Tag: Tour de Pologne

  • Poniedziałkowy skrót#21

    Poniedziałkowy skrót#21

    Rafał Majka wygrał Tour de Pologne. Sięgnięcie do najgłębszych rezerw energetycznych opłaciło się. Jest teraz prawdziwym liderem i już wkrótce może zostać wielkim mistrzem. Nie zapominajmy jednak o Przemysławie Niemcu, kolarzach CCC Polsat Polkowice i Reprezentacji Polski.

    Tour de Majka

    Kariera Rafała Majki rozpędziła się na dobre. Po obiecujących wynikach w Giro d?Italia (6 i 7 miejsce rok po roku), drugim miejscu w Milano-Torino, trzecim w Giro di Lombardia i czwartym w Criterium International nastąpiła eksplozja jego formy. Dwa wygrane etapy Tour de France oraz klasyfikacja górska przyniosły zmianę w sposobie jazdy, pewność siebie, skłonność do ataków i dojrzałość taktyczną. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że rok temu na analogicznej trasie, Majka Tour de Pologne by przegrał. Teraz nie tylko potrafił atakować w górach i obronić się na czasówce, ale miał 100% wsparcie drużyny. Po naszym wyścigu nie pozostały żadne wątpliwości: pozycja Majki w ekipie Tinkoff-Saxo jest bardzo mocna. Na Tour de France Michael Rogers i Nicolas Roche a w Polsce Oliver Zaugg wykonali dla niego rewelacyjną pracę. To utytułowani kolarze z solidnym dorobkiem a jednak z pełnym poświęceniem jechali na naszego zawodnika.

    Aby nie rozpisywać się zanadto w tym miejscu, wspomnę tylko o jeszcze jednej myśli. Bjarne Riis kilka lat temu miał w swojej drużynie inną, wschodzącą gwiazdę. Andy Schleck po wygraniu klasyfikacji młodzieżowej Giro d?Italia nigdy w pełni nie zrealizował swojego potencjału. Tour de France wygrał po dyskwalifikacji Contadora, ale tak naprawdę nie stał się wielkim zwycięzcą. Wydaje się, że tym razem ekipa Tinkoff-Saxo kuje żelazo, póki jest gorące. Majka będąc na fali szybko zmienia się z nadziei w prawdziwego lidera i doświadcza tego, czego nie doświadczył Schleck. Nawet, jeśli Tour de Pologne nie jest najważniejszym wyścigiem w kalendarzu, zmierzenie się z presją kibiców, mediów i własnych oczekiwań to niezwykła lekcja, która zaprocentuje w przyszłości. Zaprezentowany styl pokazuje, że Rafał Majka jest nie tylko obiecującym zawodnikiem, ale ma predyspozycje do bycia realnym mistrzem.

    Maciej Paterski najlepszym góralem TdP
     

    Liga Europejska

    To temat na większy wpis, mam nadzieję rozwinąć go w najbliższych dniach. Porównania do piłkarzy zawsze są czerstwe, ale w tym momencie ciężko się powstrzymać. CCC Polsat Polkowice to w teorii ?druga liga? drużyn zawodowych. Niektórzy kolarze reprezentacji Polski to liga ?trzecia?. Chciałbym, aby nasi piłkarze prezentowali tak wysoki poziom sportowy jak kolarze. Szukając analogii, 11 miejsce Rutkiewicza po solidnej - jak zawsze - jeździe w górach, koszulka najlepszego górala Macieja Paterskiego, znkomita czasówka Mateusza Taciaka i aktywna jazda pozostałych kolarzy w pomarańczowych oraz biało-czerwonych koszulkach to niczym dojście dowolnego klubu do ćwierćfinały Ligi Europy. Nie wolno również zapominać o Przemysławie Niemcu. Doświadczony zawodnik Lampre-Merida zajął w Tour de Pologne świetne, 5. miejsce. Rozpuszczeni ostanim wysypem znakomitych wyników nieco zapominamy, że to jeden z najlepszych polskich rezultatów w wyścigu World Tour, dający sporo punktów w rankingu oraz zwiastujący wysoką dyspozycję. Mam nadzieję, że to dopiero zapowiedź dobrej jazdy na Vuelcie!
    Catharine Pendrell wygrywa Puchar Świata XC w Windham

    Świetna Włoszczowska, solidna Solus-Miśkowicz

    Amerykańskie Windham gościło w ten weekend kolarzy górskich. Do zakończenia zmagań w Pucharze Świata została jeszcze jedna eliminacja, we francuskim Meribel za dwa tygodnie. Z kolei za cztery w Norwegii rozegrane zostaną mistrzostwa świata. Forma Mai Włoszczowskiej wydaje się zwyżkować. Tydzień temu w Mont Saint Anne była dziesiąta, wczoraj w Windham już szósta. Przed finałem ciągle zachowuje szanse na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej (choć Catharine Pendrell będzie dogonić trudno: zwyciężczyni z Windham ma nad Polką 100 punktów przewagi). Wiadomo już, że tegoroczny Puchar zabierze do domu koleżanka Mai z drużyny Liv, Jolanda Neff. Cieszy również bardzo dobra postawa Katarzyny Solus-Miśkowicz. Zawodniczka Krossa dojechała do mety czternasta, z 3?23? za Pendrell i raptem 1?38? za Włoszczowską. Za nią uplasowały się m.in. Katerina Nash, Elisabeth Osl czy Julie Bresset. To już jest ścisła czołówka, z którą Polka po raz kolejny w tym roku rywalizuje jak z równymi sobie!
    Nino Schurter zjeżdżał jak natchniony
    O ile wyścig kobiet był emocjonujący nie tylko ze względy na walkę w szpicy, ale i obecność naszych zawodniczek, o tyle mężczyźni dali popis jako taki. Nino Schurter i Julien Absalon jechali ?ile fabryka dała? od startu do mety. Było to o tyle ciekawe, że Szwajcar uciekał na zjazdach, następnie Francuz nadrabiał straty na podjeździe. Miłośnicy technikaliów mają po tym wyścigu ciekawe pole do rozważań. Absalon jako jeden z nielicznych w czołówce jechał na hardtailu, Schurter oraz kolega Absalona z ekipy BMC, Lukas Fluckinger na fullach. Wygląda na to, że wybór roweru w pełni amortyzowanego był w Windham lepszym rozwiązaniem. Jest to ciekawe o tyle, że na tle innych eliminacji, trasa nie wyglądała na szczególnie karkołomną. Mimo drugiej z rzędu przegranej z Schurterem, Absalon jest o krok od wygrania klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ma 210 punktów przewagi, podczas finałowych zawodów wystarczy więc, że dojedzie do mety na czwartym miejscu.

