Tag: PZKol

  • Loverove 23.03.2017

    Loverove 23.03.2017

    Loverove na czwartek ze sporym zestawem kolarskich newsów, specjalnie dla Was!

    1. Sto dni prezesa


    Dariusz Banaszek przewodzi Polskiemu Związkowi Kolarskiemu już ponad trzy miesiące. Naszosie.pl prezentuje więc rozmowę z Prezesem po przysłowiowych „stu dniach” urzędowania, czyli czasie, po którym zwykło robić się pierwsze podsumowanie rządów nowego premiera. Rozmowę możecie przeczytać tutaj. A teraz najważniejsze: co Wy sądzicie o porządkach w PZKol?

    2. Sylwester Szmyd o wygranej Kwiato

    „Sylwas” rozkręca się w roli blogera rowery.org. Tym razem komentuje wygraną Michała Kwiatkowskiego w Mediolan Sanremo. Obserwacje zawodowca są zawsze w cenie, możecie je przeczytać tutaj.

    3. Co mam w kieszeni?

    To pytanie było kluczowe dla pewnego uniwersum fantasy, ale w tym przypadku nie chodzi ani o biżuterię ani o stwory o kudłatych stopach a o zawartość kieszonek w rowerowej koszulce. Od kilku tygodni Jakub Dominik z blog.bobiko.pl odpytuje rowerowych blogerów o to, co ze sobą wożą. Padło i na mnie, zatem voila, oto zestaw, który mam przy sobie na co dzień i od święta. W sensie na wyścigach.

    4. Brukowane klasyki to nie tylko jazda po bruku!

    Wczoraj po znakomitej jeździe drużynowej ekipy Quick Step, zwycięzcą Dwars Door Vlaanderen został Yves Lampaert. Równie zadowolony co triumfator był jego kolega z ekipy, drugi na mecie Philippe Gilbert, którego forma związana z jazdą po bruku ewidentnie rośnie. Były mistrz świata celuje ze szczytem dyspozycji na Ronde van Vlaanderen i trzeba będzie na niego uważać.

    Teraz jednak ważna uwaga. Brukowane klasyki to nie tylko jazda po bruku, i asfalcie. To także, charakterystyczne dla tych rejonów Belgii drogi z betonowych płyt. Nawierzchnia na nich jest bardziej chropowata, co chwilę przejeżdża się przez łączenia, na środku znajduje się ciągła przerwa a segmenty często są ułożone pod kątem. To dodatkowa trudność, którą często można przeoczyć, a która również jest elementem selekcji.

    Więcej na temat betonowych dróg kilka lat temu napisał niezawodny The Inner Ring.

  • Loverove 16.02.2017

    Loverove 16.02.2017

    Czwartkowe loverove z zacnym zestawem kolarskich newsów:

    1. Rower dnia

    https://twitter.com/albertocontador/status/831833483387486208

    Trek wykorzystuje powrót Alberto Contadora do rowerów tej marki. Model Emonda przygotowany w ramach „Project One”, celebrujący dotychczasowe osiągnięcia hiszpańskiego kolarza prezentuje się znakomicie.

     

    2. Gotuj i jedz jak Team Sky

    Brytyjski zespół przeznacza prawie 700tys Euro rocznie na marketing. W ramach tego rozpoczął produkcję wideo… kulinarnych. Zobaczcie szybkie przepisy na omlet oraz regeneracyjne muesli:

    3. Tyle mamy klubów kolarskich

    Tyle, czyli 294, zarejestrowanych w sezonie 2016. Jak myślicie, to dużo, czy mało?

    Zgodnie z danymi udostępnianymi przez PZKol, w tychże 294 klubach zrzeszonych było 3937 zawodników. A realnie mniej, bo część licencji to kolarze „niestowarzyszeni”. Tak czy inaczej, przypada nieco ponad 13 zawodników na klub.

  • PZKol – robisz to źle…

    PZKol – robisz to źle…

    W sezonie 2016 Polski Związek Kolarski zrzeszył w swoich szeregach niespełna 4000 zawodników. Choć zanotowaliśmy wzrost członkostwa, kolarzy wyczynowych wciąż jest mało. O wiele za mało.

    Przede wszystkim cieszy fakt, że na stronie PZKol już po raz trzeci możemy na początku nowego roku przeanalizować statystyki licencjonowanych członków Związku. Transparentność i dostęp do informacji to dobra praktyka i dobrze, że jest ona kontynuowana a dane, zamiast schowane w segregatorze są podane do wiadomości publicznej.

    Poniżej znajdziecie porównanie z podziałem na kategorie wiekowe i płeć sezonów 2014, 15 i 16.

     

    Jak widać, w ciągu dwóch lat przybyło nas 327 osób. Co ciekawe, największy przyrost zanotowały? kategorie Elita i U23.

    Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, skąd się on wziął. Dwa razy więcej zrzeszonych w PZKol, dorosłych ludzi powinno być gdzieś widać. Tymczasem frekwencja np. na szosowych mistrzostwach kraju elity od lat jest mniej więcej stała i oscyluje w okolicy 80 uczestników. W MTB jest to ok. 50-60 osób.

    Zatem albo mamy do czynienia z błędem w liczeniu w tym lub w poprzednich latach, albo licencję elity niespodziewanie wyrobili sobie amatorzy, którzy startowali tylko na szczeblu lokalnym, albo mamy na stanie jakieś ?martwe dusze?. W grę wchodziłaby też rejestracja kilku zagranicznych grup zawodowych w Polsce, ale przecież tego raczej byśmy nie przeoczyli.

    Tyle tylko, że ze względu na rozpatrywany wolumen, nie warto zawracać sobie tym głowę.

    Problem jest inny. W latach 2014-2016 Polski Związek Kolarski zanotował zaledwie 10% wzrost zarejestrowanych zawodników.

    Nie można tego ocenić inaczej niż jako dotkliwą porażkę.

    Przypomnijmy: sezon 2014 to rok, w którym Rafał Majka był 6. w Giro d?Italia, wygrał dwa etapy Tour de France i klasyfikację na najlepszego górala ?Wielkiej Pętli? oraz ku uciesze tłumów triumfował w Tour de Pologne a Michał Kwiatkowski został mistrzem świata w wyścigu ze startu wspólnego!

    Następnie w 2015 Majka był trzeci na Vuelcie (drugie w historii, polskie podium Wielkiego Touru!) i wygrał etap na Tour de France a ?Kwiato? zwyciężył w Amstel Gold Race.

    Kolarstwo miało sporo czasu antenowego, ?jedynki? gazet i portali, zaczął również działać Narodowy Program Rozwoju Kolarstwa, ruszył też program szkółek kolarskich z, podobno, masowym naborem dzieci i młodzieży.

    I co? I nic?

