Tag: szosowe mistrzostwa świata

  • Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2021.

    Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2021.

    Julian Alaphilippe kończy sezon spędzony w tęczowej koszulce z czterema zwycięstwami na koncie. W czasie swojego panowania Francuz kilkukrotnie pokazał nie tylko znakomitą dyspozycję, ale też i niezwykłą charyzmę, która jest jego znakiem rozpoznawczym.

    “Ranking kolarskich mistrzów świata” to mój wieloletni projekt, w którym śledzę, jak w XXIw radzą sobie zdobywcy tęczowej koszulki w sezonie po zdobyciu tytułu najlepszego szosowca.

    Ponieważ zasady rankingu UCI są zmienne, pod uwagę biorę punktację popularnego “CQ Ranking”, zwracam również uwagę na liczbę zwycięstw. Ta, choć niewątpliwie wpływa na liczbę zdobytych punktów, zależna jest od specjalizacji kolarza. Więcej wygrywał będzie sprinter, mniej zawodnik z ambicjami w wyścigach etapowych.


    Uwaga:
    Tak jak wiele innych spraw, także mój mały projekt został zaburzony przez pandemię. Poprzedni mistrz świata, Mads Pedersen nie miał zbyt wielu szans by sprawdzić swoją formę w tęczowej koszulce. Z kolei Alaphilippe kilka wyścigów mógł pojechać dwa razy. Ostatecznie “skorzystał” z tej szansy tylko raz, ponieważ kraksa na trasie jesiennej edycji Ronde van Vlaandereen zakończyła jego sezon 2020. W przypadku Liege-Bastogne-Liege, gdzie rok temu skompromitował się zbyt wcześnie unosząc ręce w geście triumfu (a wcześniej zmieniając linię sprintu), zaliczyłem mu rezultat z wiosny 2021 (drugie miejsce).

    By z kolei oddać sprawiedliwość Pedersenowi, skorygowałem tabelę o wyniki (i zwycięstwa), odniesione już po rozegraniu kolejnych mistrzostw świata (w Imoli), lecz które mu się właściwie “należały” a przez pandemię zmieniły termin (Gandawa-Wevelgem i etap Binck Bank Tour). 

    Podobne zasady zastosuję do rozgrywanego po tegorocznych mistrzostwach Paryż-Roubaix. Nowemu championowi zostanie zaliczony lepszy wynik uzyskany w jesiennej (2021) lub wiosennej (2022) edycji  “piekła północy”. 

    A jeśli świat się nie zawali, po tej korekcie ranking znów będzie funkcjonował normalnie.

    Wracając do Alaphilippe’a, trzeba wrócić właśnie do jesieni zeszłego roku. “Wpadkę” z Liege-Bastogne-Liege naprawił podczas Brabanckiej Strzały, choć trzeba przyznać, że i tam było blisko by koło “wystawił mu” van der Poel. Z kolei podczas Ronde van Vlaanderen, gdy wraz z van der Poelem i van Aertem uciekał w kluczowej fazie wyścigu, został potrącony przez motocykl. Nie tylko stracił szansę na dobre miejsce, ale doznał też złamania kości śródręcza, które zakończyło jego sezon.

    Do ścigania wrócił dość wcześnie, bo już w lutym podczas Tour de la Provence. Podczas Strade Bianche nie był w stanie odpowiedzieć na atomowy atak van der Poela, ale za to zdołał wygrać z Holendrem na etapie Tirreno – Adriatico.

    Wiosenny szczyt formy mistrza świata przypadł jednak na “ardeńskie klasyki”, gdzie kolejno był szósty w Amstel Gold Race, wygrał w Walońskiej Strzale (po raz trzeci w karierze) a w Liege-Bastogne-Liege znów brał udział w decydującym finiszu, ale tym razem szybszy był od niego Tadej Pogacar.

    Przygotowanie do Tour de France Alaphilippe poprowadził przez start w Tour de Suisse, gdzie świetnie spisał się w czasówkach (piąte i drugie miejsce). 

    Wielką Pętlę “rozliczył” dla siebie już pierwszego dnia. Po brawurowym ataku na 2km przed metą samotnie minął linię mety i został liderem wyścigu. To osiągnięcie szybko “poprawił” van der Poel, dzień później popisując się jeszcze większą charyzmą i śmiałością. Musimy jednak pamiętać, że przez cały Tour Alaphilippe odgrywał też kluczową rolę w “pociągu” Marka Cavendisha wydatnie przyczyniając się do czterech wygranych etapowych Brytyjczyka.

    Mistrz świata nie wybrał się na Igrzyska w Tokio, za to zajął szóste miejsce w Clasica San Sebastian a powrót do bardzo wysokiej formy pokazał podczas klasyku w Plouay (drugie miejsce, kolarze Deceuninck – Quickstep zostali ograni przez Benoit Cosnefroy) a także w sprawdzianie przed próbą obrony tytułu, czyli Tour of Britain. Tam jednak bardziej dynamiczni i silniejsi byli od niego Wout van Aert i Ethan Hayter. 

    Na szosowe mistrzostwa świata 2021 we Flandrii Alaphilippe przyjeżdża w dobrej dyspozycji i z mocną drużyną. Z pewnością będzie jednym z kandydatów jeśli nie do zwycięstwa to przynajmniej do medalu. 

    Sezon Francuza w tęczowej koszulce był więc bardzo udany. W gronie mistrzów świata ze startu wspólnego w XXIw plasuje się na siódmym miejscu. Trzeba jednak pamiętać, że pierwszy, trzeci i piąty najlepszy sezon miał Peter Sagan. Alaphilippe niemal cały czas prezentował wysoką formę, decydował o obliczu wyścigów, w których startował a zwycięstwa odniósł w prestiżowych imprezach. 

