Tag: Poniedziałkowy Skrót

  • Poniedziałkowy skrót#28

    Poniedziałkowy skrót#28

    Byłem przekonany, że będę miał wolny poniedziałek a tymczasem nasi torowcy przjeżdżają z Gwadelupy ze znakomitymi rezultatami. Zobacz ?poniedziałkowy skrót? i sprawdź, co jeszcze wydarzyło się w miniony weekend.

    Złota Bujak, srebrny Zielińśnki

    Wyjazd reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy w Gwadelupie był bardzo kosztowny. Walka o medale najlepszych zawodników na kontynencie ma swój prestiż, ale nie ukrywajmy, daleko jej do mistrzostw globu czy pucharu świata. Tak jest w wielu dyscyplinach sportu, mimo to tytuł to tytuł. Co więcej, trzeba umieć wykorzystywać szanse a nasi reprezentanci startujący w Gwadelupie świetnie wywiązali się z tego zadania.

    Eugenia Bujak zwyciężyła w wyścigu punktowym (dołożyła do tego jeszcze czwartą lokatę w wyścigu na dochodzenie) a Damian Zieliński wywalczył srebro w sprincie. Do tego Adrian Tekliński był czwarty w wieloboju, czyli Omnium i siódmy w Scratchu. Drużyna pań (Bujak, Pietrzak, Rutkowska, Wojtyra) zajęła czwarte miejsce w wyścigu na dochodzenie a Małgorzata Wojtyra zajęła szóste miejsce w Scratchu. Krzysztof Maksel był siódmy w nieolimpijskiej, ale klasycznej konkurencji 1km. Wspomniana już Wojtyra dołożyła jeszcze szóste miejsce w Omnium a Mateusz Lipa awansował do finału Keirinu gdzie był piąty (i pokonał Gregorego Bauge).

    Wygląda to naprawdę dobrze. Prawdziwą weryfikacją naszych torowców będą oczywiście mistrzostwa świata, ale i tak medale i tzw. miejsca punktowane na mistrzostwach Europy cieszą i są cenne. Mimo ciągłych problemów PZKol, konkurencje torowe związane z symbolem kłopotów, czyli kolarską areną w Pruszkowie zaczynają przynosić oczekiwany ?zwrot z inwestycji?. Szkoda tylko, że nie mamy jeszcze męskiej drużyny w wyścigu na dochodzenie, ale pewnie i na to przyjdzie czas. Dobry występ kadry w Gwadelupie wpisuje się świetny sezon naszych kolarzy i kolarek na szosie, i całkiem udanych występów w mtb. Oby tak dalej!

    Van der Haar otwiera Puchar Świata

    Lars Van der Haar, dwudziestotrzyletni obrońca tytułu zwyciężył w inauguracyjnych zawodach przełajowego Pucharu Świata w holenderskim Valkenbugu. Na swoim terenie ?Pomarańczowi? w ogóle spisali się znakomicie, zajmując trzy miejsca w top6. Zdenek Stybar, który okazjonalnie startuje w przełajach i do stycznia jest właścicielem tęczowej koszulki był nieobecny: kilka dni temu przeszedł operację kontuzjowanego barku a następnie wziął ślub. Z kolei Sven Nys, weteran i jedna z ikon przełajów, zmagał się z problemami technicznymi. Van der Haar ma więc dobrą pozycję wyjściową przed kolejnymi wyścigami pucharu świata. Zobaczymy, jak rozwinie się sezon, ale biorąc pod uwagę dobrą dyspozycję kilku Holendrów, z niecierpliwością będziemy czekać na mistrzostwa świata i ich pojedynek z Belgami. Jedyny startujący w elicie Polak, Mariusz Gil, niestety został zdublowany.

    Wśród kobiet triumfowała 35-cio letnia Katherine Compton.

    Jeśli już mowa o kobietach i przełajach, to w Turoślu podczas pucharu Polski zwyciężyła Olga Wasiuk a drugie miejsce zajęła niezniszczalna Dorota Warczyk. W elicie mężczyzn pierwszy był Bartosz Pilis. W łączonej kategorii elita+U23 wystartowało? dziesięciu zawodników. Juniorów było jedenastu.

    Mimo tego, że od dobrych kilku lat sporo się mówi i pisze o rosnącej popularności przełajów na świecie, wygląda na to, że u nas póki co cyklocross ciągle czeka na swój renesans. Inna sprawa, że to dopiero początek sezonu, za kilka tygodni powinno być lepiej z frekwencją. Tym bardziej, że do Turośla jest dość daleko z okolic, gdzie przełaje są najbardziej popularne a do tego w miniony weekend organizowano jeszcze wyścigi w Sosnowcu i Lublinie.

    W pogoni za krokodylem

    Na półkuli południowej, w Australii, rozpoczął się jeden z bardziej ekscytujących i ekstremalnych wyścigów etapowych na rowerach górskich. Daleko mu do rozmachu Cape Epic czy Trans Alpu, ale to impreza o sporej tradycji i bardzo wysokim stopniu trudności. Co więcej, tegoroczna trasa ma być jedną z bardziej wymagających w dwudziestoletniej historii Crocodile Trophy. Na starcie brakuje gwiazd mtb światowego formatu, ale na listach znajduje się m.in. były zawodowiec z szosy Massimiliano Lelli. Po raz kolejny też o czołowe lokaty będzie walczyło kilku Czechów, którzy konsekwentnie jeżdżą do Australii z myślą o zwycięstwie. Ich liderem jest Ivan Rybarik (zwycięzca z 2012r).

    Nawet, jeśli Crocodile Trophy nie jest najważniejszą imprezą kolarską na świecie, ma jedną, istotną przewagę nad wieloma innymi wydarzeniami: pobudza wyobraźnię. Ściganie po australijskich bezdrożach (i drogach, które wyglądają jak europejskie bezdroża) wydaje się czymś egzotycznym, heroicznym i wyjątkowym. Amatorzy myśląc o swoich sportowych celach czy też marząc o realizacji sportowych marzeń często wspominają właśnie o Crocodile Trophy. Zdjęcie okładkowe: "Eugenia Bujak" autorstwa Wei Yuet Wong - Eugenia Bujak.. Licencja Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 na podstawie Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Eugenia_Bujak.jpg#mediaviewer/File:Eugenia_Bujak.jpg

  • Poniedziałkowy skrót#26

    Daniel Martin pokonał pecha i na koniec sezonu pełnego pecha wygrał kolarski monument w Lombardii. Tymczasem w Polsce batalię o serca i portfele kolarzy-amatorów definitywnie wygrał Bikemaraton. Co jeszcze wydarzyło się w ostatni weekend? Zobacz szybki przegląd newsów i newsików:

     

    Il Lombardia – never give up

     

    Możesz być jednym z największych pechowców w zawodowym peletonie, ale jeśli znasz swoją wartość i wiesz, że masz potencjał, cierpliwość zostanie wynagrodzona. Daniel Martin jechał po wygraną w Liege-Bastogne-Liege, ale w dziwny sposób upadł na ostatnim zakręcie. Następnie wraz z kolegami z grupy Garmin-Sharp pogrzebał szanse na dobry wynik w Giro d?Italia, wykładając się na asfalcie już podczas prologu, do tego na ojczystej ziemi, w Irlandii. Gdy wydawało się, że wszystko wróciło do normy (dobre, siódme miejsce w Vuelta a Espana), znów upadł na trasie tym razem mistrzostw świata. Szczerze? Ja bym miał dość. Tymczasem Martin nie poddał się i na, teoretycznie nienajlepszej dla siebie trasie, pokazał klasę i wygrał Giro di Lombardia po ładnej akcji w końcówce wyścigu. Dzięki temu ma już na swoim koncie dwa zwycięstwa w kolarskich ?monumentach? a właściwie dopiero wchodzi w najlepszy wiek dla zawodowca (Irlandczyk urodził się w 1986r). Czego by nie mówić o jego pechu, Martin ma potencjał, by jeszcze sporo namieszać w peletonie, miejmy nadzieję, że już bez takich przygód jak w minionym sezonie.