  • Nie przegap w ten weekend – finał TdP

    Rafał Majka wygrał etap, ale do wygrania całego wyścigu jeszcze daleka droga. Na zwycięstwo w Krakowie czyha przynajmniej kilku rywali. Nie zapominajmy też o pozostałych Polakach, którzy jadą odważnie i czujnie.

    1. Łaska kibica na pstrym koniu jeździ

    Jeszcze wiosną Rafał Majka po całkiem udanym występie w prestiżowym Criterium International spotykał się z takim przyjęciem ?fanów?:

    Czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu kategorii HC to za mało by zyskać uznanie widzów
    Teraz jest na fali, ale kto wie, jak wielka fala pomyj spadnie na niego, gdy nie wygra Tour de Pologne. Od końca marca wiele się jednak zmieniło. Majka nabrał nie tylko doświadczenia, ale i pewności siebie. Podczas Giro d?Italia zmogła go choroba, a i tak zdołał uplasować się na rewelacyjnym, szóstym miejscu. Następnie odrobinę ?popłynął? na facebooku, narzekając na włączenie go do składu na Tour de France. Na tej, początkowo wątpliwej, przyjemności zyskał bardzo wiele. Wygrał dwa etapy najważniejszego wyścigu świata, co kompletnie go odmieniło. Stawiam, że będąc w podobnej sytuacji co wczoraj przed TdF, Polak etap by przegrał. Tymczasem Majka zachował się jak profesor: nie gonił Weeninga, nie dał się ponieść emocjom przy kolejnych atakach kolarzy Movistaru. Zachował energię na jedno, najważniejsze przyspieszenie: kilkadziesiąt metrów przed metą. Kolarz, któremu zarzucano brak pewności siebie i słabe czytanie sytuacji na szosie zachował się jak stary wyga. I co teraz, drodzy hejterzy?
    Rafał Majka podczas finałowej czasówki Tour de Pologne 2013r

    2. Długa droga na krakowski rynek

    Majka cały czas wspomina o swoim zmęczeniu, nie przeszodziło mu to jednak odnieść pięknego zwycięstwa. Choć pokazał, że jest mocny i zdeterminowany, bardzo trudno będzie mu sięgnąć po końcowy triumf. Etap do Strbskego Plesa pokazał, że trasa Tour de Pologne mimo poszukiwania różnych wariantów, nie jest w stanie wprowadzić znaczącej selekcji w peletonie zawodowców. Co więcej, anonsowany jako o wiele trudniejszy, królewski odcinek na rundach przez Ząb i Gliczarów do Bukowiny Tatrzańskiej nigdy nie porwał stawki na tyle, by górale mogli wypracować znaczącą przewagę. W tym samym czasie potrafili finiszować tam Moreno Moser i Michał Kwiatkowski (2012), Majka, Ulissi i Weenieng (2013, z niewielką stratą do ucieczki) a raptem 13 sekund do Daniela Martina stracił tam w 2011r Peter Sagan. Ochrzczony ?Ścianą Bukovina? Gliczarów ani razu nie przesądził o losach wyścigu, a meta pod górę co najwyżej zawęziła grupę pretendentów do dziesięciu. Jakiekolwiek inne rozstrzygnięcie niż finisz z niewielkiej grupki mocnych, acz dynamicznych kolarzy będzie więc zaskoczeniem. Bez wielkiego ryzyka można pokusić się o stwierdzenie, że główne różnice powstaną po doliczeniu bonifikat za miejsca na mecie. Nawet przy pewnych stratach, szanse Velitsa, Sancheza, Monforta, Hesjedala i Weeninga są spore. 25km płaskiej jazdy na czas w sobotę to dość dystansu, by odrobić przynajmniej kilkadziesiąt sekund. Z drugiej strony na bardzo długiej czasówce podczas Tour de France, nie musząc się ścigać, Majka pojechał całkiem przyzwoicie. Zmotywowany walką o wygranie narodowego wyścigu z pewnością sięgnie głębiej do swoich zapasów energetycznych.
    Na fali ?majkomanii nie zapominajmy o pozostałych Polakach, którzy mają szansę na dobry rezultat!

    3. Nie tylko Majka

    Pamiętajmy o Marku Rutkiewiczu i Przemysławie Niemcu. Ten pierwszy, lider CCC Polsat Polkowice, to specjalista Tour de Pologne. Choć jego drużyna nieco pogubiła się we wczorajszej końcówce, zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. W przeszłości niemal za każdym razem atakował na bukowińskim etapie a jego umiejętność zjeżdżania jest już właściwie przysłowiowa (zwłaszcza w deszczu). Z kolei Przemysław Niemiec z Lampre-Merida jedzie czujnie, również nie ma znaczącej straty a zapewne chętnie uszczknąłby coś dla siebie. Pamiętajmy też, że punkty do klasyfikacji górskiej będzie zbierał Maciej Paterski, niewiele sekund za czołówką jest również Maciej Kamil Zieliński, najwyżej sklasyfikowany zawodnik w barwach reprezentacji Polski. Każdy z nich może stać się bohaterem w piątek i każdemu z nich będzie ciężko podczas sobotniej czasówki.

  • TdP: Nie wiem, co powiedzieć

    Dziś krótko, bo w oczekiwaniu na pierwszą próbę sił najmocniejszych kolarzy Tour de Pologne. Z nadzieją, że w ciągu najbliższych trzech dni wydarzy się coś, dzięki czemu zapamiętam ten wyścig.

    Nie chcę krytykować: ani przedwcześnie, ani w ogóle. Jak pewnie wiecie mam mocno ambiwalentny stosunek do naszego touru, ale jedno wiem na 100%. Trzeba go wspierać, nie za wszelką cenę oczywiście, ale mimo wszystko poszukiwanie pozytywnych emocji jest jak najbardziej wskazane.

    Póki co niestety, Tour de Pologne ani ziębi, ani grzeje. Drobne wpadki, ochoczo podchwytywane przez mainstream i czujnych hejterów zdarzają się wszędzie. Pneumatyczna brama upadająca przed kolarzy? Cóż, na Tour de France na mecie zablokował się autobus i w peletonie też powstał chaos. Nawałnica z gradem i dyskusja o neutralizacji? Przypomnijcie sobie 16 etap Giro d?Italia. Tam się dopiero działo. Kraksy? Są wszędzie.

    Dają w kość niepotrzebnie długie etapy i jeszcze dłuższe przejazdy między kolejnymi miastami. Jak słusznie zauważa The Inner Ring, to może zniechęcić zawodników do startu za rok. Mamy już połowę sezonu a taki układ trasy dodatkowo wysysa energię, zarówno z kolarzy jak i z personelu ich obsługującego. Cytując wspomniany już blog, taka jest jednak cena za ?wyścig dookoła Polski?. Krótsze etapy i krótsze transfery między nimi ograniczyłyby wyścig terytorialnie a tak przynajmniej przemierza kraj z północy na południe.

