Tag: reklama

  • Rowerowy atak w telewizji

    Rowerowy atak w telewizji

    Dziś rano spora część bloku reklamowego w przerwie telewizji śniadaniowej wypełniły reklamy rowerów! Sportowych, miejskich, rekreacyjnych? Producenci wyraźnie chcą, by ?na dwa kółka? w końcu wsiedli absolutnie wszyscy.

    Kwietniowy powrót zimy dosłownie sprowadził mnie do parteru i zamiast na rozjazd po świąteczny nabijaniu kilometrów w górach w spokoju ćwiczyłem na podłodze. Rzucając okiem na włączony w tle telewizorek w przerwie ?Dzień dobry TVN? zauważyłem, że jednym z bloków reklamowych zawładnęły rowery.

    Najpierw zaprezentował się Carrefour ze swoim rowerem miejskim za kilkaset złotych. Miło, kolorowo i wiosennie. Niestety nie trafiłem nigdzie na wideo, ale sprzęt ewidentnie adresowany jest do kobiet chcących połączyć dojazd do pracy czy zakupy z ruchem na świeżym powietrzu. Ot, taki zestaw lajfstajlowych stereotypów, ale biorąc pod uwagę prostotę oferowanego sprzętu i niedumpingową cenę, można stwierdzić, że ?markeciak? nie różni się niczym od najprostszej damki sprzedawanej w sklepach rowerowych.

    Następnie na scenę wkroczył Decathlon ze swoim hitem, czyli Btwinem 520. To prawdopodobnie najciekawszy sprzęt, jaki można kupić za 1299zł. Reklama jest z gatunku tych, które ewidentnie pobudzają wyobraźnię i zachęcają do zrobienia kroku w stronę bardziej zaawansowanej jazdy. Zobaczcie zresztą sami (zamieszczam włoską wersję, która poza jednym detalem jest taka sama jak polska):

    https://www.youtube.com/watch?v=OXg8Fo4a6hg

    (dla porównania polska wersja, poniżej:

    )

    Czy na ?520? można regularnie jeździć w takim terenie i tempie jak to zaprezentowano w spocie, trudno ocenić. Obiegowa opinia głosi, że to całkiem sensowny sprzęt. Uwagę zwraca jedynie cena, niższa we Włoszech niż w Polsce. No ale cóż, oni są w kryzysie a u nas kraj mlekiem i miodem płynący, więc nas stać ;).

    Na koniec do gry wszedł Romet, który, pokazuje różne modele i style jazdy, ale główny przekaz jest na wskroś patriotyczny. To ?nasze-polskie? rowery. Raczej nie ma tu za wiele sentymentu do tradycji marki, całość w dość sztampowy sposób prezentuje uśmiechniętych, młodych ludzi z wielkiego miasta lubiących aktywnie spędzać czas. Tak czy inaczej, producent spotu stawia na rower jako element ?lajfstajlu?, co dobrze wpisuje się w czas antenowy, w którym reklamę obejrzałem.

    https://www.youtube.com/watch?v=NTsLiV8JtY4

    Połowa bloku reklamowego wykupionego przez marki rowerowe w przerwie ?Dzień Dobry TVN?, programu adresowanego do ?biurowej klasy średniej? to nie przypadek. Producenci musieli poczuć krew, skoro ogłaszają się w telewizji.

    Co więcej, w Telewizji Publicznej od kilku tygodni możemy oglądać ?Magazyn kolarski?, od patrzenia na który co prawda nieco bolą zęby (archiwum odcinków znajdzicie na http://sport.tvp.pl/29365496/magazyn-kolarski), no ale jego obecność to symptom ożywienia w około rowerowych tematach.

    Możemy się spodziewać, że gdy tylko wyjdzie słońce, o ?miłośnikach dwóch kółek? (tak samo zgrany slogan jak ?białe szaleństwo? w odniesieniu do narciarstwa) będziemy słyszeć wszędzie i od wszystkich.