    Rok 2016 powinien być już tym, w którym teoretycznie widać pierwsze ożywienie w liczbie członków-zawodników zrzeszonych PZKol.

    Tymczasem żaków, młodzików i juniorów młodszych jest de facto tylu, ilu było wcześniej.

    Przy okazji Igrzysk Olimpijskich a następnie przedwyborczego tournee wiele słyszeliśmy o wzorowaniu się na Brytyjczykach, o Systemie Szkolenia i o Sukcesie Polskiego Kolarstwa.

    Fakt faktem, skuteczność szkolenia i selekcji mamy bardzo wysoką, skoro kolejny rok z rzędu byliśmy w stanie wycisnąć z tak niewielkiej grupy ludzi kilkadziesiąt medali imprez mistrzowskich właściwie we wszystkich konkurencjach i kategoriach.

    https://twitter.com/TeamGB/status/801334514832261120

    Jeśli miałbym jednak ocenić sytuację, to nie widzę tu żadnego wzorowania się na wspomnianych Brytyjczykach, którzy między Igrzyskami w Londynie i Rio de Janeiro pozyskali? 75 tysięcy nowych członków. Samych, aktywnych zawodników przybyło ponad 30 tysięcy.

    My zaczynamy od o wiele skromniejszych wartości, dlatego podwojenie, czy też potrojenie liczby zawodników powinno, przy sukcesach, obecności w mediach i pozytywnym klimacie tworzonym przez wyjątkowo sympatyczny wizerunek, wymienianych jednym tchem Kwiatkowskiego, Majki, Włoszczowskiej i Niewiadomej, przyjść właściwie samo.

    Dwa medale olimpijskie w Rio, kolejne sukcesy naszych gwiazd jeszcze w 2016r powinny spowodować masowy nabór do szkółek, setki sprzedanych licencji cyklosportu i formalizację dziesiątek grup ?amatorskich? startujących w maratonach. Tymczasem nadal stoimy w miejscu i niewiele wskazuje na to, by sezon 2017 był pod tym względem inny.

    Dlatego, ?nie bójmy się słów? i nazwijmy sprawę po imieniu. Polski Związku Kolarski, czy też, żeby nie rozpraszać odpowiedzialności, Zarządzie Polskiego Związku Kolarskiego (tak, wiem, że były wybory i zmiany, ale mamy ciągłość instytucjonalną): ROBISZ TO ŹLE!

    ZOSTAŃ PATRONEM XOUTED

    O tym, co to jest Patronite, do czego służy i czemu właściwie proszę Was o wsparcie przeczytacie tutaj. A klikając w banner poniżej możecie zobaczyć mój profil i zrobić zrzutę na dobrą treść o kolarstwie:
    Zostań patronem XOUTED patronite.pl/xouted

  • Loverove 11.12.2016

    Loverove 11.12.2016

    Wybory, wybory i po wyborach. Loverove na poniedziałek specjalnie dla Was:

    1. Pięć minut z nowym prezesem

    Dariusz Banaszek w kilka godzin po wyborze na prezesa PZKol gościł w „Sportowej Sobocie” w Telewizji Publicznej. Zapowiedział, że jego głównym celem jako prezesa będą Igrzyska Olimpijskie w Tokio (2020r). Przygotowania miały wystartować już od niedzieli ;) A co poza tym? Zadłużenie względem Mostostalu, pomoc Ministerstwa Sportu, praca nad wizerunkiem, poszukiwanie sponsorów i profesjonalizacja pracy Związku. A do tego SMS specjalizująca się w kolarstwie górskim. Cały wywiad możecie zobaczyć tutaj.

    2. Stroje drużyn World Tour 2017

    Jeszcze nie wszystkie, bo czekamy m.in. na Bora Hansgrohe i nowe wcielenie Orica BikeExchange (Z nowym dostawcą strojów, czyli Giordaną), ale te ekipy, które już zaprezentowały swoje koszulki na sezon 2017 możecie zobaczyć tutaj. Kto wypada najlepiej?

    3. Pure nonsense dnia

    Święty Mikołaj jeżdżąc na monocyklu gra motyw z „Gry o Tron” na płonących dudach. COOO!???

  • Szanowny Panie Prezesie

    Szanowny Panie Prezesie

    Bez względu na wynik wyborów w Polskim Związku Kolarskim, zarówno prezes jak i zarząd będą mieli sporo pracy. Wyzwań jest wiele, zatem do dzieła!

    Najważniejsze pytanie dotyczy tego, jakie ma być kolarstwo w Polsce? Czy ma być elitarne czy masowe? Historia, rodowód i tradycja, ale też praktyka wskazują na masowy charakter sportu rowerowego. Wydaje się więc, że odpowiedzieć można tylko w jeden sposób, oznacza to jednak szereg zmian, które powinny zajść w Polskim Związku Kolarskim jako takim.

    Trzeba pamiętać, że Związki Sportowe to Stowarzyszenia. Nawet, jeśli nie można być członkiem ani ?centrali? ani związków okręgowych indywidualnie lecz wyłącznie za pośrednictwem klubu, tak czy inaczej proponowałbym maksymalną inkluzywność i otwartość. Wszak wszystkie ?NGOsy?, do których zalicza się i PZKol to elementy szeroko pojętego społeczeństwa obywatelskiego, bazujące na zaangażowaniu i współuczestnictwie.

    Zarówno liczba klubów jak i liczba wydanych w każdym roku przez Związek licencji dla zawodników jest niewspółmiernie niska w stosunku do liczby osób jeżdżących na rowerze, zainteresowanych kolarstwem jako dyscypliną sportu czy też wreszcie czynnie je uprawiających.

    Wśród tysięcy dorosłych osób regularnie uczestniczących w zawodach kolarskich (oficjalnych jak i tych, które zgodnie z przepisami nie są niczym innym jak piknikiem sportowym) licencję Polskiego Związku Kolarskiego ma zaledwie garstka. Tymczasem zrzeszenie w Związku powinno odbywać się za pomocą kilku kliknięć i jednego przelewu równoznacznego z zawarciem ubezpieczenia na korzystnych warunkach.

    Być może wzorujemy się na Brytyjczykach, ale pamiętajmy, że w ich Związku, British Cycling, zrzeszonych jest w ten czy w inny sposób 125 tysięcy ludzi. W Polsce jest to nieco ponad 3500 tysiąca. I, co ważne, pod koniec każdego roku ci właśnie Brytyjczycy prowadzą sporą kampanię reklamową zachęcającą do członkostwa. Tymczasem u nas licencję mają najbardziej zdeterminowane jednostki.

    A masowe członkostwo to nie tylko coroczny dopływ gotówki, mogący sięgać milionów złotych. To także znakomite narzędzie do budowy wizerunku.

