Tag: śniadanie

  • Loverove 2.10.2015

    Loverove 2.10.2015

    Loverove na piątek: znów sporo Petera Sagana i coś na ząb :) Miłego weekendu!

    1. Koszulka dnia

    Nowe szaty króla, czyli strój Petera Sagana przygotowany przez firmę Sportful. Klasyczny i ponadczasowy minimalizm nie zakłóca tęczowych insygniów.

    2. Najlepszy technik w peletonie?

    Kto wśród zawodowców jest wirtuozem jazdy na rowerze? Sonda przeprowadzona przez ekipę GCN daje jednoznaczną odpowiedź, ale pojawia się też kilka innych, ciekawych propozycji

    3. Pięćdziesiąt twarzy owsianki

    Ulubione (lub „ulubione”) śniadanie kolarzy w 50 wersjach proponowanych przez Teda Kinga: z jajkiem, z bekonem, z pastą miso, z espresso, z parmezanem, mlekiem kokosowym, migdałowym, z syropem klonowym i wiele, wiele innych opcji!

     

  • Jedz normalnie – pesto z rukoli

    Jedz normalnie – pesto z rukoli

    Jeszcze przez jakieś 1,5 miesiąca będę miał regularny dostęp do świeżej rukoli. Najchętniej zjadam ją w postaci zbliżonej do pesto. Cenię sobie nie tylko smak, ale i fakt, że mam kontrolę nad tym, z czego jest zrobione.

    Rukola to kolejny element kuchni, który od dłuższego czasu cieszy się wyjątkową popularnością. W większości knajp podają ją niemal do wszystkiego. Niewielkie listki są bardzo aromatyczne, zaostrzają smak sałatek i ładnie dekorują. W związku z tym, na przekór wszystkiemu należy ją zmielić i przyprawić.

    pesto-z-rukoli (1 of 5)

    Zioła i sałaty kupuję regularnie u miłego pana na krakowskim Placu na Stawach. Nie są zbyt piękne, ale za to możliwie naturalne a przy tym wybór jest ogromny. Używam zarówno klasycznej rukoli (Eruca vesicaria) jak i kilku jej odmian. Na potrzeby porcji pesto kupuję dwa pęczki.

    Obcinam grubsze łodyżki a następnie liście dokładnie płuczę. Skoro są ?eko?, można albo wierzyć, że jest na nich nieco ziemi i ekhm, nawozu, bo tak są uprawiane, albo założyć, że po transporcie z chińskiej fabryki zostały oprószone mieszanką gleby w celu wkręcenia naiwnego klienta. Tak czy inaczej, lepiej, żeby nic nie chrzęściło między zębami.

    pesto-z-rukoli (2 of 5)

    Gdy rukola będzie sobie obciekała z wody, biorę po dwie łyżki: pestek słonecznika (łuskanych przez sikorki), dyni (obieranych przez zające) oraz niesolonych, ekologicznych orzeszków ziemnych (rozłupywanych przez uwolnione z cyrku, emerytowane słonice). Prażę kilka chwil na suchej patelni. Gdy się zarumienią, mają zdecydowanie więcej smaku.

    pesto-z-rukoli (3 of 5)

    Liście rukoli drobno siekam i przekładam do wysokiego naczynia. Siekam również orzeszki i pestki, by nie zniszczyć do reszty kupionego w dyskoncie, chińskiego blendera. Mniejsze części będzie zdecydowanie łatwiej pociąć. Dodaję rozgnieciony ząbek czosnku, łyżeczkę pieprzu cayenne i łyżeczkę soli. Na koniec najważniejsze, czyli dobra oliwa. Trzy łyżki stołowe powinny wystarczyć. Od jej jakości i aromatu w dużej mierze będzie zależeć smak naszej pasty. Wszystko razem tnę przez kilka minut do uzsykania niemal jednolitej masy. Przekładam do miseczki i odstawiam na chwilę do lodówki, by smak się ułożył.

    pesto-z-rukoli (4 of 5)

