Tag: Tomasz Marczyński

  • Giro, Vuelta i polskie transfery w World Tourze

    Giro, Vuelta i polskie transfery w World Tourze

    Intensywna końcówka pandemicznego sezonu ucieka przed złą pogodą i zaostrzającym się rygorem sanitarnym w Europie. Jest też sporo dobrych informacji z transferem Rafała Majki do drużyny UAE Team Emirates na czele. 

    Giro jedzie do Mediolanu?

    W Lombardii właśnie wprowadzana jest godzina policyjna w związku z rozpędzającą się epidemią a tymczasem Giro d’Italia zmierza przez Alpy do stolicy tego regionu. W dniu przerwy peleton po raz kolejny został przetestowany na obecność koronawirusa. Pozytywny wynik uzyskał Fernando Gaviria, który jako jeden z pierwszych sportowców w tym sezonie był chory jeszcze w lutym. 

    Zgodnie z komunikatami Gaviria jest jedynym kolarzem z pozytywnym wynikiem, nie wiadomo jeszcze czy faktycznie jest zarażony, czy test dał wynik fałszywie pozytywny. 

    Dobrą wiadomością jest z kolei pogoda. Choć w wysokich partiach gór spadł już śnieg, drogi są przejezdne i niewykluczone, że uda się rozegrać najważniejsze etapy w niezmienionej lub tylko nieznacznie zmienionej wersji. 

    W rozpoczętym właśnie tygodniu zaplanowano trzy, bardzo ciężkie, górskie etapy, każdy z metą na podjeździe. W środę, czwartek i sobotę do pokonania będzie w sumie ponad 15000m przewyższenia. Do tego każdy z tych odcinków ma około 200km a przynajmniej trzy razy zawodnicy wjadą sporo ponad 2000m n.p.m.

    Jakby tego było mało, wtorkowy etap również zapowiada się selektywnie, z wymagającą końcówką na górzystej rundzie i finiszem na niewielkiej, ale stromej “ściance”. 

    Foto: Jennifer Lorenzini/LaPresse 18 ottobre 2020 Italia Sport Ciclismo Giro d’Italia 2020 – edizione 103 – Tappa 15- Da Base aerea Rivolto a Piancavallo Nella foto: Hart Tao Geoghegan Photo: Jennifer Lorenzini/LaPresse October 18, 2020 Italy Sport Cycling Giro d’Italia 2020 – 103 th edition – Stage 15- ITT – from Base aerea Rivolto to Piancavallo In the pic: Hart Tao Geoghegan

    W skrócie plan na końcówkę Giro wygląda następująco:

    • Wtorek: 229km (!) z górzystą końcówką
    • Środa: 203km, cztery premie górskie, meta na podjeździe w Madonna di Campiglio
    • Czwartek: 207km, cztery premie górskie w tym słynne Stelvio (2758m) i podjazd na krótkim, ale wymagającym podjeździe do Laghi di Cancano
    • Piątek: etap całkiem płaski, ale absurdalnie długi 253km
    • Sobota: tu mogą zajść zmiany na trasie w związku z pogodą i wizytą we Francji. W planie są podjazdy na Agnello (2744m), Izoard (2360m), Montgenevre i na metę w Sestriere. 
    • Niedziela: czasówka na ulicach Mediolanu, 15,7km. 

    W klasyfikacji generalnej spodziewane są spore zmiany. Oczy wszystkich skierowane są na ekipę Sunweb, która na podjeździe do Piancavallo pokazała, że jest w stanie przejąć kontrolę nad peletonem i nadać tempo tak selektywne jak Ineos czy Jumbo-Visma na Tour de France. 

    Tak duża kumulacja trudności w trzecim tygodniu wyścigu będzie sprzyjała nie tyle spektakularny atakom, co dalszej selekcji i kryzysom. Biorąc pod uwagę, że wielu zawodników w czołówce to debiutanci a równocześnie starzy wyjadacze jadą na limicie swoich możliwości, sytuacja może być dynamiczna. 

    Na koniec dodam jeszcze, że obserwujemy kontynuację trendu z Tour de France: tempo na Piancavallo oraz krótszych podjazdach jest bardzo wysokie. Nawet ci kolarze, którzy teoretycznie zostają nieco z tyłu, prezentują formę, która do tej pory wystarczała czy to do podium czy nawet do zwycięstwa w wielkich tourach. 

    Cycling: Vuelta Espana 2019 / Tour of Spain 2019/ La Vuelta/ Etapa 20/ Stage 20/ .MAILLOT ROJO LIDER/ RED LEADER JERSEY/ ROGLIC Primoz (SLO)/ QUINTANA Nairo (COL).Arenas de San Pedro – Plataforma de Gredos (190,4 km) 14-09-2019/.Vuelta Espana 2019 / La Vuelta/ Tour of Spain 2019/.Luis Angel Gomez .©PHOTOGOMEZSPORT2019

    Rusza Vuelta – kto by się tego spodziewał!

    Skrócona o trzy dni, za to z niezmienionym charakterem. 13 z 18 etapów będzie górzystych, siedem odcinków będzie się kończyło na podjazdach a jedyna, 34km czasówka finiszować będzie na “ściance” Mirador de Ezaro (niespełna 2km i 14% stromizny).

