Tag: Przełaje

  • Loverove 03.02.2016

    Loverove 03.02.2016

    Loverove na środę, dziś mam dla Was naprawdę zacny zestaw do przejrzenia:

    1. Świetne zdjęcia z Zolder

    We saw drama, suspense and some great racing during the 2016 Zolder Cyclocross World Championships in our home province, Limburg. We bring you a photo recap of the entire weekend. Pictures by Kristof Ramon Posted by Bioracer on Tuesday, 2 February 2016
    Duże kadry z przełajowych Mistrzostw Świata. Jest i Sven Nys, jest i Rita Malinkiewicz. Enjoy!

    2. Koszulka dnia

    https://twitter.com/tinkoff_team/status/694549079225929728 Zespół Olega Tinkowa zaprezentował nowe koszulki treningowe. Połowa frontu oraz tył wzorowane są na stroju piłkarskiego klubu Napoli, dla którego w latach świetności grał Diego Maradona. Argentyńczyk jest "ambasadorem" sportu w Dubaju i z racji pełnionej funkcji często pojawia się przy trasie Dubai Tour. Przed tegorocznym wyścigiem spotkał się z zawodnikami Tinkowa i podpisał na koszulce. Może to i miałkie, ale tak się robi marketing :)

    3. Ile ciuchów dostają prosi?

    https://twitter.com/cyclingtips/status/694445326309023744 U progu sezonu Cyclingtips robi przegląd w szafach zawodowców. Kolarze World Touru dostają tyle ciuchów, ile przeciętny amator zużywa przez całe życie ;)

    4. Bonus z ostatniej chwili

    FemkeVan den Driessche to najbardziej pechowa kolarka świata. Nie dość, że w Zolder źle się czuła, to jeszcze w jej boksie znaleziono rower kolegi. Przypadkiem okazało się, że rower ten ma zamontowany w sztycy silniczek a mimo, że sprzęt sprzedała koledze rok temu, ten przywiózł go na mistrzostwa świata i wstawił do jej boksu. To jeszcze nic, bo jak się okazuje, brat kolarki jest w trakcie dyskwalifikacji za stosowanie EPO. Mimo wszystko, dramatu rodzinnego wciąż jest mało. Otóż ów brat wraz z ojcem oskarżeni są o kradzież... dwóch papug ze sklepu zoologicznego. Grozi im od roku do pięciu lat więzienia! Sprawa wygląda poważnie. Kto wie, może to były norweskie, niebieskie papugi! https://www.youtube.com/watch?v=KLh0PRfn0po

  • Jest moc w przełajach

    Jest moc w przełajach

    Stawka żądnych sławy atletów ruszająca z pełną mocą na wystrzał startera to imponujący widok. Jeszcze bardziej imponująca jest wirtuozeria prowadzenia roweru na wąskich oponkach z minimalnym bieżnikiem na krętej, błotnistej trasie. Przełajowe Mistrzostwa Świata po raz kolejny pokazały, że cyclocross jest rewelacyjną odmianą kolarstwa. Nawet, jeśli realnie to większa nisza niż skoki narciarskie.

    Jak zwierzęta

    Tempo, dynamika, siła z jaką porusza się stawka na najważniejszych imprezach sezonu absolutnie powalają. Jeśli jeździsz na rowerze, to wiesz, jak mocnym, szybkim i wytrzymałym trzeba być, by coś takiego wytrzymać. Albo nie wiesz, bo mam wrażenie, że to, co wyczyniają przełajowcy jest na granicach, przynajmniej mojej, wyobraźni.

    Niemal od startu do mety cisną ?ile fabryka dała? kontrolując przy tym, by nie popełnić zbyt wielu błędów na grząskiej i śliskiej trasie. To tak, jakby połączyć Danny?ego Harta z Champery z Alberto Contadorem z Verbier i oglądać to przez godzinę.

    Tylko Belgowie

    Niestety mistrzostwo w jeździe po błocie osiągalne jest tylko dla nielicznych, bo i nieliczni nim się interesują. Przełaje to niemal ?religia? w Belgii, ważne wydarzenie w Holandii i cieszący się pewną popularnością sport we Francji, Niemczech, Szwajcarii, Czechach i USA. Od 1950r Belgowie zdobyli 28 złotych medali w elicie mężczyzn, z czego 11 w XXIw.

    Większą różnorodność uczestników znajdziemy w skokach narciarskich, dyscyplinie de facto nieistniejącej poza wąską grupą sportowców wyczynowych, niedostępną w wydaniu masowym.

    Równocześnie trzeba wspomnieć, że ta niszowa dyscyplina jest ekstremalnie popularna w Niderlandach. Imprezy mistrzowskie potrafi na żywo przy trasie obserwować nawet 70000 kibiców.