    Tak przygotowane pesto idealnie nadaje się jako smarowidło do grzanek, można też oczywiście użyć go klasycznie do makaronu lub np. nadzienie roladek z kurczaka. Ponieważ i tak jest z nim trochę roboty, preferuję jedzenie świeżego, właśnie z grzanką.

    pesto-z-rukoli (5 of 5)

    Z takich proporcji dostajemy mniej więcej tyle pesto, ile mieści się w gotowym słoiczku (ok. 200g). Jest tak samo kaloryczne (ok. 730kcal, 28g białek, 57g tłuszczy i 27g węglowodanów – ile sobie nałożysz na kanapkę, to twoje), natomiast nie ma w sobie całej masy syfu w postaci konserwantów i wzmacniaczy smaku.

  • Jedz normalnie – krwista botwinka

    Jedz normalnie – krwista botwinka

    Jeszcze przez parę dni młode buraki będą pyszne, słodkie i chrupiące. Nie pozostaje więc nic innego, niż spożywać je w dużych ilościach. Są smaczne, a do tego dobrze robią na krew. Zwłaszcza, jeśli zostaną zjedzone na surowo.

    Aby wydobyć z botwinki  wszystko, co najsmaczniejsze, przyda się dodatek dobrego sera. W tym wypadku jest to świeży bundz i oscypek, myślę, że dobrze sprawdzi się inny, aromatyczny i możliwie naturalny. Któryś z korycińskich także powinien dać radę.

    Młode buraki delikatnie obieram i kroję w jak najcieńsze plasterki. Im ostrzejszy nóż, tym lepszy będzie efekt. Układam na talerzu, pomiędzy dając równie cienkie plasterki sera (nie za wiele, ma być do smaku a nie o smaku sera). Posypuję sporą ilością posiekanego, świeżego koperku, oraz kilkoma liśćmi fioletowej bazylii. Skrapiam oliwą, octem balsamicznym i grubo mielę kilka ziarenek kolorowego pieprzu. Na koniec daję szczyptę soli. Całość zostawiam na godzinkę w lodówce, aby smak się nieco ułożył.

    krwista-botwinka (3 of 3)

    Takie drugie śniadanie można by pretensjonalnie nazwać ?carpaccio z młodych buraków w towarzystwie owczego sera pod chmurką z koperku? ;-), ale tego nie zrobię, bo i po co. W zamian za to życzę smacznego. Buraki są fajne!

    „Nutrition facts”: 100g surowego buraka to 38kcal, ~10g węglowodanów, niecałe 2g białek i 2g błonnika. 30g owczego sera to ok. 120kcal, 9g białek i 9g tłuszczy. Łyżka oliwy daje ok. 85kcal i 9g tłuszczy. Koperek i bazylia są głównie do smaku i dla ozdoby.

  • Jedz normalnie – rabarbarowe śniadanie

    Jedz normalnie – rabarbarowe śniadanie

    Jestem fanem rabarbaru. Od kilku tygodni jem go w drożdżówkach, robię dżem a w wolnej chwili ugotuję kompot. Tym razem czerwone łodygi stały się bohaterami śniadania.

    Z połowy wiązki rabarbaru ściągam skórkę, następnie kroję go na ok. dwucentymetrowe kawałki. Do głębokiej patelni wlewam dwie szklanki wody, podgrzewam i rozpuszczam w niej cukier waniliowy. Wrzucam rabarbar i rozpiekam pod przykryciem na marmoladkę. Zajmie to około 15 minut, wanilina doda tylko odrobinę posmaku, rabarbarowy dżem będzie w dominującej części kwaśny.

    rabarbar (1 of 2)

    Tak przygotowany rabarbar nakładam na cienką kromkę dobrego, ciemnego chleba. Na wierzch daję cienki plaster białej, możliwie dobrej, mozarelli (bawolej) i zapiekam aż się zrumieni.

