Tag: Tour de Pologne

  • Tour de Pologne: Nie dość sexy

    Na półmetku 72. Tour de Pologne powtarza się scenariusz z poprzednich lat i nic nie wskazuje, by tegoroczna impreza przełamała dotychczasowy schemat. Nasz narodowy wyścig jest w porządku, ale brak mu argumentów, by wzbudzić żywsze bicie serca.

    Mimo szczerych intencji i pozytywnego nastawienia trzeba powiedzieć jasno: Tour de Pologne to obrzeża World Touru. Jakkolwiek by nie szukać, obsada nie jest szczególnie ekscytująca, Michał Kwiatkowski jako największa gwiazda skupia największe zainteresowanie i jako mistrz świata musi znosić to z godnością. Pierwsze etapy, choć dały szansę Kittelowi i Pelucchiemu w zasadzie można pominąć.

    Gdyby nie fakt, że wyścig rozgrywa się w Polsce, nie zwróciłbym na niego uwagi, nawet wiedząc, że jest wysoko punktowany.

    Wiem też, że ostatnie dwa etapy: podhalański i krakowski będą w porządku. Długa czasówka to wyzwanie dla kibica-konesera, ale zawsze daje ciekawe rozstrzygnięcia, co więcej, jest informacją o dyspozycji poszczególnych kolarzy. Z kolei dynamiczne rundy przez Ząb i Gliczarów tak czy inaczej zrobią selekcję w peletonie.

    Etap 3 Zawiercie - Katowicetourdepologne.pl/szymongruchalski Posted by Michał Kwiatkowski on Wednesday, 5 August 2015
      Te dwa etapy to poziom World Touru. Mogłyby być częścią Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Tour de Romandie czy Tirreno - Adriatico i jako takie budziłyby zainteresowanie. Niestety, pierwsze dni Tour de Pologne można wymazać ze świadomości. Nie wnoszą nic a do tego szansa na jakiekolwiek emocje jest zabijana przez nieśmiertelne ni to kryteria ni to paradę reklamową, czyli ?Rundy Langa?. Trudno więc się dziwić, że wyścig może nie jest ignorowany przez międzynarodowe media, dziennikarzy czy ?liderów opinii?, ale poświęcają mu minimalną ilość swojego czasu i przestrzeni. Co więcej, także media polskie, poza tymi, które muszą lub czują się w obowiązku, Tour de Pologne traktują z dystansem. Na drugim biegunie stoi zainteresowanie, jakim wyścig cieszy się wśród bezpośrednich kibiców. Przy trasie może nie ustawiają się tłumy, ale frekwencja jest godna. Nie wątpię też, że przed telewizorami gromadzi się spora grupa widzów. Kto wie, może padnie kolejny rekord oglądalności kolarstwa w TVP. https://twitter.com/Cyclingnewsfeed/status/627962089777307648 W sytuacji, gdy mamy Mistrza Świata, gdy wyjeżdżając na szosę niemal o każdej porze dnia, w dowolnym miejscu w kraju spotyka się kolarzy - widok jeszcze niedawno mocno egzotyczny - szkoda tracić szansę. Chciałbym móc traktować Tour de Pologne z należytą powagą. Nie musząc słuchać o ?świątyniach sprintu?, ?ścianie bukoviny?, ?kolarskiej lidze mistrzów? i tym podobnych bzdurach. Spora część Tour de Pologne to dobry produkt z wielkim potencjałem. Piszę to szczerze i z całkowitym przekonaniem. Druga strona medalu jest przykra, nudna i słaba. Jest wiele punktów, które skutecznie zabijają entuzjazm i wkrótce nie tylko eksperci się w tej kwestii zorientują. Nawet okazjonalny kibic coraz więcej wie o kolarstwie i choć Tour de Pologne jest dla większości jedyną okazją, by doświadczyć ścigania zawodowców, wkrótce poczuje, że przynajmniej kilka elementów tu nie gra.

  • Nie przegap na Tour de Pologne

    Nie przegap na Tour de Pologne

    Po emocjach związanych z Tour de France ciężko z podobnym zaangażowaniem skupić się na Tour de Pologne. Mimo wszystko wybrałem kilka momentów, które mam nadzieję sprostają oczekiwaniom i zbudują ciekawe, sportowe widowisko.

    Kwiatomania

    Michał Kwiatkowski po udanej wiośnie zakończonej wygraną w Amstel Gold Race nie może się odnaleźć. Podczas Tour de France jego forma nie była na tyle wysoka, by pozwolić mu na zwycięstwo etapowe. Mimo to, ?Kwiato? zabierał się w ucieczki, został uhonorowany czerwonym numerem dla najbardziej walecznego zawodnika danego dnia. Najważniejsze jednak, że jako pomocnik miał swój udział w trzech zwycięstwach swoich kolegów. Na trasie 17. etapu wycofał się by zebrać siły na drugą część sezonu.

    Mistrz Świata będzie jedną z największych gwiazd w peletonie 72. Tour de Pologne. W teorii trasa jest dla niego: górzysta, ale nie przesadnie, zakończona jazdą indywidualną na czas. W formie z marca lub kwietnia Kwiatkowski byłby faworytem. Niestety teraz nie wiemy, w jakiej jest dyspozycji. Nawet, jeśli nie da rady powalczyć o zwycięstwo (powiedzmy sobie szczerze, każdy inny wynik będzie cenny pod względem zdobytych punktów, ale zostanie potraktowany jako porażka), i tak największym wyzwaniem dla niego będzie zajęcie się dziennikarzami i kibicami. Polski Mistrz Świata będący faworytem Naszego Narodowego Touru to wielkie wydarzenie, które może się już nigdy nie powtórzyć!

