Loverove na środę z dobrym zestawem rowerowych newsów.
1. Awans w rankingu, Rio bliżej
UCI w końcu opublikowała ranking MTB. Polki awansowały na dziewiąte miejsce, co daje reprezentacji dwa miejsca w wyścigu XCO na Igrzyskach w Rio de Janeiro. Panowie póki co na pozycji 25, czyli bez olimpijskiej nominacji. Pełny ranking znajdziecie tutaj.
2. Dziesięć dobrych sposobów na regenerację po treningu
Które z nich stosujecie? Macie jakieś swoje tajne metody na poprawienie wypoczynku?
3. Czy brukowane klasyki będą festiwalem nowości sprzętowych?
Dopuszczone przez UCI hamulce tarczowe póki co nie są szczególnie popularne w World Tourze. Wiele ekip planowało debiut „dysków” podczas brukowanych klasyków. Pewną zapowiedź wrzucił na Twittera Fernando Gaviria. Czy to zdjęcie prezentuje Specializeda Viasa w wersji „disc”?
Od ładnych kilku dni jeżdżę tylko w terenie. Przy temperaturach (solidne minus kilka) i w takich warunkach (lód na szosach, miły śnieżek poza nimi) to najbezpieczniejsze, najsensowniejsze i najprzyjemniejsze rozwiązanie. Jak sobie radzę z jazdą po białym?
Zimą rower mtb ratuje sytuację. Gdy jest mróz i ślisko, schowanie się w terenie to szansa na efektywny, bezpieczny trening i sympatyczną przejażdżkę w jednym. Można zrobić niemal wszystko, co się chce poza wyrafinowanymi ćwiczeniami na wysokiej intensywności. Jeśli z jakiś powodów musisz je wykonywać o tej porze roku, pozostaje trenażer.
Tak czy inaczej solidna runda w terenie to dobry sposób, by poprawić nie tylko wydolność, ale i technikę. Poniżej kilka podstawowych zasad, jak radzić sobie z jazdą po śniegu
1.Wybór trasy
Śnieg jest miły i miękki a do tego wcale nie jest tak śliski jak się może wydawać. Mimo to przyczepność jest mniejsza, zwłaszcza, gdy ścieżka pnie się stromo w górę. Przez to niezłym pomysłem jest wybranie trasy bardziej płaskiej i mniej wymagającej niż latem. Ponieważ i tak część ścieżek będzie nieprzejezdna – zasypane znikną pod śniegiem i niekoniecznie będzie można w nie trafić – nawet polne czy leśne drogi, latem uznawane za łatwe autostrady staną się wystarczająco ciekawe.
2. Wybór tempa
Gdy jest zima, to jest zimno a to oznacza ciepłe ciuchy i chłodne powietrze wpadające do gardła. Jeśli planujesz dłuższą przejażdżkę, wybierz ?trening metodą ciągłą?. Nie spinaj się zanadto, bo pod windstopperem i ciepłą bielizną spłyniesz potem i nawet najdroższy strój nie odprowadzi tego na zewnątrz. Zmarzniesz, zawieje cię i skończysz w łóżku z aspiryną zamiast trenować. Jeśli chcesz przycisnąć, nie oddalaj się zbytnio od domu i nie jeździj za długo. Tak czy inaczej ?kilometry bazy? czy jakkolwiek nazywasz długie, spokojne przejażdżki możesz zrealizować w terenie bez większego problemu.
3. A właściwie to po czym ja jadę?
Szaro-ponure poranki, zachmurzenie i brak słońca bardzo ?spłaszczają? teren, dodatkowo przysypany i zawiany śniegiem. Zimą często nie wiadomo, gdzie prowadzi ścieżka oraz co znajduje się pod ?białym puchem?. Zachowaj czujność i rozluźnij się nawet bardziej niż latem. Odpowiedni balans i wychwytywanie nierówności pracą ciała uchroni cię przed upadkiem gdy zaskoczy cię ukryta pod śniegiem dziura, korzeń lub koleina.