    Razi wszechobecna reklama, gargantuiczna ilość balonów przybiera już formę anegdoty. Jeśli jednak jest to model biznesowy, który póki co się sprawdza, możemy to wybaczyć. Powtórzę po raz kolejny: Wyścig Pokoju a nawet Deutchland Tour nie miały balonów i zbankrutowały.

    Realizacja TV zrobiła krok do przodu a jeśli kogoś rażą komentatorzy ?publicznej? zawsze może przełączyć się na Eurosport, zatem i w tej kwestii jest lepiej.

    Problem jest inny. O wyścigu póki co nie da się nic powiedzieć. Z pewnością na długo zapamięta go Petr Vakoc, który mając na koncie wygrany etap i kilka dni w koszulce lidera imprezy rangi World Tour święci największy triumf w karierze. Jednak gdyby nie fakt, że zawody rozgrywane są w Polsce, jej dotychczasowy przebieg nie załapałby się nawet do mojego ?poniedziałkowego skrótu?. Rywalizacja trzeciego garnituru sprinterów nie bawi nikogo poza najwęższym gronem koneserów. Cóż, widać się do nich nie zaliczam. Mam nadzieję, że tatrzańskie i podhalańskie podjazdy wprowadzą do rywalizacji nieco ożywienia.

    A teraz czas rzucić okiem, co dzieje się w okolicach Strbskiego Plesa i rozpocząć festiwal publicznych oczekiwań i roszczeń względem Rafała Majki. 3…2…1…

  • Rowerowa normalność

    Rowerowa normalność

    Zobaczymy, jak będzie na kolejnych etapach, ale póki co widzę sporą zmianę. Runda ulicami Warszawy była pełna kibiców. Mam tylko nadzieję, że nie byli to wyłącznie pasażerowie zatrzymanych tramwajów. Jeśli w kolejnych miastach będzie podobnie, to już jest spory sukces. Zwycięstwa polskich kolarzy, popularność roweru jako takiego, ?kwiato-majkomania? i pewne obycie z cyklicznymi imprezami sportowymi robią swoje. Uczymy się kibicować!

    Tłumaczę sobie, że na fali entuzjazmu ludzie chcą uczestniczyć w sportowym święcie. To nie tylko miłe, ale i budujące, mając w pamięci sytuację sprzed kilku lat, gdy gwiazdy zawodowego peletonu ścigały się na naszych (wówczas diurawych) szosach, przy których stało kilku przechodniów i garstka pasjonatów.

    Tych samych kilka lat temu, rower szosowy był egzotyką. Wszyscy jeździliśmy na ?góralach?, za miastem ulubione rundy pokonywały jedynie niewielkie grupki mastersów. Trudno w przypadku kolarstwa mówić o boomie, jaki przeżywa bieganie, ale bardziej sportowa jazda rowerem stała się całkiem popularna. Wszystko wymaga czasu. My staliśmy się nieco bogatsi a rowery szosowe, nawet te z niższej półki zmieniły swoje oblicze. Nie są już tylko narzędziem dla wyczynowców, ale sprzętem, na którym można przyjemnie pojeździć, niekoniecznie aspirując do bycia zawodnikiem.

    To wszystko daje poczucie obcowania z pewną normalnością. Mamy wyścig: jaki jest, taki jest. Mamy ludzi, którzy chcą go oglądać. Są też tacy, którzy bierne zainteresowanie zmieniają na czynną rekreację lub nawet sport. Czy w tym procesie znaczący udział miała obecność takiej imprezy jak Tour de Pologne? Być może. W końcu co roku, przez tydzień jest to jedno z głównych wydarzeń relacjonowanych przez Telewizję Publiczną. Nie znam jednak osoby, która wsiadłaby na rower z tego powodu, że zobaczyła transmisję z wyścigu. Dużo większe znaczenie przypisałbym tu wyścigom dla dzieci (Mini TdP), które aktywizują rodziców by popchnąć młodych ludzi w stronę sportu.

    Kolarze-amatorzy, to klasa średnia. Przyszłym zawodnikom finansowanie w pierwszych latach kariery zapewnić muszą zamożni rodzice, ale mam nadzieję, że wkrótce i w tej sprawie będzie łatwiej. Wraz z bogaceniem się, dojrzewamy jednak do jeszcze jednej kwestii. W tak zwanym międzyczasie rower stał się środkiem komunikacji a przy tej okazji oddolne ruchy społeczne zaczęły zmieniać rzeczywistość na lepsze. Usilna praca organiczna przekształca nasze miasta w miejsca bardziej przyjazne do życia. Choć wulgarna w swej komercyjności impreza sportowa stoi z tym nieco w sprzeczności, pojawiają się przy jej okazji akcje dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego a zamknięte dla aut ulice choć na chwile sprawiają, że kolarze stają się panami szosy.

    Kolejne elementy składają się na fajną, normalną rzeczywistość. Nawet jeśli jeden z nich, wyścig dla zawodowców, jest póki co mało ciekawy, fakt, że towarzyszy nam co roku dopełnia całości. Codzienność bywa uciążliwa dla wszystkich, ale mimo to żyjemy w najwspanialszym ze światów ;-)

  • Tour de Pologne 2014 – FAQ

    Tour de Pologne 2014 – FAQ

    Przewodnik po wyścigu. Etapy, faworyci, przydatne linki. Zobacz, ile zarobi zwycięzca 71. Tour de Pologne, jakie są koszulki liderów klasyfikacji, które podjazdy są najtrudniejsze i gdzie szukać transmisji.

    Etapy

    Najpierw suche fakty: 1226km, siedem dni. Kolejne odcinki zostaną rozegrane na trasach:

    1. Gdańsk-Bydgoszcz, 226km , 3. sierpnia, niedziela
    2. Toruń-Warszawa, 226km, 4. sierpnia, poniedziałek
    3. Kielce-Rzeszów, 174km, 5. sierpnia, wtorek
    4. Tarnów – Katowice, 236km, 6 sierpnia, środa
    5. Zakopane – Štrbské Pleso, 190km, 7. sierpnia, czwartek
    6. Bukowina Tatrzańska, na rundach 174km, 8. sierpnia, piątek
    7. Kraków, jazda indywidualna na czas, 25km, 9 sierpnia, sobota

    Zwraca uwagę długość etapów. Dwa liczące ponad 220km i jeden blisko 240km w tak krótkim wyścigu to rzadkość. Obecnie organizatorzy raczej skracają trasy, za to szukają innych trudności: podjazdów czy nietypowej nawierzchni. Każdy etap ze startu wspólnego kończy się rundami.