    Czy to dobrze? Tak. Nawet, jeśli tu i ówdzie pojawi się jakaś mniejsza lub większa bzdurka, skoro rowery goszczą w telewizorku, to znaczy, że idziemy we właściwym kierunku. Bo to wciąż o wiele, wiele większy budżet niż w prasie, o internecie nie wspominając. Skoro więc ?się ogląda? a w domyśle również ?się sprzedaje? to nie pozostaje nic innego, niż się cieszyć.

    I tak właśnie zamierzam. No chyba, że ktoś bardzo podpadnie ;)

    PS a najlepszą póki co reklamę dla kolarzy prezentuje Eurosport. Ze swoim hasłem ?home of cycling? w kilkudziesięciu sekundach znakomicie wyjaśnia, o co chodzi w całej tej zabawie.

  • Loverove 18.02.2016

    Loverove 18.02.2016

    Dobry zestaw rowerowych newsów zaczynamy od porcji golizny. A co :)

    1.Super Mario jest zawsze super. Nawet na emeryturze

    Być może kiedyś Peter Sagan dorówna Mario Cipolliniemu pod wieloma względami. Póki co to jednak „Super Mario” pozostaje największą gwiazdą, nawet jeśli zawodową karierę zakończył osiem lat temu. Gdy włoski sprinter został poddany krytyce za jazdę na treningu bez kasku

    Pedalare in Versila !Oggi ho pedalato con la Nk1k ....Sensazioni e percezioni particolari con questa bici .....Non... Posted by Mario Cipollini on Saturday, 6 February 2016
    udowodnił, że potrafi zadbać o swoje bezpieczeństwo, nawet na trenażerze:
    Indor training .....Dedicato a tutti i "giuridici" che commentano le mie foto !Ho messo il casco anche sui rulli !Sono grato ai vostri consigli riguardo la mia tutela ! Posted by Mario Cipollini on Wednesday, 17 February 2016

    2. Pięć sposobów by być lepszym kolarzem

    No dobra, i tak nikt z nas nie będzie tak fajny jak kiedykolwiek był Mario. Ale za to po prostu można popracować nad sobą i stać się lepszym kolarzem. Poradnik od GCN zawsze mile widziany: https://www.youtube.com/watch?v=JtFHZxwcH1A

    3. Każda przejażdżka to "Coffee Ride"

    Czyli zawodnicy grupy Trek-Segafredo w reklamie kawy. Wydawałoby się, że to proste: jeśli jesteś sponsorem grupy kolarskiej, to wykorzystujesz ten fakt w swojej komunikacji marketingowej. Pytanie więc, dlaczego jest tak niewiele reklam z kolarzami? https://www.youtube.com/watch?v=l_Grnxl_cLE

  • Rafał Majka w reklamie

    Szósty kolarz Giro d?Italia pod koniec zeszłego roku nawiązał współpracę z citroenem. Po udanym występie we włoskim tourze, Rafał Majka występuje w promocji zachęcającej do kupna samochodu ze sporą zniżką.

    Właściwie od początku tego bloga śledzę, jak marki, wyścigi i zawodnicy funkcjonują na styku reklamy i mediów. Ogólnie rzecz ujmując, kolarstwo jest sportem popularnym wśród mas, za to z nienajlepszą opinią i bez – w porównaniu do innych dyscyplin – wielkich pieniędzy. Najwyższe kontrakty światowych gwiazd równają się zarobkom piłkarskich średniaków, tenisiści z dalszych dziesiątek rankingu również potrafią zyskać więcej w ciągu roku.