    Swoją charyzmą i osobowością dodawał tytułowi splendoru, a jego jazda właściwie zawsze wzbudzała wielkie emocje kibiców. Krótko mówiąc Julian Alaphilippe był znakomitym mistrzem świata. 

    Ranking Kolarskich Mistrzów Świata, edycja 2021:

    Ranking Kolarskich Mistrzów Świata, edycja 2021.
  • Mistrz na trudne czasy

    Mistrz na trudne czasy

    Julian Alaphilippe, Anna van der Breggen i Wout van Aert to największe gwiazdy pandemicznych mistrzostw świata w kolarstwie szosowym. W tle mieliśmy nie tylko genialne widoki, ale też bardzo dobrą jazdę Michała Kwiatkowskiego i Katarzyny Niewiadomej. 

    Cud w Imoli

    Wygląda na to, że zorganizowane rzutem na taśmę szosowe mistrzostwa świata we włoskiej miejscowości Imola były kolejnym elementem ratującym kolarstwo w roku pandemii.

    Zrestartowany po lockdownie sezon oferuje ściganie na najwyższym poziomie i przynajmniej ze sportowego punktu widzenia jest sukcesem. Czy drużyny, organizatorzy, media a nawet sama Międzynarodowa Unia Kolarska wytrzymają go finansowo to temat na inną dyskusję. 

    Gdyby nie odbył się, lub co gorsza, przerwany został Tour de France, z dużym prawdopodobieństwem pożegnaliśmy kilka drużyn zawodowych a pracę straciłoby przynajmniej kilkaset osób. Gdyby nie odbyły się mistrzostwa świata, pogłębiłyby się kłopoty UCI. 

    Przesunięty na późne lato i jesień, maksymalnie intensywny i skoncentrowany sezon 2020 rozgrywany jest mimo licznych przeszkód i niemal codziennie oferuje sportowe widowisko na najwyższym poziomie. 

    Mistrzostwa Świata miały być rozegrane na górzystej trasie nieopodal siedziby UCI w Szwajcarii, ostatecznie ciężar organizacji wzięli na siebie Włosi. Ci sami Włosi, których wczesną wiosną pandemia dotknęła najbardziej w Europie, których gospodarka od lat się chwieje i których kolarstwo, choć wciąż popularne, nie jest w stanie nawiązać do dawnej świetności. 

    Tymczasem, przynajmniej z perspektywy transmisji w Eurosporcie, choć okrojone wyłącznie do wyścigów elity, mistrzostwa w Imoli były sporym sukcesem, czego istotnym elementem była właśnie lokalizacja zawodów. Selektywna trasa i genialne widoki były scenerią znakomitej rywalizacji. W przeciwieństwie do wielu poprzednich czempionatów, ten zapamiętamy na długo. 

    Podwójni medaliści

    Zwycięzcy są na mecie, powinna każdemu powtarzać Anna van der Breggen. Giro Rosa wygrała, owszem, z Katarzyną Niewiadomą, ale po tym, gdy ze złamanym nadgarstkiem wyścig opuściła Annemiek van Vleuten. Tęczową koszulkę w jeździe indywidualnej na czas zdobyła, ponieważ jadąca z wyraźną przewagę Chloe Dygert w fatalny sposób upadła i omal nie złamała kości udowej.

    Być może mając to w głowie, van der Breggen postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce podczas wyścigu ze startu wspólnego, gdzie popisała się znakomitym rajdem i samotnie przez ponad czterdzieści kilometrów powiększała przewagę nad próbującymi zorganizować pościg rywalkami. Dwa złote medale na jednej imprezie mistrzowskiej to wielka rzecz!

    Dwa srebrne medale zdobył z kolei Wout van Aert. Choć oczywiście nowy mistrz świata ze startu wspólnego, Alaphilippe, może dokonać jeszcze w tym dziwnym sezonie rzeczy wielkich, zwłaszcza podczas wyścigów jednodniowych, to Belg jest zdecydowanym kandydatem do “Velo d’Or”, tytułu kolarza roku.

    Wygrane w Mediolan-San Remo, Strade Bianche, na dwóch etapach Tour de France, jednym odcinki Criterium du Dauphine, rewelacyjna praca dla Primoza Roglica na Wielkiej Pętli i wreszcie znakomite występy w Imoli. 

    Owszem, w walce o tęczowe koszulki byli od niego lepsi: Filippo Ganna, który specjalnie przygotowywał się do walki o tytuł w jeździe na czas i Julian Alaphilippe, który, cóż, pojechał tak jak Julian Alaphilippe potrafi pojechać najlepiej górzysty klasyk. 

    Nie zmienia to faktu, że Van Aert jest bohaterem mistrzostw w Imoli niemal równym Annie van der Breggen. Kobiece kolarstwo wciąż umożliwia dominację wybitnych jednostek jak Vos, van Vleuten czy van der Breggen. W męskim tak wielka wszechstronność jaką prezentuje van Aert jest współcześnie fenomenem. 

    Nowy, wielki mistrz

    Wydawałoby się, że Julian Alaphilippe jest z nami “od zawsze”. Tymczasem nowy mistrz świata elity mężczyzn w wyścigu ze startu wspólnego ma wciąż tylko 28 lat i to zaledwie jego trzeci sezon, gdy odnosi realnie wielkie zwycięstwa. 

    Owszem, wcześniej stawał na podium i ogólnie “dobrze się zapowiadał”, natomiast to nie tak, że był (i jest) dominatorem światowego kolarstwa. 

