Tag: Trening

  • Top 5 pomysłów na offseason

    Top 5 pomysłów na offseason

    Przez ostatnich kilka miesięcy myślałeś/łaś tylko o wyścigach? XC, maratony, etapówki, szosa? Pora odpocząć. Zawodowcy w tym czasie jadą na wakacje w tradycyjnym tego stopnia znaczeniu. Amator większość urlopu wykorzystał by latem jeździć na rowerze. Jak zagospodarować najbliższych kilka tygodni?

    1. Nie rób nic

    Po prostu. Zrób sobie kilka dni wolnego. Zapomnij o rowerze, zjedz dobry obiad, idź na pączka, piwo i do kina. Odśwież zaniedbane w sezonie znajomości, albo po prostu wejdź pod koc z książką i herbatą. Odpoczynku potrzebuje nie tylko twoje ciało, ale i umysł.

    2. Jedź na wycieczkę

    No dobrze, ale ileż można nic nie robić. W terenie jest jeszcze sucho, boczne szosy nie są śliskie ani zabłocone. Poeksploruj, poszukaj, jedź w miejsca, gdzie cię jeszcze nie było. Znaleziska z jesiennych wycieczek wykorzystasz na treningach w nowym sezonie. A nawet jeśli nie, to zawsze po prostu spędzisz trochę czasu na rowerze zwyczajnie sobie kręcąc:)

    photo-1441716844725-09cedc13a4e7

    3. Idź w góry

    Piesze wycieczki, czy to w formie tradycyjnej czy też żwawszej, czyli marszobiegu to sama przyjemność. Tatry lub Beskidy o tej porze roku są piękne a nawet czas, gdy twoja dyspozycja jest nieco niższa nie powoduje, że zaplanowana trasa będzie męcząca. Miesiące spędzone na rowerze sprawią, że górski trekking będzie dla ciebie prawdziwą przyjemnością. Pamiętaj tylko, że dzień już jest krótki a nieco wyżej może być ślisko.

    4. Przygotuj sprzęt

    Jeśli bardzo za nim tęsknisz, zadbaj o swój sprzęt Zrób przegląd roweru startowego. Łożyska, linki, pancerze, klocki, amortyzacja – wszystko co trzeba, aby na wiosnę po prostu wytrzeć z kurzu i pojechać na wyścig. Treningówkę sprawdź i przystosuj do zimy: szersze opony, błotniki, gęstsza oliwka do łańcucha zapewnią komfort i bezpieczeństwo w nadchodzących miesiącach. Zrób wszystko tak, by gdy przyjdzie na to pora móc się skupić na jeździe a nie na walce ze sprzętem.

    cycling-659778_1280

    5. Przełaj to nowa czerń

    Ostatnio to najbardziej oklepana propozycja, ale cóż, musi się tu pojawić. Cyclocross to nowa-starta moda, która wróciła napędzana entuzjazmem Anglosasów i interesami firm rowerowych. Możesz potraktować przełaj jako odskocznię od nużących treningów na szosie, sposób na podtrzymanie dyspozycji albo nowe doświadczenie, które rozwinie cię jako kolarza. Jedyny problem to dodatkowy wydatek na sprzęt i jego utrzymanie.

    TWOJA MARKA NA BLOGU XOUTED?
    ZOBACZ, JAK TO ZROBIĆ!

  • Kiedy kończy się sezon?

    Kiedy kończy się sezon?

    Czy pierwszy dzień jesieni to koniec sezonu kolarskiego? Kiedy kończy się pora na rower a zaczyna czas słodkiego lenistwa?

    Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, ilu zainteresowanych. Na przykład Alberto Contador zakończył swój sezon startowy zaraz po Tour de France. W ?baku? Hiszpana zostało na tyle niewiele paliwa, że dalsze starty nie miały już sensu.

    Mark Cavendish miał się ścigać w Richmond o koszulkę mistrza świata, ale kontuzja z Tour of Britain okazała się być na tyle poważna, że ten znakomity sprinter również postanowił poświęcić się regeneracji i choć jest nieco rozczarowany tym faktem, z pewnością nie cierpi tak jak Chris Froome, którego złamana stopa doprowadza do szaleństwa. Zwycięzca Tour de France chciałby jeszcze co nieco w tym sezonie pokręcić, ale wciąż nie może wsiąść na rower.

    Realnie rzecz ujmując, sezon zawodowców skończy się po Giro di Lombardia oraz Paryż-Tours. Kolarze MTB w zasadzie najważniejsze mają już za sobą na przełomie sierpnia i września – po mistrzostwach świata, ale wczesna jesień to dobra pora na zbieranie punktów do rankingu UCI.

