Tag: Strade Bianche

  • Strade Bianche – Kolarskie Success Story

    Strade Bianche – Kolarskie Success Story

    Jeśli jeszcze nie wsiedliście to “hype trainu” jadącego do Sieny, to właśnie teraz macie ostatnią szansę. Strade Bianche to prawdopodobnie historia największego sukcesu we współczesnym kolarstwie: budowy marki, legendy i prestiżu w ekspresowym tempie. 

    Włosi zaczęli skromnie, jako “gran fondo” czyli maraton dla amatorów, w czasach, gdy moda na “vintage” dopiero się rodziła. Pierwszy raz zawodowcy ścigali się po toskańskich “białych drogach” w 2007 i do 2014 włącznie impreza miała zaledwie kategorię 1.1. 

    Dla zobrazowania, czym jest kategoria 1.1, w tym samym 2007, miał ją też np. nasz Memoriał Henryka Łasaka. 

    Do najwyższej poza World Tourem kategorii “HC” impreza awansowała w 2015 a w 2017 została do niego włączona. 

    Od samego początku wygrywali go jednak zawodnicy z najlepszych drużyn. Ani razu nie udało się to kolarzowi ekip kontynentalnych.

    Mimo zaledwie czternastoletniej historii, kibice, dziennikarze i sami kolarze uznają go za jeden z najbardziej prestiżowych klasyków, domagając się włączenia go do grona “monumentów”.

    Wymagałoby to wydłużenia dystansu, z niespełna 200 do przynajmniej 250km, ale sam fakt, że takie głosy pojawiają się w konserwatywnym środowisku kolarstwa zawodowego pokazuje, o jakiej skali sukcesu mówimy. 

    Spróbujmy więc przeanalizować ten wyjątkowy przypadek. 

    Po pierwsze termin. Strade Bianche rozgrywany jest na początku sezonu wiosennych klasyków w czasie, gdy spore grono pretendentów jest już w wysokiej dyspozycji. Dzięki temu szansa na odpowiedni poziom sportowy wyrażony nie tylko nazwiskami na liście startowej, ale i ich bezpośrednią rywalizację jest wysoka. 

    Po drugie sceneria. Zdjęcia peletonu w chmurze kurzu przez zaczynające zielenić się wzgórza, portrety zmęczonych kolarzy umorusanych niczym po najbardziej spektakularnych edycjach Paryż-Roubaix i wreszcie finisz na Piazza del Campo w Sienie robią imprezie genialną promocję. 

    Po trzecie nuda. A raczej remedium na nią. Gdy Strade Bianche zaczynało swoją karierę, kalendarz był pełen podobnych do siebie wyścigów, jazda po szutrze wydawała się czymś niezwykłym, zapomnianym, imponującym. Organizatorzy wyczuli moment rosnącej mody na “vintage” i w stu procentach wykorzystali swoją szansę. 

    Trzeba też przyznać, że wyroki zarówno publiki jak i samych kolarzy są trudne do przewidzenia. Bazując na sukcesie Strade Bianche, organizator, czyli RCS próbował reaktywować o wiele bardziej tradycyjną imprezę, czyli Giro del Lazio. Z chwytliwą nazwą Roma Maxima, z brukiem na trasie i Koloseum za plecami finiszujących kolarzy wydawało się, że sukces jest murowany. Choć tradycja tych zawodów sięga 1933r, w 2014 zostały rozegrane po raz ostatni. Za to zaledwie nastoletnie Strade Bianche stało się jednym z symboli kolarskiej wiosny. 

    Przy okazji włoski wyścig prowadzący częściowo po szutrowych drogach zbiegł się z, a kto wie, może też przyczynił do powstania mody na “gravel”. 

    Bo bez względu na to, w jak malowniczej okolicy byśmy nie jeździli, zjazd z szosy w wijący się przez pola i sady polny trakt zawsze dostarczy większych wrażeń, poczucia wolności i przygody. 

    Mamy więc do czynienia z rzadko spotykaną mieszanką dobrego pomysłu, szczęścia, wyczucia chwili, trendów i sympatii całego środowiska. 

    Na koniec wreszcie Strade Bianche dość wcześnie zaczęło promować wyścig kobiet, który stał się jednym z istotniejszych wydarzeń w damskim peletonie. Choć trzeba pamiętać, że kwestia wysokości nagród, promocji i wielu innych problemów, z którymi boryka się kobiece kolarstwo wciąż pozostała nierozwiązana. 

    Tak czy inaczej kariera Strade Bianche, zarówno męskiego jak i kobiecego jest bezprecedensowa i kto wie, jak się jeszcze rozwinie. 

    W sezonie 2021 lista startowa jest imponująca. Znajdziemy na niej nazwiska takie jak Pogacar, Alaphilippe, van Aert, van der Poel, Fuglsang, Almeida, Bilbao, Wellens, Bernal, Van Avermaet, Mollema, Kung, Simon Yates, Bettiol, Valverde, Brambilla, Bardet, Stybar, Sivakov, Pidcock, Konrad i wreszcie poobcierany po ostatniej kraksie Michał Kwiatkowski. 