    Marcel Kittel w poszukiwaniu formy

    Sezon 2015 jest koszmarem dla Marcela Kittela. Niemiecki sprinter od początku roku ma problemy zdrowotne, nie załapał się do składu swojej drużyny Giant-Alpecin na Tour de France a na koncie ma tylko jedno, mało znaczące zwycięstwo w Australii. Tour de Pologne często jest wykorzystywany przez zawodników mających problemy z dyspozycją jako element powrotu do formy. W obliczu nienajlepszej obsady sprinterów, trzy pierwsze etapy wyścigu to trzy szanse dla Kittela. Jeśli wykorzysta choć jedną z nich, być może kolejnym krokiem będzie Vuelta a Espana i powrót na tron króla finiszu z peletonu.

    Ściana płaczu Bukowiny

    Określenie ?ściana płaczu? jest często nadużywane przez sprawozdawców komentujących Tour de Pologne. Ja płaczę, gdy słyszę o ?Ścianie Bukovina?, i patrzę na kamienny monument postawiony przy stromym podjeździe prowadzącym przez podhalański Gliczarów. Szkoda tego patosu, ponieważ etap na rundach z Bukowiny Tatrzańskiej przez Ząb i Gliczarów właśnie staje się powoli elementem charakterystycznym dla całego wyścigu. Trasa jest bardziej selektywna niż jej pierwowzór: runda przez karkonoski Orlinek, do tego tatrzański krajobraz jest pięknym tłem dla rywalizacji sportowców. Kilkanaście, może kilkadziesiąt sekund, które śmiały atak mocnego kolarza przynosi na mecie w Bukowinie to solidna zaliczka przed finałową jazdą na czas w Krakowie. Rok temu klasę na Podhalu pokazał Rafał Majka. W tym roku będziemy raczej liczyć na to, że Etixx-Quickstep i Michał Kwiatkowski utrzymają w ryzach peleton i mistrz świata nie straci za wiele przed próbą indywidualną.

    https://twitter.com/BianchiBicycles/status/498178216792571904

    Krakowski Rynek – najpiękniejszy stadion w Polsce

    Doping, jaki licznie zgromadzeni kibice zgotowali rok temu Rafałowi Majce, gdy ten najpierw wyruszył z rampy na krakowski Rynku by po pół godziny znów się tam pojawić był imponujący. Mam nadzieję, że na taki sam w tym roku zasłuży ?Kwiato?, Przemysław Niemiec czy Tomasz Marczyński. Jeśli macie wolny weekend, wizyta w mieście, które może i nieco śmierdzi, ale tak poza tym ma wiele uroku jest niezłym pomysłem. Mam nadzieję, że partnerstwo Krakowa z Lang Teamem będzie trwało. Górzysty etap w Bukowinie w połączeniu z czasówką dzień później tworzą dobry zestaw, który nadaje charakteru całemu wyścigowi.

    Tyle mojej zajawki. Zamierzam śledzić wyścig dzięki TVP, zarówno w telewizorku jak i dzięki streamingom TVP Sport. Tym razem ominę krakowski finał – choć kibicowanie kolarzom jest super, jednak przegrywa z czynnym uprawianiem sportu. Trasa Pucharu Polski w Tuchowie sama się nie objedzie ;). Tak czy inaczej zachęcam Was do wspierania naszego najważniejszego wyścigu. A po szczegółową zapowiedź: opisy etapów, prezentację zasad, klasyfikacji, listę faworytów i Polaków odsyłam do niezawodnych specjalistów z rowery.org.

  • 5 nieoczywistych prawd o Tour de Pologne

    5 nieoczywistych prawd o Tour de Pologne

    Jeśli myślicie, że Tour de Pologne to balony, rundy i średnia jakość relacji telewizyjnej, jesteście w błędzie. To naprawdę fajna impreza, tylko trzeba popatrzeć z nieco innej perspektywy.

    Człowiek sukcesu

    To nie nachalna propaganda ale fakt. Czesław Lang osiągnął niebagatelny sukces. Niewykluczone nawet, że choć sportowcem był znakomitym (srebrny medal Igrzysk Olimpijskich, udana kariera wśród zawodowców), jest lepszym biznesmenem niż kolarzem. Od momentu przejęcia organizacji Tour de Pologne, wyścig cały czas awansował w hierarchii Międzynarodowej Unii Kolarskiej i notował bardzo wysokie oceny. Co więcej, oprócz aspektu sportowego ważny jest aspekt finansowy. W czasie, gdy Lang zajmuje się wyścigiem problemy miały takie imprezy jak Paryż-Nicea czy Volta a Catalunya a z kalendarza znikły Deutschland Tour, Grand Prix Midi Libre czy Baskijski Rower. Tymczasem Tour de Pologne nie tylko cały czas funkcjonuje, ale ciągle się rozwija się. Co ciekawe, wyścig wciąż pozostaje niezależny. To rzadkość na rynku zdominowanym przez ASO i RCS (organizatorów Tour de France i Giro d’Italia posiadających w swoim portfolio gros najważniejszych zawodów).

    Promocja kolarstwa

    Nawet, jeśli wszyscy narzekamy na poziom realizacji transmisji Telewizji Publicznej, bezdyskusyjnych jest kilka faktów. Dzięki współpracy z TVP Tour de Pologne po pierwsze jest cały czas obecny w kalendarzu i rośnie. Gwarantowana obecność w mediach jest kluczowym elementem, dzięki któremu sponsorzy wspierają wyścig. Oprócz tego kolarstwo jako takie przez tydzień jest obecne na głównej antenie w atrakcyjnym czasie. W różnych aspektach: od poradnictwa dla początkujących przez wywiady z kolarzami po analizy ekspertów wyczynowa jazda na rowerze dociera do mas. Nawet, gdy nasi zawodowcy nie odnosili sukcesów na arenie międzynarodowej, dostawali szansę, by przypomnieć o sobie rodzimej publiczności. Teraz, gdy Kwiatkowski, Majka i Niemiec są na topie, Tour de Pologne wraz z całą machiną marketingową wykorzystuje ich nazwiska do dalszego szerzenia dobrego słowa, próbując przekonać Polaków do kolarstwa jako takiego