    Do głosu dochodzą też przełajowcy. Najbliższe miesiące będą stały pod znakiem ścigania w błocie a już od stycznia na szosy powróci zawodowy peleton startując w Australii, Ameryce Południowej czy na Półwyspie Arabskim.

    W ostatnich latach branża rowerowa dba, by zainteresowanie kolarstwem trwało cały rok. Renesans przełajów, rowery typu fat bike przeznaczone do jazdy na śniegu, co raz większa promocja zgrupowań w ciepłych krajach. To wszystko powoduje, że sezon kolarski czy też rowerowy faktycznie trwa bez przerwy.

    Jasne, można zawsze mówić, że pogoda na rower jest dobra lub bardzo dobra, ale pomysł, by mimo wszystko różnicować aktywności w poszczególnych porach roku ma sens. Październik to idealna pora na niezobowiązujące wycieczki i wyścigi o bardziej towarzyskim charakterze. Przełaj może być ciekawym bodźcem i kolejną rowerową ?zajawką? a fat bike rozrywką motywującą do eksploracji terenu niedostępnego zimą na zwykłym sprzęcie.

    Najważniejsze jest jednak, by w tym wszystkim się nie zatracić. Każdy potrzebuje odpoczynku, zebrania sił i odzyskania energii. Bez względu na to, czy jest Contadorem czy początkującym maratończykiem stawiającym pierwsze kroki na leśnych ścieżkach.

    Miłej jesieni. Bawcie się dobrze!

  • 34 miesiące

    34 miesiące

    W tym roku Criterium du Dauphine, jeszcze bardziej niż w poprzednich sezonach, miało charakter testowo-treningowy. Nie zmienia to faktu, że sam wyścig był ciekawy a swoją funkcję – zaostrzającej apetyt przystawki przed daniem głównym, czyli Tour de France wypełnił  doskonale.

    Zazwyczaj nie piszę tu o mojej jeździe na rowerze. Ten blog jest o kolarstwie wyczynowym, czasami zahacza o tematykę sportu masowego i amatorskiego, gdy chcę bliżej przyjrzeć się jakiemuś zjawisku.

    Zawsze uważałem, że fakt aktywnego uczestnictwa w zawodach daje lepszy obraz danej dyscypliny. Łatwiej jest zrozumieć kolarza, typowanego na faworyta wyścigu, który nie wytrzymuje tempa i odpada od czołowej grupy na kluczowym podjeździe, gdy samemu doświadczyło się analogicznej sytuacji.

    Niedawno o tym w jednym ze swoich felietonów pisała Justyna Kowalczyk. Jej fani chętnie dzielą się swoimi historiami. Nawet, jeśli skala jest inna, mechanizmy pozostają podobne.

    Zatem jeżdżę sobie na te wyścigi, czy to xc, czy to maratony czy nawet szosowe. W końcu ?jestę kolarzę?. Dzięki temu daleko mi do łatwego potępienia zawodników, którzy mimo oczekiwań danego dnia nie zaatakowali dość ?soczyście? a nawet, z różnych powodów chwilowo zawiedli. Chętnie też doceniam dobrą jazdę a jeszcze chętniej szukam granic fizjoloicznych możliwości.

    Jak pewnie zauważyliście, entuzjastycznie podchodzę do różnego rodzaju pomiarów i szacunków, mających za zadanie przybliżyć realne możliwości zawodowców. Sprowadza się to nie tylko do analizy obliczeń kilku specjalistów z twittera.

      Zabawa ze Stravą, daje obecnie najłatwiejszy dostęp do analiz i porównań. Czasy podjazdów, szacowana lub zmierzona moc czy VAM i wreszcie ulubiona przez wszystkich rywalizacja na segmentach. To dodatkowy element paranaukowo-rozrywkowy, który dodaje odrobinę emocji do i tak pełnego wrażeń sportu. W niemal trzy lata przejechałem ponad 32 tysiące kilometrów i poruszam się właściwie tak samo szybko jak w udanym sezonie 2008. W międzyczasie świat, w tym amatorski, poszedł do przodu. Zmienił się sprzęt, coraz więcej osób świadomie uprawia sport. Sport, w sensie aktywność fizyczną, której celem są jak najlepsze rezultaty. Wyścigi, nawet amatorskie, są więc wyrównane i choć niezmiennie nieciekawe dla kibiców, dla uczestników są naprawdę świetną zabawą. Poczucie, że mogę poruszać się na rowerze naprawdę sprawnie, mogę wjechać niemal gdzie chcę w tempie, jakie sobie założę jest niezmiernie przyjemne. Nawet, jeśli do ścisłej czołówki mojej, emeryckiej kategorii masters ciągle nieco mi brakuje. Zatem wsiadajcie na rower i bawcie się dobrze :) A żeby nie było wątpliwości, ten wpis jest odejściem od reguły. To jest blog o kolarstwie. Wyczynowym.