    Cień skandalu

    Tegoroczna walka o tęczowe koszulki w holenderskim Zolder została przyćmiona pierwszą w historii kolarstwa aferą związaną z ?moto-dopingiem?. W zapasowym (co ważne, zgłoszonym do zawodów i znajdującym się w boksie ekipy) rowerze orliczki Femke Van den Driessche (mistrzyni Europy U-23, Belgijka) ukrytą baterię i silniczek wspomagający jazdę. To rozwiązanie w rodzaju ?Gruber Assist?, dostępnej od kilku lat na rynku propozycji dla amatorów.

    W raporcie CIRC (niezależnej komisji ds. reformy kolarstwa) ?doping mechaniczny? wskazano jako realne zagrożenie a UCI od kilkunastu miesięcy wyrywkowo bada rowery zawodników, głównie na szosie.

    Sprzęt Femke Van den Driessche (nieużyty w wyścigu, z którego Belgijka się wycofała) został prawdopodobnie zeskanowany (obecnie kontrolerzy dysponują poręcznymi skanerami) za czyjąś sugestią.

    Warto w tym miejscu zauważyć, że cała sprawa wygląda na grubymi nićmi szytą, tym bardziej, biorąc pod uwagę pewnego rodzaju prymitywizm przygotowanego do użycia rozwiązania, czy łatwość, z jaką mogło być wykryte.

    La Gazzetta dello Sport podaje, że o wiele bardziej zaawansowanym ?moto dopingiem? są wspomagane elektromagnetycznie koła, które mogą dodać kolarzowi nawet 60W. Tyle tylko, że taki sprzęt ma kosztować 200tys euro, zatem tak jak z dopingiem farmakologicznym na ?Gruber Assist?, tak jak na prostych sterydach wpadają biedni (kobieta, orliczka, w przełajach a nie gwiazda męskiego peletonu na szosie).

    Niewykluczone, że konsekwencją będą nie tylko wyrywkowe kontrole, ale doczekamy sytuacji, w której rowery kolarzy będą weryfikowane na badaniu technicznym przed zawodami i zamykane w „parc ferme” niczym w sportach motorowych.

    Tak czy inaczej pierwszy, wykryty w rowerze kolarza silniczek jest faktem, który przyćmił i błyskotliwe zwycięstwo Wouta van Aerta w pojedynku z Larsem van der Haarem i pomyłkę Adama Toupalika i ekstremalnie wysoki poziom sportowy w wyścigach wszystkich kategorii. A także pożegnanie ze startami wśród zawodowców żywej legendy cyclocrossu, Svena Nysa.

    Polacy bez silniczków

    Reprezentanci Polski w Zolder wystartowali i ukończyli, ze statystycznego punktu widzenia ich wyjazd do Holandii był nieistotny.

    Mimo to warto wspomnieć wyraźnie lepszą niż zdobyte miejsce (25) jazdę Olgi Wasiuk, która z racji dalekiej pozycji w rankingu już po starcie miała stratę do czołówki.

    Powiedzmy sobie szczerze, Polska to nie jest najlepszy kraj do uprawiania cyclocrossu. Owszem, mamy pewne tradycje a współcześnie można zaobserwować pewien renesans przełajów. Mimo wszystko większość zawodników traktuje starty w CX jako trening i uzupełnienie innych odmian kolarstwa.

    W naszym klimacie trudno przygotować szczyt formy na najważniejsze imprezy międzynarodowe, które rozgrywają się w grudniu, styczniu i na początku lutego. Realnie rzecz ujmując wiązałoby się to z przeprowadzką bardziej na zachód, gdzie nie tylko jest nieco cieplej, ale i niemal codziennie rozgrywane są wyścigi wyższej niż najwyższa w Polsce kategorii.

    Równocześnie nie powinniśmy ani dyskredytować postawy naszych przełajowców, ani tym bardziej sugerować, że ich wyjazdy na mistrzostwa są bez sensu. To ważne, by choćby kilka razy w sezonie zawodnicy i ich obsługa mieli kontakt ze światem ze względów logistycznych i, co istotne, dla zachowania ciągłości szkolenia. Dla niektórych z nich wyjazd do Zolder to dopiero początek doświadczenia z międzynarodowymi startami w przełajach. Podobnie ma się sprawa z kryteriami kwalifikacji w oparciu o określone imprezy, system Pucharu Polski i imprez mistrzowskich w kraju. Rezygnacja z nagrody, jaką można uzyskać walcząc na krajowych trasach równałaby się z poważnym ciosem dla całej, rodzącej się sceny przełajowej.

    Biorąc pod uwagę wspomniane ożywienie, start naszej reprezentacji w Zolder należy po prostu potraktować jako inwestycję. A inwestycje mają to do siebie, że na zwrot czasami trzeba czekać trochę dłużej.