    W tym roku jedziemy z Pomorza przez stolicę, Podkarpacie, Śląsk na Słowację, by skończyć na Podhalu i Krakowie. Ma to jakiś sens, do tego wyścig podpina się pod dwudziestopięciolecie III Rrzeczpospolitej.

    strbske
    Podjazd Strbske Pleso
    Podjazd w Bukowinie
    Podjazd w Bukowinie
    Podjazd w Gliczarowie
    Podjazd w Gliczarowie

    Trudności

    Wspomniany dystans płaskich etapów, nawet jeśli zostaną pokonane w wolnym tempie z pewnością wejdzie w nogi kolarzy, zanim peleton wjedzie w górzysty teren. Wizyta na Słowacji na piątym etapie to ciekawy pomysł. Szkoda, że przy bogactwie dostępnych tam tras wybrano stosunkowo łatwe podjazdy. Mimo wszystko Strbske Pleso to, według Stravy, uczciwa premia drugiej kategorii, a co najważniejsze, powiew świeżości w porównaniu z nieco zgraną już rundą wokół Zakopanego. Odcinek numer sześć to dwa podjazdy skomasowane na dość krótkim okrążeniu. Gliczarów oraz finisz do ronda w miejscowości startu i mety etapu nie są na tyle wymagające, by wyraźnie podzielić peleton zawodowców, ale zachęcają do ataków i poszukiwania sekund przewagi przed ostatnim etapem. Jazda na czas, którą kończy się cały wyścig, jest dość długa jak na tygodniową etapówkę. Całość premiuje więc raczej mocnych, uniwersalnych kolarzy dobrze radzących sobie w próbach indywidualnych, niż wybitnych górali: ci nie będą mieli gdzie wykorzystać swoich możliwości.

    tour-de-pologne-2014-koszulki

    Klasyfikacje i premie

    Tak jak w Tour de France i dawnym Wyścigu Pokoju, lider Tour de Pologne jedzie w żółtej koszulce, dodatkowo opatrzonej logotypami Skandia. Zwycięża zawodnik, który najszybciej pokona trasę wyścigu, ale uwaga, na metach etapów przyznawane są bonifikaty. Za 1 miejsce 10?, za drugie 6? i za trzecie 4?. Co więcej, za każdą lotną premię można również zgarnąć bonus: odpowiednio 3, 2 i 1 sekundę za każde z pierwszych trzech miejsc.

    Kolarze będą także zbierali punkty do klasyfikacji górskiej. Rozegranych zostanie pięć premii 3. kategorii (punktowane 3,2,1), jedna drugiej kategorii (punktowana 5,3,2,1) oraz aż jedenaście premii pierwszej kategorii (punktowane 10,7,5,3,2). Lider tej klasyfikacji pojedzie w różowej koszulce sponsorowanej przez Tauron. Najważniejszy etap, gdzie do zebrania będzie najwięcej punktów do szósty, wokół Bukowiny: w sumie osiem premii pierwszej kategorii. Ostatni podjazd w Gliczarowie (ochrzczony przez Lang Team ?Ścianą Bukovina?) będzie premią specjalną, memoriałem Joachima Halupczoka, punktowaną podwójnie.

    Biało – czerwona koszulka firmowana przez organizatora, czyli Lang Team symbolizuje najlepszego sprintera. Co ciekawe, w przeciwieństwie do innych wyścigów, punkty od 20 do 1 za kolejne miejsca na mecie zbierane są tylko na finiszach etapów. Nie wliczane są punkty z premii lotnych.

    Te z kolei stanowią oddzielną klasyfikację sponsorowaną przez Lotto (koszulka granatowa). Na każdym etapie będzie od jednej do trzech takich premii punktowanych 3,2,1 za trzy pierwsze miejsce. Jest to więc lokalna wariacja na temat najbardziej walecznego kolarza, preferująca zawodników szukających szans w ucieczkach. Oficjalnie nazywa się ?Klasyfikacja Najaktywniejszy Zawodnik?.

    Jak na większości imprez kolarskich prowadzona jest również klasyfikacja drużynowa, tym razem w klasyczny sposób. Liczy się suma czasów trzech najlepszych zawodników danej drużyny na kolejnych etapach.

    Nagrody

    Zwycięzca każdego etapu wygrywa 4000? (brutto), za drugie miejsce są 2000?, trzecie 1000? aż do 9, za które dostaje się 200? i kolejne do 20. po 100?. W klasyfikacji generalnej na najszybszego kolarza czeka Fiat 500L lub jego równowartość w gotówce (ponad 17000?) a kolejne miejsce są nagradzane: 7000?, 3500?, 1750?, 1400?, 1050? (6,7.), 700? (8,9.) i 350? do 20. miejsca włącznie. Pozostałe klasyfikacje rozliczane są w złotówkach. Najlepszy góral wygra 20.000PLN, najaktywniejszy i najlepszy sprinter po 15.000PLN a najlepsza drużyna do podziału 16.000PLN. Lotne premie płatne są po 600, 400 i 200PLN za trzy pierwsze miejsca. Prezesi TVP oraz Grupy Lotos ufundowali nagrody specjalne dla najlepszego Polaka klasyfikacji generalnej o łącznej wartości 25.000PLN. Najbardziej waleczny kolarz każdego etapu dostanie zegarek Festina.

    Pieter Weenieng rok temu wygrał wyścig podczas finałowej jazdy na czas

    Faworyci

    W Polsce do wygrania poza sporą kasą jest również 100 puntków do rankingu UCI. Wytypowanie najpoważniejszego kandydata do zwycięstwa jest jednak bardzo trudne. Po pierwsze, trasa nie ma wyraźnego charakteru. Góry są niewielkie, finałowa czasówka stosunkowo długa i płaska a do tego wszystko komplikują bonifikaty na metach. Co więcej, nie wiadomo do końca, z jakim nastawieniem poszczególni kolarze przyjeżdżają na Tour de Pologne: czy ścigać się o etapy, klasyfikację generalną, trenować czy może przejechać w grupie trzy odcinki a następnie sie wycofać. W teorii część zawodników będzie tu przygotowywała się do hiszpańskiej Vuelty, jednak doświadczenie wskazuje, że ci, którzy chcą zaistnieć w Hiszpanii raczej formy szukają w Dookoła Burgos. Brakuje też wyraźnych gwiazd, którymi mogliby ekscytować się komentatorzy TVP. Grono ciekawych i mocnych kolarzy, którzy mogą pokusić się o wygraną jest jednak spore. Są to m.in. Bob Jungels z Treka, ubiegłoroczny zwycięzca Pieter Weening z Orica Greenedge, Thomas de Gendt i Wout Poels z Omega Pharma Quick Step, Rafał Majka z Tinkoff-Saxo, Edvald Boason Hagen, Sebastian Henao, Konstantin Siwcow z Team Sky, Ryder Hesjedal z Garmin-Sharp, Fabio Aru z Astany, Przemysław Niemiec i Damiano Cunego z Lampre-Merida, Samuel Sanchez i Peter Velits z BMC, Moreno Moser z Cannondale, Robert Gesink z Belkinu, Eros Capecchi z Movistaru, Maxime Monfort z Lotto Belisol, Alexis Vuillermoz z Ag2r, Alexander Geniez z FDJ, Christophe Kern z Europcaru oraz Tomasz Marczyński, Marek Rutkiewicz i Davide Rebellin z CCC-Polsat-Polkowice.

