Tag: tour de san luis

  • Poniedziałkowy skrót#45

    Poniedziałkowy skrót#45

    Pierwsze sprawdziany na trasach wyścigów zawodowcy mają za sobą. Szczęśliwcami minionego weekendu są Simon Gerrans i Dayer Quintana. Z dobrej strony zaprezentował się też Rafał Majka. Niestety problemy mają zawodnicy Giant-Alpecin, których na treningu potrącił samochód. Komentarz do najważniejszych wydarzeń ostatnich dni w poniedziałkowym skrócie.

    Bridie O?Donnell rekordzistką w jeździe godzinnej

    Bradley Wiggins przynajmniej na jakiś czas zamknął temat rekordu godzinnego w męskim wydaniu. W kolarstwie kobiet temat jest cały czas otwarty i wierzę, że kolejne zawodniczki będą przesuwały dystans, jaki trzeba pokonać w czasie 60 minut by cieszyć się posiadaniem rekordu świata.

    W ostatni piątek z ?godziną? zmierzyła się Australijka Bridie O?Donnell. Wynik 46,882km to o ponad 600m więcej niż rezultat Molly Shaffer Van Houweling z września 2015r i o ponad 800m więcej niż w 2003r ?w stylu Mercxa? (czyli na rowerze o najbardziej klasycznej konstrukcji) uzyskała Leontien van Moorsel.

    W tej historii ważne jest, że zarówno Van Houweling jak i O?Donell to kolarki bardzo doświadczone (Van Houweling to mistrzyni świata w jeździe na czas, ale kategorii Masters) a O?Donnell jest de facto na sportowej emeryturze. Obie panie swoje rekordy biły po czterdziestce i choć daleki jestem od wypominania komukolwiek wieku, to trzeba sprawę postawić jasno: jeśli do próby podejdzie którakolwiek z aktywnych kolarek zawodowych, ustanowi nowy, o wiele lepszy rekord.

    Tu pojawia się pomysł, by takie wydarzenie zorganizować w Pruszkowie z udziałem jednej z polskich, utalentowanych kolarek. Kto wie, może gdy Igrzyska w Rio przestaną już spędzać sen z powiek zarządowi PZKol, faktycznie do próby dojdzie

    https://twitter.com/xouted/status/690480068154527744

    Australia vs Argentyna

    Dwa wyścigi, jeden w World Tourze drugi z kategorią 2.1. Jeden w Australii, drugi w Argentynie. Oba z gwiazdami na starcie i oba z dobrym ściganiem już w styczniu.

    W Tour Down Under fani czekali na Willunga Hill, ale okazało się, że o wygrnej w klasyfikacji generalnej zdecydowała nie znakomita postawa Richiego Porte na tym podjeździe a bonifikaty czasowe, jakie Simon Gerrans uzyskał na finiszach z grupy. Cały wyścig został zdominowany przez gospodarzy. Cztery odcinki padły łupem zawodników Orica-Greenedge (pierwszy i ostatni dla Caleba Ewana, 3. i 4. dla Gerransa), po jednym zaliczyli wspomniany Porte (BMC) oraz Jay McCarthy z zespołu Tinkowa. W pamięć zapadnie z pewnością imponujący sprint Ewana, który jadąc po wygraną na ostatnim etapie przyjął wyjątkowo aerodynamiczną pozycję.

    Z kolei w Argentynie ścigali się bracia Quintana (utytułowany Nairo i mniej znany Dayer), Vincenzo Nibali i Rafał Majka. Z ambiwalentnymi uczuciami wyjadą z Ameryki Południowej kolarze Etixx-Quickstep. Wygrali bowiem jazdę drużynową na czas a ich nowa gwiazda sprintu, Fernando Gaviria triumfował na pierwszym etapie ze startu wspólnego. Niestety solidna kraksa piątego dnia wyścigu wykluczyła go z rywalizacji, co gorsza, Kolumbijczyk złamał rękę, co utrudnia mu przygotowania do europejskiej części sezonu. Z wyścigu musiał wycofać się też jadący w czołówce klasyfikacji Daniel Moreno, co dało Rafałowi Majce awans na siódmą pozycję. Gwiazdą wyścigu był jednak Dayer Quintana. Młodszy brat utytułowanego Nairo powoli zdobywa pozycję w zawodowym peletonie. Ciekawe, jak wpisze się w naszpikowaną znakomitościami ekipę Movistar, gdy przestanie być uznawany tylko za kolarza z dużym potencjałem, ale też częściej będzie chciał jeździć na własne konto.