https://www.instagram.com/p/BA1j2pdkcli/
4. Problem z przyczepnością
Nie bez powodu Eskimosi na to, co my nazywamy śniegiem mają kilkaset różnych określeń. Różnice w przyczepności, fakturze, zachowaniu roweru na różnych typach białego podłoża są olbrzymie. Dzień po dniu w tym samym miejscu może ?trzymać? albo być ślisko, możesz jechać żwawo albo męczyć się mieląc w miejscu tylnym kołem. Jeśli pojeździsz zimą w terenie, latem o wiele mniej rzeczy cię zaskoczy. Nauczysz się łapać równowagę i dozować siłę pedałowania przy różnej przyczepności. A jeśli już jakkolwiek zaadaptujesz się do zimowych warunków, przyjdzie czas na najfajniejszy element całej zabawy:
5. Kontrolowane poślizgi
Jasne, nie wykręcisz ?bączków? jak swoim autem na parkingu pod Tesco ;), ale możesz spróbować dwóch rzeczy. Po pierwsze, bez większych konsekwencji poszukiwać granic przyczepności rowerowych opon. Po drugie, jeśli stracisz kontrolę, upadek na śnieg będzie mniej bolesny niż na kamienie lub asfalt a dodatkowo zimowe ciuchy zamortyzują uderzenie. A jeśli uda ci się właściwie wyczuć rower, nauka poślizgów będzie prawdziwą przyjemnością.
Higiena i konserwacja
To też jest świetne w zimowej jeździe mtb. Chociaż wrażenia przypominają zabawę w błocie, rower de facto pozostaje czysty. Nie zapominaj jednak po powrocie do domu choćby spłukać wszystko ciepłą wodą. Po co topiący się śnieg ma ci kapać na podłogę? No i niestety dojeżdżając w teren z pewnością ochlapiesz się solą a części rowerowe bardzo tego nie lubią. Pewnym minusem jest też zwiększone zużycie opon. Na śniegu guma znika szybciej, kryształki zamarzniętej wody ?koszą? bieżnik bardziej niż ostre kamienie!
Co jeszcze? Pamiętaj, że w ciepłych rękawiczkach wyczucie hamulców jest nieco inne. Nie zapominaj też o piciu, najlepiej z izolowanego bidonu. Wbrew pozorom zimą można się nieźle odwodnić.
Jeśli macie własne doświadczenia z jazdy po śniegu, podzielcie się nimi w komentarzach :)
Rowerowy piątek rozpoczynamy od próby pobicia rekordu godzinnego kobiet. Gdy już miną pierwsze emocje, mam dla Was trochę kolarskich grafik oraz ćwiczenia na „core stability”.
1. Kolejne podejście do „godziny”
Australijka Bridie O?Donnell, 41 letnia była mistrzyni swojego kraju w jeździe indywidualnej na czas zmierzy się z rekordem godzinnym należącym do Molly Shaffer van Houweling. By ustanowić najlepszy rezultat na świecie, zawodniczka musi w ciągu 60 minut przejechać więcej niż 46,273km na torze w Adelajdzie. Do próby podejdzie o 9 rano naszego czasu, streaming na żywo rozpocznie się o 8.30:
2. Kolarskie plakaty
30? za gustowną grafikę to nie tak dużo. Kataloński magazyn kolarski „Volata” oferuje je w swoim sklepie. Niektóre są naprawdę świetne!
3. Pięć prostych ćwiczeń na „core”
Mocny grzbiet, brzuch i mięśnie głębokie dobrze zrobią każdemu kolarzowi. Przykłady pięciu prostych ćwiczeń, który każdy może wykonać w domu prezentują prowadzący Global Cycling Network:
Znane powiedzenia o tym, że nie ma złej pogody na rower, są tylko złe ubrania, ewentualnie że pogoda na rower jest tylko dobra lub bardzo dobra to bzdurka. Są takie dni, gdy rower lepiej zostawić w spokoju i zająć się czymś innym.
Cóż, jak mówi inny, tym razem polski slogan ?Trening musi zostać odbyty?. Deszcz, mróz czy upał, nie ma co wymiękać, tylko zapierdalać jeździć.
Przychodzi jednak taki dzień, gdy aura naprawdę staje się niekorzystna a wyjście na rower zwyczajnie traci sens. Jasne, nawet trening w wichurze czy przy trzaskającym mrozie może być w ten czy w inny sposób korzystny, budujący a przy odpowiednim podejściu nawet przyjemny. No dobra, nie przyjemny, ale koniec końców zostawiających pozytywne wspomnienia, nastrój i poprawiający morale.