    Krótko mówiąc “wszyscy”. 

    Warto wspomnieć, że Michał Kwiatkowski, choć trudno stawiać go w tym momencie w roli faworyta, wciąż może zasłużyć na nazwanie swoim nazwiskiem jednego z szutrowych odcinków. Z aktywnych kolarzy jest bowiem jedynym, który triumfował dwukrotnie. Na tych, którzy dokonają tego trzy razy, jak Fabian Cancellara, czeka nieśmiertelność w postaci okolicznościowego pomniczka przy jednej z “białych dróg”. 

    Jeśli więc jeszcze, jakimś cudem, nie przyłączliście się do grona fanów tej wyjątkowej imprezy, w tę sobotę nie pozostaje wam nic innego niż zaplanować wczesne popołudnie przed ekranem i podziwiać zmagania heroin i herosów na szutrach Toskanii. 

    Zdjęcie okładkowe: materiały prasowe RCS

    Foto LaPresse – Fabio Ferrari
    01 Agosto 2020 Siena (Italia)
    Sport Ciclismo
    14a Strade Bianche 2020 – Gara uomini – da Siena a Siena – 184 km (114,3 miglia)
    Nella foto: commerciali. moto rai. elicottero

  • Długo wyczekiwany dzień

    Długo wyczekiwany dzień

    Kolarstwo wróciło! Choć nie wiem jak na dłuższą metę wyścigi będą rozgrywane w trawionej pandemią Europie, obejrzeliśmy świetne ściganie podczas Strade Bianche. I tym powinniśmy się cieszyć.

    Skróty i komentarze

    Jeśli przegapiliście świetne ściganie na białych drogach, bo w tym czasie sami jeździliście na rowerze albo Eurosport Player nie wydalał pod naporem wygłodniałej kolarskich wrażeń widowni możecie obejrzeć skróty:

    Strade Bianche 2020 mężczyzn
    Strade Bianche 2020 kobiet

    Zapraszam także do obejrzenia mojego komentarza nagranego wkrótce po wyścigu. Tak jak w zeszłym sezonie planuję przygotowywać dla Was takie krótkie podsumowania, zachęcam więc do subskrybowania mojego małego kanału na youtube.

    Pył i skwar na białych drogach

    Czyli niezastąpiona galeria Cyclingtips. W zestawie znajdziecie selekcję kadrów agencyjnych a także od uznanych artystów kolarskiej fotografii. Wszyscy na to czekaliśmy, bo zdjęcia często oddają więcej niż godziny wideo. Cała galeria dostępna jest tutaj.

    Dane anegdotyczne

    https://twitter.com/VelonCC/status/1289602896099713025

    Velon.cc prezentuje atrakcyjne infografiki z mocami generowanymi przez wybranych zawodników na wybranych fragmentach wyścigu. Atak Van Aerta miał przynieść imponujące 595W przez ok 1,5′ (przy deklarowanej masie ciała kolarza 77kg to imponujące 7,7W/kg). Z kolei Greg van Avermaet najbardziej znany sektor szutrowy, Monte Sante Marie, liczący 11,5km przejechał w 23’25” ze średnią mocą 330W (a trzeba pamiętać, że jest tam sporo zjazdów!). Wszystkie infografiki znajdziecie TUTAJ.

    Strade Bianche na Stravie

    Najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem, który publicznie udostępnił swoje dane na Stravie był Diego Rosa. Włoch z Arkea Samsic zajął 10. miejsce ze stratą 7’45” do Van Aerta. Była to największa strata kolarza zamykającego pierwszą dziesiątkę w historii wyścigu.

    Diego Rosa podczas Strade Bianche 2020 uzyskał średnią moc 239W
    Najlepsze rezultaty na Stravie na segmencie Monte Sante Marie. Możemy porównać dane z Velon.cc z realnymi wartościami.

    Trzy lata czekania

    Wout van Aert celował w wygranie Strade Bianche niemal od początku swojej kariery szosowej. W 2018r przegrał z kurczami, które dosłownie zrzuciły go z roweru:

    W 2019r bezkonkurencyjny był Julian Alaphilippe

    By wreszcie w 2020r, w wyjątkowym sezonie pandemii sięgnąć po zwycięstwo w wielkim stylu. Za takie chwile kochamy ten sport.

    https://twitter.com/JumboVismaRoad/status/1289665581894045697

    100% skuteczności

    Czy wiecie, że Annemiek van Vleuten w 2020r triumfowała w każdym wyścigu, w którym wystartowała? Zarówno przed jak i po lockdownie jedyne wyniki, jakie osiąga to zwycięstwa. Chapeau bas.

  • Poniedziałkowy skrót aka niespodziewane Loverove 05.03.2018

    Poniedziałkowy skrót aka niespodziewane Loverove 05.03.2018

    Kolarska wiosna na całego. Ostatnich kilka dni to wysyp startów, wyników i sporych emocji. Zatem zobaczmy, co działo się na szosach, szutrach i torach na początku marca.