    W planie takie legendy jak Arrate (już pierwszego dnia), Tourmalet (ekscytujący finisz na słynnej przełęczy w Pirenejach), Angliru czy La Covatilla. 

    Lista startowa jest imponująca. W Jumbo-Visma pojadą Roglic, Dumoulin, Gesink, Kuus, Bennett, w Astanie Vlasov (po szybkim wycofaniu się z Giro wraca na Vueltę), w Ineosie Carapaz i żegnający się z ekipą Brailsforda, wracający do dyspozycji Froome, w Mitchelton-Scott Chaves, w Groupama-FDJ Gaudu i Pinot, w EF pro Cycling Martinez, Carthy i Woods, w Bahrainie Poels, w Cofidise Martin, w Movistarze Valverde, Mas i Soler, w Israel Startup Nation Martin, by tylko wymienić najgłośniejsze nazwiska mogące powalczyć w klasyfikacji generalnej. 

    Do tego sporo obiecujących, młodych talentów i, mimo niesprzyjającej trasy paru sprinterów z Samem Bennettem na czele. 

    Dla patriotów mamy sporą reprezentację kolarzy z Polski. W łabędzim śpiewie CCC udział wezmą Wiśniowski i Paluta (oraz polsko-włoski Mareczko), w Ineosie zobaczymy Gołasia a w Lotto-Soudal Tomasza Marczyńskiego, który właśnie przedłużył kontrakt o kolejny rok. 

    Kontekstem rywalizacji na hiszpańskich szosach będzie pogoń za kontraktami, walka o sponsorów oraz ucieczka przed pandemią i nadchodzącą zimą. Finał w Madrycie zaplanowany jest na 08.11. 

    W tygodniu, w którym Vuelta pokrywa się terminem z Giro, etapy w Hiszpanii będą kończyły się ok. godzinę później, zatem ok. 17.30. 

    W natłoku wydarzeń trudno nadążyć za kolejnymi wyścigami, zatem zapowiedzi Vuelty pojawiają się na ostatnią chwilę. Jeśli szukacie szczegółów trasy czy list startowych, możecie np. zapoznać się z prezentacją autorstwa Aleksandry Górskiej w naszosie.pl

    Majka w Emiratach

    Rafał Majka po czterech latach w Bora-Hansgrohe i czterech wcześniejszych w Tinkoff-Saxo kompletnie zmienia otoczenie. Od sezonu 2021 będzie reprezentował drużynę UAE – Team Emirates. Jego rolą będzie zarówno pomoc Tadejowi Pogacarowi jak i dalszy rozwój w krótszych i dłuższych wyścigach etapowych.  

    Kontrakt z drużyną z drugim, największym budżetem w World Tourze, z wybitnymi dyrektorami sportowymi może dać trzydziestojednoletniemu zawodnikowi “drugą młodość”. Bo choć wszyscy są pod wrażeniem obecnej inwazji dwudziestolatków trzeba pamiętać, że Rafał Majka dopiero co wszedł w wiek uznawany dla zawodowych kolarzy za szczyt możliwości. 

    Ciekawym kontekstem poza powrotem do Włoch (ekipa z Emiratów jest w dużej mierze kontynuacją Lampre Giuseppe Saronniego), gdzie Majka czuje się bardzo dobrze będzie zmiana sprzętu. Przez całą zawodową karierę nasz kolarz jeździł bowiem na rowerach i akcesoriach Specialized. UAE w sezonie 2020 używali Colnago, Campagnolo, pedałów Look, siodeł Prologo i odżywek Enervit. 

    Marczyński w Lotto-Soudal i Eurosporcie

    Kolejna dobra wiadomość to przedłużenie o rok kontraktu z Lotto-Soudal przez Tomasza Marczyńskiego. Cieszy nie tylko dalsza obecność doświadczonego zawodnika w World Tourze, ale też fakt, że dołączy do niego Kamil Małecki, który dostanie szansę rozwoju uratowawszy się z tonącego CCC.

    Z dużym prawdopodobieństwem dla Marczyńskiego będzie to ostatni sezon na tym poziomie, chociaż nigdy nic nie wiadomo. 

    Dla zainteresowanych postacią dwukrotnego zwycięzcy etapowego Vuelty 2017 i trzykrotnego mistrza Polski, Eurosport przygotował krótki, kwadransowy reportaż. Całość ma nieco youtubową jakość produkcji, ale zawsze to fajnie, że taki materiał powstał. Druga emisja zaplanowana jest na czwartek, 22.10 na godz. 17.50. 

    Pożegnanie z klasykami

    Sezon najważniejszych wyścigów jednodniowych kończy się jutro, czyli w środę 21.10 wyścigiem De Panne. Na liście startowej Mark Cavendish, który wciąż nie pożegnał się z zawodowym peletonem, choć na mecie Gandawa-Wevelgem uronił kilka łez, będący w wysokiej dyspozycji Mads Pedersen i Alexander Kristoff oraz wielu innych specjalistów od jazdy na wietrze i po brukach. We wtorek na trasie z Brugii do De Panne swój sezon kończą także kobiety.