    Podnoszenie poprzeczki

    W czasach, gdy Tour de Pologne miał kategorię 2.2 i wygrywał go Cezary Zamana, polski wyścig udowadniał, że choć nasi sportowcy nie zawsze mają budżet na częste starty za granicą, w kluczowych momentach mogą rywalizować z zawodowcami z ?pierwszej dywizji?. Po promocji do Pro Touru i zmianie kalendarza, które to wydarzenia zgrały się z zapaścią polskiego kolarstwa, Tour de Pologne stał się realnie jedynym oknem na świat. To właśnie na wyścigu Langa Marek Rutkiewicz co roku stawał w szranki z Ballanem, Voigtem, Saganem czy Martinem. Oczekiwanie na etapowy sukces i koszulkę lidera zostało nagrodzone z nawiązką. Najpierw Michał Kwiatkowski o włos przegrał wyścig z Moreno Moserem (2012), przez dwa dni wioząc żółtą koszulkę a następnie Rafał Majka najpierw był czwarty (2013) by rok później, na fali sukcesu w Tour de France zwyciężyć na dwóch etapach i zwyciężyć w klasyfikacji generalnej. Nie wiem, czy Czesław Lang ma swój udział w sukcesach młodych Polaków: ?grochach? Majki i ?tęczy? Kwiatkowskiego, ale głęboko wierzę, że bez Tour de Pologne cieszylibyśmy się co najwyżej z miejsc w dziesiątce wyścigów HC a nie ze zwycięstw w World Tourze. Coroczny, tygodniowy ?karnawał?, obecność na polskich szosach uznanych nazwisk (nawet jeśli nie zawsze w najwyższej dyspozycji) musiał w końcu wpłynąć na ożywienie również na lokalnym rynku kolarskim.

    Ciepły kominek

    Rodzima branża rowerowa ciągle nadgania stracony do „zachodu” dystans, podobnie jak nasze media kolarskie. W cieple Tour de Pologne co roku może się ogrzać wiele portali, czasopism i dziennikarzy, którym współpraca przy wyścigu daje szansę na zorganizowanie budżetów na kolejne miesiące. Logotyp w stopce sponsorskiej wyścigu UCI World Tour jest cenną zdobyczą, podobnie jak banner czy balon ustawiony przy trasie.
    Możemy się śmiać z agresywnej polityki reklamowej, ale trzeba przyznać, że Lang Team dba o swoich partnerów. Ponieważ zarówno wszyscy są na dorobku, zatem pewnego rodzaju ?cepelia? jest uzasadnialna. Obecnie przychodzi czas decyzji, jak dalej rozwijać imprezę. Być może pełna inkluzywność wkrótce się skończy, co nie zmienia faktu, że naprawdę wiele osób może być wdzięcznych Langowi za możliwość współpracy, ogrzania się w jego cieple i mignięciu przez chwilę w tak krytykowanej, ale niezbędnej relacji TV.

    Mini Tour de Pologne

    Co roku przy głównym wyścigu organizowana jest seria kryteriów dla młodych adeptów kolarstwa. Wieloletnim partnerem akcji jest firma Ferrero, producent Nutelli. Zawody przeznaczone są dla zawodników i zawodniczek od 8 do 14 lat. Nagrody są cenne (możecie sprawdzić tutaj), ale równie istotny jest aspekt emocjonalny. Tour de Pologne może nie jest ?kolarską ligą mistrzów?, ale to najważniejszy wyścig na północ od Włoch i na wschód od Holandii. Na starcie co jakiś czas pojawia się gwiazda światowego formatu a zaledwie kilka godzin przed nią rywalizują młodzicy. Wierzę, że dla trzynastolatków to samo w sobie musi być wielkie wydarzenie i ogromna motywacja do treningów. Nutella Mini Tour de Pologne to jeden z ważniejszych i cenniejszych pomysłów Lang Teamu, który zasługuje na szczególne docenienie.

  • 5 mitów o Tour de Pologne

    5 mitów o Tour de Pologne

    Nasz narodowy wyścig to całkiem solidna impreza kolarska z górnej półki. Niestety, od lat w oficjalnych komunikatach trawa malowana jest na zielono. W ramach przygotowania do 72. Tour de Pologne obalam pięć megalomańskich mitów, którymi zdążył obrosnąć.

    Kolarska Liga Mistrzów

    Ten niefortunny termin zaczął być używany, gdy Tour de Pologne został zrównany kategorią m.in. z Paryż-Nicea, Tour de Suisse czy Dookoła Kraju Basków. Od momentu, gdy Lang Team przejął organizację wyścigu, TdP cały czas awansował w hierarchii by w 2005r wejść do grona najwyżej punktowanych etapówek na świecie. Takie są fakty. W kolarstwie nie ma jednak czegoś takiego jak ?Liga Mistrzów?, Pro Tour zmienił się w World Tour a o prestiżu wyścigu decyduje o wiele więcej aspektów niż tylko możliwe do zdobycia punkty. Są to: historia, tradycja, budżet, lokalizacja, zaangażowanie kibiców oraz mediów. Wszystkie te elementy przekładają się np. na mocną obsadę i regularne wizyty gwiazd największego formatu. Jeśli przyrównywać Tour de Pologne do lig piłkarskich , to raczej byłaby to holenderska Eredivsie niż paneuropejska Liga Mistrzów. Też dobrze, czyż nie?