  • Loverove 01.02.2016

    Loverove 01.02.2016

    Loverove na poniedziałek: najważniejsze wideo i newsy z przełajowych mistrzostw świata specjalnie dla Was:

    1. Wszystko, co najważniejsze na przełajowych mistrzostwach świata

    Skróty z wyścigu elity mężczyzn:

    elity kobiet:

    orlików:

    i orliczek:

    2. Wygrał, przegrał, ale i tak ma medal

    Czech Adam Toupalik pomylił ilość okrążeń i zafiniszował po zwycięstwo w wyścigu młodzieżowców na rundę przed realnym końcem wyścigu. Mimo to zdołał odbudować siły i morale by sięgnąć po srebro:

    3. Idiotka dnia

    Bo inaczej się tego nazwać nie da. Być może Femke van den Driessche (aktualna mistrzyni Europy u23) jakimś cudem nie wiedziała o tym, że jeden z jej rowerów ma ukryty silniczek i baterię w rurze podsiodłowej. Z pewnością również sprzęt, który tylko stał w boksie jako rower rezerwowy został uczynnie zaproponowany do skontrolowania przez kogoś „życzliwego”. Tak czy inaczej, bez względu na to czy „doping sprzętowy” przygotowała sama czy też ktoś z jej ekipy, w sytuacji, w której UCI regularnie kontroluje rowery trzeba być niezrównoważonym, by próbować takiego oszustwa.

    W rowerze van der Driessche użyto czegoś w rodzaju „Gruber Assist”:

  • Droga do mistrzostwa

    Droga do mistrzostwa

    Czy sukcesy w młodszych kategoriach wiekowych przekładają się na sukcesy w dorosłym sporcie? Prześledziłem wyniki przełajowych mistrzostw Polski w ostatnich latach i sprawdziłem, jak rozwijają się utalentowani juniorzy i juniorki.

    Przełaje to specyficzny sport, do niedawna uznawany za niszowy, który bardziej wywodzi się z zimowego treningu niż stricte z chęci rywalizacji. Przez to często na starcie jednych zawodów stają specjaliści cyclocrossu, szosowcy i kolarze mtb. Ci pierwsi przygotowani w 100%, pozostali niekoniecznie w szczycie formy, ale z pewnością zmotywowani do walki.

    To także dobra szkoła techniki jazdy i odporności na trudne warunki atmosferyczne. Stąd też kluby wysyłają na przełaje swoich adeptów, by w zimnie i błocie z chłopców zrobić prawdziwych mężczyzn.

    O tym, że sukcesy w młodszych kategoriach wiekowych nie zawsze przekładają się na dobre wyniki w młodzieżowcach czy seniorach wiadomo. Niektóre organizmy potrzebują więcej czasu, by osiągnąć pełnię swoich możliwości. Bywa też, że młodzicy czy juniorzy młodsi zaczynają swoją przygodę z wyczynem w innych dyscyplinach sportu a za swoją docelową łapią się przypadkiem: zachęceni przez bliskich lub też z powodu np. kontuzji i przebojem wchodzą na scenę odnosząc sukcesy już jako dorośli ludzie. Inny scenariusz to ten, gdy wypaleni nadmiernymi obciążeniami gwiazdorzy kategorii juniorskich gasną szybciej, niż można by się tego spodziewać, albo też u progu dorosłości stawiają na inne priorytety niż sport. W naszych realiach istotną rolę odgrywa też aspekt finansowy. O ile jeszcze szkoła i studia dają szansę na zabawę, to w momencie gdy trzeba samemu zapłacić za czynsz i prąd kończy się wyczyn.

    Tak czy inaczej w ostatnich latach wielu naszych młodych przełajowców (i, hmmm? przełajowczyń?) albo przynajmniej zawodników, którzy nie specjalizowali się w cyklokrossie, ale zdobywali w nim doświadczenie, rozwinęło się w dobrych lub bardzo dobrych kolarzy. Warto oczywiście wspomnieć tu Marka Konwę, który od wczesnej młodości był w czołówce większości wyścigów, w których startował, ale i jego następcy, w tym brat Piotr radzą sobie na trasach zawodów wysokiej rangi. Warto tu wspomnieć m.in. Martę Turoboś, Marcelego Bogusławskiego czy Michała Palutę.

    Poniżej znajdziecie mistrzów Polski w kategoriach juniorskich, z których od 2010 do dziś wielu nieustająco zalicza się do krajowej czołówki. W nawiasach umieściłem kolejnych kolarzy, utrzymujących wysoką dyspozycję w kolejnych kategoriach wiekowych.

    Jak poradzą sobie medaliści ostatnich mistrzostw w Lublinie? Cóż, w tym miejscu musi paść sakramentalne stwierdzenie ?czas pokaże?.