Mówię o sytuacji, gdy bilans zysków i strat robi się zwyczajnie niekorzystny a jazda staje się szkodliwa dla zdrowia lub zwyczajnie niebezpieczna. I nie mam tu na myśli kontrolowanego podejmowania ryzyka na ekstremalnych szlakach, tylko narażania się na wypadek w sytuacji, gdy bez uszczerbku na honorze można w tym samy czasie wykonać równie dobrą pracę, dobrze się bawić i nie narażać na kłopoty.
Dla szosowca problematycznym tematem będzie np. gołoledź. Wtedy naprawdę lepiej zostawić szosówkę w domu i, jeśli ma się się taką możliwość, pojeździć rowerem górskim albo przełajowym w terenie.
Czasem potrafi sypnąć śniegiem na tyle, że zarówno drogi jak i leśne ścieżki będą nieprzejezdne. Wtedy lepiej pobiegać, na nogach albo na nartach lub pójść na wycieczkę. Podobnie wygląda sprawa, gdy chwyci ponadprogramowo mocny mróz. Są temperatury, na które nie ma ubrań kolarskich, chyba, że myślimy co najwyżej o kilkudziesięciominutowej przejażdżce. Przy dużym mrozie trening przestaje mieć sens a jazda turystyczna zaczyna być zwyczajnie przykrym doświadczeniem.
https://www.instagram.com/p/BAK66d1J_CQ/
Jeśli uważacie, że użycie takiego zamiennika to zły pomysł, to weźcie przykład z najlepszych. Całe szczęście mamy social media a czołowi kolarze dzielą się z nami wrażeniami z treningów. Np. Maja Włoszczowska zamiast marznąć na rowerze poszła w góry i nie sądzę, by wyszła na tym źle. Wielu kolarzy zimą biega na nartach, chodzi na rakietach albo buduje wydolność na skiturach. Bardzo sensownie napisał o tym niedawno Robert Banach, którego linkowałem w jednym z wydań Loverove.
A co, jeśli musisz wykonać ćwiczenie na wysokiej intensywności, jest połowa marca i nie ma przebacz, musisz wsiąść na rower? Przy marznącym deszczu, temperaturze ledwo tylko przekraczającej zero stopni, śliskiej szosie nie tylko nie wykonasz właściwie treningu, bo tętno nie osiągnie odpowiedniej wartości a i mocy nie rozwiniesz takiej jak trzeba, ale też nierozgrzane mięśnie będą bardziej podatne na kontuzję. Wtedy zostaje trenażer, z którym wcześniej czy później i tak trzeba będzie się przeprosić.
https://www.instagram.com/p/BAjapyhEcqY/
Najważniejsza kwestia to ta, że próg odporności na zimno, czy umiejętności techniczne umożliwiające jazdę w trudnych warunkach każdy ma inne. To sprawa mocno indywidualna, wiele zależy również od kontekstu.
UCI wprowadzając swój ?Extreme Weather Protocol? nie ustaliła sztywnych reguł. Komisja decydująca o tym, czy wyścig należy skrócić, odwołać albo kontynuować zbiera się w sytuacji, gdy zdrowie i bezpieczeństwo kolarzy mogą być zagrożone a następnie, zależnie od rozwoju sytuacji ocenia co zrobić dalej.
Zdrowy rozsądek i jakkolwiek refleksyjne podejście do sprawy to podstawa. Wychodzenie ze strefy komfortu by poprawić swoje wyniki to jedno, ale nie ma zbyt wiele wspólnego z bezsensownym zgrywaniem twardziela na pokaz.
ZOSTAŃ PATRONEM XOUTED
O tym, co to jest Patronite, do czego służy i czemu właściwie proszę Was o wsparcie przeczytacie tutaj. A klikając w banner poniżej możecie zobaczyć mój profil i zrobić zrzutę na dobrą treść o kolarstwie:
Piątkowe loverove, jak zawsze bardziej rozrywkowe a do tego zakończone pozytywnymi informacjami z kręgów administracji:
1. (s)koczek dnia
Peter Sagan nauczył się wskakiwać na piłkę. Kto próbował, ten wie, że to nie jest takie proste. W całej sprawie kluczowa jest jednak fryzura mistrza świata, przypominająca fitnessową stylówę z lat ’80 ;)
I finally learned it, now I'm in next level. Just a little strength and coordination is needed for such skill. Can you do it?Konečne som sa to naučil a dostal sa na vyššiu úroveň. Na tento cvik stačí len trochu sily a kordinácie. Dokážete to?