    Komentarze teraz też jako podcast

    Codzienne komentarze po etapach Giro d’Italia trafiają zawsze wieczorem na Youtube. Od kilku dni dostępne są również w wersji podcasdtowej na anchor.fm, które propaguje je również np. na Spotify.

    Zatem jeśli taka forma odbioru jest dla Was wygodniejsza, to zapraszam, podobnie jak do subskrybcji kanału na youtube a także do śledzenia konta na Twitterze. To tam a nie na facebooku wrzucam na bieżąco najciekawsze informacje o kolarstwie. 

  • Kolarscy uciekinierzy

    Kolarscy uciekinierzy

    Nie walczą o wygraną w całym wyścigu, ale ich wysiłek jest nie mniejszy. Szukają swoich szans, dostarczają emocji, pracują na swoje nazwisko i wizerunek grupy. Uciekinierzy. Harcownicy. Dzielni śmiałkowie.

    W trakcie wyścigu etapowego najchętniej widzielibyśmy ciągłą rywalizację faworytów klasyfikacji generalnej. Wiecie, te ?legendarne? rajdy na wiele kilometrów przed metą, permanentna ofensywa, śmiałe zagrania taktyczne, o których później czytamy w książkach i reportażach.

    Ci, którzy walczą o koszulkę, czy to lidera czy najlepszego sprintera są niewątpliwie na świeczniku. Ich wysiłek jest najbardziej doceniany, zdobywanie kolejnych sekund i kolekcjonowanie punktów wyzwala najwięcej emocji.

    Jadących przez wiele kilometrów przed peletonem śmiałków często traktuje się z pewnym pobłażaniem. Ba, ukuty przez komentatorów naszego Eurosportu termin ?Dzielnych Francuzów? w czasach, gdy jedyne, na co było stać gospodarzy Tour de France to wielokilometrowe ucieczki często zakończone niepowodzeniem przyjął się na dobre. „Dzielni Francuzi” to ci, którzy zapełniali czas transmisji do momentu, gdy do gry wchodziły grube ryby. Ci, którzy podejmowali beznadziejne próby, których głównym celem była obecność na antenie TV, bo to wszystko, co byli w stanie osiągnąć.

    Na szczęście: i dla kibiców i dla zawodników i dla samego kolarstwa, sytuacja nieco się zmieniła. Choć tempo wyścigów rośnie, nie obserwujemy już sytuacji, w którym peleton na kilkadziesiąt kilometrów przed metą włącza dodatkowy EPO-bieg i radośnie odrabia minutę na dziesięć kilometrów w terenie płaskim a szarżujący Lance Armstrong nie dogania śmiałków na podjazdach w tempie minuty na kilometr.

    Pytanie ?dojadą czy nie dojadą? coraz częściej jest zasadne i trzyma nas w napięciu do ostatnich kilometrów. Rzadziej obserwujemy sytuację, w której peleton całkowicie ?odpuszcza? ucieczkę, za to trzyma ją w zasięgu kilku minut, możliwych do zredukowania przy wytężonej pracy kilku goniących ekip.

    Równocześnie, gdy układ klasyfikacji generalnej ustabilizuje się, w odjazdy zabierają się coraz większe grupy kolarzy. W tegorocznym Tour de France zdarzało się, że nawet ? peletonu tworzyła ucieczkę, z której następnie po selekcji wyłaniany był zwycięzca etapu.

    Często jest tak, że gdy zawodnik jest bardzo zdeterminowany, swojej szansy nieustająco szuka dzień po dniu, spędzając, jak np. Thomas de Gendt sporą część czasu w kolejnych akcjach.

    Belg z grupy Lotto Soudal na Wielkiej Pętli 2017 uciekał, czy to w większych czy w mniejszych grupach przez sporo ponad 1000km. Ostatecznie nie udało mu się wygrać etapu, nie zdobył też koszulki ?najlepszego górala? a czerwony numer dla najbardziej aktywnego zawodnika przyznano Warrenowi Barguilowi. 10 miejsce w ?generalce?, koszulka w grochy, liczne ucieczki a także francuska narodowość sprawiły, że to on zyskał przychylność jury.

    Mimo to de Gendt był jednym z bohaterów Tour de France, tak jak jednym z bohaterów hiszpańskiej Vuelty będzie Paweł Poljański, który w pierwszych 12 dniach zmagań na tamtejszych szosach aż czterokrotnie szukał kolejnych szans.

    Te z kolei wykorzystał Tomasz Marczyński, który dwukrotnie był najszybszy na metach etapów: 6. i 12. Najpierw pokonał właśnie Poljańskiego w sprincie z niewielkiej grupki by za drugim podejściem popisać się solowym atakiem na końcowych kilometrach górzystego odcinka.

    Dwa zwycięstwa podczas wielkiego touru to nie byle co. Choć Marczyński w klasyfikacji generalnej zajmie miejsce w szóstej lub siódmej dziesiątce, jego wysiłek i wola walki zostały nagrodzone pięknymi wynikami.

