczego Telewizja Publiczna tych wszystkich widzów, nas, Ciebie, Panią, Pana, mnie traktuje tak fatalnie?

    To, czym jesteśmy traktowani przy każdym Tour de Pologne jest wśród kibiców kolarstwa rodzajem anegdoty. Niestety w związku z indolencją komentatorów, duży wysiłek i jeszcze większy potencjał najlepszego czasu antenowego milionowej widowni jest marnowany.

    Ani ja, ani prawdopodobnie Wy, czyli regularni czytelnicy tego bloga, nie jesteśmy ?targetem? komentatorów TVP. W większości przypadków możemy się obyć bez komentarza.

    Eurosport po polsku oglądam wyłącznie dla przyjemności słuchania sprawdzonej ekipy: Tomasza Jarońskiego, Krzysztofa Wyrzykowskiego i Adama Probosza, którzy dodatkowo w tym roku znakomicie ?pojechali po zmianach? z Dariuszem Baranowskim.

    ?Casualowi widzowie?: rodzina, znajomi, koledzy z pracy, śledzą Tour de France między innymi ze względu na nich. Jasne ?die-hard? fani zawsze znajdą powód, żeby się przyczepić a ekipie Eurosportu, tak jak każdemu – wszak jesteśmy tylko ludźmi – zdarzają się pomyłki lub wpadki. Nie w tym jednak rzecz. Ten zespół, w czasie wyścigów, poza tym, że opowiada nam o historii, geografii, czy statystykach sportowych, tłumaczy kibicom kolarstwo.

    Niestety, tego nie robi ani Piotr Sobczyński, ani Sebastian Szczęsny, ani nie robią prowadzący studio, zarówno Tour de Pologne jak i Igrzysk Olimpijskich. Owszem, komentatorzy TVP ?coś tam? wiedzą, niestety sprowadza się to do kilku wyświechtanych frazesów.

    „Siła peletonu jest wielka, Rafał Majka to wyśmienity góral a kolarze mają specjalnie wpinane w pedały buty”. Kropka.

    Drodzy Panowie, komentatorzy kolarstwa w TVP. Nie oczekuję, że mówiąc do masowego odbiorcy zaczniecie rozprawiać o stosunku mocy do masy, przełożeniach czy szczegółach aerodynamiki, ale np. mając w czasie Tour de Pologne dostęp do niezmiernie wartościowych danych dostarczanych przez organizację Velon jedyne co robiliście, to je odczytywaliście.

    To jest telewizja, nie radio, i dokładnie widzimy, co się dzieje na trasie. Waszym zadaniem jest wytłumaczenie, dlaczego. A niestety wasz opis rzeczywistości  bardzo często jest błędny. Mylicie zawodników, drużyny, mylicie kolarzy atakujących z tymi, którzy odpadają od grupy. Często nie macie nawet pojęcia, w którym miejscu trasy znajduje się peleton, nawet jeśli wyścig rozgrywany jest (tak jak TdP czy IO) na rundach z kilkoma charakterystycznymi punktami.

    To jest Telewizja Publiczna, wy pojechaliście na Igrzyska Olimpijskie, najważniejsze wydarzenie sportowe na świecie a zwyczajnie nie przygotowaliście się do pracy. Choć macie ?misję?.

    Tak, wiem, w Rio są ciężkie warunki pracy. Chris Boardman, by móc korzystać z monitora na swoim stanowisku komentatorskim musiał zbudować daszek z kartonów. Tym się jednak różni BBC od TVP, że w Rio korzysta z doświadczenia Boardmana który może o kolarstwie powiedzieć coś więcej niż jest zawarte w dostarczonym tuż przed wyścigiem briefie.

    Swój stosunek do kolarstwa a może do sportu w ogóle pokazała także Anita Werner, która w ?Faktach po faktach? TVN indagowała Rafała Majkę. Nasz brązowy medalista dopiero co wysiadł z samolotu i musiał zmierzyć się z pytaniami w rodzaju ?czy było ciężko?.

    Serio? Nie miała Pani o co zapytać jednego z najlepszych kolarzy na świecie? Wszyscy wiemy, że było ciężko. Widzieliśmy to, widzieliśmy jak Rafał cierpiał i jak ?szedł w trupa?. Widzieli to nawet ci kibice, którzy kolarstwo oglądają wyłącznie od święta.

