Tag: Przełaje

  • Pierwszy Poniedziałkowy Skrót 2015

    Pierwszy Poniedziałkowy Skrót 2015

    Witamy w nowym roku pełnym nadziei, obietnic i szans. Cykliczność kolarskich sezonów sprawia, że co jakiś czas mam deja vu. ?Przecież ja już o tym pisałem?. Zatem zaczynamy. Pierwszy przegląd kolarskich wydarzeń 2015. Takich samych, a jednak nie tych samych.

    Nowa, pomarańczowa drużyna

     

    Zaraz, to już chyba było, prawda? Przez lata holenderska drużyna zawodowa Rabobank jeździła w pomarańczowych strojach i zatrudniała głównie kolarzy z Niderlandów. Gdy na jaw wyszły dopingowe brudy ostatnich 20 lat, wieloletni sponsor wycofał się, przeprowadzono lifting, a po zamieszaniu z nazwami, po czasie teamu Blanco i Belkinu przyszedł czas na LottoNL Jumbo, który będzie jeździł w żółto-czarnych strojach. Tymczasem Erik Breuknik, który po perturbacjach odszedł z ?Rabobanku? założył konkurencyjną ekipę, która od tego roku będzie jeździła z licencją Pro Continental z nazwą Roompot Orange. Jak sama nazwa wskazuje, stroje będą pomarańczowe a skład i kierownictwo to głównie Holendrzy. Cel klubu to rozwijanie holenderskich talentów kolarskich i uzyskanie dzikich kart do najważniejszych wyścigów jednodniowych. Chciałoby się powiedzieć, że to już było, ale przecież mamy nowe otwarcie, zasady, etykę i koncepcję. To samo, a jednak nie to samo.

    Hiszpanie po swojemu

    Hiszpański wymiar sprawiedliwości ma w zwyczaju umarzanie spraw dopingowych i często traktuje sportowców ze sporą dozą pobłażliwości. Tak było w wielu przypadkach związanych z aferą Eufemiano Fuentesa, gdzie wielu zawodnikom współpraca z dopingowym lekarzem uszła na sucho. Tym razem z zarzutów oczyszczony został Ezequiel Mosquera. To zawodnik, który był rewelacją Vuelta a Espana 2010, gdzie przegrał tylko z Vincenzo Nibalim. Przez wiele miesięcy musiał się jednak bronić przed organami dyscyplinarnymi w sprawie wykrycia w jego organizmie środka HES (którego przyjmowanie może być powiązane ze stosowaniem EPO). Został zawieszony na dwa lata, co w połączeniu z jego wiekiem (ma już 39 lat) spowodowało zakończenie kariery. Tymczasem, nieco niespodziewanie, właśnie został uniewinniony przez sąd. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i wygrana na Bola del Mundo powinny więc do niego wrócić. Bez względu na to, jakie mamy zdanie o dopingu w hiszpańskim kolarstwie i ?czystości? lub jej braku samego Mosquery, jedno jest pewne. Uniewinnienie po czteroletnim postępowaniu nie wróci mu straconych, ostatnich lat kariery.

    Nowe zasady WADA

    Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) odświeżyła zestaw sankcji, które grożą sportowcom sięgającym po niedozwolone wspomaganie. Podstawową zmianą jest teraz wydłużenie okresu zawieszenia za najcięższe przewinienia. Stosując EPO czy nielegalnie przetaczając sobie krew, zawodnik ryzykuje czteroletnią banicję w miejsce dotychczasowych dwóch lat. Z drugiej strony, jeśli przyłapany wskaże swoich współpracowników, dzięki którym miał dostęp do dopingu, jego kara zostanie wyraźnie zmniejszona lub nawet WADA może odstąpić od jej wykonania! Unikanie kontrolerów będzie karane łagodniej – jeśli zawodnika nie będzie trzy razy tam, gdzie podał w systemie ADAMS będzie musiał rozstać się ze sportem na rok. Do tej pory było to 18 miesięcy. Nowością jest absolutny zakaz współpracy z osobami zdyskwalifikowanymi. Michele Ferrari nie będzie już mógł dłużej udzielać konsultacji a Lance Armstrong jeździć na skuterze przed Tejayem Van Garderenem. W teorii wydaje się, że zmiany idą ku lepszemu. W praktyce może okazać się, że zmiany wcale nie skrócą czasu postępowania ani nie ułatwią pracy organom dyscyplinarnym. Sprawy takie, jak wspomnianego wyżej Mosquery z pewnością nadal będą się zdarzały.

    Mastersi w Szwajcarii

    Kategoria ?masters? to nie są zawodowcy, ale z pewnością możemy mówić o sporcie wyczynowym. Kilku naszych reprezentantów wybrało się do szwajcarskiego Gossau na przełajowe mistrzostwa świata kolarzy po trzydziestce. W trudnych warunkach i wszechogarniającym błocie, w swoich kategoriach wiekowych Mirosław Bieniasz i Wojciech Bartolewski zajęli 9. miejsca, Michał Józkowicz był 13. a Jarosław Miodoński 21. Warto w tym miejscu podkreślić, że Bieniasz raptem tydzień wcześniej sam organizował zawody przełajowego Pucharu Polski w Tarnowie.