Posted by Peter Sagan on Wednesday, 13 January 2016
2. Przysiady do porzygu
Przysiady ze sztangą. Pięciominutowa próba z obciążeniem równym masie ciała. Do zawodów stanęło pięciu zawodników: mistrz świata, mistrz Europy i mistrz Berlina w trójboju siłowym, strongman oraz znany z monstrualnych ud kolarz torowy Robert Forsterman. Zgodnie z przewidywaniami, pierwszy odpadł "strongman". A jak poszło kolarzowi?
https://www.youtube.com/watch?v=4VO7VMmSHCo
3. Z wizytą u Campagnolo
Podia.cc po raz kolejny zaskakuje ciekawym i wysmakowanym wideo. Tym razem to nie rowerowa przygoda na szosie a wizyta w fabryce Campagnolo. Poczujcie się jak w Ulicy Sezamkowej:
https://www.youtube.com/watch?v=wY3uRy7jr5g
4. Dobra zmiana w sporcie?
Póki co tylko zajawki z twittera, ale wygląda na to, że nowy Minister Sportu, Witold Bańka zabrał się do solidnej i konstruktywnej pracy. Anonsuje "Narodową Bazę Talentów", czyli system który ma pomóc identyfikować zdolne organizmy:
https://twitter.com/MSiT_GOV_PL/status/687582051588018176
https://twitter.com/MSiT_GOV_PL/status/687582830638067713
Minister zapowiada również program wsparcia dla mniejszych klubów:
https://twitter.com/WitoldBanka/status/687580224557547520
Brzmi to na tyle ciekawie, że zamierzam śledzić sprawę, bo sama zapowiedź ma całkiem optymistyczny wymiar. Póki co można przeczytać bardzo wstępną zapowiedź na stronie p. Premier Beaty Szydło.
Marcel Kittel znany jest z wybitnych umiejętności sprinterskich, ale też z dbałości o modną fryzurę. Specialized jest w awangardzie producentów stawiających aerodynamikę. Jak połączyć te dwie pasje?
https://www.instagram.com/p/_CL7uUQeUW/
2. Rower-gigant
Emerytowany superkoszykarz, Shaquille O?Neal (45l. ;) ), mający 216cm wzrostu dostał nowy rower od marki DirtySixer. Sprzęt, by zachować jakkolwiek sensowne proporcje ma koła w rozmiarze 36″
Nathan Haas z Cannondale-Garmin pokazuje, co zimą robi na siłowni. Wideoporarnik znajdziecie poniżej, natomiast tekstową wersję porad z opisem przykładowych ćwiczeń i ilości powtórzeń tutaj.
Moja szosówka to uniwersalny rower treningowy. Nic wyrafinowanego. Pewnie podobną ma większość z Was. Gdy zbliża się zima uzbrajam ją tak, by bezpiecznie i bezproblemowo przejeździć kolejne miesiące.
Pełne błotniki
To absolutna podstawa. Bez względu na to, czy masz jeden rower, czy dodatkową treningówkę, która na stałe przystosowana jest do jazdy w trudniejszych warunkach. Pełne błotniki to suche stopy, suchy tyłek i czysta twarz kolegi, który jedzie za tobą. Do współczesnych szosówek dostępne są właściwie tylko dwie opcje: SKS Race Blade oraz Crud Racer. Od biedy można próbować montować klasyczne błotniki wymagające gwintowanych oczek w ramie, przy pomocy przejściówek, zipów czy srebrnej taśmy. Najłatwiej będą mieli właściciele rowerów mtb o kołach 26?. Z kołami 29? będzie trudniej.
Tak czy inaczej, każde z tych rozwiązań ma głównie wady. Błotniki to irytujący dodatek do roweru, zawodny, zwiększający masę i opór aerodynamiczny, ale niezbędny. Kupując błotniki nie myśl o tym, że przepłacasz za kilka kawałków tworzywa, lecz o tym, że nabywasz suche stopy, nieprzeziębiony pęcherz i szansę na treningi w grupie.
Rower szosowy uzbrojony na zimę
Zimowe opony
Czyli nieco szersze, bardziej odporne na przebicie i zużycie oraz z nacięciami odprowadzającymi wodę. Jeśli przez cały sezon jeździsz na 23mm, załóż 25mm. Jeśli na 25mm, przerzuć się na 28mm (o ile zmieszczą się w twoim rowerze i będą współpracowały z błotnikami). Gdy jest mokro a na drogach zalega żwir i śmieci, o wiele łatwiej o defekt – niewielkie, ostre przedmioty wchodzą w oponę jak w masło.