    Polacy

    Czy Polak wygra Tour de Pologne 2014? Byłoby miło i jest na to pewna szansa, ale entuzjazm przekujmy przede wszystkim we wsparcie a niekoniecznie w oczekiwania. Rafał Majka wygrał klasyfikację górską Tour de France, ale po pierwsze może odczuwać trudy wyścigu, po drugie Tatry to nie Alpy. Z drugiej strony świetnie poradził sobie rok temu w klasyku Giro di Lombardia, zatem potrafi również jechać dynamicznie na krótszych wniesieniach. Wymienieni wyżej kolarze CCC-Polsat-Polkowice to uznane nazwiska, co więcej w tym roku ścigali się już wiele razy ze światową elitą, zatem miejsce któregoś z nich w top10 a nawet top5 nie będzie niespodzianką. Jadąca z dziką kartą reprezentacja Polski to nie tylko ciekawy dodatek, ale przede wszystkim intrygujący skład obiecujących zawodników, którzy jadą po doświadczenie i zaprezentowanie swojego potencjału. Nie wolno zapominać również o Przemysławie Niemcu, który po nieudanym Giro d?Italia szykuje formę na drugą część sezonu. Pełną listę startową znajdziecie tutaj.
    Dzieci na starcie Mini TdP

    Mini Tour de Pologne

    Każdego dnia w mieście goszczącym metę etapu (poza Bukowiną), rozgrywane są zawody dla dzieci Nutella Mini Tour de Pologne. To wielka wartość dodana do całej imprezy. Wyścigi na rundach przeznaczone są dla trzech kategorii wiekowych (8-10 lat, 11-12 lat oraz 13-14 lat, czyli oficjalnie młodzik z licencją). Najmłodsi doświadczają uczestnictwa w spektakularnej imprezie, z kolei dla młodzików jest to jeden z ważniejszych startów w sezonie. Jest się o co ścigać, ponieważ nagrody są cenne: klub, który wprowadzi do finału najwięcej zawodników zarobi 5000PLN, etapowe zwycięstwa przyniosą młodym adeptom kolarstwa pakiet wartościowych i przydatnych akcesoriów a najlepsi pojadą na obóz organizowany przez Akademię Copernicus Michała Kwiatkowskiego.

    Relacje TV

    Wyścig jak co roku zajmuje sporo miejsca w ramówce TVP. Codziennie rano w telewizji śniadaniowej zobaczymy ?kulisy?, czyli kilka wywiadów i impresji. Starty etapów zostaną pokazane w TVP Info. Pełniejsza relacja będzie dostępna w TVP Sport, zaś w popołudniowym prime time dołączy się dostępna dla wszystkich TVP 1. Wieczorami będzie kronika. Harmonogram znajdziecie tu. Dla tych, bez dostępu do telewizora sport.tvp.pl udostępni streaming w całkiem niezłej jakości. Korzystałem z niego w ubiegłych latach i jest całkiem ok.  Uwaga, relacje będą w dużej części składały się z lokowania produktów. Jeśli z bliżej niewyjaśnionych powodów nie lubicie sygnału nadawanego przez telewizję publiczną, etapy pokazywać będzie również Eurosport.

  • Zrozumieć Tour de Pologne

    Zrozumieć Tour de Pologne

    Jeśli kolarstwo jako takie wymaga nieco energii, by je zrozumieć i w pełni cieszyć się kibicowaniem, Tour de Pologne to jeszcze twardszy orzech do zgryzienia. Jak podejść do naszego narodowego Touru, by docenić święto, którym niewątpliwie jest?

    25 lat niepodległości

    71. Tour de Pologne celebruje 25 lat III Rzeczpospolitej. Symbolika narodowowyzoleńcza będzie mocno akcentowana. Gdańsk-Warszawa-Kraków, ?Solidarność? na plakatach, Lech Wałęsa w koszulce z numerem ?1?. To piękne i potrzebne a także typowe dla imprez sportowych. Wyścigi kolarskie chętnie szukają historycznych kontekstów, pisałem o tym przy okazji Giro d?Italia. Bez względu na poglądy polityczne czy społeczne oraz osobiste doświadczenia w minionych 25 latach, jesteśmy teraz częścią najbogatszej i najbardziej rozwiniętej grupy państw świata. Obecność cyklicznej imprezy sportowej z najwyższej półki jest tego potwierdzeniem.

    TdP nawiązuje do obalenia PRL i powstania III RP

    21 lat Lang Teamu

    Czesław Lang przejął organizację wyścigu w 1993r. Od tego czasu, aż do 2005r włącznie impreza regularnie awansowała w hierarchii, zdobywając coraz wyższą kategorię UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska). Dziewięć lat temu, wraz z reformą kolarskiego kalendarza nastąpiła ostatnia z możliwych promocji. Wyścig jest teraz punktowany tak, jak imprezy z o wiele większą tradycją w zawodowym peletonie: Paryż-Nicea, Tour de Suisse, Dookoła Kraju Basków czy Tirreno Adriatico. Kolejny istotny fakt, to utrzymanie się na rynku. Tour de Pologne jest faktycznie najważniejszym wyścigiem w regionie. Po upadku Wyścigu Pokoju, jego próby reaktywacji spełzły na niczym. Niemcy kilka razy doprowadzili do bankructwa Deutchland Tour. Tour of Austria, gdzie startują kolarze nie jadący w Tour de France, cieszy się sporym uznaniem, ale jest ligę niżej niż TdP. W pozostałych krajach Europy Środkowej a także w o wiele zamożniejszej Skandynawii mogą tylko pomarzyć o imprezie kategorii World Tour. Trzeba też pamiętać, że wiele wyścigów w Hiszpanii, Francji i Włoszech zniknęło z kalendarza na skutek problemów finansowych lub zostało przejętych przez wielkie korporacje.
    Krakowski Rynek - od kilu lat jeden z symboli Tour de Pologne
    Krakowski Rynek - od kilu lat jeden z symboli Tour de Pologne