    Wygrane w Walońskiej Strzale, Mediolan – San Remo, Clasica San Sebastian, Strade Bianche, na etapach i w klasyfikacji górskiej Tour de France czy wreszcie czwarte miejsce w Wielkiej Pętli poprzedzone heroiczną obroną żółtej koszulki to imponujące dokonania. 

    Równocześnie, lista celów, po które Francuz może jeszcze sięgnąć jest równie bogata, zaczynając od Liege-Bastogne-Liege, Lombardii, Amstel Gold Race, idąc przez Paryż-Nicea a kończąc albo na jednym z wielkich tourów (przy sprzyjającej trasie) albo, dla odmiany, Ronde van Vlaanderen pod koniec kariery. 

    Poza wymienianiem osiągnięć Alaphilippe’a, tych zaliczonych jak i potencjalnych, istotny jest także inny czynnik, jak najbardziej o charakterze sportowym, lecz mniej wymiernym. Jest to wpływ, jaki jego jazda wywiera na przebieg poszczególnych wyścigów, konsekwencja, z jaką wygrywa kolejne ważne imprezy i wreszcie styl, w jakim to robi. 

    Nowy właściciel tęczowej koszulki jeździ bowiem odważnie, bezkompromisowo, szukając okazji do wypracowania przewagi nad rywalami. Potrafi sięgnąć niezmiernie głęboko do swoich rezerw, wykorzystać talent i potencjał a przy tym wszystkim ma wielką charyzmę i radosny wizerunek. 

    Krótko mówiąc, to mistrz, jakiego kolarstwo w tym momencie najbardziej potrzebowało. 

    Imola a sprawa polska

    Reprezentacja Polski wraca z Włoch z czwartym miejscem Michała Kwiatkowskiego i siódmym Katarzyny Niewiadomej. 

    Nasze gwiazdy były stawiane wśród pretendentów nie tylko do medali, ale wręcz do złota przez ekspertów na całym świecie. Dobre występy w poprzedzających mistrzostwa Tour de France i Giro Rosa, udokumentowany dorobek w ciężkich wyścigach jednodniowych, może nienajmocniejsze, ale solidne drużyny. Nawet bez nuty patologicznego, polskiego patriotyzmu za obojgiem stało dość argumentów, by nie tyle mieć nadzieję, co móc racjonalnie stawiać na ich dobry rezultat. 

    I takie rezultaty odnieśli. 

    Zarówno Michał jak i Kasia dojechali do mety w czołowych grupach. Gdy następowała decydująca selekcja, byli tam, gdzie mieli być. Kwiatkowski jechał bardziej agresywnie, Niewiadoma bardziej podążała za rywalkami, ale kto wie, dzień wcześniej lub dzień później może to oni ubieraliby na podium tęczową koszulkę. 

    To frazes, ale zwycięzcę nie tylko poznajemy na mecie, ale zwyczajnie zwycięzca może być tylko jeden. Dlatego mistrzostwo świata jest sprawą tak wyjątkową, ponieważ zdobywa się je raz w roku, a raczej raz w życiu. Ba, większość nie zdobywa go nigdy. 

    Doświadczenia nie tylko Kwiatkowskiego, ale i Alaphilippe’a z wyścigiem nazywanym “wiosennymi mistrzostwami świata”, czyli Mediolan-San Remo idealnie pokazują, jak niewiele dzieli zwycięstwo od porażki. 

    W 2017 po genialnym finiszu na Via Roma Kwiatkowski wystawił koło i o milimetry pokonał Sagana i Alaphilippe’a. W 2019 to Alaphilippe zaimponował w sprincie, pokonując Naessena i właśnie Kwiatkowskiego. A w pandemicznym 2020, ten sam Alaphilippe uległ van Aertowi po dwójkowym finiszu by kilka tygodni później na mistrzostwach świata odpalić swój rakietowy atak na ostatnim podjeździe dnia, wykorzystać kilka chwil zawahania rywali, pojechać “a bloc” do samej mety i spowodować, że rywale z San Remo musieli obejść się smakiem.

    A jeśli myślicie o Niewiadomej jako o przegranej faworytce, to, cóż, tak, niewątpliwie taką jest. Tyle tylko, że jak pokazuje Alaphilippe, kolarstwo premiuje cierpliwość i konsekwencję. Owszem, przykłady Bernala, Evenepoela czy Pogacara a wcześniej Sagana uczą nas, że można sięgać po wielkie cele już od początku zawodowej kariery. Równocześnie szereg wybitnych kolarzy na swój przełom czekało latami, by wspomnieć choćby Grega Van Avermaeta. 

    Nie ma szczególnego sensu udowadniać, że ich jazda w Imoli była genialna, bo fakty są proste: i Michał Kwiatkowski i Katarzyna Niewiadoma przegrali. Bo taki był dzień, bo tak ułożył się wyścig, bo tak układa się ten sezon. Z wielu różnych powodów. 

    A równocześnie ich postawa była znakomita, wpływali na przebieg wyścigu, ich obecność w ścisłej czołówce w decydujących momentach rywalizacji sprawiła, że obserwowaliśmy takie a nie inne rozstrzygnięcia na mecie. I to należy zarówno docenić jak i wprost nazwać jako bardzo dobrą jazdę.

    Wiadomo, że każdy sportowiec, czy to indywidualny czy drużyna, jest tak dobry jak jego ostatni wynik. Ale równocześnie jest szersza perspektywa, tych konkretnych zawodów, całego sezonu czy całej kariery. I z niej, zarówno Kwiatkowski, Niewiadoma, ale też ich pomocnicy i pomocniczki, za występ w Imoli zasłużyli na wielkie gratulacje. 

  • Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2020

    Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2020

    Mads Pedersen w najdziwniejszym, pandemicznym sezonie ścigał się zaledwie 48 dni. W tęczowej koszulce ominęły go m.in. wiosenne klasyki. Z tego powodu najnowsza edycja rankingu mistrzów świata nie oddaje w pełni możliwości kolarskiego czempiona.

    Idea „rankingu kolarskich mistrzów świata” powstała gdy z „klątwą tęczowej koszulki” zmagał się Michał Kwiatkowski. Od tego czasu porównuję osiągnięcia właścicieli tego wyjątkowego trofeum w kolejnych sezonach. Pod uwagę biorę dokonania mistrzów świata zawodowców w XXIw.

    Ponieważ zasady rankingu UCI co jakiś czas się zmieniają, ranking mistrzów świata opieram na punktacji, niezależnego „CQ Ranking„.

    Pedersen po zdobyciu tytułu w deszczowym Yorkshire przypiął numer startowy podczas Tour Down Under w styczniu 2020. Przejechał dwa klasyki otwierające sezon w Belgii (Omloop i Kuurne-Bruksela-Kuurne), następnie wziął udział w przerwanym Paryż-Nicea. Po lockdownie wrócił na trasy w Vuelta a Burgos, następnie ścigał się na Tour de Pologne, gdzie zanotował jedyne zwycięstwo w tęczowej koszulce. W Tour de France kilka razy dobrze finiszował (dwa drugie miejsca), ale etapu nie wygrał.

    Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2020:

    Oznacza to tyle, że w teorii Mads Pedersen jest najsłabszym mistrzem świata w XXIw. Tyle tylko, że realnie przepadła mu spora część sezonu, w tym cała kampania wiosennych klasyków gdzie mógłby zebrać sporo punktów, przynajmniej jedna lub dwie tygodniowe etapówki i być może jeszcze jeden wielki tour.

    W związku z tym, choć Pedersen nie będzie startował w koszulce mistrza świata po 27.09.2020, na koniec pandemicznego sezonu podsumuję jego dokonania tak, jakby miał normalną szansę zbierania punktów.

    Co więcej, jego następca będzie w pozycji uprzywilejowanej, np. część klasyków czy Vueltę będzie mógł pojechać dwa razy. Przez to przed kolejnymi mistrzostwami świata zaliczę te imprezy, w których zdobędzie więcej punktów (czyli np. jeśli nowym mistrzem zostanie Alaphilippe czy Kwiatkowski i kilka dni później będzie w Liege-Bastogne-Liege dajmy na to siódmy a w kwietniu 2021 na tymże monumencie piąty, to zaliczę punkty za piąte miejsce).

    Nie jest to oczywiście rozwiązanie idealne, ale zawsze „jakieś” a w sytuacji pandemii lepsze takie niż żadne ;).

    Z pewnością Mads Pedersen, który kilka razy w tym roku (na wspomnianym Tour de Pologne czy na etapach Touru w Nicei i na Polach Elizejskich) pokazał, że godnie nosi tęczowe barwy, ucierpiał na lockdownie i pandemii. Prestiżu, zainteresowania kibiców czy szacunku w peletonie doświadczył w mocno ograniczonym zakresie. Z dużym prawdopodobieństwiem zanotował też mniejsze przychody np. z kampanii reklamowych ze swoim udziałem. Straconych chwil i szans nikt mu nie odda. Cóż, życie.

    Zdjęcie okładkowe: Mads Pedersen podczas Tour de France 2020, fot. A.S.O./Alex Broadway

  • Ranking mistrzów świata, edycja 2019

    Ranking mistrzów świata, edycja 2019

    Alejandro Valverde kończy sezon w tęczowej koszulce z kilkoma wartościowymi wynikami na koncie. Choć nie było mu łatwo jako zawodnikowi pod specjalnym nadzorem, ostatecznie nie dał się pokonać ?klątwie? i jest jednym z najlepszych championów w XXIw.

    Jak radzą sobie kolejni mistrzowie świata zacząłem sprawdzać, gdy w ogniu krytyki znalazł się w sezonie 2015 Michał Kwiatkowski. W ramach rozwoju tego niewielkiego projektu przyjąłem, że skupię się na mistrzach świata w XXIw a za miarę sukcesu przyjmę liczbę zwycięstw oraz punkty w ?CQ Ranking?, odpornym na zawirowania przepisów i reform UCI.

    Najwięcej zwycięstw w tęczowej koszulce odniósł Tom Boonen, natomiast najlepszy sezon jako urzędujący mistrz zaliczył Peter Sagan.

    Na podsumowanie swojej kadencji doczekał się więc Alejandro Valverde. Hiszpan swoje panowanie w sezonie 2019 rozpoczął od zwycięstwa na etapie w Emiratach Arabskich. Potem było jednak gorzej. ?Klątwa tęczowej koszulki? to bowiem nie tylko wyraz umiejętności jej właściciela, ale też szereg obowiązków sportowych, na których nadmiar uskarżał się doświadczony lider Movistaru.

    Choć regularnie pojawiał się w czołówce, zarówno w górzystych etapówkach jak i w klasykach rywale byli od niego mocniejsi. Dopiero w czerwcu znów stanął na najwyższym stopniu podium podczas Route d’Occitanie, imprezy zaledwie kategorii 2.1. Chwilę później został też mistrzem Hiszpanii w wyścigu ze startu wspólnego. Na Tour de France chciał polować na etapy, ale, jak wiosną, za każdym razem czegoś brakowało by mógł otworzyć szampana.