    Dodatkowo, niewielu kolarzy ma ?parcie na szkło? a i sami sponsorzy niekoniecznie dbają o swoje interesy, często zadowalając się standardowym pakietem, nie włączając zawodników do budowania swojego wizerunku. Maja Włoszczowska musiała ścigać się dziesięć lat w elicie i zdobyć wiele medali, by firma, z którą wiele lat współpracowała, wypuściła spot z kolarką w tęczowej koszulce. Kilka występów w mniejszych kampaniach, np. podczas promocji turystyki rowerowej w Niemczech to mało jak na sportsmenkę tego formatu. Dopiero pod koniec zeszłego roku Maja zagościła na ekranach telewizorów w reklamie USP Zdrowie.

    Na tle Włoszczowskiej: mistrzyni świata i wielokrotnej medalistki, oraz wicemistrzyni olimpijskiej, Rafał Majka, choć uprawia bardziej prestiżową odmianę kolarstwa, czyli jeździ na szosie, jest wciąż zawodnikiem na dorobku. Mimo tego, siódme i szóste miejsce w Giro d?Italia oraz trzecie w Giro di Lombardia a także kontrakt w jednej z najlepszych drużyn na świecie: Tinkoff Saxo pozycjonują go wśród elity tego sportu.

    Klatki z banneru na cyclingnews.com
    Klatki z banneru na cyclingnews.com

    Sama reklama, cóż, nie porywa. Bazuje na wizerunku marki jako takiej, zyskujących popularność zawodnika i kolarstwa jako takiego oraz w prosty sposób informuje o promocji. Wykorzystuje język dyscypliny, używając określenia ?premia lotna? na rabat przy zakupie auta.

    Istotne jest co innego. Branża reklamowa szybko zorientowała się w rosnącym potencjale drzemiącym w wyczynowym rowerowaniu i wychwyciła wschodzącą gwiazdę. Choć samej kampanii daleko do doskonałości, to swoista nobilitacja kolarstwa, włączenie go do komunikacyjnego mainstreamu. Znak, że być może wkrótce pójdą za tym większe pieniądze, popularność i nie tylko charytatywny mecenat, ale i prawdziwy sportowy sponsoring.

    Spoty citroena można oglądać w telewizji, bannery pojawiają się zgodnie z targetem m.in. na portalach kolarskich (ja znalazłem na cyclingnews, wcześniej nie odwiedzałem stron motoryzacyjnych, zatem raczej to nie retargeting tylko kierowanie na zainteresowania).

  • Gdzie są reklamy z kolarzami?

    Maja Włoszczowska została została jedną z twarzy kampanii USP Zdrowie. Występuje w niej prywatnie, jako mistrzyni świata. Wiele firm inwestuje spore pieniądze w sport wyczynowy, ale rzadko kiedy zaangażowanie wychodzi poza wymianę logotypów, przelewów i faktur.


    Reklama USP Zdrowie z Mają Włoszczowską

    Włoszczowska wcześniej rzadko pojawiała się w reklamach. Choć od lat jest jednym z najlepszych polskich sportwców i najbardziej utytułowanym kolarzem jej potencjał nie był wykorzystywany. Lotto i PZU, pierwsi duzi sponsorzy w naszym kolarstwie górskim korzystali na regularnych wizytach kolarek w studiu olimpijskim TVP przed Igrzyskami w Atenach. Sponsoring Hallsa to kompletna klapa. Choć finansowana przez markę grupa zawodowa osiągnęła cel: medal Włoszczowskiej i miejsce top10 Aleksandry Dawidowicz w Pekinie, po największym sukcesie firma wycofała wsparcie dla zawodniczek. Kolejne cztery lata pieniądze zapewniał głównie Dariusz Miłek. W tym czasie Włoszczowska została mistrzynią świata a firma CCC stanęła na wysokości zadania, chwaląc się tym sukcesem w wizerunkowym spocie emitowanym w telewizji.