    Co ciekawe, na tle takich popisów nieźle wypadają materiały, które telewizje, w tym TVP dostarczają przy okazji wyścigów. Kroniki, mini reportaże a nawet wejścia w telewizjach śniadaniowych zaskakująco dają radę. Jest trochę informacji, jest trochę ciekawostek i, co ważne, nie ma wielu błędów.

    Czy to oznacza, że relacjonowanie kolarstwa na żywo jest takie trudne? Cóż, być może. Jest wiele niuansów, potrzeba trochę wiedzy technicznej, taktycznej, a zawodnicy w kaskach i schowani za okularami są do siebie bardzo podobni. Mimo wszystko wyścigi rowerowe to nie jest fizyka kwantowa, czego dowodem jest choćby ich popularność.

    Zdając sobie sprawę z braków wiedzy o innych dyscyplinach, dociera do mnie, że oglądając pływaków, szermierzy czy zapaśników mogę być podobnie robiony w trąbę co miliony widzów, którzy kibicowali Rafałowi Majce w jego drodze po brązowy medal olimpijski. Ludzie, tak ogólnie, my wszyscy, uprawiamy sport. Biegamy, jeździmy na rowerach, startujemy w triathlonach. I co do zasady mamy pojęcie, na czym to polega. Nie traktujcie więc nas z pogardą. Gdy kupuję wadliwy produkt, korzystam z gwarancji i domagam się wymiany. Gdy szewc źle naprawi mi buty, idę do niego z reklamacją.

    To właśnie jest taka reklamacja. Reklamacja fatalnie wykonanej usługi. 

    Na tych Igrzyskach jest jeszcze trochę kolarstwa. Jest jazda na czas, są konkurencje torowe a na zakończenie Igrzysk o medal powalczy Maja Włoszczowska. Naprawdę, jest jeszcze trochę czasu, by się poprawić. Postarajcie się!

  • Kolarski ?Puchar UEFA?

    Kolarski ?Puchar UEFA?

    Współczuję wszystkim dziennikarzom, którzy będą w tym roku tłumaczyli, gdzie w kolarskiej hierarchii znajduje się Tour de Pologne i co się stało z ?Kolarską Ligą Mistrzów?.

    Od 2005r, gdy Międzynarodowa Unia Kolarska zreformowała swój kalendarz, Tour de Pologne zanotował bezprecedensowy awans i został zrównany z najważniejszymi, tygodniowymi wyścigami etapowymi na świecie. Zaliczony do Pro a następnie World Touru stanął w jednym szeregu z Paryż-Nicea, Tour de Suisse, Criterium du Dauphine czy Tirreno-Adriatico.

    Wraz z Pro Tourem pojawiła się w polskich mediach, inspirowana oficjalnymi komunikatami organizatorów Tour de Pologne narracja o ?Kolarskiej Lidze Mistrzów?, której uczestnikiem był nasz wyścig.

    World Tour istnieje nadal, ale ?Kolarskiej Ligi Mistrzów?, czyli elitarnego grona najważniejszych wyścigów już nie ma. Kolejna reforma wprowadzając UCI World Ranking zmieniła punktację, dzieląc wyścigi World Touru na cztery kategorie. Najwyżej w hierarchii znajduje się Tour de France, za nim razem Giro d?Italia i Vuelta a Espana a następnie pozostałe imprezy etapowe i jednodniowe podzielone na dwie kategorie. Tour de Pologne znalazł się w niższej z nich.

    To nadal jest wysoko punktowany i ważny wyścig i nadal można na nim zdobyć więcej (punktów i pieniędzy) niż na wielu cenionych etapówkach we Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii, USA czy Niderlandach, ale z pewnością nie jest to ?Liga Mistrzów?. Owszem, obligatoryjnie będą przyjeżdżały do nas ekipy Pro Team, zgodnie z zasadami World Touru, ale trudno zakładać, by z automatu przywoziły do Polski największe gwiazdy.

    Tak się działo do tej pory i nowa hierarchia właściwie odwzorowuje stan faktyczny. Owszem, można się zżymać, ze wyżej niż Polska, Katalonia czy Kraj Basków znajdują się Tour Down Under oraz kanadyjskie klasyki – tu zapewne główną rolę odegrały kwestie marketingowe, ale miejsce TdP tam gdzie wyścig ten został zakwalifikowany wydaje się być właściwe.