    A ten, cóż, jest kiepski, czego wyrazem są nieustające problemy finansowe zarówno samego Związku, klubów jak i organizatorów imprez ?wyczynowych?.

    Nawet najlepiej napisany program szkoleniowy, pieniądze z budżetu, czy to krajowego czy samorządowego jak również przekazywane przez sponsorów, nie przyniosą trwałego efektu w postaci dużej grupy wysokiej klasy zawodników, jeśli selekcja będzie dokonywana spośród zaledwie dziesiątek czy setek młodych sportowców.

    Należy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego, mimo mistrzostwa świata Michała Kwiatkowskiego, dwóch medali olimpijskich Mai Włoszczowskiej (a od Pekinu minęło już osiem lat!), dwóch tytułów najlepszego ?górala? Tour de France Rafała Majki, poza Tour de Pologne i wyścigiem Mai Włoszczowskiej następuje raczej degradacja wyścigów organizowanych w Polsce niż ich rozwój i promocja?

    Gdzie są sponsorzy korporacyjni (a nie ci utrzymujący kolarstwo wyłącznie w związku ze swoją pasją)? Gdzie są transmisje w ogólnopolskiej telewizji? Materiały prasowe? Dlaczego media rowerowe z własnej woli chętniej piszą o amatorskich imprezach komercyjnych niż o imprezach z kalendarza PZKol? Czemu ich organizatorzy nie widzą ani interesu ani potrzeby by wpisywać je do oficjalnego kalendarza?

    Od Związku, który jest czymś więcej niż tylko księgowym rozdzielającym środku z Ministerstwa Sportu należałoby oczekiwać aktywności w budowaniu wizerunku kolarstwa, pomocy przy pozyskiwaniu sponsorów, patronatów ogólnokrajowych mediów, czy też wsparcia o charakterze ?proceduralno-administracyjnym?.

    Sytuacja, w której przez kilka lat nie mieliśmy wyścigu szosowego kategorii .1 czy też .HC, gdy imprezy mtb mające jakąkolwiek kategorię międzynarodową można policzyć na palcach jednej ręki zdecydowanie nie jest stanem pożądanym, podobnie jak fakt, że w wielu konkurencjach kolarskich istnienie lub nie rozgrywek na najwyższym poziomie (szosowa Pro Liga, Puchar Polski MTB) zależy od grupy pasjonatów a nie jest wpisane w plan pracy Zarządu.

    Jeśli wychowamy pokolenie zdolnych i ambitnych zawodników w ramach Narodowego Programu Rozwoju Kolarstwa, jeśli system kadr: juniorskich i młodzieżowych będzie przejmował i kształcił kolejnych atletów, oni muszą mieć gdzie się ścigać!

    Idąc dalej, kolarstwo może być znakomitym produktem. Także ta jego odmiana, na którą najbardziej stawia Związek, czyli kolarstwo torowe. Rozumiem argumentację, wedle której nacisk na tor jest obowiązkowy. Model finansowania polskiego sportu związany jest z występami na Igrzyskach Olimpijskich. Realia są jakie są i nie pozostawiają wiele miejsca do interpretacji.

    Czy to jednak oznacza, że tor ma być wyizolowaną dyscypliną dla garstki wyczynowców, którą interesują się wyłącznie oni i ich rodziny? Wspomnieni Brytyjczycy, na których mamy się wzorować zrobili z kolarstwa torowego znakomity show, który oglądają tłumy, gdy tymczasem u nas nawet najważniejsze imprezy w Pruszkowie gromadzą znikomą publiczność.

    A przecież kultura jazdy na rowerach z ostrym kołem na świecie przeżywa renesans niemal zbliżony do tego, który dotyczy przełajów.

    Może pora na wyjście do ludzi? Rewitalizację, renowację czy wręcz odbudowę zaniedbanych i zniszczonych obiektów, aby faktycznie polskie kolarstwo stało torem, jeśli już nie może stać innymi konkurencjami kolarskimi? Organizację otwartych imprez, szkolenia i wreszcie, spotkania z naszymi gwiazdami. Bo poza nazwiskami, które wymieniane są jednym tchem: Kwiatkowski, Majka, Włoszczowska, Niewiadoma, mamy jeszcze jedną wielką gwiazdę światowego kolarstwa, multimedalistkę mistrzostw świata właśnie na torze, Katarzynę Pawłowską.

    A co z pozostałą infrastrukturą? Trasami Enduro, zjazdowymi, pumptrackami, rundami do uprawiania cyclocrossu, ścieżkami, na których trenują młodzi kolarze a kontakt z kolarstwem wyczynowym nawiązują amatorzy? Pomoc przy ich budowie, opieka administracyjna i formalna, legalizacja takich budowli powinna również znaleźć się na liście zadań Związku.

    Jeśli mamy, brzydkie słowo, ?zdyskontować? sukcesy naszych gwiazd, potrzebna jest aktywność, aktywność i jeszcze raz aktywność.

    Owszem, Związek wciąż ma długi, owszem, wiele spraw kuleje, ale z drugiej strony, zwłaszcza w ostatnich dwóch latach, widoczne jest pewne ożywienie. Została postawiona baza pod dalsze działania i rozwój a co najważniejsze, co trzeba powtarzać do skutku, sukcesy naszych zawodowców oraz obiecujące wyniki reprezentantów młodszych kategorii wiekowych to niepowtarzalna szansa.

    Zatem, Szanowny Panie Prezesie, wybrany na nową kadencję, życzę (i oczekuję) przede wszystkim odwagi i rozmachu. Jak sądzę nie tylko ja.

  • PZKol i OZKole w Internecie

    PZKol i OZKole w Internecie

    Jak Polski Związek Kolarski komunikuje się ze światem? Czy na stronach internetowych centrali oraz związków okręgowych można znaleźć aktualne informacje? Zobaczcie, co warto dodać do „ulubionych” i polubić na facebooku.

    Ogólna uwaga to ta, że jest lepiej, niż można by się spodziewać. Wbrew pozorom zarówno PZKol jak i większość regionalnych oddziałów dba o komunikację w internecie, choć wydawałoby się, że jest inaczej. Wpis oczywiście będzie aktualizowany wraz z postępami, jakie Związek i Regiony będą (mam nadzieję) sukcesywnie robić w tej materii.