    Reklama CCC z Mają Włoszczowską

    Aby wyczerpać temat, nasza najlepsza kolarka wystąpiła również w kampanii marki Scott, na rowerach której sięgała po największe sukcesy. Na tym właściwie kończy się historia reklam z polskimi kolarzami. Czy to efemeryczni sponsorzy, którzy płacą (lub nie) przez kilka miesięcy czy też wieloletni partnerzy, sponsoring w polskim sporcie sprowadza się do najprostszych działań. Wsparcie dla wyczynowców albo dla młodzieży nie musi prowadzić wprost do zwiększenia sprzedaży – może również być elementem budowania wizerunku (ciekawy artykuł na The Inner Ring o tym, dlaczego na koszulkach zawodowców znajdują się nazwy takie jak Astana czy MTN). Aby osiągnąć jeden z tych celów, potrzeba czegoś więcej, niż wymiany logotypów. Aby spojrzeć szerzej, nie tylko na kolarstwo, podobny schemat można zaobserwować niemal w każdej dyscyplinie sportu. Prezes TS Wisła, jednego z największych polskich klubów (15 sekcji różnych dyscyplin, ponad 1500 osób, w tym judo, brydż czy strzelectwo) żali się na pustki w kasie i niewielkie dotacje ze strony samorządu. Potencjalnym sponsorom proponuje bannery w hali oraz logotypy na koszulkach zawodników. Tylko wybitnie zdolny sprzedawca będzie w stanie przedstawić potencjalnemu sponsorowi korzyści płynące z umieszczenia jego logotypu na strzelnicy, chyba, że kilkanaście tysięcy złotych na sekcję przekaże rodzic-przedsiębiorca jednego z wychowanków klubu.

    Wycofanie się Banku BGŻ to gorący temat w polskim kolarstwie. W tekstach ekspertów dominuje ton gorzko-dziękczynny. Instytucja finansowa przez kilka lat finansowała grupę zawodową, firmowała swoim logotypem tor w Pruszkowie, ale była również obecna podczas imprez kolarskich dla zawodowców i amatorów oraz wspierała sport masowy: zespół maratończyków. Będąc w strukturach Rabobanku, który przez wiele lat kompleksowo dotował holenderskie kolarstwo, trudno się dziwić, że i u nas BGŻ zaangażował się w sposób korporacyjno-profesjonalny. Korporacje podlegają jednak swoim prawom, bank przechodzi do innej grupy kapitałowej (BNP Paribas) i zrywa z kolarstwem niemal z dnia na dzień. Czy na kilkuletnich wydatkach wygrał, czy przegrał, tego nie wiem. Miło, że w trudnych czasach dla polskiego kolarstwa organizacja inwestowała w sport, zamiast płacić celebrycie. Z drugiej strony szkoda, że kolarze nie stali się w tym okresie stałym elementem budującym wizerunek instytucji, która się z nim wiązała. BGŻ reklamowały wiewiórki. Co stało na przeszkodzie, by w czasach, gdy istniała grupa zawodowa, nakręcić spot z kolarzami?

    Wiewiórka z reklamy BGŻ
    Wiewiórka z reklamy BGŻ

    Nie wiem kto, i czy w ogóle ktoś, zajmie miejsce banku w polskim kolarstwie. Tak naprawdę to nie jest drogi sport ani też (dla korporacji) wielkie pieniądze, które trzeba zainwestować. Budżety kampanii z Szymonem Majewskim czy gwiazdami banku BZ WBK wystarczyłyby z naddatkiem na grupę kontynentalną a może nawet pro kontynentalną. Mecenasów mamy wystarczającą ilość. Niektórzy nawet nie wiedzą, ile kosztuje ich wspieranie sportu i czy przynosi jakiś zysk. Stroje teamowe w każdym sklepie rowerowym, sylwetki kolarzy witające klientów w placówkach firmy, sportowe akcenty na eventach, dobra obecność w internecie, wreszcie wizerunkowa kampania w telewizji. To zwiększy koszty, ale w końcu się zwróci.