Wybierz więc modele przeznaczone do treningu a nie do ścigania, w jakiś sposób wzmocnione. Ultralekkie slicki zostaw sobie na lato. Kontroluj też stan opon – ewentualne nacięcia, powbijany w gumę żwir itp. mogą skrócić twój trening a nie ma nic gorszego niż zmienianie dętki na mrozie, będąc wcześniej solidnie rozgrzanym.
Jeśli jeździsz ?góralem? po szosie, po prostu nie zakładaj na zimę najbardziej wytartych i zużytych opon z lata. Niemal dowolna, terenowa guma poradzi sobie w większości warunków pod warunkiem, że cokolwiek z niej zostało.
Zimowe oponki na szosę
Mocne koła
Skoro już jesteśmy w tych okolicach, warto wspomnieć o całych kołach. Większość gotowych rowerów ma koła niższej klasy niż reszta osprzętu. Są mniej odchudzone, pochodzą z tańszych grup lub linii produktów. W przypadku szosówek to zazwyczaj pierwszy element, który bierzemy pod uwagę przy ewentualnym ?upgradzie?. Dzięki takiej zmianie nawet średniej klasy rower stanie się żwawszy a przyjemność z jazdy wzrośnie.
Stare koła będą w sam raz na zimę. Popularne modele Mavica, Shimano czy Fulcrum są ciężkie, ale bardzo mocne, odporne na jazdę po dziurach, które zimą pojawiają się już po pierwszych przymrozkach. Problemem jest zużycie obręczy. Kupno oryginalnych jest skomplikowane i niezbyt opłacalne, dlatego najlepszym pomysłem są nie koła systemowe a klasyczne, złożone z oddzielnych komponentów, łatwe w serwisie i niedrogie w naprawie.
Stare koła dobrze sprawdzą się zimą
Oświetlenie
Jeśli tak jak ja jeździsz rano, zaczynasz trening po ciemku. Jeśli po południu, niemal cały wykonujesz po zapadnięciu zmroku. Nawet będąc szczęściarzem, który może wyjść na rower w południe nie raz trafisz na dzień tak ponury i mglisty, że włączenie lampek będzie konieczne. Zrób miejsce na kierownicy, zamontuj uchwyty i sprawdzaj stan baterii. Zależnie od pory dnia, długości treningu i twoich potrzeb załatwisz sprawę albo za kilkadziesiąt albo za kilkaset złotych. Tak czy inaczej, pamiętaj o tym, żeby być widocznym.
Bidon termiczny
Możliwość wzięcia łyku ciepłego płynu po pół godziny mroźnej przejażdżki jest bezcenna. Szansa, by po dwóch godzinach nadal móc nawodnić organizm to być albo nie być, zarówno tego dnia jak i w kolejne. Choć ćwiczymy w niskich temperaturach, organizm nadal traci wodę i minerały. Niezamarzający napój to nieprzeziębione gardło i utrzymanie wydolności przez cały czas trwania treningu. Tańszy bidon-termos po prostu zabezpieczy izotonik przed zmianą w sorbet, droższy utrzyma przyjemne ciepło, o ile oczywiście wlejemy do niego płyn we właściwej temperaturze.
Torebka podsiodłowa i pompka
Z torebką na co dzień jeżdżą nawet zawodowcy, więc to żaden obciach. Po prostu nie kupuj takiej, do której zmieści się kilogram ziemniaków. Wystarczą dwie dętki, łyżki, scyzoryk z imbusami i skuwacz. Dzięki temu wcześniej czy później wrócisz z każdej przejażdżki. Pompkę przyczep pod koszykiem bidonu albo schowaj do kieszeni. Jednak im mniej rzeczy na plecach, tym lepsze działanie ?oddychających ciuchów?, więc torebkę warto wozić pod siodełkiem.
Mamy kolejny sezon CX. Wiele wyścigów organizowanych jest rzut beretem od mojego domu. A ja nie startuję.