    Dla polskich ?błotniaków? najważniejszy punkt w kalendarzu to jednak mistrzostwa kraju. Te rozegrane zostaną już w najbliższy weekend w Bytowie. Ścigać się będą zawodnicy od młodziczki do ostatnich kategorii masters właśnie. Szczegóły znajdziecie np. w regulaminie Mistrzostw.

  • Kolarski rok 2014: Luty

    Ściganie w ciepłych krajach sprawia, że możemy wcześniej niż jeszcze kilka lat temu pasjonować się rywalizacją największych gwiazd. Zawody w krajach arabskich oraz na południu Europy pokazały, kto najlepiej przepracował okres przygotowawczy. Później okazało się, że swoisty prolog sezonu w wielu przypadkach pokazał realny potencjał zawodników, który potwierdzali w kolejnych miesiącach.

    Luty rozpoczęliśmy od rekordu godzinnego w kategorii Masters 100. Robert Marchand pobił swoje osiągnięcie sprzed  dwóch lat o dwa i pół kilometra. Nowy rekord to 27 kilometrów bez trzech metrów. Imponujące.

    W holenderskim Hoogerheide rozegrano mistrzostwa świata. Obecnie jestem daleki od ?hajpowania? przełajów, jednak widowisko, jakie zrobili Zdenek Stybar i Sven Nys w wyścigu elity było wyjątkowe. Rewelacyjny pojedynek, a taki rodzaj rywalizacji lubimy najbardziej, zakończył się zwycięstwem Czecha, który w cyclocrossie startuje coraz bardziej sporadycznie. Z kolei Nys dał popis techniki, jednak to nie wystarczyło, by pokonać świetnie dysponowanego Stybara. O ile dla Zdenka dobra forma zimą przełożyła się na udany sezon szosowy, o tyle mistrzyni świata, Marianne Vos, kolejne miesiące ułożyły się nieco inaczej. W lutym jednak cieszyła się ze zdobycia tęczowej koszulki przed własną publicznością.

    Kilka tygodni później, w kolumbijskiej miejscowości Cali, Katarzyna Pawłowska nie zdołała obronić tytułu mistrzyni świata w torowym Scratchu, ale zdołała zająć drugie miejsce, co również jest sporym osiągnięciem.

    Dość szybko uwaga przeniosła się jednak na szosę. 2014 to kolejny sezon, który rozpoczyna się wcześniej od wyścigów rozgrywanych np. na Półwyspie Arabskim. I tak w Omanie triumfował Chris Froome a w Katarze Niki Terpstra przed Tomem Boonenem. Katar zaoferował również ściganie paniom, co jest ciekawe ze względu na sytuację kobiet w tamtejszym kręgu kulturowym.

    Nawet, jeśli w Emiratach ścigały się największe gwiazdy, polscy kibice zwrócili oczy ku Majorce. Tamtejsze zawody przygotowujące kolarzy do właściwego sezonu przyniosły pierwsze zwycięstwo Michała Kwiatkowskiego (co symptomatyczne, po ataku na zjeździe). Wkrótce potem zawodnik Omega Pharma Quick Step rewelacyjnie pojechał w portugalskim Algarve. Na trasie tamtejszej etapówki wygrał etap ze startu wspólnego oraz jazdę na czas (przed Adriano Malorim i Tonym Martinem!) a w górach obronił się przed Alberto Contadorem. Tak jak w wielu innych przypadkach, była to tylko zapowiedź tego, co będzie się działo w dalszej części sezonu.

    Kolarzem, który również błysnął zimą a później jeszcze poprawił swoją formę, był Jean Christophe-Peraud. Francuz z ekipy Ag2r, mający za sobą doświadczenia w mtb, zwyciężył na etapie Tour Mediterraneen z metą na znanym wzniesieniu Mont Faron. Z kolei jego kolega z drużyny, Carlos Betancur, choć wygrał Tour du Haut Var, to jednak z wyraźną nadwagą, zmorą, która doprowadziła do załamanie jego kariery.

    Zimowe miesiące dostarczały nam również kolejnych plotek z obozu Sky. Konflikt między Bradleyem Wigginsem a Chrisem Hoyem kwitł w najlepsze, choć był to dopiero początek emocji niczym z Pudelka, które mieli nam zaserwować nieco później.

    Pierwsze wieści zaczęły również dochodzić ze sceny mtb. Podczas etapówki w Andaluzji znakomite, czwarte miejsce, zajął zespół JBG2 w składzie Adrian Brzózka – Bartłomiej Wawak.

  • Poniedziałkowy Skrót #32

    Poniedziałkowy Skrót #32

    Mark Cavendish wygrywa na torze, Kevin Pauwels w przełajach, do tego Andy Schleck wygrywający Tour de France w Pałacu Elizejskim i drużyna Astany niepewna swojej przyszłości. Poniedziałkowy skrót gotowy. Zobacz, co ciekawego wydarzyło się w kolarskim światku przez miniony weekend.