    Rafał Majka celuje w podium Giro

    Start w Tour de San Luis i niezła postawa na górskich etapach są sygnałem, że Rafał Majka szykuje się do Giro d?Italia. Plany Polaka są proste: po Tour de San Luis sprawdzi trasę Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro a następnie będzie szykował szczyt formy na maj. Jego celem jest podium Giro d?Italia. Na włoskich szosach zmierzy się więc z Vincenzo Nibalim, Mikelem Landą czy Tomem Dumoulinem. W ?corsa rosa? Polak był już siódmy i szósty, ale od tego czasu jego pozycja w peletonie i grupie wyraźnie się wzmocniła. Wygrał trzy górskie etapy Tour de France oraz był trzeci w Vuelta a Espana. Póki co firmy bukmacherskie dają Polakowi notowania w okolicach 12:1. Typowany na zwycięzcę Nibali to niemal pewniak.

    Choć do Giro droga jeszcze daleka, już teraz można szykować się na nie lada emocje. Co więcej, biorąc pod uwagę doświadczenia z sezonu 2014, gdy Majka po dobrze przejechanym włoskim tourze znakomicie spisał się na trasie ?Wielkiej Pętli?, która i tym razem znajduje się w jego programie startowym – w roli pomocnika Alberto Contadora – mam nadzieję na kontynuowanie dobrej passy związanej z górskimi etapami TdF.

    CCC Sprandi Polkowice w Dookoła Flandrii

    Powoli zapełnia się kalendarz grupy CCC Sprandi Polkowice. Po zaproszeniach do Mediolan-Sanremo, Tirreno-Adriatico i Strade Bianche przyszedł czas na? Dookoła Flandrii. W ten sposób ?pomarańczowi? zaliczą przynajmniej dwa kolarskie ?monumenty? tej wiosny.

    Z jednej strony należy się cieszyć z dobrej pracy menadżerów drużyny i korzystnych powiązań biznesowych sponsorów, z drugiej można nieco obawiać się o postawę naszej ekipy na brukach i wzgórzach Flandrii. O ile Maciej Paterski czy Davide Rebellin dobrze dawali sobie radę na trasach górzystych wyścigów, o tyle na kocich łbach zespół Piotra Wadeckiego spisywał się nienajlepiej. Tak czy inaczej zaproszenie do prestiżowego wyścigu cieszy i tego się na tę chwilę trzymajmy.

    Na szosie nawet zawodowcy nie są bezpieczni

    Poważny wypadek kolarzy Giant Alpecin, na których najechała brytyjska turystka prowadząca samochód po niewłaściwej stronie szosy w okolicach Alicante po raz kolejny zwraca uwagę na bezpieczeństwo kolarzy i rowerzystów w ruchu ogólnym.

    Obrażeń doznało sześciu zawodników zespołu, Johnowi Degenkolbowi grozi nawet amputacja jednego z palców. Kontuzji doznali też Warren Baruil, Chad Haga, Frederik Ludvigsson, Max Walscheid i Ramon Sinkeldam.

    Nie wiadomo, czy Degenkolb, bohater wiosny 2015, zwycięzca Mediolan-Sanremo i Paryż-Roubaix zdoła przez ten wypadek zbudować właściwą dyspozycję a wszystko to przez głupotę nierozważnej turystyki. Niestety takie sytuacje zdarzają się na całym świecie, dotyczą zarówno zawodowców, amatorów kolarzy jak i rowerzystów najzwyczajniej w świecie jadących do pracy.