    Aż przyszła Vuelta. Wyścig, który bezapelacyjnie wygrał Primoz Roglic, ale gdzie Valverde nie tylko w imponującym stylu zwyciężył na etapie z metą na Mas de la Costa, ale przede wszystkim pewnie zajął drugie miejsce, prezentując bardzo równą dyspozycję przez całe trzy tygodnie.

    Dzięki temu jego dorobek punktowy w sezonie 2019 jest czwartym najlepszym wśród mistrzów świata w XXIw. Warto zaznaczyć, że pierwsze i trzecie miejsce należy do Sagana.

    Choć przed rywalizacją w Harrogate większe szanse daje się kolarzom takim jak Alaphilippe, Van der Poel, Van Avermaet czy Matthews, zapewne Valverde tanio skóry nie sprzeda.

    Osobiście uważam, że z wielu względów Hiszpan jeżdżąc w tęczowej koszulce nie był ambasadorem kolarstwa odpowiednim do współczesnych czasów, m.in. ze względu na jego brak stanowiska względem dopingu w tym sporcie i własnego uczestnictwa w nielegalnym procederze w przeszłości.

    Jednak obiektywnie rzecz ujmując, z czysto kronikarskiego punktu widzenia, sezon 2019 był w jego wykonaniu udany, zwłaszcza biorąc pod uwagę szczególne warunki, w których funkcjonuje każdy kolejny mistrz świata.

    Ranking kolarskich mistrzów świata, edycja 2019:

    Ranking kolarskich mistrzów świata

  • Poniedziałkowy skrót #50

    Poniedziałkowy skrót #50

    Trudno stwierdzić, czy to koniec sezonu, czy początek. W XXIw wyczynowe kolarstwo trwa cały rok. Zatem przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dni to miks zawierający w sobie pełną różnorodność sprzętu, pogody i nawierzchni.

    Upał – morderca

    O tym, że kłopoty podczas drużynowej jazdy na czas miała Anouska Koster pewnie już wiecie. Holenderka nie tylko upadła, ale też oszołomiona miała problem, by wstać i wsiąść na rower. Prawdopodobnie przyczyną tej sytuacji było przegrzanie.

    Choć na trasie było ok. 37 stopni, trzeba pamiętać, że w połączeniu z wysiłkiem oraz kaskiem do jazdy na czas, który jest praktycznie niewentylowany, udar mógł się przydarzyć każdemu. Biorąc to pod uwagę, dobrze, że skończyło się tylko na stłuczeniach i zadrapaniach.

    Eddy Merckx, legenda kolarstwa, który jest związany z organizatorami wyścigów na Półwyspie Arabskim (pomaga przy Tour of Oman) i jest ambasadorem katarskich mistrzostw uważa, że wszystko jest ok, bo przecież w Kalifornii zdarza się zawodnikom rywalizować i przy 40 stopniach. Cóż, taka rola ambasadora.

    Kluczowa informacja to ta, że niedzielny wyścig elity mężczyzn może być skrócony do? 106,4km.

    Póki co szału nie ma

    Ekipa CCC Sprandi Polkowice w jeździe drużynowej na czas zajęła 13 miejsce, co jest najlepszym do tej pory rezultatem w ich występach w mistrzostwach świata. Tyle tylko, że do Kataru nie przyjechały wszystkie ekipy World Touru a polski zespół przegrał nie tylko z niezłą ekipą Verandas Willems, ale też z Cycling Academy. To klub zarejestrowany w Izraelu, który z założenia kształci młodych kolarzy, w rankingu Europe Tour zajmuje 31. miejsce. Zatem miejsce CCC zostało zapisane w statystykach, ale raczej nie zostanie ono wpisane w poczet najlepszych wyników polskiej ekipy.

    Średnio wypadły także juniorki oraz młodzieżowcy w wyścigach jazdy indywidualnej na czas. Aurela Nerlo była 14, Wiktoria Pikulik 24, Szymon Rekita 32 a Przemysław Kasperkiewicz 35.

    I nie chodzi tutaj o to, by szczególnie narzekać, jednak biorąc pod uwagę, że Polski Związek Kolarski mocno stawia na kolarstwo torowe a często to właśnie z toru wywodzą się znakomici czasowcy, można by oczekiwać, że na imprezach mistrzowskich zakręcimy się w czołówce. Zwłaszcza w kategoriach wiekowych, w których Związek ma realny wpływ na szkolenie.

    Dla porządku dodam jeszcze, że tęczowe koszulki zdobyli Holenderka Karlijn Swinkels wśród juniorek oraz Niemiec Marco Mathis w U23. W czasie jego wyścigu omal nie doszło do wypadku, gdy zawodnik przemknął tuż obok jadącego zbyt blisko ambulansu. Na wideo widać również, że poza niebezpieczeństwem, kolarz skorzystał z osłony samochodu technicznego jadącego przed nim.

    Niedziela Etixx-Quickspep

    Patrick Lefevere i jego podopieczni mieli w niedzielę spore powody do radości. Po pierwsze zwyciężyli w drużynowej czasówce na mistrzostwach świata w Doha, pokonując ?odwiecznych rywali?, czyli zespoły BMC (2. miejsce) oraz Orica BikeExchange (3.) i Team Sky (4.).

    Od czasu, gdy o tytuł rywalizują drużyny zawodowe (2012) na podium stają tylko te zespoły (oraz Movistar, który tym razem był 6.) a pod względem zwycięstw był remis 2:2 między BMC a ?Etixxem? (pod różnymi nazwami).