    2010 (Szczekociny)

    Junior Młodszy: Wojciech Szyniec
    Junior: Janusz Lessnau (6m. Patryk Kostecki, 2m. Bartosz Pilis)
    Juniorka Młodsza: Alicja Pyrgies
    Juniorka: Marta Turoboś

    2011 (Gościęcin)

    Junior Młodszy: Michał Paluta (3m. Piotr Konwa, 4m. Piotr Rzeszutek)
    Junior: Wojciech Szyniec (13m. Bartosz Mikler)
    Juniorka Młodsza: Łucja Pietrzak
    Juniorka: Marta Turoboś

    2012 (Ełk)

    Junior Młodszy: Marcin Małecki (4m. Marceli Bogusławski, 11m. Remigiusz Gil)
    Junior: Michał Paluta (2m. Piotr Konwa, 5m. Piotr Rzeszutek, 8m. Bartosz Mikler)
    Juniorka Młodsza: Natalia Nowotarska
    Juniorka: Alicja Ratajczak

    2013 (Koziegłowy)

    Junior Młodszy: Marceli Bogusławski (3m. Tomasz Rzeszutek, 4m. Filip Helta, 5m. Szymon Sajnok)
    Junior: Michał Paluta (3m. Piotr Konwa, 5m. Remigiusz Gil, 6m. Piotr Rzeszutek)
    Juniorka Młodsza: Anna Tomczyńska (9m. Patrycja Lorkowska)
    Juniorka: Łucja Pietrzak

    2014 (Bieganów)

    Junior Młodszy: Tomasz Rzeszutek (15m. Stanisław Nowak)
    Junior: Marceli Bogusławski (2m. Szymon Sajnok, 3m. Remigiusz Gil, 5m. Kamil Małecki, 7m. Filip Helta)
    Juniorka Młodsza: Katarzyna Socha (2m. Patrycja Lorkowska, 4m. Maja Drelak)
    Juniorka: Anna Tomczyńska

    2015 (Bytów)

    Junior Młodszy: Wojciech Ceniuch (3m. Stanisław Nowak)
    Junior: Szymon Sajnok (2m. Marceli Bogusławski, 5m. Tomasz Rzeszutek, 6m. Filip Helta)
    Juniorka Młodsza: Marta Jaskulska (2m. Maja Drelak, 4m. Karolina Włoch)
    Juniorka: Gabriela Wojtyła (3m. Patrycja Lorkowska)

    2016 (Lublin):

    Marceli Bogusławski – Mistrz Polski U23, Wicemistrz Polski Elity
    Piotr Konwa – Wicemistrz Polski U23
    Michał Paluta – II Wicemistrz Polski U23
    Marta Turoboś – II Wicemistrzyni Polski Elity
    Gabriela Wojtyła – Wicemistrzyni Polski U23

    Juniorzy młodsi: Damian Papierski
    Juniorzy: Tomasz Rzeszutek (3m. Stanisław Nowak)
    Juniorki młodsze: Marta Jaskulska
    Juniorki: Patrycja Lorkowska (2m. Karolina Włoch)

    Zdjęcie okładkowe: Bill Young, flickr, CC BY 2.0

  • Poniedziałkowy skrót #44

    Poniedziałkowy skrót #44

    Przełajowe mistrzostwa Polski, trasa hiszpańskiej Vuelty, kolarze wyróżnieni w plebiscycie Przeglądu Sportowego, odrobina technikaliów i ciekawe rozstrzygnięcie mistrzostw Australii. Najważniejsze wydarzenia kolarskiego weekendu w poniedziałkowym skrócie.

    Imponująca frekwencja na przełajowych Mistrzostwach Polski

    327 kolarzy ścigających się na zaśnieżonej trasie w styczniu w Polsce to naprawdę sporo. To najwyższa frekwencja od lat. Biorąc pod uwagę, że nasz klimat nie sprzyja uprawianiu cyclocrossu, trzeba to uznać spory sukces. Nawet, jeśli dla części zawodników przełaje są tylko zimowym treningiem, to jednak by regularnie startować w zawodach trzeba mieć dodatkowy rower i trochę ponadprogramowego sprzętu co już samo w sobie wymaga wysiłku i zaangażowania.

    Trudno powiedzieć, czy z renesansu krajowych przełajów wynikną sukcesy międzynarodowe. Póki co nasi ?błotniacy? rzadko sprawdzają swoje możliwości w innym niż własne gronie. Tak czy inaczej to niezła baza by zacząć snuć plany o nawiązaniu rywalizacji choćby z Czechami, którzy jako jedni z nielicznych w Europie są w stanie podgryzać Belgów i Holendrów dominujących w tej odmianie kolarstwa.

    Mistrz Polski Elity Marek Konwa zapowiedział skupienie się na karierze mtb, trudno powiedzieć, jak na mistrzostwach świata poradzi sobie Olga Wasiuk (na mistrzostwach Europy rozegranych w listopadzie w Holandii była 18. na 22 zawodniczki).

    Tak czy inaczej ponad trzystu zawodników to jest już jakiś potencjał, na którym można coś budować.