  • Jak nie cierpieć zimą

    Jak nie cierpieć zimą

    Lubię trenować w zimie. I nie chodzi o tę całą otoczkę o budowaniu charakteru i wyrzeczeniach, które hartują stal. Jak każda część sezonu, tak i ta ma swój urok a wszystko tak naprawdę zależy od nastawienia.

    Powiedzmy sobie szczerze. Jeśli decydujesz się na uprawianie sportu, z dobrodziejstwem inwentarza otrzymujesz elementy, które nie są przyjemne same w sobie. Boli, brakuje oddechu, jeśli pojedziesz faktycznie mocno, chce ci się rzygać. Latem pot zalewa ci oczy a gdy jest cieplej niż 35 stopni, dyskomfort może być równie poważny co przemarzanie zimą. Jeśli by patrzeć na aktywność fizyczną, bez względu na to, czy wyczynową czy rekreacyjną, tylko od strony wad, lepiej byłoby nie wychodzić z domu.

    Etos zimowego cierpienia może być ciekawą kreacją, zwłaszcza, gdy chcemy wśród znajomych odgrywać rolę kompletnego, rowerowego freaka. Opowieści o wielogodzinnym przymarzaniu do szosówki podczas lutowej zamieci mogą zrobić wrażenie raz, albo dwa. W tak zwanym okresie przygotowawczym jest jednak o wiele więcej fajnych elementów niż tylko krew, pot i zamarzające łzy.

    https://www.instagram.com/p/BAPGXpOkcoc/

    Po pierwsze, do weryfikacji wykonanej pracy jest jeszcze daleko. Nawet, jeśli robisz po drodze badania wydolnościowe czy testy, jeżdżenie, obojętne czy metodą ciągłą czy z interwałami, jest samym jeżdżeniem w formie czystej. Jeździsz, żeby jeździć, efekty przyjdą później. Bez nerwowych ruchów, korekt planu, dostosowywania się do rywali (realnych lub wyimaginowanych). Każdy robi swoje. To czas, gdy w pełni można kontemplować kolarstwo jako takie bez dodatkowych bodźców z zewnątrz.

    https://www.instagram.com/p/_hry2kkcpz/

    Z drugiej strony, panujące warunki utrudniają tę kontemplację, za to wprowadzają element różnorodności. Gdy sypnie śniegiem, zamiast na szosę, możesz pojeździć na góralu i poćwiczyć technikę. Gdy na kilka dni przymrozi, możesz zrobić marszobieg a jeśli lubisz, to wsiąść na trenażer i wykonać ćwiczenia w bardziej precyzyjny i kontrolowany sposób. Wreszcie, zawsze możesz wyjechać w ciepłe kraje. W ten sposób będziesz mieć wakacje w środku zimy, po przerwie wrócisz opalony i niczym gad, ze zgromadzonymi zapasami energii.

    I tak dochodzimy do miejsca, w którym nie ma złych wyborów. Każda, sytuacja ma rozstrzygnięcie win-win. Lans na cierpiętnika jest najsłabszym z dostępnych rozwiązań.

     

    ZOSTAŃ PATRONEM XOUTED

    O tym, co to jest Patronite, do czego służy i czemu właściwie proszę Was o wsparcie przeczytacie tutaj. A klikając w banner poniżej możecie zobaczyć mój profil i zrobić zrzutę na dobrą treść o kolarstwie:
    Zostań patronem XOUTED patronite.pl/xouted

  • Jak przejechać 12000km

    Jak przejechać 12000km

    Zakończenie ?offseasonu? uczciłem poranną przejażdżką po Lasku Wolskim. Temperatura 6 stopni i brak wychładzającej mgły powodują, że takie warunki odbieram jako nad wyraz sprzyjające. To niesamowite, jak wiele zależy od punktu odniesienia.