    Strade Bianche

    „Epicki wyścig” jest wtedy, gdy kolarze sprowadzeni są do funkcji mięsa armatniego. Ekstrema, krew, pot, łzy i powykręcane z bólu mięśnie zapadają w pamięć i świetnie wyglądają na zdjęciach. Strade Bianche 2018 ze względu na fatalną pogodę przechodzi zatem do klasyki kolarstwa XXIw, ponieważ mieliśmy wszystkie te elementy zgromadzone w jednym miejscu i czasie.

    „Toskańskie Białe Drogi” pod wpływem rozmarzającego śniegu i padającego na nie deszczu zmieniły się w scenerię zapewniającą maksimum wrażeń zarówno uczestniczkom i uczestnikom jak i widzom przed ekranami TV i innych odbiorników.

    Najpierw do boju ruszyły panie. Trzeba przyznać, że do sprawy podeszły z należytą powagą, dostarczając solidną porcję sportowych emocji. Właściwa akcja rozpoczęła się na ponad 20 kilometrów przed metą. Po kolejnych przyspieszeniach Anny van der Breggen a także problemach technicznych Elisy Longo Borghini, Holenderka z ekipy Boels Dolmand jako pierwsza wjechała na Piazza del Campo w Sienie. Niespełna minutę za nią do mety dotarła, po raz trzeci z rzędu na drugim miejscu, Katarzyna Niewiadoma. Longo Borghini była trzecia.

    W wyścigu mężczyzn pełen gaz poszedł jeszcze wcześniej, bo na długim, błotno-szutrowym odcinku Monte Sante Maria, ok. 50km przed finiszem. Gdy faworyci: Peter Sagan, Michał Kwiatkowski i Alejandro Valverde patrzyli się na siebie i próbowali kolejnych zagrywek taktycznych, najaktywniejszą postacią wyścigu był Wout van Aert. Młody (23 lata), ale już trzykrotny mistrz świata w przełajach ryzykował na zjazdach, szarpał pod górę i ostatecznie znalazł się w odjeździe z atakującym z dalszej pozycji Romainem Bardetem.

    Gdy wydawało się, że ta dwójka zbudowała bezpieczną przewagę, z tyłu ruszył Tiesj Benoot, który najpierw, korzystając z kolumny pojazdów techcnicznych dopadł Bardeta z van Aertem a następnie „poprawił” im na podjeździe Le Tofle na tyle mocno, że do Sieny dojechał samotnie. Tymczasem za jego plecami dramat przeżywał van Aert, który zmożony kurczami spadł z roweru na podjeździe do mety, co nie przeszkodziło mu w dotarciu do kreski na trzeciej pozycji.

    A teraz to, co najlepsze, creme de la creme i zamiast czczego gadania, niezapomniany fotoreportaż ze Strade Bianche 2018. Galeria ze zdjęciami Kristofa Ramona prosto od Cycling Tips. Klik :)

    Szymon Sajnok w tęczy

    Torowe mistrzostwa świata w Apeldoorn układały się dla Polaków ze zmiennym szczęściem. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że „biało-czerwoni” z Holandii wrócili na tarczy, ale sytuację drastycznie zmienia złoty medal i tęczowa koszulka, które zdobył Szymon Sajnok w olimpijskiej konkurencji Omnium, czyli torowym wieloboju. Dzięki temu reprezentacja naszego kraju znalazła dla siebie miejsce w tabeli medalowej zdominowanej przez gospodarzy.

    Warto zwrócić uwagę, że wśród dziewięciu złotych medali, zdobytych przez polskich torowców w historii mistrzostw świata (czyli od 1893r), pięćtęczowych koszulek nasi reprezentanci wygrali po 2009, czyli od momentu uruchomienia niesławnego toru w Pruszkowie (3x Katarzyna Pawłowska – 2012,13,16, 1x Adrian Tekliński – 2017 i 1x Szymon Sajnok – 2018).

    Demare ku słońcu. O włos

     

    Pierwszy etap Paryż-Nicea, pierwszej, naprawdę poważnej etapówki sezonu rozstrzygnął się po analizie fotofiniszu. Lekko pagórkowata, za to mocno wietrzna trasa wokół Paryża zakończyła się sprintem na niewielkim wzniesieniu, gdzie rywalizowali mocni sprinterzy z faworytami klasyfikacji generalnej. Przez cały dzień ciężką pracę dla swojego lidera, Arnaud Demare wykonywali kolarze ekipy FDJ, prezentujący nowe stroje i nowego sponsora, Groupama. Francuz odwdzięczył się kolegom skutecznym finiszem, ale o tym, że wygrał zadecydowali sędziowie. Co ciekawe, w ujęciach z kamer TV wygląda, jakby zwycięzcą został Gorka Izagirre z Bahrain-Merida.