  • Sponsor z głową [Wideo sponsorowane]

    Pamiętacie reklamy Skody towarzyszące Tour de France? Te, w których samochody są katowane na równi z kolarzami? To już dziesięć lat, gdy czeskie auta służą zawodnikom podczas Wielkiej Pętli. Oprócz dostarczenia sprzętu i wydania sporej ilości pieniędzy, Skoda robi coś więcej.

    Lubię zbiegi okoliczności. Kilka dni temu przeczytałem tekst na niezastąpionym The Inner Ring  obrazujący blaski i cienie sponsoringu w kolarstwie. Wczoraj dostałem propozycję napisania tekstu związanego z kampanią Skody, która od dziesięciu lat jest oficjalnym partnerem Tour de France.

    Michał Kwiatkowski, fot. Wikimedia Commons CC BY SA 3.0 Georges Seguin
    Michał Kwiatkowski, fot. Wikimedia Commons CC BY SA 3.0 Georges Seguin

    Wspieranie wyścigu to dobry sposób na obecność w sporcie, często mniej ryzykowny niż bezpośrednie opłacanie grupy zawodowej. Podczas Touru sędziowie, samochody pomocy neutralnej oraz niektóre zespoły używają Octavii i Superbów. Do tego biała koszulka najlepszego młodzieżowca, o którą walczy Michał Kwiatkowsk,i to właśnie koszulka Skody. Dostarczenie sprzętu, ufundowanie nagród, obstawienie trasy bannerami i balonami. Czy można zrobić coś jeszcze?

    Kampania opiera się na pokazaniu tego, co dzieje się na zapleczu Tour de France. Bohaterami są jednak nie tylko samochody, ale i ludzie. Nowy spot jest jeszcze bardziej brutalny i napakowany emocjami niż poprzednie. W trzydziestu sekundach dostajemy ?the best of?, które uważni kibice znają z przekroju całego sezonu. Serwis roweru ?w locie?, krowy na drodze, wizyta poza trasą. Na koniec serwis i konserwacja.

    Portal Skoda-cycling dodaje coś więcej. Codzienne komentarze eksperta, Stephena Roche?a to ciekawy bonus. Do tego dostajemy kilka tekstów, które składają mały hołd niewidocznym w relacjach tv bohaterom Touru: mechanikom, masażystom, kierowcom, kucharzom, dyrektorom sportowym. Tym, którzy przez trzy tygodnie wyścigu pracują niemal dwadzieścia cztery godziny na dobę. Spot Skody to tylko wycinek pracy kierowcy teamowego auta. Najbardziej emocjonujący, ale oprócz dwustu kilometrów etapu do przejechania jest jeszcze droga z hotelu na start i z mety do hotelu. Podobną pracę wykonuje obsługa autobusów drużyny, często nadkładając wiele kilometrów objazdami wokół etapów. To ciężkie zadanie, wymagające wielu godzin maksymalnej koncentracji.

    Aby całość była kompletna, Skoda dokłada kolejny element. Oprócz obecności wśród profesjonalistów, jest również sponsorem popularnej w Czechach serii imprez masowych, maratonów Kolo Pro Zivot. W oficjalnym komunikacie  doceniane jest zaangażowanie amatorów, ich staranie o podnoszenie poziomu sportowego. Owszem, całość to marketing, ale z klasą. Polscy sponsorzy drużyn, klubów, imprez wyczynowych i masowych mają skąd brać przykład. Jasne, można wydać worek pieniędzy, sprawdzić obecność w relacji podczas Tour de Pologne, podsumować akcję i odejść. Można się też zaangażować i podjąć próbę budowania wizerunku wokół sportu: wyczynowego lub masowego. To ryzykowne i wymagające wielu lat współpracy, ale możliwe.

    Post sponsored by Skoda:
    Dostałem propozycję napisania tekstu wspierającego kampanię Skody. Czeski producent samochodów to wieloletni sponsor kolarstwa, do tego nie tylko wydaje pieniądze, ale też stara się wokół mecenatu budować dodatkową wartość. O reklamach przy okazji Touru pisałem z resztą w 2011r. Nie miałem więc oporów, żeby i tym razem dodać coś od siebie.