Z dekadę temu, gdy o cyclocrossie pamiętała ostatnia garstka zapaleńców spod Częstochowy, Zielonej Góry i może z Pomorza, widząc, co się dzieje ?zagranico? wprowadziłem tematykę przełajową do bikeWorld.pl. To była typowa, zimowa ?zapchajdziura?, wyniki i kilka słów o najważniejszych imprezach na świecie. W lokalnych mediach rowerowych byliśmy pierwsi. Teraz o przełajach obowiązkowo piszą wszyscy. Wyścigi błotniaków do pewnego stopnia stają się modne a rower przełajowy to dobry pomysł na narzędzie zimowych treningów. Mimo to od kilku lat na zawodach CX okazjonalnie pojawiam się tylko jako kibic.
Pierwszy powód, dla którego omijam aktywne uczestnictwo to:
Nie mam roweru
Nawet, jeśli w kategoriach emeryckich dopuszczone jest startowanie na rowerze mtb (obowiązkowo na wąskich oponkach), to nie jest to samo. To tak, jakby w lipcu trenować góralem na szosie. Można, ale po co. Jasne, wyścig, to wyścig, liczy się wysiłek, rywalizacja i emocje. Tyle, że sporą częścią tej zabawy jest właśnie sprzęt. Szybka, sztywna, zwinna przełajówka dostarcza specyficznych wrażeń z jazdy. Nawet ?uprzełajowiony? góral nie zbliża się do odczuć, jakie daje rower cx. Owszem, koszty są tu pewnym ograniczeniem, z drugiej strony dla chcącego nic trudnego. Większym problemem niż cena nowej przełajówki jest ten:
Gdzie trzymać to całe badziewie?
https://instagram.com/p/9DvUBWA6Fk/
Mam dwa ?górale? i szosówkę. Moja szanowna małżonka tak samo. Pojemność dwupokojowego mieszkania jest ograniczona. Pasja pasją, ale wynajmowanie hangaru, by pomieścić sprzęt to lekka przesada. I tak większość salonu zajmują nam rzeczy rowerowe. Bo przecież sam rower to nie wszystko. Cenny jest także czas niezbędny na utrzymanie sprzętu w godnym stanie technicznym. Jakkolwiek przełaje nie byłyby fajne, priorytetem dla mnie jest jazda mtb. Latem. Z tym wiąże się kolejny element układanki, czyli:
Potrzebuję odpoczynku
Dwadzieścia startów od kwietnia do października mi wystarczyło. Może pod koniec nie czułem się jak trup, ale kilkanaście dni relaksu należy się każdemu. Owszem, przełaje są świetnym bodźcem treningowych, rozwijają fizycznie i technicznie, ale z drugiej strony tylko nieliczni zawodnicy są w stanie wytrzymywać ciągłą mobilizację przez cały rok. W październiku wolę jeździć na wycieczki i jeść słodycze a w listopadzie zacząć spokojnie ?wysiadywać? godziny na szosie niż wprowadzać się w stan koncentracji związanej ze startem w zawodach. Z drugiej strony?
https://vimeo.com/35204081
Przełaje wciąż kuszą
Nawet, jeśli dyspozycja daleka jest od tej w sezonie, idea żwawego pomykania po polnych i leśnych drogach czy spotkania z kolegami na piaszczystej rundzie gdzieś na jurze jest kusząca. Pojawiające się wszędzie, ?zajawkowe? wideo z zawodów CX, klimatyczne zdjęcia przejażdżek w mglistym pejzażu i poradniki bunny hopów robią swoje. Przełaj to obecnie nie tylko sport, ale i sposób na przetrwanie jesieni i zimy. Pomysł na dostarczenie ekscytującej przyjemności w czasie, gdy za oknem szaro, buro a do wykonania są głównie jednostajne treningi i myśli o nowym sezonie. Z różnych pomysłów, które branża rowerowa wdrożyła w ostatnich latach, odkurzenie cyclocrossu jako sposobu na dodatkowy dochód producentów sprzętu był jednym z fajniejszych. Znając życie, gdy tylko ogarnę jakiś rower, wcześniej czy później dołożę do swojego kalendarza kilka wyścigów CX. Z salonu trzeba będzie wynieść stół i zmienić pralkę na jakiś model przemysłowy, by poradzić sobie z kolejnymi stertami ubłoconych ciuchów, ale cóż. ?Pasja nie wybiera? ;)
Zdjęcie okładkowe: Sébastien Gasser, flickr CC BY ND 2.0