    Tour de Pologne nigdy nie był ?Kolarską Ligą Mistrzów?. Trzymając się analogii piłkarskich, był to ?Puchar UEFA?, czy jak kto woli, zgodnie z bieżącą nomenklaturą ?Liga Europejska UEFA?. Rozgrywki dla bardzo dobrych drużyn, które jednak nie zdołały się zakwalifikować do najbardziej prestiżowych rozgrywek. Dla jednych to ważny cel i maksimum możliwości, dla innych nagroda pocieszenia lub też, przy podejściu merkantylnym, źródło finansowania dalszego rozwoju.

    Co jest jednak ważne w przypadku piłki nożnej, tam nikt nie ściemnia, że Liga Europejska jest ważniejsza od Ligi Mistrzów. Komentatorzy, kibice i sami sportowcy doceniają prestiż rozgrywek. Awans do 1/8 a nawet 1/16 finału jakiejkolwiek polskiej drużyny uznawany jest za sukces.

    Wydaje się, że nikt nie ma z tym problemu, by uznać drugie co do ważności rozgrywki za wydarzenie istotne i prestiżowe. W przypadku wyścigu kolarskiego potrzebna była wyraźnie zawyżająca realia komunikacja.

    Co zatem zrobią biedni Maciej Kurzajewski, Paulina Chylewska Piotr Sobczyński czy Sebastian Szczęsny (o ile i po redakcji sportowej nie przejedzie walec ?dobrej zmiany?) – nie mam pojęcia. Jak przedstawią ?degradację? TdP, opiszą nowy ranking UCI i miejsce w nim naszego wyścigu? Czy znajdą nową analogię do innej dyscypliny sportu czy może zaczną przedstawiać sprawy takimi, jakimi są?

    Ja takiego kłopotu mieć nie będę. Od czasu, gdy niezależnie piszę tego bloga, o Tour de Pologne piszę wprost, jako o dobrym wyścigu z potencjałem, któremu jednak nieco brakuje do najbardziej prestiżowych i eksponowanych imprez na świecie. Nie widzę nic złego w tym, że mamy solidną i profesjonalną imprezę, która z wielu powodów nie będzie tym samym co największe, ?legendarne? wydarzenia w kolarstwie a równocześnie broni się w wielu innych elementach i ma sporo zalet.

    Zdjęcie okładkowe: Christophe Karaba, wikimedia commons, CC BY 2.0

  • Mistrzowski skrót

    Mistrzowski skrót

    W miniony weekend szosowcy w całej Europie rywalizowali o koszulki mistrzostw swoich krajów. Coraz częściej narodowy czempionat staje się kontekstem dla zbliżającego się Tour de France.

    Tureckie all inclusive

    Tomasz Marczyński zdobył trzeci tytuł mistrza Polski w wyścigu ze startu wspólnego. Zawodnik, co do którego przyszłości można było mieć spore wątpliwości, odnalazł się w tureckiej ekipie kontynentalnej Torku Sekerspor.

    Dwa i pół roku temu Marczyński w barwach drużyny Vacansoleil-DCM zajął 13. miejce w Vuelta a Espana i był ósmy w worldtourowym Tour of Beijing. Nieudany sezon 2013 spowodował, że po zakończeniu działalności przez swoją drużynę, rzutem na taśmę związał się CCC (wówczas Polsat) Polkowice. Niestety w polskiej drużynie również mu się nie wiodło i znów musiał szukać zatrudnienia.

    Jeśli myślimy o kolarstwie, Turcja wydaje się dość egzotycznym kierunkiem. Mimo to, w kraju łączącym Azję z Europą rozgrywany jest całkiem prestiżowy wyścig kategorii HC, transmitowany przez Eurosport.

    Zespół Torku Sekerspor, poza lokalnymi zawodnikami oprócz Marczyńskiego postawił w tym roku również na utalentowanego Belga, Kevina Seeldreyersa, jednak to Polak lepiej wywiązuje się z roli lidera ekipy.

    We wspomnianym Tour of Turkey zajął niezłe, ósme miejsce. Oprócz tego wygrał dwie mniejsze etapówki: Dookoła Maroka oraz Brzegiem Morza Czarnego. Pierwszą część sezonu ma więc jedną z najlepszych w karierze.