    Seria Cavendisha

    Po drugim miejscu w Gandawie, Mark Cavendish w parze z Iljo Keisse wziął udział w kolejnej torowej ?sześciodniówce?, tym razem w Zurychu. Brytyjski sprinter wraca do źródeł – jego kariera rozpoczynała się na torze, tam zdobywał pierwsze doświadczenia związane z wykorzystaniem siły, szybkości i sprytu. Teraz kilkudniowe imprezy traktuje nie tylko jako dobrą odskocznię od szosy w okresie między sezonami, ale też dobrą bazę związaną z planem ataku na medal olimpijski w Rio de Janeiro. Biorąc pod uwagę, że w 2005r i w 2008r był mistrzem świata w wyścigu Madison (odmiana wyścigu punktowego, tyle, że parami), nie dziwią zarówno wyniki w tegorocznych sześciodniówkach jak i marzenia o złocie Igrzysk.

    Kto rządzi w przełajach?

    Jeśli już mowa o Wielkiej Brytanii, w tamtejszym Milton Keyns rozegrano trzecią eliminacją przełajowego Pucharu Świata. Miejscowość znana jest ostatnio przede wszystkim jako siedziba zespołu F1 – Red Bull Racing. Kolarze poruszają się oczywiście z mniejszą prędkością, ale ich wyścigi są o wiele bardziej ekscytujące. W trzeciej eliminacji tegorocznego pucharu świata zwyciężył trzeci kolejny zawodnik. Po Larsie Van Der Haarze i Woutcie Van Aercie najwyższą dyspozycję zaprezentował Kevin Pauwels. Jego równa forma od początku sezonu zaowocowała również objęciem prowadzenia w klasyfikacji generalnej. W zawodach startował Mariusz Gil, który zajął 29. miejsce. Może się to wydawać wynikiem niezbyt ciekawym, ale biorąc pod uwagę, że raptem kilka lokat przed nim byli choćby Jeremy Powers czy Radomir Simunek, trzeba spojrzeć na sprawę inaczej: poziom sportowy w przełajach jest na bardzo wysokim poziomie.

    O ile wśród mężczyzn gospodarze nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, o tyle w wyścigu kobiet Nikki Harris zajęła trzecie miejsce. Triumfowała jednak Belgijka, Sanne Cant.

    Andy Schleck z Pucharem


    Luksemburczyk, choć ogłosił zakończenie kariery, doczekał się w końcu trofeum, które oficjalnie należy mu się za wygranie Tour de France 2010. Andy Schleck na trasie, choć nieco pechowo, uległ Alberto Contadorowi, jednak Hiszpan po długiej batalii sądowo-dyscyplinarnej musiał oddać zwycięstwo z powodu śladowych ilości klenbuterolu znalezionych w próbce krwi pobranej podczas wyścigu. Smak zwycięstwa po ponad czterech latach jest pewnie mocno nieświeży, ale by poprawić wrażenie choć odrobinę, puchar Schleckowi wręczył prezydent Francois Hollande.

    Ciężki tydzień dla Astany

    W tym tygodniu komisja licencyjna UCI zadecyduje, czy grupa Astana będzie nadal zaliczana do grona Pro Teams. To standardowa procedura, licencje przyznawane są ma 1,2 lub 4 lata, po prostu przyszedł czas na rozpatrzenie dokumentów kazachskiego zespołu. Choć finansowo i organizacyjnie wszystko się zgadza, na decyzji cieniem kładą się dopingowe wpadki sportowców reprezentujących barwy drużyny. Co prawda właściwy zespół zhańbiło ?tylko? dwóch braci Iglińskich (za to wpadli na EPO), to kontynentalna młodzieżówka może poszczycić się aż trzema pozytywnymi wynikami testów na sterydy Czy UCI postanowi dla przykładu ukarać Astanę, czy też, zgodnie z literą prawa, potraktuje sprawy w ekipie właściwej i młodzieżowej oddzielnie, dowiemy się za kilka dni. Z pewnością będzie to jednak ekscytujący tydzień, jeśli wziąć pod uwagę zamieszanie w mediach, jakie powoduje ta sprawa.

    Zdjęcie okładkowe: johnthescone, wikimedia commons cc by 2.0

  • Wtorkowy skrót#2

    Wtorkowy skrót#2

    UCI w wydawaniu wyroków dopingowych działa wolniej niż nasza Komisja Wyborcza. Za to zabrania kolarzom śmiecić, jednak, by nie było tak różowo, nie chce ustanowić pensji minimalnej dla kolarek. Z dzisiejszego przeglądu newsów dowiecie się także o imponującej frekwencji w zawodach przełajowych oraz przykrym wypadku Bono.