  • Hipster vs Kolarz

    Hipster vs Kolarz

    W oczekiwaniu na – miejmy nadzieję – emocjonujące rozstrzygnięcia w tegorocznym Tourze („Czy Contador dziś zaatakuje, czy Schleck znów będzie marudził). Sponsorzy wyścigu dobrze wykorzystali okazję. I zrobili to na zupełnie różne sposoby.

    Reklamy, które po części robią karierę virali są już znane od kilkunastu dni. Skoda, oficjalny samochód Wielkiej Pętli od kilku sezonów raczy nas zabawnymi filmikami. Tym razem czeska marka poszła kawałek dalej. Nie dostarcza humoru a emocje. Krew, pot , łzy i cierpienie. Cierpią kolarze: wywracają się, przełamują ból walcząc o sekundy. Wraz z nimi cierpi sprzęt: rowery ulegające destrukcji oraz samochody. Całość ma dowieść, że Skoda jest niezawodna i dobrze znosi ekstrema.

    Intrygujące jest jedno. Każdy z elementów spotu: kolarz, rower i samochód traktowany jest równie przedmiotowo. Gdy zawodnika łapią kurcze, jest rzucony na maskę i poddany brutalnemu masażowi. Ma jechać, ma wygrać. (Ma sławić swego sponsora). Gdy rower, a w zasadzie jego część, nota bene warta często kilka tysięcy Euro, zawodzi jest wyrzucana i zastąpiona nową. Nie ma czasu na cokolwiek innego, liczy się wynik. Samochód? Kto przejmowałby się samochodem. Przyspieszenia, hamowania, krawężniki. Można tłuc po blachach, dopingując kolarzy, można obijać, używać jako stojak, wszystko w imię sukcesu. Ostatecznie liczy się wynik na mecie. Po drodze nic nie może zawieść.

    Na koniec do napisu Tour dodawany jest przedrostek. Mamy więc Tour pełen Tortur. Dla Samochodów. Dla rowerów. Dla ludzi. Co ciekawe, Czesi, przyzwyczajeni raczej do żartów niż skrajnych emocji w swojej wersji reklamy mają nie Tortury a Turbo. Ot, taka mała różnica.

    Edit (24.07): Dziś zauważyłem, że w polskiej wersji reklamy Skody na końcu znajduje się napis: MOC->EMOCJE. Żadnego nawiązania do Touru. Słabe.

    HTC, które jest sponsorem tytularnym jednej z najbardziej utytułowanych ekip (swoją drogą przejęli schedę po Deutsche Telekom) poszło w inną stronę. Choć mogli zaatakować widza pyskatym Markiem Cavendishem, wybrali przekaz pełen pozytywnej energii a przy okazji pokazali Warszawę jakiej nie znałem. Zawodowi kolarze pojawiają się mimochodem, przemykając dyskretnie obok sporej grupy wyluzowanych hipsterów. Budząca się do życia Warszawa ? symbol korporacji, agresji, nerwów i walki o kasę, w tak miłym towarzystwie jawi się jako całkiem sympatyczne miejsce do życia. Cóż, może hipsterzy i cykliści nie są jednak złem tego świata ;) A skoro sam producent telefonów stawia raczej na pozytywny komunikat niż silne emocje, nie ma się co dziwić, że odporny na upadki i uszczelniony smartfon dla ekstremalistów ma w swojej ofercie Motorola a nie HTC.

    Jedyny zarzut to, jak ktoś słusznie zwrócił uwagę, spore podobieństwo koncepcji spotu do klipu formacji Thirty Seconds To Mars ? ?Kings and Queens?.

    Zatem w konfrontacji zawodowca z Tour de France z hipsterem z Warszawy wygrywa… hipster z Warszawy. Kto by się spodziewał!