     

    https://twitter.com/cycling_passion/status/518865231989456896

    Michał Kwiatkowski, jak wielu nowo kreowanych mistrzów świata przed nim, na trasie Lombardii nie dał rady utrzymać się z najlepszymi. Polaka dopadły kurcze, które wykluczyły go z rywalizacji o czołowe lokaty. Wydaje się, że trasa, do której wrócono w tym roku jest dla niego odpowiednia, zatem w przyszłym roku powinien zaliczać się do grona pretendentów walczących o wygraną, Tyle teorii, reszta to wróżenie z fusów, ponieważ w ciągu 12 miesięcy może się wydarzyć więcej, niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.

     

    Z pewnością Kwiatkowski, tak jak i Martin, to przyszłość górzystych wyścigów jednodniowych. Po tegorocznej Lombardii pojawia się pytanie, jak długo w czołówce utrzyma się Alejandro Valverde. Numerem jeden w ekipie Movistar podczas wielkich tourów z pewnością będzie Nairo Quintana, zatem Valverde, który wczoraj finiszował drugi cały swój potencjał może przerzucić na klasyki i nadal będzie tam główną postacią decydującą o przebiegu rywalizacji.

     

    Na trzecim miejscu w „Il Lombardia” finiszował Rui Costa. Były, już, mistrz świata, zaliczył niezły sezon w tęczowej koszulce. Przynajmniej, jak na obrońcę tytułu. Udało mu się trzeci raz z rzędu wygrać Tour de Suisse (jako pierwszy w historii), był drugi w Pryż-Nicea, trzeci w Romandii i drugi w klasyku w Montrealu. To niezły dorobek jak na kolarza będącego pod ciągłą obserwacją i presją. „Klątwa tęczowej koszulki” powoli przestaje działać.

     

    Kto wygrał frekwecję?

     

    Większość najważniejszych serii maratonów mtb wybrała miniony weekend na pożegnanie z sezonem, dekoracje, tombole i inne atrakcje związane z zakończeniem ścigania w tym roku. Cyklokarpaty i Liga Świętokrzyska na szczęście rozliczyły się już wcześniej. O sukcesie imprez masowych świadczy frekwencja, i orientacyjnie prezentowała się tak:

     

    Skandia i Puchar Polski, Kwidzyn ~700 osób

    MTB Marathon, Istebna ~443 osoby

    Bikemaraton, Świeradów Zdrój ~1061 osób

    Mazovia, Nowy Dwór Mazowiecki ~967 osób

    Kaczmarek Electric, Wolsztyn ~509 osób

    Bikecross Maraton GogolMTB, Łopuchowo ~532

     

    Ponad 4200 ?osobostarty? to piękna liczba i dobra prognoza na wiosnę. A na podsumowania i wnioski przyjdzie jeszcze czas.

    http://instagram.com/p/tyBOm_A6AS/

     

    Dziewiętnastolatek wygrywa Super Prestige

     

    Mathieu Van Der Poel zwyciężył w belgijskim Gieten pierwszą eliminację serii Super Prestige. Młody Belg pokonał Larsa Van Del Haara i Svena Nysa, od którego jest dwa razy młodszy! Październikowe przełaje nie są wyznacznikiem pełni formy, ale Super Prestige to jedne z najważniejszych zawodów w kalendarzu, zatem wygrana w inauguracji tego serialu jest cennym łupem. Czy Van Der Poel, były mistrz świata juniorów i pierwszoroczny młodzieżowiec na dobre zadomowi się w czołówce elity? Z pewnością to postać, której trzeba się będzie bacznie przyglądać w najbliższych tygodniach, możliwe, że jesteśmy świadkami narodzin wielkiej gwiazdy.

     

    Alonso kombinuje

     

    Fernando Alonso nie będzie właścicielem i patronem grupy z najwyższą licencją, Pro Team. Hiszpański kierowca F1 i wielki pasjonat kolarstwa, wbrew pogłoskom, nie złożył wniosku o rejestrację druzyny. Jeśli jego projekt w ogóle zostanie zrealizowany, zespół finansowany przez szejków z Dubaju będzie ubiegał się o licencję Pro Continental. Nie wiadomo jednak, czy w ogóle powstanie. Na rynku transferowym próżno szukać kolarzy, którzy byliby łączeni z drużyną Alonso, sprawie nie pomaga nawet zaangażowanie Paolo Bettiniego. Jest jeszcze jedna możliwość, choć w obecnej sytuacji raczej mało prawdopodobna. Na przejęcie wciąż czeka licencja po grupie Cannondale i być może tą drogą pójdzie hiszpański kierowca, chcący wnieść do kolarstwa nie tylko pieniądze i swoje nazwisko, ale też nową jakość związaną z funkcjonowaniem grupy zawodowej.

  • Poniedziałkowy skrót#24

    Alberto Contador po profesorsku rozegrał ostatnie dni Vuelta a Espana. Zwyciężył na podjeździe Ancares i w ten sposób przypieczętował wygraną w klasyfikacji generalnej wyścigu. Z kolei Simon Gerrans był najszybszy w dwóch klasykach w Quebecu a Michał Kwiatkowski o sekundy minął się z triumfem w Tour of Britain.

    Król Contador

    „Pistolero” nie zdominował Vuelta a Espana, ale w kluczowych momentach zaprezentował odpowiednią moc oraz dojrzałość taktyczną. Odroczony o miesiąc pojedynek z Chrisem Froomem doszedł do skutku i został rozstrzygnięty na korzyść Hiszpana. Obaj kolarze byli po kontuzjach odniesionych w czasie Tour de France a i tak okazali się być najsilniejszymi zawodnikami w peletonie podążającym szlakiem świętego Jakuba. Wynik rywalizacji to tak naprawdę remis ze wskazaniem na Contadora, choć to on zapisuje w swoim portfolio kolejny wygrany wyścig trzytygodniowy.

    The Inner Ring jako przełomowy moment wskazuje etap do Valdelinares. To tam, po rozpoczynającym wyścig, nerwowym tygodniu późniejszy zwycięzca pierwszy raz uciekł swoim rywalom. Tyle, że w górach różnice między nim a Froomem, ale także Valverde, Rodriguezem, Quintaną (przed kraksą i wycofaniem) oraz Fabio Aru były niewielkie. Kluczową dla późniejszych rozstrzygnięć przewagę Contador zdobył podczas jazdy indywidualnej na czas. Dzięki temu na królewskich etapach mógł jechać defensywnie i tylko reagować na ruchy rywali.

    Trzeba przyznać, że, zwłaszcza w końcowej fazie wyścigu, Chris Froome próbował zgubić lidera wyścigu niezliczoną ilość razy. Jego koledzy nadawali tempo na podjazdach, on sam wielokrotnie przyspieszał i zmieniał tempo. Na kole pozostawał jedynie Contador, który nie tylko wytrzymywał kolejne próby, ale też w końcówkach znajdował w sobie tyle sił, by zyskiwać kolejne sekundy. Dzięki temu finał na ulicach Santiago de Compostela był rundą honorową bez większego znaczenia dla losów wyścigu.