    Nawet jeden etap to jedno z najważniejszych trofeów, po jakie można sięgnąć w zawodowym kolarstwie. Dla wielu to najcenniejszy skalp w całej karierze. A jeśli zdobędzie się takich więcej, zostaje się prawdziwym herosem.

    Dla nas wygrane Marczyńskiego to wyjątkowe wydarzenie. Polscy zawodowcy wciąż nie mają zbyt wielu sukcesów w World Tourze, każdy kolejny to święto. Dla widzów w innych krajach ?Maniek? był do niedawna dość anonimową postacią, podobnie jak dla nas mniej znani Włosi, Francuzi czy Hiszpanie zabierający się do ucieczek każdego dnia Giro, Touru czy Vuelty.

    A przecież takie akcje, zakończone powodzeniem lub porażką, to przecież świetna okazja, by przyjrzeć się bliżej postaciom śmiałków, podejmujących wyzwanie zmierzenia się z siłą peletonu. Właśnie wtedy można podziwiać wysiłek i klasę kolarzy, należących do elity elit, choć zazwyczaj skrytych w cieniu największych gwiazd.

    By znaleźć się na liście startowej wielkiego touru trzeba reprezentować niezwykle wysoki poziom sportowy. Mieć moc i psychikę, jakie dostępne są wyłącznie niewielkiej grupie wyselekcjonowanych jednostek z całego świata. Oczywiście, są na niej i słabsi i silniejsi, którzy wciąż ci „słabsi” to śmietanka światowego kolarstwa.

    I przychodzi taki dzień, gdy na kilka godzin bohaterem staje się nie Froome, Contador czy mocarny sprinter w typie Kittela lub Sagana a śmiały uciekinier. Zatem doceniajmy ich wszystkich.

  • Kolarski 2015: Maj

    Kolarski 2015: Maj

    Ekscytujące Giro d?Italia, gdzie Alberto Contador przeciwstawiał się ekipie Astany to tylko część kolarskiego maja. W tle rozgrywały się równie ciekawe wydarzenia. Jakie? Sprawdźcie sami.

    Pół planu wykonane

    Oleg Tinkow w z różową czupryną, Alberto Contador pokiereszowany, ale szczęśliwy, Fabio Aru nieco niespełniony i najmocniejszy, ale bez szansy na wygraną Mikel Landa. Giro d?Italia 2015 obfitowało w wiele dramatycznych chwil, lecz koniec końców rozstrzygnięcie było planowe. Alberto Contador zwyciężył w wyścigu i uczynił pierwszy krok do mitycznego ?dubletu?.

    Niestety dla Hiszpana, włoski tour był bardziej energochłonny niż sam się tego spodziewał. Od pierwszych etapów kolarze ścigali się na najwyższych obrotach. Już dawno początkowe dni trzytygodniowych zawodów nie były tak intensywne. Zaowocowało to wczesnym ustawieniem stawki w klasyfikacji generalnej, ale też poważnymi problemami wielu kolarzy w dalszej fazie rywalizacji.

    Fabio Aru zmagał się z licznymi kryzysami, dzień słabości dopadł też samego Contadora. Kolarz Olega Tinkowa i tak musi się cieszyć, ponieważ doznał kontuzji barku i po szóstym etapie na podium wchodził z ręką na temblaku.

    Giro 2015 zapamiętamy też z powodu kontrowersji wokół pojęcia fair play. Najpierw Richie Porte został ukarany dodatkowymi dwoma minutami za przyjęcie koła od swojego rodaka Simona Clarke?a. Problem w tym, że Clarke jeździ w Orica-Greendege a Porte w Sky a sędziowie bezwzględnie wyegzekwowali obowiązujące przepisy.

    Z kolei na królewskim etapie prowadzącym przez przełęcz Mortirolo Alberto Contador w podobnej sytuacji skorzystał z pomocy klubowego kolegi, Ivana Basso, co jest dozwolone, ale z krytyką spotkało się zachowanie zespołu Astana. Fabio Aru i Mikel Landa postanowili w tym momencie uciec rywalowi, za co zostali przez niego srogo skarceni. Contador doścignął grających nie do końca fair konkurentów a następnie Aru za zbyt wczesną akcję zapłacił poważnym kryzysem.

    Co więcej, lider jeszcze raz utarł nosa Aru i Landzie na etapie osiemnastym, gdzie w swoim stylu przeskoczył z grupy liderów do ucieczki wykorzystując kolejny dzień słabości Fabio Aru. Za przymusową pogoń na Mortirolo i za harce w Verbanii zapłacił jednak na ostatnich dwóch etapach, gdzie niby to planowo, ale jednak tracił cenny czas. Ostatecznie Contador wygrał Giro z przewagą dwóch minut nad Aru i trzech nad Landą. Patrząc na cały wyścig, o zwycięstwie zadecydowała jazda indywidualna na czas.