    Cena sukcesu

    Niestety za każdy sukces trzeba zapłacić. Tour de Pologne jest niezależny i ma się całkiem dobrze, ale okupione jest to mocno komercyjnym charakterem imprezy. Niczym we wczesnym kapitalizmie lat ?90, na sprzedaż jest niemal wszystko. O ile autentyczny entuzjazm Irlandczyków malujących owce na różowo podczas wizyty Giro d?Italia na prawdziwej ?zielonej wyspie? wydaje się czymś fajnym, o tyle oklejenie logotypem każdego możliwego skrawka ziemi przy trasie TdP doskwiera nawet laikom. Przydomek ?Tour de Balon? przylgnął do wyścigu na dobre, podobnie jak rundy w miastach i trasa mniej atrakcyjna, niż wynikałoby to z realnych możliwości terenu. Wszechogarniające ?lokowanie produktów?: od klasycznego sponsoringu, przez reklamę outdoorową, po spore pieniądze, jakie samorządy płacą za obecność na trasie (stąd zeszłoroczna wizyta we Włoszech i tegoroczna na Slowacji) umożliwia nie tylko utrzymanie się wyścigu na rynku, ale jego ciągły rozwój.
    Zeszłoroczna wizyta Tour de Pologne w Trydencie

    Usilne poszukiwanie gwiazd

    Tak jak w każdym wyścigu różni kolarze mają różne zadania, tak i poszczególne wyścigi są celem dla wybranych zawodników. W każdej z 18 grup Pro Team jeździ przynajmniej 25 kolarzy, każdy z nich zalicza przynajmniej 60 dni startowych w sezonie. Dodajmy do tego specjalizacje: górali, sprinterów czasowców, ?klasykowców?, faworytów wielkich tourów i okazuje się, że znajdzie się miejsce dla każdego. World Tour to faktycznie elita, ale proszę, zapomnijmy o - do bólu zgranym - określeniu ?kolarska liga mistrzów?. Jeżdżą tam wyłącznie znakomici zawodnicy, nie ma miejsca dla słabych. Z natury rzeczy wyścigi takie, jak Tour de Pologne nie są imprezami docelowymi dla największych gwiazd. Jeśli tu startują, to zazwyczaj treningowo. Swoją szansę dostają kolarze młodsi, mniej doświadczeni, ci, którzy na ważniejszych wyścigach pełnią funkcję pomocników. Zdarza się też, że do Polski przyjeżdżają sportowcy próbujący odbudować swoją dyspozycję po kontuzji, szukający kilometrów startowych. Obecność w poprzednich latach Wigginsa, Cancellary, Nibalego, Boonena czy Basso z pewnością podgrzewała atmosferę w mediach, ale o wygraną walczyli Weening, Moser czy van Summeren. Świetni kolarze, ale z drugiego szeregu. To dobra okazja, by ich docenić i poznać zawodników, którzy na co dzień pozostają w cieniu bardziej znanych kolegów i rywali.
    Czesław Lang z polskimi gwiazdami młodego pokolenia

    Wyczekiwanie na polskie zwycięstwo

    Od czasu awansu do World Touru skończyły się polskie sukcesy w Tour de Pologne. ?Biało-czerwoni? zakładali koszulkę lidera, bywali też wysoko w klasyfikacji generalnej, ale od 2004 wyścig wygrywają goście. W tym roku sukcesy Polaków na najważniejszych wyścigach zaostrzyły aptetyty. Nie wątpię, że Rafał Majka odczuwa sporą presję związaną z oczekiwaniami po wygraniu klasyfikacji górskiej Tour de France a Michał Kwiatkowski mierzy się z zalewem internetowego hejtu za wycofanie się ze startu. Jeśli popatrzeć na listę startową, mamy naprawdę świetnych kolarzy: zarówno w grupach zagranicznych (Majka, Poljański, Niemiec, Szmyd), jak i w CCC Polsat Polkowice (Rutkiewicz, Marczyński, Matysiak, Paterski, Stępniak, Taciak) oraz w reprezentacji Polski (Franczak, Gradek, Zieliński, Bernaś, Kasperkiewicz, Cieślik, Dąbkowski, Warchoł). Wygranie całego wyścigu będzie trudne, choć nie niemożliwe, podobnie ma się z etapowym triumfem oraz walką w poszczególnych klasyfikacjach. Trzeba pamiętać, że start w imprezie tej klasy to świetna promocja i szansa na kontrakt w jednym z czołowych, zachodnich zespołów.

    Realna ocena

    Jeszcze niedawno Tour de Pologne był wyścigiem, na który kolarze przyjeżdżali niechętnie. Podłej jakości drogi sprawiały, że łamały się karbonowe koła, zła pogoda pod koniec sezonu męczyła zawodników mających w nogach wiele tysięcy kilometrów. Nadal jest tak, że część zespołów przyjeżdża do nas jak na zesłanie, przywożąc rezerwowy skład, bez choćby jednej gwiazdki. Z drugiej strony większość dróg mamy już lepszych niż w sąsiednich krajach, wyścig przeniesiono na przełom lipca i sierpnia, więc deszcz i zimno przestały doskwierać a i duża ilość punktów do rankingu UCI, jakie można u nas zdobyć są nie bez znaczenia jako motywacja dla kolarzy. Głównym problemem pozostaje wspomniana, nadmierna komercjalizacja oraz nieustająco słaby poziom transmisji telewizyjnej. --- To kolejny rok, gdy przy okazji Tour de Pologne idę pod prąd oficjalnego nurtu komunikacji o naszym wyścigu. Uważam jednak, że jest on dobry sam w sobie i mimo kilku wad zasługuje na uwagę bez dorabiania niepotrzebnej ideologii. Opis etapów, klasyfikacji i zasad rządzących wyścigiem - jutro. Zdjęcie okładkowe: Eric BC Lim, flickr, CC BY 2.0

  • Kolarz i rowerzysta

    Kolarz i rowerzysta

    Lyon to trzecie co do wielkości miasto we Francji, które niedawno otworzyło ?zielony tunel? zaprojektowany wyłącznie dla pieszych, rowerzystów i komunikacji publicznej. Kolarze startujący w czerwcowym Criterium du Daupine rozpoczną zawody od prologu prowadzącego właśnie tym tunelem, będą więc promowali nie tylko miasto, ale i politykę nastawioną na ekologię oraz bezpieczeństwo ruchu drogowego.

    Komunikaty o przejeździe kolarzy przez zielony tunel będą zapewne tylko dodatkiem do relacji z prologu Criterium du Dauphine. Bardziej niż ekologią, urbanistyką czy bezpieczeństwem będziemy się pasjonowali rywalizacją Froome?a, Nibalego i Contadora, pretendentów do podium zbliżającego się wielkimi krokami Tour de France.

