Tag: Simon Gerrans

  • Poniedziałkowy skrót#24

    Alberto Contador po profesorsku rozegrał ostatnie dni Vuelta a Espana. Zwyciężył na podjeździe Ancares i w ten sposób przypieczętował wygraną w klasyfikacji generalnej wyścigu. Z kolei Simon Gerrans był najszybszy w dwóch klasykach w Quebecu a Michał Kwiatkowski o sekundy minął się z triumfem w Tour of Britain.

    Król Contador

    „Pistolero” nie zdominował Vuelta a Espana, ale w kluczowych momentach zaprezentował odpowiednią moc oraz dojrzałość taktyczną. Odroczony o miesiąc pojedynek z Chrisem Froomem doszedł do skutku i został rozstrzygnięty na korzyść Hiszpana. Obaj kolarze byli po kontuzjach odniesionych w czasie Tour de France a i tak okazali się być najsilniejszymi zawodnikami w peletonie podążającym szlakiem świętego Jakuba. Wynik rywalizacji to tak naprawdę remis ze wskazaniem na Contadora, choć to on zapisuje w swoim portfolio kolejny wygrany wyścig trzytygodniowy.

    The Inner Ring jako przełomowy moment wskazuje etap do Valdelinares. To tam, po rozpoczynającym wyścig, nerwowym tygodniu późniejszy zwycięzca pierwszy raz uciekł swoim rywalom. Tyle, że w górach różnice między nim a Froomem, ale także Valverde, Rodriguezem, Quintaną (przed kraksą i wycofaniem) oraz Fabio Aru były niewielkie. Kluczową dla późniejszych rozstrzygnięć przewagę Contador zdobył podczas jazdy indywidualnej na czas. Dzięki temu na królewskich etapach mógł jechać defensywnie i tylko reagować na ruchy rywali.

    Trzeba przyznać, że, zwłaszcza w końcowej fazie wyścigu, Chris Froome próbował zgubić lidera wyścigu niezliczoną ilość razy. Jego koledzy nadawali tempo na podjazdach, on sam wielokrotnie przyspieszał i zmieniał tempo. Na kole pozostawał jedynie Contador, który nie tylko wytrzymywał kolejne próby, ale też w końcówkach znajdował w sobie tyle sił, by zyskiwać kolejne sekundy. Dzięki temu finał na ulicach Santiago de Compostela był rundą honorową bez większego znaczenia dla losów wyścigu.

    Kto jeszcze zasługuje na wyróżnienie? Z pewnością Alejandro Valverde. Ten doświadczony zawodnik, po czwartym miejscu w Tour de France był w stanie przejąć rolę lidera drużyny gdy wycofał się Nairo Quintana i stanąć na podium Vuelty, po drodze wygrywając etap oraz zakładając koszulkę lidera. Również postawa Fabio Aru zasługuje na najwyższe uznanie. Młody Włoch po trzecim miejscu w Giro d?Italia potrafił przygotować formę na koniec lata, na etapach zwyciężał dwukrotnie i zamknął pierwszą piątkę klasyfikacji generalnej. Samuel Sanchez swoją równą jazdą był w stanie ukończyć bardzo mocno obsadzony wyścig na szóstej lokacie mimo trzydziestu sześciu lat na karku a Daniel Martin nareszcie sprawdził się jako lider drużyny podczas ważnego wyścigu. Z kolei John Degenkolb obronił się przed ?góralami? i mając na koncie cztery wygrane etapy zwyciężył w klasyfikacji punktowej. Nasz Przemysław Niemiec zapisał się za to w historii polskiego sportu, gdy jako pierwszy minął linię mety przy Lagos de Covadonga.