    Kto jeszcze zasługuje na wyróżnienie? Z pewnością Alejandro Valverde. Ten doświadczony zawodnik, po czwartym miejscu w Tour de France był w stanie przejąć rolę lidera drużyny gdy wycofał się Nairo Quintana i stanąć na podium Vuelty, po drodze wygrywając etap oraz zakładając koszulkę lidera. Również postawa Fabio Aru zasługuje na najwyższe uznanie. Młody Włoch po trzecim miejscu w Giro d?Italia potrafił przygotować formę na koniec lata, na etapach zwyciężał dwukrotnie i zamknął pierwszą piątkę klasyfikacji generalnej. Samuel Sanchez swoją równą jazdą był w stanie ukończyć bardzo mocno obsadzony wyścig na szóstej lokacie mimo trzydziestu sześciu lat na karku a Daniel Martin nareszcie sprawdził się jako lider drużyny podczas ważnego wyścigu. Z kolei John Degenkolb obronił się przed ?góralami? i mając na koncie cztery wygrane etapy zwyciężył w klasyfikacji punktowej. Nasz Przemysław Niemiec zapisał się za to w historii polskiego sportu, gdy jako pierwszy minął linię mety przy Lagos de Covadonga.

    100% skuteczności

    Simon Gerrans nie ma na swoim koncie tylu zwycięstw, co niektórzy sprinterzy, ale jego dorobek jest zaiste imponujący. W miniony weekend, w odstępie zaledwie dwóch dni triumfował w obu klasykach rangi World Tour w Quebecu. Zarówno on, jak i jego pomocnicy wykonali świetną pracę, nie pozostawiając wątpliwości co do swojej aktualnej dyspozycji. W tym roku triumfował już na trasie Liege-Bastogne-Liege, dwa lata temu w Mediolan-Sanremo, a w swojej karierze stał na podium większości górzystych jednodniówek. Jaki z tego wniosek? Australijczyk jest jednym z najważniejszych pretendentów do tytułu mistrza świata. Trzeba jednak pamiętać, że do walki o tęczową koszulkę pozostały aż dwa tygodnie a w Quebecku dobrze zaprezentował się choćby Rui Costa a formę na Vuelcie szlifowali Fabian Cancellara, Peter Sagan, Tom Boonen czy Philippe Gilbert. Co więcej, jest jeszcze jeden kolarz, który może się włączyć do walki o medale i nie chodzi tu o zawsze groźnego w takich okolicznościach Alejandro Valverde.

    Jak oni mogli to przegrać?

    Michał Kwiatkowski był szybszy na pagórkach Wielkiej Brytanii niż Bradley Wiggins a do tego mistrzowi olimpijskiemu w jeździe na czas ustąpił w tej specjalności o jedyne dziesięć sekund podczas próby w Tour of Britain. Cóż z tego, skoro wraz z kolegami z drużyny oraz ?Sir Wiggo? i jego pomocnikami nie poradził sobie z kontrolą wyścigu i ostatecznie zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Trzeba jednak pamiętać, że zespoły startowały na ziemiach Elżbiety II w sześcioosobowych składach a w wyścigach spoza World Touru trenerzy nie mają łączności radiowej z zawodnikami. Szkoda, ponieważ w imponującym dorobku polskich kolarzy w tym sezonie pojawiłaby się kolejna wygrana etapówka a tak jest ?tylko? etap i dwa dni w koszulce lidera. Najważniejsze jednak, że Michał Kwiatkowski znów jest i silny i szybki, co stawia go w gronie kolarzy mogących powalczyć o medal w Ponferrarzie.

    Dominacja JBG2

    Mariusz Kowal zwyciężył w mistrzostwach Polski w maratonie MTB rozgrywanych w Obiszowie. Drużyna JBG2 zajęła cztery pierwsze miejsca. Z kolei Anna Szafraniec z teamu Krossa o 17 minut wyprzedziła drugą na mecie Ritę Malinkiewicz (Goodman Zator, pierwszą wśród orliczek). Wydawałoby się, że rywalizacja o tęczową koszulkę biało czerwoną w wyścigach długodystansowych odbyła się bez historii, ale trasa w Obiszowie, choć z dala od gór, dała się we znaki czołowym polskim kolarzom mtb. Nie było mnie tam, ale nie rozumiem głosów, które nazywają interwałową trasę o przewyższeniu 1500m ?płaską?. Pełne wyniki mistrzostw znajdziecie tutaj. Rezultaty kolarzy bez licencji są do wglądu tu a Mistrzostw Polski Szkółek Kolarskich tu. Niestety rowerowe święto przyćmiła tragedia. Jeden z uczestników zawodów zmarł na zawał w trakcie rywalizacji. Tym samym kolarstwo górskie dołączyło do biegów czy triathlonu, w których w ostatnich miesiącach doszło do podobnych wypadków. Wraz z rosnącą popularnością imprez sportu masowego trzeba się liczyć z tego typu zdarzeniami, choćby ze względów statystycznych, co nie zmienia, że jest to wyjątkowo przykre.

  • Poniedziałkowy skrót#22

    Poniedziałkowy skrót#22

    Sierpień to najbardziej pracowity miesiąc dla kolarzy, choć na nieco niższym poziomie emocjonalnego zaangażowania. Po żółtej gorączce Touru przychodzi czas na codzienność rywalizacji w mniej prestiżowych imprezach. Norwegia, Niderlandy, USA, Polska, Hiszpania a to wszystko w oczekiwaniu na Vueltę i mistrzostwa świata.

    Norweski wyścig ASO

    Jak słusznie zauważyliście w komentarzach, Tour of Norway (kategoria 2HC) w tym roku już był i wygrał go Maciej Paterski. Obecnie rozgrywane zawody o nazwie Arctic Race of Norway są własnością ASO, organizatora Tour de France i mają kategorię 2.1. Oprócz tego, co powoduje dodatkową konfuzję, ścigają się panie w swoich zawodach ?Ladies Tour of Norway?, imprezie niezależnej od ASO. Co ważne, każde z tych wydarzeń ma dość krótką historię. Mimo kilku kolarzy na najwżyszym poziomie sportowym: Thor Hushovd, Edvald Boasson Hagen, Alexander Kristoff czy Lars Petter Nordhaug, Norwegowie dopiero zaczynają swoją przygodę z profesjonalnymi wyścigami. Najważniejszym wydarzeniem Arctic Race of Norway wydaje się być pożegnalne tournee Thora Hushovda. Były mistrz świata, dwukrotny zwycięzca klasyfikacji punktowej Tour de France oraz triumfator Gandawa-Wevelgem po tym sezonie, w wieku 36 lat kończy wyczynową karierę. Dla odmiany ?Ladies Tour of Norway? to domena młodości. Trzyetapowy wyścig był kolejną imprezą zdominowaną przez zawodniczki Rabo Liv. Tym razem pierwsza była Anna Van Der Bregen (24 lata) przed Marianne Vos (27 lat) i nasza Katarzyną Niewiadomą (20 lat, zwyciężczyni klasyfikacji młodzieżowej i górskiej)