    Contador stracił we Włoszech wiele sił i energii, co nie pozostało bez wpływu na jego postawę podczas Tour de France w lipcu. Jazda kolarzy Astany wzbudziła wiele kontrowersji. Fabio Aru sygnalizował problemy zdrowotne przed wyścigiem a w jego trakcie kilkukrotnie to słabł to cudownie się odradzał. Z kolei Mikel Landa był ewidentnie najmocniejszym kolarzem w górach, ale mimo wszystko jego zadaniem było pilotowanie Aru a do tego fatalnie pojechał na czas. Czasy osiągane przez czołówkę na kluczowych podjazdach nie były rekordowe, ale wariackie tempo całego wyścigu w połączeniu z dominacją Astany jako całej drużyny wzbudziły poważne podejrzenia co do czystości kolarzy sponsorowanych przez Kazachstan i tamtejsze spółki.

    Alex Dowsett ze świetnym rekordem

    Świat czekał na Bradleya Wigginsa a tymczasem jego rodak, Alex Dowsett w ciągu godziny przejechał 52,937km na torze w Manchesterze, czyli o prawie pół kilometra więcej niż Rohan Dennis zimą w szwajcarskim Grenchen. To znakomity rezultat i choć nikt nie wątpił, że Wiggins go poprawi, to nadal budzi respekt i pokazuje olbrzymi potencjał Dowesetta. Kolarz Movistaru miał do próby podejść wcześniej, jednak kontuzja opóźniła przygotowania. Biorąc pod uwagę wiek Dowsetta (27 lat) niewykluczone, że zawodnik ten jeszcze kiedyś postara się o poprawienie swojego rezultatu a kto wie, może zostanie rekordzistą świata.

    Odradzający się Rafał Majka

    Przez pierwsze miesiące sezonu część kolarzy Tinkoff-Saxo zmagała się z przetrenowaniem. Jednym z nich był Rafał Majka, który od wczesnej wiosny nie mógł znaleźć właściwego rytmu wyścigowego. W prestiżowym Tour de Romandie, gdzie ścierają się ze sobą kolarze szlifujący formę i przed Giro d?Italia i przed Tour de France, Majka jechał bardzo solidnie w górach a do tego dobrze poradził sobie z czasówką, dzięki czemu cały wyścig zakończył na siódmym miejscu. ?Romandię? wygrali kolarze Katiuszy: Ilnur Zakarin przed Simonem Spilakiem. Chris Froome był trzeci, po drodze pokazując, że jego przygotowania do ?Wielkiej Pętli? idą zgodnie z planem.

    Sagan waleczny jak nigdy

    W Kaliforni, gdy oczy Olega Tinkowa śledziły, co dzieje się na trasie Giro d?Italia, z nieco mniejszą presją na karku o zwycięstwo postarał się Peter Sagan. Słowaka raczej nie kojarzyliśmy wcześniej z jazdą w górach ani z czasówkami, a tymczasem w Tour of California walczył niczym lew z Jullianem Alaphilippem. Choć sprawę nieco ułatwiła mu pogoda (z powodu opadów śniegu zmieniono trasę), na zboczach Mount Baldy Sagan sięgnął granic swoich możliwości, również podczas czasówki pojechał powyżej oczekiwań by cały wyścig wygrać dzięki bonifikatom uzyskanym na ostatnim etapie. Mistrzostwo na trasie nie przeszkodziło mu jednak, by w swoim stylu błaznować na dekoracji, ale cóż, Słowak po prostu był sobą.

    Maratony trafiły na pierwsze strony gazet

    Może trochę przesadzam, ale trasa krakowskiego Skandia Maratonu po liście jednego z oburzonych uczestników do ?Gazety Wyborczej? stała się tematem burzliwej dyskusji. Szlaki Lasku Wolskiego nie są niczym szczególnym, choć wymagają podstawowych umiejętności jazdy na rowerze górskim. Rozdźwięk między masowym uczestnikiem a jakkolwiek doświadczonym użytkownikiem sprzętu nazywanego mtb wydaje się pogłębiać. Taka jest cena za coraz bardziej powszechny charakter maratonów rowerowych a równocześnie za, nie aż tak szybko, ale jednak rosnącą popularność kolarstwa jako sportu wyczynowego. Wcześniej czy później nasz rynek będzie musiał pójść krok dalej, ale obstawiam, że sytuacje takie jak ta w Krakowie będą się powtarzały.

    Tomasz Marczyński na drodze do World Touru

    Podpisanie kontraktu z turecką drużyną Torku Sekerspor wydawało się przed sezonem dziwnym krokiem. Teraz już wiemy, że był to krok słuszny. Po nienajlepszym czasie w drużynie CCC, Tomasz Marczyński odzyskał wiarę w siebie. Ósme miejsce w imprezie kategorii HC, czyli Tour of Turkey oraz zwycięstwo w mniej prestiżowym Tour of Black Sea dały mu pewność siebie, którą wykorzystał później w czasie mistrzostw Polski a ostatecznie zaprowadziła go z powrotem do World Touru. Od sezonu 2016 ?Maniek? będzie jeździł w barwach Lotto Soudal.

    Zdjęcie okładkowe: filip bossuyt, flickr, CC BY 2.0

  • Mistrzowski skrót

    Mistrzowski skrót

    W miniony weekend szosowcy w całej Europie rywalizowali o koszulki mistrzostw swoich krajów. Coraz częściej narodowy czempionat staje się kontekstem dla zbliżającego się Tour de France.