    Marcin Sapa winny, ale…

    Pamiętacie Marcina Sapę? To taki ?Polski Jacky Durand?. Po heroicznych ucieczkach podczas Tour de Pologne awansował to zespołu Lampre, gdzie nieźle spisywał się przez dwa sezony. Karierę kończył w Polsce w ekipie BDC-Marcpol. W jednym ze swoich startów zanotował pozytywny wynik kontroli antydopingowej. W próbce pobranej podczas Wyścigu Dookoła Mazowsza 2013 (wygranego przez Sapę) wykryto mniej niż śladową ilość zakazanego diuretyku. O całej sprawie dowiadujemy się jednak dopiero teraz – ponad rok od wykrycia sprawy. Zawodnik w tym czasie odwiesił rower na hak i wycofać się z wyczynowego sportu. W wydanym kilka dni temu oświadczeniu zaznacza, że substancja znalazła się w jego organizmie na skutek przyjęcia zanieczyszczonego leku przeciwbólowego. Zaskakująco w takich sytuacjach tłumaczenie kolarza z pozytywnym wynikiem testu ma sens. Zwraca uwagę inny fakt: koszmarna inercja związana z całym postępowaniem. Antydopingowe organy ścigania oraz UCi działają powoli i mało transparentnie. Sam zainteresowany szansę na udowodnienie swojej niewinności dostał ok. 3 miesiące po pobraniu próbki a opinia publiczna dowiedziała się o sprawie kilkanaście miesięcy po jej zakończeniu.

     

    UCI ekologiczna, ale nie egalitarna

    Skoro już jesteśmy przy temacie Międzynarodowej Unii Kolarskiej, organizacja ta, pod wodzą Briana Cooksona zaczyna się reformować. W ramach poprawy wizerunku i zwrócenia uwagi na ekologię zabroni zawodowcom śmiecić na trasach. Całkiem słuszna inicjatywa, wystarczy już, że wraz z peletonem porusza się kilkadziesiąt samochodów, które wydzielają spaliny. Do tego opakowania po batonach i żelach oraz bidony walają się w rowach przy trasach wyścigów w całej Europie. ?Strefy zrzutu? mają pojawić się za bufetami oraz na ostatnich 20km trasy. Śmiecący poza wyznaczonym terenem będą karani grzywną 50CHF. W tym miejscu przypomnę, że podobną inicjatywę na amatorskich maratonach od kilku lat uskutecznia u nas Lovebikes.pl.

    Ekologiczna inicjatywa zasługuje na pochwałę. Z drugiej strony UCI odmówiła ustanowienia płacy minimalnej w zawodowych zespołach kobiecych. Męskie drużyny Pro Continental oraz Pro Team zobowiązane są do wynagradzania swoich pracowników w odpowiedni sposób. Kobiety takich gwarancji nie mają. Decyzję tłumaczy się zbytnim obciążeniem, jakim płace minimalne obciążyłyby niewielkie budżety klubów, w których ścigają się panie.

    Przełaj > XC

    Imponująco wygląda frekwencja wyścigów przełajowych w Koziegłowach i Szczekocinach rozegranych w miniony weekend. W Szczekocinach na starcie wyścigu elity mężczyzn i U23 stanęło 30 kolarzy, w Koziegłowach było ich 28. Kobiet w obu imprezach startowało po 16. Najbardziej istotna jest liczebność młodszych kategorii wiekowej – wszak to przyszłość naszego kolarstwa. 32 juniorów w Szczekocinach i 38 juniorów młodszych tamże jak na obecne czasy robi wrażenie. Tak liczna obsada to rzadkość w Pucharze Polski, teoretycznie bardziej popularnego latem cross country. Pełne wyniki znajdziecie na stronie PZKol.

    Bono się połamał

     

     

    Papież klasy średniej wielbiącej polityczną poprawność i przesadną egzaltację, czyli muzyk znany Bono wybrał się na przejażdżkę rowerową w Central Parku. Lider zespołu U2 złamał sobie rękę, konieczna jest operacja i odwołanie występów w programie telewizyjnym Tonight Show. Nie śmiejcie się, popowy gwiazdor to zapalony rowerzysta a może nawet i kolarz. Pech może przydarzyć się każdemu.

     

  • Poniedziałkowy skrót#31

    Andrzej Bartkiewicz skorzystał z okazji i zapisał się na kartach kronik polskiego sportu, bijąc rekord godzinny. Małgorzata Wojtyra zajęła trzecie miejsce w torowym Pucharze Świata a przełajowcy na dobre weszli w sezon. Zobacz przegląd wydarzeń minionego weekendu w coponiedziałkowym skrócie.

     

    Rekord godzinny Bartkiewicza

    Pruszkowski tor to zmora Polskiego Związku Kolarstwa. Przeinwestowany, z przykrą historią niegospodarności, ciążący niczym kotwica na budżecie organizacji. Z drugiej strony to nowoczesny obiekt o olbrzymim potencjale. Na fali renesansu rekordu godzinnego Andrzej Bartkiewicz, młody zawodnik z klubu Sante Whistle Ziemia Brzeska, specjalista torowej jazdy na dochodzenie idealnie trafił w swój czas. Echa kolarskiego sezonu jeszcze wybrzmiewają a sporty zimowe nie zaczęły angażować kibiców, dzięki czemu jego próba przykuła uwagę mediów i fanów. Jak na nasze warunki nawet na samym torze pojawiło się sporo kibiców, dzięki czemu słysząc doping, zawodnik w chwilach kryzysu mógł głębiej sięgnąć do rezerw i ustanowić nowy rekord z wynikiem 47,618km. Do rekordu świata Matthiasa Brandle?a brakuje blisko czterech kilometrów, ale nie o to chodzi. Wydarzenie to wnosi nową energię do rodzimego kolarstwa i to jest w całej tej sytuacji najcenniejsze.