    Kolarska enigma

    Chris Froome i Vincenzo Nibali po swoich spektakularnych sukcesach musieli tłumaczyć się z zarzutów o stosowanie dopingu. Tymczasem zawodnik, który w górach prezentuje taki sam poziom jak oni, po raz kolejny znika na wiele tygodni a gdy wraca, podjeżdża z mocą równą największym gwiazdom. Filigranowy kolarz z kolumbijskiego regionu Boyaca: miejsca, które wychowało wielu znakomitych specjalistów jazdy pod górę, w tym roku wygrał Giro d?Italia a teraz szykuje się do hiszpańskiej Vuelty. Nairo Quintana, bo o nim oczywiście mowa, przed włoskim tourem przejechał tylko Tour de San Luis w styczniu, następnie jednodniówki: Vuelta a Murcia, Classica Alemria i Roma Maxima w marcu oraz Tirreno Adriatico i Volta a Catalunya kilka dni później by następnie przez cały kwiecień w spokoju trenować. Pierwszy czerwca, gdy w Trieście po raz ostatni założył różową koszulkę lidera Giro, był jego ostatnim dniem wyścigowym do trzynastego sierpnia. W zeszłą środę Quintana powrócił do peletonu i zwyciężył Vuelta a Burgos, po drodze triumfując na górskim etapie oraz świetnie jadąc na czas (druga lokata we wczorajszej czasówce). Co robił przez ostatnie dwa miesiące, wie tylko kilka osób z najbliższego otoczenia zawodnika. Kolumbijczyk jest jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa Vuelta Espana. Dziwi fakt, że o ile Europejczycy są pod ciągłym ostrzałem mediów, Quintany nikt o nic nie pyta.

    ENECO Tour, czyli coś z niczego

    W Niderlandach wyścigów z wielką tradycją jest bez liku. Przeksztłacony z Ronde van Nederland na potrzeby uzasadnienia reform w kolarstwie i cyklu Pro Tour, transgraniczny wyścig ENECO początkowo był niechcianym dzieckiem UCI. Charakterem, a raczej jego brakiem przypominał Tour de Pologne sprzed kilku lat. Obecnie jednak oferuje ciekawą trasę i jest interesującą propozycją dla specjalistów wyścigów klasycznych. W tym roku rywalizowali tam Zdenek Stybar, Lars Boom, Greg Van Avermaet czy Philippe Gilbert. Zawodnicy ścigali się na trasach i podjazdach znanych z Dookoła Flandrii (m.in Muur van Geraardsbergen) Liege-Bastogne-Liege (meta na Cote de la Redoute) i Amstel Gold Race. Najmonicjeszymi kolarzami wyścigu wydawali się Zdenek Stybar i Lars Boom. Byli przełajowcy świetnie odnajdywali się w rywalizacji na niderlandzkich szosach: Stybar wygrał drugi etap a Boom objął prowadzenie po czasówce (był dziewiąty, najlepszy z czołówki klasyfikacji generalnej). Błysnął również Van Avermaet, zwyciężając na etapie piątym. Niestety Stybar ucierpiał w kraksie czwartego dnia i z rozbitą twarzą musiał zakończyć występ w ENECO Tour a pozostałych, bardziej utytułowanych faworytów pogodził Tim Wellens. Dwudziestotrzyletni Belg z ekipy Lotto – Belisol uciekł na etapie z metą na La Redoute, co zapewniło mu wygraną w całym wyścigu. Niderlandzka etapówka oceniana jest w tym roku jako interesujący wyścig, zachodnie media poświęciły jej o wiele więcej miejsca niż naszemu Tour de Pologne. Zawody bazujące na legendarnych miejscach wiosennych klasyków powoli zaczynają znajdować swoje miejsce w kalendarzu, jako określona impreza dla pewnego typu kolarzy. To cenne, ponieważ w dużym stopniu legitymizuje istnienie wyścigu i nadaje mu charakter. ENECO tour 2014 zostanie jednak zapamiętany z jeszcze jednego, mniej przyjemnego faktu: przepychanki Nikiego Terpstry z Maartenem Wynantsem, zakończonej dyskwalifikacją tego pierwszego.

    Ściganie w Stanach

    Po Tour of Utah przyszedł czas na US Pro Cycling Challenge, czyli Tour of Colorado. To kolejny, ciekawy wyścig, którego jedną z głównych trudności jest fakt rozgrywania kolejnych etapów na dużej wysokości (powyżej 2000 m n.p.m.). Startuje tam Rafał Majka, choć jak sam zapewniał w jego baku pozostało niewiele paliwa i w Kolorado będzie kończył swój sezon. Razem z nim do USA polecieli Paweł Poljański i Michael Rogers. To oczywiste, że mająca kategorię 2HC impreza jest ważna dla ekip amerykańskich i tych sponsorowanych przez tamtejsze marki. Stąd też bardzo silny skład BMC (Tejay Van Garderen), Treka (Frank Schleck i kończący karierę Jens Vogit), Garmin-Sharp (Tom Danielson) czy NetApp Endura (Konig). Oprócz tego kilka ciekawych drużyn spoza World Touru. Dla lokalnych herosów to jeden z wyścigów docelowych, zatem ich konfrontacja z kolarzami na co dzień ścigającymi się w Europie zawsze jest interesująca.

    Polskie klasyki

    Również u nas sierpień obfituje w ważne wydarzenia na szosie. Dla casualowych kibiców nie ma nic poza Tour de Pologne, ale warto przypomnieć, że Memoriał Henryka Łasaka to najwyżej notowany polski wyścig jednodniowy. Ma kategorię 1.1 a na szosach wokół Suchej Beskidzkiej dwukrotnie triumfował Luka Mezgec (2011, 2012) – czołowy kolarz ekipy Gianta, który w tym roku zwyciężył na finałowym etapie Giro d’Italia. W tym roku po ucieczce z niewielkiej grupy, rozegrany w sobotę klasyk wygrał Maciej Paterski. Kolarz CCC Polsat Polkowice niedawno wygrał klasyfikację górską Tour de Pologne, ma na swoim koncie triumf w majowym Tour of Norway (patrz wyżej) a teraz dołożył do tego sukces w prestiżowym, polskim klasyku. Mający w swoim portfolio kilka lat pracy w ekipie Cannondale Paterski wyraźnie złapał drugi oddech w rodzimej drużynie drugiej dywizji.

    Paterski pierwszy na mecie w Suchej Beskidzkiej
    Dzień po Memoriale Henryka Łasaka tradycyjnie rozgrywany jest Puchar Uzdrowisk Karpackich (kategoria 1.2, najniższa, ale wciąż międzynarodowa). Mając za tło malownicze plenery Beskidu Niskiego kolarze finiszują w Iwoniczu. Najszybszy był Paweł Franczak z Active Jet. Zdjęcie okładkowe: Edward Dalmulder, flickr cc by sa 2.0.

  • Poniedziałkowy skrót#19

    Poniedziałkowy skrót#19

    Przegląd wydarzeń, które umykają uwadze, gdy dominuje Tour de France a jeszcze do wczoraj cały świat i tak żył piłką nożną. Vos, Kennaugh, Poljański, Niewiadoma, studenci i zawieszony za doping, emerytowany Denis Mienszow.

    ?Merckx w spódnicy?