    Sport wyczynowy to dość egoistyczny rodzaj działalności człowieka i choć Karta Olimpijska zapewnia, że to jedno z naszych podstawowych praw, w piramidzie ludzkich potrzeb umieszczony jest gdzieś bliżej wierzchołka niż podstawy. Kolarstwo ma jednak to do siebie, że bardzo mocno wchodzi w interakcję z otoczeniem a Lyon podczas prologu ważnego wyścigu łączy wiele interesów i daje przykład na wielu polach.

    Zacznijmy od najprostszej sprawy. ?Zielony tunel? to pierwsze tej skali przedsięwzięcie. Prawie dwa kilometry wolnej od indywidualnego ruchu samochodowego inwestycji po to, by ludziom żyło się lepiej. Rzecz wyjątkowa na skalę europejską, zatem w ramach prezentowania światu tego, co najlepsze, Lyon pokaże swój nowy powód dumy. Wspominałem o tym wielokrotnie przy okazji Tour de Pologne: pochwalmy się tym, co mamy dobrego a do tego dajmy odpowiednią oprawę. Jeśli w okolicy jest szczególny budynek, zabytek albo najnowsze dzieło myśli inżynieryjnej, nie tylko pokażmy go z helikoptera przez kilka chwil, ale też wykorzystajmy jako element wyścigu. I nie, betonowy hotel w środku gór nie jest tego typu obiektem.

    Zielony tunel w Lyonie

    Drugi element to ekologia. Wyścigi kolarskie są tak naprawdę skrajnie nieekologiczne. Nie chodzi nawet o to, że kolarze śmiecą, ale przed i za peletonem jedzie sporych rozmiarów kolumna samochodów, autobusów, lawet i innych pojazdów spalinowych. Kibice stojący przy trasie również docierają na miejsce autami. Mimo to, sami zawodnicy poruszają się ekologicznie czystym środkiem transportu. Nawet, jeżeli nie mają oni nic wspólnego z ?commuterami?, którzy codziennie jadą rowerem do pracy (ba, od tego roku w przepisach peleton nie może zjechać z szosy na chodnik lub sąsiadującą z jezdnią drogę dla rowerów), mimo wszystko robią to samo, tylko nieco szybciej. Promocja proekologicznej inwestycji jest więc jak najbardziej na miejscu, choć w kontekście tego, czym jest wyścig kolarski nieco trąca hipokryzją.

    Najważniejsze w tym wszystkim jest bezpieczeństwo. Co roku wielu znakomitych zawodników doświadcza przykrych konsekwencji zderzenie z samochodem. Zazwyczaj dzieje się to podczas treningów, zdarza się, że wypadki kończą się kalectwem lub śmiercią. To element wspólny zarówno dla zawodowca jak i pani jadącej na składaku do sklepu GS gdzieś w ?Polsce B?. Oboje są niechronionymi uczestnikami ruchu. Francuzi mają swój tunel i włączają wyścig kolarski do promocji prorowerowej polityki. To duża sprawa, spektakularna i efektowna. W naszym przypadku bywa, że przy okazji zawodów organizowane są zajęcia dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego, rozdawanie odblasków, na zawodach xc w ?pakiecie startowym? dostałem kiedyś dzwonek. Może się wydawać, że to słabe, małe i niepotrzebne, tak jak zaproszenie Mai Włoszczowskiej czy Czesława Langa do telewizji śniadaniowej poświęconej rowerom miejskim. Jednak jeśli uważasz się za kolarza lub nawet nim jesteś, jadąc na trening stajesz się rowerzystą, uczestnikiem ruchu i możesz mieć pecha i nieszczęśliwie spotkać się z samochodem. Nie ma się więc co zżymać, im więcej okazji do promocji bezpieczeństwa tym lepiej. Lyon daje przykład.

  • Wyzwanie dla Lang Teamu

    Wyzwanie dla Lang Teamu

    Tour de Pologne 2012 zostanie rozegrany w trakcie trwania Tour de France. W komentarzach dotyczących takiego układu kalendarza dominują obawy o obsadę wyścigu a co za tym idzie o poziom sportowej rywalizacji. Ja obawiam się czegoś innego.

    Tygodniowe etapówki nie muszą wcale tracić w konfrontacji z wielkimi tourami. Przez wiele lat Volta a Cataluna kolidowała z Giro d’Italia. Jako wyścig przygotowujący (głównie) Hiszpanów do Tour de France niejako znajdował się w innej kategorii imprez. Przeniesiony na wiosnę został w kalendarzu „wygryziony” przez Tour of California. Nocne relacje z Ameryki, zwłaszcza z górskich etapów były całkiem atrakcyjne, zwłaszcza w obliczu posuchy w programie TV. Andy Schleck, mocna ekipa RadioSchack, Peter Sagan oraz kilku, dobrze zapowiadających się kolarzy ze Stanów zrobili wystarczający show by przykuć uwagę kibiców. W trakcie samej „Wielkiej Pętli” swój wyścig mają Austriacy. Ponieważ jest górzysty, można na nim obserwować walkę zawodników, którzy z różnych powodów nie mogli ścigać się we Francji. A to ich ekipy nie dostały zaproszenia (jak np. w tym roku Geox) a to oni sami zostali pominięci przy wewnątrz teamowej selekcji (np. Cadel Evans w Telekomie, Fredrik Kessiakof w Astanie, Tom Danielson w Discovery). Impreza nie jest szczególnie prestiżowa, ale utrzymuje się w kalendarzu a dla zwycięzców często jest ważnym krokiem w rozwoju kariery. Wreszcie nasz Tour de Pologne przez kilka lat rywalizował z hiszpańską Vueltą. Wysoko punktowany, tygodniowy wyścig pod koniec sezonu sprzyjał walce o miejsca w klasyfikacji Pro Tour. Polskę zamiast Hiszpanii wybierali więc m.in Ballan, Evans czy di Luca.

    Ze względu na spory ruch transferowy, fuzje ekip i liczne przetasowania, z pewnością wielu znakomitych zawodników zostanie poza składami na Wielką Pętlę. Trudno się spodziewać, że faworyci zrezygnują z prestiżu TdF a conto ryzykownej inwestycji w medal na Igrzyskach. Dobrych kolarzy jest jednak dość, by do Polski przyjechała niezła grupa solidnych i utalentowanych kolarzy, którzy zadbają o atrakcyjne widowisko. Sagan, Martin, Kittel czy Poels, teoretycznie postaci drugoplanowe, w tym roku dali sporo emocji kibicom. Przy okazji sami potwierdzili klasę a kilka tygodni później, podczas hiszpańskiej Vuelty sprawdzili się w gronie ścisłej elity. O poziom sportowy za rok zatem nie ma się co martwić.

    Widzę za to problem o wiele poważniejszy. Etapy 69. Tour de Pologne będą się kończyły niespełna dwie godziny po etapach Tour de France. Będzie więc można porównać relację z jednego z największych sportowych i medialnych wydarzeń świata z… no właśnie, z czym?