    TdP pokazuje najpiękniejsze zakątki kraju

    Tatry są pięknym tłem dla peletonu, krakowskie zabytki mogą się równać z najbardziej spektakularnymi monumentami Europy a rzadziej ostatnio odwiedzane Mazury czy Kaszuby mają w sobie wiele uroku. Niestety peleton Tour de Pologne równie często co przez najciekawsze miejsca w naszym kraju przejeżdża przez ponure blokowiska. Wydający sporo na promocję industrialny Śląsk ma wiele do zaoferowania, ale z pewnością nie są to walory estetyczne. Imprezy kolarskie muszą na siebie zarobić i poza aspektem sportowym, który wymaga, by na trasie znalazły się jakieś górki, trasa prowadzi przez miejscowości, oferujące najlepszy pakiet sponsorski. Tak działa Tour de France, tak działa Giro d?Italia i każdy inny wyścig na świecie. Dlatego właśnie niedawno Tour de Pologne gościł we Włoszech i jest to jeden z powodów, dla których od kilku sezonów na mapie widzimy mniej więcej to samo.

    Kuźnia talentów

    Alberto Contador, Daniel Martin czy Peter Sagan to kolarze, którzy u progu swojej kariery odnosili sukcesy w Polsce. Wygrana przez Contadora czasówka na Orlinku obrosła legendą, faktycznie było to jego pierwsze zwycięstwo w zawodowej karierze. Niestety, młodzi kolarze przyjeżdżają na Tour de Pologne nie dlatego, że jest to tak świetny wyścig, na którym można wyrobić sobie nazwisko. Taką rolę pełni Tour de l?Avenir. Zwyczajnie, w przeładowanym wysoko punktowanymi imprezami kalendarzu na imprezy takie jak Tour de Pologne często przywożone są drugie, trzecie składy grup zawodowych. Ich liderami bywają młodzi, dobrze rokujący zawodnicy. Tu trzeba oddać co należne oficjalnym komunikatom wyścigu, ponieważ kolarze ci właśnie w Polsce często po raz pierwszy weryfikują swoje możliwości i mierzą się z presją oczekiwań. Ze względu na stosunkowo niewielkie zainteresowanie towarzyszące zawodom jest to niezły poligon doświadczalny. Z drugiej strony, gwiazdą nie zostaje się wygrywając Tour de Pologne a Paryż-Nicea lub prestiżowy klasyk.

    Rundy Langa

    Zmora kolarzy, zmora kibiców a z drugiej strony ułatwienie dla ekip medialnych oraz większa obecność miast – gospodarzy etapów w telewizji. Quasi kryteria, którymi kończą się kolejne odcinki wyścigu są niebezpieczne: ulice miast pełne rond, torowisk, studzienek i obudowane wysokimi krawężnikami skutecznie zniechęcają do rywalizacji. Co więcej, taka forma rozgrywania końcówek zmniejsza szanse ucieczek. Zaznajomiony z przebiegiem rundy peleton, nawet, jeśli musi uważać na dziury i skrzyżowania łatwiej się rozpędzi i dopadnie śmiałków. Dodatkowy problem pojawia się, gdy spadnie deszcz. Jeśli część etapu, gdzie grupa jedzie najszybciej, rozgrywana jest w terenie obficie pomalowanym białą farbą (oznakowanie poziome na jezdni) szansa groźnej kraksy drastycznie wzrasta. Cierpi również relacja telewizyjna. Zamiast ?piękna kraju? kamery cały czas pokazują te same widoki.
    Jedynym miejscem, gdzie rundy mają uzasadnienie są w Polsce etapy górskie. Skumulowanie większej ilości podjazdów daje przewyższenie, które dokonuje selekcji nawet w zawodowym peletonie.

    Ekipa Telewizyjna z Tour de France

    O tym, że z roku na rok jakość transmisji telewizyjnej będzie coraz lepsza słyszymy za każdym razem. Jednym z powracających motywów jest ten o wykorzystaniu ekipy lub też przynajmniej rozwiązań stosowanych podczas Tour de France. Tymczasem koń jaki jest, każdy widzi. Główną zaletą transmisji TVP jest to, że? są. Przez tydzień najlepszy czas antenowy zarezerowany jest dla kolarzy, którzy dodatkowo pojawiają się w wieczornych kronikach oraz porannej telewizji śniadaniowej. Jakość przekazu niestety pozostawia wiele do życzenia. Realizacja jest słaba, komentarz kuleje, brakuje inforgafik, różnic czasu, dystansu do mety czy informacji o podjazdach. Co więcej, zmagania kolarzy często przysłaniane są ujęciami balonów reklamowych a największym problemem są ?gadające głowy? i quasi eksperci zapraszani do studia. W związku z tym zamiast podziwiać piękno kraju, wschodzące gwiazdy peletonu i kolarską ligę mistrzów na ?Rundach Langa?, słuchamy wynurzeń celebrytów.

    Żeby nie było wątpliwości i niedomówień: Tour de Pologne jest solidnym i coraz ciekawszym produktem kolarskiego biznesu. Na potwierdzenie, jutro będzie pięć faktów, które wykażą, że nie jestem hejterem i szczerze doceniam pracę Czesława Langa wraz z jego ekipą.

  • Skoro Włosi są Wzorem?

    Dziś rusza Tirreno-Adriatico. Choć bez Froome?a i Cavendisha, lista startowa ?Wyścigu Dwóch Mórz? jest zaiste imponująca. Kariera, jaką w ostatnich latach zrobiła włoska impreza może być wzorem dla innych. Na przykład dla, zawsze zauroczonego Italią, Czesława Langa.

    Jeszcze nie tak dawno, najważniejszą, otwierającą sezon etapówką był Paryż-Nicea. To tam swoją formę budowali i testowali późniejsi faworyci wielkich tourów. Tirreno-Adriatico wybierali raczej ich dublerzy oraz grupa sprinterów szykująca się do Mediolan-Sanremo. Włoski wyścig pozostawał w cieniu imprezy we Francji, trudno było jednoznacznie określić jego charakter a zwycięstwo, choć przynosiło tyle samo punktów co triumf w Paryż-Nicea, było o wiele mniej prestiżowe.