     

     

    Torowcy w Meksyku

    Jeśli już jesteśmy przy tematyce kolarstwa torowego, to w Guadalajarze właśnie zakończyła się eliminacja Pucharu Świata. Najlepszym, polskim rezultatem jest trzecie miejsce Małgorzaty Wojtyry w wieloboju, zwanym tutaj Omnium. W Meksyku padły też dwa rekordy naszego kraju: w sprincie iindywidualnymKatarzyna Kirschenstein uzyskała wynik 11,248s zaś w parze z Urszulą Łoś 34,431s. Równocześnie trzeba zauważyć, że żaden z tych rezultatów nie dał awansu do finału. Sztuka ta udała się za to Kamilowi Kuczyńskiemu w keirinie, gdzie w najważniejszym wyścigu zajął szóste miejsce.

     

    https://twitter.com/SylvieFore/status/531506627099525120

     

    Przełajowcy ciągle po suchym

    Tymczasem w bebelgijskimuddervoorde rozegrano drugą eliminację przełajowej serii Superprestige. Ten drugi, najważniejszy po Pucharze Świata cykl cieszy się sporą popularnością i, jak sama nazwa wskazuje, prestiżem. Zwyciężył Tom Meeusen z grupy Fidea, któremu nie przeszkodził fakt, że jego nazwisko pojawia się przy okazji afery dopingowej, która zaczyna kwitnąć w belgijskim kolarstwie. Jest on jednym z dziewiętnastu kolarzy podejrzanych o współpracę z doktorem Chrisem Mertnesem, mającym być jedną z głównych postaci odpowiedzialnych za wspomaganie sporej rzeszy sportowców z krajów Beneluksu. Abstrahując od śmierdzących aspektów kolarstwa i skupiając się na samych wynikach, młody Mathieu van der Poela zajął drugą lokatę co dało mu prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Drugi jest Sven Nys, czwarty w miniony weekend, za to póki co bardzo regularny, przez co do van der Poela traci tylko punkt. Tuż za nim plasuje się Lars Van Der Haar, zatem młodzież w natarciu.

     

    Tymczasem w kraju rozegrano eliminacje naszego Pucharu, tym razem w Bieganowie i Zielonej Górze. W Bieganowie triumfował eks-doper, Kacper Szczepaniak. Na temat zawodów w Zielonej Górze jakichkolwiek informacji brak.

     

     

    W ?Przełajach według Red Bulla? czyli zawodach Velodux triumfował Lars Forster, a z bardziej znanych nazwisk drugi był Adri Frischknecht (syn Thomasa) a trzeci Julien Absalon. Tam jednak sucho już nie było. Wideo znajdziecie tutaj.

     

  • Przedłużanie sezonu

    Przedłużanie sezonu

    Rozpoczynający się długi weekend obfituje w zawody rowerowe niczym w środku letniego sezonu. Czyżby więc chętnych do ścigania się przez cały rok było aż tak wielu?

    Do dyspozycji są przełaje i xc. O tej porze roku jedne od drugich często nie różnią się zanadto. Jeśli nie jest się licencjonowanym zawodnikiem elity a impreza ma mniej oficjalny charakter, często na trasie znajdzie się pełen przegląd sprzętu. Rowery przełajowe, mtb, mtb przerobione na przełajowe, zimowe ?kible? i kto co tam trzyma w piwnicy jako sprzęt treningowy na niepogodę.

    Powiedzmy sobie szczerze, zawodników poważnie podchodzących do przełajów i reprezentujących sensowny poziom sportowy jest we wszystkich kategoriach wiekowych kilkunastu. Dla reszty cyclocross to forma treningu czy przełamania monotonii jesienno-zimowych treningów. Stąd zresztą wywodzi się ta odmiana kolarstwa, która tak naprawdę dopiero w ostatnich latach przedziera się do mainstreamu.

    Spora w tym zasługa producentów sprzętu i mediów rowerowych. Rynek nie znosi próżni, potrzeba zysków z jednej i treści z drugiej strony sprawiają, że sezon wydłuża się o dobrych kilka miesięcy. Takie same motywy przyświecają pomysłowi, by szosowcy zaczynali ściganie nie na przełomie lutego i marca a w połowie stycznia w miejscach o cieplejszym klimacie niż przykryta śniegiem Europa.

    Z kolei idea, by przełaje weszły do programu zimowych Igrzysk Olimpijskich jest tyle ekscytująca co nierealna do wdrożenia. Z założenia wszystkie konkurencje ZIO powinny być rozgrywane na lodzie lub śniegu, tymczasem cyclocross kojarzy się co najwyżej z błotem lub marznącą mżawką. Co więcej, przepisy zabraniają stosowania kolcowanych opon, chyba, że docelowo pomyślelibyśmy o jakiejś specjalnej, śnieżno-lodowej odmianie kolarstwa.