    Marianne Vos jest zdecydowanie najlepszą, współczesną kolarką a kto wie, może wkrótce przyćmi sławę Jeannie Longo, nie musząc prowadzić kariery przez kilka dekad. Holenderska kolarka pewnie wygrała Giro Rosa, najważniejszą etapówkę dla pań. Zwyciężyła na czterech etapach oraz w klasyfikacji punktowej a dodatowo jej kolejne dwie koleżanki z drużyny Rabobank Liv (Pauline Ferrand Prevot oraz Anna van der Breggen) stanęły na drugim i trzecim stopniu podium. Bohaterką wyścigu jest też Brytyjka Emma Pooley, która wygrała trzy odcinki, ale wystarczyło to jedynie do dziewiątego miejsca w klasyfikacji generalnej. Katarzyna Niewiadoma, pomagając Vos w wygranej ukończyła włoski tour na jedenastym miejscu i trzecim w klasyfikacji młodzieżowej. Gratulacje!

    Tour of Austria

    Wyścig pocieszenia dla tych, którzy nie przeszli selekcji do składów na Wielką Pętlę. Ściganie w Austrii to również dobry sprawdzian dla kolarzy budujących formę do dalszej części sezonu lub młodszych, zdobywających doświadczenie. Mimo nieobecności w serii World Tour, impreza dzięki kategorii 2.HC oraz sporej ilości ciężkich podjazdów na trasie (wszak Austria to mocno górzysty kraj) co roku gromadzi na starcie ciekawych kolarzy o uznanych nazwiskach. W tym roku zawody dość pewnie wygrał Peter Kennaugh z grupy Sky, co mimo wszystko jest marnym pocieszeniem dla tego zespołu po wycofaniu się Chrisa Froome?a z Tour de France. Z dobrej strony pokazał się młodszy brat Nairo Quintany, Dayer (wygrany etap i 9. miejsce w klasyfikacji końcowej). Paweł Poljański, który pierwszy rok jeździ w ekipie ze światowej elity, Tinkoff-Saxo, ostatecznie zajął dalsze miejsce, ale dobrze radził sobie w górach (11. miejsce na pierwszym etapie), biorąc dodatkowo pod uwagę, że liderem jego zespołu był Oliver Zaugg.

    Akademickie Mistrzostwa Świata

    Albo mamy tak usportowionych studentów, albo gdzie indziej sportowcy nie studiują albo? sam nie wiem co. W każdym razie gospodarze, czyli Polacy, zdominowali Akademickie Mistrzostwa Świata w dyscyplinach kolarskich. Nasi reprezentanci przywożą z Jeleniej Góry worek medali oraz tzw. miejsc punktowanych. Katarzyna Solus-Miśkowicz zwyciężyła w XCO oraz była druga na szosie ze startu wspólnego. Multimedalistką jest też Martyna Klekot (złota w jeździe na czas i trzecia ze startu wspólnego na szosie). Marek Konwa zdobył srebro w wyścigu mtb a w pierwszej dziesiątce było w sumie sześciu Polaków (Konwa, Kurczab, Kawalec, Jeziorski, Kozak, Hajda). Polek w top 10 było 5 (poza zwyciężczynią były to Staszel, Turoboś, Karchwiny i Drabik). Kolejne trzy brązowe medale to Adrian Kurek na czas, Emanuel Piaskowy w wyścigu szosowym i Monika Brzeźna na czas. O zawodach wspomniał nawet ?Dzień Dobry TVN? (co prawda w części poświęconej prognozie pogody) a imprezie patronowała Maja Włoszczowska. Dla zachowania pewnej równowagi trzeba przyznać, że polscy kolarze i kolarki mieli przewagę liczebną a same mistrzostwa portaktowali priorytetowo. Bez względu na okoliczności, medale cieszą, podobnie jak pozytywne zamieszanie wokół wydarzenia.

    Szosowe Mistrzostwa Europy

    Gorzej zaprezentowali się nasi reprezentanci w Nyonie, gdzie rozegrano szosowe mistrzostwa Europy. Walka o niebieską koszulkę w gwiazdki nie jest najbardziej eksponowanym wyścigiem w kalendarzu, ale warto się im przyglądać choćby po to, by śledzić wyniki kolarzy w młodszych kategoriach wiekowych. Niezły wynik na imprezie docelowej może świadczyć o potencjale przyszłego mistrza lub mistrzyni. Tym razem jednak obyło się bez dobrych rezultatów. Zdarza się.

    Emerytowany Denis Mienszow zawieszony na dwa lata

    Nieprawidłowości w paszporcie biologicznym w latach 2009-2012 spowodowały, że Rosjanin, dwukrotny zwycięzca Vuelta Espana, triumfator Giro d?Italia oraz czołowy kolarz Tour de France dostał dwuletnie zawieszenie. Tyle tylko, że zawodnik, gdy tylko zaczęły się nad nim zbierać czarne chmury (mniej więcej rok temu) czym prędzej ogłosił, że kontuzja kolana uniemożliwia mu dalsze ściganie, rozwiązał kontrakt z Katiuszą, odwiesił rower na hak i wycofał się z życia publicznego. Mienszow największe sukcesy święcił w barwach grupy Rabobank, z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że korzystał ze zorganizowanego systemu dopingowego w tej ekipie. Miał być również częstym gościem wiedeńskiego laboratorium Human Plasma. W całej sprawie razi postępowanie Międzynarodowej Unii Kolarskiej, która (po raz kolejny) bardzo długo prowadziła postępowanie a niejasny werdykt (wybiórcze anulowanie wyników) ogłosiła po cichu, prawdopodobnie nie chcąc epatować kolejnymi dopingowymi sensacjami w czasie święta Tour de France.

  • Tour w skrócie

    Tour w skrócie

    Tłumy przy trasie, kraksa Cavendisha i żółta koszulka dla Nibalego. Tour de France w Wielkiej Brytanii wystartował z rozmachem.

    Ironia losu

    Mark Cavendish miał wygrać etap do Harrogate i zdobyć choćby na kilkanaście godzin żółtą koszulkę. Podobno podporządkował cały sezon temu jednemu dniu. Nic dziwnego, ?Manx Man? jeszcze nigdy nie był liderem Tour de France a jeśli do regulaminu wyścigu nie wrócą bonifikaty na premiach lotnych i metach etapów najbliższą okazję będzie miał najwcześniej za dwa lata. Za rok wyścig rozpocznie się w Utrechcie od 13km jazdy na czas, zatem szansa by sprinter objął prowadzenie jest nikła.

    Ostatnie metry pierwszego etapu były trudniejsze niż wszyscy się spodziewali. Niewielkie nachylenie szosy sprawiło, że finisz wymagał więcej mocy i choć koledzy z drużyny doprowadzili Cavendisha do linii 500m przed metą, Brytyjczyk spalił się psychicznie. Widząc, że nie odjeżdża rywalom, zaczął się przepychać, wpadł w Simona Gerransa, runął na asfalt i zwichnął bark. Stan zdrowia zmusił go do wycofania się z wyścigu i sześciotygodniowej pauzy. Zakrojona na wielką skalę akcja wizerunkowa legła w gruzach. Specjalny kask Cavendisha pomalowany w brytyjskie barwy miał reklamować fundację zbierającą datki na poszkodowanych i niepełnosprawnych żołnierzy. Tymczasem to niedoszły bohater będzie przez najbliższe dni chodził z ręką na temblaku niczym powstaniec styczniowy.