    W ostatnich latach Tirreno-Adriatico nie tyle przechodzi renesans, co de facto zostało wymyślone na nowo. To, typowy ?tour w miniaturze?, łączący sprawdzony schemat: etapów płaskich, pagórkowatych, spektakularnego finiszu na wzniesieniu i jazdy na czas. Trasa w połączeniu z włoską pogodą, dużo bardziej łaskawą niż ta, z którą regularnie zmagają się kolarze przemierzający szosy centralnej Francji sprawiły, że T-A zaczęły wybierać największe gwiazdy zawodowego peletonu. Z imprezy pierwszej ligi, ale drugiej kategorii, Wyścig Dwóch Mórz stał się kluczowym punktem w kalendarzu.

    W tym miejscu mam jednoznaczne skojarzenia z naszym Tour de Pologne. Zawodami z wieloletnią tradycją, wysokopunktowaną, ale realnie bez większego znaczenia. Myśl o nadaniu jej wyrazistego charakteru powraca w moich tekstach od dawna. Stałe punkty: pętla na Podhalu z Zębem, Gliczarowem i Bukowiną oraz finałowa czasówka z metą na krakowskim rynku to dobry pomysł, głównie ze względu na piękną scenerię oraz stworzenie szans dla kolarzy różnych specjalności. To jednak dopiero dwa dni. Do zagospodarowania pozostaje jeszcze pięć w trwającym tydzień wyścigu.

    Włochom się udało. Tirreno-Adriatico odniosło sukces. Czy Czesław Lang pójdzie ich śladem?

  • Kolarski rok 2014: Sierpień

    Nie opadł jeszcze kurz po zdobyciu przez Rafała Majkę koszulki w grochy a już zaczęły się emocje związane z Tour de Pologne. Zwycięstwo reprezentanta gospodarzy jeszcze bardziej podbiło zainteresowanie kolarstwem wśród szerokiej publiczności.

    Czesław Lang zamiast egzotycznej i nie do końca zrozumiałej podróży swojego wyścigu do Włoch zaproponował krótką wizytę na Słowacji. Przyjemnie przełamało to znany schemat i wprowadziło powiew świeżości. Górski etap do Szczyrbskiego Plesa nie był być może decydujący dla losów wyścigu, ale w połączeniu ze sprawdzoną rundą w Bukowinie zrównoważył długą czasówkę na ulicach Krakowa i wcześniejsze, płaskie odcinki. Jeśli o mnie chodzi, taka trasa mogłaby być w Tour de Pologne co roku. Oś Gdańsk-Warszawa-Słowacja-Kraków ma sens, ale wymaga dopracowania: długie transfery między miastami etapowymi dały się we znaki zawodnikom i ich obsłudze.

    Tak czy inaczej najważniejsze było, że Rafał Majka, jak na Tour de France, wygrał dwa, górzyste etapy. Odcinek do Bukowiny rozegrał w wielkim stylu a przewaga, którą tam zdobył wystarczyła do obrony pozycji lidera podczas finałowej czasówki. Doping tysięcy kibiców zgromadzonych na krakowskim rynku pokazał, że kolarstwo w Polsce ma spory potencjał i na fali sukcesów naszych kolarzy można budować bardziej długofalowy trend zainteresowania tym sportem.

    Z drugiej strony, TdP ciągle jeszcze buduje swoją markę i nie jest najważniejszym wydarzeniem w kolarskim świecie nawet w terminie, w którym jest rozgrywane. Do zagranicznych mediów trafiło głównie z powodu nawałnicy, która utrudniła życie zawodnikom na jednym z etapów. Na początku sierpnia najbardziej prestiżowym wyścigiem jest bowiem Calssica San Sebastian. To tam startuje część bohaterów Tour de France i tam sprawdzają formę faworyci Vuelta a Espana. W tym roku popis swoich umiejętności dał Alejandro Valverde. Czwarty na trasie Wielkiej Pętli, gdzie w końcówce tracił formę z dnia na dzień, potrafił szybko się zregenerować i wygrać baskijski klasyk w pięknym stylu: atakując w końcówce ostatniego podjazdu i ryzykując wszystko na zjazdach do mety.

    Na regenerację sił energii zabrakło już Majce. Po wygranej Tour de Pologne musiał zaliczyć swój Tour de Media i faktycznie przez kilka dni wszędzie go było pełno. Na zakończenie swojego sezonu pojechał jeszcze do Kolorado, gdzie próbował utrzymać koło Tejaya van Garderena. W górach nawet mu się to udawało, podczas jazdy na czas nieco mniej, co ostatecznie dało mu czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej US Pro Cycling Challenge. Tegoroczny wyścig był czymś więcej niż jednym z głównych celów dla kolarzy ze Stanów. Swoją karierę postanowił tam zakończyć Jens Voigt, jeden z ulubieńców kibiców i najbardziej szanowanych zawodników w peletonie.

    Tuż obok, czyli w Utah do formy zaczął, po pechowej pierwszej części sezonu, dochodzić Chris Horner. Tamtejszy tour padł po raz kolejny łupem Toma Danielsona, ale Horner zdołał zająć drugie miejsce i zaczął z nadzieją patrzeć w stronę obrony tytułu na hiszpańskiej Vuelcie. Zakładając, że wierzymy w jego tłumaczenia, organizm weterana postanowił powiedzieć ?pass?. Nabawił się zapalenia oskrzeli, dostał zezwolenie na leczenie kortyzonem, ale terapia w połączeniu ze zmęczeniem i zmianą stref czasowych spowodowała obniżenie poziomu kortyzolu w organizmie. To z kolei zmusiło ekipę Lampre, członka Ruchu na Rzecz Wiarygodnego Kolarstwa, do wycofania Hornera ze startu w Vuelcie.