    Trasa Vuelta a Espana i plany Alberto Contadora

    Poznaliśmy trasę trzeciego wielkiego touru sezonu 2016. W tym roku pozycja hiszpańskiej Vuelty będzie o tyle trudna, że dla wielu gwiazdorów kulminacyjnym punktem sezonu będzie połączenie Tour de France i Igrzysk Olimpijskich.

    Zarządzani przez francuskie ASO Hiszpanie przygotowali ciekawą kombinację dynamicznych etapów z finiszami na krótkich, stromych ?ściankach? z kilkoma bardzo ciężkimi odcinkami w górach (Asturia z Lagos da Covadonga, Pireneje z Aubisque) a balansu całości nadają dwie, niekrótkie czasówki: 29,4km drużynowa na otwarcie wyścigu i 39km indywidualna na trzy dni przed końcem (szczegóły trasy znajdziecie np. w rowery.org)

    Co ciekawe, start w Vuelcie rozważa? Alberto Contador. Nie wiem, ile w tym jego działań wizerunkowych a ile powracających marzeń o wygraniu dwóch wielkich tourów w sezonie. Wiele zapewne zależy od wyniku na Tour de France i zmęczenia po utrzymywanej do Igrzysk w Rio dyspozycji. Biorąc pod uwagę, że Hiszpan zapowiedział zakończenie kariery po sezonie 2016, obecnie nic nie może być pewne.

    Plebiscyt Przeglądu Sportowego

    Rafał Majka został wybrany ósmym najpopularniejszym sportowcem w kraju. Tyle, w oczach masowej publiczności warte jest trzecie miejsce Vuelta a Espana oraz etapowa wygrana w Tour de France. W kategorii ?Impreza roku? nie pierwszy raz nagrodzony został wyścig Tour de Pologne. Wygląda więc na to, że kolarstwo zadomowiło się na obrzeżach głównego nurtu komunikacji w mediach.

    Plebiscyt Przeglądu Sportowego to swoisty konkurs nie tylko piękności ale też odpowiedź na pytanie, który zawodnik w minionych 12 miesiącach był na tyle skuteczny na arenie swojej dyscypliny oraz zaprezentował wystarczającą charyzmę, by trafić do świadomości szeregowego kibica w ogóle. To może, choć nie musi, przełożyć się na sytuację samego zainteresowanego jak również jego kolegów i rywali.

    Kolarstwo cierpiące na permanentne problemy wizerunkowe (doping, rywalizacja uznawana za monotonną, mało dynamiczną czy wręcz nudną, skomplikowane zasady pisane i niepisane, postrzeganie przez pryzmat własnej jazdy ?do sklepu po bułki?, zatem nic trudnego i ciekawego) wciąż potrzebuje tego typu bodźców by przyciągać do siebie sponsorów, widzów i młodych zawodników.

    Nasi mistrzowie nie cieszą się taką popularnością jak choćby Peter Sagan na Słowacji, najlepsi kolarze brytyjscy czy też Belgowie i Holendrzy, gdzie wyczynowa jazda rowerem to sport narodowy, mimo to powoli zdobywają sobie czas w mediach i miejsce w sercach fanów, co zwyczajnie cieszy. Pozytywna wydaje się też mobilizacja środowiska rowerowego, które przy każdej możliwej okazji dość aktywnie bierze udział w tego typu plebiscytach.

    Pierwsi odważni

    Prokontynentalna drużyna Roompot Orange jest pierwszą, która zadeklarowała, że od początku sezonu 2016 będzie używała wyłącznie hamulców tarczowych. UCI dopuściła stosowanie ?tarczówek? w wyścigach zawodowców, ale większość zespołów czeka do wiosennych klasyków by rozpocząć korzystać z nowej, jak na szosę technologii.

    Holendrzy tłumaczą, że zmiana w trakcie sezonu byłaby kosztowna (ma to spory sens) a ich sponsorzy (producent ram Isaac oraz dostarczający napęd i hamulce SRAM) mają gotowy sprzęt by od razu przesiąść się na tarcze.

    Zobaczymy, czy ktoś zdecyduje się na zastosowanie takiego rozwiązania podczas styczniowych Tour de San Luis i Tour Down Under. Jeśli nie, Roompot Orange otworzy ?sezon na tarcze? podczas Volta a la Comunitat Valenciana na początku lutego.

    Powrót Bobridge?a

    Wydawało się, że po nieudanej próbie pobicia rekordu godzinnego rok temu Jack Bobridge będzie raczej zmierzał w stronę kolarskiej emerytury. Tymczasem na sezon 2016 podpisał kontrakt z ekipą Trek Segafredo i znakomicie rozpoczął sezon wygrywając mistrzostwa Australii ze startu wspólnego.

    Bobridge nie tylko wygrał, ale też zrobił to w świetnym stylu, po samotnej wielokilometrowej akcji (uciekł rywalom 90km przed metą) z dużą przewagą nad peletonem.