    Jutro pierwszy dzień nowego sezonu. Ten miniony zakończyłem z bilansem  około 12,3tys kilometrów, około 540 godzin aktywności. Gdyby przeliczyć to na średnią, krajową wartość godziny pracy, wyszłoby ponad dziewięć tysięcy nowych, polskich złotych, za które mógłbym kupić? no właśnie, co? Pierwsza myśl, to rower. Ale skoro bym nie jeździł, to po co mi rower? To może samochód. Albo telewizor. Pytanie tylko, kto by mi za te nadgodziny zapłacił. Zresztą, wcześniej pewnie mózg by mi eksplodował i tyle byłoby z pieniędzy.

    lasek1

    Skoro tak się sprawy mają, wolny czas spędzam w sposób, który po prostu lubię. Wychodzi tego sporo. Średnio 1,5h dziennie. Kładąc większy nacisk na maratony lub wyścigi szosowe a nie na xc, wyszłoby jeszcze więcej. Jaki za tego wniosek? Przede wszystkim: da się. Po drugie da się chodząc do normalnej pracy. Po trzecie, to wcale nie wymaga specjalnych wyrzeczeń, o których można przeczytać tu i ówdzie. Skoro poświęcam się temu, co lubię, to trudno płakać za tym, co lubię mniej. Proste, czyż nie?

    Główna refleksja, jaka wiąże się z przejechanym dystansem jest jednak inna. O ile kilka lat temu, gdy kończyłem pewien etap i rower z przymusu powędrował w odstawkę, 10000km rocznie było wydarzeniem. Teraz może nie wszyscy tyle jeżdżą, ale jest to dość powszechne. Chętnych do zabawy w zawodowców jest coraz więcej. To fajne, bo od wszystkich wymaga ciągłej optymalizacji. Lepszy plan treningowy, lepsza organizacja dnia i nocy, sprzętowy wyścig zbrojeń… Sport to zdrowie. No to zaczynamy kolejny sezon!

  • L?verove 25.09.2014

    L?verove 25.09.2014

    Loverove, edycja ekspresowa (gdyż jestem w trakcie przeprowadzki):

    1. Jesteście na Bike Expo w Kielcach?

    Ja nie ;). Ale jest np. redekacja magazynu Bike i relacjonuje pierwszy dzień imprezy. Trudno się dziwić, że robi to również Magazyn Rowerowy.

    2. Cadel Evans zakończy karierę

    Pierwszego lutego. 

    Poza tym, że był mistrzem świata, wygrał Walońską Strzałę oraz Tour de France, zasłynął z dbałości o swojego pieska:

    3. Jak trenować z pomiarem mocy?

    Global Cycling Network zawsze pomocni. Serio, niesamowita robota, ilość świetnego contentu dostarczanego przez GCN powala.

  • Jedź. Baw się.

    Jedź. Baw się.

    Życie na walizkach, to może przesada, ale od kwietnia sporo się przemieszczam. Nawet, jeśli podróże nie są długie, weekendowy zestaw czynności jest dość absorbujący: ogarnięcie roweru, przygotowanie jedzenia, pakowanie, wybór drogi, mapa, wpisowe, start, zdjęcia, błoto, pranie, czyszczenie, jedzenie, spanie, zgranie zdjęć, poniedziałek i do pracy. Rutyna? Nie! Przygoda? Troszkę!

    W tygodniu niby to samo. Rano pobudka, owsianka, przejażdżka, praca, wpis na bloga, dom i tak dalej. I wiecie co? To jest fajne. Siedząc za biurkiem, patrząc na sztuczne światło, oddychając sztucznym powietrzem, po porannym treningu mam nie tylko zapas tlenu i naturalnej witaminy D, ale też energii, nawet, jeżeli wcześniej robiłem męczące powtórzenia.

    Wracając wytyrany z wyścigu mam wykres z Garmina na Stravie, ale też w pamięci coś więcej niż emocje związane z rywalizacją na trasie. Niemal co tydzień odwiedzam piękne miejsca, w które nie ruszyłbym się ?ot tak, bez powodu?: słowacki Spisz, Podhale, Beskidy albo jakieś zarośla bez większego znaczenia i nazwy. XC, maratony, uphille, nowe miejsca, nowe wyzwania, może nie na końcu świata, za to pod różnymi względami w moim zasięgu. Jeśli zabraknie okoliczności przyrody, sytuację uratują ludzie, których spotykam. Podobne mnie oszołomstwo, które chce potaplać się w błocie, zagiąć pod górkę i pościgać bez strachu na zjazdach. Zawsze fajnie Was spotkać, czekam na to każdej wiosny!