    Zobacz galerię z drugiego etapu Tour de France:

     

     

    Eksportowy sukces

    Wydawało się, że wizyta Giro d?Italia w Irlandii to szczyt możliwości w kwestii popularności kolarstwa na Wyspach. Tymczasem Brytyjczycy fetują trzydniową obecność Tour de France w swoim kraju z jeszcze większym entuzjaznem. Niemal każdy metr szosy, którą jadą kolarze jest obstawiony szpalerem widzów. Górzysty etap do Sheffield zgromadził tłumy niczym z pirenejskich przełęczy. Tak wielkie zainteresowanie Tourem stawia nowe wyzwania przed organizatorami wyścigu. Póki co nie doszło do żadnego poważnego incydentu, ale jazda w tłumie 70km/h coraz mniej zaczyna podobać się kolarzom. Tym bardziej, że kibice fetują peleton na wiele sposobów, w tym robiąc sobie ?selfies? stojąc tyłem do drogi. Wcześniej czy później ktoś wpadnie pod koła i oby stało się to na podjeździe przy niewielkiej prędkości. Z drugiej strony nie można ustawić 200km barierek – urok kolarstwa to właśnie bezpośredni kontakt widzów z zawodnikami. Tak czy inaczej popularność kolarstwa w Wielkiej Brytanii i Irlandii przechodzi najśmielsze oczekiwania.

    Tłumy kibiców przy szosach w Yorkshire. Fot. Dave Haygarth, flickr, CC BY 2.0
    Tłumy kibiców przy szosach w Yorkshire. Fot. Dave Haygarth, flickr, CC BY 2.0

     

    Zdeterminowany Nibali

    Można pytać po co i zastanawiać się nad sensem akcji Vincenzo Nibalego. Dwie sekundy to niewiele a żółta koszulka obciąża jej posiadacza (konferencje prasowe, zwiększone zainteresowanie mediów, dodatkowe kontrole antydopingowe) oraz kolegów z drużyny (konieczność prowadzenia peletonu). Mimo to Włoch zdecydował się na śmiały atak w końcówce drugiego etapu, sięgnął po zwycięstwo i prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Odcinek do Sheffield liczył ponad 3300m przewyższenia i zgodnie z zapowiedziami był niczym wiosenny klasyk w Ardenach. Kolejne podjazdy dokonały selekcji w peletonie, na ostatnich kilometrach na czele pozostała niewielka, wyselekcjonowana grupa najmocniejszych zawodników. Do akcji weszli Froome i Contador sprawdzając swoje możliwości krótkimi szarpnięciami. Inaczej niż na Criterium di Dauphine, tempo konkurentów wytrzymał Vincenzo Nibali a następnie ?poprawił? wzbudzając konsternację w grupie liderów. Peter Sagan, który przyjaźni się z Włochem od czasów jazdy w ekipie Liquigas nie rozpoczął pogoni, Froome patrzył się na Contadora a Nibali zyskał kilkadziesiąt metrów przewagi. Jeśli przyjąć początek wyścigu jako sprawdzian formy, Włoch potwierdził swoje aspiracje i zamknął usta wątpiącym w jego dyspozycję. Nie zapominajmy też, że, cytując klasyka, ?liczy się każda sekunda?. Nawet jeśli zaledwie dwie to nikła zaliczka, jednak przewaga, choćby taktyczna, już teraz jest po stronie Nibalego i zespołu Astana.

    Przestrzeń dla Kwiatkowskiego

    Kontuzja Cavendisha psuje plany zespołu Omega Pharma Quick Step. Zobaczymy, jak teraz rozwiążą kwestię walki o wygrane etapowe. Czy Manx Mana zastąpi ktoś z jego ?pociągu? (Petacchi, Renshaw?), czy może więcej miejsca i wsparcia dostanie polski kolarz. Oczywiście ?Kwiato? nie może rywalizować z klasycznymi sprinterami na płaskich etapach, ale brak Cavendisha powinien zapewnić Polakowi większe wsparcie na pozostałych odcinkach. O tym, że jest w formie, przekonaliśmy się na mecie w Sheffield, gdzie co prawda za Nibalim i Van Avermaetem, ale pokonał Petera Sagana i zajął trzecie miejsce. To wciąż nie jest upragnione zwycięstwo, ale wygląda na to, że doczekamy się go wcześniej niż później.

    Co dalej?

    Dziś sprinterski etap z Cambridge do Londynu alias Londres. Swoją drogą, zabawnie wyglądają angielskie nazwy pisane po francusku lub z francuską manierą na oficjalnych profilach wyścigu, ale cóż, takie prawo właściciela. Bez dnia przerwy kolarze zostaną przetransportowani do północnej Francji i wyruszą w stronę Lille. A już we środę czekają na nich bruki znane z Paryż-Roubaix na etapie z Ypres do Arenbergu.

     

    Zdjęcie okładkowe: peleton TdF w Yorkshire, fot. Dave Haygarth, flickr CC BY 2.0

  • Poniedziałkowy skrót#18

    Poniedziałkowy skrót#18

    Świetna jazda Bartłomieja Wawaka na mistrzostwach świata w RPA to w moim prywatnym rankingu wydarzenie nr 1 minionego weekendu. Przyglądam się też najciekawszym wynikom w mistrzostwach krajowych na szosie oraz śledzę lokalne wyścigi mtb. Analizuję również szanse Rafała Majki w roli pomocnika Alberto Contadora podczas Tour de France.

    1. Mistrzostwa Świata w maratonie MTB

    Szóste miejsce Bartłomieja Wawaka podczas maratonu w Pietermaritzburgu to piękny rezultat. Zawodnik JBG2 w doborowej stawce rywali przyjechał w ścisłej czołówce, m.in tuż przed Roelem Paulissenem (dwukrotny mistrz świata) czy Iliasem Periklisem (mistrz świata 2012). Zwyciężył Jaroslav Kulhavy przed Albanem Lakatą i Christophem Sauserem. Pierwsza trójka kobiet to Annika Langvad, Sabine Spitz i Tereza Hurikova. Patrząc na same nazwiska nie można już odmawiać maratonom prawa do równouprawnienia wśród konkurencji mtb. To naprawdę najwyższy poziom wyczynu. Co więcej, do RPA wybrali się niemal wszyscy zainteresowani, nie zwracając uwagi na koszty, co sugeruje ?koniec kryzysu?.

    2. Koszulki rozdane

    W Polsce mistrzostwo w wyścigu szosowym ze startu wspólnego wygrał Bartłomiej Matysiak z CCC Polsat Polkowice. Spośród rezultatów w innych krajach (listę znajdziecie np. tu) najciekawiej wygląda ten z Włoch, gdzie złoto i koszulkę w narodowych barwach zdobył Vincenzo Nibali. Lider Astany będzie więc walczył o wygraną w Tour de France odziany w biało-zielono-czerwony strój. Czy pomoże mu to w rywalizacji z Contadorem i Froomem? Z kolei piąty tytuł w karierze w Luksemburgu wygrał Frank Schleck. Dla niego i jego brata, Andy?ego ostatnie lata były nieudane, być może koszulka mistrza kraju doda sił w próbie odrodzenia. Tytuły obronili także Andre Greipel w Niemczech oraz, co nie dziwi, Peter Sagan na Słowacji. Z kolei Alejandro Valverde w Hiszpanii wygrał wyścig indywidualny na czas.