  • Loverove 23.11.2015

    Loverove 23.11.2015

    Nowy tydzień rozpoczynamy bez dyskryminacji ze względu na wiek. Bo zegar tyka a mimo to, przynajmniej niektórzy z nas wciąż mogą jeździć na najwyższym poziomie.

    1. Weteran dnia

    Sven Nys, trzydziestodziewięciolatek, „ikona” kolarstwa przełajowego zapowiedział, że po tym sezonie wycofa się z profesjonalnego ścigania. Tymczasem jego ostatni sezon wygląda tak, jak wiele wcześniejszych. Mimo rosnącej w siłę młodzieży, Belg regularnie staje na podium a w niedzielę zwyciężył w zawodach Pucharu Świata rozgrywanych w Koksijde. Imponujące.

    2. Masters weekendu

    Mirosław Bieniasz dokłada kolejny medal do worka, który w tym roku zdobyli polscy kolarze. Zawodnik z Tarnowa, reprezentant klubu swojego imienia (Bieniasz Bike Team), zdobył brązowy medal Mistrzostw Europy mastersów, które rozegrano w słowackiej miejscowości Trnava. Obsada była zacna, złoto zdobył utytułowany Milan Barenyi.

     

    3. Emeryt sezonu

    Steve Peat po ćwierćwieczu wyczynowego uprawiania kolarstwa ekstremalnego zapowiada koniec kariery. Wiedzieliśmy o tym wcześniej, ale i tak miło obejrzeć inspirujące wideo, które Brytyjczyk przygotował z tej okazji: https://www.youtube.com/watch?v=WJN6JbUW_o0

  • Dlaczego nie startuję w przełajach?

    Dlaczego nie startuję w przełajach?

    Mamy kolejny sezon CX. Wiele wyścigów organizowanych jest rzut beretem od mojego domu. A ja nie startuję.

    Z dekadę temu, gdy o cyclocrossie pamiętała ostatnia garstka zapaleńców spod Częstochowy, Zielonej Góry i może z Pomorza, widząc, co się dzieje ?zagranico? wprowadziłem tematykę przełajową do bikeWorld.pl. To była typowa, zimowa ?zapchajdziura?, wyniki i kilka słów o najważniejszych imprezach na świecie. W lokalnych mediach rowerowych byliśmy pierwsi. Teraz o przełajach obowiązkowo piszą wszyscy. Wyścigi błotniaków do pewnego stopnia stają się modne a rower przełajowy to dobry pomysł na narzędzie zimowych treningów. Mimo to od kilku lat na zawodach CX okazjonalnie pojawiam się tylko jako kibic.

      Pierwszy powód, dla którego omijam aktywne uczestnictwo to:

    Nie mam roweru

    Nawet, jeśli w kategoriach emeryckich dopuszczone jest startowanie na rowerze mtb (obowiązkowo na wąskich oponkach), to nie jest to samo. To tak, jakby w lipcu trenować góralem na szosie. Można, ale po co. Jasne, wyścig, to wyścig, liczy się wysiłek, rywalizacja i emocje. Tyle, że sporą częścią tej zabawy jest właśnie sprzęt. Szybka, sztywna, zwinna przełajówka dostarcza specyficznych wrażeń z jazdy. Nawet ?uprzełajowiony? góral nie zbliża się do odczuć, jakie daje rower cx. Owszem, koszty są tu pewnym ograniczeniem, z drugiej strony dla chcącego nic trudnego. Większym problemem niż cena nowej przełajówki jest ten:

    Gdzie trzymać to całe badziewie?

    https://instagram.com/p/9DvUBWA6Fk/ Mam dwa ?górale? i szosówkę. Moja szanowna małżonka tak samo. Pojemność dwupokojowego mieszkania jest ograniczona. Pasja pasją, ale wynajmowanie hangaru, by pomieścić sprzęt to lekka przesada. I tak większość salonu zajmują nam rzeczy rowerowe. Bo przecież sam rower to nie wszystko. Cenny jest także czas niezbędny na utrzymanie sprzętu w godnym stanie technicznym. Jakkolwiek przełaje nie byłyby fajne, priorytetem dla mnie jest jazda mtb. Latem. Z tym wiąże się kolejny element układanki, czyli:

    Potrzebuję odpoczynku

    Dwadzieścia startów od kwietnia do października mi wystarczyło. Może pod koniec nie czułem się jak trup, ale kilkanaście dni relaksu należy się każdemu. Owszem, przełaje są świetnym bodźcem treningowych, rozwijają fizycznie i technicznie, ale z drugiej strony tylko nieliczni zawodnicy są w stanie wytrzymywać ciągłą mobilizację przez cały rok. W październiku wolę jeździć na wycieczki i jeść słodycze a w listopadzie zacząć spokojnie ?wysiadywać? godziny na szosie niż wprowadzać się w stan koncentracji związanej ze startem w zawodach. Z drugiej strony? https://vimeo.com/35204081