    Co dalej? Jest koniec sierpnia, moja ulubiona pora roku, gdy wszystko dzieje się odrobinę wolniej, za to możliwości jest bez liku. Wyścigów do wyboru jest mnóstwo, w perspektywie ?złota polska? z odpoczynkiem i wycieczkami a jeszcze dalej nowy rok i nowe nadzieje.

    Nie raz i nie dwa przez to wszystko bywam zmęczony i niewyspany, mam debet na karcie a życie towarzyskie znacząco cierpi. Małe cele, które mogę realizować, wydarzenia, których niecierpliwie wyczekiwać, próby bycia kolarzem powodują, że z nikim bym się nie zamienił. Takie teraz czasy, że to wszystko po prostu mogę. Większość z nas może: jeździć gdzie chce, z kim chce i czerpać z tego dowolny rodzaj satysfakcji, czy czego tam potrzebuje. I tego się trzymajmy.

  • Kilka słów o grywalizacji

    Kilka słów o grywalizacji

    Znak czasów: zamiast ukrywać się ze swoimi możliwościami i pokazywać je tylko na wybranych wyścigach, dzielimy się wiedzą tajemną w zamian za podniesiony kciuk w górę. Możesz być najmocniejszy na podwórku, ale jeśli nie możesz tego udowodnić ?KOMem?, to się nie liczy!

    Strava jest fajna. Jest czymś więcej niż niezłym dziennikiem treningowym z rozbudowanymi możliwościami analizy wykonanych ćwiczeń, ale też dobrą zabawą. Ekipa z San Francisco trafiła w dziesiątkę. Łatwy w obsłudze interfejs, wygodna aplikacja mobilna, kompatybilność z wieloma modelami sprzętu, współpraca z zawodowcami. A do tego najważniejsze: grywalizacja.

    Ranking na stromym podjeździe
    Ranking na stromym podjeździe

    Systemów treningowych: darmowych, płatnych, otwartych, zamkniętych amatorskich i profesjonalnych jest multum. Training Peaks być może umożliwia lepszą analizę danych. Polar kiedyś był liderem, teraz nadgania ze swoją aplikacją webową i nadal uchodzi za coś elitarnego. Garmin to domyślne rozwiązanie dla użytkowników sprzętu tego producenta. Wiele innych ?trackerów?, kalendarzy i ?apek? na telefony również  nadaje się do codziennego zapisywania treningów. Możesz zaplanować, przeprowadzić i zanalizować swój plan, uzyskać kilka porad, popatrzeć na wykresy. Strava wprowadziła coś jeszcze. Segmenty.

    To proste: na śladzie z treningu zaznaczasz odcinek, stosownie nazywasz i sprawdzasz ranking. W tym momencie zaczyna się zabawa. Oczywiście można dołożyć ideologię ?Quantified self?: o świadomym ćwiczeniu, zdrowiu, kontroli i samodoskonaleniu. Eksploracja okolicy w poszukiwaniu nowych segmentów (każdy ma przecież swoje ulubione drogi, którymi dzieli się ze światem!) to również wielka zaleta systemy. Mimo to chodzi tylko o jedno: kto jest najszybszy na podwórku. Dla małej ikonki z koroną króla lub królowej podjazdu wielu z nas zagina się jak na zawodach!

    Do tego dochodzi cały aspekt społecznościowy: komentarze, ?lajki? (zwane tu ?Kudosami?), kluby i grupy. Genialnym pomysłem są też ogłaszane co chwilę konkursy, zazwyczaj związane z imprezami szosowymi. Przejedź w miesiąc łączny dystans wszystkich klasyków, przewyższenie premii Tour de France i wreszcie najważniejszy: zarżnij się w grudniu na mrozie i wygraj ?winter challenge? – jedyny sprawdzian, w którym dostajesz realną odznakę – skromną naszywkę z wyhaftowaną śnieżynką.

    Laurens Ten Dam z ekipy Belkin udostępnia swoje dane z Amstel Gold Race
    Laurens Ten Dam z ekipy Belkin udostępnia swoje dane z Amstel Gold Race

    Co więcej, do zabawy wystarcza darmowa wersja. Rozszerzenie (stosunkowo niedrogie) do wersji ?Pro? przyda się głównie posiadaczom mierników mocy. Za darmo dostajemy, poza segmentami, niezłej jakości wykresy (według mnie jedne z najlepszych w usługach online), szacunki dotyczące generowanej mocy oraz informację o VAM (średniej prędkości podjeżdżania). Amatorowi nie potrzeba więcej do szczęścia. Dodatkową zaletą jest możliwość śledzenia niektórych zawodowców, którzy dzielą się sporą częścią swoich danych treningowych.