     

  • Gender studies cz.1

    Gender studies cz.1

    Scott ze swoją reklamą „Strenght, Performance, Beauty” prezentuje swój nowy, flagowy model roweru a przy okazji półnagich zawodników. Nasze media doszukują się w tym seksu zgodnie z zasadą nagie – gotowe do kopulacji.

    Gladiatorzy niewątpliwie przywiązują wagę do wyglądu swojego ciała. Liczą procenty tkanki tłuszczowej, modelują treningiem w sposób, który ma zapewnić maksymalną wydajność. Na eksponowanie piękna czy wręcz seksualności rzadko kiedy jest czas, miejsce i ochota. Tenisiści i tenisistki mogą wyrażać te elementy strojem, makijażem, mową ciała. Kolarz, którego uniform jest dostosowany do funkcji jaką pełni (krój) oraz dotacji sponsora (kolor i logotypy czynią z niego słup reklamowy) ma zdecydowanie mniejsze pole manewru. Co najwyżej można spotkać pana z tatuażem lub panią w kolczykach czy z pomalowanymi paznokciami.

    Trzymając się genderowych stereotypów, zawodnicy z zespołów T-Mobile czy Lampre dzięki różowym kolorom prezentowanym na koszulkach powinni być niemęscy, metroseksualni a kto wie, jakim uciechom oddawać się w zaciszu hotelowych pokoi po zakończonych etapach. Z kolei zawodniczki sponsorowane przez CCC nie dość, że przez kilka godzin dziennie paradują w obcisłych, przylegających do ciała kombinezonach (o zgrozo, bez majtek pod spodem!), to zapewne później kokieteryjnie je rozpinają i tańczą na rurze w szpilkach dostarczonych przez swego szacownego mecenasa.

    Przy okazji tenisistek, dyżurnym tematem w dziedzinie „seks plus sport” są pośladki Sereny Williams, na które czyhają paparazzi na plażach całego świata. Zazwyczaj gdy trzynastokrotna zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych przywdzieje kostium kąpielowy (który nieznacznie tylko odbiega od tego, w czym występuje na korcie, ale to już inna kwestia), w sieci pojawiają się galerie i rankingi pup, biustów, ud i łydek utytułowanych sportsmenek.

    W tym kontekście interesujące jest, czy Maja Włoszczowska cieszy się z wyników sondy, w której została wybrana najpiękniejszą kobietą polskiego sportu. Co jest jednak interesujące jeszcze bardziej i co faktycznie skłania do refleksji, to dobór określeń dobranych do gwiazd we wspomnianej we wstępie reklamie Scotta. Nino Schurter ma przypisaną siłę, Florian Vogel „wydajność” (performance) a Maja Włoszczowska piękno. Sęk w tym, że biorąc pod uwagę wyniki, to Polka jest najbardziej utytułowana z całej trójki i to zdecydowanie ona powinna nosić przydomek Performance. Siłę i piękno należałoby w tym momencie rozdzielić wedle uznania między pozostałych w gronie Szwajcarów. Nie odbierając Mai urody, trzeba niestety stwierdzić, że u marketingowych specjalistów Scotta zadziałał schemat: jest kobietą – jest piękna, jest mężczyzną – jest mocny. „Dziennik” z automatu dopisał do tego jest naga – epatuje seksem.

     

    Poszukującym mocnych wrażeń polecam również skany z niemieckiego magazynu Bike z 2006r, który namówił czołowe wówczas zawodniczki do rozbieranych zdjęć. Przypomniałem sobie o nich przy redagowaniu tego wpisu i znalazłem na mojej starej stronie domowej. Estetyka nieco germańska, ale zobaczyć warto, zwłaszcza, że autorzy postarali się o ciekawą scenografię.

    Na zdjęciu okładkowym, Kajsa Bergqvist ze Szwecji. Kuso odziana specjalistka skoku wzwyż.