    Tomasz Marczynski Mistrzem Polski ! Posted by Sebastian Kicała on Sunday, 28 June 2015
    Do Mistrzostw Polski przygotował się skrupulatnie, zaliczył obóz wysokogórski i w Sobótce zaprezentował wysoką formę. Kolarze z grup zagranicznych są na mistrzostwach kraju w trudnej sytuacji, muszą liczyć głównie na siebie, nie mają do pomocy kolegów z drużyny. Mimo to, Marczyński znalazł się w decydującej ucieczce, z której zachował nie tylko najwięcej sił, ale i był ewidentnie najszybszy. Trzeci tytuł mistrzowski stał się faktem, sam zawodnik określa go mianem najważniejszego wyniku w karierze. Jest połowa roku a Marczyński ma już zgromadzoną drugą największą w karierze liczbę punktów w rankingu CQ, co pokazuje, jak udany ma sezon. Na koniec warto dodać, że tak jak Rafał Majka, Karol Domagalski czy Katarzyna Niewiadoma, Tomasz Marczyński zaczynał karierę w WULKS Krakus pod okiem Zbigniewa Klęka.

    Nibali na dobrej drodze

    https://twitter.com/cyclingweekly/status/615190469249757184 Kolejny sezon w wykonaniu Vincenzo Nibalego wygląda podobnie. Spokojny początek, poszukiwanie formy, test podczas Criterium du Dauphine a następnie, jakby wbrew wątpliwościom swoim i swojego otoczenia, świetny wyścig o mistrzostwo kraju. Wygląda więc na to, że obrońca tytułu jest na dobrej drodze by powalczyć o utrzymanie żółtej koszulki sprzed roku. Trudno oczekiwać, by rywale ułatwili mu zadanie tak jak ostatnio, jednak trzeba pamiętać, że Nibali po wygraną w Wielkiej Pętli pojechał nie tylko dzięki wypadkom konkurentów, ale też świetnie spisał się na etapie brukowanym oraz pokazał znakomitą dyspozycję w górach.

    Mistrz Valverde, pechowiec Bouhanni i inni

    Alejandro Valverde, specjalista górzystych klasyków i wybitny kolarz etapowy sięgnął po mistrzostwo swojego kraju ze startu wspólnego zaledwie po raz drugi w karierze. Poprzednio osiągnął to w sezonie 2008, rok temu triumfował w jeździe na czas. Mimo imponującej postawy w tegorocznym ?ardeńskim tryptyku? i mistrzostwa kraju trzeba postawić sprawę jasno: Valverde jest coraz starszy i trudno oczekiwać, by, zwłaszcza w kontekście celów kolegi z drużyny, Nairo Quintany, celował w wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de France. Jednak biorąc pod uwagę, że kilka etapów w pierwszym tygodniu tegorocznej Wielkiej Pętli ma charakter klasyków, Alejandro będzie pewnie jedną z najważniejszych postaci wyścigu. Pecha miał za to Nacer Bouhanni. Nie dość, że francuski sprinter wyraźnie gorzej spisuje się w barwach Cofidisu niż u swojego poprzedniego pracodawcy, FDJ, to jeszcze rosnącą formę przerwał upadek na trasie mistrzostw kraju. Na szczęście obyło się bez złamań, ale i tak Bouhanni poważnie ucierpiał i jeśli w ogóle pojedzie w Tour de France, jego dyspozycja będzie wielką niewiadomą. https://twitter.com/roadcyclinguk/status/615448867983753216 Spory zastrzyk pewności siebie dostał dla odmiany Edvald Boasson Hagen. Norweg, który w tym roku jeździ dla prokontynentalnej drużyny MTN Qubeka został podwójnym mistrzem kraju: ze startu wspólnego i w jeździe indywidualnej na czas. Być może będzie więc jednym z rywali Alejandro Valverde i Michała Kwiatkowskiego na ?klasycznych? etapach pierwszego tygodnia TdF. Zadowolony może być też Peter Kennaugh. Brytyjczyk z ekipy Sky nie tylko obronił tytuł, ale też, w przeciwieństwie do zeszłego sezonu, znalazł się w składzie swojej drużyny na Wielką Pętlę. Listę mistrzów krajowych ze startu wspólnego oraz w jeździe na czas znajdziecie tutaj. https://www.youtube.com/watch?v=MTX8gi2F-aY