  • Tak, to już

    Tak, to już

    Jeszcze chwilę temu były podsumowania, odpoczynek i regeneracja. Jeszcze nie zdążyliśmy ochłonąć po emocjach zeszłego sezonu. A tymczasem już startuje kolejny. W Argentynie i Australii zawodowcy ruszają na trasy a największe gwiazdy zapowiadają walkę o wygraną.

    Vincenzo Nibali chce spróbować zwyciężyć w Tour de San Luis. Richie Porte zamierza wejść na podium Tour Down Under. Za chwilę peleton zawita też na półwysep arabski, gdzie swoje siły sprawdzą i sprinterzy i górale.

    Nieco ponad dekadę temu Jan Ullrich stawał na starcie Circuit de la Sarthe na początku kwietnia z wyraźną nadwagą a jego głównym celem było po prostu zaliczenie kilkuset kilometrów w wyścigowym tempie. Owszem, specjaliści klasyków testowali formę wcześniej, pod koniec lutego na Tour Mediterranean, ale połowa stycznia była w kolarstwie miesiącem cichych przygotowań. Patrząc na to, co dzieje się obecnie, żyjemy w zupełnie innej epoce. 

    Nie tylko mamy apogeum sezonu przełajowego, nagłaśnianego jak nigdy wcześniej, ale też szosowcy swój ?offseason? zaczęli później i skończyli wcześniej niż kiedykolwiek.

    Relacje z pierwszych zgrupowań, prezentacji i treningów sprawiły, że bez newsów z zawodowego peletonu żyliśmy raptem kilkanaście dni.

    Kolarski sezon trwa więc cały rok, czasu na oddech jest niewiele. Ściganie pod palmami ?na drugim końcu świata? przestało mieć rekreacyjno-ogórkowy charakter, bo i też nie ma już czegoś takiego jak ?drugi koniec świata?.

    Jakkolwiek sport rowerowy nie byłby konserwatywny i europocentryczny, globalizacja stała się faktem. Obserwujemy wydłużenie kalendarza a coraz więcej krajów chce gościć gwiazdy największego formatu i to nie jako celebrytów, lecz głównych bohaterów wydarzenia.

    W tym tygodniu na trasy Tour de San Luis i Tour Down Under ruszają więc m.in. Nairo Quintana, Fernando Gaviria, Andrew Talansky, Jean-Christophe Peraud, Grega Bole (już nie w barwach CCC Sprandi Polkowice a Nippo-Vini Fantini), Vincenzo Nibali, Peter Sagan, Rafał Majka, Paweł Poljański i Maciej Bodnar, Rohan Dennis, Richie Porte, Simon Gerrans, Celeb Ewan, Geraint Thomas, Adam Hansen, Ryder Hesjedal, Domenico Pozzovivo, Lars Boom, Louis Meintjes i wielu, wielu innych.

    Krótko mówiąc: ?grubo?.

    Nawiązując to facebookowych komentarzy pod jednym z zeszłotygodniowych tekstów, tak, to wciąż nie będą te same emocje i ta sama waga wydarzeń co wiosną w Europie. Mimo tej samej kategorii, etap Tour Down Under wciąż będzie mniej istotny niż wygrana na trasie Paryż-Nicea czy Criterium du Dauphine, ale dobre umiejscowienie w kalendarzu, konsekwentna i intensywna praca w zakresie marketingu i PR sprawiają, że imprezy bez bogatej historii, wcześniej co najwyżej traktowane jako alternatywa dla zgrupowania treningowego w ciepłych krajach zyskują na znaczeniu.

    W sytuacji, gdy drużyny kolarskie nieustająco borykają się z problemami finansowymi, te kilka tygodni więcej, podczas których sponsorzy dostają obecność w mediach to cena, którą warto zapłacić by przetrwać lub mieć możliwość rozwoju.

    Co ważne, swój sezon rozpoczęły również panie. Zarówno Tour Down Under jak i Tour de San Luis mają swoje „damskie wersje”. W Argentynie, w rozegranym po raz trzeci Tour Femenino de San Luis (2.1) drugie miejsce zajęła Małgorzata Jasińska.