    Dekoruję listkami świeżej rukoli, polewam łyżeczką miodu i posypuję świeżo, dość grubo zmielonym, kolorowym pieprzem.

    rabarbar (2 of 2)

    Całość jest słodko-kwaśno-ostra. Sezonowe śniadanie w sam raz do porannej kawy. Jest dość pożywne, w zależności od użytego pieczywa dwie, syte grzanki dostarczają 525kcal, 91g węglowodanów, 19g białek i 16g tłuszczy. Niby dużo, ale smakuje mi na tyle,że w ramach drobnych przyjemności czasem można zjeść więcej niż mniej :)

     

  • Jedz normalnie – wiosenna frittata

    Jedz normalnie – wiosenna frittata

    Nie wiem, czy dostępna zielenina jest nadal całkiem chemiczna, ale trudno, nie mogłem się powstrzymać. Świeży szpinak i cukinia wylądowały w śniadaniowej frittacie.

    Dzisiejsza propozycja to jeden z pomysłów na to, jak jeść jajka, by się nie znudziły. Frittata to rodzaj omletu, powoli pieczonego na wolnym ogniu, wzbogaconego o – najchętniej sezonowe – dodatki. Pewnie pojawi się tu w jeszcze kilku wersjach, ale zacząć trzeba od możliwie klasycznej.

    Udało mi się kupić naprawdę wielki pęczek szpinaku. Na tyle duży, że podzieliłem go na dwie porcje. Dokładnie opłukane liście pociąłem na nieco mniejsze kawałki. Małą cukinię przekroiłem wzdłuż i zrobiłem półtalarki. Do tego krążki szalotki do smaku. Wszystko wrzucam na patelnię z rozgrzaną oliwą, dodaję odrobinę czegoś ostrego i szklę.

    wiosenna-frittata (3 of 3)

    Cztery jajka dokładnie miksuję ze szczyptą soli i gałki muszkatołowej, może być również kilka ziarenek świeżo zmielonego, kolorowego pieprzu. Staram się wykazać cierpliwością, żeby masa była dobrze napowietrzona.

    Zmniejszam ogień pod zieleniną na patelni i zalewam jajkami. I czekam. Ogień powinien być naprawdę niewielki. Nie powinno się przypalić a równocześnie całość powinna się ładnie ściąć. Aby ułatwić sprawę, patelnię przykrywam. To nie jest zachowanie zgodne z kanonami, ale bardzo upraszcza cały proces. W zasadzie frittatę powinno się obrócić na drugą stronę, ale dzięki przykryciu ładnie się zapieka także od góry.

    Gotowy jajeczno-warzywny placek można pokroić w trójkąty, prezentuje się wtedy bardzo ładnie. Jednak zazwyczaj dzielę go na pół. Wtedy każda z dwóch osób dostaje po dwa jajka i trochę jarzyn. W sam raz na śniadanie :)

  • Jedz normalnie – pancake, jakich mało

    Jedz normalnie – pancake, jakich mało

    Po takim omlecie możesz iść na przodek wydobywać węgiel lub przejechać dowolną ilość podjazdów z kadencją 60. Pożywne danie do zrobienia w kilka chwil, gdy potrzebujesz załadować się kaloriami.

    Najważniejsze jest ciasto. Na wierzch dajesz, co chcesz. Masło orzechowe, gruszkę, miód i prażone orzechy? Proszę bardzo. Grillowana cukinia, kiełki i ostry ser? Jak najbardziej. Całość jest prosta, szybka w przygotowaniu i niezmiernie uniwersalna. A do tego całkiem efektowna :).

    Inspirację kilka lat temu zdradzili mi w Karmie, za co jestem dozgonnie wdzięczny. Tyle, że nie pamiętam, czy nadal trzymam się wyjściowego przepisu, z pewnością daję mniej proszku do pieczenia, zwykłą mąkę często zastępuję razową, pełnoziarnistą lub orkiszową.