    Polski Związek Kolarski

    http://www.pzkol.pl/
    https://www.facebook.com/PZKol/
    https://twitter.com/PZKolarski


    PZKol w cyfrowej rzeczywistości funkcjonuje całkiem nieźle. Choć strona pzkol.pl domaga się odświeżenia (m.in nie jest responsywna, czyli nie dostosowuje się do wyświetlaczy o różnych rozdzielczościach oraz do urządzeń mobilnych), najważniejsze jest to, że od dłuższego czasu dostarcza aktualnych informacji. Właściwie na bieżąco dodawane tam są wyniki z rozgrywanych wyścigów znajdujących się w oficjalnym kalendarzu, znajdziecie tam również przepisy i komunikaty. Co jak co, obecne władze pchnęły temat komunikacji via www mocno do przodu. Nieco gorzej jest z facebookiem, który serwuje informacje nieco wybiórczo. Mimo to i tak centrala prezentuje się w tej dziedzinie przyzwoicie. Po wyborach jesienią 2016 konto na twitterze zaczęło być aktywnym kanałem komunikacji.

    Dolnośląski Związek Kolarski

    http://www.dzkol.pl/
    https://www.facebook.com/dzkol/

    Zarówno strona jak i facebookowy profil DZKolu zasługują na pochwałę. Są aktualizowane, strona jest reponsywna a facebookowy profil żyje bardziej niż niejednego portalu kolarskiego. Co więcej, choć DZKol i tak prezentował się nieźle, na wiosnę 2017 odświeżył swoją stronę, która jest teraz najlepszą spośród wszystkich wizytówek regionalnych oddziałów PZKol.

    Kujawsko-Pomorski Związek Kolarski

    http://kpzkol.pl.tl/
    https://www.facebook.com/kpzkol


    Choć zarówno www jak i facebookowy fanpage są wizualnymi koszmarkami, macierzysty region Michała Kwiatkowskiego komunikuje się regularnie, zamieszcza wyniki imprez i najważniejsze komunikaty. Mimo to, zęby bolą, gdy się na to patrzy.

    Okręgowy Związek Kolarski w Łodzi

    http://www.lozkol.pl/
    https://www.facebook.com/Okręgowy-Związek-Kolarski-w-Łodzi-794255210653105

    Łódzka strona rozjeżdża się tu i ówdzie, nie jest również responsywna. Mimo to zawiera wszystko co trzeba, podobnie jak facebookowy profil tamtejszego OZKol.

    Okręgowy Związek Kolarski w Lublinie

    http://ozkol.lublin.pl/

    Strona lubelskiego ozkol jest responsywna i przy bliższym poznaniu jest aktualna, zawiera komunikaty i wyniki wyścigów. Aktywności na facebooku póki co brak.

    Lubuski Regionalny Związek Kolarski

    https://www.facebook.com/Lubuski-Regionalny-Zwi%C4%85zek-Kolarski-1101397476640144/


    Od ostatniego przeglądu, okręg lubuski doczekał się strony na facebooku, przy pomocy której regionalne władze komunikują się z użytkownikami. To oznacza, że tamtejszy OZKol po raz pierwszy zaistniał w internecie.

    Małopolski Związek Kolarski

    http://mzkol.pl/
    https://www.facebook.com/mzkol.krakow/

    MZKol, czyli „mój” okręgowy związek w miarę skutecznie funkcjonuje online. Strona internetowa niestety nie jest responsywna, za to poza wynikami czy przepisami zawiera bieżące komunikaty i aktualizacje kalendarza, wszystko jest terminowo i sprawnie. Facebookowy fanpage nie jest najbardziej żywym w kolarskich internetach, jest jednak technicznym kanałem do komunikacji w regionie.

    Mazowiecko-Warszawski związek kolarski

    http://www.mwzkol.pl/
    https://www.facebook.com/mwzkol/


    Szału nie ma, bo nie jest responsywnie, za to jest czysto, schludnie i aktualnie. Facebook również „żyje” i prezentuje większość oficjalnych wydarzeń kolarskich z Warszawy i okolic. Zatem stolica na plus, zwłaszcza na tle pozostałych regionów.

    Opolski Związek Kolarski

    http://ozkol.pl/
    https://www.facebook.com/opolskizwiazekkolarski/

    Opole w internecie prezentuje swoje kolarstwo mniej więcej na tym poziomie co Warszawa, a co więcej, od ostatniego przeglądu sytuacji zaistniało na facebooku. Strona, choć nieresponsywna, jest jednak aktualna i czytelna. Z racji nazwy regionu ma bardzo „generyczną” domenę, po prostu ozkol.pl

    Podkarpacki Okręgowy Związek Kolarski

    Niestety Podkarpacie jest ostoją ery precyfrowej. A szkoda.

    Podlaski Regionalny Związek Kolarski

    Podobnie sprawy mają się z Podlasiem.

    Pomorski Związek Kolarski

    http://www.pomzkol.com/
    https://www.facebook.com/pomzkol

    Coś złego stało się z domeną Pomorskiego Związku Kolarskiego, która obecnie linkuje do… chińskiej strony. Facebookowy profil niestety przestał być aktualizowany wiosną 2016. Ale istnieje, co nie zmienia faktu, że to trochę wstyd.

    Śląski Związek Kolarski

    http://www.slzkol.pl/
    https://www.facebook.com/Śląski-Związek-Kolarski-705719062796279/


    Śląsk doczekał się swojej domeny, po jesiennych wyborach strona jest częściej aktualizowana, podobnie jak założony po tym fakcie facebookowy profil. Komunikacyjnie wszystko więc idzie w dobrą stronę.

    Świętokrzyski Regionalny Związek Kolarski

    https://www.facebook.com/srzkol/


    Do niedawna Świętokrzyskie było białą plamą na mapie kolarskiego internetu, ale od października 2016 jest obecne na facebooku. I dobrze, tak łatwiej zacząć, tym bardziej, że profil jest aktualizowany i służy do przekazywania komunikatów i wiadomości przez okręg. Tak trzymać.

    Warmińsko-Mazurski Związek Kolarski

    http://kolarstwo-wm.vot.pl/
    https://www.facebook.com/WMZKol/

    Warmia i Mazury mają i swoją stronę www i swój fanpage na facebooku. Strona jest archaiczna i nie ma dedykowanej domeny, za to jest aktualizowana, w przeciwieństwie do profilu facebookowego, który zatrzymał się w czasie pod koniec zeszłego roku.

    Wielkopolski Związek Kolarski

    http://www.wzkol.pl/
    https://www.facebook.com/wzkol/

    Patrząc na stronę OZKolu można przenieść się w przeszłość, do początków XXIw. Na szczęście znajdziemy na niej aktualne komunikaty a wielkopolski region jest bardzo aktywny na swoim profilu facebookowym. Tam dowiecie się o bieżących wydarzeniach, często trafia się nawet po kilka postów dziennie!

    Zachodniopomorski Związek Kolarski

    http://www.zzkol.cba.pl/
    https://www.facebook.com/zzkol

    Szczecińskie kolarstwo ma jedną z najbardziej archaicznych i najmniej czytelnych stron, jakie widziałem od dłuższego czasu. Mimo to jest zaskakująco aktualna, podobnie jak tamtejszy profil na facebooku.