    Tak czy inaczej wiele wskazuje na to, że popularność wyścigów rozgrywanych między październikiem a marcem powoli puka również do naszych drzwi. Przegląd propozycji na ten weekend znajdziecie np. w mtb-xc.pl, bikeworld tym razem przegapił okazję zaprezentowania harmonogramu. Trzeba pamiętać, że oprócz przełajów i xc, w ?czynie patriotycznym? będzie można również biegać. Przy okazji święta niepodległości a i zbliżających się wyborów samorządowych, władze niemal każdej jednostki terytorialnej chcą pokazać, jak bardzo wspierają sport i zdrowy tryb życia. Jest więc co robić, oby tylko pogoda wytrzymała.

  • Poniedziałkowy skrót #30

    Sezon przełajowy rozkręca się na dobre. Już wkrótce kolarskie media będą żyły głównie dokonaniami ?błotniaków?. W poniedziałkowych skrótach znajdziecie jednak nie tylko podsumowania najważniejszych wyścigów, ale też komentarze do wydarzeń z innych zakątków bike-biznesu.

    18 lat

    Tyle dzieli Svena Nysa od Wouta van Aerta. Ten pierwszy to ikona kolarstwa przełajowego, ten drugi to wschodząca gwiazda. Sobotnie zawody serii Bpost Bank Trophee (wcześniej znane jako GVA Trophee) rozgrywane na słynnym Koppenbergu padły łupem ciągle-jeszcze-orlika, van Aerta (wideo powyżej). Z jednej strony to niesamowite, jak długo Sven Nys utrzymuje dyspozycję na najwyższym poziomie wyczynu. Z drugiej, podobnie jak na szosie, ewidentnie widoczna jest zmiana kolarskich pokoleń. Gdy zaczynałem pisać o przełajach, Nys rywalizował z Erwinem Verveckenem, Richardem Groenendaalem, Bartem Wallensem czy Mario de Clerqiem. Obecnie większość jego konkurentów cieszy się już emeryturą a tymczasem Nys, który po raz pierwszy Puchar Świata wygrał w sezonie 1999/2000 a tęczową koszulkę w 2005r nadal jest faworytem większości zawodów, na starcie których staje. Nie dominuje już co prawda tak, jak jeszcze kilka lat temu, ale konsekwentnie buduje formę na najważniejsze imprezy. Do mistrzostw świata jeszcze daleko, zatem można się spodziewać, że również w tym sezonie jeszcze nie jest w pełnym gazie. Dlatego też nie dziwi druga (a nie pierwsza) lokata w niedzielnej eliminacji Superprestige. Tym razem pierwszy był zawodnik nieco bardziej doświadczony, trzydziestolatek Kevin Pauvels, ale tuż za Nysem był kolejny młody wilk, Lars van der Haar.

    Sponsoring to hazard

    Inwestycja w sport może się nie zwrócić. Ryzyko kontuzji, błędów w planie treningowym, awarii sprzętu czy też wpadki dopingowej jest spore. Nie przeszkadza to jednak firmom zajmującym się hazardem reklamować się na koszulkach klubów kolarskich. Wspomnieni wyżej Wout van Aert (Vastgoedservice – Golden Palace) i Kevin Pauwels (Sunweb – Napoleon Games) jeżdżą w zespołach finansowanych w połowie właśnie przez organizacje zajmujące się zakładami i grami losowymi. Promocja produktów i usług przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych jest kontrowersyjna, ale z drugiej strony nasze niedoinwestowane, kluby chętnie przyjęłyby sponsoring nawet podmiotów tej branży. Tyle, że reklama hazardu jest w Polsce zabroniona. Widać jesteśmy na tyle bogaci, by sport wspierać z innych środków, czyż nie?

    O ile da się poprawić rekord Brändle?a?

    51,852km przejechał w zeszły czwartek Matthias Brändle podczas godziny, którą spędził poruszając się po torze w szwajcarskim Aigle. Chwilę później stwierdził, że nie zamierza tego robić nigdy więcej. Było blisko, by padła granica 52km, ale Austriak w końcówce nieco osłabł. Mimo wszystko uzyskany rezulat jest bardzo dobry, choć wciąż daleko mu do wyników z czasów, gdy nie obowiązywały ograniczenia techniczne i farmakologiczne. Co jednak ważne, to dopiero początek zabawy. Jens Voigt i Matthias Brändle zaskoczyli opinię publiczną swoimi rekordami. Oczy kibiców i ekspertów skierowane były od początku na trzech wybitnych czasowców: Tonego Martina, Fabiana Cancellarę i Sir Bradleya Wigginsa. Ten ostatni, właśnie ogłosił, że swoją próbę (prawdopodobnie jedyną) planuje przeprowadzić latem przyszłego roku na Majorce. Ma to być wydarzenie sportowe z jednej strony, ale też równocześnie promocyjne. Brytyjczyk, aktualny mistrz świata chce propagować wakacje na Balearach wśród swoich rodaków. Z punktu widzenia potencjalnego wyniku, nie jest to najlepsza lokalizacja. W teorii największy dystans zostanie pokonany na jednym z obiektów znajdujących się wyraźnie wyżej nad poziomem morza. Wiggins jest jednak pewny swego. To sportowiec, który póki co realizował większość celów, jakie przed sobą postawił, jest też w stanie zbudować więcej niż jeden szczyt formy w sezonie. Pierwszym ważnym sprawdzianem w sezonie 2015 będzie dla niego Paryż-Roubaix. Po ?Piekle Północy? prawdopodobnie na dobre powróci na tor.