    3. Rafał Majka w Tour de France

    Grupa Tinkoff-Saxo w związku z toczącym się postępowaniem przeciwko Romanowi Kreuzigerowi (sprawa dotyczy nieprawidłowości w paszporcie biologicznym z lat? 2011-12) zmuszona została do zmiany w składzie na Wielką Pętlę. Alberto Contador potrzebuje klasowych górali do pomocy w górach, w składzie drużyny takim kolarzem jest Rafał Majka. Choć polski kolarz ma zaledwie 24 lata i w nogach mocno przejechane Giro d?Italia, zaliczy w tym roku drugi trzytygodniowy wyścig. Po początkowych obiekcjach, zaakceptował włączenie do pociągu Contadora i będziemy oglądali go na francuskich szosach. Jak więc widać, tym razem ekipa Olega Tinkowa szczerze wierzy w formę swojego lidera, poświęcając rezultaty innych zawodników w dalszej części sezonu. Tym samym w Tourze pojedzie aż pięciu Polaków: Kwiatkowski, Gołaś (obaj Omega Pharma Quick Step), Bodnar (Cannondale), Huzarski (NetApp Endura) i Majka właśnie. Inna kwestia to koszmarna inercja, charakteryzująca procedury w organizacjach antydopingowych.

    4. W lokalnym MTB klęska urodzaju

    Memoriał ?Jedziemy dla Marka? w Gielniowie został utrudniony przez ulewny deszcz, ale i tak na starcie stanęło sporo chętnych do uhonorowania pamięci najlepszego, polskiego kolarza górskiego. Anna Szafraniec i Łukasz Pihulak zwyciężyli w zawodach, w których oprócz elity wystartowała też spora (jak na XC) grupa amatorów. Tymczasem Czesław Lang w Bukowinie Tatrzańkiej zaskoczył uczestników swojego maratonu (w randze Pucharu Polski) uczciwą trasą mtb. Mariusz Kowal i Karolina Kozela zgarnęli komplet punktów do klasyfikacji. Opinie po zawodach są pozytywne, może więc Lang Team powróci do organizowania większej ilości imprez w górach? Tym bardziej, że póki co związek z Małopolską wygląda na udany, a możliwości ciekawych tras w tym regionie jest bez liku. W miniony weekend poza Skandią ścigano się tam bowiem również podczas Bike Maratonu w Myślenicach oraz na Pucharze Szlaku Solnego w Spytkowicach. Oba te wyścigi wygrał Bartosz Janowski z teamu Romet, co jest sporym wyczynem biorąc pod uwagę poziom trudności obu wyścigów.

  • Poniedziałkowy skrót#17

    Poniedziałkowy skrót#17

    Rui Costa nie tylko nie poddał się klątwie tęczowej koszulki, ale też zapisał się w kronikach kolarsrtwa jako pierwszy kolarz, który trzeci raz z rzędu wygrał Tour de Suisse. Tymczasem w kraju, w długi weekend rywalizowano na trasach Beskidy MTB Trophy.

    1. Tour de Suisse

    Nawet, jeśli to Criterium du Dauphine jest najważniejszym sprawdzianem przed Tour de France, wyścig dookoła Szwajcarii to nadal bardzo prestiżowa impreza. Bauke Mollema, Roman Kreuziger czy Mathias Frank to znakomici kolarze a podjazdy Furkapass czy Verbier świadczą o tym, że zawodnicy mają do pokonania spore trudności. Łatwo ulec ?żółtej gorączce?, skupiać się tylko na Wielkiej Pętli i kilku nazwiskach, które odgrywają tam kluczowe role, ale sezon jest długi a świetnych sportowców przynajmniej kilka tuzinów.

    Jednym z nich jest Rui Costa, aktualny mistrz świata. Portugalczyk z ekipy Lampre cały wyścig przejechał czujnie, notując niewielkie straty. Na decydującym, kończącym rywalizację etapie zabrał się do kluczowej akcji, dojechał pierwszy do mety i zgarnął zwycięstwo w całej imprezie. Nieco szkoda Tonego Martina, znakomitego niemieckiego czasowca, któremu niewiele zabrakło, by przerwać passę Costy. Niestety Omega Pharma Quick Step nie zapewniła mu dostatecznego wsparcia i mocy Niemca starczyło jedynie na czwarte miejsce w końcowej klasyfikacji.

    Zwycięzca wyścigu, choć celuje z formą na Tour de France, zaliczył udany występ w Szwajcarii. Kolarze jeżdżący w tęczowej koszulce rzadko są w stanie nawiązywać do sukcesów z wcześniejszych sezonów, zatem sukces Costy jest tym cenniejszy.

    O ile Szwajcaria nie dała odpowiedzi na pytanie o zwycięzcę Tour de France (główni pretendenci startowali w Delfinacie), o tyle pokazała rosnącą formę Petera Sagana i Marka Cavendisha. Przyniosła też kolejne osłabienia ekipy Sky: Bradley Wiggins się rozchorował a Sergio Henao tuż po powrocie do ścigania uległ poważnemu wypadkowi.

    W Tour de Suisse jechali również kolarze CCC Polsat Polkowice. Bez wyraźnego błysku, ale też i bez wstydu: najlepszy z nich, Tomasz Marczyński zajął 24. miejsce w klasyfikacji generalnej.

    2. Route du Sud

    Odejście Rui Costy z Movistaru do Lampre uchroniło hiszpańską drużynę przed klęską urodzaju. Nairo Quintanę wysłali z powodzeniem na Giro d?Italia, na Tour de France liderem będzie Alejandro Valverde. Costa, z ambicjami walki o klasyfikację generalną i zywcięstwa etapowe to kolarz charakterystyką zbyt blisko lidera zespołu, który postanowił ominąć najważniejsze testy przed Wielką Pętlą: Delfinat i Szwajcarię. W zamian za to Valverde wybrał mniejszą, krótszą i nie tak eksponowaną etapówkę: Route du Sud. W klasyfikacji generalnej Hiszpan rozdzielił na podium kolarzy Tinkoff-Saxo: zwycięzcę Nicolasa Roche?a oraz Michalea Rogersa. Sylwester Szmyd, który znajduje się w szerokim składzie Movistaru na Wielką Pętlę, niestety nie ukończył wyścigu.

    3. Beskidy MTB Trophy

    Można by zapytać ?gdzie Rzym, gdzie Krym?, skoro tuż po najważniejszych wyścigach szosowych umieszczam rodzime mtb. Kilka lat temu miałem nadzieję, że polskie etapówki wskoczą do ekstraklasy takich imprez na świecie. Mają spory potencjał, choćby ze względu na teren, w jakim są rozgrywane. Inaczej jednak wygląda entuzjazm uczestnika w porównaniu z dystansem biernego obserwatora. Fajnie, że w Beskidy przyjeżdżają nieźli kolarze zza granicy (Rames Bekkenk, drugi kolarz klasyfikacji generalnej, zajął 9.miejsce w Trans Alpie 2012), fajnie też, że nasi zawodnicy, tak jak Patryk Piasecki z JBG2 w tym roku, są w stanie im się oprzeć. Z drugiej strony, poza stricte branżowymi polskimi mediami oraz patronami to impreza, która #nikogo. Szkoda.

    4. Puchar Polski XCO

    Byłem, widziałem, więcej wrażeń w osobnym tekście jutro. Dziś zapraszam do galerii na facebooku. Najważniejsze, to że debiut ekipy Mirka Bieniasza w roli organizatora zawodów tej rangi wydaje się być udany. Inna kwestia to fakt kreowania kalendarza Pucharu Kraju niemalże ad hoc, w środku sezonu, ale lepsze to, niż puste terminy. Dobrze obsadzony wyścig elity (Marek Konwa wygrał przed Mariuszem Kowalem i swoim młodszym bratem Piotrem) oglądałem z przyjemnością, z kolei samemu jadąc po trasie miałem wrażenie, że została ona wytyczona z sensem: jako wymagająca, ale nie przesadzona. Efemeryczność Pucharu Polski jako takiego oraz fakt, że część czołówki ściga się gdzie indziej pokazuje jednak, że do renesansu idei jeszcze długa droga. Tak czy inaczej, jeśli Lubaszowa w podtarnowskiej gminie Tuchów zagości na stałe w terminarzu imprez mtb, będzie to krok w dobrą stronę.