    100% skuteczności

    Simon Gerrans nie ma na swoim koncie tylu zwycięstw, co niektórzy sprinterzy, ale jego dorobek jest zaiste imponujący. W miniony weekend, w odstępie zaledwie dwóch dni triumfował w obu klasykach rangi World Tour w Quebecu. Zarówno on, jak i jego pomocnicy wykonali świetną pracę, nie pozostawiając wątpliwości co do swojej aktualnej dyspozycji. W tym roku triumfował już na trasie Liege-Bastogne-Liege, dwa lata temu w Mediolan-Sanremo, a w swojej karierze stał na podium większości górzystych jednodniówek. Jaki z tego wniosek? Australijczyk jest jednym z najważniejszych pretendentów do tytułu mistrza świata. Trzeba jednak pamiętać, że do walki o tęczową koszulkę pozostały aż dwa tygodnie a w Quebecku dobrze zaprezentował się choćby Rui Costa a formę na Vuelcie szlifowali Fabian Cancellara, Peter Sagan, Tom Boonen czy Philippe Gilbert. Co więcej, jest jeszcze jeden kolarz, który może się włączyć do walki o medale i nie chodzi tu o zawsze groźnego w takich okolicznościach Alejandro Valverde.

    Jak oni mogli to przegrać?

    Michał Kwiatkowski był szybszy na pagórkach Wielkiej Brytanii niż Bradley Wiggins a do tego mistrzowi olimpijskiemu w jeździe na czas ustąpił w tej specjalności o jedyne dziesięć sekund podczas próby w Tour of Britain. Cóż z tego, skoro wraz z kolegami z drużyny oraz ?Sir Wiggo? i jego pomocnikami nie poradził sobie z kontrolą wyścigu i ostatecznie zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Trzeba jednak pamiętać, że zespoły startowały na ziemiach Elżbiety II w sześcioosobowych składach a w wyścigach spoza World Touru trenerzy nie mają łączności radiowej z zawodnikami. Szkoda, ponieważ w imponującym dorobku polskich kolarzy w tym sezonie pojawiłaby się kolejna wygrana etapówka a tak jest ?tylko? etap i dwa dni w koszulce lidera. Najważniejsze jednak, że Michał Kwiatkowski znów jest i silny i szybki, co stawia go w gronie kolarzy mogących powalczyć o medal w Ponferrarzie.

    Dominacja JBG2

    Mariusz Kowal zwyciężył w mistrzostwach Polski w maratonie MTB rozgrywanych w Obiszowie. Drużyna JBG2 zajęła cztery pierwsze miejsca. Z kolei Anna Szafraniec z teamu Krossa o 17 minut wyprzedziła drugą na mecie Ritę Malinkiewicz (Goodman Zator, pierwszą wśród orliczek). Wydawałoby się, że rywalizacja o tęczową koszulkę biało czerwoną w wyścigach długodystansowych odbyła się bez historii, ale trasa w Obiszowie, choć z dala od gór, dała się we znaki czołowym polskim kolarzom mtb. Nie było mnie tam, ale nie rozumiem głosów, które nazywają interwałową trasę o przewyższeniu 1500m ?płaską?. Pełne wyniki mistrzostw znajdziecie tutaj. Rezultaty kolarzy bez licencji są do wglądu tu a Mistrzostw Polski Szkółek Kolarskich tu. Niestety rowerowe święto przyćmiła tragedia. Jeden z uczestników zawodów zmarł na zawał w trakcie rywalizacji. Tym samym kolarstwo górskie dołączyło do biegów czy triathlonu, w których w ostatnich miesiącach doszło do podobnych wypadków. Wraz z rosnącą popularnością imprez sportu masowego trzeba się liczyć z tego typu zdarzeniami, choćby ze względów statystycznych, co nie zmienia, że jest to wyjątkowo przykre.

  • Poniedziałkowy skrót#10

    Michał Kwiatkowski zakończył ardeński tryptyk podium w monumencie Liege-Bastogne-Liege. Simon Gerrans zwyciężył w tym wyścigu notując drugi wielki wynik swojej kariery: dwa lata temu wygrał Mediolan-Sanremo. Australijczyk to jeden z bardziej niedocenianych specjalistów klasyków ostatnich lat!