    Wygrana w Katarze daje w tej rywalizacji prowadzenie zawodnikom Lefevere?a a przy tym jest pożegnaniem Tony?ego Martina ze swoim dotychczasowym pracodawcą. Niemiec od sezonu 2017 będzie reprezentował barwy Katiuszy. Wybitny specjalista jazdy na czas był w składzie Etixxu podczas każdych, poprzednich pięciu mistrzostw świata w jeździe drużynowej.

    https://twitter.com/bikecomesfirst/status/785380217271492609

    Niemal równolegle z czasówką w Doha rozegrano ostatni, ważny klasyk tego sezonu. Paryż-Tours to impreza stopniowo marginalizowana, lecz w tym roku dzięki przesunięciu terminu mistrzostw świata miała bardzo zacną obsadę.

    Tak jak Mediolan-San Remo jest sprinterskim otwarciem wiosny, tak jesień zamyka właśnie Paryż-Tours. Choć zdarza się, że na ulicach Tours finiszuje ucieczka, tym razem przed metą ustawiały się klasyczne ?pociągi? rozprowadzające specjalistów od tego typu końcówek.

    Zespoły Cofidisu, FDJ, Lotto-Soudal czy Dimension Data zaskoczył jednak Fernando Gaviria. Kolumbijczyk z Etixx-Quickstep postanowił spróbować długiego finiszu, który okazał się wyjątkowo skuteczną bronią.

    Na tydzień przed mistrzostwami świata Gaviria staje się więc jednym z najpoważniejszych kandydatów do zdobycia tęczowej koszulki. Tym bardziej, że jego reprezentacja będzie jechała w maksymalnym, dziewięcioosobowym składzie.

    Mazovia MTB Marathon 2016 w Piasecznie. Fot. Zamana Group
    Mazovia MTB Marathon 2016 w Piasecznie. Fot. Zamana Group

    Maratonowe finały i początek przełajów w Polsce

    Schodząc nieco bardziej na ziemię, poza ściganiem zawodowców, w ten weekend de facto zakończył się też sezon mtb w Polsce.

    W Świeradowie Zdroju finiszował Bikemaraton, najbardziej popularna seria masowych imprez rowerowych w kraju. W klasyfikacji generalnej ?Elity?, czyli zawodników i zawodniczek deklarujących chęć ścigania z najlepszymi triumfował Bartosz Janowski przed Michałem Fickiem i Rafałem Alchimowiczem. Wśród kobiet najlepsza była Aneta Imielska przed Michaliną Ziółkowską oraz Bożeną Gomułką.

    Z kolei w Piasecznie zakończono tegoroczną serię Mazovia MTB Marathon. W klasyfikacji generalnej Open cyklu na dystansie Giga zwyciężyli – Barbara Borowiecka i Łukasz Góralewski. Na dystansie Mega – Urszula Luboińska i Bartek Borowicz. Na dystansie
    Fit – Magdalena Koszmider i Mikołaj Mucha. W sezonie 2016 miałem przyjemność patronować tej serii zawodów, w tym miejscu dziękuję więc Organizatorom za zaufanie oraz współpracę.

    Najmocniejszy, polski klub specjalizujący się w maratonach, czyli JBG2 na koniec sezonu wybrał się do Francji, gdzie niemal w komplecie rywalizował w prestiżowych zawodach Roc d?Azur. Najlepiej spisał się Adrian Brzózka zajmując 20. miejsce.

    Na koniec dobra wiadomość, czyli powrót Marka Konwy do wysokiej dyspozycji. Po poważnej kontuzji oraz karze za ?start w imprezach zabronionych?, nasz czołowy kolarz offroadowy wygrał inaugurację przełajowego Pucharu Polski w Rzeniszowie przed Bartoszem Miklerem i Marcelim Bogusławskim. Wśród kobiet najszybsza była Gabriela Wojtyła.

    Ach, no i jeszcze, w Baligrodzie (starzy górale pamiętają tę miejscowość jako lokalizację Grand Prix MTB), w zimowych warunkach rozegrano Mistrzostwa Polski w Enduro. Posiadających licencję i chcących pościgać się w takiej pogodzie była zaledwie garstka, ale nowi właściciele biało-czerwonych koszulek to zdecydowanie nieprzypadkowe nazwiska. Najlepsi byli Mariusz Bryja oraz Magdalena Zielińska (XC rulez ;) ).

  • Szosowe Mistrzostwa Świata Doha 2016

    Szosowe Mistrzostwa Świata Doha 2016

    Wyścigi szosowców w Katarze? W połowie października? Może i to nie jest najlepszy pomysł a może okaże się, że to był strzał w dziesiątkę. Od drużyn zawodowych po juniorki, w wyścigach na czas i ze startu wspólnego, najbliższy tydzień będzie stał pod znakiem walki o tęczę symbolizującą mistrzostwo świata.

    Termin i aura

    Przyznanie organizacji czempionatu szejkom z Kataru wywołało spore kontrowersje. Ze względu na panujące o tej porze roku na Półwyspie Arabskim temperatury, zawody przesunięto o kilka dni, by uniknąć horrendalnych upałów.

    Zamiast pod koniec września, szosowe mistrzostwa świata w tym roku zostaną rozegrane w dniach 9-16 października.

    Przegrzanie i tak będzie groziło kolarzom, w związku z tym w razie szczególnie trudnych warunków dopuszcza się skrócenie trasy: dla elity mężczyzn 150km odcinka prowadzącego szosami na pustyni a dla pozostałych kategorii zmniejszenie liczby okrążeń na sztucznej wyspie Pearl-Qatar.

    W kontekście fragmentu na pustyni, ważny będzie kolejny czynnik naturalny: wiatr. Podczas przedsezonowych wyścigów rozgrywanych w tym rejonie jest to istotny element wpływający na rywalizację. Część faworytów liczy, że dzięki niemu będzie można dokonać selekcji w peletonie i spróbować ataku już we wczesnej fazie wyścigu.