    Z kolei inni rekonwalescenci, połamani podczas Tour de France Alberto Contador i Chris Froome toczyli wojnę podjazdową. Początkowo żaden z nich nie kwapił się do startu w Hiszpanii, następnie mieli ten wyścig potraktować wyłącznie testowo. Prawda jednak była inna. Jeszcze w trakcie leczenia kontuzji wzięli się ostro do pracy i w tajemnicy przed opinią publiczną trenowali tak mocno, jak to tylko było możliwe.

    https://twitter.com/matazurka/status/499930019322683392

    Mniej szczęścia miał natomiast Zdenek Stybar. Przełajowy mistrz świata świetnie radził sobie na trasie Eneco Tour, ale pechowy upadek na twarz zakończył jego sezon. Co więcej, pokrzyżował również plany przygotowań do kolejnego sezonu cyclocrossowego.

    Za to inny pechowiec, Julien Absalon zaskakująco szybko i sprawnie powrócił do dobrej formy po operacji kolana i w kolejnych eliminacjach Pucharu Świata XCO (w Windham i Meribel) ustępował tylko Nino Schurterowi. Ponieważ Francuz celował w zdobycie kolejnego mistrzostwa świata a fizycznie wydawał się mocniejszy od swojego, szwajcarskiego rywala, te porażki skłoniły go do przesiadki na rower z pełną amortyzacją.

    Aby zakończyć podsumowanie sierpnia w możliwej do przyjęcia objętości (to najbardziej zajęty miesiąc w wyścigowym kalendarzu), Vueltę w całości przerzucam na wrzesień. Na koniec wspomnę jeszcze tylko o dwóch wyścigach klasycznych. W Hamburgu zwyciężył Alxander Kristoff. To o tyle ważna informacja, że Norweg w tym sezonie wkroczył do grona super-sprinterów i wybitnych specjalistów jednodniówek. Wygrana w Hamburgu została poprzedzona dwoma etapami Tour de France oraz Mediolan-Sanremo wiosną a także dziesięcioma innymi triumfami w mniejszych wyścigach. Z kolei na trasie GP Ouest France w Plouay najszybszy był Sylvain Chavanel, co daje nadzieję, że pod koniec swojej kariery będzie jeszcze w stanie powalczyć o dobre rezultaty. We francuskim klasyku po drobnym dołku znów w gazie zaczął być Michał Kwiatkowski, jednak mało kto spodziewał się tego, co wydarzyło się kilka tygodni później.

    Wideo okładkowe przedstawia Rafała Majkę wygrywającego etap Tour de Pologne w Bukowinie Tatrzańskiej

     

  • TdP bez szydery

    TdP bez szydery

    I już, po krzyku. Rafał Majka odczarował Tour de Pologne. Wygrał etap, a nawet dwa, a do tego cały wyścig. Dobrze się stało, bo dzięki temu awansował na 12 miejsce w rankingu UCI i tym samym nobilitował całą imprezę…

    Czytaj więcej w rowery.org

  • Poniedziałkowy skrót#21

    Poniedziałkowy skrót#21

    Rafał Majka wygrał Tour de Pologne. Sięgnięcie do najgłębszych rezerw energetycznych opłaciło się. Jest teraz prawdziwym liderem i już wkrótce może zostać wielkim mistrzem. Nie zapominajmy jednak o Przemysławie Niemcu, kolarzach CCC Polsat Polkowice i Reprezentacji Polski.

    Tour de Majka

    Kariera Rafała Majki rozpędziła się na dobre. Po obiecujących wynikach w Giro d?Italia (6 i 7 miejsce rok po roku), drugim miejscu w Milano-Torino, trzecim w Giro di Lombardia i czwartym w Criterium International nastąpiła eksplozja jego formy. Dwa wygrane etapy Tour de France oraz klasyfikacja górska przyniosły zmianę w sposobie jazdy, pewność siebie, skłonność do ataków i dojrzałość taktyczną. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że rok temu na analogicznej trasie, Majka Tour de Pologne by przegrał. Teraz nie tylko potrafił atakować w górach i obronić się na czasówce, ale miał 100% wsparcie drużyny. Po naszym wyścigu nie pozostały żadne wątpliwości: pozycja Majki w ekipie Tinkoff-Saxo jest bardzo mocna. Na Tour de France Michael Rogers i Nicolas Roche a w Polsce Oliver Zaugg wykonali dla niego rewelacyjną pracę. To utytułowani kolarze z solidnym dorobkiem a jednak z pełnym poświęceniem jechali na naszego zawodnika.

    Aby nie rozpisywać się zanadto w tym miejscu, wspomnę tylko o jeszcze jednej myśli. Bjarne Riis kilka lat temu miał w swojej drużynie inną, wschodzącą gwiazdę. Andy Schleck po wygraniu klasyfikacji młodzieżowej Giro d?Italia nigdy w pełni nie zrealizował swojego potencjału. Tour de France wygrał po dyskwalifikacji Contadora, ale tak naprawdę nie stał się wielkim zwycięzcą. Wydaje się, że tym razem ekipa Tinkoff-Saxo kuje żelazo, póki jest gorące. Majka będąc na fali szybko zmienia się z nadziei w prawdziwego lidera i doświadcza tego, czego nie doświadczył Schleck. Nawet, jeśli Tour de Pologne nie jest najważniejszym wyścigiem w kalendarzu, zmierzenie się z presją kibiców, mediów i własnych oczekiwań to niezwykła lekcja, która zaprocentuje w przyszłości. Zaprezentowany styl pokazuje, że Rafał Majka jest nie tylko obiecującym zawodnikiem, ale ma predyspozycje do bycia realnym mistrzem.