    Kolarze z podium ?staruszki?: Gerrans, Alejandro Valverde i Kwiatkowski to bohaterowie ostatniego tygodnia. Australijczyk wygrał najbardziej prestiżowy z tych wyścigów a w Amstel Gold Race tydzień wcześniej był trzeci. Valverde był trzeci w AGR, wygrał Walońską strzałę, w Liege finiszował drugi. ?Kwiato? również ani razu nie wypadł z top5 będąc kolejno: 5. w AGR, trzeci w Walońskiej Strzale i zajmując to samo miejsce w L-B-L. Skupiając się na liczbach, ważna jest jeszcze jedna: Polak jest 14 (czternaście!) 10 (dziesięć!) lat młodszy od obu rywali.

    Trzeba przyznać, że w niedzielę okoliczności były sprzyjające i dla niego i dla Gerransa. Nie przypominam sobie, by w ostatnich sezonach w końcówce Liege-Bastogne-Liege jechała tak duża grupa kolarzy, co więcej, bez zdecydyowanych ataków faworytów. Szybcy zawodnicy, jak Polak i Australijczyk mogli więc popisać się swoimi umiejętnościami sprinterskimi, choć trzeba pamiętać, że mając w nogach ponad 4500m w pionie trzeba być po prostu świetnym i kompletnym kolarzem, by dynamicznie pojechać finisz.
    O ile Kwiatkowski to przyszłość kolarstwa, Gerransowi bliżej do końca kariery. Kolarz ekipy Orica nieco ?po cichu? zgromadził na swoim koncie dwa zwycięstwa w wiosennych monumentach, notując przy tym jeszcze kilka innych, wartościowych rezultatów. Jego wygrane nie były spektakularne, ale w takich wyścigach wyniki mówią za siebie. Za kilka lat stastycy sportu będą wymieniali go w gronie najlepszych kolarzy drugiej dekady XXIw. Historię pisze też Julien Absalon. Francuski kolarz górski po raz dwudziesty ósmy w karierze zwyciężył w zawodach Pucharu Świata. W ten sposób zrównał się z Julie Furtado - gwiazdą początków mtb - i stoi przed szansą objęcia samotnego prowadzenia w statystykach. Tego osiągnięcia nie umniejsza fakt nieobecności kilku ważnych rywali, w tym Nino Schurtera, który szykuje się do startu w szosowym Tour de Romandie. Wśród kobiet najszybsza była Eva Lechner a Mai Włoszczowskiej tym razem wyścig się nie udał: defekt sprzętu połączony z niedyspozycją zaowocował dalszą lokatą i spadkiem na szóste miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu.
    Trzymając się statystyk, w miniony weekend w różnych imprezach rowerowych w Polsce startowało, szacując tylko, przynajmniej 3500 osób. Sporym sukcesem zarówno frekwencyjnym (ok 800 osób) jak i sportowym (wiele uznanych nazwisk w wynikach) zakończył się maraton serii Kaczmarek Electric w Olejnicy. Ta regionalna seria wygrała z liderem medialnej promocji, warszawską Skandią. Ja za to wybrałem lokalną serię cross country, czyli Puchar Tarnowa. Kilka zdjęć znajdziecie na moim facebookowym fanpage. Zawody były ?takie jak zawsze?, co biorąc pod uwagę 20-letnią tradycję tego cyklu traktuję jako wyraz uznania dla solidnej jakości oferowanego uczestnikom produktu. Martwi jedynie fakt, że najliczniejsze na starcie były kategorie Masters, wśród juniorów i juniorów młodszych bieda. Biorąc dodatkowo pod uwagę popularność maratonów, teoria o tym, że sport staje się rozrywką klasy średniej w tym wypadku niestety się potwierdza.