    Wzmocnione CCC Sprandi Polkowice

    Swoją dezaprobatę do transferu Stefana Schumachera już wyraziłem. Pozyskanie drugiego, zagranicznego kolarza przez naszą pomarańczową drużynę budzi mniejsze kontrowersje. W barwach CCC Sprandi Polkowice w przyszłym sezonie będzie się ścigał Grega Bole. Ten niezły sprinter powinien godnie reprezentować naszą grupę w wyścigach wyższej kategorii, także w tych imprazch World Touru, na które zespół dostanie dziką kartę. W klasyfikacji CQ Ranking Bole sezon 2014 zakończył w pierwszej setce (96.) i po Davide Rebellinie (44. lokata) będzie drugim, najwyżej sklasyfikoanym zawodnikiem CCC. Jego punkty w tym roku dałyby ?cyckom? awans na 24 pozycję drużynowo (przed MTN Qhubeka), szóstą wśród zespołów Pro Continental. W rankingu UCI, CCC w składzie z Gregą Bole wystarczyłoby punktów na trzecią lokatę (przed Cofidisem). Większość z nich Słoweniec zdobył jednak w wyścigach azjatyckich. Inna sprawa, że gdy ścigał się w Europie (m.in w Lampre i Vacansoleil) często gościł w czołówce wysoko punktowanych imprez. Krótko mówiąc, kontrakt z nim to dobry pomysł. Aby dodać łyżkę dziegciu do niezłej wiadomości, trzeba zadać pytanie, dlaczego w tak nizinnym kraju jak Polska nie doczekaliśmy się równie skutecznego sprintera będącego równolatkiem Bole (urodził się w 1985r).

  • Nie przegap w ten weekend – Lombardia dla Kwiato

    Nie przegap w ten weekend – Lombardia dla Kwiato

    Sytuacja, gdy nowo kreowany mistrz świata wygrywa ostatni monument kolarskiego sezonu nie jest nietypowa. Zrobił to m.in Paolo Bettini. W tym roku tęczową koszulkę zaprezentuje w Lombardii Michał Kwiatkowski i będzie on jednym z kandydatów do zwycięstwa. Co jeszcze wydarzy się w ten weeekend?

    Wyścig Spadających Liści

    Piękny klasyk, zaliczany do grona pięciu najważniejszych jednodniówek na świecie. Górzysta trasa, niepewna pogoda, kilka kultowych miejsc (w tym jedno dosłownie: Madonna del Ghisallo, sanktuarium patronki kolarzy) tworzą historię tego wyścigu. W Lombardii wygrywali niemal wyłącznie najwięksi herosi szos. Michał Kwiatkowski ma szansę dołączyć do tego grona, tym bardziej, że sprzyja mu trasa. W tym roku Włosi postanowili zmienić przebieg wyścigu i powrócić do wersji z mniej górzystym finałem. Madonna del Ghisallo znajduje się na początkowych kilometrach, brak też groźnego Muro di Sormano. Metę przeniesiono z Como do Bergamo, jest to więc wersja, którą w latach 2002-2003 wygrywał Michele Bartoli.

    Co to znaczy dla nas? Mniejsze szanse ma Przemysław Niemiec (piąty dwa lata temu) a większe właśnie kolarz o charakterystyce Kwiatkowskiego. Jak zawsze w klasykach trzeba pamiętać o Valverde i Gilbercie, swoje będzie też próbował dodać Contador, ale przewidywane rozstrzygnięcie to raczej akcja któregoś z szybszych kolarzy lub finisz z niewielkiej grupki niż pojedynek górali. Rekord Polski dzierży Rafał Majka – przed rokiem trzeci za Rodriguezem i Valverde. Najlepszy góral Tour de France w zasadzie zakończył już sezon i w Lombardii nie wystartuje.

    Relacja na żywo w eurosporcie, w niedzielę o 14.30. Jeśli ktoś się jeszcze nie przyzwyczaił, że włoskie klasyki przeniesiono niedawno z soboty na ?dzień święty?, warto zachować czujność i nie przegapić!

    Finały, finały

    Schodząc z najwyższego poziomu wyczynu na ziemię, która dotyczy nas wszystkich, w ten weekend planowane są zakończenia wielu serii imprez masowych. Spis znajdziecie np. w mtb-xc.pl. Kończą się: MTB Marathon (Istebna), Bikemaraton (Świeradów Zdrój), Skandia (Kwidzyn, zarazem Puchar Polski), Mazovia (Nowy Dwór Mazowiecki) i Kaczmarek Electric (Wolsztyn). Serio? Mamy aż tylu kolarzy, drużyn,sponsorów i mediów, żeby to wszystko skumulować w jednym weekendzie? To fascynujące i z uwagą będę przyglądał się frekwencji oraz obsadzie na poszczególnych zawodach. Jeśli ktoś skupiał się na ?generalce?, nie odpuści finału, dekoracji i (czasami) wartościowej tomboli dla stałych bywalców. Segmentacja rynku imprez rowerowych w tym roku sięgnęła zenitu, pytanie otwarte, czy za ilością idzie w parze jakość.