    Maciej Paterski najlepszym góralem TdP
     

    Liga Europejska

    To temat na większy wpis, mam nadzieję rozwinąć go w najbliższych dniach. Porównania do piłkarzy zawsze są czerstwe, ale w tym momencie ciężko się powstrzymać. CCC Polsat Polkowice to w teorii ?druga liga? drużyn zawodowych. Niektórzy kolarze reprezentacji Polski to liga ?trzecia?. Chciałbym, aby nasi piłkarze prezentowali tak wysoki poziom sportowy jak kolarze. Szukając analogii, 11 miejsce Rutkiewicza po solidnej - jak zawsze - jeździe w górach, koszulka najlepszego górala Macieja Paterskiego, znkomita czasówka Mateusza Taciaka i aktywna jazda pozostałych kolarzy w pomarańczowych oraz biało-czerwonych koszulkach to niczym dojście dowolnego klubu do ćwierćfinały Ligi Europy. Nie wolno również zapominać o Przemysławie Niemcu. Doświadczony zawodnik Lampre-Merida zajął w Tour de Pologne świetne, 5. miejsce. Rozpuszczeni ostanim wysypem znakomitych wyników nieco zapominamy, że to jeden z najlepszych polskich rezultatów w wyścigu World Tour, dający sporo punktów w rankingu oraz zwiastujący wysoką dyspozycję. Mam nadzieję, że to dopiero zapowiedź dobrej jazdy na Vuelcie!
    Catharine Pendrell wygrywa Puchar Świata XC w Windham

    Świetna Włoszczowska, solidna Solus-Miśkowicz

    Amerykańskie Windham gościło w ten weekend kolarzy górskich. Do zakończenia zmagań w Pucharze Świata została jeszcze jedna eliminacja, we francuskim Meribel za dwa tygodnie. Z kolei za cztery w Norwegii rozegrane zostaną mistrzostwa świata. Forma Mai Włoszczowskiej wydaje się zwyżkować. Tydzień temu w Mont Saint Anne była dziesiąta, wczoraj w Windham już szósta. Przed finałem ciągle zachowuje szanse na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej (choć Catharine Pendrell będzie dogonić trudno: zwyciężczyni z Windham ma nad Polką 100 punktów przewagi). Wiadomo już, że tegoroczny Puchar zabierze do domu koleżanka Mai z drużyny Liv, Jolanda Neff. Cieszy również bardzo dobra postawa Katarzyny Solus-Miśkowicz. Zawodniczka Krossa dojechała do mety czternasta, z 3?23? za Pendrell i raptem 1?38? za Włoszczowską. Za nią uplasowały się m.in. Katerina Nash, Elisabeth Osl czy Julie Bresset. To już jest ścisła czołówka, z którą Polka po raz kolejny w tym roku rywalizuje jak z równymi sobie!
    Nino Schurter zjeżdżał jak natchniony
    O ile wyścig kobiet był emocjonujący nie tylko ze względy na walkę w szpicy, ale i obecność naszych zawodniczek, o tyle mężczyźni dali popis jako taki. Nino Schurter i Julien Absalon jechali ?ile fabryka dała? od startu do mety. Było to o tyle ciekawe, że Szwajcar uciekał na zjazdach, następnie Francuz nadrabiał straty na podjeździe. Miłośnicy technikaliów mają po tym wyścigu ciekawe pole do rozważań. Absalon jako jeden z nielicznych w czołówce jechał na hardtailu, Schurter oraz kolega Absalona z ekipy BMC, Lukas Fluckinger na fullach. Wygląda na to, że wybór roweru w pełni amortyzowanego był w Windham lepszym rozwiązaniem. Jest to ciekawe o tyle, że na tle innych eliminacji, trasa nie wyglądała na szczególnie karkołomną. Mimo drugiej z rzędu przegranej z Schurterem, Absalon jest o krok od wygrania klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ma 210 punktów przewagi, podczas finałowych zawodów wystarczy więc, że dojedzie do mety na czwartym miejscu.

  • Nie przegap w ten weekend – finał TdP

    Rafał Majka wygrał etap, ale do wygrania całego wyścigu jeszcze daleka droga. Na zwycięstwo w Krakowie czyha przynajmniej kilku rywali. Nie zapominajmy też o pozostałych Polakach, którzy jadą odważnie i czujnie.

    1. Łaska kibica na pstrym koniu jeździ

    Jeszcze wiosną Rafał Majka po całkiem udanym występie w prestiżowym Criterium International spotykał się z takim przyjęciem ?fanów?:

    Czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu kategorii HC to za mało by zyskać uznanie widzów
    Teraz jest na fali, ale kto wie, jak wielka fala pomyj spadnie na niego, gdy nie wygra Tour de Pologne. Od końca marca wiele się jednak zmieniło. Majka nabrał nie tylko doświadczenia, ale i pewności siebie. Podczas Giro d?Italia zmogła go choroba, a i tak zdołał uplasować się na rewelacyjnym, szóstym miejscu. Następnie odrobinę ?popłynął? na facebooku, narzekając na włączenie go do składu na Tour de France. Na tej, początkowo wątpliwej, przyjemności zyskał bardzo wiele. Wygrał dwa etapy najważniejszego wyścigu świata, co kompletnie go odmieniło. Stawiam, że będąc w podobnej sytuacji co wczoraj przed TdF, Polak etap by przegrał. Tymczasem Majka zachował się jak profesor: nie gonił Weeninga, nie dał się ponieść emocjom przy kolejnych atakach kolarzy Movistaru. Zachował energię na jedno, najważniejsze przyspieszenie: kilkadziesiąt metrów przed metą. Kolarz, któremu zarzucano brak pewności siebie i słabe czytanie sytuacji na szosie zachował się jak stary wyga. I co teraz, drodzy hejterzy?
    Rafał Majka podczas finałowej czasówki Tour de Pologne 2013r