    Pozostałe, istotne linki związane z PZKol

    Po pierwsze, Kolegium Sędziów PZKol. Tam znajdziecie przepisy oraz informacje o tym, czym zajmują się nasi sędziowie. Zaskakująco wartościowa strona jak na jej wygląd.

    http://kspzkol.pl/

    Po drugie strona Andrzeja Godlewskiego. To tam można odszukać archiwalne wyniki z wielu wyścigów, nawet z lat ’90 XXw.

    http://godlewski-sport.cba.pl/

    Po trzecie e-zawody.pl, czyli system zapisów i wyników online, głównie na imprezy z Małopolski.

    Po czwarte, Prezes PZKol – Dariusz Banaszek oraz Dyrektor Sportowy – Andrzej Piątek na twitterze.

    i po piąte – strona Komisji MTB przy PZKol, równoznaczna ze stroną Pucharu Polski XCO oraz Pucharu Polski w Maratonie https://pucharmtb.pl/, Komisja Masters http://www.kmpzkol.pl/, oraz Narodowy Program Rozwoju Kolarstwa.

     

  • To więcej niż ?15 minut sławy?

    To więcej niż ?15 minut sławy?

    Świetna passa polskich kolarzy trwa. Czy to klasyki, czy wielkie toury czy imprezy mistrzowskie, nasi zawodnicy i zawodniczki już od kilku lat są w czołówce. Są na tyle młodzi i zdolni, że można się spodziewać utrzymania tego trendu. Pora to wykorzystać!

    Wybitne jednostki

    Podczas Giro d?Italia 2013 Rafał Majka i Przemysław Niemiec zajęli miejsca w top10 klasyfikacji generalnej. Niemiec był już wtedy doświadczonym kolarzem, który jednak swoją przygodę z World Tourem zaczął dopiero po trzydziestce. Dwa miesiące później Michał Kwiatkowski pojechał świetny Tour de France (niewyobrażalne obecnie 11. miejsce).

    W kolejnym sezonie (2014) Kwiatkowski najpierw w imponującym stylu wygrał klasyk Strade Bianche, zaliczył świetną kampanię ardeńskich klasyków, by jesienią, po znakomitej jeździe całej drużyny wywalczyć mistrzostwo świata w wyścigu ze startu wspólnego.

    Tymczasem Majka w wielkim stylu wygrał dwa etapy Tour de France i klasyfikację najlepszego ?górala? najważniejszej etapówki na świecie.

    Na tym tle wspomniany Niemiec jest nieco zapomniany, ale jego wygrana etapowa na Lagos da Covadonga podczas Vuelta a Espana to kawał historii polskiego kolarstwa.

    W tęczowej koszulce ?Kwiato? teoretycznie zanotował gorszy sezon (2015), ale to tylko teoria, bo wygrał prestiżowy Amstel Gold Race. Z kolei Rafał Majka pojechał kolejny, bardzo solidny Tour de France (wygrany etap) a na koniec sezonu był trzeci w Vuelta a Espana. To drugie podium jakiegokolwiek Polaka w wielkim tourze, poprzednio taki wynik był w stanie osiągnąć Zenon Jaskuła w ?prehistorycznym? 1993r.

    Niejako po drodze w Giro d?Italia wystartował zespół CCC Sprandi Polkowice, Maciej Paterski zaliczył też wygraną etapową w worldtourowym Volta a Catalunya a od następnego (2016) roku mamy drugą ekipę w gronie Pro Continental (Verva ActiveJet).

    2016 to teoretycznie dalsze ?niedomaganie? Kwiatkowskiego, który jednak w pięknym stylu zwyciężył w E3 Harelbeke. Z kolei Majka zajął piąte miejsce w Giro d?Italia i po raz drugi w karierze został najlepszym góralem Tour de France.

    Fani i dziennikarze przywykli do świetnych wyników naszych kolarzy zaczęli marudzić, a to na ?pasywny? styl Majki czy też ?niespełnione nadzieje? pokładane w Kwiatkowskim. Jeśli przy takich wynikach pojawiają się tego typu głosy, to raczej świadczy o klasie samych sportowców a nie o realnej ocenie ich dokonań.

    Równocześnie z mężczyznami, w rozwijającym się, kobiecym peletonie do głosu zaczęły dochodzić polskie zawodniczki. Skutecznie łącząc tor z szosą, Katarzyna Pawłowska wypracowała sobie pozycję multimedalistki mistrzostw świata (trzy złota: w scratchu i wyścigu punktowym) i ma kontrakt z jedną z dwóch najlepszych drużyn na świecie (Boels Dolmans). W drugiej z topowych ekip jeździ młoda gwiazda nie tylko polskiego, ale i światowego kolarstwa, Katarzyna Niewiadoma (Rabo-Liv).

    Ze względu na charakter trasy na Igrzyskach w Rio, liderami polskiej reprezentacji zostali ?górale?: Majka i Niewiadoma. Powiedzieć, że nie zawiedli to mało. Oboje spisali się rewelacyjnie, zajmując odpowiednie 3. i 6. miejsce w swoich wyścigach. Medal i ?pozycja punktowana? w najbardziej prestiżowych, kolarskich konkurencjach to nie jest, biorąc pod uwagę klasę Rafała i Kasi, niespodzianka, ale i tak olbrzymi sukces.

    Sportowa przemiana pokoleń

    Patrząc na wiek Majki, Kwiatkowskiego i Niewiadomej, możemy być spokojni o przyszłość. Przynajmniej tę, wyrażaną spektakularnymi wynikami, medalami, punktami czy pozycją w rankingu.

    Jasne, każdy sportowiec ma w swojej karierze czas lepszy lub gorszy, ale tak czy inaczej, od czasu do czasu jakieś zwycięstwo na bardzo wysokim poziomie nam ?wpadnie?.

    Co ciekawe, sukcesy polskich zawodników pojawiły się w momencie, w którym Polski Związek Kolarski dopiero wychodził z, prawdopodobnie najpoważniejszego kryzysu w swojej historii. A raczej wychodzi nadal, ponieważ zobowiązania powstałe przy budowie dzieła życia jednego z poprzednich prezesów – toru w Pruszkowie – poważnie utrudniają działania na szerszą skalę.

    Nikt nie jest wróżką, nie była nią również ówczesna minister sportu, Joanna Mucha, która nie wiedziała, że już wkrótce przyjdą wielkie sukcesy. Mimo to, właśnie w 2013r kolarstwo zostało włączone do grona dyscyplin strategicznych w nowej koncepcji finansowania polskiego sportu. To zagwarantowało utrzymanie budżetowych dotacji na kolejne lata.