    Zimowa zapchajdziura?

    MTB jeszcze nie śpi a już budzą się przełaje. W belgijskim Gieten seria Super Prestige rozpoczyna ?błotne? ściganie na najwyższym poziomie. Pierwszy Puchar Świata rusza za dwatygodnie, zatem starty na początku października będą miały charakter rozpoznawczy. Wbrew pozorom sezon przełajowy jest długi, trwa około pięciu miesięcy a jego apogeum przypada na drugą połowę stycznia, zatem również w tej odmianie kolarstwa trzeba rozsądnie gospodarować formą. Co ważne, przełaje przestały być ?zimową zapchajdziurą? dla zawodników, kibiców i mediów. Konsekwentnie promowane, wchodzą do szerszej świadomości jako zimowa wersja jazdy na rowerze. Interesujące, czy napędzili to producenci sprzętu, szukający niszy i rozruszania zimowego zastoju, czy też ciśnienie było z dołu, od samych kolarzy i rowerzystów. Tak czy inaczej ?błotniacy? będą nam towarzyszyli do wiosny a kto wie, może część z nas sama się w nich przedzieżgnie.

  • I po przełajach

    I po przełajach

    Co miało się wydarzyć w tym sezonie przełajowym, już się wydarzyło. Wiele świetnych momentów, kilku prawdziwych bohaterów a w tle dyskusja, czy cyklocross zagości kiedyś na Igrzyskach Olimpijskich.

    Wstyd przyznać, ponieważ w pewnym momencie byłem głównym orędownikiem przełajów w lokalnym, rowerowym internecie, ale w tym roku błotna odmiana kolarstwa zupełnie nie zaprzątała mojej uwagi. W poprzednich sezonach przynajmniej pojawiałem się jako kibic na kilku imprezach w południowej Polsce. Tym razem ograniczyłem się do obejrzenia znakomitego wyścigu o tęczową koszulkę i śledzenia postów na wrzucanych przez zalajkowane strony na facebooku.

    Tak jak napisałem w tekście dla rowery.org w pewnym momencie cyklokross stał się wygodną zapchajdziurą dla szukających kontentu mediów rowerowych. Przynajmniej dla tych, bazujących na newsach. Przez pięć miesięcy można wrzucać wyniki, relacje, zdjęcia z prestiżowych imprez. Jest co czytać, jest co oglądać, ponieważ to naprawdę dynamiczny sport a jego bohaterowie to atleci pierwszej kategorii.

    Tyle tylko, że ja nie przeklejam newsów. Właściwie średnio interesuje mnie, kto wygrał, kto przegrał i o ile. Polskie przełaje zajmują mnie o tyle, o ile mogę pokrzyczeć na znajomych stojąc przy trasie, ewentualnie gdy usiłuję zorganizować budżet na swój własny sprzęt. Z kolei herosi z zachodniej Europy pozostają wyłącznie rywalizującymi ze sobą kodami UCI. Nie mówiąc po flamandzku, trudno śledzić ich jako prawdziwe gwiazdy. W Belgii czy Holandii przełajowcy faktycznie mają status celebrytów, z rywalizującymi ze sobą fanklubami czy wręcz kibolstwem. Jednak do anglojęzycznego świata nie dociera za wiele o samych kolarzach. Zatem, choć wyścigi są pasjonujące jako takie, trudno doszukać mi się w nich większej historii.

    
    Relacja - I Ogólnopolski Wyścig Przełajowy KATOWICE from FINECOLORS film group on Vimeo.

    Mimo braku pewnej dawki celebrytozy która mogłaby zapewnić szeroką popularność poza miejscami, gdzie zimowa jazda w błocie nie jest ulubionym zajęciem autochtonów (Benelux), przełaje mają się coraz lepiej. Mam wrażenie, że także u nas, nawet jeśli wziąć pod uwagę fakt startu zaledwie 11 zawodników elity w mistrzostwach kraju.

    Choć bieda w sporcie wyczynowym nadal jest widoczna, w minionym sezonie, nieco niespodziewanie, do kalendarza wpadło kilka dodatkowych imprez (Katowice, Tarnów). Co więcej, z relacji uczestników wynika, że się udały. Wniosek jest taki, że rzeczywistość da radę do pewnego stopnia wykreować, a zajawka stricte teoretyczna może udzielić się większej grupie ludzi. W tym momencie cieszę się, że gdzieś na początku miałem w tym swój udział. A że zamiast przeglądać newsy i oglądać obcych herosów, ludzie chcą bawić się sami, to tym lepiej. Niech się więc Nys, Stybar i van der Haar ścigają się między sobą i dają motywację a my korzystajmy z zajawki ile możemy :). I pracujmy nad nią, linkując, wklejając, opisując. Może urodzi się z tego coś więcej.