    Tureckie all inclusive

    Tomasz Marczyński zdobył trzeci tytuł mistrza Polski w wyścigu ze startu wspólnego. Zawodnik, co do którego przyszłości można było mieć spore wątpliwości, odnalazł się w tureckiej ekipie kontynentalnej Torku Sekerspor.

    Dwa i pół roku temu Marczyński w barwach drużyny Vacansoleil-DCM zajął 13. miejce w Vuelta a Espana i był ósmy w worldtourowym Tour of Beijing. Nieudany sezon 2013 spowodował, że po zakończeniu działalności przez swoją drużynę, rzutem na taśmę związał się CCC (wówczas Polsat) Polkowice. Niestety w polskiej drużynie również mu się nie wiodło i znów musiał szukać zatrudnienia.

    Jeśli myślimy o kolarstwie, Turcja wydaje się dość egzotycznym kierunkiem. Mimo to, w kraju łączącym Azję z Europą rozgrywany jest całkiem prestiżowy wyścig kategorii HC, transmitowany przez Eurosport.

    Zespół Torku Sekerspor, poza lokalnymi zawodnikami oprócz Marczyńskiego postawił w tym roku również na utalentowanego Belga, Kevina Seeldreyersa, jednak to Polak lepiej wywiązuje się z roli lidera ekipy.

    We wspomnianym Tour of Turkey zajął niezłe, ósme miejsce. Oprócz tego wygrał dwie mniejsze etapówki: Dookoła Maroka oraz Brzegiem Morza Czarnego. Pierwszą część sezonu ma więc jedną z najlepszych w karierze.

    Tomasz Marczynski Mistrzem Polski ! Posted by Sebastian Kicała on Sunday, 28 June 2015
    Do Mistrzostw Polski przygotował się skrupulatnie, zaliczył obóz wysokogórski i w Sobótce zaprezentował wysoką formę. Kolarze z grup zagranicznych są na mistrzostwach kraju w trudnej sytuacji, muszą liczyć głównie na siebie, nie mają do pomocy kolegów z drużyny. Mimo to, Marczyński znalazł się w decydującej ucieczce, z której zachował nie tylko najwięcej sił, ale i był ewidentnie najszybszy. Trzeci tytuł mistrzowski stał się faktem, sam zawodnik określa go mianem najważniejszego wyniku w karierze. Jest połowa roku a Marczyński ma już zgromadzoną drugą największą w karierze liczbę punktów w rankingu CQ, co pokazuje, jak udany ma sezon. Na koniec warto dodać, że tak jak Rafał Majka, Karol Domagalski czy Katarzyna Niewiadoma, Tomasz Marczyński zaczynał karierę w WULKS Krakus pod okiem Zbigniewa Klęka.

    Nibali na dobrej drodze

    https://twitter.com/cyclingweekly/status/615190469249757184 Kolejny sezon w wykonaniu Vincenzo Nibalego wygląda podobnie. Spokojny początek, poszukiwanie formy, test podczas Criterium du Dauphine a następnie, jakby wbrew wątpliwościom swoim i swojego otoczenia, świetny wyścig o mistrzostwo kraju. Wygląda więc na to, że obrońca tytułu jest na dobrej drodze by powalczyć o utrzymanie żółtej koszulki sprzed roku. Trudno oczekiwać, by rywale ułatwili mu zadanie tak jak ostatnio, jednak trzeba pamiętać, że Nibali po wygraną w Wielkiej Pętli pojechał nie tylko dzięki wypadkom konkurentów, ale też świetnie spisał się na etapie brukowanym oraz pokazał znakomitą dyspozycję w górach.

    Mistrz Valverde, pechowiec Bouhanni i inni

    Alejandro Valverde, specjalista górzystych klasyków i wybitny kolarz etapowy sięgnął po mistrzostwo swojego kraju ze startu wspólnego zaledwie po raz drugi w karierze. Poprzednio osiągnął to w sezonie 2008, rok temu triumfował w jeździe na czas. Mimo imponującej postawy w tegorocznym ?ardeńskim tryptyku? i mistrzostwa kraju trzeba postawić sprawę jasno: Valverde jest coraz starszy i trudno oczekiwać, by, zwłaszcza w kontekście celów kolegi z drużyny, Nairo Quintany, celował w wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de France. Jednak biorąc pod uwagę, że kilka etapów w pierwszym tygodniu tegorocznej Wielkiej Pętli ma charakter klasyków, Alejandro będzie pewnie jedną z najważniejszych postaci wyścigu. Pecha miał za to Nacer Bouhanni. Nie dość, że francuski sprinter wyraźnie gorzej spisuje się w barwach Cofidisu niż u swojego poprzedniego pracodawcy, FDJ, to jeszcze rosnącą formę przerwał upadek na trasie mistrzostw kraju. Na szczęście obyło się bez złamań, ale i tak Bouhanni poważnie ucierpiał i jeśli w ogóle pojedzie w Tour de France, jego dyspozycja będzie wielką niewiadomą. https://twitter.com/roadcyclinguk/status/615448867983753216 Spory zastrzyk pewności siebie dostał dla odmiany Edvald Boasson Hagen. Norweg, który w tym roku jeździ dla prokontynentalnej drużyny MTN Qubeka został podwójnym mistrzem kraju: ze startu wspólnego i w jeździe indywidualnej na czas. Być może będzie więc jednym z rywali Alejandro Valverde i Michała Kwiatkowskiego na ?klasycznych? etapach pierwszego tygodnia TdF. Zadowolony może być też Peter Kennaugh. Brytyjczyk z ekipy Sky nie tylko obronił tytuł, ale też, w przeciwieństwie do zeszłego sezonu, znalazł się w składzie swojej drużyny na Wielką Pętlę. Listę mistrzów krajowych ze startu wspólnego oraz w jeździe na czas znajdziecie tutaj. https://www.youtube.com/watch?v=MTX8gi2F-aY