    2. Długa droga na krakowski rynek

    Majka cały czas wspomina o swoim zmęczeniu, nie przeszodziło mu to jednak odnieść pięknego zwycięstwa. Choć pokazał, że jest mocny i zdeterminowany, bardzo trudno będzie mu sięgnąć po końcowy triumf. Etap do Strbskego Plesa pokazał, że trasa Tour de Pologne mimo poszukiwania różnych wariantów, nie jest w stanie wprowadzić znaczącej selekcji w peletonie zawodowców. Co więcej, anonsowany jako o wiele trudniejszy, królewski odcinek na rundach przez Ząb i Gliczarów do Bukowiny Tatrzańskiej nigdy nie porwał stawki na tyle, by górale mogli wypracować znaczącą przewagę. W tym samym czasie potrafili finiszować tam Moreno Moser i Michał Kwiatkowski (2012), Majka, Ulissi i Weenieng (2013, z niewielką stratą do ucieczki) a raptem 13 sekund do Daniela Martina stracił tam w 2011r Peter Sagan. Ochrzczony ?Ścianą Bukovina? Gliczarów ani razu nie przesądził o losach wyścigu, a meta pod górę co najwyżej zawęziła grupę pretendentów do dziesięciu. Jakiekolwiek inne rozstrzygnięcie niż finisz z niewielkiej grupki mocnych, acz dynamicznych kolarzy będzie więc zaskoczeniem. Bez wielkiego ryzyka można pokusić się o stwierdzenie, że główne różnice powstaną po doliczeniu bonifikat za miejsca na mecie. Nawet przy pewnych stratach, szanse Velitsa, Sancheza, Monforta, Hesjedala i Weeninga są spore. 25km płaskiej jazdy na czas w sobotę to dość dystansu, by odrobić przynajmniej kilkadziesiąt sekund. Z drugiej strony na bardzo długiej czasówce podczas Tour de France, nie musząc się ścigać, Majka pojechał całkiem przyzwoicie. Zmotywowany walką o wygranie narodowego wyścigu z pewnością sięgnie głębiej do swoich zapasów energetycznych.
    Na fali ?majkomanii nie zapominajmy o pozostałych Polakach, którzy mają szansę na dobry rezultat!

    3. Nie tylko Majka

    Pamiętajmy o Marku Rutkiewiczu i Przemysławie Niemcu. Ten pierwszy, lider CCC Polsat Polkowice, to specjalista Tour de Pologne. Choć jego drużyna nieco pogubiła się we wczorajszej końcówce, zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. W przeszłości niemal za każdym razem atakował na bukowińskim etapie a jego umiejętność zjeżdżania jest już właściwie przysłowiowa (zwłaszcza w deszczu). Z kolei Przemysław Niemiec z Lampre-Merida jedzie czujnie, również nie ma znaczącej straty a zapewne chętnie uszczknąłby coś dla siebie. Pamiętajmy też, że punkty do klasyfikacji górskiej będzie zbierał Maciej Paterski, niewiele sekund za czołówką jest również Maciej Kamil Zieliński, najwyżej sklasyfikowany zawodnik w barwach reprezentacji Polski. Każdy z nich może stać się bohaterem w piątek i każdemu z nich będzie ciężko podczas sobotniej czasówki.

  • TdP: Nie wiem, co powiedzieć

    Dziś krótko, bo w oczekiwaniu na pierwszą próbę sił najmocniejszych kolarzy Tour de Pologne. Z nadzieją, że w ciągu najbliższych trzech dni wydarzy się coś, dzięki czemu zapamiętam ten wyścig.

    Nie chcę krytykować: ani przedwcześnie, ani w ogóle. Jak pewnie wiecie mam mocno ambiwalentny stosunek do naszego touru, ale jedno wiem na 100%. Trzeba go wspierać, nie za wszelką cenę oczywiście, ale mimo wszystko poszukiwanie pozytywnych emocji jest jak najbardziej wskazane.

    Póki co niestety, Tour de Pologne ani ziębi, ani grzeje. Drobne wpadki, ochoczo podchwytywane przez mainstream i czujnych hejterów zdarzają się wszędzie. Pneumatyczna brama upadająca przed kolarzy? Cóż, na Tour de France na mecie zablokował się autobus i w peletonie też powstał chaos. Nawałnica z gradem i dyskusja o neutralizacji? Przypomnijcie sobie 16 etap Giro d?Italia. Tam się dopiero działo. Kraksy? Są wszędzie.

    Dają w kość niepotrzebnie długie etapy i jeszcze dłuższe przejazdy między kolejnymi miastami. Jak słusznie zauważa The Inner Ring, to może zniechęcić zawodników do startu za rok. Mamy już połowę sezonu a taki układ trasy dodatkowo wysysa energię, zarówno z kolarzy jak i z personelu ich obsługującego. Cytując wspomniany już blog, taka jest jednak cena za ?wyścig dookoła Polski?. Krótsze etapy i krótsze transfery między nimi ograniczyłyby wyścig terytorialnie a tak przynajmniej przemierza kraj z północy na południe.

    Razi wszechobecna reklama, gargantuiczna ilość balonów przybiera już formę anegdoty. Jeśli jednak jest to model biznesowy, który póki co się sprawdza, możemy to wybaczyć. Powtórzę po raz kolejny: Wyścig Pokoju a nawet Deutchland Tour nie miały balonów i zbankrutowały.

    Realizacja TV zrobiła krok do przodu a jeśli kogoś rażą komentatorzy ?publicznej? zawsze może przełączyć się na Eurosport, zatem i w tej kwestii jest lepiej.

    Problem jest inny. O wyścigu póki co nie da się nic powiedzieć. Z pewnością na długo zapamięta go Petr Vakoc, który mając na koncie wygrany etap i kilka dni w koszulce lidera imprezy rangi World Tour święci największy triumf w karierze. Jednak gdyby nie fakt, że zawody rozgrywane są w Polsce, jej dotychczasowy przebieg nie załapałby się nawet do mojego ?poniedziałkowego skrótu?. Rywalizacja trzeciego garnituru sprinterów nie bawi nikogo poza najwęższym gronem koneserów. Cóż, widać się do nich nie zaliczam. Mam nadzieję, że tatrzańskie i podhalańskie podjazdy wprowadzą do rywalizacji nieco ożywienia.

    A teraz czas rzucić okiem, co dzieje się w okolicach Strbskiego Plesa i rozpocząć festiwal publicznych oczekiwań i roszczeń względem Rafała Majki. 3…2…1…