    Pomysł chwycił na tyle, że Garmin odświeża (choć idzie im to opornie) swój dziennik treningowy online. Nowa wersja ?Connecta? ma zawierać zbliżone funkcje co Strava – w tym słynne segmenty.

    Napisałem, wcześniej, że system jest darmowy. Cóż, to tylko pół prawdy. Za świetną zabawę, interakcję z innymi użytkownikami i – typowe dla mediów społecznościowych – pompowanie ego, płacimy tym co zawsze: swoją prywatnością.

    PS. W tym tygodniu odpoczywam od ?jedz normalnie?. Święta mnie nasyciły ;-)

  • Jesteś wyjątkowy

    Jesteś wyjątkowy

    Dziś przychodzi do nas wiosna. Jeśli przez ostatnie ostatnie trzy miesiące znalazłeś na tyle motywacji, by trenować, jesteś kimś wyjątkowym!

    To nie była ciężka zima. Śniegu spadło niewiele, nawet o deszcz trzeba było prosić. Również temperatura rozpieszczała. Dni z dwucyfrowymi mrozami było zaledwie kilka. Mimo to, długie noce, lód na drogach i szlakach, konieczność stosowania wielowarstwowego, nieprzewiewnego ubioru dawały się we znaki jak zawsze.

    Rosnąca popularność aktywności na świeżym powietrzu w połączeniu ze sprzyjającą aurą przyniosły efekt: ogólną zajawkę na trening. Kolarze, biegacze, triathloniści, wszyscy byliśmy widoczni bardziej niż do tej pory. Pamiętam zimy, gdy wokół krakowskich Błoń truchtało paru kolarzy, dwóch biegaczy, jeden piłkarz i chodziarka. W tym roku niemal o każdej porze dnia, bez względu na pogodę było tłoczno. Podobnie na szosach i bezdrożach: rowerzyści czy kolarze jeździli, trenowali, przemieszczali się gremialnie.

    To więcej, niż fajne. Jeśli w biegu codzienności, obojętne czy chodzisz, do szkoły, na uczelnię lub do pracy, jesteś w stanie wygospodarować godzinę czy dwie na sport, to znaczy, że coś się zmieniło. Nie tylko w hierarchii potrzeb pojawiła się kolejna pozycja, to jeszcze znajdujemy środki na jej realizację. Czy swój udział mają w tym dyskonty oferujące ?techniczną? odzież poniżej kosztów produkcji, czy kiełkująca klasa średnia, nie wiem. Ważne, że podobno mamy 300 tysięcy biegaczy a liczba ta rośnie z miesiąca na miesiąc. Ważne też, że więcej rowerzystów na drogach to nie tylko plus dla branży, ale też większe bezpieczeństwo: kierowcy przyzwyczajają się do cyklistów – uczestników ruchu. Nawet triathlon, napędzany w dużej części modą nie jest taki zły, skoro zrzuca kolejne jednostki z ich wypasionych kanap, sprzed ekranów HD o dużej przekątnej.

    Miało być jednak nie o socjologii, a o motywacji. Sport, nawet ten amatorski, nawet w formie nieco bardziej usystematyzowanej rekreacji wymaga pewnych wyrzeczeń. Zimno, ciemno, wysiłek, drenaż energii potrzebnej do ?normalnego? życia a mimo to tysiące ludzi chcą być wyczynowcami. Zamiast na urlop, jadą na zgrupowanie, zamiast przed telewizorem, siedzą na rowerze, zamiast na liposukcję wydają pieniądze na buty z goretexem. Nie bez znaczenia jest w tym dobra postawa naszych zawodowców, coraz lepiej prezentujących się na międzynarodowych arenach. Jeśli im się wiedzie, amatorom łatwiej przychodzi podjęcie dodatkowego wysiłku. I tak się to kręci :)

    Zatem, jeżeli codziennie rano zwlekasz się z łóżka, by wykonać zadane ćwiczenia, jesteś kimś wyjątkowym. Prywatnym bohaterem dnia codziennego, zdrowszym, pewniejszym siebie i bardziej zadowolonym z życia. Bo robisz to, co lubisz, nawet, jeśli zmagając się z marznącą mżawką, przez kilka chwil wydaje ci się, że jest inaczej.

    Fot. okładkowe, wikimedia commons, Quartl, CC BY SA 3.0