    Może to być ważne, ponieważ wspomniane rundy na sztucznej wyspie są z kolei kręte i techniczne, zatem od liczebności grupy, która wjedzie na rundy będzie zależał przebieg rywalizacji i rozegranie finiszu.

    Nie tylko sprinterzy

    Co kilka lat mistrzostwa świata mają płaską trasę, która preferuje sprinterów. Dzięki temu tęczową koszulkę mogli w niedalekiej przeszłości wygrać np. Mario Cipollini, Tom Boonen czy Mark Cavendish. Niewątpliwie świetni kolarze, którzy zasłużyli na szansę walki o mistrzostwo. W ten sposób unikamy też nudy, bo przy ?klasycznej? wersji trasy zestaw faworytów byłby zawsze taki sam (współcześnie: Sagan, Valverde, Alaphilippe czy Van Avermaet).

    Ze względu na wiatr, temperaturę i dystans, w wyścigu elity mężczyzn liczyć się będą nie tylko sprinterzy, ale też kolarze najbardziej wytrzymali. Chyba, że zawody zostaną skrócone, wtedy tęczę powinien wygrać najszybszy w peletonie, czyli Marcel Kittel.

    Czempionat to jednak nie tylko start wspólny mężczyzn, ale też rywalizacja kobiet, juniorów, orlików, oraz wyścigi na czas.

    doha2016-mapa

    Zatem po kolei:

    W niedzielę, 09.10 na tej samej, 40km trasie rywalizowały będą grupy zawodowe w jeździe drużynowej na czas. Konkurencja tyleż spektakularna co? marginalna, biorąc dodatkowo tegoroczne kłopoty z porozumieniem na linii UCI – zespoły World Tour (w sumie wystartuje 15 ekip męskich, 10 z world touru). Zwycięstwo w tych zawodach oznacza tytuł, medale i symbol umieszczony na koszulce całego zespołu, ale już nie tęczowe trykoty. Tak czy inaczej, drużynówka to zawsze spore widowisko, obserwowanie precyzyjnych zmian w wykonaniu najlepszych ekip to rozrywka dla koneserów kolarstwa szosowego.

    Początek zawodów kobiet zaplanowano na 13:10 a mężczyzn na 14:20. Zakończenie rywalizacji przewidziane jest na 15:40.

    Od poniedziałku do środy rozgrywane będą wyścigi indywidualne na czas, zgodnie z poniższym harmonogramem:

    – ITT Juniorek, poniedziałek 10 Października (8:30-9:40) ? 13.7km
    – ITT Orlicy (U23), poniedziałek 10 Października (10:30-14:50) ? 28.9km
    – ITT Juniorzy, wtorek11 Października (8:00-11:30) ? 28.9km
    – ITT Elita kobiet, wtorek 11 Października (12:15-15:30) ? 28.9km
    – ITT Elita mężczyzn, środa 12 Października (12:45-15:05) ? 40km

    W czwartek zainaugurujemy wyścigi ze startu wspólnego, kulminacja, czyli zawody elity mężczyzn, tradycyjnie w niedzielę:

    –  Start Wspólny Orlików (U23), czwartek 13 Października (12:00-15:55) ? 165.7km
    – Start Wspólny Juniorek, piątek 14 Października (8:30-10:30) ? 74.5km
    – Start Wspólny Juniorów, piątek 14 Października (13:15-16:30) ? 135.3km
    – Start Wspólny Elity Kobiet, sobota 15 Października (12:45-16:20) ? 134.1km
    – Start Wspólny Elity Mężczyzn, niedziela 16 Października (10:30-16:35) ? 257.3km

    Zawody będą transmitowane w Polsacie oraz Polsacie Sport Extra. Tradycyjnie imprezy mistrzowskie na swoim kanale youtube udostępnia też UCI, bywa, że nie ma blokady geograficznej.

    Informacje o faworytach i wynikach będę podawał Wam na bieżąco, w miarę rozwoju sytuacji i zbliżania się kolejnych wyścigów.

    Katarskie mistrzostwa świata to ostatni, ważny akcent szosowego sezonu 2016. Po nich przyjdzie czas na podsumowania, statystyki, nagrody i wyróżnienia. Tęczowe koszulki, które kolarze wygrają w najbliższym tygodniu, zostaną z nimi na najbliższy rok, zatem nawet, jeśli termin i lokalizacja są kontrowersyjne, tytuł to tytuł i trzeba cisnąć!

    Oficjalna strona mistrzostw to: http://www.dohacycling2016.com/

  • Poniedziałkowy skrót#25

    Szosowe mistrzostwa świata rozpoczęte, pierwsze medale Na dzień dobry lekka niespodzianka, spory dramat i dobra postawa Polaków. Ich rezultaty nie przyćmią mistrzostwa siatkarzy, ale coś dobrego się dzieje.

    Złoto BMC, dramat Rabo-Liv

    Wygląda na to, że Peter Velits jest jednym z najlepszych specjalistów jazdy drużynowej we współczesnym zawodowym peletonie. Dwukrotnie był członkiem zwycięskiej drużyny Omega Pharma Quick Step a gdy w tym roku zmienił barwy i podpisał kontrakt z BMC, również z nimi wywalczył mistrzowski tytuł. Omega bez słowackiego konia pociągowego zdołała dojechać na trzecim miejscu. Z kolei drużyna BMC była w stanie wypracować pół minuty przewagi mimo braku w składzie teoretycznie niezbędnego ogniwa, czyli przechodzącego rehabilitację po złamaniu nogi, znakomitego czasowca, Taylora Phinneya. Po raz kolejny smakiem musieli się obejść kolarze Orica Greenedge. Zdobyli trzeci medal w ciągu trzech lat, drugi srebrny, ale znów nie byli w stanie zwyciężyć. Pewnym pocieszeniem dla (głównie) Australijczyków musi być fakt, że w ostatnich sezonach znakomicie spisują się w próbach drużynowych podczas wielkich tourów. W 2013 roku byli najszybsi na trasie Tour de France, w tym dołożyli wygraną w Giro d?Italia.