    Efektem tej decyzji jest m.in. ?Narodowy Program Rozwoju Kolarstwa?, w ramach którego powstają szkółki kolarskie, pojawia się sprzęt dla najmłodszych adeptów sportu rowerowego, badani są zawodnicy i rysuje się struktura szkolenia w ramach kadr narodowych w kategoriach wiekowych poprzedzających elitę.

    To oznacza, że jeśli kurek z ministerialnymi pieniędzmi nie zostanie nagle zakręcony (a nie zacznie, bo wyniki w Rio już mamy, choć IO dopiero się rozpoczęły), może jeszcze nie na Igrzyskach w Tokio 2020 (bo to za wcześnie, by młodzi zawodnicy, którzy trafili do szkółek na fali entuzjazmu i popularności ?tęczy Kwiato? i ?grochów Majki? weszli w sportowy wiek męski), ale już na następnych (2024) możemy mieć równie mocną, jeśli nie mocniejszą kadrę co teraz. A właśnie o tę ciągłość, rozwój i długoterminową perspektywę chodzi.

    Pojechali dla innych

    Finansowanie polskiego sportu wyczynowego w dużej mierze zależy od wyników na imprezach mistrzowskich. Igrzyska olimpijskie, zdobyte tam medale i ?miejsca punktowane? (czyli w pierwszej ósemce) decydują o utrzymaniu dotacji budżetowych dla poszczególnych związków.

    Rafał Majka i Michał Kwiatkowski to zawodowcy. Jeżdżą w najlepszych i najbogatszych grupach na świecie od lat startują kilkadziesiąt dni w sezonie. Kalendarz startów mają ustalony ze swoimi dyrektorami sportowymi, pensję płacą im sponsorzy. W kontekście największych gwiazd profesjonalnego peletonu, jazda w reprezentacji to głównie zaszczyt i honor. Tym bardziej cieszy, że nasi szosowcy w Rio sięgnęli najgłębiej jak tylko mogli do swoich rezerw energetycznych i swoim wysiłkiem zapewnili lepsze jutro dla kolejnego pokolenia kolarzy.

    Ich wyniki (mam nadzieję, że dołączy do nich Maja Włoszczowska a coś od siebie dorzucą też torowcy) to idealny fundament na przyszłość. Tym bardziej, że jeśli mówi się, że przygotowanie olimpijczyka do startu kosztuje milion złotych rocznie, to cóż, wiele klubów, które latami trenują młodych kolarzy takich pieniędzy nie zbiera nawet w ciągu dekady.

    Medal Igrzysk Olimpijskich daje przysłowiowe ?pięć? a może nawet i ?piętnaście? minut sławy. Nie tylko dla konkretnego sportowca, ale i dla całej jego dyscypliny. My tej sławy mamy już nieco więcej. Od mistrzostwa świata Kwiatkowskiego, od Giro d?Italia 2013 Majki i Niemca polscy kolarze regularnie poprawiają kolejne rekordy polskiego sportu.

    Pora na aktywność

    Symptomatyczne jest, że pierwsze, poważne sukcesy naszych kolarzy szosowych przyszły dopiero w momencie, gdy do seniorskich kategorii wiekowych weszli zawodnicy urodzeni po przełomie ?89r. Poza kilkoma epizodami, polskie kolarstwo po transformacji ustrojowej przeszło w fazę hibernacji. Obecne gwiazdy pojawiły się i zaczynały karierę po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

    Jak wiele osiągnięć z innych dziedzin życia: gospodarki, nauki czy biznesu, tak i duża część obecnych sukcesów sportowców ma charakter oddolny a nie systemowy. Medale, mistrzostwa, wygrane klasyki, etapy czy klasyfikacje są więc pięknym prezentem, rodzajem posagu, jakie teraźniejsza elita daje młodzikom, juniorom czy ?orlikom?.

    Ów posag został zgromadzony dzięki pasji, zaangażowaniu i wytrwałości trenerów z kilku lokalnych ośrodków (Kraków, Toruń i inne). To oni wychowali generację mistrzów, choć budżety, jakimi operowali często były porównywalne z pensją piłkarza. Miesięczną. A może i i tygodniową.

    Zatem mimo licznych problemów, Polski Związek Kolarski od bardzo dawna nie był w tak dobrej sytuacji. Pora więc na aktywność, wykraczającą poza zarządzanie ministerialnymi środkami i prowadzenie Narodowego Programu Rozwoju Kolarstwa.

    Nie licząc Tour de Pologne, brakuje w kraju wyścigu szosowego o realnie międzynarodowej klasie. Z wyścigami kategorii x.1 pożegnaliśmy się kilka lat temu, jedyne okazje, by do Polski przyjechała zagraniczna elita to Tour de Pologne oraz wyścig MTB Mai Włoszczowskiej.

    Licencjonowanych kolarzy, mimo sukcesów zawodowców i tuzinów medali nie przybywa, choć imprezy masowe cieszą się wciąż rosnącą popularnością.

    Kwiatkowski, Majka, ale też Czesław Lang, który przy okazji Tour de Pologne co roku wraz z TVP przez tydzień robi ?festiwal kolarstwa? w najlepszym czasie antenowym przez ostatnich kilkadziesiąt miesięcy zrobili naszej dyscyplinie lepszą promocję, niż można by sobie wymarzyć.

    To jest pora na rozwój, na wizję i na aktywność. Nawet, jeśli PZKol nie organizuje wyścigów wprost, powinien choćby odegrać rolę animatora wspierającego chętnych do przeprowadzenia imprez wyższej rangi.

    Umasowienie kolarstwa, przyjęcie nowych członków, zarówno indywidualnych jak i klubowych, pozyskiwanie sympatyków (tak, wciąż jak mantrę powtórzę liczbę stu tysięcy członków British Cycling), budowa pozytywnego wizerunku sportu rowerowego (ale nie tylko sportu, przecież to ulubiona forma rekreacji w naszym kraju), uproszczenie procedur, jasna wykładnia przepisów i czytelna, nowoczesna komunikacja to kolejne kroki, które trzeba poczynić, by właściwie wykorzystać tę konkretną chwilę.

    Obecnie mamy 3600 licencjonowanych kolarzy. Niech będzie nas 36000!

    Tor kolarski, ?kula u nogi? przez wiele lat, powinien stać się areną regularnych, komercyjnych wydarzeń kolarskich z trybunami zapełnionymi, póki co choćby w połowie. Brytyjczycy mają swoje ?rewolucje? w Manchesterze. Czy Pruszków nie może podążyć tą samą drogą?