    Vuelta Espana ma niezły poziom relacji TV, często to Hiszpanie wprowadzają innowacje do transmisji: dzielony ekran, dobre międzyczasy, informacje o tętnie zawodników. Poza tym całość prezentuje się podobnie jak w Polsce. Kibice (poza nielicznymi etapami w górach), oprawa, sponsorzy. Tak, Tour de Pologne dorósł do tego poziomu i był w stanie wytrzymać porównanie z trzecim wielkim tourem. Niestety, w porównaniu z rozmachem, budżetem i sławą Wielkiej Pętli, nasz wyścig z rundami wokół blokowisk wypada bardzo blado. O ile miesiąc po TdF można na to przymknąć oko, o tyle konfrontacja rozmiaru obu imprez niemal na żywo zakończy się klęską. Mit o kolarskiej lidze mistrzów upadnie z wielkim hukiem.

    Przed całą ekipą tworzącą Tour de Pologne: Lang Teamem, Telewizją Polską i samym Czesławem Langiem stoi wielkie wyzwanie. Największe od czasu przejęcia organizacji wyścigu na początku lat dziewięćdziesiątych. TdP, wbrew pozorom ma sporo zalet, nie są to jednak w większości te, na które stawiają oficjalne komunikaty. Biesiadny PR nie sprawdzi się, a wręcz przeciwnie, obnaży naszą małą biedę ze zdwojoną siłą. Tak naprawdę sytuację przyszłorocznego TdP można przełożyć na o wiele szerszy kontekst. Mamy produkt, własnego projektu, wykonany rękami naszych ludzi, który jest solidny, sprawdzony i ma niezłą markę na arenie międzynarodowej. Wybór jest prosty: w przyszłym roku możemy przedstawić się albo jako, może nie najbogatszy, ale sprawdzony fachowiec – specjalista, który przyjeżdża załatwić swoje interesy na targi w Niemczech a następnie wraca by zająć się swoimi sprawami, albo jako wulgarny kandydat na rosyjskiego oligarchę podczas wakacji w bułgarskich Złotych Piaskach.

  • Ścigają się w Stanach

    Ścigają się w Stanach

    Drugi wielki tour w sezonie traci uwagę przez imprezę rozgrywaną za oceanem. Konserwatywni, europejscy kibice pewnie nie byliby zainteresowani ściganiem w Kaliforni czy Kolorado, ale odpływ potencjalnych faworytów zwraca wzrok w stronę USA. W Pro Cycling Challenge jadą Evans, bracia Schleck czy Ivan Basso. Faworytem Vuelta a Espana jest Igor Anton.

    Nazwisko „Cadel Evans” mogło się obić o uszy nawet przeciętnej gospodyni domowej. Schleck i Basso powinni być znani osobom, które ogólnie interesują się sportem. Amerykanie mają swojego Leipheimera, Danielsona, Van de Velde, Hincapiego. Oprócz nich w Colorado startują Robert Gesink, Jens Voigt, Peter Weening, Kenny van Hummel czy Robert Forster. Całkiem niezła ekipa, jak na wyścig kategorii 2.1. Dla ścisłości: tej samej, jaką ma Wyścig Solidarności i Olimpijczyków. Ok, trudno się spodziewać, by wszyscy zawodnicy, którzy walczyli w Tour de France ścigali się na Vuelcie, ale gwiazdorska obsada, z jaką mamy do czynienia w imprezie organizowanej raptem po raz drugi, do tego pod koniec sezonu, daje do myślenia.

    Spójrzmy jeszcze, kto startował w Tour of California, wybierając budowanie formy na zachodnim wybrzeżu Stanów zamiast we francuskich (Dauphine) lub szwajcarskich (Tour de Suisse) Alpach. Oczywiście Amerykanie: Leipheimer i Horner, George Hincapie, Tom Danielson. Temu akurat trudno się dziwić, ale startowi Andy Schlecka, Jensa Voigta, Thora Hushovda czy Oscara Freire już nieco bardziej. Tour of California był transmitowany na żywo w Eurosporcie, na szczęście dzięki różnicy czasu nie pokrywał się z Giro d’Italia, z którym zazębiał się terminem. Amerykański wyścig zamienił się miejscami z najstarszą tygodniową etapówką, dookoła Katalonii i jako etap przygotowań do Tour de France odebrał jej prestiż.

    Sprawa stanie się prostsza, jeśli zobaczymy na zmiany, jakie zaszły w ostatnich latach w kolarstwie zawodowym. Tradycyjne, rowerowe manufaktury, które rękami włoskich mistrzów tworzyły dzieła sztuki użytkowej stały się niszą dla kolekcjonerów. Amerykańskie marki (nie mylić z producentami) zaczęły dominować. Wśród ekip Pro Teams na Specializedzie jeżdżą: HTC, Saxo Bank i Astana. Na Treku Leopard i Radioshack. Garmin-Cervelo i BMC są współtworzone przy udziale nowych, wchodzących na rynek brandów, skierowanych głównie na rynek amerykański. Liquigas związany jest z Cannondale. Omega Pharma-Lotto dosiada Canyonów, które również robione są na dalekim wschodzie a sprzedawane wysyłkowo na całym świecie. Krótko mówiąc są to globalne przedsiębiorstwa, którym zależy na globalnej sprzedaży a nie uznaniu konserwatywnych pasjonatów z Europy. O tym, że inaczej działają i inaczej są finansowane same grupy zawodowe, pisałem już wcześniej. Dość powiedzieć, że na 18 zespołów pro teams, 5 jest zarejestrowanych w USA lub Wielkiej Brytanii, gdy jeszcze na przełomie wieków były to w porywach dwa.

    W tym kontekście wsparcie, jakie francuskie ASO, globalny koncern medialno – sportowy daje hiszpańskiej Vuelcie wydaje się być nie do przecenienia. Niewykluczone, że wyścig rozgrywany w kraju znajdującym się w kryzysie stałby się realnie marginalny. Obecnie można nieco narzekać, a to na obsadę, a to na trasę, a to na scenerię, ale impreza istnieje, ma transmisje w ogólnoeuropejskiej stacji tv a zawodnicy, choć może nie tak powszechnie znani, ścigają się nie tylko o pieniądze, ale i o realny prestiż. Oddała nieco tożsamości w imię unifikacji z korporacją, ale wygląda na to, że wychodzi na tym nieźle.

    Patrząc na tak silną globalizację sportu, trzeba też pamiętać o naszym Tour de Pologne, który nie sprzedał swojej nazwy (jak AMGEN Tour of California), nie jest częścią większej całości (jak Vuelta, Dauphine Libere czy Paryż – Roubaix) i cały czas się rozwija. Ale to temat na inną okazję :-)