    Tak czy inaczej, przed nami kilka dni solidnego ścigania, po drodze 18,4km idnywidualna czasówka (środa, 07.03), w sobotę (10.03) finisz na podjeździe La Colmaine a w niedzielę (11.03) klasyk wokół Nicei z Col d’Eze w końcówce. Wśród faworytów m.in. Esteban Chavez, Simon Yates, Sergio Henao, Wout Poels, Dan Martin, Ilnur Zakarin, Bauke Mollema i Julian Alaphilippe.

    Rozkład Teamu Sky

    Komisja brytyjskiego parlamentu, badająca nieprawidłowości w Teamie Sky stwierdziła, że zespół celowo nadużywał procedur TUE (wykluczenia dla celów terapeutycznych) by poprawiać wydolność kolarzy. Sprawa dotyczcy zezwolenia na użycie triamcylonu w zastrzykach, m.in. przez Bradleya Wigginsa przed wygranym przez niego Tour de France 2012.

    Warto przypomnieć, że swoje sukcesy (m.in. wygrane w kolejnych TdF 2012, 13, 15, 16, 17 oraz na Vuelcie 2017) brytyjska drużyna przypisywała głównie „filozofii marginal gains”, innowacjom treningowym oraz technologicznym. Tymczasem wiele wskazuje na to, że oprócz niewątpliwiego wkładu w rozwój kolarstwa, zespół szukał przewagi także w balansującej na granicy legalności farmakologii. Należy jednak zaznaczyć, że poza przekroczoną przez Froome’a, dopuszczalną dawką Salbutamolu podczas Vuelta a Espana 2017 oraz niejasnościami z paszportem bilogicznym Sergio Henao, ekipa unikała jednoznacznych problemów z dopingiem.

    https://twitter.com/vayerism/status/970593925080723456

    Wątpliwości wokół etyki teamu Sky są równocześnie okazją do wysypu sarkazmu czy wręcz ordynarnej szydery w mediach społecznościowych. Na które, nie bójmy się tego stwierdenia, Team Sky swoją hipokryzją niewątpliwie sobie zasłużył.

    „Ikar” z Oscarem

    Dokument autorstwa Bryana Fogela, rozpoczynający się od eksperymentu z dopingiem w kolarstwie amatorskim a kończący się wykluczeniem reprezentacji Rosji z Igrzysk w Pjongczang został uhonorowany nagrodą Akademii, czyli Oscarem. Wydawać by się mogło, że dziennikarz – twórca tego obrazu zmienił świat, ale wygląda na to, że po IO sytuacja wróciła do stanu sprzed „Ikara”. Rosjanie zostali przywróceni do rodziny olimpijskiej a życie toczy się dalej, choć główny bohater, Grigorij Rodczenkow wciąż objęty jest programem ochrony świadków. A moją recenzję „Ikara” możecie przeczytać TUTAJ.

     

    Zdjęcie okładkowe: Foto LaPresse – Fabio Ferrari 03/03/2018, materiały prasowe RCS

  • Wszystko zaczęło się w Sienie

    Michał Kwiatkowski wygrywając rok temu Strade Bianche na dobre wszedł do grona gwiazd zawodowego peletonu. W tym zwycięstwie było wiele symboliki i choć wyścig miał nienajwyższą kategorię 1.1, stał się ważnym krokiem w karierze polskiego kolarza.

    Do sezonu 2014 ?Kwiato? był jednym z wielu młodych, dobrze zapowiadających się zawodników z kilkoma imponującymi wynikami w swoim portfiolio. Już rok wcześniej zanotował świetny tydzień w czasie ardeńskich klasyków, znakomicie też jechał w Tour de France, długo broniąc białej koszulki najlepszego młodzieżowca. Co więcej, w czerwcu 2013 zdobył tytuł mistrza kraju, dzięki czemu już w Wielkiej Pętli jechał w bardzo gustownej koszulce z biało-czerwonym pasem i ładnie wyeksponowanym orłem.

    W takim właśnie stroju zasygnalizował bardzo wysoką dyspozycję w lutym 2014. Testowe starty na Majorce i w Portugalii przyniosły mu cenne zwycięstwa. Dość powiedzieć, że w Volta a Algarve na pagórkowatym etapie pokonał Rui Costę i Contadora a na czas był lepszy nawet od Tonego Martina.

    Toskańskie ?białe drogi? rozgrywane na początku marca stały się areną pięknego pojedynku dwóch gwiazd młodego pokolenia. Peter Sagan, choć jest z tego samego rocznika co Kwiatkowski, już wtedy był jedną z największych gwiazd wśród zawodowców. Z dwiema wygranymi klasyfikacjami punktowymi Tour de France, świetnymi wynikami w klasykach i liczną kolekcją etapów w niemal wyłącznie ważnych wyścigach był jednym z głównych pretendentów do wygranej.

    https://twitter.com/Ciclismo_2014/status/548900629767536640

    Wyścig prowadzący niemal w jednej czwartej po szutrowych duktach przebiegał po myśli słowackiego kolarza. Choć jego drużyna nie była w stanie zapewnić mu wystarczającego wsparcia, jechał aktywnie i zdecydował się na atak ponad 20km przed metą. Wraz z nim pojechał Kwiatkowski i dwóch dwudziestoczterolatków zdobyło wyraźną przewagę nad grupą asów z Alejandro Valverde na czele.