    Kolejnym multimedalistą jest Michał Kwiatkowski. Polski kolarz rok temu triumfował z kolegami z zespołu, tym razem zdobył brąz, ale jak sam wspomniał w wypowiedzi po wyścigu, jest zadowolony ze swojej jazdy. To ważne, bo przed nim kluczowy start indywidualny w najbliższą niedzielę. Będąc przy Polakach, trzeba pochwalić kolarzy CCC Polsat Polkowice. W pomarańczowych strojach trasę drużynówki w Ponferradzie przejechało czterech ?naszych? (Rutkiewicz, Taciak, Marycz, Kiendyś), zajmując 18. miejsce na 29. zespołów, ale przed worldtourowymi Ag2r, Europcarem i Lotto-Belisol. W gronie zespołów Pro Continental ?Cycki? zostali pokonani tylko przez RusVelo i Topsport Vlaanderen. Z kolei drużyna BDC-Marcpol jechała po zbliżony rezultat, niestety w końcówce, doganiając na zjeździe słabszy zespół kolarze Dariusza Banaszka upadli i stracili sporo czasu.
    Maciej Bodnar napędzający team Cannondale zdołał z kolegami wykręcić dziewiąty czas, natomiast Karol Domagalski z ekipą Caja Rural był dwudziesty trzeci.

    Dramatyczny przebieg miała drużynówka kobiet. O ile wygrana Specialized Lulumelon nie była niespodzianką, o tyle kraksa Rabo Liv już tak. Holenderski zespół popełnił błąd w końcówce trasy, przy dużej prędkości rozbijając się o barierki. Jedna z czołowych postaci w kobiecym peletonie, Anna Van Der Breggen ma złamaną kość biodrową. Upadku uniknęła największa gwiazda, Marianne Vos, ale tylko z tego powodu, że? wcześniej odpadła od swoich koleżanek. Trudno powiedzieć, co to oznacza w kontekście wyścigu ze startu wspólnego, tak czy inaczej, jest to spora niespodzianka!
    Piątą lokatę z drużyną Boels Dolmans wywalczyła Katarzyna Pawłowska, Eugenia Bujak z koleżanka z zespołu BTC Lubljana zajęła 12 miejsce. Startowało 16 drużyn.,

    Ściganie u Mai

    Zacni goście przyjechali do Jeleniej Góry by po raz kolejny sprawdzić, co przygotowała dla nich Maja Włoszczowska. Nasza mistrzyni postanowiła być bardzo gościnna, i złapała gumę, co wykluczyło ją z walki o wygraną, za to kolejny dobry wyścig zaliczyła w tym sezonie Anna Szafraniec, zajmując trzecie miejsce. Zwyciężyła jedna z największych gwiazd kobiecego mtb, Jolanda Neff, triumfatora pucharu świata i mistrzyni świata U-23. Wśród mężczyzn również najszybsi byli sportowcy na rowerach Gianta. Emil Lindgren przyjechał na metę przed Michaelem Van Der Heijdenem. Marek Konwa, najlepszy z Polaków był ósmy. Dzień przed niedzielnym XCO rozegrano zawody na krótkim dystansie, czyli XCC. To alternatywa dla XCE, na trasie jest więcej kolarzy na raz a rywalizacja trwa około 30 minut. Najszybsi byli Lindgren i Włoszczowska. Impreza w Jeleniej Górze po raz kolejny zebrała komplementy za wymagającą i widowiskową trasę. O czołowe lokaty walczyły gwiazdy światowego formatu: poza wymienionymi nazwiskami pokazali się też m.in. Fabian Giger czy Eva Lechner. W elicie mężczyzn wystartowali wszyscy medaliści mistrzostw Polski: Konwa, Wawak i Kawalec. We wszystkich kategoriach wystartowało jednak tylko 70 osób, szczególnie nieliczna była obsada kategorii juniorskich i młodzieżowych. Krótką relację znajdziecie w magazynie Bike oraz w Magazynie Rowerowym. Ponieważ mnie tam nie było, więc trudno mi napisać komentarz. Wszystko jednak wskazuje, że mamy profesjonalny wyścig, dla profesjonalistów. Wygląda na to, że zwyczajnie się od tego odzwyczailiśmy i stąd nikła frekwencja i zainteresowanie.

    Z ostatniej chwili

    Dziewiąte miejsce w jeździe indywidualnej na czas juniorek zajęła na mistrzostwach świata w Ponferradzie Daria Pikulik. Druga z naszych reprezentantek, Natalia Radziecka była osiemnasta. Wygrała Australijka, Macey Stewart. Nie, żebym interesował się juniorskim kolarstwem kobiecym, ale po pierwsze to walka o tęczową koszulkę a po drugie to jedna z nielicznych okazji, by zobaczyć, czy spora grupa naszych zawodniczek elity, które w tym roku świetnie radzą sobie w wysoko notowanych wyścigach ma jakieś zaplecze. No więc tak, ma, więc jest szansa na zachowanie ciągłości i kontynuowanie dobrej passy. Po południu o medale będą walczyć orlicy, Polskę reprezentował będzie Przemysław Kasperkiewicz.