    ?Szosa? zarówno męska jak i kobieca, zasługuje na swój Puchar z prawdziwego zdarzenia (?Pro Liga?, najważniejsze i już nieistniejąca klasyfikacja została zainicjowana i prowadzona de facto oddolnie przez pasjonatów), tak jak odradzający się Puchar Polski w, jakby na to nie patrzeć, olimpijskiej odmianie kolarstwa, czyli XCO (że nie wspomnę o tym, że jedną z klasyfikacji przy Pucharze Polski MTB prowadzi prywatny bloger ;) ).

    To wszystko da się zrobić. I to jest właśnie ten, właściwy moment.

  • Wtorek na skróty

    Wtorek na skróty

    Przegląd najważniejszych wydarzeń w polskim i światowym kolarstwie w telegraficznym skrócie. Od Mai Włoszczowskiej w Pucharze Świata przez pomysły na przyszłość Alberto Contadora po próbę zapanowania nad chaosem związanym z wypadkami powodowanymi przez motocykle na trasach ważnych wyścigów.

    https://www.instagram.com/p/BGBVOMPJ_H_/

    Maja wróciła

    Wyniki Pucharu Świata w La Bresse cieszą. Piąte miejsce Mai Włoszczowskiej to super rezultat, biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno nasza najlepsza zawodniczka wrzucała na swojego Instagrama zdjęcia domowych metod walki z przeziębieniem a top5 Pucharu Świata to zawsze jest spore osiągnięcie. Dla polskiej kolarki celem numer jeden są oczywiście Igrzyska w Rio, ale powrót do zdrowia i dobrej dyspozycji na trzy miesiące przed jej najważniejszym startem jest istotnym elementem budowania pewności siebie.

    Z kolei Katarzyna Solus-Miśkowicz wypełniła minima kwalifikacyjne i jest przewidziana jako druga nasza reprezentantka w Rio. To informacja cenna o tyle, że zawodniczka wróciła do wysokiej dyspozycji po urodzeniu dziecka. W dwóch europejskich rundach Pucharu Świata dwukrotnie meldowała się w trzeciej dziesiątce co pokazuje dobrą i przede wszystkim równą formę oraz nawiązanie do poziomu sportowego prezentowanego przez nią przed macierzyńską przerwą.

    33. miejsce Bartka Wawaka co prawda nie wygląda spektakularnie, ale biorąc pod uwagę konkurencję, jaką obserwujemy w męskim XCO oraz pamiętając jego problemy na kilku wyścigach, to nie jest zła wiadomość.

    Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji

    A tym bardziej Marek Konwa i Michał Ficek nie spodziewali się, że zostanie względem nich zastosowany przepis 1.2.019 o ?imprezach zabronionych?. Jako zawodnicy z licencją elity Konwa i Ficek startowali w wyścigach spoza oficjalnego kalendarza PZKol/OZkol i zostali za to ukarani grzywną 100CHF oraz miesięcznym zawieszeniem. To z pewnością przykre dla obu kolarzy, tym bardziej, ale z drugiej strony od kogo wymagać przestrzegania przepisów, jeśli nie od najlepszych?

    Dla Marka Konwy kara i zawieszenie przyszły w szczególnie trudnym czasie. Mistrz Polski XCO niemal równocześnie z ogłoszeniem komunikatu przez PZKol doznał kontuzji ręki!

    Tak czy inaczej, choć jestem zwolennikiem sportu zinstytucjonalizowanego i uważam, że jeśli ktoś jest zawodnikiem, kolarzem, to wypada, aby licencję miał, mimo wszystko miło byłoby, gdyby za tym dokumentem szło coś więcej niż tylko obowiązki i restrykcje.

    Najgorętszy sezon transferowy?

    Teoretycznie rozmowy o nowych kontraktach wolno w kolarstwie prowadzić dopiero od pierwszego sierpnia. Powszechnie wiadomo, że wielu zawodników, zwłaszcza Włochów zamyka te sprawy już w trakcie albo zaraz po Giro d?Italia.

    Ponieważ sezon 2016 jest ostatnim dla zespołów Tinkoff oraz IAM cycling a wielu gwiazdom kończą się umowy, zapowiada się bardzo gorący okres transferowy.

    Dodatkowo na rynek ma wejść książę Bahrajnu, który za ?petrodolary? chce wkupić się do zawodowego peletonu. Być może doinwestuje jedną z istniejących grup (Lampre-Merida), być może jednak stworzy projekt od zera. Tak czy inaczej liderem nowej formacji ma być Vincenzo Nibali.

    Najwięcej emocji budzą dalsze losy Alberto Contadora, który chce odsunąć zakończenie kariery przynajmniej o rok (jest łączony z Trek-Segafredo) oraz Petera Sagana. Obaj zawodnicy, tak jak ?nasz? Rafał Majka póki co reprezentują barwy zespołu Olega Tinkowa. Pytanie, co się stanie, gdy drugiego sponsora, poza wieloletnim partnerem czyli Saxo Bankiem, znajdzie Bjarne Riis?

    Polskich kibiców z pewnością najbardziej interesuje przyszłość Rafała Majki. Piąty kolarz Giro d?Italia póki co prezentuje stoicki spokój, choć wstępnie jest łączony z ekipą z Bahrajnu.

    Motoregulacje

    Nie, nie chodzi o ?motodoping?, ale o obecność motocykli w kolumnie wyścigu i zapanowanie nad chaosem, który coraz częściej powstaje z powodu zbyt dużej liczby pojazdów towarzyszącym kolarzom.

    Po kolejnym w tym sezonie wypadku, tym razem na trasie Baloise Belgium Tour, na skutek którego Stig Broeckx nadal znajduje się w śpiączce UCI postanowiła wziąć się do działania (lepiej późno niż wcale!). Boreckx ucierpiał drugi raz w tym roku (pierwszy raz został potrącony podczas Kuurne-Bruksela-Kuurne) a na trasie Gandawa-Wevelgem po zderzeniu z motorem zmarł Arnaud Demoite.

    UCI planuje ograniczyć liczbę pojazdów w kolumnie wyścigu a także regulować ich obecność blisko kolarzy w różnych fazach rywalizacji. Nowe przepisy mają zwrócić także uwagę na masę i moc motocykli.

    Póki co federacja nakazuje zachowanie większej ostrożności i bezwzględne podporządkowanie się komunikatom sędziów i organizatorów wyścigów.

    Tom Dumoulin jednak w TdF a nie w TdP

    Zwycięzca prologu tegorocznego Giro d?Italia i bohater zeszłorocznej Vuelta a Espana wstępnie anonsował start w Tour de Pologne. Po tym, jak wycofał się z włoskiego touru, drogę do walki o medal w jeździe indywidualnej na czas w Rio de Janeiro zaplanował nie przez polskie a przez francuskie szosy. Cóż, szkoda, jego gwiazda miała rozświetlić peleton wyścigu Czesława Langa. Lata olimpijskie rządzą się jednak swoimi prawami i wyjątkowo niektórzy zawodnicy wybierają Tour de France jako szczególny rodzaj obozy treningowego przed walką o złoty medal.