    ?Kwiato? był znany ze swojego finiszu i wytrzymałości na podjazdach, ale w kontekście konfrontacji z Saganem mało kto spodziewał się jego zwycięstwa. Tymczasem w samej końcówce przyspieszył tak mocno, że Słowak nie był w stanie nic zrobić. Michał Kwiatkowski z bezpieczną przewagą minął linię mety, w koszulce mistrza Polski wygrywając jeden z najważniejszych, wczesnowiosennych wyścigów. Później były udane starty w ardeńskich klasykach (zwieńczone trzecim miejscem w Liege-Bastogne-Liege), nerwowy Tour de France i świetny koniec sezonu, gdy w hiszpańskiej Ponferradzie ?Kwiato? zdobył mistrzostwo świata.

    https://twitter.com/R_SoloCiclismo/status/442440046814453761

    Tak naprawdę obserwujemy dopiero początek kariery Michała Kwiatkowskiego. Bez względu na to, jak potoczą się jego dalsze losy i ile wyścigów jeszcze wygra, triumf w Strade Bianche pozostanie jednym z ładniejszych i ważniejszych. To właśnie w okolicach Sieny tak naprawdę pierwszy raz pokazał, że jest w stanie ograć każdego na trasie ciężkiego i prestiżowego wyścigu. Fakt, że zrobił to w białej koszulce z orłem sprawia, że dodatkowe punkty ?Kwiato? zebrał za wrażenie artystyczne. W tym roku Polak nie startuje w Strade Bianche. Do sezonu klasyków przygotowuje się na trasie Paryż-Nicea. Czy będzie tam w stanie zrobić coś spektakularnego, jadąc w tęczowym stroju mistrza świata? A może spokojnie buduje formę na najważniejsze klasyki?

    Transmisja ze Strade Bianche 2015 w sobotę od 13.45 np. w Eurosporcie 2.

  • Kolarskie przedwiośnie – jedyny przewodnik

    Kolarskie przedwiośnie – jedyny przewodnik

    Zawodowcy wracają do Europy. Po pierwszym przetarciu w ciepłych krajach, właściwy sezon rozpoczyna się teraz. Dlaczego tak? Odpowiedź jest prosta: tradycja!

    Od przełomu lutego i marca wkraczamy w czas prawdziwego ścigania. Oczywiście jeszcze nie wszystkie gwiazdy są w najwyższej formie i część imprez traktują jako przetarcie lub trening.  Mimo to, niemal każde zawody mają na tyle duży prestiż, że o zwycięstwo walczy duża grupa zainteresowanych.

    Do wyboru są jednodniówki oraz wyścigi etapowe. Jeszcze kilka lat temu, podział jednodniówek był skomplikowany i niejednoznaczny. Mianem ?Klasyku? można było określać tylko część imprez o największym prestiżu i tradycji. Te mniej istotne określane były jako ?semi klasyki? a do reszty używało się nazwy ?jednodniówki?. Od czasów reformy Pro Tour, pięć najważniejszych i najstarszych wyścigów: Mediolan-Sanremo, Dookoła Flandrii, Paryż-Roubaix, Liege-Bastogne-Liege i Giro di Lombardia zostało nazwanych ?Monumentami?. Cała reszta to klasyki.

    Wyścigi jednodniowe na przełomie lutego i marca oraz w kolejnych tygodniach często rozgrywane są na trasach zawierających dodatkowe utrudnienia. Zazwyczaj chodzi o bruk. Jazda po kocich łbach to szczególny element kolarskiego rzemiosła, popularny przede wszystkim w Niderlandach i północnej Francji. Bruk, nazywany przez użytkowników języka flamandzkiego ?kasseien? sprawia, że płaskie lub prowadzące po niewielkich pagórkach wyścigi stają się dużo trudniejsze, nieprzewidywalne i wymagające od zawodników wyjątkowych umiejętności. Swoje trzy grosze w tym temacie dołożyli kilka lat temu Włosi, którzy w ramach powrotu do korzeni zaproponowali zawody na ?białych drogach?, czyli szutrowych duktach prowadzących przez wzgórza Toskanii.

    Wiosenne wyścigi etapowe to z kolei pierwsze, poważne sprawdziany dla tych zawodników, którzy w dalszej części sezonu myślą o startach w wielkich tourach. W ramach jednej imprezy do dyspozycji są zawsze etapy sprinterskie, górskie lub górzyste oraz jazda na czas. Oprócz największych gwiazd, swoje aspiracje mogą tam realizować zawodnicy młodsi, którzy zdobywają doświadczenie w wielodniowej rywalizacji oraz bardziej wytrzymali specjaliści klasyków. Dzięki temu zmagania są bardzo urozmaicone a o zwycięstwie często decydują minimalne różnice.