    Przełaje wciąż kuszą

    Nawet, jeśli dyspozycja daleka jest od tej w sezonie, idea żwawego pomykania po polnych i leśnych drogach czy spotkania z kolegami na piaszczystej rundzie gdzieś na jurze jest kusząca. Pojawiające się wszędzie, ?zajawkowe? wideo z zawodów CX, klimatyczne zdjęcia przejażdżek w mglistym pejzażu i poradniki bunny hopów robią swoje. Przełaj to obecnie nie tylko sport, ale i sposób na przetrwanie jesieni i zimy. Pomysł na dostarczenie ekscytującej przyjemności w czasie, gdy za oknem szaro, buro a do wykonania są głównie jednostajne treningi i myśli o nowym sezonie. Z różnych pomysłów, które branża rowerowa wdrożyła w ostatnich latach, odkurzenie cyclocrossu jako sposobu na dodatkowy dochód producentów sprzętu był jednym z fajniejszych. Znając życie, gdy tylko ogarnę jakiś rower, wcześniej czy później dołożę do swojego kalendarza kilka wyścigów CX. Z salonu trzeba będzie wynieść stół i zmienić pralkę na jakiś model przemysłowy, by poradzić sobie z kolejnymi stertami ubłoconych ciuchów, ale cóż. ?Pasja nie wybiera? ;) Zdjęcie okładkowe: Sébastien Gasser, flickr CC BY ND 2.0

    TWOJA MARKA W XOUTED? ZOBACZ, JAK TO ZROBIĆ!

  • Kobiety wygrały w błocie

    Przełajowe mistrzostwa świata zakończone, błotny sezon dobiega końca. Nieco zaskakująco o wiele wiecej emocji dostarczył wyścig elity kobiet. Choć mniej dynamiczny, był bardziej wyrównany. Rywalizacja mężczyzn przeznaczona była zdecydowanie dla koneserów.

    Kolarstwo ma nową, wielką gwiazdę. Pauline Ferrand-Prevot ze swoimi zaledwie 21 latami na karku, w ciągu ostatnich czterech miesięcy zdobyła dwie koszulki mistrzyni świata elity. Jakby tego było mało, ostatnim roku zajęła drugie miejsce w kobiecym Giro d?Italia, wygrała mistrzostwa Francji na szosie, na czas, w mtb i w przełajach, oraz zwyciężyła w dwóch eliminacja Pucharu Świata XC. Tej zimy ponownie była najlepsza w swoim kraju w cyclocrossie. Mimo wielkiego potencjału i znakomitej formy, by zdobyć złoty medal w Taborze musiała w tamtejszym błocie pokrywającym trasę zostawić sporo zdrowia.

    Wyścig o mistrzostwo świata kobiet był od początku bardzo emocjonujący. Szanse na wygraną miała spora grupa zawodniczek. Ferrand-Prevot przez sporą część pomagała koleżanka z reprezentacji, Caroline Mani, jednak w końcówce przyszła mistrzyni sama musiała radzić sobie z Belgijką Sanne Cant. O zwycięstwie zadecydował pojedynek na ostatniej prostej, w którym francuska kolarska pokazała więcej szybkości i siły, co dało jej tęczową koszulkę. Całe zawody trzymały w napięciu do samego końca, za plecami prowadzącej pary trwała rywalizacja o brąz, którą wygrała Marianne Vos.

    Wyniki wynikami, są oczywiście bardzo ważne, ale istotne jest również ?wrażenie artystyczne?. Z jednej strony dziewczyny, które z trudem przenosiły oblepione błotem rowery nad charakterystycznymi dla cyclocrossu płotkami nie były obrazem szczególnie dynamicznym. Powiedzmy sobie szczerze, każdy sport, który wymaga od uczestników czystej, zwierzęcej siły będzie bardziej widowiskowy w wydaniu męskim. Tyle, że w Taborze wyścig panów był montonny i wymagał od kibiców większego zaangażowania. Młodzież w osobach Mathieu Van Der Poela, Wouta Van Aerta i Larsa Van Der Haara zdominowała wyścig. Owszem, Van Aert i Van Der Haar a także Kevin Pauwels próbowali gonić lidera i tasowali się między sobą a Van Der Poel świetnie skakał przez przeszkody, jednak by docenić ich trud, wysiłek i kunszt, trzeba być nie lada koneserem kolarstwa. Tymczasem kobiety, choć fizycznie słabsze, pokazały bezpośrednią rywalizację bark w bark, siłę woli i wytrwałość. Ostatecznie to właśnie one stworzyły lepsze, sportowe widowisko!