    5. Zagraniczne starty Polaków

    Zawodniczki Kross Racing Team zanotowały kolejne cenne wyniki. Anna Szafraniec była druga w austriackim ASVO MTB GP (klasa C1) a Michalina Ziółkowska pojechała do Włoch, by w prestiżowym maratonie Sellaronda również stanąć na drugim stopniu podium. Z kolei na szosie Paweł Cieślik (Bauknecht Author) był trzeci w etapówce klasy 2.2 Oberösterreichisch Rundfahrt.

    Zdjęcie okładkowe: Rui Costa podczas Tour de Suisse, fot. youkeys, flickr CC BY 2.0

  • Poniedziałkowy skrót#16

    Andrew Talansky niespodziewanie wygrał Criterium du Dauphine a poobijany Chris Froome zaliczył pierwszy poważny kryzys. Julien Absalon uległ przykrej kontuzji na zawodach BMC Cup, gdzie z kolei Maja Włoszczowska zajęła drugie miejsce. Na maratonowych mistrzostwach Europy polscy kolarze górscy zaliczyli udany występ. Te i inne weekendowe wydarzenia w poniedziałkowym skrócie.

    1. Criterium du Dauphine

    Najpierw Chris Froome upadł na piątkowym etapie, następnie Alberto Contador w sobotę zaatakował i pokonał kolarza Sky a w końcu obu rywali pogodził Andrew Talansky. Młody Amerykanin zaprezentował nie tylko bardzo równą dyspozycję przez cały tydzień ścigania w Delfinacie, ale też nie bał się podjąć ryzyka ostatniego dnia zawodów. Znakomicie zaprezentował się również Contador, który choć przegrał z Talanskym, odniósł bardzo cenną, psychologiczną wygraną nad Froomem. Owszem, kenijski Brytyjczyk mocno ucierpiał w kraksie, ale mimo to liczy się fakt, że to ?Pistolero? był dominującą stroną pojedynku w końcowej fazie wyścigu. Alberto jest w tym roku wyraźnie mocniejszy niż w ubiegłym sezonie a z drugiej strony wydaje się, że i on i Froome powinni jeszcze podnieść dyspozycję do Tour de France. Do najważniejszych rozstrzygnięć Wielkiej Pętli jeszcze miesiąc, zatem obecna forma jest tylko pewną poszlaką, co może wydarzyć się w lipcu. Po dobrym występie w Delfinacie rosną notowania Talanskiego, wbrew pozorom coraz lepiej jeździ Nibali, zaskoczyć powinien Van Garderen. Criterium du Dauphine przyniosło wiele emocji i zaostrzyło apetyt przed Tour de France. Wyścig idealnie wywiązał się z przypisywanej mu roli „przystawki” przed daniem głównym.

    2. Afera inhalatorowa.

    Chris Froome ma TUE (zezwolenie na użycie terapeutyczne) na inhalator z prednizolanem. Leczy nim przeziębienie i alergię, stosuje nawet podczas wyścigu, co widać było podczas Criterium du Dauphine. Sęk w tym, że zezwolenie załatwiano mu na szybko, w okolicach wyścigu Liege-Bastogne-Liege, gdy problemy zdrowotne kolarza się nasiliły. Teoretycznie wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z procedurami, ale wszyscy pamiętamy, jak UCI i Lance Arsmtrong, będąc w komitywie, manipulowali receptami, zaświadczeniami i przepływem informacji. Po raz kolejny ekipa Sky jest więc pod baczną obserwacją mediów, co przy kłopotach na trasach wyścigów (porażka w Delfinacie), wewnętrznych napięciach (konflikt Froome-Wiggins) i problemach z dopingowym wizerunkiem może przynieść wiele nerwowych sytuacji podczas Touru.

    3. Tour de Suisse

    W cieniu ścigania we Francji, ruszyły prestiżowe zawody w Szwajcarii. Formy szukają bracia Schleck, motywacji Bradley Wiggins a Nino Schurter spełnia marzenia jazdy w zawodowym, szosowym peletonie. Na drugim etapie przyjechał już na ósmym miejscu, zobaczymy, czy pokaże się na kolejnych odcinkach wyścigu. Najciekawsze zaplanowano na dziś oraz na przyszły weekend. Z zachowaniem skali wydarzeń, najlepszy polski kolarz mtb, Marek Konwa w Małopolskim Wyścigu Górskim zajął dziesiąte miejsce.

    4. Mistrzostwa Europy w maratonie MTB

    Bartłomiej Wawak 6., Adrian Brzózka 9., Piotr Brzózka 18., Aleksander Dorożała 30, Dariusz Mirosław 33. a Michalina Ziółkowska 8. to bardzo miłe rezultaty uzyskane przez Polaków na mistrzostwach Europy w Irlandii. Zwyciężyli Christophe Sauser i Tereza Hurikova, na starcie stanęło sporo kolarzy i kolarek o uznanych nazwiskach. Czekamy na komentarze postartowe naszych reprezentantów. Mój komentarz jest krótki: dobrze, że pojechali i pokazali poziom, na jakim stoją nasze maratony.

    5. Puchary Polski

    Puchar Polski w obu odmianach kolarstwa górskiego zawitał w ten weekend do miejscowości na literę ?B?. Trasa XC wyścigu ?Górale na Start? zgodnie z oczekiwaniami była wymagająca technicznie, słyszałem opinie, że jak na pierwszy taki start w kraju w tym sezonie, może nawet nieco przesadzona. Tak czy inaczej ci, którzy nie ścigali się w Irlandii rywalizowali o punkty w kraju a zwyciężli Piotr Kurczab i Aleksandra Podgórska. Z kolei na Skandia Maratonie w Bytowie najszybszy był lokalny faworyt, Andrzej Kaiser, ale że nie ma w tym roku licencji elity, triumfatorem został Mariusz Kowal.

    6. Inne zagraniczne starty Polaków

    O tym, jaki prestiż ma Puchar Polski może świadczyć fakt, że Katarzyna Solus-Miśkowicz i Anna Szafraniec wybrały Puchar Czech, gdzie zajęły dwa pierwsze miejsca (Aleksandra Dawidowicz była 7. , wśród mężczyzn Piotr Kurczab 9.) a Maja Włoszczowska BMC Cup, gdzie przegrała tylko z Jolandą Neff. Na zawodach w szwajcarskim Granichen kontuzji kolana doznał Julien Absalon. Uszkodzona rzepka po pechowym upadku jest już zoperowana, ale znakomity sezon Francuza został przerwany. Jedyne pocieszenie dla niego to fakt, że kolejne zawody Pucharu Świata są dopiero na początku sierpnia. Ze Szwajcarii dochodzą jednak inne wiadomości, również te dobre. Katarzyna Niewiadoma zaliczyła dwa udane starty na szosie. W sobotę zwyciężyła w kryterium a w niedzielę we właściwym wyścigu GP Gippingem, co więcej druga była Eugenia Bujak. Patrząc na powyższy zestaw wyników aż prosi się, by po raz kolejny wspomnieć o ?Renesansie polskiego kolarstwa?, ale się powstrzymam.