    Czego zatem możemy się spodziewać w najbliższych tygodniach? Poniżej przedstawiam krótką charakterystykę poszczególnych imprez. Pogrupowałem je tematycznie, by ułatwić rozeznanie. Szczegółowe zapowiedzi z analizą trasy i głównymi postaciami możecie zawsze na kilka dni przed startem znaleźć np. w rowery.org.

    Pierwszy bruk

    Weekend 28.02 – 01.03 to otwarcie sezonu brukowanych klasyków w Belgii. Omloop Het Nieuwsbald (28.02) jest przygotowaniem przed Dookoła Flandrii. Trasa zawiera odcinki brukowane oraz brukowane pagórki. Dla odmiany Kuurne-Bruksela-Kuurne (01.03) oferuje nieco szybszą trasę i zdarza się, że zwycięzcą jest sprinter. Można więc założyć, że jest to etap przygotowania do imprezy Gandawa-Wevelgem, która rozgrywana jest pod koniec marca. Charakterystyczne dla obu rozpoczynających brukowany sezon wyścigów jest to, że często są one celem dla młodych zawodników. Zwycięzcy często potrzebują jeszcze kilku sezonów, by okrzepnąć i móc w pełni rozwinąć swoje możliwości w najważniejszych imprezach jednodniowych. Wczesny termin powoduje również, że w niektórych latach zawody są odwoływane lub skracane ze względu na złą pogodę. Warto też zwrócić uwagę na krótką etapówkę ?Trzy Dni Zachodniej Flandrii? (06.03-08.03) z podobnego powodu co na Omloop i Kuurne: zawodnicy czołówki, często członkowie mniej znanych, ?drugoligowych? zespołów mogą za rok lub dwa, już z kontraktami w World Tourze decydować o obliczu brukowanych Monumentów.

    Włochy vs Francja vs Hiszpania

    Paryż-Nicea, Tirreno-Adriatico oraz Volta a Catalunya to tygodniowe wyścigi, które w marcu skupiają uwagę specjalistów etapówek. Paryż-Nicea do niedawna był najbardziej prestiżowym z nich, od kilku sezonów mocno na jego pozycję naciska Tirreno-Adriatico. Co ciekawe, oba wyścigi mają najwyższą z możliwych kategorię a mimo to ich terminy częściowo się pokrywają. W tym roku Paryż-Nicea rozgrywany jest w terminie 8-15.03 a Tirreno-Adriatico miedzy 11 a 17.03. Dla Paryż-Nicea charakterystyczne są ostatnie etapy, górzyste, wykorzystujące przełęcz Eze niedaleko Nicei. W tym roku powrócono do sprawdzonego rozwiązania i zawody zakończą się jazdą na czas z metą właśnie na Col d?Eze. Z kolei organizatorzy Tirreno-Adriatico  stawiają na element zaskoczenia, szukając mniej popularnych i często ekstremalnie stromych podjazdów.

    Paryż-Nicea będzie dla nas o tyle ciekawy, że wystartują w nim Michał Kwiatkowski i Rafał Majka (obaj ze sporymi szansami na dobre miejsca). Świat będzie raczej patrzył na Tirreno-Adriatico, gdzie formę sprawdzą Alberto Contador, Chris Froome, Vincenzo Nibali i Nairo Quintana. Obie imprezy warto śledzić uważnie również z tego powodu, że formę szlifują tam pretendenci do wygrania Mediolan-Sanremo.

    Jeśli zaś chodzi o Volta a Cataluyna, to choć jest to trzeci najstarszy wyścig etapowy na świecie, obecnie nieco ustępuje prestiżem imprezom we Włoszech i Francji. W tym roku ?Katalonia? rozegrana zostanie w dniach 23-29.03 i będzie kolejnym, istotnym etapem budowania formy, głównie dla hiszpańskich specjalistów wyścigów etapowych. Będzie to również szansa dla kolarzy CCC Sprandi Polkowice by pościgać się na najwyższym poziomie w ramach przygotowań do Giro d?Italia.

    Coś specjalnego – Strade Bianche

    Wyjątkowy wyścig w kalendarzu, który choć ma zaledwie 9 lat historii, szybko zdobywa popularność i już teraz można spokojnie nazywać go Klasykiem. Pomysł jest genialny w swojej prostocie. Przywraca pamięć o dawnym kolarstwie, lecz w nowoczesnym stylu. Co więcej, meta usytuowana jest na zabytkowym rynku w Sienie, miejscu znanym ze średniowiecznych festynów, gonitw końskich i scenerii wielu filmów. Trasa ?Strade Bianche? jest górzystą rundą drogami Toskanii, z których część to charakterystyczne szutrowe odcinki, od których wzięła się nazwa wyścigu. Rok temu na finiszu Strade Bianche Michał Kwiatkowski po profesorsku ograł Petera Sagana, co było początkiem genialnego sezonu zakończonego zdobyciem mistrzostwa świata. Choć w tym roku ?białe drogi? nie znajdują się w kalendarzu Kwiato, warto 07.03 włączyć relację z tego wyścigu. Emocje są niemal gwarantowane.