  • Ilu jest w Polsce kolarzy?

    Ilu jest w Polsce kolarzy?

    Drugi rok z rzędu Polski Związek Kolarski udostępnił dane dotyczące ilości klubów i licencjonowanych zawodników. W sezonie, w którym Michał Kwiatkowski jeździł w tęczowej koszulce mistrza świata a Rafał Majka stanął na podium Vuelta a Espana de facto nie zanotowaliśmy wzrostu popularności aktywnie uprawianego kolarstwa wyczynowego.

    W sezonie 2014 zarejestrowanych było 291 klubów kolarskich. W 2015 o trzy mniej: 288. Z kolei samych zawodników zanotowaliśmy nieznaczny wzrost: 3628 w 2015 kontra 3610 w 2014r.

    Różnice w poszczególnych kategoriach wiekowych są znikome, co obrazuje to zestawienie:

    Dane źródłowe znajdziecie tutaj: 2015, 2014.

    Zauważalny jest spadek kolarzy elity mężczyzn i kobiet o ~16%. Mniej jest juniorów, juniorek i juniorów młodszych, za to przybyło juniorek młodszych. Choć w procentach wygląda to poważnie, zmiany zarówno na minus nie powinniśmy traktować jako trend spadkowy, podobnie jak zmiana na plus nie jest powodem do dumy.

    Realnie rzecz ujmując, kolarstwo wyczynowe w Polsce ma charakter jednostkowy a mimo odczuwalnej zmiany związanej z obecnością kolarzy w mediach trudno mówić, by coś się poprawiało.

    Czy aby na pewno?

    Przede wszystkim należy się podziękowanie dla działaczy PZKol za udostępnienie danych. Można się zżymać, że to przecież kilkanaście rozmów telefonicznych i wysłanych maili, jednak zebranie i publikacja danych z okręgów ma spore znaczenie.

    Trzeba pamiętać, że częstym zarzutem do władz Związku jest brak transparentności, zatem operowanie na otwartych statystykach jest więc krokiem w dobrą stronę.

    Dopiero mając dostęp do danych można pokusić o analizę, wnioski czy też propozycje.

    Jaki jest więc kontekst dostarczonych przez PZKol wartości? Wydawałoby się, że mamy idealne warunki do tego, by do Związku pozyskiwać nowych członków. Mistrzostwo Świata tak sympatycznego zawodnika jak Michał Kwiatkowski powinno coś zmienić, poruszyć opinię publiczną i zachęcić dotychczas niezdecydowanych do opłaty za licencję, zrzeszenia się w klubie, sformalizowania swojego kolarstwa i pociągnięcia za sobą innych.

    Do pewnego stopnia tak się stało. Licencję masters i cyklosport, czyli tę, którą wyrabiają entuzjaści jazdy rowerem w 2015r miało ponad 100 osób więcej. Mimo wszystko w obliczu tysięcy uczestników nieoficjalnych imprez masowych, jest to liczba absolutnie niezadowalająca.

    Jeśli zaś chodzi o kolarzy w sportowym ?wieku produkcyjnym?, tych, którymi Związek zgodnie z Ustawą o Sporcie zajmuje się w pierwszej kolejności, to pewnego ożywienia, zwłaszcza w młodszych kategoriach spodziewam się dopiero w 2016. Narodowy Program Rozwoju Kolarstwa, nowe szkółki kolarskie, ponad 60 osób z uprawnieniami instruktora i sprzęt, który w ramach Programu dostały kluby powinien zaprocentować w najbliższych sezonach.

    To wciąż jednak zasadniczo nie zmienia sytuacji. Nawet podwajając liczbę zrzeszonych w PZKol zawodników, będziemy mieli nie 3600 a 7200 kolarzy. Brytyjski Związek Kolarski, British Cycling szczyci się liczbą 100000 członków.

    Licencja PZKol, tak jak w przeszłości, tak nadal jest dokumentem, który posiadają tylko najbardziej zdeterminowane jednostki zainteresowane wyłącznie kolarstwem wyczynowym. Część z nich nie decyduje się na członkostwo w Związku choćby ze względu na przepis 1.2.0.19 o ?imprezach zabronionych?, który karze za start w zawodach spoza oficjalnego kalendarza PZKol (np. w niektórych maratonach).

    Realnie rzecz ujmując, licencja, poza deklaracją ?jestem kolarzem? niesie ze sobą tylko jedną korzyść: możliwość startu w imprezach oficjalnych w kraju i za granicą. Poza tym to same obowiązki, koszty i utrudnienia.

    Już choćby na Słowacji tamtejszy Związek oferuje wykupienie za 10? w miarę korzystnego ubezpieczenia. U nas od a do z musi tę sprawę załatwiać zawodnik lub jego klub. O systemie zniżek, rabatów, dostępie do materiałów ?premium? (np. o treningu, odżywianiu, serwisowaniu sprzętu) i tym podobnych zachętach, jakie od lat stosuje British Cycling nawet nie ma co wspominać.

    To dziwne o tyle, że PZKol wciąż nie ma komfortowej sytuacji finansowej. Tymczasem kilka tysięcy ludzi czeka, by się nimi zaopiekować. Nie, nie zmusić do rejestracji, jak jeszcze niedawno chciał z masowym ruchem biegaczy zrobić związek lekkoatletyczny, ale zachęcić dość standardowym zestawem świadczeń.

    50 zł składki przemnożone przez, dajmy na to 3000 maratończyków to 150tyś złotych, które można by wydać np. na konkurencje nieolimpijskie, które siłą rzeczy dostają mniejsze dotacje z budżetu państwa. Nie wspominając już o tym, że więcej członków, to silniejszy związek i mocniejsze lobby w poszukiwaniu funduszy, czy to od administracji publicznej czy to od komercyjnych sponsorów.

    Żelazo kuć trzeba póki gorące. Owszem, program szkółek kolarskich ma niepodważalny sens, ale sytuacja, gdy mamy kilku zawodowców na absolutnym topie może się szybko nie powtórzyć. Jasne, ?Kwiato? i Majka nie przestaną odnosić sukcesów z dnia na dzień. Ba, wierzę, że przed nimi dopiero najlepsze lata zawodowej kariery. W połączeniu z torowcami, Mają Włoszczowską i kobietami z szosy mamy kilka znakomitych ?koni pociągowych?. Taką sytuację aż żal pozostawić samą sobie i czekać na powolny, ?organiczny? wzrost zarejestrowanych kolarzy. To czas na – modne słowo – proaktywne zachowanie, zmianę wizerunku i realną, korzystną propozycję dla ludzi jeżdżących na rowerach mniej lub bardziej wyczynowo.