    Z pewnością nowy mistrz świata zarobił w tym sezonie więcej niż całe podium kobiet razem wzięte i jest postacią o wiele bardziej rozpoznawaną. Mimo to, gdy za niecały rok przyjdzie czas podsumowań i plebiscytów, będę głosował nie na niego a na Pauline Ferrand-Prevot. Młoda Francuzka idzie ślady Marianne Vos, nazywaną przecież ?Merckxem w spódnicy? i według mnie w pełni zasługuje na miejsce wśród największych gwiazd kolarstwa pojmowanego jako całość.

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst, zagłosuj na mnie w konkursie Blog Roku 2014:

    blogroku

     

     

     
    Dzięki!

  • Dwa pytania na weekend

    Kto zostanie przełajowym mistrzem świata i o ile Jack Bobridge pobije rekord świata w jeździe godzinnej.

    Sezon przełajowy stoi pod znakiem inwazji młodych zawodników. Mathieu van der Poel i Wout van Aert weszli przebojem do światowej czołówki i choć sporo wygrali, zwycięzcą Pucharu Świata został bardziej doświadczony Kevin Pauwels. Z pewnością ta trójka kolarzy to główni pretendenci do podium. Trzeba jednak pamiętać, że przełajowe mistrzostwa świata zawsze mają szerszy kontekst niż tylko walka o tęczową koszulkę. Tradycyjna rywalizacja między Belgami a Holendrami wzbogacona jest o dodatkowe układy klubowe. W najsilniejszych reprezentacjach często znajdziemy kilka koalicji, których interesy nie zawsze są spójne z interesem całej kadry. Co więcej, bywa tak, że w czasie wyścigu o medale pomagają sobie nie przedstawiciele jednego kraju a przedstawiciele jednej grupy zawodowej. Dokładając do tego konflikt pokoleń u Belgów może być tak, że zawody będą miały trudny do przewidzenia przebieg.

    Idąc dalej tym tropem, trzeba wspomnieć o Svenie Nysie, uznawanym przez wielu fanów za przełajowca wszech czasów. Belgijski zawodnik ma już niespełna 39 lat i w tym sezonie nie błyszczał, choć nadal zalicza się do ścisłej czołówki. Mniej skuteczny był również Lars Van Der Haar, młoda gwiazda poprzedniego sezonu. Być może nabrał doświadczenia i mniej agresywnie potraktował Puchar Świata oraz poboczne serie wyścigów, by skupić się na walce o tęczową koszulkę. Niewykluczone, że choć niemal cały sezon należał do Pauwelsa, van der Poela i van Aerta, mistrzostwa w czeskim Taborze będą szczęśliwe dla kogoś innego.

    Ciekawa sytuacja jest również wśród kobiet. Marianne Vos zmierzy się z Pauline Ferrand-Prevot, która odebrała ?kanibalowi w spódnicy? tęczową koszulkę na szosie i sama aspiruje do miana najbardziej wszechstronnej kolarki na świecie. Zawody będzie można oglądać w Polsacie Sport Extra oraz na youtubowym kanale UCI. W sobotę o 10:50 pojadą juniorzy, o 13:50 kobiety a w niedzielę o 10:50 młodzieżowcy. Elita mężczyzn pościga się o 13:50.

    Tymczasem w Melbourne do próby pobicia rekordu godzinnego podejdzie reprezentant gospodarzy, Jack Bobridge. Tym samym rozgrywka związana z sześćdziesięciominutową jazdą po torze wkracza w poważniejszą fazę. Bobridge, choć na szosie nie zdziałał zbyt wiele to przede wszystkim wybitny kolarz torowy. Uwaga – jest aktualnym rekordzistą świata w wyścigu na dochodzenie a swoim rezultatem poprawił wcześniejsze dokonanie Chrisa Boardmana sprzed 15 lat! W przeciwieństwie do Jensa Voigta i Matthiasa Brandle, dobrych czasowców, lecz jednak nie gwiazd z pierwszego szeregu, mamy do czynienia z poważnym kandydatem do wyraźnego podniesienia poprzeczki innym konkurentom. Co więcej, o ile Voigt i Brandle jechali na zmodyfikowanych rowerach szosowych, Bobridge swoją próbę wykona na dobrze sobie znanym rowerze torowym. Jego Cervelo prezentuje się naprawdę imponująco. Biorąc pod uwagę wszystkie zmienne, po raz kolejny od restartu ?godziny? pojawia się pytanie nie ?czy? a ?jak bardzo? rekord zostanie poprawiony. Następny pretendent, rodak Bobridge?a Rohan Dennis zmierzy się z nim zaledwie tydzień później. Obaj kolarze mocno trenowali podczas Tour Down Under i ewidentnie są w gazie. Nie znalazłem póki co żadnej informacji o transmisji wideo z Melbourne, zatem pozostaje śledzenie wydarzenia w wersji tekstowej i fotograficznej na twitterze.

    Wygląda więc na to, że z punktu widzenia fana kolarstwa zapowiada się pierwszy w tym roku, prawdziwie emocjonujący weekend. Zatem miłego kibicowania i do poniedziałku!