    Nie tylko szosa

    ?Szosa? to matka kolarstwa, ale sporo działo się również w mtb. Na trasie włoskiego maratonu ?Sellaronda Hero? rozegrano mistrzostwa świata w maratonie. Impreza ta była ważna z kilku powodów. Jednym z nich było zakończenie kariery przez Christopha Sausera. Mistrz świata, zwycięzca pucharu świata, medalista olimpijski i pięciokrotny triumfator Cape Epic na trasie w okolicach Val Gardeny zajął znakomite, drugie miejsce. Tęczową koszulkę wygrał Alban Lakata. Sauser ma 39 lat, natomiast 42 ma Gunn-Rita Dahle Flesja. Legenda mtb, w przeciwieństwie do Szwajcara nie zapowiada zakończenia kariery. O ile dobrze liczę, był to jej szósty tytuł w maratonie. Należy do tego doliczyć cztery złota w XCO, mistrzostwo olimpijskie oraz cztery triumfy w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wokół startu reprezentacji Polski było nieco zamieszania, ale ostatecznie wszyscy, którzy pojechali ukończyli a najlepiej spisała się Michalina Ziółkowska. 28 minut straty do Dahle przyniosło jej 12. miejsce. Wśród mężczyzn najszybszy z ?naszych? był Wojtek Halejak, który do mety dojechał 45, nieco ponad pół godziny za Albanem Lakatą. Wyniki kobiet znajdziecie tutaj a mężczyzn tutaj.

    Halo, halo! Tu helikopter

    Na koniec, niestety, muszę wspomnieć o wiekopomnym wydarzeniu, czyli transmisji szosowych MP w telewizji publicznej. Po pierwsze transmisja na żywo była, w ?prime time?, w jedynce, w niedzielne popołudnie. Po drugie, kolarze zdążyli idealnie, finiszując tuż przed Teleekspresem. Po trzecie wreszcie, realizacja sprawiła, że można było poczuć sentyment za Wyścigiem Pokoju. Stacjonarne kamery pokazujące głównie publiczność, brak jakichkolwiek informacji graficznych o różnicach czasu i pokonanym dystansie oraz komentatorzy gubiący się w sytuacji. Krótko mówiąc, gdyby nie twitter, nie wiedziałbym, co się dzieje. Nie bardzo wiem, skąd TVP wzięła ekipę realizującą transmisję z Mistrzostw, ale standard przekazu był poniżej standardów obowiązujących na początku lat ?90 poprzedniego wieku. Szkoda. Zdjęcie okładkowe: Tomasz Lewicki, flickr, CC BY SA 2.0. Widok na ślężę, u stóp której kolarze walczyli o Mistrzostwo Polski

  • Poniedziałkowy skrót#39

    Poniedziałkowy skrót#39

    Rewelacyjny rekord Aelxa Dowsetta, Rafał Majka wraca do formy, podobnie jak Tomasz Marczyński. Poniedziałkowy skrót, czyli komentarz do najważniejszych wydarzeń ostatnich dni.

    Perfekcyjna godzina

    Takim hasłem anonsowano podejście do rekordu godzinnego w wykonaniu Alexa Dowsetta. Brytyjczyk, mistrz swojego kraju w jeździe indywidualnej na czas z 2013r miał zmierzyć się z sześćdziesięciominutową jazdą po torze w lutym. Złamany na treningu obojczyk odroczył jego plany, zatem kolarz drużyny Movistar przesunął swoją próbę na początek maja.

    Po Jensie Voigcie (Trek) i Rohanie Dennisie (BMC), Dowsett to trzeci kolarz reprezentujący duży i bogaty team. Matthias Brandle, Jack Bobridge, Gustav Larsson i Thomas Dekker w momencie swojego podejścia byli kolarzami spoza World Touru. Niewątpliwie miało to wpływ na osiągnięte rezultaty. Dowsett spędził sporo czasu w tunelu aerodynamicznym, dopracowując detale swojej sylwetki. Co więcej, odsunięcie próby w czasie związane z kontuzją dało mu więcej czasu na dobór właściwej taktyki.