    Nie tylko szosa

    ?Szosa? to matka kolarstwa, ale sporo działo się również w mtb. Na trasie włoskiego maratonu ?Sellaronda Hero? rozegrano mistrzostwa świata w maratonie. Impreza ta była ważna z kilku powodów. Jednym z nich było zakończenie kariery przez Christopha Sausera. Mistrz świata, zwycięzca pucharu świata, medalista olimpijski i pięciokrotny triumfator Cape Epic na trasie w okolicach Val Gardeny zajął znakomite, drugie miejsce. Tęczową koszulkę wygrał Alban Lakata. Sauser ma 39 lat, natomiast 42 ma Gunn-Rita Dahle Flesja. Legenda mtb, w przeciwieństwie do Szwajcara nie zapowiada zakończenia kariery. O ile dobrze liczę, był to jej szósty tytuł w maratonie. Należy do tego doliczyć cztery złota w XCO, mistrzostwo olimpijskie oraz cztery triumfy w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wokół startu reprezentacji Polski było nieco zamieszania, ale ostatecznie wszyscy, którzy pojechali ukończyli a najlepiej spisała się Michalina Ziółkowska. 28 minut straty do Dahle przyniosło jej 12. miejsce. Wśród mężczyzn najszybszy z ?naszych? był Wojtek Halejak, który do mety dojechał 45, nieco ponad pół godziny za Albanem Lakatą. Wyniki kobiet znajdziecie tutaj a mężczyzn tutaj.

    Halo, halo! Tu helikopter

    Na koniec, niestety, muszę wspomnieć o wiekopomnym wydarzeniu, czyli transmisji szosowych MP w telewizji publicznej. Po pierwsze transmisja na żywo była, w ?prime time?, w jedynce, w niedzielne popołudnie. Po drugie, kolarze zdążyli idealnie, finiszując tuż przed Teleekspresem. Po trzecie wreszcie, realizacja sprawiła, że można było poczuć sentyment za Wyścigiem Pokoju. Stacjonarne kamery pokazujące głównie publiczność, brak jakichkolwiek informacji graficznych o różnicach czasu i pokonanym dystansie oraz komentatorzy gubiący się w sytuacji. Krótko mówiąc, gdyby nie twitter, nie wiedziałbym, co się dzieje. Nie bardzo wiem, skąd TVP wzięła ekipę realizującą transmisję z Mistrzostw, ale standard przekazu był poniżej standardów obowiązujących na początku lat ?90 poprzedniego wieku. Szkoda. Zdjęcie okładkowe: Tomasz Lewicki, flickr, CC BY SA 2.0. Widok na ślężę, u stóp której kolarze walczyli o Mistrzostwo Polski

  • Gdzie oglądasz kolarstwo?

    Gdzie oglądasz kolarstwo?

    Pędzącego po tęczową Michała Kwiatkowskiego koszulkę oglądałem na żywo, w rozdzielczości HD na ekranie laptopa. Za darmo, bez reklam. Podobnie było z przełajowymi mistrzostwami świata, pucharem i mistrzostwami świata mtb. Tour de Pologne również było legalnie dostępne online. Mimo wielu możliwości, piractwo się szerzy a z jego dobrodziejstw korzystają nawet przedstawiciele oficjalnych nadawców.

    Postęp technologiczny, jaki nastąpił w ostatnich latach sprawia, że mamy niemal nielimitowany dostęp do relacji na żywo z dowolnego wydarzenia sportowego na świecie. Telewizja cyfrowa i internet przekazują relacje z aren całego świata. Płacimy za to abonamentem, systemem „pay per view”, oglądaniem reklam albo oddawaniem danych osobowych.

    Kolarstwo, które wciąż na tle wielu dyscyplin jest sportem biednym, korzysta z oficjalnych kanałów promocji. I tak, podupadający puchar świata mtb znalazł sponsora w postaci Red Bulla, dzięki czemu z każdych ważnych zawodów dostajemy obraz i komentarz na najwyższym poziomie. Red Bull TV pokazuje wyścigi na rowerach górskich w jakości HD, do tego na oficjalnym kanale youtube Międzynarodowej Unii Kolarkiej regularnie pojawiają się skróty oraz klipy z najlepszymi momentami zawodów. Niszowa konkurencja zyskuje publiczność a prawdziwi fani mogą się cieszyć z niemal darmowej usługi (opłatą jest obcowanie z marketingiem sponsora).