    Wiosenne Mistrzostwa Świata

    Mediolan-Sanremo to jeden z pięciu ?Monumentów? kolarstwa, pierwszy w kalendarzu i zarazem najdłuższy. Trasa icząca około 300km to w obecnych czasach coś niespotykanego. Dystans jest zatem jednym z głównych czynników decydujących o trudności tej imprezy. Znajdujące się w końcówce, niewielkie podjazdy: Cipressa oraz Poggio, po niemal sześciu godzinach jazdy nabierają szczególnego znaczenia. To jedyna szansa, by lepsi w górach zawodnicy zdobyli przewagę nad sprinterami. Ci z kolei liczą na pomoc swoich drużyn, które próbują doprowadzić ich na szczyt usytuowanego raptem kilka kilometrów przed metą Poggio na możliwie wysokiej pozycji. W tym roku po kilku latach przerwy meta ?Primavery?, jak nazywany jest ten klasyk, powraca na Via Roma, szeroką arterię w Sanremo, mocno związaną z historią wyścigu. Mediolan-Sanremo zostanie w tym roku rozegrany 22.03. W peletonie zobaczymy również kolarzy CCC Sprandi Polkowice. Ze względu na wieloletnią tradycję (wyścig rozgrywany jest od 1907r), dystans i „uniwersalny” charakter trasy dający niemal równe szanse zawodnikom różnych specjalności, Mediolan-Sanremo nazywany jest często „wiosennymi mistrzostwami świata”.

    Na Mediolan-Sanremo kończy się pierwsza część europejskiego sezonu. ?Primavera? zamyka przedwiośnie, rozpoczyna się wiosna pełną gębą. Klasyk następuje po klasyku, etapówka, po etapówce. Przedstawienie kolarskiej wiosny będzie więc kolejnym artykułem, gdy nadejdzie na to stosowna pora.

    Zdjęcie okładkowe: kadr z Paryż-Nicea 2014, Mike Slone, flickr CC BY 2.0

  • Poniedziałkowy skrót#5 – alfa i omega

    Michał Kwiatkowski wygrał Strade Bianche! To zdecydowanie wiadomość weekendu. Polak ma rewelacyjny początek sezonu, zagraniczni eksperci zastanawiają się, gdzie są granice jego możliwości.

    Mistrz naszego kraju w tym roku ma już na koncie: wygraną w jednym z wyścigów Trofeo Mallorca, dwa etapy (w tym jazdę indywidualną na czas) oraz klasyfikację generalną Volta a Algarve oraz Strade Bianche. Każdy kolejny triumf jest cenniejszy. Na Majorce zawodnicy ścigają się w poszukiwaniu formy. W Algarve kolarze, którzy dobrze jeżdżą na czas często są w czołowce, ale utrzymanie się w górach z Contadorem i pokonanie Tonego Martina w jeździe indywidualnej było sporym wyczynem, cennym dla każdego profesjonalisty. Dopiero w Toskanii, na słynnych ?białych drogach? zrobił coś naprawdę wyjątkowego. Pokonał kolarza, który od kilkunastu miesięcy jest murowanym faworytem w takich warunkach.

    Trasa wymagająca od zawodników świetnej techniki, taktyki i dynamiki: wymarzone warunki dla Petera Sagana. W większości przypadków Słowak wtedy jest górą. Tymczasem to Kwiatkowski nie tylko pojechał rozsądniej, ale jeszcze w najważniejszym momencie zaatakował z taką siłą, że jego rywal nie był w stanie odpowiedzieć. Zwycięstwo w Sienie w takim stylu jest cennym wpisem w portfolio, który mógłby niejednego zawodnika rozliczyć z całego sezonu.

    Paradoksalnie pięć wygranych Kwiatkowskiego na początku roku? komplikuje sprawę! Jeszcze bardziej nie wiemy, do czego ten kolarz jest zdolny, w czym będzie się specjalizował i gdzie może odnosić największe sukcesy. Bo że jest do tego predestynowany, przekonani są niemal wszyscy eksperci.

     

    Trzeba też zwrócić uwagę na świetną dyspozycję całej ekipy Omega-Pharma Quick Step. Zdenek Sybar zwyciężył w przełajowych mistrzostwach świata. Następnie Niki Terpstra i Tom Boonen zdominowali wyścig w Katarze. Ten sam Boonen zasygnalizował odrodzenie w klasykach wygrywając Kuurne-Bruksela-Kuurne. W wysokiej dyspozycji jest też Gianni Meersmans. Tak jak w latach ubiegłych, kierownictwo zespołu będzie musiało wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności by pogodzić interesy poszczególnych kolarzy, ustalić składy i taktykę na kolejne wyścigi. W obecnej sytuacji wydaje się, że wiosną mogliby wygrać wszystko!