    Do zrobienia ciasta potrzebujesz:

    Szklankę mąki
    Pół szklanki mleka
    2 jajka
    Małą i płaską łyżeczkę proszku do pieczenia
    Jeśli ma być na słodko, możesz trochę posłodzić, jeśli ma być na słono-ostro możesz dać soli i odrobinę ulubionej przyprawy.
    Do wersji obiadowej dorzuć garść zielonego groszku lub kukurydzy

    Wszystko trzeba dość dokładnie zmiksować, nie tylko by wymieszać składniki, ale również by dobrze napowietrzyć ciasto (jeśli dodajesz groszku, dodaj go na koniec). Z takich proporcji będzie gęste, na rozgrzaną patelnię zwilżoną olejem trzeba je nakładać łyżką. Aby nie przypalić, zmniejsz ogień. Aby po kilku minutach łatwiej odwrócić, przykryj patelnię przykrywką, wierzch nieco się zetnie i łatwiej będzie położyć nasz ?pancake? na drugiej stronie, którą piecz bez przykrycia. Ciasto pięknie wyrośnie, wypiecze się w środku a z wierzchu będzie chrupiące!

    A na ten chrupiący wierzch? na co tylko masz ochotę. To moje ulubione śniadanie przed długim treningiem, mogę po nim jechać i jechać i jeeechać…

    PS. Ponieważ jest to bardzo syte proponuję przekroić na pół i podzielić się z kimś bliskim :)

  • Jedz normalnie – śniadanie z burakiem

    Aby blog był prawdziwym blogiem, potrzebne są słit focie posiłków. Skoro i tak wszyscy jesteśmy hipsterami portretującymi swoje żarcie, czemu nie podzielić się tym ze światem?

    Trochę w reakcji na różnego rodzaju wyrafinowane porady dietetyczne, trochę z własnej próżności, zaczynam serię ?Jedz normalnie?. Zasady są proste: wszystko jest sezonowe, mało przetworzone i łatwe w przyrządzeniu. Do tego podaję wartość energetyczną oraz ilość białek, węglowodanów i tłuszczy. Jeśli coś mi nie smakuje, to nie wrzucam ;)

    Dobry początek to szybkie śniadanie na zimową porę.

    Ponieważ dostęp do świeżych warzyw jest utrudniony, trzeba się posiłkować tym co jest. Szczególnie zimą buraki rządzą. Mają mnóstwo wartości odżywczych, minerałów, witamin i trochę węglowodanów. Choć przy obróbce termicznej sporą część dobroczynnych substancji puszczamy wraz z parą wodną do atmosfery, trochę i tak zostaje. Do tego są rodzimej produkcji, zatem pojawią się tu jeszcze nie raz. Zazwyczaj gotuję kilka na raz (wyszorowane, nie obieram do gotowania) i mam na zapas. Można też upiec w piekarniku. Po wystygnięciu obieram, kroję w plasterki i są gotowe na kanapkę.

    Grzanki robię z chleba razowego. Na to kilka plasterków słonego sera (nie jest to szczyt zdrowia, ale dodaje sporo smaku, z drugiej strony poza solą nie ma w składzie zbyt wielu paskudztw), koniecznie burak, kiszony ogórek (kolejny zimowy bohater), świeżo zmielony pieprz i jeśli jest, to natka zielonej pietruszki. Opcjonalnie można dać kilka kropel oliwy z oliwek – bardzo pasuje.

    Na świeżej, ciepłej grzance całość jest idealna na pożywne śniadanie. W przypadku zwiększonego zapotrzebowania na kalorie, wystarczy podwoić porcję :)

    burak

    2 kromki chleba razowego
    Kilka plastrów serka kanapkowego typu feta
    Pół ugotowanego buraka
    Ogórek kiszony
    Natka pietruszki
    Świeżo zmielony pieprz

    W sumie ok. 425kcal, 20g białek, 16,5g tłuszczy, 50g węglowodanów

    Opcjonalnie łyżeczka oliwy z oliwek do smaku (dodaje ok. 45kcal i 4,6g tłuszczy)