    Na wysokości zadania raz w roku staje też TVP. Krytykowana wszem i wobec za niski poziom realizacji transmisji z Tour de Pologne „publiczna” udostępnia jednak sygnał na stronach swojej sportowej anteny. Nie trzeba przełączać się między kanałami, jakość również jest dobra, zadowoleni są więc i kibice i sponsorzy, na których zaangażowaniu polega organizator. Tak samo jak widzowie przed telewizorami, użytkownik komputera dostaje festiwal lokowania produktów, dodatkowych grafik i przerw reklamowych. Widok balonów przy trasie dla wszystkich jest gratis. Tak czy inaczej, rzadko kojarzona z innowacjami TVP dobrze się sprawdza w wydaniu online.

    Idąc dalej, mamy szereg telewizji tematycznych, czyli w polskim wydaniu głównie Eurosport, Eurosport 2 i sportowe kanały Polsatu. Eurosport od lat związany jest z kolarstwem a jego komentatorzy doczekali się statusu postaci „kultowych”. Z Polsatem jest gorzej, ale dobrze uzupełnia ofertę. Tam, gdzie praw nie ma Eurosport, wchodzi Polsat, dzięki czemu większość imprez z kalendarza kolarskiego jest transmitowana z polskim komentarzem. Co więcej, Polsat posiada prawa do wszystkich kolarskich mistrzostw świata, ale na szczęście w tym roku nie mieszał się do oficjalnego kanału UCI, dzięki czemu ci, którzy nie mają kablówki, mogli bez ograniczeń terytorialnych pasjonować się walką Kwiatkowskiego o złoto w Ponferradzie. Dodatkowo, dla nieposiadających telewizora, Eurosport sprzedaje usługę „Player” na komputery i urządzenia mobilne.

    Tyle tylko, że nie zawsze i nie wszędzie korzystanie z oficjalnych i płatnych propozycji jest możliwe. Konieczność instalowania specjalnych aplikacji lub przynajmniej dodatków do przeglądarek może przerosnąć niektórych użytkowników. Często jest też niedostępne bez praw administratora danej maszyny.

    W tym miejscu pojawiają się pirackie streamingi. Jakość obrazu rośnie z miesiąca na miesiąc, zamiast zacinającej się pikselozy można swobodnie śledzić wydarzenia w niezłej rozdzielczości. Jak za to płacimy? Cóż, klikając w reklamy, zazwyczaj firm bukmacherskich, nielegalnej farmacji czy porno. Do tego dochodzą powtórki i skróty na youtube. Większość kanałów udostępniających swoiste „retransmisje” robi to nieoficjalnie, dodatkowo samemu zarabiając na reklamach serwowanych przez google. Często jednak okazuje się, że łamiące prawo i dobre obyczaje serwisy ratują fanów w sytuacji, gdy oficjalni nadawcy decydują się na skróty, powtórki lub przegrywają wyścig o prawo do transmitowania danego wydarzenia. Co więcej, mimo nachalnych reklam, streamingi bez większych problemów odtwarzają się na niemal każdym komputerze, bez konieczności instalowania czy aktualizowania czegokolwiek (nie licząc spamerskich trojanów, które czasami są nam podsuwane pod nos).

    Efekt jest taki, że z piratami wygrywa wyłącznie Red Bull TV oraz youtubowy kanał UCI. Wracając do mistrzostw w Ponferradzie w myślach powtarzałem sobie „a teraz dajcie mi reklamy, chcę 'zapłacić’ za dostęp” oglądając, jak w telewizji, materiały promocyjne sponsorów. Potrzeba dostępu do relacji sportowych jest tak duża a przestarzałe modele dystrybucji tak nieadekwatne do realiów, że często np. prowadzący facebookowy fanpage „Kolarstwo w Eurosporcie” linkują nielegalne materiały z youtube na swojej stronie. Również poważne portale, serwisy i blogi chętnie korzystają z możliwości „osadzenia” wideo pośród własnych treści. Ponieważ legalni nadawcy rzadko udostępniają swoje materiały, świat mediów korzysta z pracy piratów. A że, w przeciwieństwie do np. piłkarzy, kluby kolarskie nie uczestniczą w podziale pieniędzy z praw do transmisji TV, korzystanie z „lewych” relacji jest mniej problematyczne moralnie. Mimo to, zamiast promować piratów, wolę napisać: „Droga UCI (a może i PZKol ;) )! Dogadaj się z reklamodawcami, wplataj w transmisje online normalne bloki reklam. Może nawet czasami wrzuć banner przykrywający kawałek treści. I lokuj produkty. Tylko pójdź w dobrą stronę i pozwól nie łamać prawa.

    Zdjęcie okładkowe: Antifama, flickr, CC BY 2.0