    Ta okazała się faktycznie perfekcyjna. Alex Dowsett rozpoczął w tempie zbliżonym do tego, które utrzymywał Rohan Dennis a następnie wyraźnie przyspieszył w ostatnich 20 minutach próby. Mniej więcej w tym momencie Dennis zmagał się z kryzysem, który przezwyciężył dopiero na ostatnich okrążeniach. Niemal półkilometrowa przewaga, jaką osiągnął Dowsett (jego rezultat to 52,937km w porównaniu z 52,491km Dennisa) to zatem efekt nie tylko aerodynamiki, ?marginal gains? ale też po prostu lepszego przygotowania. Rezultat niemal 53km jest imponujący i choć wydaje się, że Bradley Wiggins ma w rękach wszystko, by 7. czerwca poprawić ten wynik, nie będzie to wcale takie proste. Dowsett jest świetnym czasowcem o uznanej reputacji, zatem Sir Wiggo będzie musiał wznieść się na wyżyny swoich możliwości, aby nowy rekord był przynajmniej przez kilka miesięcy bezpieczny.

    Majka na tropie

    Zmagający się z przetrenowaniem w pierwszej fazie sezonu Rafał Majka wraca do formy. W Tour de Romandie pojechał może i bez błysku, za to dość skutecznie. W górach oraz podczas jazdy indywidaulnie na czas zaprezentował się podobnie jak Froome, Uran, Nibali czy Quintana co ostatecznie dało mu siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. To jego osobisty rekord w tym wyścigu i zarazem wyrównanie ?rekordu Polski? należącego d Sylwestra Szmyda (2012). W tym kontekście zdecydowanie żal nieudanej jazdy drużynowej, podczas której ekipa Tinkoff-Saxo straciła aż 55 sekund do zwycięskiego teamu Sky. Pół minuty szybciej i Polak znalazłby się w top5 ?generalki?. Tak czy inaczej, cieszy wyraźnie lepsza dyspozycja naszego specjalisty jazdy w górach. Przed Tour de France Majka sprawdzi jeszcze swoją formę podczas Tour de Suisse, gdzie już teraz zapowiada walkę o najwyższe cele. W tym miejscu warto przypomnieć, że w czerwcowej, szwajcarskiej etapówce w 2002r drugie miejsce zajął Piotr Wadecki. Majka z pewnością jest kolarzem, który na alpejskich szosach mógłby pokusić się o podobny rezultat, pytanie tylko, jak po wiosennych perturbacjach planuje dalszą część sezonu.

    Marczyński powrócił

    Ósme miejsce w wyścigu Dookoła Turcji, posiadającym kategorię HC to realnie rzecz ujmując jeden z lepszych rezultatów w karierze Tomasza Marczyńskiego. 13. kolarz Vuleta a Espana 2013 po rozpadzie Vacansoleil kolejne dwa sezony spędził w polskiej grupie CCC, gdzie nie wiodło mu się najlepiej. Teoretycznie przejście do kontynentalnego zespołu Torku-Sekerspor to dla niego degradacja. Podobnie jak w przypadku Macieja Paterskiego, który po zmianie Worldtourowego Cannondale na ?prokontynentalny? CCC okazało się to jednak dobrym posunięciem. Marczyński dobrze spełnia funkcję lidera tureckiego klubu. Niedawno zdominował wyścig dookoła Maroka (kategoria 2.2) a teraz w ważnym dla Torku-Sekerspor, ?domowym? wyścigu zdołał zająć miejsce w pierwszej dziesiątce. Pojechał na równi z kolarzami ekip World Tour i Pro Continental a solidna postawa na górzystych etapach dała mu cenny rezultat na koniec całej imprezy. W ten sposób przypomniał, że jest kolarzem, który może reprezentować niemal dowolnie mocną grupę zawodową.

    Czerwone podium

    Nie było mnie w Połczynie Zdroju, więc trudno o komentarz poza spojrzeniem na wyniki Pucharu Polski w Maratonie MTB. Blisko cztery godziny jazdy, ponad 90km i ponad 1300m przewyższenia wydają się być godnymi wartościami dla imprezy tej rangi. Nie jest to może ?górska ekstrema?, ale trzeba pamiętać, że większa część naszego kraju to niziny. Zwraca uwagę druga z rzędu dominacja zespołu JBG2. Pięć pierwszych miejsc nie pozostawia wątpliwości, kto rządzi na polskich trasach maratonów. Nieobecność kolarzy Krossa, Rometu (startowali w Cyklokarpatach w Przemyślu, gdzie Bartosz Janowski wygrał długi dystans) i Volkswagena (Bogdan Czarnota i Michalina Ziółkowska ścigali się w maratonie nad Gardą) nie zmienia faktu, że z tak silną drużyną ciężko będzie nawiązać rywalizację nawet indywidualnie mocniejszemu zawodnikowi. W Połczynie najszybszy z ekipy JBG2 był Mariusz Kozak. Wśród kobiet warte uwagi jest zwycięstwo Magdaleny Sadłeckiej, srebrnej medalistki pierwszych w historii mistrzostw świata w maratonie, która w tym roku jeździ jako zawodniczka niestowarzyszona, na własne konto.

    Zdjęcie okładkowe: waferboard, flickr CC BY 2.0