     

    Z drugiej strony nie tylko oni mają znakomity początek sezonu. Alejandro Valverde także jest z tygodnia na tydzień coraz mocniejszy. W sobotnim Strade Bianche spóźniony kontratakował próbując gonić Kwiatkowskiego z Saganem, ale w niedzielę na trasie Roma Maxima nie było już na niego mocnych. Tak jak ?Kwiato? wygrywał w Alagrve, tak Valerde triumfował w Andaluzji, zwyciężył także w Murcii a miniony weekend przejechał dwa ciężkie klasyki dzień po dniu, pierwszy kończąc na podium a drugi wygrywając. Kto wie, może Michał Kwiatkowski mógłby być następcą-lepszą wersją Hiszpana? Tak jak on jest szybki na finiszach, dynamicznie atakuje, dobrze radzi sobie w trudnym terenie i w górach ale lepiej jeździ na czas.

  • Poszukiwanie show

    Poszukiwanie show

    Zbudować w zaledwie osiem lat prestiż imprezy sportowej to nie takie proste. Szczególnie w tak konserwatywnej dyscyplinie, jaką jest kolarstwo. Włochom się to udało – ?wystarczyło?, że wpuścili peleton na toskańskiej białe drogi.

    Temat budowania atrakcyjności i charakteru wyścigów mocno mnie intryguje. W różnych krajach różni organizatorzy próbują przekonać kibiców do swojego produktu. Od kilku lat oglądamy swoisty wyścig zbrojeń: kto poprowadzi peleton przez bardziej wymagający teren. Często dochodzi do skrajności: jedenaście górskich finiszy zeszłorocznej Vuelty, podjazdy podczas Tirreno Adriatico, gdzie zawodnicy schodzą z rowerów czy zjazdy, niczym z maratonów mtb (Monte Crostis ostatecznie usunięto z trasy Giro d?Italia 2011). Wyżej, bardziej stromo, z dala od utartych szlaków to motto ostatnich sezonów. Nawet powściągliwi Francuzi dają się czasami ponieść, ostatni Tour de France poprowadzono przez niebezpieczny zjazd z Col de Sarenne po to, by peleton – rekordowo – dwukrotnie pokonał podjazd l?Alpe d?Huez.

    Choć Włosi czasami zagalopują się w swoich poszukiwaniach (jak przy wspomnianym Monte Crostis), ich eksperymenty zazwyczaj się sprawdzają. Mistrzowie stylu także w dziedzinie kolarstwa potrafili zbudować znakomity mariaż ?vintage? z nowoczesnością. Nawet, jeśli włoskie wyścigi nie mają nominalnie najwyższej kategorii, to właśnie o nich się mówi i na nie czeka. Strade Bianche po raz pierwszy rozegrano w 2007r. Wyścig wzoruje się na najbardziej klasycznych kolarskich monumentach. W trasę wplecione są sekcje specjalne: szutrowe drogi prowadzące przez toskańskie wzgórza. Meta umiejscowiona jest w szczególnym punkcie: zabytkowy rynek w Sienie, słynny z cudownej architektury i rozgrywanej dwa razy do roku końskiej gonitwy. Włochy, powiew tradycji (po takich drogach ścigali się mistrzowie w przeszłości), charakterystyczna trasa, dogodny termin, dobra promocja i mimo krótkiej historii sukces gotowy. Idąc za ciosem RCS (właściciel) reanimował upadły wyścig w rejonie Lazio. Roma Maxima, jak teraz się nazywa, wykorzystuje nie tylko ukształtowanie terenu: podjazdy wokół wiecznego miasta, ale też i prowadzi kolarzy antycznym brukiem Via Appia. Do tego kolarze finiszują u stóp koloseum. Nawet, jeśli oba wyścigi mają zaledwie kategorię 1.1, chce się je oglądać, chce się o nich pisać a gwiazdy chcą w nich startować!
      Dla równowagi, próba urozmaicenia klasyku Mediolan-Sanremo spotkała się nie tylko z kontrowersyjnym odbiorem potencjalnych uczestników, ale też została cofnięta ze względu na roboty drogowe. ?Wiosenne mistrzostwa świata? będą więc znów okazją dla sprinterów. Choć trzystukilometrowa trasa sama w sobie jest wyzwaniem, chciano ją dodatkowo utrudnić. O ile jednak testowanie takich wynalazków jak podjazdy Montelupone czy Punta Veleno sprawdzają się (choć nie bez słów krytyki) w wyścigach etapowych, majstrowanie przy legendach spotyka opór. Tak czy inaczej, wprawiona w ruch machina zmian będzie trudna do zatrzymania. Jesteśmy rządni wrażeń, chcemy krwi, łez i potu. ?Zwykły? sport, jest już dla nas nudny. Dopiero wyjątkowo silne bodźce powodują, że jesteśmy w stanie zaszczycić dane wydarzenie swoją, jakże cenną atencją. Strade Bianche i Roma Maxima już w ten weekend: 8,9 marca :)